millefiori
14.01.10, 11:10
Zamiast tradycyjnej karnawalowej flaszki szampanskiej zalaczam noworoczny cud
natury z gatunku krystalografia-hydro-meteo, na ktory natknelam sie 1.stycznia
w czasie przebiezki po lesie, a nastepnego dnia, wrociwszy do lasu z aparatem,
uwiecznilam. Nazywaja sie frost flowers - uwaga, brak polskiej nazwy, bo ani
to szron, ani szadz, a mrozowe kwiaty kojarza sie bardziej z tym, co sie
pojawia na szybach - powstaja wyjatkowo rzadko, w bardzo specyficznych
warunkach temperaturowo-wilgotnosciowych; te z moich zdjęc wykwitly na
martwych, czesciowo okorowanych galeziach buku. Na calej ponad 5 km trasie, a
rozgladalam sie bacznie, naliczylam okolo 20. zroznicowanych w formie i
rozmiarach kwiatow mrozowych, wystepujacych pojedynczo lub w skupiskach, po
2-3. Zjawisko polega mniej wiecej na tym, ze z komorek drewna nasaczonego woda
zaczyna wysnuwac sie na zewnatrz lodowa przedza, nie bedaca wynikiem
parowania, skraplania, czy osadzania sie na czymkolwiek, lecz wypychania sie z
nich, przez zwiekszanie objetosci, krzepnacej wody lub lodu - stad tez
powstaja samoistne "włosy". Zjawiska tego, o ile wiadomo, nie udalo sie ani
zaobserwowac w trakcie powstawania, ani powtorzyc w warunkach laboratoryjnych
(sprawdzilam na stronie krystalografow z CalTech).
Więcej i naukowo jest tu:
en.wikipedia.org/wiki/Frost_flower
www.flickr.com/photos/la_linea/sets/72157622998448397/show/
www.flickr.com/photos/la_linea/sets/72157623195948040/show/