przypadek Oprah Winfrey

10.12.08, 22:43
taka lektura na dobranoc, nawet nie związana z SBD tylko ogólnie - o zmaganiu
z dietami smile)

tv.yahoo.com/oprah-winfrey/contributor/30579/news/urn:newsml:tv.ap.org:20081209:people_oprah_winfrey_weight__ER:51912
Oprah Winfrey przyznaje że waży 91 kg

Jeżeli chodzi o wagę, Oprah Winfrey zawsze była szczera.

Królowa talk show nadal jest uczciwa, w styczniowym numerze magazynu „O” mówi
o tym, że waży 91 kg (200 funtów) i „wypadła z wagonika” jeżeli chodzi o
zdrowe życie.

„Jestem zła na siebie”, Winfrey pisze w artykule dostarczonym wcześniej do The
Associated Press przez Harpo Productions.

„Jestem zażenowana” - pisze. „Nie mogę uwierzyć, że po tych wszystkich latach,
wszystkim czego się dowiedziałam, co należy robić, nadal mówię o swojej wadze.
Patrzę na szczuplejszą siebie i myślę - „jak mogłam na to pozwolić znowu?”

W artykule Winfrey, 54, opisuje szczegółowo swoje ostatnie zmagania z
rozregulowaną tarczycą i jak ta dolegliwość spowodowała u niej „lęk przed
ćwiczeniem”. Mówi, że przybyło jej 18 kilo odkąd w 2006 roku ważyła 73kg.
„Tak, dobrze liczycie ważę teraz ponad 90 kilo” pisze Winfrey. „Byłam tak
sfrustrowana, że zaczęłam jeść wszystko na co miałam ochotę – a to nigdy nie
jest dobre”.
Winfrey pisze również, że jej celem nie będzie już szczupła sylwetka, chce być
silna, zdrowa i sprawna. Ma nadzieję zacząć od 5 stycznia, wydaniem „The Oprah
Winfrey Show" , w którym otwarcie opowie o swojej wadze.
Zapamiętano scenę gdy Winfrey wtoczyła wagonik załadowany tłuszczem na scenę
jej tak show w 1988 aby zademonstrować utratę 30 kilogramów mając na sobie
parę spodni Calvin Klein rozmiar 10. Wagę utraciła stosując płynne preparaty
proteinowe.
„Dosłownie głodziłam się przez 4 miesiące – bez nawet kęsa jedzenia” Winfrey
wspominała w 2005. „Dwie godziny po tym programie, dla uczczenia mojej wagi
zaczęłam jeść – oczywiście już w ciągu 2 dni te spodnie przestały na mnie
pasować!”
Od tego czasu waga Winfrey wahała się ku uciesze tabloidów. Ważyła aż 107 kg i
pod koniec 1990 roku przyznała, że odzyskała większość z utraconych wcześniej
30 kilo, mówiąc „nigdy więcej nie idę na dietę”.
W 1994 skończyła maraton Marine Corps i do 1996 zatrudniła osobistego trenera
Boba Greene'a, oznajmiając że pełna zwrotów saga o jej wadze skończyła się.
Ale teraz, 20 lat po odcinku z dżinsami CK, Winfrey staje na wadze ponownie,
mówiąc AP Television że nie wybrała jeszcze sukni na bal inauguracyjny
Baracka Obamy.
„Mam sukienkę naszkicowaną na tablicy, ale nie jestem pewna czy będzie
pasowała” mówi Winfrey - „więc muszę popracować nad czymś innym”.
W artykule z ostatniego magazynu „O”, Winfrey pisze że dotknęła dna kiedy
chciała wybiec z nagrania 26 kwietnia z Cher i Tiną Turner w Las Vegas.
„Czułam się jak tłusta krowa" pisze Winfrey. "Chciałam zniknąć."
BMI Winfrey wynosi 31.8, co oznacza otyłość wg Centrum Kontroli i Prewencji
Chorób (CDC). CDC uważa, że otyli ludzie mają "wyższe ryzyko przewlekłych
chorób jak nadciśnienie, cukrzyca i wysoki cholesterol."
Chyba Winfrey jest świadoma tych ryzyk, zaprosiła bowiem zarówno Greene'a i
dra Mehmeta Oz do swojego show w pierwszy tydzień stycznia (...)
Winfrey, przyznając, że jest uzależniona od jedzenia, jest niemal skruszona w
swoim artykule.
„Z pewnością nie świeciłam przykładem” pisze „kończyło się na mówieniu, ale
nie postępowałam tak jak głosiłam. To mnie bardzo rozczarowało”.

***
A teraz wnioski, proszę sobie wyciągnijcie sami smile
wg mnie ta historia uczy nas:
1.diety nie należy traktować projektowo, tzn. „mam tyle i tyle czasu,
zamierzam schudnąć tyle i tyle kilo a potem zacząć jeść to wszystko co
doprowadziło mnie do obecnego stanu”. Należy się pogodzić, że pewne
ograniczenia będą obowiązywały do końca życia i nauczyć się wychodzić
zwycięsko z drobnych potknięć na tej drodze (w tym celu lepiej nawet jeżeli
dochodzenie do docelowej wagi trwa dłużej bo pewne nawyki wchodzą delikwentowi
w krew, co widzę na własnym przykładzie porównując swoje wyczyny dietetyczne z
różnych lat smile
2.nawet mając tyle kasy i rozumu co OW można nie trafić na dobrych doradców –
ci goście których wynajmuje (Greene i ten drugi) oczywiście zalecają „pełne
ziarna”, dużo węgli, mało tłuszczu, jogging i cały ten dobrze znany obrazek z
lat 80-tych (nie twierdzę, że to nie działa – przeciwnie, na pewno działa dla
wielu osób, ale moim zdaniem na długą metę jest b. trudne do utrzymania w życiu).
Pełna wersja