benia30 01.01.05, 16:10 Sama nigdzie nie balowałam, może na pocieszenie poczytam sobie jak balowali inni... Proszę o relacje... Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
anahella Re: ...i po balu... 01.01.05, 16:37 bal, duzo powiedziane: byla bardzo fajna prywatka. A teraz robie duuuuu zo herbaty z cytryna;) Odpowiedz Link Zgłoś
anahella Re: ...i po balu... 01.01.05, 18:11 No prosze... Ty tylko Benia i ja czuwamy? A co z reszta? Tupot bialych mew? ;) Odpowiedz Link Zgłoś
benia30 Re: ...i po balu... 01.01.05, 18:32 anahella napisała: > Tupot bialych mew? ;) A herbata z cytryną nie pomaga... lub: a) sylwestrowa zabawa jeszcze nie skończona... b) zaczęto weekendowe balowanie noworoczne... Odpowiedz Link Zgłoś
ralston Re: ...i po balu... 01.01.05, 19:12 Niech relacjonują Ci, co na balach byli. Ja tam sobie w zaciszu rodzinnego domku Nowy Rok witałem :) Odpowiedz Link Zgłoś
chatka_ Re: ...i po balu... 01.01.05, 19:58 Bawilam sie z grupa w wiekszosci dawnych znajomych w garazu, hucznie zwanym pracownia artystyczna, na ten noc dzieki talentom kolegi zmieniona w sale balową. Tanczylam i tanczylam, fajnie bylo :) Odpowiedz Link Zgłoś
alta11 Re: ...i po balu... 05.01.05, 16:45 benia30 napisała: > Sama nigdzie nie balowałam, może na pocieszenie poczytam sobie jak balowali > inni... Proszę o relacje... o, to to , no i przyłapalam balowiczkę daleko od domu "Roztocze" jak baluje nie wiadomo z kim, ale grzecznie podala "adres nasz domowy" spragniona relacji. Ja podobnie jak i Ty balowalam, a i ledwo dotrzymałam do końca szopki. Najważniejsze z tego balowania, że juz mamy dłuższy dzień , choć o ociupinkę Odpowiedz Link Zgłoś
benia30 Re: ...i po balu... 07.01.05, 01:27 Alto, Ty też dawno "w domu" nie byłaś... Zgubiłaś klucze czy zapomniałaś adresu??? Jeśli nie masz kluczy, zapukaj do drzwi, zawsze ktoś Ci otworzy, jeśli zapomniałaś adresu zostawiam Ci poniżej: Odpowiedz Link Zgłoś
ashanti5 Re: ...i po balu... 07.01.05, 09:36 Bal był fjany. Musze nieskromnie przyznać, że nasz czwórka miała najfajniejsze przebrania, nie licząc jaskiniowca... ale od niego śmierdziało naftaliną. Mój narzeczony był przebrany za księdza. Miał powodzenie, jak nigdy wczesniej. Nie wiedziałam, że kobiety tak leca na sutannę. Był tez wątek kotylionowy. I wyobraźcie sobie, że z narzeczonym wylosowalismy ten sam numerek! Odpowiedz Link Zgłoś
ogabignac Re: ...i po balu... 07.01.05, 10:11 Balowalem na ulicach Monachium. Przed starym ratuszem na Marienplatz-u, potem na Marienhofie i wzdluz Theatinerstrasse az do Odeonsplatz. Na Marienplatz-u politzaje odgrodzili centralna czesc by nikt tam nie wchodzil i wolno okrazali teren radiowozem. A ludziom to pasowalo bo najwiecej rakiet i peterd ladowalo pod tym wlasnie radiowozem. Najbardziej krewscy okazali sie jak zwykle Balkancy bo najglosniejsze petardy ciskali w nawieksze tlumy. Ale oni tak majom;) Odpowiedz Link Zgłoś
ralston Re: ...i po balu... 07.01.05, 10:26 Tak. Oni tak mają. Kiedyś jeden w Sarajewie rzucił petardą w jednego ważnego gościa w radiowozie, czy innym wozie. Potem taka rozróba była, że się na całą Europę rozlało. Dopiero jak przyjechali US Marines, to uspokoili całe towarzycho... Odpowiedz Link Zgłoś
benia30 Re: ...i po balu... 07.01.05, 10:58 ogabignac napisał: > Najbardziej krewscy okazali sie jak > zwykle Balkancy bo najglosniejsze petardy ciskali w nawieksze tlumy. Ale oni > tak majom;) > Ufff, lepsze już chyba balowanie w domowym ciepełku niż bycie w tłumie obrzucanym petardami przez Bałkańców... Odpowiedz Link Zgłoś
ralston Re: ...i po balu... 02.01.07, 16:27 No to wypada spytać jak się tam zabawa 2006/2007 udała? Odpowiedz Link Zgłoś
juliettamasina Re: ...i po balu... 02.01.07, 17:43 w domu z bliskimi, było bardzo pięknie przy świetle świec. Nie zapalaliśmy lamp by móc podglądać sąsiadów strzelających petardami ;) Przez resztę roku to oni nas podglądają :D))) Odpowiedz Link Zgłoś
ralston Re: ...i po balu... 03.01.07, 08:19 A my tuż przed wyprowadzką po raz pierwszy od kiedy tu mieszkamy, czyli od pięciu lat spotkaliśmy się z sąsiadami i razem przywitaliśmy Nowy Rok. Fajni ludzie są - czemu nie poznaliśmy się wcześniej? Odpowiedz Link Zgłoś
juliettamasina Re: ...i po balu... 03.01.07, 12:50 gdybyście ich wcześniej poznali, to nie chcielibyście się wyprowadzać ;) nie mogliśmy wyledz na nasz wioskowy placyk, bo zwierzęta w domu przerażone petardami, potrzebowały naszej obecności. Odpowiedz Link Zgłoś
ralston Re: ...i po balu... 04.01.07, 10:22 I nasz Antoś się obudził. To był jego pierwszy Sylwester. Pozostała dwójka swoje pierwsze smacznie przespała. Szykuje się nam imprezowy chłopak... Odpowiedz Link Zgłoś
ogabignac Re: ...i po balu... 02.01.07, 20:54 ralston napisał: > No to wypada spytać jak się tam zabawa 2006/2007 udała? > Bigosy polskie spożywałem u licznych Rodaków co im kasy i odwagi zabrakło by do kraju na święta wyjechać. Łączyły nas samotność i rozłąka ale i czyny słynne - Grunwald i Wołodyjowski. Od 7 rano 1 stycznia połączyła nas wspólna eskapada na Noworoczny Konkurs 4 Skoczni w Ga-Pa gdzie pana Adama oklaskiwaliśmy. W potwornym deszczu. Odpowiedz Link Zgłoś
poziomk Re: ...i po balu... 02.01.07, 17:44 SZczęśliwego Nowego Yor... wrrróc Roku ! Od 29 grudnia witałem 2007 koło Katowic, zabawa przednia 80 osób, dużo wyskokowych napojów, humoru itd, nocki nie przespane idę odsypiac -dobranoc Odpowiedz Link Zgłoś
aand Re: ...i po balu... 03.01.07, 23:12 Ciekawe jak tam Sylwester na Roztoczu? Halo Benia! :) Odpowiedz Link Zgłoś
ralston Re: ...i po balu... 02.01.08, 12:47 Bal, jak bal - w porządku był. Pijaństwo jak zwykle - od lokalnych biznemenów po starostę miasteczka G. wszyscy uwaleni dość dokładnie. Jeden, któremu dałem ksywę 'strażak', bo nieustannie polewał, w tańcu ramę trzymał pod koniec lepiej niż na początku. Za to kuchnia wyborna - wędzony węgorz, galantyna z sandacza, karp w czerwonej galarecie, polędwiczki zawijane w boczku z żurawiną, schab na szpinaku, pstrąg w ziołach na czosnkowym maśle - wszystko pierwsza klasa było. Aż żal, że człowiek tylko jeden ma żołądek :) Odpowiedz Link Zgłoś
poziomk Re: ...i po balu... 02.01.08, 12:54 tym razem zawiało mnie pod Toruń, lepiej jak rok temu było szkoda, że tak krótko Odpowiedz Link Zgłoś