matta.hari
12.04.12, 07:53
w powietrzu czuć było zapach wietrzonej. zwiniętej w bele bawełny, włóczki i przędzy w kokonach kurzu, niczym wata topoli, na którą jeszcze za wcześnie, wszech obecnie unosiły się strzępy wypłowiałej muliny i kordonka. Myśl mą skoncentrowaną na sprawie niecierpiącej zwłoki natrętnie zakłócała ciekawość, kto też pełniąc dyżur na Hali witał wiosnę szeroko otworając te okna wysokie i odźwierza.
Dobry wieczór wszystkim, którzy nadejdą. Siedziałam nad sprawą dzień, noc, dzień,noc i właśnie skończyłam. Nie ma już czasu przejrzeć materiał pod kątem zawartych tam (nie chcę nawet na ten temat myśleć) błędów. Pójdzie w świat w stanie surowym a ja się chyba zdrzemnąć muszę.