brezly
17.12.09, 09:53
Znaczy: donosze ze czytalem dzis w pociagu gazete, a oporcz plecaka z
lapciakiem mialem torbe z makowcem made by NO&P Co. Ltd, na okolicznosc ze
dzis biba bozonarodzeniowa w pracy. Sciepowa. Zaglebilem sie w artykul o
kobietach Mickiewicza, co kto wie o co chodzi ten wie, a potem przysiadl sie
znajomy (z pociagu) Turek-ksiegowy i wymienialismy poglady na temat atmosfery
przedswiatecznej w pracy. On rzekl, ze jako ksiegowy to ma teraz najgorszy
zapieprz, a ja mu demonstrowalem makowiec.
Skutkiem tego wylazlem z pociagu z makowcem i jakem sie zorientowal ze plecak
z laptokiem zostal na polce w pociagu to juz bylo za pozno. Znaczy, wrocilem
na peron, zobaczylem laptok na polce odstawianego na bocznice szynobusu,
pomachalem sprzataczowi i moglem panu Majstrowi skoczyc. Zrobilem raban i sie
dowiedzialem ze ten sam szynobus wjedzie z powreotm za pol godziny. Moj lapotk
zostal znaleziony i bedzie czekal.
A wszystko przez te torbe z makwocem co mi dala pewnosc ze wychodze "cos
majac". I przez lenistwo co mi kazalo kupoiona na dworcu "Polityke" wsadzic do
torby z ciastem a nie do plecaka z laptokiem.
Teraz, syt przezyc, forumuje. Mickiewicza i rozmow z Turkami mnie sie
zachcialo, no :-)