brezly
07.02.10, 11:24
"150 kg wraz z wyposażeniem może ważyć żołnierz wsiadający na pokład samolotu
do Afganistanu. Pakować trzeba rozważnie. Odbija się to na poziomie
czytelnictwa. Książki są ciężkie. Andrzej, celowniczy armato-haubicy Dana,
zabrał ponad 500-stronicową instrukcję obsługi działa. Magda, pracownik
cywilny, wzięła „W poszukiwaniu utraconego czasu” i „Wojnę i pokój”. Książki
za ciężkie były również dla zaopatrujących bazy. W polskiej bazie w Ghazni
bibliotekę zapełniają książki od Amerykanów. W Warriorze były polskie. Z lat
70. Wycofane z jakiejś biblioteki. Wymiękali przy nich nawet najbardziej
potrzebujący słowa pisanego."
Strach pomyslec co to bylo to ostatnie, ale ten Proust....
www.polityka.pl/kraj/analizy/1502789,1,afganski-alfabet-mundurowych.read