liryka, liryka...

    • all2 :) 17.07.04, 14:18
      Lekcja przyrody

      Nie wierzę dziś w cenę urody
      Nie szkoda mi żałować róż
      Gdy cenę mają róż ogrody
      O płatkach ich nie mówiąc już

      Nie wierzę dziś i w czas urody
      Nie szkoda mi żałować róż
      Gdy czas doświadcza róż ogrody
      I śmierć po płatki sięga już

      Nie mam pamięci do urody
      Nie szkoda mi żałować róż
      Bo w pamięć wrosły róż ogrody
      Gdy płatki ciernie zmienią już

      Nie mogłem pojąć lekcji przyrody
      Nie szkoda mi żałować róż
      Gdy pora pojąć róż ogrody
      Gdzie ani płatka nie ma już
    • all2 liryka ku chwale Sun Cy ;) 17.07.04, 23:48
      Marsz Wsteczny

      Obrócić się na pięcie -
      To mężne przedsięwzięcie,
      Odwrotna zaś odwaga
      Ocalić łeb pomaga.
      Przemyślna rejterada
      Cios nagły wrogom zada,
      By pogrzeb był zbyteczny,
      Nie ma to jak Marsz Wsteczny.

      Wsteczny Marsz to śliczny
      Bojowy Hymn Paniczny,
      Wsteczny Marsz to gładki
      Sposób wstrzymania jatki,
      Wsteczny Marsz to draka
      Najmilsza dla wojaka,
      Aż generalska sfora
      Poczuje też cykora.

      Cały ten czas sierżanci
      Wzywają do natarcia,
      A oficerów chmara
      Piekli się: "Naprzód, wiara!"
      Kto będzie nazbyt śmiały,
      Użyźni pole chwały,
      A trąbki kto posłucha
      Walecznie odda ducha.

      Wsteczny Marsz to śliczny
      Bojowy Hymn Paniczny,
      Wsteczny Marsz to gładki
      Sposób wstrzymania jatki,
      Wsteczny Marsz to draka
      Najmilsza dla wojaka,
      Aż generalska sfora
      Poczuje też cykora.

      A gdy rozwagi moce
      Wydadzą swe owoce,
      Na co dzień Marsz ten Wsteczny
      Już będzie mniej konieczny,
      Choć także dziś złej doli
      Wystrzegać się pozwoli,
      Bo Rytm ma oraz Ton
      Co oddalają zgon.

      Wsteczny Marsz to śliczny
      Bojowy Hymn Paniczny,
      Wsteczny Marsz to gładki
      Sposób wstrzymania jatki,
      Wsteczny Marsz to draka
      Najmilsza dla wojaka,
      Aż generalska sfora
      Poczuje też cykora!
    • all2 Re: liryka, liryka... 22.07.04, 02:08
      Garfield trafił na banner.
      A Mefistofelesa jeszcze nie było.
      Aż dziwne.
      No to...
      Panie i Panowie...

      Mr. Mistoffelees

      You ought to know Mr. Mistoffelees!
      The Original Conjuring Cat -
      (There can be no doubt about that).
      Please listen to me and don't scoff. All his
      Inventions are off his own bat.
      There's no such Cat in the metropolis;
      He holds all the patent monopolies
      For performing surprising illusions
      And creating eccentric confusions.
      At prestidigitation
      And at legerdemain
      He'll defy examination
      And deceive you again.
      The greatest magicians have something to learn
      From Mr. Mistoffelees' Conjuring Turn.
      Presto!
      Away we go!
      And we all say: OH!
      Well I never!
      Was there ever
      A Cat so clever
      As Magical Mr. Mistoffelees!

      He is quiet and small, he is black
      From his ears to the tip of his tail;
      He can creep through the tiniest crack
      He can walk on the narrowest rail.
      He can pick any card from a pack,
      He is equally cunning with dice;
      He is always deceiving you into believing
      That he's only hunting for mice.
      He can play any trick with a cork
      Or a spoon and a bit of fish-paste;
      If you look for a knife or a fork
      And you think it is merely misplaced -
      You have seen it one moment, and then it is gawn!
      But you'll find it next week lying out on the lawn.
      And we all say: OH!
      Well I never!
      Was there ever
      A Cat so clever
      As Magical Mr. Mistoffelees!

      His manner is vague and aloof,
      You would think there was nobody shyer -
      But his voice has been heard on the roof
      When he was curled up by the fire.
      and he's sometimes been heard by the fire
      When he was about on the roof -
      (At least we all heard somebody who purred)
      Which is incontestable proof
      Of his singular magical powers:
      And I have known the family to call
      Him in from the garden for hours,
      While he was asleep in the hall.
      And not long ago this phenomenal Cat
      Produced seven kittens right out of a hat!
      And we all said: OH!
      Well I never!
      Did you ever
      Know a Cat so clever
      As Magical Mr. Mistoffelees!
    • ineess Re: liryka, liryka... 25.07.04, 17:39
      Trochę nie na temat ale ... jakoś tak chodzi za mną ostatnio...
      "Jeszcze będzie przepięknie, jeszcze będzie normalnie"
      ;-)


      Widziałem domy o milionach okien
      A w każdym oknie czaił się ból
      Widziałem twarze, miliony twarzy
      Miliony masek do milionów ról

      Czarny tłum kłebił się i wyciągał ręce
      Wciąż było mało i ciagle chciał więcej
      I wciąż nie starczało i wciąż było brak
      Ciągle bolało, że ciagle jest tak

      Strach nie pozwalał głośno o tym mówić
      Strach nie pozwalał kochać się i śmiać
      Strach nakazywał opuścić w dół oczy
      Strach nakazywał cały czas się bać

      Mieszkańcy miasta i przyjeżdżający
      Tacy zmęczeni i tacy cierpiący
      Przeklinający swój codzienny los
      Słyszałem także taki głos

      |
      Jeszcze będzie przepięknie |
      Jeszcze będzie normalnie
      Jeszcze będzie przepięknie

      Czarny tłum kłebił się i wyciągał ręce
      Wciąż było mało i ciągle chciał więcej
      I wciąż nie starczało i wciąż było brak
      Ciągle bolało, że ciągle jest tak
    • janiolka Halina Poswiatowska 25.07.04, 22:05
      ***
      Oczekiwanie jest naszą porą
      a najlepiej jest czekać na Ciebie
      tyle wieczorów
      zakwitło na roześmianym niebie

      jesteśmy tacy sami
      trzymamy się za ręce
      i nawet kot pod piecem zamilkł
      i słucha jak pada deszcz

      pluszczą krople - to twoje nogi
      idziesz do mnie przez złote kałuże
      twarz ci zmokła - scałuję deszcz
      chodź chodź

      w moje ręce ciepłe
      w moje ręce oczekujące
      w moje usta zachłanne
      jak deszcz
      • jarek-ny marillion 26.07.04, 01:10
        It's getting late, for scribbling and scratching on the paper
        Something's gonna give under this pressure
        And the cracks are already beginning to show
        It's too late
        The weekend career girl never boarded the plane
        They said this could never happen again
        So wrong, so wrong
        This time it seems to be another misplaced rendezvous
        This time, it's looking like another misplaced rendezvous
        With you
        The parallel of you, you

        • all2 Re: marillion 28.07.04, 18:11
          Nie przepadam za muzyką Marillion, ale coraz bardziej podobają mi się ich
          teksty...
    • all2 Re: liryka, liryka... 28.07.04, 18:04
      Między pustką a pustką
      ( tam gdzie mieszkasz, tam gdzie mieszkamy)
      gwiezdna chusta
      gwiezdna chusta upuszczona przez niego
      gwiezdna chusta i supeł
      nikomu związany
      supeł
      z którym się teraz borykasz.
      Jaki nikt szedł nie szedł tędy
      o czym chciał nie chciał pamiętać
      co ci mógł nie mógł przekazać.
      Tam gdzie mieszkasz, tam gdzie mieszkamy
      gwiezdna chusta i supeł
      z którym się teraz borykasz
      supeł związany nikomu.
      Nie możesz go rozplątać
      nie możesz go przeciąć
      nie możesz go zgubić
      nie możesz go zapomnieć
      nie możesz się w nim ocalić
      choć kiedyś pewnie i ty
      wpełzniesz do jego środka
      by obciążyć go swoim znamieniem.
    • all2 liryka odtąd dotąd 04.08.04, 02:31
      dotąd doszliśmy. Tu się rozwiązały
      koniec z początkiem. Przekłady Homera
      na brzegu siedząc przeglądamy teraz.
      Nikt nie przypływa po nas. Puste oceany.
      Spokój gwałtowny. Może to juz sierpień.
      Może strach. Rozegrany przez nas umiejętnie.
      Jest mi tak jakby już było za późno.
      Może to sierpień. Ale drzew tu nie ma
      a sierpień zawsze dojrzewa na drzewach.
      Nikt nie przypływa. Homerycki żart
      i wiatr z kamieni nam wrózy jak z kart.
      Nikt nie przypływa

    • awee Re: liryka, liryka.... 05.08.04, 23:31
      I've lived in apartments
      I've lived in a home
      I've traveled in trailors
      When I used to roam
      But now in these places
      You won't catch me dead,
      'Cause I'm happy I live in a split level head

      I do what I want to
      No worries, no cares
      If anyone bugs me
      I'll climb level stairs
      Way up to a level
      Where astronauts bed
      'Cause I'm happy I live in a split level head

      In here time means nothing
      I coulden't care less
      I don't run for buses
      And trains are a mess
      There's no one to care for
      I don't make a bed
      'Cause I'm happy I live in a split level head

      I like how I'm living
      I'm nobody's slave
      My head's above water
      So don't make a wave
      There's no door to lock
      And no door to be fed
      'Cause I'm happy I live in a split level head

      So why should I move
      When the neighborhood's right
      No taxes to pay
      And no landlord to fight
      Now I call this living
      Once more as I said
      'Cause I'm happy I live in a split level head

      Now you keep your old turf
      Your hills and what's new
      You sure coulden't have them
      And live like I do
      You think I have problems
      But you do instead
      'Cause I'm happy I live in a split level head

      I live with two people
      I like most of them
      He likes most of me
      And I like most of him
      Their my alter egos
      And to them I'm wed
      'Cause I'm happy I live in a split level head

      There's no simple status
      In my neighbohood
      It's that kind of thinking
      That keeps it so good
      I don't take the lead
      But I like to be led
      'Cause I'm happy I live in a split level head
    • aand Re: liryka dla A... (Ali... :) 06.08.04, 07:50
      Listen close, and don't be stoned
      I'll be here in the morning
      'Cause I'm just floating
      Your cigarette still burns
      Your messed-up world will thrill me
      Alison, I'm lost
      Alison, I said we're sinking
      There's nothing here but that's okay
      Outside your room, your only sister's spinning
      But she lies, tells me she's just fine
      I guess she's out there somewhere
      And the sailors they strike poses
      TV covered walls, and so slowly
      With your talking and your pills
      Your messed-up life still thrills me
      Alison, I'm lost
      Alison, I'll drink your wine
      I wear your clothes, when we're both high
      Alison, I said we're sinking
      But you laugh and tells me it's just fine
      I guess she's out there somewhere
    • ineess Re: liryka, liryka... 06.08.04, 22:36
      >>kochać czy być kochanym

      Ten Pan i ta Pani
      są na siebie skazani
      /J. Sztaudynger/
    • ineess Re: liryka, liryka... 08.08.04, 21:08
      DUSZA
      Mam ja pędzel, klej i cyrkiel
      Młotek, gwóźdź, ekierkę szklaną
      Będę dzisiaj reperować
      Duszę swoją schorowaną

      Najpierw podoklejam brzegi
      Rozrzucone gdzieś po świecie
      Potem powyciągam strzały
      i wyrzucę sterty śmieci

      Zetre kurz, zanurze w tęczy
      swym oddechem ją nakarmie
      i poczekam aż zaświeci
      Tu i teraz, tylko dla mnie.

      /Wiktoria Modrzewska/
    • all2 Re: liryka, liryka... 14.08.04, 02:22
      Miasto

      Powiedziałeś: "Pojadę do innej ziemi, nad morze inne.
      Jakieś inne znajdzie się miasto, jakieś lepsze miejsce.
      Tu już wydany jest wyrok na wszystkie moje dążenia
      i pogrzebane leży, jak w grobie, moje serce.
      Niechby się umysł wreszcie podźwignął z odrętwienia.
      Tu, cokolwiek wzrokiem ogarnę,ruiny mego życia czarne
      widzę, gdziem tyle lat przeżył, stracił, roztrwonił".
      Nowych nie znajdziesz krain ani innego morza.
      To miasto pójdzie za tobą. Zawsze w tych samych dzielnicach
      będziesz krążył. W tych samych domach włosy ci posiwieją.
      Zawsze trafisz do tego miasta. Będziesz chodził po tych samych ulicach
      Nie ma dla ciebie okrętu - nie ufaj próżnym nadziejom -
      nie ma drogi w inną stronę.
      Jakeś swoje życie roztrwonił
      w tym ciasnym kącie, tak je w całym świecie roztrwoniłeś.


      * * *

      Che fece... il gran rifiuto

      Dla niektórych ludzi przychodzi taka godzina,
      Kiedy muszą powiedzieć wielkie Tak
      albo wielkie Nie. Od razu widać, kto z nich w sobie ma
      gotowe Tak. Wypowiedziawszy je, coraz wyżej się wspina.

      Wzrasta i w ludzkiej czci, i w zaufaniu do samego siebie.
      Ten, kto powiedział Nie — nie żałuje. Gdyby zapytali go, czy chce
      odwołać je, nie odwoła. Ale właśnie to Nie —
      to słuszne Nie — na całe życie go grzebie.
      • chatka_ Re: liryka, liryka... 19.08.04, 19:48
        Jej jakie piekne wspomnienie, dawno ich tu nie bylo Cavafisa i cavafisa...


        Z szuflady

        Zamierzałem powiesić ją na ścianie mego pokoju.

        Ale ją skaziła wilgoć w szufladzie.

        Nie będę oprawiał tej fotografii.

        Powinienem był pilnować jej troskliwiej.

        Te wargi, ta twarz -
        o, gdyby choć na jeden dzień, na jedną tylko godzinę
        mogła wrócić ich przeszłość.

        Nie będę oprawiał tej fotografii.

        Nie byłbym zdolny patrzeć na nią, tak skażoną.

        A zresztą nawet gdyby nie była uszkodzona,
        męczyłoby mnie ciągłe uważanie na to,
        by jakieś przypadkowe słowo, coś w brzmieniu mego głosu
        nie zdradziło mnie - gdyby ktoś o nią zapytał.


        • chatka_ Re: liryka, liryka... 19.08.04, 19:50
          Moze jeszcze jeden:

          Tak, jak możesz

          Jeśli nie możesz ukształtować swego życia
          tak, jak chcesz, przynajmniej o to się staraj
          tak, jak możesz: aby go nie upodlić
          w ciągłym ze światem obcowaniu
          w bieganiu i gadaniu.

          Upodliłbyś je, wlokąc to w prawo, to w lewo,
          obnosząc je dokoła, zanurzając
          w te spotkania towarzyskie, te bankiety
          w tę głupotę codzienną,
          ażby się stało obcym dla ciebie brzemieniem.



    • all2 Re: liryka, liryka... 05.09.04, 13:13
      If blood will flow when flesh and steel are one
      Drying in the colour of the evening sun
      Tomorrow's rain will wash the stains away
      But something in our minds will always stay
      Perhaps this final act was meant
      To clinch a lifetime's argument
      That nothing comes from violence and nothing ever could
      For all those born beneath an angry star
      Lest we forget how fragile we are

      On and on the rain will fall
      Like tears from a star like tears from a star
      On and on the rain will say
      How fragile we are how fragile we are

      On and on the rain will fall
      Like tears from a star like tears from a star
      On and on the rain will say
      How fragile we are how fragile we are
      How fragile we are how fragile we are

    • all2 Re: liryka, liryka... 12.09.04, 02:51
      Why worry, there should be laughter after the pain
      There should be sunshine after rain
      These things have always been the same
      So why worry now

    • zebra_bez_hulajnogi Re: liryka, liryka... 12.09.04, 21:46
      zmierzch czasu wspomnienia
      zadymia
      zaciemnia
      domysły
      wymysły (?)
      niepewność gasi radość wspominań,
      znieprzyjemnia ...
      ...
      a może wymyślam
      z tęsknoty cię tworzę
      być może
      ...
    • awee Re: liryka, liryka 23.09.04, 22:04
      na początku zanim
      wymyślono alfabet po
      to by stworzyć słowa
      nie można było nazywać
      rzeczy gdyż one jeszcze
      nie istniały ponieważ nie
      było słów aby je nazwać
      na początku zanim zebrano
      liczby jedna po drugiej
      od jeden do nieskończoności
      nie można było zliczyć
      rzeczy które nie były jeszcze
      nazwane ponieważ nie istniał
      alfabet aby stworzyć słowa
      po to by nazwać rzeczy
      stąd nie można było w zwykły
      sposób wyznaczać rzeczy
      i wydarzenia od a do z
      lub też od 0 do 10 gdyż
      nie można było ustanowić
      jakiegoś porządku czy też
      szeregu liczbowego albo
      alfabetycznego gdyż co
      oczywiste nie można było
      zacząć skądkolwiek ani posunąć
      się do przodu albo się cofnąć
      ani poruszać w jakimkolwiek
      kierunku który miałby sens
      bez względu na to czy
      stworzony został spoisty
      ciąg liter słów zdań czy liczb
      stąd też nie można było niczego
      wiedzieć dokładnie gdyż
      słowa i rzeczy jeszcze nie
      istniały a właściwie jeśli
      o to chodzi to nawet
      pojęcia słów ani liczb
      jeszcze nie istniały po to
      by wprowadzić słowa i
      liczby aby zacząć nazywać
      i liczyć rzeczy gdyż nie
      można było oddzielić tego
      co mogło być od tego
      czego jeszcze nie było
      zanim wymyślono alfabet
      zanim można było we
      właściwy sposób nazwać
      i policzyć rzeczy

      • chatka_ Re: liryka, liryka 28.09.04, 01:04
        Wisława Szymborska
        Przy winie

        Spojrzał, dodał mi urody,
        a ja wzięłam ją jak swoją.
        Szczęśliwa, połknęłam gwiazdę.

        Pozwoliłam się wymyślić
        na podobieństwo odbicia
        w jego oczach. Tańczę, tańczę
        w zatrzęsieniu nagłych skrzydeł.

        Stół jest stołem, wino winem
        w kieliszku, co jest kieliszkiem
        i stoi stojąc na stole.
        A ja jestem urojona,
        urojona nie do wiary,
        urojona aż do krwi.

        Mówię mu, co chce: o mrówkach
        umierających z miłości
        pod gwiazdozbiorem dmuchawca.
        Przysięgam, że biała róża
        pokropiona winem, śpiewa.

        Śmieję się, przechylam głowę
        ostrożnie, jakbym sprawdzała
        wynalazek. Tańczę, tańczę
        w zdumionej skórze, w objęciu,
        które mnie stwarza.

        Ewa z żebra, Wenus z piany,
        Minerwa z głowy Jowisza
        były bardziej rzeczywiste.

        Kiedy on nie patrzy na mnie,
        szukam swojego odbicia
        na ścianie. I widzę tylko
        gwóźdź, z którego zdjęto obraz.
    • all2 Re: liryka, liryka... 28.09.04, 13:11
      Heard of a van that is loaded with weapons,
      Packed up and ready to go
      Heard of some gravesites, out by the highway,
      A place where nobody knows
      The sound of gunfire, off in the distance,
      I’m getting used to it now
      Lived in a brownstore, lived in the ghetto,
      I’ve lived all over this town

      This ain’t no party, this ain’t no disco,
      This ain’t no fooling around
      No time for dancing, or lovey dovey,
      I ain’t got time for that now

      Transmit the message, to the receiver,
      Hope for an answer some day
      I got three passports, a couple of visas,
      You don’t even know my real name
      High on a hillside, the trucks are loading,
      Everything’s ready to roll
      I sleep in the daytime, I work in the nightime,
      I might not ever get home

      This ain’t no party, this ain’t no disco,
      This ain’t no fooling around
      This ain’t no mudd club, or cbgb's,
      I ain’t got time for that now

      Heard about houston? heard about detroit?
      Heard about pittsburgh, p. a.?
      You oughta know not to stand by the window
      Somebody might see you up there
      I got some groceries, some peanut butter,
      To last a couple of days
      But I ain’t got no speakers, ain’t got no
      Heaphones, ain’t got no records to play

      Why stay in college? why go to night school?
      Gonna be different this time
      Can’t write a letter, can’t send a postcard,
      I can’t write nothing at all
      This ain’t no party, this ain’t no disco,
      This ain’t no fooling around
      I’d like to kiss you, I’d love you hold you
      I ain’t got no time for that now

      Trouble in transit, got through the roadblock,
      We blended in with the crowd
      We got computer, we’re tapping phone lines,
      I know that ain’t allowed
      We dress like students, we dress like housewives,
      Or in a suit and a tie
      I've changed my hairstyle, so many times now,
      I don’t know what I look like!
      You make me shiver, I feel so tender,
      We make a pretty good team
      Don’t get exhausted, I’ll do some driving,
      You ought to get you some sleep
      Get you instructions, follow directions,
      Then you should change your address
      Maybe tomorrow, maybe the next day,
      Whatever you think is best
      Burned all my notebooks, what good are
      Notebooks? they won’t help me survive
      My chest is aching, burns like a furnace,
      The burning keeps me alive
      Try to stay healthy, physical fitness,
      Don’t want to catch no disease
      Try to be careful, don’t take no chances,
      You better watch what you say
      • chatka_ Re: liryka dla M...na weekend ;) 30.09.04, 18:33
        ***(Kot w pustym mieszkaniu...)

        Kot w pustym mieszkaniu
        Umrzeć - tego nie robi się kotu.
        Bo co ma począć kotw pustym mieszkaniu.
        Wdrapywać się na ściany.
        Ocierać między meblami.
        Nic niby tu nie zmienione,
        a jednak pozamieniane.
        Niby nie przesunięte,
        a jednak porozsuwane.
        I wieczorami lampa już nie świeci.
        Słychać kroki na schodach,
        ale to nie te.
        Ręka, co kładzie rybę na talerzyk,
        także nie ta, co kładła.
        Cos się tu nie zaczyna
        w swojej zwykłej porze.
        Cos się tu nie odbywa
        jak powinno.
        Ktoś tutaj był i był,
        a potem nagle zniknął
        i uporczywie go nie ma.
        Do wszystkich szaf się zajrzało.
        Przez półki przebiegło.
        Wcisnęło się pod dywan i sprawdziło.
        Nawet złamało zakaz
        i rozrzuciło papiery.
        Co więcej jest do zrobienia.
        Spać i czekać.
        Niech-no on tylko wróci,
        niech-no się pokaże.
        Już on się dowie,
        ze tak z kotem nie można.
        Będzie się szło w jego stronę
        jakby się wcale nie chciało,
        pomalutku,na bardzo obrażonych łapach.
        I żadnych skoków pisków na początek.

        W. Szymborska
        • ralston Re: liryka dla M...na weekend ;) - do kompletu :) 01.10.04, 16:50
          O kocie Ramtamtamku

          Ramtamtamek jest okropnym nudziarzem:
          Kiedy go wpuścisz - od razu chce iść,
          zawsze po złej stronie drzwi się kładzie
          I choć przed chwilą wyszedł, już znowu chce przyjść.
          Często go znajdujesz w biurku w szufladzie,
          a wrzeszczy straszliwie, nie mogąc z niej wyjść.
          Tak, Ramtamtamek dziwny jest niesłychanie -
          I nie ma potrzeby głośno mówić o tym:
          Bo on będzie robić,
          Co sam chce robić,
          I nie ma co robić z takim kotem!
    • aand Re: liryka dla A... (z podziękowaniami :) 03.10.04, 18:26
      Everyone wants to be the cowboy living life the wild wild west style
      Everyone wants to be the outlaw
      Well everyone tough and no one is gonna back down
      Everyone's tough and no one is gonna back down
      Everyone wants to be the superstar live like a star and driving the fancy car
      Everyone wants to get some fame playing the man's game
      Everyone tough and no one is gonna back down
      Capone said him tough and no one is gonna back down

      Hey yo warning to informers and traitors first one die will be the instigator
      Who died and left you commentator outer body experience see it's not all good
      Look into the eyes of who was once Clint Eastwood
      Fire koombaya for back up call Libya soldiers hold your fire I see Ethiopia
      I hear you boast about who you toast around the coast
      But once you hear teh fire you vanish like human ghost sucker
      Everyone wants to be the cowboy living life the wild wild west style
      Everyone wants to be the outlaw
      Well everyone's tough and no one is gonna back down
      Everyone's tough and no one is gonna back down
      Sandokas said him tough and no one is gonna back down
      Jesse James said him rough and no one is gonna back down.
    • aand Re: liryka dla A. Dzień w kolorze śliwkowym :) 30.10.04, 20:45
      Po czerni jeżyny
      Po liściu kaliny
      - Jesień, jesień już
      Po ciszy na stawie
      Po krzyku żurawi
      - Jesień, jesień już
      Po astrach, po ostach
      To widać, to proste ze
      - Jesień, jesień już
      I po tym ze wcześniej
      Noc ciągnie ze zmierzchem
      - Jesień, jesień już
      Po pustym już polu
      Po pełnej stodole
      - Jesień, jesień już
      Strachowi na wróble
      Już nad czym się trudzić?
      - Jesień, jesień już
      I po tym ze w górze
      Wiatr wróży kałuże, tak
      - Jesień, jesień już
      I po tym ze przecież
      Jak zwykle, po lecie
      - Jesień, jesień już
      Ach, ten dzien. w kolorze śliwkowym!
      - Berberysu i głogu ma smak...
      Stawia drzewom pieczątki
      - Żeby było w porządku
      Ze już pora
      Ze trzeba iść spać...
      A my tak - po kieliszku, po troszeczku
      Popijamy calutki ten dzień
      - Próbujemy nalewki
      Z dzikiej róży, z porzeczki
      Żeby sprawdzić - czy zimą
      To wypić się da?...
      - To się w głowie nie mieści
      Ze tak szumi szeleści
      Tak bliziutko, o krok, prawie tuż
      Głębokimi rzekami, pachnącymi szuwarami
      Idzie jesień
      I prosto w nasz prog...
      - Ale co tam! przecież taka jesień złota
      Nie jest zła!
      - Ale co tam! Przecież taka jesień złota
      Niechaj trwa...
    • all2 Re: liryka, liryka... 02.11.04, 00:25
      Old pirates, yes, they rob I;
      Sold I to the merchant ships,
      Minutes after they took I
      From the bottomless pit.
      But my hand was made strong
      By the 'and of the Almighty.
      We forward in this generation
      Triumphantly.
      Won't you help to sing
      These songs of freedom? -
      'Cause all I ever have:
      Redemption songs;
      Redemption songs.

      Emancipate yourselves from mental slavery;
      None but ourselves can free our minds.
      Have no fear for atomic energy,
      'Cause none of them can stop the time.
      How long shall they kill our prophets,
      While we stand aside and look? Ooh!
      Some say it's just a part of it:
      We've got to fulfil de book.

      Won't you help to sing
      These songs of freedom? -
      'Cause all I ever have:
      Redemption songs;
      Redemption songs;
      Redemption songs.
      Won't you help to sing
      Dese songs of freedom? -
      'Cause all I ever had:
      Redemption songs -
      All I ever had:
      Redemption songs:
      These songs of freedom,
      Songs of freedom.
      • kotwicz69 Re: liryka, liryka... 23.11.04, 19:55
        Take me out tonight
        Where there's music and there's people
        And they're young and alive
        Driving in your car
        I never never want to go home
        Because I haven't got one
        Anymore

        Take me out tonight
        Because I want to see people and I
        Want to see life
        Driving in your car
        Oh, please don't drop me home
        Because it's not my home, it's their
        Home, and I'm welcome no more

        And if a double-decker bus
        Crashes into us
        To die by your side
        Is such a heavenly way to die
        And if a ten-ton truck
        Kills the both of us
        To die by your side
        Well, the pleasure - the privilege is mine

        Take me out tonight
        Take me anywhere, I don't care
        I don't care, I don't care
        And in the darkened underpass
        I thought Oh God, my chance has come at last
        (But then a strange fear gripped me and I
        Just couldn't ask)

        Take me out tonight
        Oh, take me anywhere, I don't care
        I don't care, I don't care
        Driving in your car
        I never never want to go home
        Because I haven't got one, da ...
        Oh, I haven't got one

        And if a double-decker bus
        Crashes into us
        To die by your side
        Is such a heavenly way to die
        And if a ten-ton truck
        Kills the both of us
        To die by your side
        Well, the pleasure - the privilege is mine

        Oh, There Is A Light And It Never Goes Out
        There Is A Light And It Never Goes Out
        There Is A Light And It Never Goes Out
        There Is A Light And It Never Goes Out
        There Is A Light And It Never Goes Out
        There Is A Light And It Never Goes Out
        There Is A Light And It Never Goes Out
        There Is A Light And It Never Goes Out
        There Is A Light And It Never Goes Out
    • krogoolec Re: liryka, liryka... 26.11.04, 09:48
      "A imię jej Ut pictura poesis"

      Nie możesz już tego tak powiedzieć
      Jeśli nie daje Ci spokoju piękno, musisz
      Wyjść na dwór, na polanę,
      I odetchnąć. Cokolwiek ci się zdarzy zabawnego
      Na pewno będzie w porządku. Byłoby dziwne, gdybyś
      Wymagał więcej, ty, co tak wielu masz kochanków,
      Ludzi, którzy cię cenią i gotowi będą
      Coś dla ciebie zrobić, chociaż ty sądzisz
      Że to niesłuszne, że gdyby znali cię naprawdę...
      I tyle autoanalizy. A teraz
      O tym, co włączyć do twego obrazko-wiersza:
      Kwiaty są zawsze miłe, zwłaszcza ostróżka.
      Imiona chłopców, których niegdyś znałeś i ich saneczki,
      Rakiety kosmiczne są niezłe – czy aby jeszcze istnieją?
      Jest masa innych rzeczy tego samego gatunku
      Co wymienione wyżej. Trzeba następnie
      Znaleźć parę słów ważnych i całe mnóstwo niższej tonacji,
      Co brzmią nieciekawie. Podeszła spytać
      Czy kupię od niej biurko. Nagle ulicę zrobił ktoś
      W banana i zgiełk japońskich instumentów.
      Wokół rozrzucano monotonne testamenty. Jego głowa
      Sczepiła się z moją. Byliśmy huśtawką. I trzeba by
      Napisać nieco o tym, jak wpływa
      Na Ciebie, kiedy piszesz wiersze
      Ta niezwykła surowość prawie pustego umysłu
      Co zderza się z soczystym, jak u Russeau, listowiem swego pragnienia, żeby
      Zakomunikować
      Coś między oddechami, choćby tylko przez wzgląd
      Na innych i ich pragnienie, żeby cię zrozumieć i opuścić
      Dla innych ośrodków komunikacji, ażeby zrozumienie
      Się zaczęło, a zaczynając zostało uchylone

      John Ashbery, tłum. Piotr Sommer
      • saunne Re: liryka, liryka... 19.01.05, 21:01
        Wisława Szymborska

        „Przy winie”

        Spojrzał, dodał mi urody,

        A ja wzięłam ją jak swoją.

        Szczęśliwa połknęłam gwiazdę.



        Stół jest stołem, wino winem

        w kieliszku, co jest kieliszkiem

        i stoi stojąc na stole.

        A ja jestem urojona,

        Urojona nie do wiary,

        Urojona aż do krwi.



        Śmieję się, przechylam głowę

        Ostrożnie, jakbym sprawdzała

        Wynalazek. Tańczę, tańczę

        W zdumionej skórze, w objęciu,

        które mnie stwarza.



        Kiedy on nie patrzy na mnie,

        Szukam swojego odbicia

        Na ścianie. I widzę tylko

        Gwóźdź, z którego zdjęto obraz.


        www.magdaumer.art.pl
        • saunne Re: liryka, liryka... 19.01.05, 21:05
          "Wieża radości, wieża samotności" - Sztywny Pal Azji

          Mieszkam w wysokiej wieży otoczonej fosą
          Mam parasol, który chroni mnie przed nocą
          Oddycham głęboko, stawiam piedestały
          Jutro będę duży, dzisiaj jestem mały

          Stawiam świat na głowie, do góry nogami
          Na odwrót i wspak, bawię się słowami
          Na białym, czarnym kreślę jakieś plamy
          Jutro będę duży, dzisiaj jestem mały
          Mieszkam w wysokiej wieży, ona mnie obroni
          Nie walczę już z nikim, nie walczę już o nic
          Palą się na stosie moje ideały
          Jutro będę duży, dzisiaj jestem mały

          www.poklad.pl/spl.htm
    • habitus Hania 11.02.05, 09:25
      Hania

      Widzicie, to jest Hania, służąca dobra.
      A to nie są patelnie, to są aureole.
      A ten rycerz ze smokiem to jest świety obraz/
      A ten smok to jest marność na tym łez padole.

      A to żadne korale, to Hani różaniec.
      A to buty z nosami startymi od klęczeń.
      A to jej chustka czarna jak nocne czuwanie,
      kiedy z wieży kościoła pierwszy dzwon zadźwięczy.

      Ona widziała diabła kurz ścierającego z lustra:
      Był siny, proszę księdza, w takie żółte prążki
      i spojrzał tak szkaradnie, i wykrzywił usta,
      i co będzie, jeżeli wpisał mnie do książki?

      Więc ona da na bractwo i da na mszę święta,
      i zakupi serduszko ze srebrnym płomieniem.
      Odkąd nową plebanię budować zaczęto,
      od razu wszystkie diabły podskoczyły w cenie.

      Wielki to koszt wywodzić duszę z pokuszenia,
      a tu starość idzie i kość kością stuka.
      Hania jest taka chuda, tak bardzo nic nie ma,
      że zabłądzi w bezmiarze Igielnego Ucha.

      Maju, oddaj kolory, bądź jak grudzień bury.
      Gałązko ulistniona, ty się wstydź za siebie.
      Słońce, żałuj, że świecisz. Biczujcie się chmury.
      Wiosno, owiń się śniegiem, a zakwitniesz w niebie.

      Nie słyszałam jej śmiechu, płaczu nie słyszałam.
      Wyuczona pokory, nic od życia nie chce.
      Towarzyszy jej w drodze cień - żałoba ciała,
      a chustka postrzępiona ujada na wietrze.


      Szymborska
    • aand Re: liryka dla A... odliczając do wiosny :) 24.02.05, 15:17
      One is the flag fluttering in the breeze,
      Two are the kites careening by the trees.
      Three are the worms wriggling in the ground.
      Four are the robins listening for worm's sound.
      Five are the daffodils wearing green and yellow.
      Six are the calves, following moher's bellow.
      Seven are the crocuses, bursting in the air.
      Eight are the tulips, swaying everywhere.
      Nine are the raindrops, dampening everything.
      Ten are the children welcoming the spring.
      • habitus Re: liryka dla A... odliczając do wiosny :) 24.02.05, 15:19
        Ale zmądrzałam! Prawie wszystko rozumiem.
        :)
        • aand Re: liryka dla A... odliczając do wiosny :) 24.02.05, 15:32
          Mądrej głowie dość dwie słowie... :)
          • habitus Re: liryka dla A... odliczając do wiosny :) 24.02.05, 15:42

            Czy ktoś jeszcze używa liczby podwójnej w obecnych czasach? Kiedyś były "dwie
            słońcy", "dwie słowie"... Teraz pozostały formy bardzo rzadko używane: "oczyma",
            "uszyma", "rękoma".... A za to w użycie weszło "ręcami" i "głowom". I czilaut, i
            spoko...
            To ja, profesor Mniodek, pisałam.
            • ormond Re: liryka dla A... odliczając do wiosny :) 06.12.05, 12:48
              habitus napisała:

              >
              > Czy ktoś jeszcze używa liczby podwójnej w obecnych czasach? Kiedyś były "dwie
              > słońcy", "dwie słowie"... Teraz pozostały formy bardzo rzadko używane: "oczyma"
              > ,
              > "uszyma", "rękoma".... A za to w użycie weszło "ręcami" i "głowom". I czilaut,
              > i
              > spoko...
              > To ja, profesor Mniodek, pisałam.


              O jeszcze sa nozyce, okulary i spodnie.
    • all2 Re: liryka, liryka... 22.03.05, 02:03
      Pioseneczka

      Kto mi odda moje zapatrzenie
      i mój cień, co za tobą odszedł?
      Ach, te dni jak zwierzęta mrucząc,
      jak rośliny - są coraz młodsze.


      I niedługo już - tacy maleńcy,
      na łupinie z orzecha stojąc,
      popłyniemy porom na opak
      jak na przekór wodnym słojom.


      Czerwień krwi dziecinnie się wyśni
      jako wzdęte policzki wiśni.


      Metal burz się wywiedzie na nowo
      zapienioną dmuchawca głową.


      A łez grzmot jak lawina kamieni
      w małe żuki zielone się zmieni


      i tak w wodę się chyląc na przemian
      popłyniemy nieostrożnie w zapomnienie,
      tylko płakać będą na ziemi
      zostawione przez nas nasze cienie.


      ********

      Niebo złote ci otworzę,
      w którym ciszy biała nić
      jak ogromny dźwięków orzech,
      który pęknie, aby żyć
      zielonymi listeczkami,
      śpiewem jezior, zmierzchu graniem,
      aż ukaże jądro mleczne
      ptasi świst.


      Ziemię twardą ci przemienię
      w mleczów miękkich płynny lot,
      wyprowadzę z rzeczy cienie,
      które prężą się jak kot,
      futrem iskrząc zwiną wszystko
      w barwy burz, w serduszka listków,
      w deszczów siwy splot.


      I powietrza drżące strugi
      jak z anielskiej strzechy dym
      zmienię ci w aleje długie,
      w brzóz przejrzystych śpiewny płyn
      aż zagrają jak wiolonczel
      żal - różowe światła pnącze,
      pszczelich skrzydeł hymn.


      Jeno wyjmij mi z tych oczu
      szkło bolesne - obraz dni,
      które czaszki białe toczy
      przez płonące łąki krwi.
      Jeno odmień czas kaleki,
      zakryj groby płaszczem rzeki,
      zetrzyj z włosów pył bitewny,
      tych lat gniewnych
      czarny pył.

      • ormond Re: liryka, liryka... 22.03.05, 02:26
        A co Cie nastroilo na Baczynskiego i dlaczego te wlasnie wiersze... Mnie sie
        zawsze plakac chce gdy czytam go - nad zmarnowanym pokoleniem, nad bezsensem
        ofiary, ktora oni musieli-albo-nie poniesc. I Baczynski jest jakby sybolem tej
        Polski, ktora odeszla, z matki polskiej Zydowki z ojca pilsudczyka, swiadomie
        wybral smierc za Polske, chociaz ta, takich jak on nie kochala...
        • all2 Re: liryka, liryka... 22.03.05, 02:56
          Nie wiem. Grało mi w głowie :)
          To takie piękne wiersze. Doskonałe.
          Nie chce mi się płakać, gdy go czytam, przeciwnie.
          Każdy ma własną miarę na życie, a na to się nakłada czas, historia,
          okoliczności - i powstają takie dziwne kolaże, z ojca piłsudczyka, matki
          Zydówki... Kto to jest ta Polska, która nie kochała?
          Nie nadaję się na historyka ;)
          • ormond Re: liryka, liryka... 22.03.05, 03:14
            all2 napisała:

            > Nie wiem. Grało mi w głowie :)
            > To takie piękne wiersze. Doskonałe.
            > Nie chce mi się płakać, gdy go czytam, przeciwnie.
            > Każdy ma własną miarę na życie, a na to się nakłada czas, historia,
            > okoliczności - i powstają takie dziwne kolaże, z ojca piłsudczyka, matki
            > Zydówki... Kto to jest ta Polska, która nie kochała?
            > Nie nadaję się na historyka ;)

            Oczywiscie, wiersze sa przecudowne. Nikt nie pisal po polsku tak cieplych
            erotykow jak Baczynski.
            Mnie jest ciezko zapomniec i nie myslec, co mogliby napisac Baczynski, Gajcy,
            Trzebinski, Bojarski gdyby przezyli wojne... Borowski przezyl i nie uniosl
            ciezaru pamieci.
            • all2 Re: liryka, liryka... 22.03.05, 03:28
              Widzisz, nie wiadomo. Borowski przeżył i nie uniósł.
              Intensywność doznania a chronologiczne miary czasu - to takie heisenbergowskie.
              Sięgając po jedno, wyrzekamy się określania drugiego.
              Takie mam wrażenie, jakby Baczyński tym jednym wierszem ogarnął cały istniejący
              czas wszerz zamiast wzdłuż - jakby w poprzek tej ogólnie przyjętej linii lat,
              wzdłuż której się snujemy.
              Co by napisał, gdyby? Kto to wie.

              Chyba pójdę spać, zanim stworzę nad tym komputerem ogólną teorię wszystkiego ;)

              To jeszcze na dobranoc, półtorej linijki z Barańczaka, chyba trochę a propos:

              "...gdy przez każdy moment i miejsce przewlekała się nitka sensu,
              którego nie chcieliśmy dociec..."

              :)
              • ormond Re: liryka, liryka... 22.03.05, 04:10
                all2 napisała:

                > Widzisz, nie wiadomo. Borowski przeżył i nie uniósł.
                > Intensywność doznania a chronologiczne miary czasu - to takie
                heisenbergowskie.
                >
                > Sięgając po jedno, wyrzekamy się określania drugiego.
                > Takie mam wrażenie, jakby Baczyński tym jednym wierszem ogarnął cały
                istniejący
                >
                > czas wszerz zamiast wzdłuż - jakby w poprzek tej ogólnie przyjętej linii lat,
                > wzdłuż której się snujemy.
                > Co by napisał, gdyby? Kto to wie.
                >
                > Chyba pójdę spać, zanim stworzę nad tym komputerem ogólną teorię
                wszystkiego ;)

                Jestes juz calkiem blisko, jeszcze troche nocy i troche poezji...

                A co do Baczynskiego, to jest w tym racja. Przeciez on wiedzial, ze nie
                przezyje, godzil sie na to, bo tak byla miara jego czasu, ale nie bez goryczy.
                Bez tego napiecia nie powstalyby wiersze takiej mocy i takiego krysztalowego
                piekna, jak powstaly.
    • ralston Agnieszka Osiecka 23.03.05, 15:04
      Tak mi się dzisiaj wiosennie wyszukało:

      Wróciły dziś do mnie nad ranem,
      jak z nieba,
      zgubione jaskółki
      na długą niepamięć skazane
      nasze dawne
      zabawne
      pocałunki.

      Te znad rzeczki,
      te z łąki,
      te z lasu,
      te pośpieszne, bo nie masz już czasu,
      te gorące, zdyszane,
      i te senne nad ranem,
      te liryczne i śliczne,
      i pornograficzne,
      te kradzione od żony
      i te kłamstwem słodzone,
      tamte z klatki schodowej
      i z windy,
      te miętowe i te anyżkowe,
      i te inne od innych,
      a na końcu - te troszkę mokre od łez,
      po których nie ma już śladu,
      a przecież
      jest.
Pełna wersja