liryka, liryka...

    • all2 Liryka ludowa cz.2 05.05.04, 22:35
      PRAWDZIWA OPOWIESC O SYNOWEJ
      która zamordowała ojca Jakóba.

      Proszę posłuchajcie panowie i panie,
      Co czwarte Boskie jest przykazanie,
      Czcij ojca, matkę, rodzice twoje,
      Przeważnie gdy są starzy oboje.

      Pewien staruszek zwał się Jakóbem,
      Stary jak grzybek, miał sto lat z czubem.
      Przez pola, lasy, spieszy do wioski,
      A był pobożny i sługa Boski.

      Piękny młodzieniec starca dogania,
      Pana Jezusa pochwalił z rana,
      - Na wieki wieków, starzec odrzecze,
      Gorzka mu łezka z oczu pociecze.

      - Dokąd idziecie, mój ojcze drogi,
      Pewnie w tych latach bolą was nogi?
      - Nie tylko nogi i wszystkie kości,
      Muszę żyć z Boskiej już Opatrzności.

      Nie mam nikogo prócz syna jednego,
      Cały majątek zdałem na niego.
      - Czy was odziewa i czy szanuje,
      Czy łyżki strawy wam nie żałuje?

      Trzęsie się stary jak żywa ryba.
      - Pewno mnie znacie młodzieńcze chyba,
      Syn mnie nie lubi, śmierci mej żąda,
      Niemiłosiernie na mnie spogląda.

      Póki synowej w domu nie było,
      Całe domostwo Boga chwaliło,
      Teraz synowa wielka kłótniarka,
      Zginęła moja już gospodarka.

      Syna buntuje, koszuli nie da,
      Pewno się z tego nie wyspowiada,
      Bo jakby księdzu prawdę wyznała,
      To rozgrzeszenia by nie dostała.

      Wymówiłem sobie, ordynarję do śmierci,
      Nie dają nawet i jednej ćwierci,
      Z własnego domu mnie wyrzucają,
      Kawałka chleba mi odmawiają.

      - Pocoście zdali na syna mienie,
      Lepiej by było mieć swoją ziemię,
      Zabudowanie byłoby wasze,
      Gotowaliby wam z mlekiem kaszę.

      A teraz waszej śmierci żądają.
      Bo wasz majątek w swych rękach mają.
      I jeszcze gorzej będzie wam dziadku,
      Bo śmierć wam prędko zrobią w ostatku.

      I zaczął płakać staruszek biedny;
      - Czegom się tego nie spodziewał nigdy,
      Wszystko mi jedno, bom już jest za stary,
      Nie chciałbym zginąć od ludzkiej kary.

      Wolałbym umrzeć gdzie moje łoże
      I oddać duszę Tobie, mój Boże,
      I święty Sakrament przyjąć od Ciebie
      I mieszkać z Tobą na wieki w niebie.

      - Nie płacz staruszku, bo mi żal ciebie,
      Po twojej śmierci wezmę ja ciebie,
      I zaprowadzę do chwały Bożej,
      A twoim dzieciom zrobi się gorzej.

      Za twoją krzywdę Pan Bóg ich skara,
      Wszystko się zniszczy po śmierci zaraz,
      Bóg im widziadło pokaże swoje,
      Będą biedować razem oboje.

      Znikł zaraz z oczu młodzieniec święty,
      A starzec został strachem przejęty,
      I poszedł dalej przez pola, wioski,
      Ze skruchą śpiewał pieśń do Matki Boskiej.

      Z każdego domu chleba dawali,
      I w całej wiosce wszyscy go znali.
      Wszyscy darzyli tego człowieka,
      Na starość może i nas to czeka.

      Nie jeden przy tem tak zauważył,
      Dobrze staruszek ten gospodarzył,
      Oddał synowi swe własne mienie,
      Teraz oblata z niego odzienie.

      Na co mu wszystko, teraz widzicie,
      Na stare lata dziadowskie życie,
      Niegdyś te dzieci Pan Bóg ukara,
      Na stare lata, albo też zaraz.

      Synowa gorsza jeszcze od syna,
      Przed ludźmi ciągle to napomina,
      Po prośbie chodzi i nam robi wstyd,
      A długo żyje, jak wieczny żyd.

      Zona powiada do męża swego,
      Trzeba pomyśleć nad śmiercią jego,
      Zabierzmy ojca do swego domu,
      Dla jakich przyczyn nie mów nikomu.

      Ojcu schlebiali, wzięli do siebie,
      Parę tygodni było jak w niebie,
      Ludziom głosili, że ojciec chory,
      Ze nie pomogą żadne doktory.

      Mówi też żona, co mężem rządziła,
      Jak Ewa w raju męża zdradziła,
      Zaprzęgaj mężu konia karego,
      Trzeba do szpitala zawieźć starego.

      Trzeba nam wywieść ten smród do licha,
      Niechaj w szpitalu ten stary zdycha!...
      Płakał po cichu, ojca żałował,
      Ze zaraz umrze, choć nie chorował.

      Był wóz gotowy, na nim poduszka,
      Na wóz wsadzili ojca staruszka,
      I posadzili go przyzwoicie,
      Ale nie wiedział, że skończy życie.

      Tylko synowa za wieś zdążyła,
      Zaraz poduszką ojca nakryła,
      Siadła na głowę razem z poduszką
      I zadusiła ojca staruszka.

      Ojciec nieżywy, synowa rada,
      I tak do siebie sama powiada:
      Wrócę do domu, będę płakała,
      Będę przed ludźmi tak udawała.

      Powraca do domu, ludziom powiada,
      Ciało ojcowe w chałupie składa,
      Ludzie się schodzą, mówią pacierze,
      Synowa patrzy oczyma strzeże.

      Jak tylko trumnę na wóz włożyli,
      Bydło zaryczało i psy zawyły,
      Kary koniczek zarżał tylko raz,
      W zabudowanie głośno piorun trzasł.

    • aand Re: liryka dla A... (Odiewatsa, rozdiewatsa ;) 07.05.04, 16:20
      Everybody's talkin' at me.
      I can't hear a word they're sayin',
      Only the echoes of my mind.

      People stoppin' starin'
      I can't see their faces,
      Only the shadows of their eyes.

      I'm goin' where the sun keeps shinin'
      Thru the pourin' rain,
      Goin' where the weather suits my clothes.

      Bankin' off the northeast wind,
      Sailin' on a summer breeze,
      Skippin' over the ocean like a storm.


      I'm goin' where the sun keeps shinin'
      Thru the pourin' rain,
      Goin' where the weather suits my clothes.

      Bankin' off the northeast wind,
      Sailin' on a summer breeze,
      Skippin' over the ocean like a storm. (Like A Storm)

      Everybody's talkin' at me.
      • chatka_ liryka,liryka... 11.05.04, 22:03
        "Wielka to siła gdy kobieta kładzie dłoń na czole mężczyzny"
    • aand Re: liryka dla A.... (uśmiechnij się do mnie :) 13.05.04, 17:43
      Smile for me --
      When your burdens drift away,
      When the night turns into day,
      When your children dance and play,
      When you're thankful and you pray.

      Smile for me --
      When your worries disappear,
      And you wipe away the tear.
      When your heart feels hope is near,
      Or you re-linquish the fear.

      Smile for me --
      When your body is at ease,
      And you do with as you please.
      When you're life isn't a breeze,
      And it brings you to your knees.

      Smile for me --
      When your mind is filled with stress,
      And you can't break for recess.
      When you always leave with less,
      Or you get blamed for the mess.

      Smile for me --
      When your lovelife melts away,
      When the night eclipses day,
      When it's all work and no play,
      When you never stop to pray.

      Please smile for me.
    • aanneett Re: liryka, liryka... 13.05.04, 17:51
      Nic dwa razy
      Szymborska Wisława



      Nic dwa razy się nie zdarza
      i nie zdarzy. Z tej przyczyny
      zrodziliśmy się bez wprawy
      i pomrzemy bez rutyny.

      Choćbyśmy uczniami byli
      najltępszymi w szkole świata,
      nie będziemy repetować
      żadnej zimy ani lata.

      Żaden dzień się nie powtórzy,
      nie ma dwóch podobnych nocy,
      dwóch tych samych pocałunków,
      dwóch jednakich spojrzeń w oczy.

      Wczoraj, kiedy twoje imię
      ktoś wymówił przy mnie głośno,
      tak mi było, jakby róża
      przez otwarte wpadła okno.

      Dziś, kiedy jesteśmy razem,
      odwróciłam twarz ku ścianie.
      Róża? Jak wygląda róża?
      Czy to kwiat? A może kamień?

      Czemu ty się, zła godzino,
      z niepotrzebnym mieszasz lękiem?
      Jesteś - a więc musisz minąć.
      Miniesz - a więc to jest piękne.

      ...
      _____________________________
      * zimny maj, zimny kraj...
      • aanneett Re: liryka, liryka... 19.05.04, 00:26

        Wisława Szymborska
        Nic dwa razy /c.d./

        ...
        Uśmiechnięci, współobjęci
        spróbujemy szukać zgody,
        choć różnimy się od siebie
        jak dwie krople czystej wody.
        _____________________________
        * jestem niewidzialna ...
        • chatka_ Re: liryka, liryka... 20.05.04, 00:52

          szukam cię w miękkim futrze kota
          w kroplach deszczu
          w sztachetach
          opieram się o dobry płot
          i zasnuta słońcem
          - mucha w sieci pajęczej -
          czekam...

          H. Poświatowska
    • all2 Re: liryka, liryka... 20.05.04, 02:29
      Well take a look at that
      I made a castle in the sand
      Saying this is where it's at you know
      Couldn't understand now
      If I realised that the chances were slim
      How come I'm so surprised when the tide rolled in

      I wanna live on solid rock
      I'm gonna live on solid rock
      I wanna give I don't wanna be blocked
      I'm gonna live on solid rock

      Well I'm sick of potential
      I'm sick of vanity now
      I'm sticking to essential reality now
      I don't know what's worse
      Try to make a silk purse
      Living an illusion living in confusion

      Well a house of cards
      Was never built for shock
      You could blow it down in any kind of weather
      Now two solid rocks two solid blocks
      You know they're gonna stick
      Yeah they're gonna stick together

      Because the heart you break
      That's the one that you rely on
      The bed that you make
      That's the one you gotta lie on
      When you point your finger cos your plans fell through
      You got three more fingers pointing back at you

      I wanna live on solid rock
      I'm gonna live on solid rock
      I wanna give I don't wanna be blocked
      I'm gonna live on solid rock
      I'm solid rock now

    • aand Re: liryka dla A... (i bukiet melancholii :) 20.05.04, 11:52
      Love is a foolish melancholy
      Leading the mind with false persuasions.
      Else why see I not my folly,
      Losing time to get occasions?

      My love is always lunacy.
      Methinks my heart is so on fire
      That though my mistress send for me
      I dare not for my life come nigh her.

      Methinks love's sparkles would so start
      And at her sight give forth such flame
      That standers-by would see my heart
      And by the light, there read her name.

    • all2 Re: liryka, liryka... 22.05.04, 01:58
      Do you love me, or are you just extending goodwill?
      Do you need me half as bad as you say, or are you just feeling guilt?
      I've been burned before and I know the score
      So you won't hear me complain.
      Will I be able to count on you
      Or is your love in vain?

      Are you so fast that you cannot see that I must have solitude?
      When I am in the darkness, why do you intrude?
      Do you know my world, do you know my kind
      Or must I explain?
      Will you let me be myself
      Or is your love in vain?

      Well I've been to the mountain and I've been in the wind,
      I've been in and out of happiness.
      I have dined with kings, I've been offered wings
      And I've never been too impressed.

      All right, I'll take a chance, I will fall in love with you
      If I'm a fool you can have the night, you can have the morning too.
      Can you cook and sew, make flowers grow,
      Do you understand my pain?
      Are you willing to risk it all
      Or is your love in vain?
    • all2 Re: liryka, liryka... 24.05.04, 13:51
      Well there’s a peter pan moon shepard’s delight
      I got to drag in at noon and won the fight
      I want my reward in heaven tonight
      Just like you promised

      Angel of mercy you’ll come to no harm
      Angel of mercy there’s no need for alarm
      The knight in his armor wants a night in your arms
      You know he’s honest

      Angel of mercy angel delight
      Give me my reward in heaven tonight
      And if I give up my sword won’t you give me the right sweet angel

      Well now it’s too late for talking we can talk later on
      Let the saxophone play us until the chorus of dawn
      All I need is a little oblivion
      You don’t need protection

      Here comes the moonlight down on your bed
      Angel of mercy let your heart rule your head
      I don’t want your money I want you instead
      Don’t need rejection

      Angel of mercy angel delight
      Give me my reward in heaven tonight
      And if I give up my sword won’t you give me the right
      Angel of mercy give me heaven tonight

      Well if you cross your heart and spit
      And swear upon the grave of your mother
      You got to get in the hit
      Tell me that I’m your all night lover

      Angel of mercy angel delight
      Give me my reward in heaven tonight
      And if I give up my sword won’t you give me the right
      Angel of mercy give me heaven tonight

      Angel of mercy angel delight
      Give me my reward in heaven tonight
      And if I give up my sword won’t you give me the right
      Angel of mercy give me heaven tonight
    • aand Re: liryka dla A... (mamy siłę... :) 25.05.04, 17:17
      I was dreaming in my dreaming
      of an aspect bright and fair
      and my sleeping it was broken
      but my dream it lingered near
      in the form of shining valleys
      where the pure air recognized
      and my senses newly opened
      I awakened to the cry
      that the people / have the power
      to redeem / the work of fools
      upon the meek / the graces shower
      it's decreed / the people rule

      The people have the power
      The people have the power
      The people have the power
      The people have the power

      Vengeful aspects became suspect
      and bending low as if to hear
      and the armies ceased advancing
      because the people had their ear
      and the shepherds and the soldiers
      lay beneath the stars
      exchanging visions
      and laying arms
      to waste / in the dust
      in the form of / shining valleys
      where the pure air / recognized
      and my senses / newly opened
      I awakened / to the cry


      Where there were deserts
      I saw fountains
      like cream the waters rise
      and we strolled there together
      with none to laugh or criticize
      and the leopard
      and the lamb
      lay together truly bound
      I was hoping in my hoping
      to recall what I had found
      I was dreaming in my dreaming
      god knows / a purer view
      as I surrender to my sleeping
      I commit my dream to you


      The power to dream / to rule
      to wrestle the world from fools
      it's decreed the people rule
      it's decreed the people rule
      LISTEN
      I believe everything we dream
      can come to pass through our union
      we can turn the world around
      we can turn the earth's revolution
      we have the power
      People have the power ...
    • aand Re: liryka dla A... ( wczesne lato :) 29.05.04, 21:25
      These are the loveliest evenings: gentle leaves
      Lazily sift the breezes; flowers let fall
      Sweetnes in air. To all that easily grieves
      These days of early summer but recall
      Earlier summer days, and so enrich
      Emotion that it seems there is good in grief
      Jf grief can weep on summer evenings which
      Turn gentle in the breeze as a green leaf.
    • all2 liryka - o alkoholach :) 30.05.04, 02:38
      Edna Million strój zabójczy ma
      Lila-róż łagodzi metra huk
      Za dwa dolce kupię colty dwa
      Byle deszcz zapędzi mnie w kozi róg
      Mord szesnaście ze mną pije rum
      Na umrzyka skrzyni, jego mać!
      Skąd dwie pary nóg i w głowie szum?
      Bourbon mnie wypełnia. Nie mogę wstać!

      Hej, ptaszku, mam wiadomość złą:
      Twój dom się pali, a dzieci same są!
      Hej, ptaszku, mam wiadomość złą:
      Twój dom się pali, a dzieci same są!

      Smutno patrzy zza kubańskich krat
      Marny uwodziciel cudzych żon
      Przez księżyca pełnię głupio wpadł
      Na ostrzu noża plamy krwi - oto plon
      Ktoś butelką po łbie wali mnie
      Nadepnąłem na diabelski chwost
      Flaming brodzi w kryształowym szkle
      Świat piękniejszy jest niż Brookliński most!

      Hej, ptaszku, mam wiadomość złą:
      Twój dom się pali, a dzieci same są!
      Hej, ptaszku, mam wiadomość złą:
      Twój dom się pali, a dzieci same są!

      Żółta pościel zatem to Hong-kong -
      Gdzie prowadzi Wędrowniczek Jaś
      Wrócę w Karnawale, zdarty long
      Sto dolarów daj i światło zgaś
      Mord szesnaście ze mną pije rum
      Na umrzyka skrzyni - kurwa mać!
      Skąd dwie pary nóg i w głowie szum?
      Bourbon mnie wypełnia. Nie mogę wstać!

      Hej, ptaszku, mam wiadomość złą:
      Twój dom się pali, a dzieci same są!
      Hej, ptaszku, mam wiadomość złą:
      Twój dom się pali, a dzieci same są!

      Hej, ptaszku, mam wiadomość złą:
      Twój dom się pali, a dzieci same są!
      Hej, ptaszku, mam wiadomość złą:
      Twój dom się pali, a dzieci same są!

      Hej, ptaszku, mam wiadomość złą:
      Twój dom się pali, a dzieci same są!
      Hej, ptaszku, mam wiadomość złą:
      Twój dom się pali, a dzieci same są!

      Hej, ptaszku, mam wiadomość złą:
      Twój dom się pali, a dzieci same są!
      Hej, ptaszku, mam wiadomość złą:
      Twój dom się pali, a dzieci same są!

      Hej, ptaszku, mam wiadomość złą:
      Twój dom się pali, a dzieci same są!
      Hej, ptaszku, mam wiadomość złą:
      Twój dom się pali, a dzieci same są!


      • aand Re: liryka - o alkoholach :) 30.05.04, 07:00
        All, czy to Twoje tłumaczenie? Tom Waits byłby zachwycony, jako i ja jestem :)))
        • all2 Re: liryka - o alkoholach :) 30.05.04, 10:41
          :)))
          Roman Kołakowski
          śpiewa Kazik Staszewski
        • habitus Re: liryka - o alkoholach :) 30.05.04, 11:12
          aand napisał:

          > All, czy to Twoje tłumaczenie? Tom Waits byłby zachwycony, jako i ja
          jestem :))
          To jest tekst, który śpiewa Kazik Staszewski na swojej płycie Piosenki Toma
          Waitsa.
          • all2 to jeszcze raz - o mężczyznach ;) 30.05.04, 12:33
            Wracając z wojny miał już plan
            Obmyślił sobie każdy krok
            Najpierw odnowię stary dom w Brougham de Ville
            Miał plan lecz nie miał obu nóg
            Zostały tylko skrzydła mu
            Motyle skrzydła zamiast nóg - co? niezły styl
            Był wściekłym psem lecz pragnął grać
            W Armii Zbawienia - byle co
            Swój rybi puzon do dmuchania dam dziewczętom
            Choć tonął w mętnych falach snu
            To krzyczał frunąc aż na dno
            Urządzę sobie, kurwa, odlotowe święto!

            Więc wracał z wojny i miał plan
            Dobrze obmyślił każdy krok
            Nie krok bo przecież nie miał nóg lecz ruch na pewno -
            Urządzę fajerwerki lub
            Bourbonem się zaleję w sztok
            Językiem ostrzył swej maczety stal nierdzewną
            Przypomniał sobie zapach słów
            Szczenięcych wyznań głupi świat
            I płakał - ale kicz - hollywoodzkimi łzami
            I rybi puzon bolał go całe dwadzieścia siedem lat
            Spędzonych w klitce nad sklepikiem z narzędziami

            On wracał z wojny i miał plan
            Do Kalifornii jechać chciał
            Na drogę dragów garstkę wziął z tragicznym skutkiem
            Na drzewie psy znalazły go
            Na bucie jak na banjo grał
            Wpatrując się w zamordowaną prostytutkę
            Ona nie miała twarzy już
            Jej włosów użył zamiast strun
            Wyszeptał - kocham cię - i nic nie mówił więcej
            Sąd w stanie Oklahoma więc
            Dwadzieścia lat wymierzył mu
            A księżyc świecił jeszcze jaśniej niż w piosence

            On wrócił z wojny i miał plan
            A może on nie istniał choć
            Ktoś mi ułożył w takim razie ten monolog
            Jeśli nie rybi puzon co
            Za dnia się wieszał a noc w noc
            Wyrzężał w rytmie mambo wściekły swój nekrolog
            Aż w końcu gubernator zmiękł
            I w Birmingham się zgodził go
            Umieścić gdzie jest najpiękniejszy dom bez klamek
            Więc jeśli ktoś mi powie, że
            Zna lepszą historyjkę to
            Na rany Boga - krzyknę mu: "Szajbusie kłamiesz!"
    • ralston Liryka 31.05.04, 13:55
      Liryka

      Płynność... płynność... falistość...
      Rytm wieczornych dostrzeżeń...
      Drżąca, żywa rtęcistość...
      Śnień wstydliwość i zwierzeń.

      Chwilna, zwiewna przelotność,
      Nikłe, smętne więdnienie,
      Cicha, cicha samotność,
      Cienie, cienie i cienie...

      Słowa: słowa ukryte.
      Oczy: oczy spuszczone
      (Przeświecanie rozkwitu
      Przez pajęczą zasłonę).

      J. Tuwim
    • all2 cd. 06.06.04, 22:28
      Chociaż forsę mieć pragniesz
      Chcesz otulić się szalem
      A najdroższy kapelusz ma twe oczy skrywać w cień
      Szare niebo dziś - to jutrzejsze łzy
      Więc czekać musisz na wczorajszy dzień

      Nowy Jork mnie przyzywa
      Jadę rannym pociągiem
      A ty każde spojrzenie w ból wypatrywania zmień
      Szare niebo dziś - to jutrzejsze łzy
      Więc czekać musisz na wczorajszy dzień

      Wiem, że chcesz iść
      Na tęczy kres
      Ale nie wierzę w złudzeń moc
      Wspomnienia i łzy
      Kąsają jak pies
      Te kłamstwa zmieniają blask w najczarniejszą noc

      Droga wiedzie w bezdroże
      Słońce wschodzić przestało
      Więc porzućmy marzenia swe bez zbędnych serca drżeń
      Szare niebo dziś - to jutrzejsze łzy
      Więc czekać musisz na wczorajszy dzień

      Szare niebo dziś - to jutrzejsze łzy
      Więc czekać musisz na wczorajszy dzień
      Więc czekać musisz na wczorajszy dzień
      Więc czekać musisz na wczorajszy dzień
      Więc czekać musisz na wczorajszy dzień


    • all2 ...też o aniołach ;) 08.06.04, 01:52

      Miejskie anioły w obszarpanych dżinsach
      odebrały mi sen. Ta kradzież bez skrupułów
      napełnia mnie otuchą: oto pokolenie,
      które nie da sobie dmuchać w kaszę. Przez wielkie okno patrzę
      na kolorową noc: metro dudni ukradkiem
      wraz z pulsem, elektryczna zieleń
      zrodzona w umyśle przeobraziła się w laser,
      który ściera z nieba zacieki chmur.
      Tu wszystko jest marzeniem, a przyszłość nie istnieje,
      ani koszmary: dawno wypełzły na zewnątrz,
      spotykam je codziennie na rogu alei.
      Mój niepokój wybucha w trzysta decybeli;
      następny Portoryko z odsuniętym dachem.
      Dziewczyna w bramie, ja z któregoś snu.
      Walczę bezsennie z czasem,
      cztery piętra nad ziemią czekam aż wróci do mnie
      mój, w obszarpanych dżinsach, ciemny anioł-stróż.

      • ralston Re: ...też o aniołach ;) 08.06.04, 09:07
        No to skoro w anielskich klimatach jesteśmy:

        Anioły są takie ciche
        Zwłaszcza te w Bieszczadach
        Gdy spotkasz takiego w górach
        Wiele z nim nie pogadasz

        Najwyżej na ucho ci powie
        Gdy będzie w dobrym humorze
        Że skrzydła nosi w plecaku
        Nawet przy dobrej pogodzie

        Anioły są całe zielone
        Zwłaszcza te w Bieszczadach
        Łatwo w trawie się kryją
        I w opuszczonych sadach

        W zielone grają ukradkiem
        Nawet karty mają zielone
        Zielone mają pojęcie
        A nawet zielony kielonek

        Anioły bieszczadzkie, bieszczadzkie anioły
        Dużo w was radości i dobrej pogody
        Bieszczadzkie anioły, anioły bieszczadzkie
        Gdy skrzydłem cię trącą już jesteś ich bratem

        Anioły są całkiem samotne
        Zwłaszcza te w Bieszczadach
        W kapliczkach zimą drzemią
        Choć może im nie wypada

        Czasem taki anioł samotny
        Zapomni dokąd ma lecieć
        I wtedy całe Bieszczady
        Mają szaloną uciechę

        Anioły bieszczadzkie, bieszczadzkie anioły...

        Anioły są wiecznie ulotne
        Zwłaszcza te w Bieszczadach
        Nas też czasami nosi
        Po ich anielskich śladach

        One nam przyzwalają
        I skrzydłem wskazują drogę
        I wtedy w nas się zapala
        Wieczny bieszczadzki ogień

        Anioły bieszczadzkie, bieszczadzkie anioły...
        ...Gdy skrzydłem cię musną już jesteś ich bratem

      • aanneett Re: ...też o aniołach ;) 09.06.04, 09:12
        Wisława Szymborska
        --------------------------------------------------------------------------------

        Miłość szczęśliwa

        Miłość szczęśliwa. Czy to jest normalne,
        czy to poważne, czy to pożyteczne -
        co świat ma z dwojga ludzi,
        którzy nie widzą świata?

        Wywyższeni ku sobie bez żadnej zasługi,
        pierwsi lepsi z miliona, ale przekonani,
        że tak się stać musiało - w nagrodę za co? za nic;
        Światło pada znikąd -
        dlaczego właśnie na tych, a nie na innych?
        Czy to obraża sprawiedliwość? Tak.
        Czy narusza troskliwie piętrzone zasady,
        strąca ze szczytu morał? Narusza i strąca.

        Spójrzcie na tych szczęśliwych,
        gdyby się chociaż maskowali trochę,
        udawali zgnębienie krzepiąc przyjaciół;
        Słuchajcie, jak się śmieją - obraźliwie.
        Jakim językiem mówią - zrozumiałym na pozór.
        A te ich ceremonie, ceregiele,
        wymyślili obowiązki względem siebie -
        wygląda to na zmowę za plecami ludzkości!

        Trudno nawet przewidzieć, do czego by doszło,
        gdyby ich przykład dał się naśladować.
        Na co liczyć by mogły religie, poezje,
        o czym by pamiętano, czego zaniechano,
        kto by chciał zostać w kręgu.
        Miłość szczęśliwa. Czy to konieczne?
        Takt i rozsądek każą milczeć o niej
        jak o skandalu z wysokich sfer życia.
        Wspaniałe dziatki rodzą się bez jej pomocy.
        Przenigdy nie zdołałaby zaludnić ziemi,
        zdarza się przecież rzadko.

        Niech ludzie nie znający miłości szczęśliwej
        Twierdzą, że nigdzie nie ma miłości szczęśliwej.

        Z tą wiarą lżej im będzie i żyć, i umierać.

        ________________________________________________
        * skrzydła zbyt małe by wzlecieć
        zbyt ciężkie by iść
    • aand Re: liryka dla A... (od Amelki :) 09.06.04, 23:20
      Cats sleep anywhere, any table, any chair.
      Top of piano, window-ledge, in the middle, on the edge.
      Open draw, empty shoe, anybody's lap will do.
      Fitted in a cardboard box, in the cupboard with your frocks.
      Anywhere! They don't care! Cats sleep anywhere.
    • aand Re: liryka dla A... (baaardzo stara baśń :) 14.06.04, 20:39
      eir.library.utoronto.ca/rpo/display/poem19.html
    • aand Re: liryka dla A... (spłynąć, ach spłynąć... ;) 14.06.04, 20:46
      A BOAT beneath a sunny sky,
      Lingering onward dreamily
      In an evening of July
      • kotwicz69 Re: liryka dla ... 15.06.04, 19:58
        Hitler was a little man
        With little plans that grew and grew
        Astonished that an Aryan
        Could contemplate and ridicule
        Who was such a curse upon humanity (?)
        He huffed and puffed and blew them down
        But what was so omnipotent
        About blonde haired, blue eyed ...(?)... breathe

        Ya da da.....

        3 Gypsies in a restaurant
        With smothered thoughts
        Near Bucharest
        Showed me a grate
        Where children play
        Their little souls
        Can never rest

        As I looked into the sky
        I then looked down and saw a fire
        they made a chain of silver birch
        with blacked out board and ember
        Fire

        Mmmm Mmmm Mmmm....
        (Break)
        Ya Da Da...

        Europe saw their spirits fall
        Decided in the state crimes ball
        Falling fourteen ninety five
        Multiply how millions cried
        The human chain will circle death
        And break the ice from Churchill's breath
        Why do wings now need a trial
        When dancing out of communist fire

        Ooooooooooooo
        (break)
    • all2 Re: liryka, liryka... 20.06.04, 02:03
      Brak mi
      Wielu rzeczy mi brak
      których nie chcę
      od was
      w darze z łaski.
      - Wielu rzeczy
      ale najbardziej
      brak mi
      woli
      odwagi
      niechęci do danin -
      - odwagi i prawa do walki - ...
      (o prawo do pragnień!)
      - ... z wiatrakami.

      Tamtego mi brak
      i tego jeszcze
      by woalki jedynie przydawały piękna
      przestały być skrywaniem.
      I często brak mi
      milczenia
      w rozmowach bez potrzeby.
      - I pancerza od waszego natręctwa!
      I od was! ... - niekiedy.

      Tak - brak mi tego i owego
      ale niczego od was nie chcę.
      Niczym nie chcę z wami kramarczyć.
      Proszę was tylko o jedno -
      - pozwólcie mi
      pozwólcie
      mi o to walczyć!

      • chatka_ Re: liryka, liryka wczorajsza... 30.06.04, 11:18
        Rumianku uprzejmy,
        mój paziu łagodny
        przynieś mi szczęście
        W poranek pogodny.
        Przynieś mi szczęście
        co pan jeden zabrał...
        Przynieś na Piotra
        a zwłaszcza na Pawła.

        A. Osiecka
        • chatka_ Re: liryka, liryka A. Osieckiej 30.06.04, 11:25
          ODDALASZ SIĘ

          Oddalasz się...
          Oddalasz się...
          Skąd ja to wiem -
          po prostu wiem.
          To już nie ja
          i nie ty,
          nie ty...
          Ładnie, że
          masz dobrych chęci wbród
          mówies - nie
          nie będzie źle -
          więc skąd ta cisza w nas i chłód?
          Za noc, za dzień, bez wielkich burz,
          pożegnasz mnie
          a potem - cóż,
          przekręcisz klucz
          no i już,
          i już...
          Szczęścia brak,
          nadziei mniej,
          Oddalasz się
          i z dnia na dzień
          widzę jak
          bezradna tracę cię...
          Oddalasz się choć nie wiesz sam,
          nie pomoże nic,
          już coraz mniej ciebie mam,
          już nie mówię - przyjdź.
          Bo coraz dalej nam jest
          do tych pierwszych śmiesznych słów
          powtarzanych znów i znów,
          i do tamtych dróg, tamtych dni, tamtych łez,
          teraz kiedy się oddalasz
          jesteś taki miły jak nie ty,
          a w oczach lęk -
          a oczy mówią mi -
          "Bardzo chce stąd wyjść,
          przepraszam, gniewasz się...
          a ja:
          Nie gniewam się,
          po prostu wiem,
          to potrwa już
          najwyżej dzień,
          najwyżej dzień,
          no a potem - pas,
          Trzasną drzwi
          i stanie czas,
          i odtąd nic
          i odtąd nikt,
          chyba, że...
          no chyba, chyba że...

          NIE ZABIJAJ MNIE POWOLI

          Gdy mnie będziesz już miał dosyć,
          to wystarczy mnie wyprosić,
          raz pokazać drzwi.
          Tylko jeśli Bóg pozwoli,
          nie zabijaj mnie powoli,
          zrób to raz, dwa, trzy,
          zrób to raz, dwa, trzy.

          Gdzieś ładniejsza jest dziewczyna,
          gdzieś pełniejsza szklanka wina
          i weselszy ptak.
          A więc jeśli Bóg pozwoli,
          nie zabijaj mnie powoli,
          zrób to raz, dwa, trzy,
          zrób to raz, dwa, trzy.

          Są kobiety wampiryczne
          i są światy bardziej śliczne
          niż na przykład ja.
          A więc jeśli Bóg pozwoli,
          nie zabijaj mnie powoli,
          zrób to raz, dwa, trzy,
          zrób to raz, dwa, trzy.

          Skoro wiem, że nie ma piekła,
          będzie dobrze bym uciekła,
          byle z kim i byle gdzie.
          A więc jeśli Bóg pozwoli,
          nie zabijaj mnie powoli,
          zrób to raz, dwa, trzy,
          zrób to raz, dwa, trzy.

          Gdy mnie będziesz już miał dosyć,
          to wystarczy mnie wyprosić,
          raz pokazać drzwi.
          Tylko jeśli Bóg pozwoli,
          nie zabijaj mnie powoli,
          nie zabijaj mnie powoli,
          nie zabijaj powoli tak.


          KOSTKA LODU (KTO TAM U CIEBIE JEST)

          Już spakowałam twoje książki,
          Włożyłam do wielkiej paczki.
          Kupiłam sznur, niedługo wyślę.
          Tamte pieniądze z białej szafki
          oddałam, rzecz jasna, matce.
          Prawie już o Tobie nie myślę.

          Czasem dzwonię w nieważnej sprawie;
          na przykład: choruje pies.
          Nic już nie wiem, nie pytam prawie.
          I tylko ten stuk, ten stukot w głowie:
          kto tam u Ciebie jest, kto tam jest,
          kto tam jest,
          czyja grzechocze jak grzech kostka lodu?
          Kto tam u ciebie jest
          od wschodu do zachodu?

          Ręce mam teraz bardziej spokojne,
          do miast już tak się nie rwę.
          Wciąż lubię wiatr i trochę czytam.
          Myślę o śmierci zanim zasnę,
          bo to jest być może powrót;
          jestem wciąż niejasna, niesyta.

          Czasem dzwonisz w nieważnej sprawie,
          i to jest prawdziwy gest.
          Nic już nie wiem, nie pytam prawie,
          i tylko ten stuk, ten stukot w głowie
          kto tam u Ciebie jest?
          Kto tam jest,
          kto tam jest?


          DWIE SZKLANECZKI WINA

          W tym mieście, w którym się spotkamy,
          za rok, za chwilę - kto to wie -
          wtem zatrzymują się zegary
          i wszystko będzie jak we śnie:

          Więc będą dwie szklaneczki wina,
          I trochę śmiechu, trochę łez...
          Może pójdziemy gdzieś do kina,
          Może w straganie kupisz bez...
          Może nocą gdzieś na moście
          Pomilczymy o miłości,
          Może powiesz coś od rzeczy,
          Może nie...
          I przez te dwie szklaneczki wina -
          Nagła wesołość dwojga serc.

          W tym mieście, gdzie się rozstaniemy,
          Za rok, za chwilę, może dziś,
          Nic się nie stanie, nic nie zmieni,
          Jak gdybyś wcale nie miał iść:

          Znów będą dwie szklaneczki wina
          I trochę śmiechu, trochę łez...
          Może pójdziemy gdzieś do kina,
          Może w straganie kupisz bez...
          Może nocą gdzieś na moście
          Pomilczymy o miłości,
          Może powiesz coś od rzeczy,
          Może nie...
          I przez te dwie szklaneczki wina -
          Będziemy śmiać się aż do łez,
          Bo przecież to nie nasza wina -
          Nagła rozłąka





    • aand Re: liryka dla A... (noc :) 09.07.04, 00:57
      The sun descending in the west,
      The evening star does shine;
      The birds are silent in their nest.
      And I must seek for mine.
      The moon, like a flower
      In heaven's high bower,
      With silent delight
      Sits and smiles on the night.

      Farewell, green fields and happy grove,
      Where flocks have took delight:
      Where lambs have nibbled, silent move
      The feet of angels bright;
      Unseen they pour blessing
      And joy without ceasing
      On each bud and blossom,
      On each sleeping bosom.

      They look in every thoughtless nest
      Where birds are cover'd warm;
      They visit caves of every beast,
      to keep them all from harm:
      If they see any weeping
      That should have been sleeping,
      They pour sleep on their head,
      And sit down by their bed.

      When wolves and tigers howl for prey,
      They pitying stand and weep,
      Seeking to drive their thirst away
      And keep them from the sheep.
      But, if they rush dreadful,
      The angels, most heedful,
      Receive each mild spirit,
      New worlds to inherit.

      And there the lion's ruddy eyes
      Shall flow with tears of gold:
      And pitying the tender cries,
      And walking round the fold:
      Saying, 'Wrath by His meekness,
      And, by His health, sickness,
      Are driven away
      From our immortal day.

      'And now beside thee, bleating lamb,
      I can lie down and sleep,
      Or think on Him who bore thy name,
      Graze after thee, and weep.
      For, wash'd in life's river,
      My bright mane for ever
      Shall shine like the gold
      As I guard o'er the fold.'
    • all2 liryka wieszcza ;) 11.07.04, 21:39
      Niechaj mię Zośka o wiersze nie prosi,
      Bo kiedy Zośka do ojczyzny wróci,
      To każdy kwiatek powie wiersze Zosi,
      Każda jej gwiazdka piosenkę zanuci.
      Nim kwiat przekwitnie, nim gwiazdeczka zleci,
      Słuchaj - bo to są najlepsi poeci.

      Gwiazdy błękitne, kwiateczki czerwone
      Będą ci całe poemata składać.
      Jabym to samo powiedział, co one,
      Bo ja się od nich nauczyłem gadać;
      Bo tam, gdzie Ikwy srebrne fale płyną,
      Byłem ja niegdyś, jak Zośka, dzieciną.

      Dzisiaj daleko pojechałem w gości
      I dalej mię los nieszczęśliwy goni.
      Przywieź mi, Zośko, od tych gwiazd światłości,
      Przywieź mi, Zośko, z tamtych kwiatów woni,
      Bo mi zaprawdę odmłodnieć potrzeba.
      Wróć mi więc z kraju taką - jakby z nieba.
    • ineess Re: liryka, liryka... 14.07.04, 22:50
      Tak tu smutno (aand), że choć weź i się zamień w przytulanke (albo chociaż
      czarnego kota). To dla przeciwwagi...
      ______________________________________

      Love Is All Around

      Who can turn the world on with her smile
      Who can take a nothing day
      and suddenly make it all seem worthwhile

      Well it's you girl and you should know it
      with each glance and every little movement you show it

      Love is all around no need to waste it
      You can have the town why don't you take it
      You're gonna make it after all
      (Sonny Curtis)
      • aand Re: liryka, liryka... 15.07.04, 05:46
        ineess napisała:

        > Tak tu smutno (aand), że choć weź i się zamień w przytulanke (albo chociaż
        > czarnego kota). To dla przeciwwagi...

        Może się wydawać trochę smutno, bo ja jestem w kolorze blue... :)

        www.feniksblue.friko.pl/
        • ineess Re: liryka, liryka... 15.07.04, 06:57
          To wszystko wyjaśnia ;-)
        • ineess Re: liryka, liryka... 15.07.04, 21:16
          Chyba wczoraj trochę przesadziłam z tym optymizmem...
          Przepraszam.

          Dziś napiszę tak...
          Dla ABC... (nie wiem czy zgadłam system ;-))

          "tyle rzeczy chciałbym ci powiedzieć
          tyle pytań chciałbym ci zadać
          lepiej jest może czasem nie wiedzieć
          ale chce tylko z tobą pogadać
          (...)
          Gdybyś chciała choć raz porozmawiać
          o czymkolwiek o tym że pada
          tak stęskniłem się za twoim głosem
          chociaż chwilę ze mną pogadaj
          (...)
          szarpnij krzykiem struny tej ciszy
          co zasypia i budzi się z nami
          tak bym chciał jeszcze raz w to uwierzyć
          że się kiedyś na śmierć zagadamy (...)"

          muz. M Balcar, sł. K. Fausette

          • janiolka Re: liryka, liryka... 15.07.04, 21:18
            nawet nie wiesz, jak bardzo trafilas w moj obecny nastroj...
            • ineess Re: liryka, liryka... 15.07.04, 21:37
              > nawet nie wiesz, jak bardzo trafilas w moj obecny nastroj...

              Może zaraz ktoś zadzwoni i będzie miał taką specjalną taryfę po 20 za darmo...
              ...
              i będzie można pogadać...
              :-)
              • aand Re: liryka, liryka... 15.07.04, 21:42
                ineess napisała:

                > Może zaraz ktoś zadzwoni i będzie miał taką specjalną taryfę po 20 za darmo...
                > ...
                > i będzie można pogadać...
                > :-)

                Listonosz to dzwoni nawet dwa razy... ;)
                • janiolka Re: liryka, liryka... 15.07.04, 21:45
                  aand napisał:

                  > Listonosz to dzwoni nawet dwa razy... ;)

                  o tej porze to raczej nie wpuscilabym listonosza, nawet gdyby dzwonil i trzy
                  razy... ;)
                • ineess Re: liryka, liryka... 16.07.04, 22:11
                  Do mnie nie dzwoni po 20 :-(
    • aand Re: Dziś dedykuję lirykę sobie... ;) 16.07.04, 21:53
      Dawna dziewczyno, dzisiaj spotkałem Cię
      Dawna dziewczyno, spojrzałem dzisiaj wstecz
      Dawna dziewczyno, mineło tyle lat
      Dawna dziewczyno, gdzie tamten przepadł świat?

      Dlaczego dzisiaj, właśnie dziś, spotkałem Ciebie?
      przecież dziś już nas nie łączy nic
      pamiętam jak pragnąłem spotkać Ciebie gdzieś
      niby przypadkiem wpaść na siebie
      czemu tak nie dzieje się?
      lecz właśnie dzisiaj, kiedy nic już nie jest tak,
      z Twoim przecina się mój szlak

      Ktoś komuś śnił się co noc
      ktoś czyjeś imię szeptał w koc
      bo Twoje imię i to Ty
      zatruwasz komuś sny

      W mokrej pościeli miota się,
      a potem marzy całe dnie,
      że tylko Ciebie chce...
      w mokrej pościeli miota się,
      a potem marzy całe dnie,
      że tylko Ciebie chce...

      Dawna dziewczyno, dziś już nie kocham Cię
      Dawna dziewczyno, nie myśl o mnie źle
      Dawna dziewczyno, masz oczy pełne łez
      Dawna dziewczyno, gdzie tamten przepadł bez

      Ktoś komuś śnił się co noc
      ktoś czyjeś imię szeptał w koc
      bo Twoje imię i to Ty
      zatruwasz komuś sny

      W mokrej pościeli miota się,
      a potem marzy całe dnie,
      że tylko Ciebie chce
      w mokrej pościeli miota się,
      a potem marzy całe dnie,
      że tylko Ciebie chce
      • ineess Re: Dziś dedykuję lirykę sobie... ;) 16.07.04, 22:16
        To się chyba nazywa self-preservation w innym narzeczu?

        A tak na marginesie... Spotkałeś?
        • aand Re: Dziś dedykuję lirykę sobie... ;) 17.07.04, 08:55
          ineess napisała:

          > To się chyba nazywa self-preservation w innym narzeczu?

          Ładnie sie nazywa, podoba misie :)

          > A tak na marginesie... Spotkałeś?

          Faktycznie, zimne lato mamy tego roku... ;)
          • ineess Re: Dziś dedykuję lirykę sobie... ;) 17.07.04, 19:50
            > > A tak na marginesie... Spotkałeś?
            >
            > Faktycznie, zimne lato mamy tego roku... ;)

            Dobrze, że zima niedaleko. Przynajmniej kaloryfery włączą ;-)
            ________
            Przepraszam, że nie na temat
            • ineess Do siebie... ;) 17.07.04, 20:53
              "Mowa jest srebrem a milczenie złotem"
              ____

              Milcz kobieto, ...
    • all2 liryka przestępna 16.07.04, 23:35
      365, cały rok,
      trzeba to godnie uczcić, a oto 29 lutego:

      Rzeźnik

      Gdy świat ujrzałem szczęsny,
      sceną tego był sklep mięsny,
      mężniałem, płynęły latka,
      a scenografia to wciąż jatka;
      nim nauczyłem się rachować,
      wiedziałem już, jak szlachtować
      w coraz szerszej skali, i
      tonąłem w kałużach krwi.

      Jednak kogoś, kto tak tyra,
      nie trzeba zaraz mieć za wampira,
      a jednak to nie do wiary,
      nie do wiary, że na niczym spełzły me zamiary!

      Rąbiąc tak swe kotlety,
      kombinowałem, roiłem, że o rety,
      jest może świat odmienny
      od tego, co zda się niezmienny,
      gdzie szpondry, antrykoty
      oznaczają podniebne loty,
      świat taki, gdzie rzeźnicy mają prawo wyraz dać tęsknicy!

      Nadeszły lata znojne,
      które zabrały mi siły zbrojne,
      ojciec szepnął mi przed zgonem:
      "Zegnam dzisiaj świat zadowolony,
      bo wiem, że słowo rzeźnia
      twego serca skrytych treści nie przedrzeźnia".
      Wnet dam poznałem mrowie,
      wreszcie jedną, co mi zawróciła w głowie.

      I tak czas nadszedł luby,
      gdy nas połączyły śluby,
      temperament miała dziki,
      bo za dnia krajała befsztyki.

      Rąbiąc tak swe kotlety,
      kombinowałem, roiłem, że o rety,
      jest może świat odmienny
      od tego, co zda się niezmienny,
      gdzie szpondry, antrykoty
      oznaczają podniebne loty,
      świat taki, gdzie rzeźnicy mają prawo wyraz dać tęsknicy!

      Tak przeszło lat bez liku
      za świętą ladą sklepiku,
      jestem już zniechęcony,
      całkiem niby wypatroszony,
      czekam bez niepokoju
      zakończenia życiowego znoju.

      Klepsydrę odnajdziecie
      na żałobnej żelaznej rolecie,
      moje tuszki i podróbki
      trafią tam, gdzie trafiają trupki,
      bo los rzeźnika marny
      nie nadaje się do celów kulinarnych.

      Rąbiąc tak swe kotlety,
      kombinowałem, roiłem, że o rety,
      jest może świat odmienny
      od tego, co zda się niezmienny,
      gdzie szpondry, antrykoty
      oznaczają podniebne loty,
      świat taki, gdzie rzeźnicy mają prawo wyraz dać tęsknicy!
    • all2 i drugi przestępca... 17.07.04, 00:15
      Tango w Muzeum Okropności

      Pierwsza z tych sal to sala dusicieli
      Morderców, skrytobójców, trucicieli
      Zbrodnie ich kryją nocy kiry
      W gablotce, patrzcie, noże wznoszą zbiry!
      Rzecz jasna, postępują nieszlachetnie
      I widok nawet trochę krew wam zetnie
      Lecz damy swój zadumany wzrok
      I taki ślą panom szept co krok:

      Aż cała drżę
      W ramionach twych się muszę skryć
      Aż cała drżę
      W uścisk mnie opiekuńczy chwyć
      Aż cała drżę
      Me serce nie chce w piersi tkwić
      Aż cała drżę
      Choć wiesz: dla ciebie pragnie bić!

      I dalej prosz...

      Druga z tych sal to sala, gdzie maszkary
      Małpy zielone, monstroludy i poczwary
      O płaskich nosach i kopytach kozy
      Kudłatych rękach, ślepiach pełnych zgrozy
      Rzecz jasna, do ślicznych żadna nie należy
      I może nawet czasem włos wam zjeży
      Lecz damy, na pokrak patrząc łby
      Załkają gogusiom swym przez łzy:

      Aż cała drżę
      W ramionach twych się muszę skryć
      Aż cała drżę
      W uścisk mnie opiekuńczy chwyć
      Aż cała drżę
      Me serce nie chce w piersi tkwić
      Aż cała drżę
      Choć wiesz: dla ciebie pragnie bić!

      I dalej prosz...

      Trzecia z tych sal to setka wersji
      Igraszek zwyrodnienia i perwersji
      Splecionych nader osobliwie
      Nienaturalnie i niegodziwie;
      Rzecz jasna, to nie relaks, ale kierat
      I wyjdziesz może nawet jako degenerat
      Lecz damy, gdy wzrok im zajdzie mgłą
      Swym gachom gorączkowo tchną:

      Aż cała drżę
      W ramionach twych się muszę skryć
      Aż cała drżę
      W uścisk mnie opiekuńczy chwyć
      Aż cała drżę
      Me serce nie chce w piersi tkwić
      Aż cała drżę
      Choć wiesz: dla ciebie pragnie bić!

      I dalej prosz...

      Tak, proszę państwa, kończy się zwiedzanie
      Bo wyjście zbliża się nieubłaganie
      A jeśli nie brakuje wam gotówki
      Możecie także nabyć tu pocztówki.
      Rzecz jasna, oglądać takie zdjęcia jest nieładnie
      I może nawet szczęka wam opadnie
      Lecz damy, wertując fotek pęk
      Marzący ten wydadzą jęk:

      Aż cała drżę
      W ramionach twych się muszę skryć
      Aż cała drżę
      W uścisk mnie opiekuńczy chwyć
      Aż cała drżę
      Me serce nie chce w piersi tkwić
      Aż cała drżę
      Choć wiesz: dla ciebie pragnie bić!
      • aand Re:Ooo! To ja też coś mam! ;) Kury :) 17.07.04, 08:53
        Mam znowu doła
        Znów pragnę śmierci
        Wracają stare lęki
        I nie mogę w nocy spać

        Ból przemijania
        Choroby, wojny, rozpacz
        Wszystkie ciemne strony życia
        Dręczą mnie ach kurwa mać

        Brazylijski serial już nie cieszy jak kiedyś
        Nawet seks jest banalny i nie kręci mnie
        Może jestem nienormalny, za krótko byłem w wojsku
        Może w lecie jakiś komar adidasa sprzedał mi...

        Mam znowu doła
        Znów pragnę śmierci
        Wszystkie formy samobója
        Przed oczyma stają mi

        Sam już nie wiem co robić mam
        Nie chcę dłużej smażyć tłuczonego szkła
        Mam już dość leżenia pod kałużą
        Ratuj mnie jesienny mały boże

    • la_gazza_ladra Re: liryka dla potrzebujących nadziei :) 17.07.04, 12:15
      When you're sad and when you're lonely
      And you haven't got a friend
      Just remember that death is not the end
      And all that you held sacred
      Falls down and does not mend
      Just remember that death is not the end
      Not the end, not the end
      Just remember that death is not the end
      When you're standing on the crossroads
      That you cannot comprehend
      Just remember that death is not the end
      And all your dreams have vanished
      And you don't know what's up the bend
      Just remember that death is not the end
      Not the end, not the end
      Just remember that death is not the end
      When the storm clouds gather round you
      And heavy rains descend
      Just remember that death is not the end
      And there's no-one there to comfort you
      With a helping hand to lend
      Just remember that death is not the end
      Not the end, not the end
      Just remember that death is not the end
      For the tree of life is growing
      Where the spirit never dies
      And the bright light of salvation
      Up in dark and empty skies
      When the cities are on fire
      With the burning flesh of men
      Just remember that death is not the end
      When you search in vain to find
      Some law-abiding citizen
      Just remember that death is not the end
      Not the end, not the end
      Just remember that death is not the end
      Not the end, not the end
      Just remember that death is not the end

Pełna wersja