O przyrodzie III

13.10.04, 17:30
Menazeria pomylkowa.

Kandydat numer 1: orzel bielinek kapustnik
    • brezly Re: O przyrodzie III 13.10.04, 20:07
      Kandydat nr 2: winniczek piwniczny, na wschód od Wisły znany jako sziraźnik
      • vaud Re: O przyrodzie III 13.10.04, 23:08
        kandydatka nr 3: sowka choinowka uszata
    • olo53 Re: O przyrodzie III 14.10.04, 01:44
      nie lubie byc tak prosto rozszywrowywalny. to za proste
      • millefiori Re: O przyrodzie III 14.10.04, 08:30
        #4 turkuc zółtobrzeżek
        #5 paź pracz królowej
        • brezly Re: O przyrodzie III 14.10.04, 10:12
          # slimak koniaczek (na slasku 'koniczek').
          # orzel poboczny


          Zagadka serio: co za roslina, a wlasciwie jej owoc na Slasku Opolskim znana
          jest/byla jako 'wieprzki'?
          • brezly Re: O przyrodzie III 14.10.04, 10:31
            Poza konkurencja bo nie calkiem pomylkowe, ale mi siw wlasnie wymyslily:

            -epigonek zanudnik
            -gipiurnik rozpustnik
            i wrog tego drugiego: wielebnik zausznik


            www.fotografia-przyrodnicza.art.pl/galeria.php?kat=fauna_ptaki&zdjecie=397
            www.mto.most.org.pl/galeria/00120.html
            • millefiori Re: O przyrodzie III 14.10.04, 10:59
              Kolejni kandydaci na wrogow wielebnika zausznika:

              - Ażurnik wyuzdany,
              - frywolit kędzierzawy
              - koronkarz pocieszny
              • brezly Re: O przyrodzie III 14.10.04, 11:49
                Ale wielebnik zausznik ma tez symbiontow:

                -pokrzyk wystawnik (Outregea Artei) (dawniej blotniak wystawowy)
                -klatwiarz bereciak
                -rhodentia rosarea (w dawnej Polsce synonim ubostwa)

                • brezly Poszedlem za guglem 14.10.04, 12:32
                  Bo musialem odswiezyc 'pokrzyk' i 'blotniaka stawowego'. I ten 'pokrzyk' no sami
                  sobie wlaczcie gugla, doprowadzil mnie do Kazimierza, autora artykulu 'Polubic
                  amoniak'. Zamieszczonego w czasopismie 'Ochorna przeciwpozarowa'. Tamze barwny i
                  dwcipyn wstepniak a w nim:

                  'Wacław Cholewa barwnie zaprezentował wymagania techniczne dla oświetlenia
                  awaryjnego zawarte w nowej normie PN-EN 1838:2002(U).'

                  'Rada Redakcyjna bardzo troskliwie podchodzi do zagadnienia planowania numeru,
                  priorytetem i decydującym kryterium w dyskusjach jest zawsze to, by podejmowane
                  na naszych łamach tematy były praktyczne i przydatne naszym Czytelnikom. Uważam,
                  że takim właśnie okaże się między innymi artykuł "Odbiory obiektów przez PSP (w
                  świetle art. 56 Prawa Budowlanego)" autorstwa doświadczonych naczelników
                  wydziałów kontrolno - rozpoznawczych '

                  Poczytajcie sami:

                  www.ochronaprzeciwpozarowa.pl/
                  Niestey ty z artykulu p.t. 'Deflagracja z upustem mieszanin gazowych' tylko
                  tytul. A juz myslalem ze Vaud poleci po szlafrok :-)
                  • millefiori Re: Poszedlem za guglem 14.10.04, 20:15
                    brezly napisal:
                    > Niestety z artykulu p.t. 'Deflagracja z upustem mieszanin gazowych' tylko
                    > tytul. A juz myslalem ze Vaud poleci po szlafrok :-)

                    I herbatke z kopru wloskiego.
                    • vaud Re: Poszedlem za guglem 24.10.04, 17:24
                      millefiori napisała:

                      > brezly napisal:
                      > > Niestety z artykulu p.t. 'Deflagracja z upustem mieszanin gazowych' tylko
                      > > tytul. A juz myslalem ze Vaud poleci po szlafrok :-)


                      ----> polecialam, a po drodze otwarlam okna i zapalilam trociczki.
                      >
                      > I herbatke z kopru wloskiego.


                      ----> acha, i pozulam supari cala grasc. Bardzo polecam!
                      >
          • millefiori Re: O przyrodzie III 14.10.04, 10:55
            Bede strzelac: bieluń dziędzieżawa?
            • brezly Re: O przyrodzie III 14.10.04, 11:10
              Anene: agrest.

              Agrest "Biały Triumf"
              opis : krzew o wzroście średniosilnym, owocuje obficie i regularnie, odmiana
              szczególnie warta polecenia do uprawy amatorskiej na działkach,
              owoce : duże, kuliste, barwy jasnozielonej, miąższ kwaskowaty, aromatyczny,
              bardzo smaczny, nadaje się na przetwory i jajko owoc deserowy,
              • millefiori Re: O przyrodzie III 14.10.04, 20:18
                brezly napisal:
                > bardzo smaczny, nadaje się na przetwory i
                >jajko owoc deserowy,

                O krzyzowce z ptactwem nie wspominales.
                • brezly Re: O przyrodzie III 14.10.04, 20:21
                  Tak było na stronie co Gugiel pokazał. Senior by mnie pogonił jakbm tekst żródeł
                  przeinaczał:-(
                  • millefiori Re: O przyrodzie III 14.10.04, 20:22
                    Znaczy, potwierdzila sie stara PRLowska teoria o jajku prosto z krzaka?
                    • brezly Re: O przyrodzie III 14.10.04, 20:23
                      Nie znam:-) Wiem tylko jak Plenum KC załatwiło jedzenie wołowiny w Polsce. Do dzis.
                      • millefiori Re: O przyrodzie III 14.10.04, 20:24
                        Kim czym, bo nie znam???
                        • brezly Re: O przyrodzie III 14.10.04, 20:28
                          A bo szło o to, wicie rozumicie, czy ma zarówno, ten tego łeee, hodowac bydło
                          rasy mlecznej czy , mianowice, ten tego, mięsnej. Za Gomułki ten spór ,
                          Ingardean godzien sie odbywał. Wyrok był salomonowy: taką mianowicie rase bydła
                          co to i to i to. No wiec wyszło takie cos co wprawdzie dawało mało mleka, ale za
                          to równie niedużo bardzo paskudnego mięsa. I jak sie pojawiły za Balcerowoicza
                          befsztyki w beef barach, to lud sie ze smiechu tarzał, jak mozna taki szmal za
                          żyły i scięgna, o!
                          • millefiori Re: O przyrodzie III 14.10.04, 20:36
                            No tak... slynny kartkowy wołciel z koscia...
    • brezly O mieszanych odczuciach 15.10.04, 14:11
      Bya kiedys taka ksiazka Michaela Ende (tego od 'Historii bez Konca') pt. 'Momo'.
      O dziewczynce co wlaczaly z Szarymi Ludzmi ktorzy kradli czas.
      Bohaterka filmu wygladala tak (lat 7):
      images-eu.amazon.com/images/P/B00004RMFL.03.LZZZZZZZ.jpg
      Obecnie (lat 29) odtworczyni wyglada tak i spiewa hip hop:

      www.radost-bokel.de/
      I niezaleznie od tego co mowi moj pien mozgu, czy mozna to uznac za postep?

      • millefiori Re: O mieszanych odczuciach 15.10.04, 14:22
        Chyba w kierunku unifikacji z Barbie.. ale ja sie nie znam:(
      • brezly Re: O mikrologii 08.11.04, 10:11
        tygodnik.onet.pl/0,1197184,druk.html
        Czy wam tez podoba sie podejscie mikrologiczne? Nadmieniam ze ze zadnym wypadku
        nie oznacza ono mikrej logiki:-)
      • ewakurz Re: O mieszanych odczuciach 09.11.04, 00:04
        brezly napisał:

        > Bya kiedys taka ksiazka Michaela Ende (tego od 'Historii bez Konca')
        pt. 'Momo'
        > .
        > O dziewczynce co wlaczaly z Szarymi Ludzmi ktorzy kradli czas.
        > Bohaterka filmu wygladala tak (lat 7):
        > images-eu.amazon.com/images/P/B00004RMFL.03.LZZZZZZZ.jpg
        > Obecnie (lat 29) odtworczyni wyglada tak i spiewa hip hop:
        >
        > www.radost-bokel.de/
        > I niezaleznie od tego co mowi moj pien mozgu, czy mozna to uznac za postep?
        >
        -------->Jedyna osoba, ktora moze Ci odpowiedziec, jest Radost Bokel.
        • vaud Re: O mieszanych odczuciach 09.11.04, 01:59
          Kto to jest Radost Bokel?
          • ewakurz Re: O mieszanych odczuciach 11.11.04, 11:55
            vaud napisała:

            > Kto to jest Radost Bokel?
            ------>ulubiona aktorka i piosenkarka Brezly'ego, jesli dobrze zrozumialam.

            • brezly Re: O mieszanych odczuciach 11.11.04, 12:00
              Przegladam w myslach liste osob, ktorym na przestrzeni lat moglem podpasc i
              nikogo nie moge skojarzyc z twoim nikiem, Ewokurz :-))
              • ewakurz Re: O mieszanych odczuciach 11.11.04, 12:55
                brezly napisał:

                > Przegladam w myslach liste osob, ktorym na przestrzeni lat moglem podpasc i
                > nikogo nie moge skojarzyc z twoim nikiem, Ewokurz :-))
                ---> I slusznie, poniewaz
                1. na pewno nigdy i na zadnej przestrzeni
                2. mi nie podpadles
                3. tylko jestem chorobliwie zazdrosna ze tak ladnie mnozysz otrzymane talenty
                4. ostro ostatnio trenuje szacunek dla, euch, bliznich, zeby nie osadzac itd
                (gwozdz do trumny: 40 gdzin tygodniowo twarza w twarz z dowodem potrzeby w/w
                treningu)
                5. zapal do treningu przeklul mi sie jak balonik kiedy wsadziles szpile Bogu
                ducha winnej Radosti.
                Jeszcze szerzej: Skojarzylo mi sie z dniem, w ktorym zostalam wysmiana przez
                otoczenie domowe za zadeMonstrowanie, jak pieknie otoczenie szkolne nauczylo
                mnie wierszyka o Radzieckiej Armii Slawnej. Za ciezka prace nad hip hopem
                pewnie tak samo byloby.
                Znaczy, wszystko przez Zygmunta F.
                Zapewniam mimochodem, ze na podpadniecie nie masz najmniejszych szans.
                :-)
                • brezly Re: O mieszanych odczuciach 11.11.04, 14:28
                  'Trolle mysla na dosyc wolno', tak wiec na razie doszedlem do tego ze ty sobie w
                  ramach pracy nad PKB/GNP trenowalas buddyjski spokoj i holistyczna zgode na
                  swiat, bosmy w koncu wszyscy dziecmi tego swiata i mamy prawo tu byc, na
                  okolicznosc jakiejs barbioludki co z toba przy maszynie siedzi. Jak juz sie
                  wciagnelas i juz zaczal przez ciebie plynac strumien dobra, to ja sie
                  wtranzolilem w obloconych gumofilcach, wycierajac nos rekawem kufajki, ze
                  starczym skrzypieniem ze proces metabolizacji kudlatych dziewczynek, w
                  instalacjach kultury masowej, w krzemowe barbioludki dorosle to rotrzaskac o
                  kant tego ,gdzie pan moze pan majstra etc. I niesiona przystawka do dreblinek
                  roztrzaskalem ci misterna konstrukcje co w sobie miala splecone elementy
                  stoicyzmu, ekologii glebokiej i czegos tam jeszcze. I niezgoda na swiat
                  utytlaem dywan tkany z tolerancji. Tak bylo, dobrze kombinuje?
                  • vaud Re: O mieszanych odczuciach 11.11.04, 14:53
                    Ja juz panie dawno tak malowniczej i doglebnej samokrytyki nie czytalam!
                    Zebranie partyjne w Chinach Ludowych moze sie schowac i plakac w kacie. :-))
                    Brezly, prosze, podpadnij mi, a potem sie kajaj! :-))))
                    • ewakurz Re: O mieszanych odczuciach 11.11.04, 21:57
                      > Ja juz panie dawno tak malowniczej i doglebnej samokrytyki nie czytalam!
                      > Zebranie partyjne w Chinach Ludowych moze sie schowac i plakac w kacie. :-))
                      > Brezly, prosze, podpadnij mi, a potem sie kajaj! :-))))
                      ---> Nie ma nie ma, tu nie Chiny Ludowe, jakas exluzywnosc musi byc.........
                      ----> Brezly, tak wlasnie bylo, jak mowisz. Teraz targaja mnie watpliwosci co
                      do strumienia dobra, moze by tak sobie odpuscic?

                      • vaud Re: O mieszanych odczuciach 12.11.04, 02:38
                        zostalam wykluczona z Partii Tkaczy?
                        • ewakurz Re: O mieszanych odczuciach 12.11.04, 09:14
                          No co ty?! Jak aniol dzieweczko? Dlaczego? Za ta exluzywnosc w podpadaniu?
                          Jak grena polowiczna?
                          • vaud Re: O mieszanych odczuciach 12.11.04, 14:40
                            No odetchlam.
                      • brezly Re: O mieszanych odczuciach 12.11.04, 09:49
                        ewakurz napisała:


                        > ----> Brezly, tak wlasnie bylo, jak mowisz. Teraz targaja mnie watpliwosci
                        > co
                        > do strumienia dobra, moze by tak sobie odpuscic?

                        Powstrzymam sie z dawaniem rad, bo w sprawach hydrodynamiki i hydrauliki
                        strumienia dobra to dobrze sie daje komus dobre rady. Kazdy by chcial byc
                        otoczony przez ludzi z dobrze funkcojnuajca instalacja do strumienia rzeczonego,
                        ale zeby zaraz samemu, to sredniej jakby. Przeciez wiadomo ze swiat mamy taki ze
                        takie instalacje szybko koroduja, powstaja nieszczelnosci, dobro zaczyna kapac
                        na podloge, uszczelnianie pakulami nie pomaga, trzeba kamien egoizomwy usuwac,
                        bo sie odklada jak nic (egoizm sie nie ropzuszcza w dobrze za dobrze), ciezko to
                        jest konserwowac, potrzebny osobisty zaufany hydraulik, no ... moze na tym
                        skoncze :-)
                        • millefiori Re: O mieszanych odczuciach 12.11.04, 13:02
                          Jej, ja sie w tempocie swej nie moge polapac, o co poszlo, bo mi sie czesc
                          dramatis person poplatalo i sedno umknelo.
                          To moze lepiej wnikac nie bede i pojde zwiazac dywan do qupy.
                        • vaud Re: O mieszanych odczuciach 12.11.04, 14:47
                          brezly napisał:

                          > ewakurz napisała:
                          >
                          >
                          > > ----> Brezly, tak wlasnie bylo, jak mowisz. Teraz targaja mnie watpli
                          > wosci
                          > > co
                          > > do strumienia dobra, moze by tak sobie odpuscic?
                          >
                          > Powstrzymam sie z dawaniem rad, bo w sprawach hydrodynamiki i hydrauliki
                          > strumienia dobra to dobrze sie daje komus dobre rady. Kazdy by chcial byc
                          > otoczony przez ludzi z dobrze funkcojnuajca instalacja do strumienia
                          rzeczonego
                          > ,
                          > ale zeby zaraz samemu, to sredniej jakby. Przeciez wiadomo ze swiat mamy taki
                          z
                          > e
                          > takie instalacje szybko koroduja, powstaja nieszczelnosci, dobro zaczyna kapac
                          > na podloge, uszczelnianie pakulami nie pomaga, trzeba kamien egoizomwy usuwac,
                          > bo sie odklada jak nic (egoizm sie nie ropzuszcza w dobrze za dobrze), ciezko
                          t
                          > o
                          > jest konserwowac, potrzebny osobisty zaufany hydraulik, no ... moze na tym
                          > skoncze :-)

                          --->sasiadom sie z tego cieknacego dobra robia zacieki na suficie i wcale sie
                          (niektorzy) nie ciesza, bo swiezo pomalowali sobie na "obojetny " kolor i sobie
                          nie zycza, zeby im ktos robil dobrze bez uprzedniej konsultacji. Przychodza,
                          wystawiaja rachunki za malarza pokojowego, choc sami w nastrojach wojennych, i
                          wracja z ulga pietro nizej ogladac strumien zla w telewizorni, i swiat znowu
                          jest jak nalezy.
      • brezly O tym ze rzeczywistosc jest schematyczna i 01.03.05, 07:46
        jeszcze chyba ma uprzedzenia.

        Wczoraj na nowym doksztalcie odkrylem dwoch kursantow o tym samy nazwisku,
        inaczej pisanym, co brzmi Aszkenazy. Nic nie majcych ze soba wspolnego. Jeden z
        paszportem ua., drugi z paszportem il. Jeden gra zawodowo na skrzypcach, drugi
        jak sam mowi jest "sepem" - kupuje gdzies cos taniej i sprzedaje drozej przez
        e-bay.

        Przypomnial mi sie ten dowcip Mleczki sprzed cos 30 lat. Knajpa, siedza goscie,
        jeden z kelnerow ciezko przestraszony mowi do szefa: "co robic, panie
        kierowniku, przy tam stoliku usiedli Polak, Francuz i Rosjanin?".
        • millefiori Re: O tym ze rzeczywistosc jest schematyczna i 01.03.05, 07:48
          :)))
          A co to jest il bo ciezko kojarze.
          A nazwisko pl zasluzone bardzo historycznie.
          • brezly Re: O tym ze rzeczywistosc jest schematyczna i 01.03.05, 07:54
            Hehe, no przeciez ze Izrael.
            Zasluzone ze hej.
            • millefiori Re: O tym ze rzeczywistosc jest schematyczna i 01.03.05, 07:59
              Illinois. Islandia. Irlandia. Monotematyczna jestem.
              Swietnie brzmi a propos angielski z takim akcentem. Hebrajskim sie mimo woli
              osluchuje czasami w Budzie.
        • brezly O prawdziwym wysciugu zbrojen 29.03.05, 16:20
          Nonormalnie, no, kurde, tego, no:-)
          www.colostate.edu/Depts/Entomology/courses/en570/papers_2002/anderson.htm
          Spokojnie, na raty poczytajcie. No motylek i roslinka, istna idylka.
          • brezly O kawkach 16.06.05, 08:01
            serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34309,2768598.html
            • jan.kran Re: O kawkach 16.06.05, 08:25
              Hitchcock w Breslau?
              • brezly Re: O kawkach 16.06.05, 08:40
                Powtarzany jako farsa? :-)
                • czarnajagoda Re: O kawkach 16.06.05, 08:50
                  ta burza to tak abyła że mogło taką kawką rzucić o jakiś mur czy drzewo i jej
                  się w głowce poprzewracało, boedaczce, i dlatego to pewnie tak wygląda...
                  • brezly Re: O kawkach 16.06.05, 08:52
                    Moze im kawy dac?
                    Cze Jagutka, kope bajtow:-)
                    • czarnajagoda Re: O kawkach 16.06.05, 09:04
                      proponujesz ranną kawkę rannym kawkom? a co na to Kafka???
                      helołBrezlY
                      • brezly Re: O kawkach 16.06.05, 09:07
                        No, kawki jak z Kafki. Nierozpuszczalne i nieslodkie. Zadne tam kapuczyno.
                        • czarnajagoda Re: O kawkach 16.06.05, 09:11
                          a bo kapucyno to już z innej bajki... to już nie kawka a religijna małpa
                          • millefiori Re: O kawkach 16.06.05, 09:30
                            Frappucino - dla malych sadystow, np.
                            • brezly Re: O kawkach 16.06.05, 09:33
                              Wpienia mnie kapuczyno :-)
                              • jan.kran Re: O kawkach 16.06.05, 09:40
                                A jak u Ciebie z kafe o le ?

                                I gdzie dzbanek kafki i rondelek ze śmietanką , Fiori?
                                Nie wpisałam się do wchodków , bo myslałam że ino na chwilę ale mnie wessało.
                                Niedługo jednakowoż idę zapolować na jakiś pokarm.
                                Kran.
                                • brezly Re: O kawkach 16.06.05, 09:47
                                  Znaczy, ja generalnie pije cos majac nazwe kawy zawiera jej nie mniej jak 80% w
                                  suchej masie. Kapuczyna w torebkach od Nestla abo innego Krafta raczej nie
                                  mieszcza sie w tej klasie.** Kafe o le a la Frencz jest OK. A wogole to
                                  standardowo pije "bialo - nie cukier".

                                  ** Czekam kiedy Ony zaczno naprzyklad oscypki robic. Bedzie duzo beztroskiego
                                  smiechu. Mnie zawsze bawi wyobrazanie sobie co Wlosi za granica przezywaja.
                                  Widzac np. na Nowym Dworze pizzerie "Werona".
                                  • jan.kran Re: O kawkach 16.06.05, 09:53
                                    A jak chodzi o nazwy zabawne to podoba mi sie Vigeland Pizza koło Frognerpark w
                                    Oslo.
                                    Wiecie kto to był wyżej wymieniony?
                                    Brazly ! Nie zaglądaj do gugla!
                                    Kran.
                                    • brezly Re: O kawkach 16.06.05, 09:57
                                      Polarnik jakis?
                                      Calzoni Nansenese?

                                      PS. Pizze jadlem w Tromsoe. Wydawalo sie to bezpieczniejsze od hinduskiej
                                      restauracji.
                                      • jan.kran Re: O kawkach 16.06.05, 10:09
                                        brezly napisał:

                                        > Polarnik jakis?
                                        > Calzoni Nansenese?
                                        >
                                        > PS. Pizze jadlem w Tromsoe. Wydawalo sie to bezpieczniejsze od hinduskiej
                                        > restauracji.

                                        Nene , to ichni Rodin zaraz cóś na goolu znajdę. Znaczy zaraz potem , bo muszę
                                        wyjśc na chwile.

                                        Słuchaj B. ja Ci dam namiary na prima knajpki hinduskie , pakistańskie itp. w Oslo.
                                        I dobrą radę. Jak gdziekolwiek chcesz zjeść dobre orientalne jedzenie do idź w
                                        środek dzielnicy arabskiej ( np 19, Paris ) lub pakistańskiej ( Groenland, Oslo).
                                        Oprócz jedzenia masz jeszcze przeżycia kulturowe.
                                        Apetytu mi narobiłeś chyba trzeba by się gdzie wybrac... K.

                                        P.S Vendetta jest niezła... K.
                                        • jan.kran Re: O kawkach 16.06.05, 10:10
                                          A flaczki podają w tej Vendeccie ?
                                        • brezly Re: O kawkach 16.06.05, 10:11
                                          Kran, niezla hinduska knajpa jest w Belfascie. Jak idzie o przezycia kulturowe :-)
                                          • jan.kran Re: O kawkach 16.06.05, 10:17
                                            brezly napisał:

                                            > Kran, niezla hinduska knajpa jest w Belfascie. Jak idzie o przezycia kulturowe
                                            > :-)
                                            Dużo w niej przeżyłeś ? K:-ppp
                                            • brezly Re: O kawkach 16.06.05, 10:20
                                              Przezylem w kazdym razie :-)
                                    • anchan Re: O kawkach 16.06.05, 10:02
                                      Obfotografowałam sobie jego rzeźby...

                                      Koło mnie jest restauracja Vendetta
                                      • brezly Re: O kawkach 16.06.05, 10:06
                                        anchan napisała:


                                        > Koło mnie jest restauracja Vendetta

                                        Podaja tam krwawa kiszke? No co, takie skojarzenie:-0
                              • czarnajagoda Re: O kawkach 16.06.05, 09:42
                                o, a mnie nie... ja nawet lubię dobrze wpienione kapuczyno... zwłaszcza w
                                Pieninach...
                                • anchan Re: O kawkach 16.06.05, 09:53
                                  do kapuczyna trzeba mieć specjalną trzepaczkę
                                  • jan.kran Re: O kawkach 16.06.05, 09:54
                                    Polecam na prund te trzepaczke.
                                    • czarnajagoda Re: O kawkach 16.06.05, 10:11
                                      a ni ma na bakterie takiej cze paczki?
                                      • millefiori Re: O kawkach 20.07.05, 11:40
                                        So. W Ikei.
    • brezly Malina moroszka 20.07.05, 09:57
      Walsciwie to chcialem zapytac czy Fiori to kiedys jadla. Cloudberry po
      angielskiemu, jakos tak hjortenbaeren po szwedzku (jagody jelenie?) nazwy
      finskiej sie nie da zapomniec. Dzem z tego przywiozlem, trudny w smaku. Chcac
      ustalic z NO co zacz znalezlismy jak sie toto nazywa i link jest:
      www.atlas-roslin.pl/gatunki/Rubus_chamaemorus.htm
      Najciekawszy jest jednak ten pelen aluzji polityczynch dopisek na koncu strony:

      Mała liczba stanowisk (do stu). W ostatnich dziesięcioleciach obserwuje się
      spadek liczby stanowisk (lub wyraźny ubytek liczebności osobników na
      stanowiskach). Gatunek narażony na wyginięcie.
      • millefiori Re: Malina moroszka 20.07.05, 11:42
        O, to takie niewydarzone jezyny. Omijalam, wydawalo mi sie, ze to niedojrzale.
    • brezly Krowa w konopiach 21.07.05, 10:16
      news.bbc.co.uk/2/hi/europe/4257255.stm
      Widzialem to wczoraj. Miejscowi hodowcy utrzymuja ze krowy sa spokojniejsze,
      mniej zestressowane i dlatego daja lepsze mleko jak to jedza.
      Ten kraj jest zrodlem nieustajacej radosci mojej, jednak.
      • millefiori Re: Krowa w konopiach 21.07.05, 13:28
        Czy rowniez mleko i wyroby mleczarskie zachowuja procent? Konsumenci tez beda
        zrelaksowani.
        A dawniej, patrz pan, panie Brezly, tylko bromu sypali do kawy...
        • brezly Re: Krowa w konopiach 21.07.05, 13:32
          Aha, aha, sam pijalem w czasach harcerskich tako herbatke z bromem. Paskudztwo
          wyzszewo kaczestwa jak mawia pewien moj kolega.
          • millefiori Re: Krowa w konopiach 21.07.05, 13:39
            Ominela mnie ta przyjemnosc szerokim lukiem. Za to slyszalam o metodzie
            uspokajania placzacych niemowlat przez nianie. Chwila nad otwartym palnikiem
            gazowym. Spaly dzieci jak aniolki, rozczulaly sie nianie, zajmujac czym innym,
            np ogladaniem telewizji.
            • millefiori Reklama 21.07.05, 13:40
              TRUPJE - logo na TIRze (tablice slowenskie)
            • brezly Re: Krowa w konopiach 21.07.05, 13:56
              Takesmy sie dzis zastanawiali ile problemow nabiera charakteru sporu
              politycznego i daje asumpt do interwencji panstwa, na skutek tego ze sie miesza
              efekty jakosciwoe z ilsociowymi. Na dobra sprawe mozna zakazac sprzedazy jablek.
              Wszak jak zjesz z pol kilo pestek to mozesz umrzec. Albo wyizolwoac z nich
              cyjanek. O migdalach nie wspomne.

              PS. Pytanie od NO. Kupily sobie z P jakies krosna, takie poki co bardziej
              zabawowe i maja pytanie. Jak sie polskiemu nazywa ta belka, poprzez obrot ktorej
              rozsuwa sie nici osnowy. Taka z nacieciami. Tak posrodku, nad czolenkiem.
              • millefiori Re: Krowa w konopiach 21.07.05, 16:45
                Mała Lukrecja Borgia w domu i w zagrodzie. Jakby sie rozejrzec po kuchni i
                spizarni, to truc mozna, az milo. Pesteczki z moreli i wisni (np. nalewka na
                niedrelowanych wismiach).

                W sprawie PS krosnienskim: nicielnica sie to nazywa, a to co powstaje przy jej
                ruchu, to przesmyk, gdzie smyka czolenko, miedzy 2 warstwami osmow.
                • brezly Re: Krowa w konopiach 21.07.05, 16:54
                  Nicielnica, piekne. Jakem kiedys jedzil do Lodzi do mi utkwila nazwa stacji Lodz
                  Niciarnia. Bardzo oryginalne, przyznasz?
            • vaud Re: Krowa w konopiach 02.08.05, 18:20
              Na niemowleta, to sw. pamieci sasiadka mojej babci sposob miala, jak makiem
              zasial: Wygotowac makuchy i dodac do mleka. Dziecka spaly jak zabite, ze tak
              powiem. Jak dorosly, to 3 z czterech glupie, niestety. Znalam osobiscie... :-(
    • brezly O tym ze cudzoziemcem mozna byc na rozne sposoby 22.07.05, 11:35
      Na zaprzyjaznionej uczelni w de. samorzad studencki urzadzal wybory. Miedzy
      innymi mieli wybrac zagraniczni studenci, sposrod siebie szefa jakiegos Referatu
      d/s studentow cudzoziemcow. Powszechne oburzenie lewej czesci samorzadu wywolalo
      to ze zglosil sie tez student z Norwegii (duzo Skandynawow tu studiuje). "Jak,
      do cholery, Norweg ma czelnosc uwazac sie za cudzoziemca?".
    • brezly O wczorajszym deszczu. 22.07.05, 11:36
      Lalo, jakby chcialo zdazyc przed 22 lipca :-))
    • anchan Słuszne użycie szpinaku 01.08.05, 12:18
      Na francuskich klombach rośnie szpinak w roli rośliny ozdobnej. Tuż obok kopru
      i jarmużu oraz innych, bardziej konwencjonalnych kwiatów.


      P.S. Niemieckie ogródki wywołały u mnie ciężki rozstrój. Krasnale na tuziny,
      albo taka Wenus z Milo... Brezly, czy ty się poruszasz po okolicy z zamkniętymi
      oczami?
      • brezly Re: Słuszne użycie szpinaku 07.08.05, 10:43
        Anchan, czy ty nie poruszałas sie mocno na południe od mnie? Ale bywa, bywa.
        • millefiori Re: Słuszne użycie szpinaku 07.08.05, 12:10
          jerum, znow mnie ominelo? Zaliczylam na dwoch trasach Bawarie i
          Badenie-Wirtemberge. Krasnali nie stwierdzono. Moze za szybko jechalam?
          • anchan Re: Słuszne użycie szpinaku 08.08.05, 15:02
            Pod Magdeburgiem. Osiedle zakotwiczonych na stałe przyczep kempingowych. Przed
            każdą stadko dekoracyjnych stworzeń, wiatraczek, gdzieniegdzie fontanna.

            Z autostrady na szczęscie nie widać.
            • vaud Re: Słuszne użycie szpinaku 09.08.05, 05:26
              Poszlam ci ja do tutejszego centrumu ogrodkowego i oniemialalm z zachwytu:
              ogrodkowe: "spiace" pieski ( cement?), plastikowe gesi, Budda pod wiatraczkiem,
              indonezyjskie lwy, chinskie smoki, rzygacze ( excusez le mot) jak z Notre-Dame
              de Paris, rycerze w pelnej zbroi, "idzie gornik droga, piorko mu sie kiwa" (
              tak!!!),zurawie, czaple, flamingi, grzeczne dziewczynki na laweczkach, zaby ( w
              koronach i bez)i tylko...ANI JEDNEGO KRASNALA!!!
            • brezly Ano wlasnie 10.08.05, 12:21
              Krasnal jest specyfika saksonska jak sadze. Czy to jest jakos powiazane z
              tamonejszym upiornym dialektem to nie wiem.
      • brezly O skarpetkach do sandalow 10.08.05, 12:29
        Problem jest zaskakujaco istotny dla conajmniej czesci populacji.
        Niemcy odbieraja to jaka amerykanska klisze negatywna ze Niemca sie za granica
        poznaje po skarpetkach do sandalow. Badana przeze mnie polska czesc populacji
        ujawnila zaskakujace podzialy 50:50. Reprezentacja szkoly germanskiej utrzymuje
        ze komfort, ze kamienie nie gniota i wogole pragmatyzm. Reprezentaci szkoly
        atlantyckiej ze komfort to jest jak sie chodzi prawie boso, a wogole to 5000 lat
        tradycji za nami i ze upadek kultury i bolszewizm te skarpetki (jak biale
        jeszcze, dodaje jedna z podszkol. Szkola niemeicka tez podzielona w kwestii
        bialych na "zawsze biale" i "i jezeli biale to tylko do sandalow). Co mnie w
        tych dyskusjach uderzylo to ich ideowa temperatura. Idzie wyraznie o cos
        niezwykle istotnego.
        Jakie wasze opinie?
        • kanuk Re: O skarpetkach do sandalow 10.08.05, 12:45
          szalenie ciekawy socjotemat.
          wydaje sie,ze pomiedzy zwykla para butow ,do ktorej zakladamy skarpetki a
          sandalami do ktorych nie zakladamy ich wcale,istnieje cala grupa polbutow z
          dziurkami lub tez ,podazajac z drugiej strony,sandalow "obudowanych",w
          przypadku ktorych pojawiaja sie pytania: w skarpetkach czy bez ?
          jezeli do tej pory nie istnieja(a przeciez istnieja) jakowes zasady sawlarwiwru
          lub scisle przepisy z Brukseli,to bylaby pora na nie.albo na tak. jak sobie kto
          zyczy.
          • brezly Re: O skarpetkach do sandalow 10.08.05, 13:30
            Ja mysle ze Bruksela by sie ustawila bokiem dopuszczajac roznice w ramach
            pielegnowania tradycji regionalnych, albo jakiej innej dyrektywy o tym ze ma byc
            dobrze.
            Na razie Bruksela przejeta po w krwi niektorych czlonkow Parl. Eur. znaleziono
            substancje chemiczne. Do 30.
            • vaud Re: O skarpetkach do sandalow 14.08.05, 07:55
              Myslalam kiedys, ze najniemozliwsze sa skarpetki do japonek. Japonczycy proved
              me wrong.
              • kanuk Re: O skarpetkach do sandalow 14.08.05, 08:21
                A juz mialem isc w kimono....
        • brezly O lisach, malinach, jezynach i miejscowej ludnosci 24.08.05, 14:03
          Sytuacja przedstawia sie tak: roslinosc bujnie porasta ekologiczne obszary
          miasta naszego, szczegolnie na przedmiesciach, no w a lesie za byla granica z
          DDR to juz wogole. Jak to roslinnosc w lesie. Wyrozniaja sie bujnoscia krzaki
          malin, a teraz powolutku jezyn. Tylko siegnac reka i jesc. Frische ekologische,
          naturalne nie sypane, bez chemii, zadnych zwiazkow chemicznych. I co? I nic.
          Znaczy nikt nie je.
          Nie dlatego zeby nie chcial, zasby a wcale. Ale tutejszych nastraszyli. Znaczy:
          sa bardzo ohydne pasozyty. One mieszkaja w lisach. Lisi sikaja albo jak wolicie
          (bywalcy forum O jezyku) siusiaja. Taki lis to jak nasiusia na maline, to ten
          pasozyt z niego drogami moczowymi wychadza (musza to byc dla takiej wlosienicy
          watroboewej czy czego tam isten wczasy survialowe albo podroz zycia) na maline
          albo na jezyne. Jak sie tako maline zje, to pasozyt nam przechodzi an watrobe i
          potem placza finanse Kasy Chorych. Cos ze 20 wypadkow jest w calej
          Bundesrepublice, wiec pozostale 79 999 980 osob nie je jezyn.

          A mnie, jak jade miedzy domem a praca albo na odwrot to zawsze zastanwia. No bo
          tak: jade sciezka spaceryczno-rowerowa. Po jednej rece mam dzialki pracownicze
          za plotem. A po drugiej tory kolejowe. Miedzy mna a torami wzosza sie krzaki
          jezyn tak na chlopa wysokie. Abo bardziej. To jak ten lis? Podlazi od dzialek,
          wybija sie z wszystkich czterech na jakie 220 cm i z goy obsikuje? Czy wczesniej
          drapie sie na drzewo, zeskakuje na dach przejezdzajacego pociagu i z dachu,
          przepraszam, excuse le mot, szczy, na oczach calych dzialek pracowniczych? A
          polcija to gdzie wtedy? Czy moze ten larw watrobowy to jaki alpinista jest i jak
          z temi sikami lisimi na te jezyne to tak dlugo sie drapie do gory az na owocach
          najwyzszych nie siadzie?

          A moze jak takiego watrobowca taki lis ma to go nosi az fruwac zaczyna?
          Przyroda to podstepna jest naprawde, kurcze no... A koszyk jezyn za to drogi jak
          piorun. I rzadko bywa. I pewnie wszystko sypane i chemia i atomy.
          • anchan Re: O lisach, malinach, jezynach i miejscowej lud 24.08.05, 14:16
            Taki lis to wspina się, lata i skacze ze spadochronem, ale na działkę nie
            wejdzie za nic ? :)
            O ile mnie skleroza nie myli, taką wysikaną motylicę musi najpierw ślimak zjeść
            i przerobić po swojemu. Ślimaki w malinach widuje się czasem, trenują żeby
            zostać fakirami.
            • millefiori Re: O lisach, malinach, jezynach i miejscowej lud 24.08.05, 14:27
              TataMillefiorowy nakazal telefonicznie prac czarne jagody lesne przed jedzeniem.
              Zasieg lisoslimaczy blizszy.
              Z zalem oswiadczylam, ze prac nie bede, bo nie mam co. Znaczy, czarnych jagod
              lesnych w tym kraju nie ma w handlu. Sa tylkow sloikach jako przetwor. Pewnie
              import z Oj, zalazonej Allemanii lub Slowacji.
            • brezly Re: O lisach, malinach, jezynach i miejscowej lud 24.08.05, 14:32
              Nie, no dzialke to bylby inny paragraf :-)
              O tych slimakach to nie wiedzialem.

              Acha, Anchan. NO dopytuje sie o szczegoly tej osmiornicy. W sensie:procedura
              algorytm.
              • millefiori Re: O lisach, malinach, jezynach i miejscowej lud 24.08.05, 14:35
                Tez nie jestem pewna, czy ciac w plastry do ogona czy na 8 do tegoz, zeby sie
                liczba macek zgodzila. Gleboki tluszcz?
                • anchan Re: O lisach, malinach, jezynach i miejscowej lud 24.08.05, 15:19
                  Zgłodnieliście od tej motylicy?
                  Bakłażany kroi się w plastry, na ogół wychodzi więcej niż osiem, ale kto się
                  zajmuje liczeniem, kiedy ma przed sobą fioletowe kłębowisko. Następnie, jak to
                  bakłażany, soli się, płucze i suszy. Oleju bez przesady, bo za dobrze się
                  wchłania. Tę niedociętą górę trzeba trochę docisnąć do patelni, bo lubi zostać
                  surowa. Sos sojowy i olej sezamowy dodaje się pod koniec smażenia. Na wydaniu
                  posypuje się katsuobushi – płatkami suszonej ryby, co można sobie darować bo w
                  Polsce jest nie do zdobycia.
                  • brezly O psach w wodzie 17.10.05, 09:04
                    Brzeg morza w sobote. Temperatura powietrza 16 C, temperatura wody 12 C, w skali
                    Beauforta 4, czyli jakie takie fale. Miejscowa ludnosc spaceruje nierzadko z
                    psami (psaceruje, znaczy).. Ktos idzioe z dwoma psami i rzcua im w to zimne wode
                    jakas kulke, po ktora te stwory z ochota sie rzucaja. Pierworodna na to patrzy i
                    mowi: z kotami by sie nie dalo.
                    • drzejms-buond Re: O psach w wodzie 18.10.05, 12:55
                      pozdrawia się jesiennie

                      mój ulubiony wątek

                      iiiiiiiii hop do góry...
                      • millefiori Re: O psach w wodzie 19.10.05, 16:59
                        Prawda przemawia ustami dziecka:)
Pełna wersja