Dodaj do ulubionych

dziecięce, chłopięce zabawy pirotechniczne

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.11.12, 12:03
należały do tradycji,do zakupu wykorzystywało się rodzica posyłając go do aptek po nadmanganian potasu(środek dezynfekcyjny do skóry i utleniacz).W książkach typu Adama Słodowego były instrukcje,z ostrzeżeniem.Obecność rodzica nie wystarczy, potrzebny jest zrównoważony pirotechnik z głową.Mocne, złote mieszanki - nadmanganian potasu ze srebrzanką, czyli pyłem aluminiowym,nadchloran potasu z cukrem pudrem.Nawozy tylko jako eksperyment,saletra (amonowa) z byle czym.Prochu to nie chciało się robić(zmielone i zmieszane węgiel drzewny,siarka, saletra, oczywiście osobno).Już na etapie mieszania dochodzi do wybuchu(piórkiem?).W wybuchu problemem jest zamknięcie ładunku np.w pudle, większe bum.Rozrywające się blachy,szkła,metal,twarde opakowanie,poparzenie itd. No i problem niewybuchu i czasu wybuchu-nie można nawet myśleć o podpaleniu lontu,gdy się pali i dochodzi do materiału wybuchowego,a było tak.Bezpieczny czas, bezpieczna odległość, bezpieczne schronienie.Lonty robiło się ze sznurka zanurzonego w rozpuszczonej saletrze i wysuszonego.Słaby,a pali się dość powoli.
Obserwuj wątek

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka