Dodaj do ulubionych

kolekcjonuje NAJWIĘKSZE gafy -podziel się!

04.02.02, 23:36
Każdy z nas, choć czasami uważa się za ideał ma za sobą jakąś popełnioną
gafę.Czasami nie chcemy o niej mówić, bo wstyd się przyznać.Czasami opowiadamy
to w formie dowcipu i tym samym pokazujemy, że potrafimy się śmiać nie tylko z
innych.przysyłajcie swoje gafy, a ja postaram się je rozreklamować- będzie
fajosko:)))
Obserwuj wątek
      • Gość: Brela Re: kolekcjonuje NAJWIĘKSZE gafy -podziel się! IP: *.jgora.dialog.net.pl 22.05.02, 16:21
        Gafy przy okazji narodzin dzieci były moją specjalnością głównie te dotyczące
        płci maleństwa. Aż pewnego dnia znalazłam na to sposób. Kiedy widzimy małe
        dziecko koleżanki, z którą kiedyś siedziałyśmy w ławce a teraz niedość że nie
        wiemy że urodziła to już tym bardziej "co"? Więc mówimy: "O jaka ładna
        dziewczynka". Jeżeli to rzeczywiście dziewczynka od razu mama nas zaprosi na
        kolację żeby powspominać stare dzieje, a jeżeli bąknie że to chłopiec to wtedy
        mówimy: "A śliczny jak dziewczynka" wtedy patrz wyżej. :)
        • Gość: marcin genialne od dzis stosuje!! :))) IP: *.computerland.pl 28.05.02, 13:29
          jw. marcin

          Gość portalu: Brela napisał(a):

          > Gafy przy okazji narodzin dzieci były moją specjalnością głównie te dotyczące
          > płci maleństwa. Aż pewnego dnia znalazłam na to sposób. Kiedy widzimy małe
          > dziecko koleżanki, z którą kiedyś siedziałyśmy w ławce a teraz niedość że nie
          > wiemy że urodziła to już tym bardziej "co"? Więc mówimy: "O jaka ładna
          > dziewczynka". Jeżeli to rzeczywiście dziewczynka od razu mama nas zaprosi na
          > kolację żeby powspominać stare dzieje, a jeżeli bąknie że to chłopiec to wtedy
          > mówimy: "A śliczny jak dziewczynka" wtedy patrz wyżej. :)


        • Gość: Dorka Re: kolekcjonuje NAJWIĘKSZE gafy -podziel się! IP: 212.160.90.* 27.05.02, 10:36
          Opowiadał mi o tym mój tato. Wtedy miałam cztery lub pięć lat. A było to tak.
          Moja mama jak mnie kąpała to zawsze mówiła że trzeba umyć dokładnie ci****kę,
          poniewaz będzie bardzo nieładnie pachnieć. Mój tato zabrał mnie pewnego dnia do
          swojej pracy(elektrociepłowni)a jak wiadomo kręci się tam dużo kotów bo jest
          ciepło. No i oczywiście zobaczyłam małego kotka i bardzo go chciałam mieć. I
          tak marudziałam ojcu przez całą godzinę, że go chcę. Ale w końcu zapomniałam.
          Po zwiedzaniu zakładu poszliśmy na przystanek tramwajowy i podjechał
          tramwaj.Weszliśmy do tego tramwaju a mi nagle się coś przypomniało i na całe
          gardło do ojca: Ale tato możemy zabrać kotka do domu, bo one same sobie myją
          ci***ke. Mój tato zrobił się cały purpurowy i wysiadł ze mną na następnym
          przystanku.
      • Gość: asa Re: kolekcjonuje NAJWIĘKSZE gafy -podziel się! IP: *.murator.com.pl / *.murator.com.pl 24.05.02, 13:17
        Mój syn bardzo lubił swoją katechetkę i zawsze brał czynny udział w lekcjach
        religii. Kiedy katechetka zapytała jaki człowiek czyni zło, natychmiast zgłosił
        się i powiedział: pan X, szef mojej mamusi, jest złym człowiekiem bo nie płaci
        jej pensji i moja mama przez niego płacze. Na co pani katechetka: a ja jestem
        pani X i jestem jego żoną.
        PS. Podwyżki nie było.
        • Gość: km2bp Re: kolekcjonuje NAJWIĘKSZE gafy -podziel się! IP: *.zgora.sdi.tpnet.pl 25.05.02, 03:32
          Za miastem posiadam działkę. Często w altanie urządzam przeróżne imprezy.
          Pewnego razu wieczorem miało przyjść około 10 osób a ze względu na przygotowany
          alkohol wybieraliśmy się tam z pod mojego domu na piechotę jakieś 2 km przez
          pola i las. Ja z dwoma kolesiami byliśmy na działce rano porobić przygotowania
          do imprezy, bo miało przyjść kilka nowych dziewczyn i chcieliśmy, aby w altanie
          był porządek jak należy. Zapowiadało się wszystko bardzo ładnie gdyby nie to,
          że po powrocie stwierdziłem u siebie brak klucza od działki. Zaczął się dla
          mnie horror szukałem w samochodzie w domu , w garażu bo też tam w tym dniu
          byłem jechałem powrotem na działkę w nadziei że może klucz został w zamku lub
          uda mi się go wypatrzyć w trawie i oczywiście nikomu się do niczego nie
          przyznałem a godzina umówionego spotkania zbliżała się nieubłaganie .
          Zapasowego klucza też nie miałem i czekała mnie kompromitacja na całego. O 18
          wszyscy się zjawili każdy w dodatku coś dźwigał, było sporo osób, które szły po
          raz pierwszy i co chwilę padały pytania „ DALEKO JESZCZE” a ja przez całą drogę
          myślałem tylko, co ja im powiem. Wreszcie dotarliśmy i zaczął się cyrk. Po
          dojściu do drzwi uroczyście wszystkich zaprosiłem i zacząłem bezskutecznie
          przeszukiwać swoje kieszenie. Najpierw wzięli to za żart a potem jak już do
          nich dotarło, że zapomniałem klucza, ( bo taka była moja oficjalna wersja). To
          zaczęli radzić: to leć szybko po klucz do chaty a my tu na ciebie poczekamy.
          Myślę sobie koniec ze mną, co robić przecież wiem dobrze, że nie mam, po co
          wracać. Postanowiłem, że znajdę jakiś sposób, aby jakoś dostać się do środka
          bez klucza.Brałem pod uwagę nawet zbicie szyby w ostateczności. Ale na
          szczęście w kuchni było uchylone okienko takie zwykłe jeszcze na ogranicznik,
          co prawda trochę małe i dość wysoko od ziemi, ale przy odrobinie szczęścia i z
          pomocą kolegów, którzy mnie podsadzili udało mi się jakoś wetknąć rękę zwolnić
          ogranicznik i wcisnąć się jakoś do środka. Reakcja dziewczyn była natomiast
          zaskakująca : GDZIESCIE NAS PRZYPROWADZILI TO WCALE NIE JEGO DZIAŁKA GDYBYŚMY
          WIEDZIAŁY ŻE WŁAMIECIE SIĘ NA CUDZĄ DZIAŁKĘ TO BYŚ MY WCALE NIE SZŁY . I tak
          dalej zaczęły na domiar złego szykować się do odejście i my wszyscy musieliśmy
          użyć całego swojego daru przekonywania, aby zostały, aż mi udało się jakimś
          cudem znaleźć zapasowy klucz i otworzyć altanę. No i wszystko potem się dobrze
          ułożyło bawiliśmy się świetnie do rana. A z mojej gafy do dziś się śmiejemy.

          KM2BP
      • Gość: kawa Gafa NY IP: *.ny325.east.verizon.net 25.05.02, 14:45
        Nowy Jork ,Statua wolnosci, upalny dzien ...potworna kolejka czekajacych na
        wejscie i wspinanie sie schodami do "glowy " - wszyscy chca podziwiac widok na
        Manhattan- wtedy jeszcze z wiezami. Stoimy z kumpelami w tej niemilosiernej
        kolejce juz od godziny , wokol najrozniejsi ludzie, slychac rozmowy we
        wszystkich mozliwych jezykach. Przytepione sloncem i nudnym czekaniem
        zaczelysmy plotkowac o stojacych obok nas- jakos szczegolnie skupilysmy sie na
        parze z naburmuszonymi minami - glosno wymieniamy komentarze na temat
        fatalnego makijazu kobiety , zlotych lancuchow na szyi faceta, wybielonych
        wlosow, bialych skarpetek...Para stala troche za nami , caly czas - od poczatku
        kolejki az po schody na gore. Dla urozmaicenia czekania zaczelysmy wymyslac
        idiotyczne historie o tejze parze - smialysmy sie w glos , bez skrepowania
        uzywalysmy niecenzuralnych epitetow...
        Kiedy w koncu nasza cierpliwosc zostala nagrodzona i bylysmy juz przy okienkach
        widokowych na szczycie...uslyszalysmy za nami glosy oplotkowanej pary:
        " Monika , zrobic ci tu zdjecie?"....
        ups.
          • Gość: x Re: Gafa NY IP: *.univ / *.univ-poitiers.fr 27.05.02, 16:46
            Paryz, stacja RER -u. Bylysmy z kolezankami troche "wypite" i przyczepilysmy
            sie do siedzacego na laweczce lamusa. Najpierw dlugo i gleboko zapatrzylam sie
            w jego oczy, po czym wymruczalam: "Zrobic ci laske, cooo? Rozumiesz, no,
            rozumiesz?" Jedna z obecnych kolezanek zamierzala sie nawet do przyklekniecia.
            Po kolejnym :" Rozumiesz???" lamus odparl spokojnie: "Rozumiem, dziewczyny
            jakies podniecone...." To nie koniec historii.Wskoczylysmy do nastepnego
            pociagu i tam smialysmy sie w pozycji "kucznej". Pasazerowie patrzyli dziwnie,
            a jeden Murzyn usmiechal sie do nas serdecznie. (W miedzyczasie usilowalysmy
            przytlumic nasze zazenowanie licznymi wulgaryzmami.)Smiech Murzyna mnie
            zaniepokoil: "Dziewczyny, moze on tez mowi po polsku?" "Tak, polski mowic,
            opcja w szkola i troche rozumic!" To wszystko razem wygladalo jak film...
            • Gość: marcin dobre :) w pracy sikalismy ze smiechu :) IP: *.computerland.pl 28.05.02, 13:47
              j.w.
              marcin

              > Paryz, stacja RER -u. Bylysmy z kolezankami troche "wypite" i przyczepilysmy
              > sie do siedzacego na laweczce lamusa. Najpierw dlugo i gleboko zapatrzylam sie
              > w jego oczy, po czym wymruczalam: "Zrobic ci laske, cooo? Rozumiesz, no,
              > rozumiesz?" Jedna z obecnych kolezanek zamierzala sie nawet do przyklekniecia.
              > Po kolejnym :" Rozumiesz???" lamus odparl spokojnie: "Rozumiem, dziewczyny
              > jakies podniecone...." To nie koniec historii.Wskoczylysmy do nastepnego
              > pociagu i tam smialysmy sie w pozycji "kucznej". Pasazerowie patrzyli dziwnie,
              > a jeden Murzyn usmiechal sie do nas serdecznie. (W miedzyczasie usilowalysmy
              > przytlumic nasze zazenowanie licznymi wulgaryzmami.)Smiech Murzyna mnie
              > zaniepokoil: "Dziewczyny, moze on tez mowi po polsku?" "Tak, polski mowic,
              > opcja w szkola i troche rozumic!" To wszystko razem wygladalo jak film...


              • Gość: ffb Re: dobre :) w pracy sikalismy ze smiechu :) IP: 212.244.77.* 03.06.02, 09:47
                Też zagraniczne:
                Lata temu (na przełomie 60-tych i 70-tych) zdychałem z upału w przedziale pociągu jadącego
                z Conakry (stolica Republiki Gwinei) do wnętrza kraju. Nie sam. Moimi towarzyszami, a zarazem
                przewodnikami było dwu gwinejskich studentów pobierających nauki w Polsce (w tym momencie
                na wakacjach) oraz zaspany, egzotycznie ubrany przedstawiciel miejscowej i z wyglądu niecywilizowanej
                ludności. Ja zdychałem, zaś moi dwaj towarzysze z ożywieniem gawędzil po francusku o tym i owym.
                W jakimś momencie wyczerpały im się tematy, i zajęli się żartami dotyczącymi "mało cywilizowanego"
                wyglądu siedzącego naprzeciw nich "tubylca". Po kilku minutach tenże tubylec uniósł był wyżej zaspaną
                powiekę i piękną, literacką francuszczyzną zwrócił był im uwagę, że to niegrzecznie obmawiać inne osoby.
                Moi przyjaciele speszyli się nieco, ale po kilku minutach przeszli na angielski i po pewnym czasie ponownie
                wrócili do obmawiani swego vis-a-vis. I tym razem skończyło się to uwagą przekazaną w czystej
                angielszczyźnie. Jeden ze studentów straszliwie zdenerwowany tą sytuacją wykrzyknął był po polsku:
                "jak sie dalej będzie wtrącał to mu p...". Na to z drugiej stony ławki padła błyskawiczna riposta: "TYLKO
                SPRÓBUJ!".
                Mimo regionalnego wyglądu nasz współpasażer był doktorantem polskiej uczelni. To ustaliliśmy później.
            • Gość: POP Re: Gafa NY IP: *.tarnow.sdi.tpnet.pl 29.05.02, 21:01
              LONDYN.STOIMI Z KUMPELĄ POD BUDKĄ TELEFONICZNĄ.KOLEJKA.NAGLE ONA ZACZYNA
              MÓWIĆ:PATRZ JAKI WIEŚNIAK,CO ZA STRÓJ!
              JA:CICHO,MOŻE ROZUMIEĆ!
              ONA:CO TAKI ĆWOK MOŻE ROZUMIEĆ
              CHŁOPAK ODWRACA SIĘ,A NA JEGO PLECAKU BYŁ NAPIS:ZWIĄZEK HARCERSTWA POLSKIEGO.
              POP
            • Gość: Kim Re:Czarna Gafa IP: 195.187.102.* 29.05.02, 15:04
              Gość portalu: judyt napisał(a):

              > wymsknęły mi się kiedyś do znajomego, (który pochodzi z
              Ghany i jest tzw.
              > Murzynem)
              Na wydziale Inżynierii Sanitarnej studiowała kiedyś
              dziewczyna z Mali. Cała jej grupa studencka została
              kiedyś wywleczona na jakąś wycieczkę po kanałach i w
              pewnym momencie jeden ze studentów mówi, "Cholera, ciemno
              tu jak w d... u Murzyna". Dziewczyna zapamiętała to tak
              dobrze, ze jeszcze parę lat później wystepując w talk
              show "Na każdy temat" podała to jako przykład, jak ją w
              Polsce prześladowano za kolor skóry...
              • yarosh Re:Czarna Gafa 03.06.02, 09:28
                numer wykonany przez mojego kuzyna
                koncowka lat 70' moj kuzyn mial ok. 4-5 latek
                mieszkali wowczas w akademiku
                do wujka przyszedl kolega "z afryki" i z okazji niebecnosci tegoz wujka chwilke
                musial poczekac
                ciotka usadzila goscia na kanapie, na drugim krancu usiadl rafalek
                delikatnie wedrowal "na posladkach" w strone goscia
                jak znalazl sie na wyciagniecie reki - dotknal palcem policzka goscia, obejrzal
                tenze palec uwaznie, i z wielka radoscia ryknal w strone ciotki:
                -patrz mamo, nie brudzi!!!
                ciotka malo nie zeszla ze smiertelnie wstydu
                a gosc tez mial ubaw
                pozdr
          • Gość: mroof Re: Gafa London IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.08.03, 18:30
            Londyn, Victoria Coach Station, ławeczka w hali dworcowej.
            Osoby: Ja, J., i dziad. Stuprocentowy dziad - taki z długą brodą, w okularach
            jak denka od butelek i kapeluszu (pomimo upału)

            Ja: Ej, J. Widzisz tego dziada?
            J.: Nooo... Gapi się na nas.
            Ja: Gapi się i gapi.
            J.: Może to ta twoja kanapka? ( Jadłam kanapkę z tuńczykiem )
            Ja: Niemożliwe
            J.: A jak to jakiś zboczeniec, pedofil jeden?
            Ja: To kopa w jaja i w długą.
            Dziad: Jak ja lubię patrzeć na polskie dziewczyny jak mają takie dobre
            apetyty...
            Ja: [cegła, zakrztuszenie] kchłe kchłe kchłe eee... to ja idę po jeszcze jedną
            kanapkę...
      • Gość: dr_wawa Re: kolekcjonuje NAJWIĘKSZE gafy -podziel się! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 25.05.02, 20:50
        Przed laty studiowałem na waszawskiej Akademii Medycznej gdzie jednym z
        trudniejszych przedmiotów była fizjologia. Jeden z kolegów (nota bene dziś
        bardzo ważna figura, więc nie wymienię nawet jego pseudonimu) delikatnie mówiąc
        nie był zbyt bystrym studentem i wpakował się (co było z resztą do
        przewidzenia) w egzamin komisyjny z tego przedmiotu. Jako,że najstarsze
        przekazy uczelniane donosiły, że taki egzamin zdaje 1 na 100 i to do tego gdy
        zna na pamięć cały podręcznik+wykłady (ok 2000 stron) jasne było, że trzeba
        kumpla ratować. Jako, że kumpel na prawdę nie był zbyt bystry i wszelkie próby
        nauczenia go do egzaminu okazały się nieskuteczne postanowiliśmy że pójdzie za
        niego ktos inny na ten egzamin. Był taki jeden podobny do niego na tyle, że
        częst ich mylono, choć nie byli spokrewnieni.
        Poszedł na egzamin a ja razem z nim jako "świadek" (nasz egzaminator miał taki
        zwyczaj że nigdy nie pytał w 4 oczy, jak miał jednego do przepytania to zawsze
        brał kogoś na "śwadka". Pech chciał, że egzaminował nas asystent o zdecydowanie
        najgorszej sławie, który po prostu słynął z tego, że zasilał armię polską
        stidentami Warszawskiej AM. Obejrzał zdjęcie w indeksie, przyjrzał się
        szczegółowo i zaczął zadawać pytania. Egzaminował "biedaka" z godzinę po czym
        spytał: Panie xxx (tu nazwisko kumpla) niech mi pan powie jak to jest: pierwsze
        kolokwium 3 z dwoma w drugim terminie (nie było wtedy szóstek ani jedynek),
        drugie kolokwium 3 komisyjne. Trzecie kolokwium 3 minus w drugim terminie. Test
        napisał pan na 22 punkty na 150 możliwych, drugi termin 31 na 150. A ja teraz
        musze postawić panu ocene dobrą.
        Kolega który grał rolę naszego xxx znieruchomiał i nie był w stanie wyksztusić
        z siebie słowa. Gdyby nie mój refleks cała sprawa mogłaby skończyć się
        tragicznie (także dla kraju bo gdyby moj kolega wtedy nie zdał tego egzaminu
        nie byłby teraz tak ważną figurą i nie było by komu ... no sami wiecie).
        Powiedziałem : Bo on panie yyy (tu tytuł naukowy) chciał panu pokazać na co go
        stać. Yyy Kupił tekst. Kumpel miał zaliczony egzamin.
    • Gość: Jarek Re: kolekcjonuje NAJWIĘKSZE gafy -podziel się! IP: WAWZZ* / *.siemens.pl 22.05.02, 14:38
      gafa nie moja, ale kolezanki:

      Pewna bardzo przez nia nielubiana wspolpracownica zrobila "prezentacje" pelna
      WordArtow, czcionek typu "biegajace mrowki", muzyczek, animacji, bannerow i
      chwalac sie rozeslala to po wspolpracownikach z "prosba o ocene". Kolezanka
      przerobila to na parodie (bardzo wredna) i.... chciala przeslac do
      przyjaciolki. Tylko zamiast "Forward" kliknelo sie jej na "Reply"...
    • Gość: e. Re: kolekcjonuje NAJWIĘKSZE gafy -podziel się! IP: *.chello.pl 22.05.02, 19:11
      Jeju! Tyle tego było!
      Kiedyś szukałam pracy i miałam się wreszcie, z grubej protekcji, zgłosić do
      kadrowej która się nazywała Pani CHAŁA.
      Wpadam zaaferowana, pędzę na piętro, odszukuję jej pokój, pukam, i... "Dzień
      dobry! Czy jest Pani B U Ł A ?!!!". Pracy nie dostałam...

      Ale największa, najwspanialsza GAFA to nasz pies, bardzo wesoły i kumplowski.
      Tak ma na imię. To chyba największa mozliwa Gafa ze wszystkich innych gaf, bo
      waży chyba ponad trzydzieści kilo!
      • Gość: inuit Re: kolekcjonuje NAJWIĘKSZE gafy -podziel się! IP: *.lodz.dialog.net.pl 24.05.02, 17:37
        >
        > Ale największa, najwspanialsza GAFA to nasz pies, bardzo wesoły i kumplowski.
        > Tak ma na imię. To chyba największa mozliwa Gafa ze wszystkich innych gaf, bo
        > waży chyba ponad trzydzieści kilo!

        Właśnie widząc temat także pomyślałam, że zaprezentuję Wam moją Gafę, która
        również jest psem. Jest to "Gafa Mniejsza" ( waży ok. 9 kg )i jest wspaniałym
        przedstawicielem rasy Cairn Terrier pochodzącej ze Szkocji. Zapraszam na stronę
        ALTA CARYA yanka.rapublika.pl - tam możecie zobaczyć GAFĘ i całą resztę.
        ZAPRASZAMY. Marcelina

        • Gość: inuit Re: kolekcjonuje NAJWIĘKSZE gafy -podziel się! IP: *.lodz.dialog.net.pl 24.05.02, 17:43
          > Ale największa, najwspanialsza GAFA to nasz pies, bardzo wesoły i kumplowski.
          > Tak ma na imię. To chyba największa mozliwa Gafa ze wszystkich innych gaf, bo
          > waży chyba ponad trzydzieści kilo!

          Właśnie widząc temat także pomyślałam, że zaprezentuję Wam moją Gafę, która
          również jest psem. Jest to "Gafa Mniejsza" ( waży ok. 9 kg )i jest wspaniałym
          przedstawicielem rasy Cairn Terrier pochodzącej ze Szkocji. Zapraszam na stronę
          ALTA CARYA yanka.republika.pl - tam możecie zobaczyć GAFĘ i całą resztę.
          ZAPRASZAMY. Marcelina
        • Gość: Alekd Re: kolekcjonuje NAJWIĘKSZE gafy -podziel się! IP: *.Zabrze.Net.pl 25.05.02, 15:15
          Moja gafa była troszkę niebezpieczna.

          W 1981 roku byłem służbowo na Białorusi w Mińsku. (Wtedy to był jeszcze Związek
          Radziecki). Przeprowadzaliśmy szkolenia serwisowe dla naszych radzieckich
          kolegów. Wieczorem w moim pokoju hotelowym odbywała się mała imprezka,
          oczywiście dosyć obficie zakrapiana wódką (Stoliczna - polecam). W towarzystwie
          znajdowało sie dwóch panów ze służb specjalnych. Nawet się z tym "specjalnie"
          nie kryli. Opowiadaliśmy sobie wiele dowcipów. W pewnym momencie ja dosyć mocno
          podchmielony zacząłem opowiadać dowcip z "17 mgnień wiosny" o Stirlitzu, który
          wiedział, ile jest 2 razy 2 ........ i.t.d. W połowie dowcipu - po minach
          współbiesiadników - już wiedziałem, że nie należało w ten sposób obrażać służb
          wywiadowczych ZSRR, ale nie mogłem już go nie dokończyć. Po poincie nastąpiło
          kłopotliwe milczenie, ani śladu śmiechu i koniec imprezy. Na szczęście
          następnego ranka był już koniec szkolenia i wyjechaliśmy bez przeszkód do
          Polski. W tamtych czasach to się wcale nie musiało tak dobrze zakończyć.
      • Gość: inuit Re: kolekcjonuje NAJWIĘKSZE gafy -podziel się! IP: *.lodz.dialog.net.pl 24.05.02, 17:47
        >
        > Ale największa, najwspanialsza GAFA to nasz pies, bardzo wesoły i kumplowski.
        > Tak ma na imię. To chyba największa mozliwa Gafa ze wszystkich innych gaf, bo
        > waży chyba ponad trzydzieści kilo!

        Właśnie widząc temat także pomyślałam, że zaprezentuję Wam moją Gafę, która
        również jest psem. Jest to "Gafa Mniejsza" ( waży ok. 9 kg )i jest wspaniałym
        przedstawicielem rasy Cairn Terrier pochodzącej ze Szkocji. Zapraszam na stronę
        ALTA CARYA yanka.rapublika.pl - tam możecie zobaczyć GAFĘ i całą resztę.
        ZAPRASZAMY. Marcelina

    • Gość: matryks Re: kolekcjonuje NAJWIĘKSZE gafy -podziel się! IP: 195.116.167.* 23.05.02, 00:12
      a.d. napisał(a):

      > Każdy z nas, choć czasami uważa się za ideał ma za sobą jakąś popełnioną
      > gafę.Czasami nie chcemy o niej mówić, bo wstyd się przyznać.Czasami opowiadamy
      > to w formie dowcipu i tym samym pokazujemy, że potrafimy się śmiać nie tylko z
      > innych.przysyłajcie swoje gafy, a ja postaram się je rozreklamować- będzie
      > fajosko:)))

      a ty co? sama cos opowiedz a nie czekasz na gotowe txty do 'przegladu readers
      digest" ;)

    • Gość: M. Z czasow szkolnych IP: *.gorzow.cvx.ppp.tpnet.pl 23.05.02, 02:17
      1. Mielismy jakies 15 lat i postanowilismy z kolega wybrac sie do pewnej
      dziewczyny - Agnieszki, zwanej Andzia, ktora bardzo nam sie podobala. Bardzo
      przejeci stanelismy przed drzwiami do jej mieszkania i po pewnym nieokreslonym
      czasie zdecydowalem sie jednak zapukac. W tym momencie moj kolega
      nieoczekiwanie nie wytrzymal presji i "dal dyla". Zostalem sam, bylem tak
      stremowany, gdy tata tej dziewczyny otworzyl drzwi, ze zapomnialem jak ona ma
      na imie. Wyszlo to mniej wiecej tak: "Dzien dobry, czy jest ... yyyy ...
      aaa ... yyyyy, czy zastalem moze eeeeh ... yyy .... yyy... aaaa... eh." A oczy
      tego pana byly coraz wieksze i zdziwione, ale wkoncu mi pomogl.
      - "Agnieszka?" zapytal. :)

      2. Leserzy z kolega bylismy z matmy jakich malo. Jedni z "najlepszych" w
      klasie. Przyszla jedna z najwazniejszych klasowek, ktorej ocena miala
      decydujacy wplyw na ocene koncowa. Udalo nam sie z kolega wyjatkowo namowic
      kolezanki, aby rzucily nam sciagi z rozwiazanymi zadaniami. Ocena byla dla nas
      bardzo wazna, bo walczylismy oboje o dostateczny na koniec (wtedy nie bylo
      miernych) Pod koniec sprawdzianu doszlismy jednak do wniosku, ze to nie dobrze,
      ze mamy wszystkie nawet te najtrudniejsze zadania bezblednie rozwiazane, bo
      jest to bardzo podejrzane. Poradzilem, aby troche pozmieniac, zeby nie bylo tak
      bezblednie. Koledze jednak zal bylo obnizac soebie w ten sposob ocene i wpadl
      na inny pomysl. "Przepisze od nowa pol zadania i pojde do nauczyciela, niby po
      porade, czy w tym zadaniu o to chodzi i czy dobrze mysle". Tak tez zrobil.
      Nauczyciel spojrzal w prace i byl bardzo zaskoczony, tym co zobczyl. "No bardzo
      ladnie i tak dalej rozwiazuj". Kolega podziekowal, obrocil sie i z wielkim
      usmiechem ruszyl w kierunku lawki. Jednak jak sie obracal, sciaga z zadaniem od
      dziewczyn wypadla mu z rekawa prosto pod nogi nauczyciela...

      3. Kolega pracowal w Irlandii. Przemieszczal sie po miescie autobusem miejskim.
      Juz na samym poczatku mial sytuacje, ze bardzo sie spieszyl do pracy i bal sie
      spoznienia. Czekal na przystanku, a autobus ciagle nie przyjezdzal. Sprawdzil
      rozklad jazdy i stwierdzil, ze juz 20 minut temu autobus powinien sie pojawic
      na przystanku. A on czeka juz ponad pol godziny. Tak sie tym zdenerwowal, ze
      gdy autobus podjechal nazwymyslal kierowcy i glosno (po angielsku) ponarzekal
      na cala ta irlandzka komunikacje. Zarowno kierowca, jak i pasazerowie byli
      zdziwieni jego zachowaniem. Po przyjezdzie do pracy i rozmowie z szefem
      dowiedzial sie dopiero, ze w Irlandi na kazdym przystanku w rozkladzie jazdy
      autobusow jest podana godzina z przystanku poczatkowego danego kursu...

      4. Kilka lat temu, mlodsza siostra z koleznaka (czasy podstawowki) uzbieraly 30
      groszy (wtedy 3000 starych zl) i stwierdzily, ze kupia sobie za ta kwote
      jedynie sok w barze, gdyz kiedys przypadkiem zobaczyly kartke z cena: "sok - 30
      gr". Weszly do baru i poprosily o sok za 30 gr. Zdziwiona sprzedawczyni po
      chwili wytlumaczyla im, ze to jest cana za sok... do piwa.



      • Gość: Maggie Re: Gafa u dentysty IP: *.26-151.libero.it 29.05.02, 14:58
        To w takim razie i ja doloze swoje dwie gafy.

        1. Jak bylam mala (6 lat) bardzo balam sie chodzic do dentysty. Tak czy siak
        znowu znalazlam sie w gabinecie i wiedzialam, ze zaraz bede musiala usiasc na
        fotel. Wymyslilam sobie, ze jak zabawie ciekawa rozmowa pania dentystke to moze
        zapomni, ze ma mi borowac zab. W zwiazku z tym zaczelam... 'Prose pani? A moja
        kolezanka na mnie powiedziala DUPA ZAJEWANA', hahahhaha. Wtedy nawet nie
        wiedzialam jak sie to drugie slowo wymawia.

        2. Znowu u tej samej pani dentystki. Miala imieniny i mama wsadzila mi kwiatek
        w reke i kazala zlozyc zyczenia. No to ja na to 'Zeby pani duza urosla'. Pani
        dentystka sie przerazila bo miala prawie 2 metry wzrostu.

        Pozdrawiam wszystkich :)
    • Gość: kolina Re: kolekcjonuje NAJWIĘKSZE gafy -podziel się! IP: *.kulczyktradex.com.pl 23.05.02, 08:53
      W bardzo eleganckim sklepie przymierzalam bluzke, ktora byla moim niespełnionym
      marzeniem. Podjełam decyzje- kupuje! Zaaferowana wzielam bluzke w rękę, ubrałam
      sie w swoje rzeczy, załozyłam kurtkę( to był styczeń...) i idę do kasy dumna z
      siebie, że taki zakup włośnię robię. Stoje przy kasie , ekspedientka wczytuje
      katre płatniczą , a ja widze ze patrzy się na mnie wzrokiem, jak mi sie
      wydawało, pełnym podziwu. Myślę sobie: " ooo zaraz powie ze mam fajna
      kurtkę..!" Ona rzeczywiście przemówilam. Mówi: "pani kurtka.." Ja
      myślę: "wiedziałam!", ona: " jest załozona chyba na lewą stronę.." Znaczenie
      wypowidzianych przez nia słów dotarło do mnie dopiero po kliku sekundach.
      Patrzę na siebie, a ja mam moją piękna kurteczkę założoną na lewą stronę,
      kapturem do środka i pół metrowymi metkami na zewnątrz. Myslałąm , że padnę tam
      ze wstydu na miejscu trupem.. Ale oczywiście komizm tej sytacji tak mnie
      rozbawił, że smiałam sie z siebie jeszcze długi czas potem
    • Gość: ata Re: kolekcjonuje NAJWIĘKSZE gafy -podziel się! IP: *.pierwszapraca.gov.pl 23.05.02, 12:26
      Moja siostra z koleżanką wynajęły mieszkanie - totalny syf, ale w tydzień po
      wprowadzeniu było jak w pudełeczku. Impreza powitalna z tej okazji, po kilku
      kieliszkach wina koniecznie chcę wznieść toast za to, że one były takie
      genialne, że tak szybko, że tak ślicznie, że tak bardzo je podziwiam...
      Stanęłam na środku pokoju i z dumą w głosie (bo chodziło o moją sister
      przecież) mówię: "Słuchajcie mnie wszyscy, jestem godna podziwu!!!"
    • szarykot Re: kolekcjonuje NAJWIĘKSZE gafy -podziel się! 23.05.02, 14:50
      lekcja fizyki. nauczycielka wyciągnęła elektroskop (tak to sie chyba nazywa)
      ale powiedziała że nie działa nie wiadomo czemu. kolega z 1-szej ławki
      powiedział, że spadła gumka-recepturka odpowiedzialna za napędzanie koła. na co
      fizyczka "no to chodź, załóż gumkę"
        • mila8 Re: kolekcjonuje NAJWIĘKSZE gafy -podziel się! 23.05.02, 17:35
          moj kolega z pracy w wolnej chwili bawil sie w
          montaze.wzial zdjecie jakiejs zgrabnej kobiety i
          podmienil jej glowe.chodzil po firmie i pokazywal swoje
          dzielo.przyszedl do mojego pokoju , gdzie bylo kilka
          osob i pyta: no i jak podoba się wam ta laska? ja na
          to odpowiadam: zgrabna ale ma brzydka gębę! (naprawdę
          zdjęcie twarzy było fatalne) a wtedy moja kolezanka
          odpowiada: Mila ale to jest moje zdjecie. Bylo mi
          bardzo glupio, ale ona sie smiala i mam nadzieje ze
          szczerze.
          • Gość: maga Re: kolekcjonuje NAJWIĘKSZE gafy -podziel się! IP: *.gze.pl 23.05.02, 19:35
            Pracuję w pomieszczeniu do którego wpuszczam inną osobę domofonem. Mój nowy
            prezes mówi bardzo szybko .Dzwoni domofon, Przez mikrofon pytam "kto tam?.
            Słysząc coś niezrozumiałego mówię, że nie dosłyszałam i jeszcze raz proszę o
            przedstawoenie się.Znów coś niezrozumiałego, więc pytam "kim pan jest?" Pada
            odpowiedź;"prezesem".Zrobiłam mu to 2 razy.Było to kilka lat temu. Nadal tu
            pracuję i poznałam,że prezes oprócz wielu wswpaniałych cech ma również poczucie
            humoru
            • Gość: Magda Re: kolekcjonuje NAJWIĘKSZE gafy -podziel się! IP: *.gze.pl 23.05.02, 21:03
              Pracowałam w przedsiębiorstwie, gdzie szef wyrażnie był niedouczony.
              Nadzorowałam pewne prace i nie chciałam zgodzić się na kontynuowanie robót
              przez nowozatrudnioną - moim zdanie zupełnie niekompetentną firmę. Ludzie w
              niej zatrudnieni "z ulicy" mieli robić specjalistyczne prace.Nie wiedziałam,ze
              szef tej firmy jest znajomym mojego szefa. Choć nawet gdybym wiedział, to i tak
              nie sposób było nie zareagować. Zdecydowanie odmówiłam odbiorów takich
              robót.Mój szef przekonywał mnie,że musimy to robić, bo z firmą podpisaliśmy
              umowę i jeśli z nich zrezygnujemy, to będziemy płacić duże kary. Nie wiedziałam
              czy on jest taki głupi czy ja wyglądam na naiwną.Podniesionym głosem zapytałam
              go, czy gdyby podpisał umowę z hydraulikiem na wymianę rur a
              hydraulik "pociągnął" rury sufitem, to on poczekałby aż "fachowiec"
              skończy,zapłaciłby i sam sobie zmienił bieg rur.Szef zrobił się
              zielony.Wyszłam. Od sekretarki dowiedziałam się, że szef z wykształcenia /albo
              z niewykształcenia/ jest hydraulikiem i ma na tym punkcie kompleksy. Ale
              niefachową firmę zwolnił.
        • Gość: Krzysiek Re: kolekcjonuje NAJWIĘKSZE gafy -podziel się! IP: *.zax.pl 02.06.02, 11:00
          Gafa w wyk. mojej pani do matematyki. Kiedyś, jeszcze w liceum jest lekcja rach. prawdopodob. i zadanie mówi o 8 chłopcach i 9 dziewczynkach. "chłopców oznaczymy jako 0 a dziewczynki jako 1." - mówi pani i pisze na tablicy:

          01010101010101010

          "ojej, miało być odwrotnie..." po czym pani matematyk pracowicie zmazała każdą cyferkę z osobna, zamieniając ją na tę drugą. ;)

          Ta sama pani matematyk, z uśmiechem mówi pedagogicznym tonem: "na następnej lekcji będziemy podążać śladami Tadeusza Kopernika"........... chwila ciszy....... "zaraz zaraz, Tadeusz on był???........... Mikołaj!".

          Ale pani przynajmniej była sympatyczna.
    • Gość: Luśka Re: kolekcjonuje NAJWIĘKSZE gafy -podziel się! IP: *.t15.ds.pwr.wroc.pl 23.05.02, 22:08
      Jestem osoba ogolnie slynaca z popelniania gaf...wszystkich nie sposob
      spamietac, ale...Kiedy bylam w podstawowce mialam bardzo dobra przyjaciolke.
      Zapzyjaznilysmy sie z nowa kolezanka. Kiedys spotkalysmy sie wspolnie na
      babskich plotach. Rozmawialysmy o wszystkim, w pewnym momencie powiedzialam, ze
      nie trawie imienia Jozek, jest paskudne, rolnicze itd (sorry jesli strzelam
      teraz gafy:)) Nowa zaczerwienila sie i powiedziala, ze...jej tata ma na imie
      Jozek. Zrobilo mi sie glupio. Moja przyjaciolka chcac ratowac sytuacje
      palnela:" A myslisz, ze Stanislaw to jakie? Ochydne i wsiowe. (moj tata ma tak
      na imie...:)". Na to nowa zamarla..."Moj tata ma na drugie Stanislaw..."
      Nastepna gafa byla juz na studiach zwiazana wlasnie z tym...Do pokoju mojego
      kumpla wprowadzil sie nowy wspollokator. Spodobal mi sie dosc intensywnie:) Dla
      rozluznienia atmosfery gadalismy o roznych pierdolach. Kumpel stwierdzil, ze
      jestem mistrzem w popelnianiu gaf. Ja zaczelam sie smiac i wspomnialam ta
      historyjke o Jozku, jakie to paskudne imie. Okazalo sie, ze ow przystojniak
      mial tak na imie... Gdy sie przedstawial, ze zdenerwowania i podniecenia nie
      uslyszalam zbyt dobrze imienia...
      Pracujac niedawno jako kelnerka, dorabiajac do studiow, gdy nie bylo ruchu w
      lokalu, ogladalam sobie rozne obrazy na scianach. Szef siedzial obok i robil
      jakies rozliczenia. Wsrod obrazow wisial jakis zazolkly dyplom wygrania zawodow
      dozynkowych:). Glosno zapytalam barmana z rozglosnym rechotem, co za baran
      wygral te dozynki i wiesza taka chale wsrod obrazow...Szef. Juz tam nie pracuje.
      Ostatnio powiedzialam,wychodzac z windy w akademiku w godzinach
      przedpoludniowych, do portierki (chcac byc grzeczna, zeby mnie wpuszczala bez
      zastrzezen do mojego chlopaka): "dobranoc" - glosno, soczyscie z pelnym
      usmiechem. Nie wspomne, ze w holu bylo pelno ludzi...
    • Gość: anka Re: kolekcjonuje NAJWIĘKSZE gafy -podziel się! IP: *.nextranet.at 24.05.02, 09:38
      spotykalam pewna znajoma od czasu do czasu w sklepie.nieciekawa z wygladu ale
      bardzo sympatyczna.pewnego razu zobaczylam ja z mloda dziewczyna i malym
      dzieckiem.zachwycalam sie dzieckiem i z grubej rury pogratulowalam jej, ze jest
      taka mloda babcia.Konsternacja!!!
      okazalo sie ze to jej dziecko a dziewczyna to opiekunka.babka jest niewiele
      starsza ode mnie. juz nigdy nie byla taka mila.
    • Gość: e. Re: kolekcjonuje NAJWIĘKSZE gafy -podziel się! IP: *.chello.pl 24.05.02, 12:42
      Kilka lat temu organizowałam wielką imprezę w klubie TANGO. Impreza tym razem
      była zamknięta, za zaproszeniami a hostessy - licealistki miały surowo
      przykazane, by absolutnie nie wpuszczać nikogo, kto nie ma zaproszenia, zaś w
      sprawach trudnych i spornych, ale tylko naprawdę ważnych, miały wzywać mnie
      celem wyjaśnienia.
      I rzeczywiście, w pewnej chwili wpada do garderoby, gdzie przygotowywałam pokaz
      mody, hostessa z wypiekami na twarzy i mówi: "Przepraszam, że przeszkadzam, ale
      musi Pani zejść na dół, bo tam mamy taką jedną nachalną babę, co pcha się
      koniecznie do środka chociaż nie ma zaproszenia! I jeszcze bezczelnie kłamie,
      że tu pracuje! Mówię Pani, wystarczy popatrzeć, jak toto wygląda! My już
      normalnie nie dajemy sobie rady, ci ochroniarze klubowi to ją chcieli wpuścić,
      ale my nie pozwalamy, bo miałyśmy pilnować!"
      Zeszłam na dół i co widzę? Miotającą się w furii, purpurową... Małgorzate
      Potocką, byłą baletnicę, współwłaścicielkę klubu i twórczynię ich rewii!
      Myślałam, że w duszy skonam ze śmiechu! I moje hostessy okazały się bardziej
      przebojowe, niż ochrona i Pani Potocka razem wzięci!
      Przeprosiłą, za nieporozumienie, wytłumaczyłam, w czym rzecz i... pozwoliłam ją
      wpuścić do jej własnej firmy!
    • Gość: kuba Re: kolekcjonuje NAJWIĘKSZE gafy -podziel się! IP: *.prem.tmns.net.au 24.05.02, 13:28
      mam dla ciebie gafe calkiem chyba niezla

      otoz teraz wlasnie jestem w australii na studiach, i z okazji swieta mamy
      postanowilem swojej rodzicielce poslac kartke

      wiec kupilem piekna kartke, zapakowalem w koperte, naklepilem znaczek,
      wrzucajac list do skrzynki ogarnelo mnie jakies niemile uczucie ze czegos
      jednak na tej kopercie brakuje ale wrzucilem list do skrzynki, i patrzac ja
      zsuwa sie do srodka uzmyslowilem ze oprocz znaczka na kopercie przydalby sie
      adres, o ktorym ja jakos zapomnialem
      coz kazdy czasmi popelnia bledy
    • Gość: Agu. Re: kolekcjonuje NAJWIĘKSZE gafy -podziel się! IP: *.wszins.tychy.pl 24.05.02, 15:16
      Ooo... mam w swoim repertuarze jedna gafę, której chyba nigdy w życiu nie
      zapomnę.

      Zażyło się gdy ja byłam jeszcze początkującą sekretarką, a mój przełożony (nota
      bene człowiek bardzo, bardzo wykształcony naukowiec przestrzegający wszelkich
      możliwych zasad savoir-vivre) świeżo co zaczął nade mną „szefować”.
      W firmie trwały przygotowania do uroczystości, która wymagała od władz
      nałożenia specyficznych nakryć głowy. Mój przełożony mierzył „kapelusz”.
      Ewidentnie było widać, że jest za mały i nie pasuje.
      „Chyba mam za dużą głowę” – stwierdził szef spoglądając raz w lustro raz na
      mnie.
      „Cóż, zapewne ma pan za dużo szarych komórek” – niewiele myśląc wypaliłam...

      Nie chciejcie widzieć mojego płomiennego rumieńca chwilę potem ;o)
    • Gość: alinka Re: kolekcjonuje NAJWIĘKSZE gafy -podziel się! IP: 148.81.232.* 24.05.02, 16:04
      a.d. napisał(a):

      > Każdy z nas, choć czasami uważa się za ideał ma za sobą jakąś popełnioną
      > gafę.
      Sto lat temu odbyłam przed studiami tzw. praktykę robotniczą w pegeerze.
      Miejscowa ludność klęła potwornie, poczynając od małego. W owych czasach bylo to
      w moim środowisku raczej nie spotykane. Po powrocie do domu wznowiłam swoje
      treningi sportowe i któregoś dnia przebierałam się, a za cienką ścianką trenerzy
      nie wiedząc o mojej obecności głośno rozmawiali, rzucając trochę mięsem. Kiedy
      wyszłam, była konsternacja i ten, co rzucał, zaczął mnie przepraszać. Dla
      zbagatelizowania sytuacji powiedziałam: Trenerze, ja wróciłam z pegeeru!
      Wszyscy ryknęli śmiechem, ktoś stwierdził: Ale cię podsumowała!
    • Gość: Robert Gafoman IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 24.05.02, 16:30
      1. Na początek o moim bracie. Pewnego razu bylismy na jakims sluzbowym
      przyjeciu w hotelu. Poszlismy do toalety, a mój brat tryskając dobrym humorem
      odezwał się do pani przy okienku "Dobry wieczór! Jak się tu pani pracuje?!" Na
      co kobieta zrobiła się czerwona odpowiadają "Niech pan nie żartuje do
      jasnej...." wiązanka była szeroka.

      2. Mój przyjaciel Piotr ma talent do dwuznacznych uwag. Pewnego razu byliśmy
      nad jeziorem, a że tego nie planowaliśmy - nie mieliśmy kąpielówek. Ja się
      rozebrałem, kumpel weszedł w szortach. Były one jednak dość grube, w związky z
      czym powietrze się w nich zbierało. Piotr podpływa do mnie (a ja byłem bez
      bielizny), patrzy na mnie i mówi: "Robert, spodnie mi napęczniały". Dłuższą
      chwilę zajęło mu, zanim się zorientował...

      3. Byłem u mojego brata w kawalerce. Gdzieś byłem umówiony, spóźniony, z
      podróży. Pytam go, czy się mogę ogolić. On, że nie ma sprawy, tylko że mu się
      pianka skończyła. Więc biorę mydełko i się mydlę. Golenie trwa, woda pomalutku
      się leje, nagle do łazienki wpada mój brat "Robert, dlaczego nie zakręciłeś
      ciepłej wo..." - runął jak długi, bo było mokro. Padł tak niezdarnie, że
      przewrócił i mnie. Byliśmy blisko o zdeżenia z wanną. Najgorsze było to, że on
      do tej łazienki weszedł w slipach (bo się przebierał) a stałem też w slipach i
      z mydłem... Gdyby jego dziewczyna tak nas znalazła, mogłaby sobie pomyśleć...

      więcej gaf nie pamiętam :)))
    • Gość: fan? Re: kolekcjonuje NAJWIĘKSZE gafy -podziel się! IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 24.05.02, 16:57
      Dawno dawno temu,gdy byłem małym chłopcem zjezdżalismy z górki na sankach.
      Ludzi były całe tłumy ,górka nie zawielka ogólnie wesoło i zabawa.traf chciał
      że zauwazyłem stare buty,były bardzo zniszczone i sponiewierane.Byłem pewien że
      ktos je porzucił a że akurat w dole przechodził mój brat zawołałem w jego
      kierunku i z usmiechem rzuciłem najpierw jednym,za chwile drugim butem.Po czym
      obracam sie uradowany do kolegów ,patrze a z drugiej strony podchodzi pod górke
      pan z chłopczykiem na nartach z bardzo dziwna miną.W głowie błysk ,wszystko
      okazało sie jasne,butów nikt nie porzucił tylko zoatawił na zmianę a ja śmiejac
      się je wyrzuciłem.Nie było czasu na tłumaczenie ,trzeba się było szybko
      ewakuować ,ale głupio mi było strasznie.
      • Gość: elena Re: kolekcjonuje NAJWIĘKSZE gafy -podziel się! IP: *.chello.pl 24.05.02, 19:09
        Nie moja gafa, tylko mojego szefa:
        W okresie letnim urlopy, wiadomo, ja na wakacjach, on tez w tym czasie wyjechał
        na parę dni. W tym czasie zastepowala mnie kolezanka, ktora wiecznie zapomina
        przekazywac wiadomosci. Gdy juz wszyscy wrocilismy do biura szef rozmawia przez
        telefon z klientem i nie moze sie dogadac, bo klient twierdzi, ze wczesniej
        dzwonil i zostawial jakas wiadomosc, szef twierdzi, ze nic do niego nie
        dotarlo, ale nagle doznaje olsnienia i wypala do sluchawki: "Aaaaaa... to
        pewnie pan dzwonil wtedy, kiedy bylem z sekretarka na wakacjach"...
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka