Dodaj do ulubionych

Wagi wszystkich krajow laczcie sie

25.06.03, 05:25
Sa na tym forum juz trzy: nxa, habitus i nizej podpisany. Kos jeszcze?

Jak sobie radzicie z (i czy macie) przypisywana Wagom niezdolnosc do
podejmowania decyzji?
Obserwuj wątek
    • nxa Re: Wagi wszystkich krajow laczcie sie 25.06.03, 07:50
      A myślałem, że taki fajny wątek będzie, a to znowu o mnie. Nie wierzę, że
      Ormond czy Habi ma takie problemy. Zresztą nidy nie widziałem horoskopu dla
      Wagi z taka charakterystyką. Dawno bym z Wagi się wypisał.
      Przykład pierwszy:
      Przychodzę do pracy: włączyć czajnik, włączyć komputery, wyjąć komórkę i
      okulary, otworzyć okno, wpisać hasła, odstawić teczkę na miejsce, zalać kawę,
      uruchomić programy, wziąść się do roboty, NIE ZAGLĄDAĆ NA FORUM, BO WEŹMIESZ
      PRACĘ DO DOMU!!! Decyzja jest podjęta, ale z realizacją kiepsko.
      Przykład drugi:
      Pracowałem w grupie ok. 30 "szeregowych" pracowników. Nasz kierownik odchodził
      na emeryturę. Kazano mi oddać narzędzia, wskazano biurko i to ja miałem być
      kierownikiem. Niewątpliwy awans i dodatkowo większe pieniążki. Było by fajnie,
      czyste rączki i do krawata bym się przyzwyczaił. Wytrzymałem jeden dzień.
      Poszedłem do dyrektora, powiedziałem, że nie będę krzeseł wysiadywał, niech
      znajdą kogoś innego i nie czekając na odpowiedź wyszedłem po swoje narzędzia.
      Że mam problem z podejmowaniem decyzji nie wspominałem, ale to był zasadniczy
      powód.
          • ralston Re: Wagi wszystkich krajow laczcie sie 25.06.03, 09:57
            aand napisał:

            > ashanti5 napisała:
            >
            >
            > > Jestem Koziorożcem, ale mam ascedent w Wadze.
            >
            > ...ja tez jestem Koziorozcem, ale ascedent - kapusciany glab....

            To widzę, że nie tylko jesteś koziorożcem ale też i ogrodnikiem, bo
            przesadzasz :)
            • alex.4 Re: Wagi wszystkich krajow laczcie sie 25.06.03, 11:23
              ja tez jestem waga.... rzeczywiscie podejmowanie decyzji
              to dla mnie problem... ale tak naprawde gdy rodzilem sie
              to slonce bylo w pannie (najlepiej maja ci co urodzili
              sie na poczatku grudnia, wtedy slonce jest w wezowniku 13
              znaku zodiaku). a tak na prawde astrologia to bzdura
              Pozdr
              • ashanti5 Re: Wagi wszystkich krajow laczcie sie 25.06.03, 11:48
                Akurat nie zgadzam się z ostatnim zdaniem, ale nie będę broniła swojego
                odmiennego stanowiska, bo jestem strasznie drazliwa ostatnio i wszystkie moje
                polemiki kończą się dość niemiło. To pewnie sprawka melficznych planet ;-)
                Muszę to przeczekać.
                • alex.4 Re: Wagi wszystkich krajow laczcie sie 25.06.03, 15:08
                  Ale ja pod tym względem kłócić sie będę...
                  - dlaczego statystycznie nie jest zauważana korelacja miedzy horoskopami a
                  rzeczywistym przebiegiem wydarze
                  - dzięki zjawisku precepcji słońce słoce znajduje się w innych znakach zodiaku
                  niż zostało to ustalone w Babilonii
                  - dzięki dokladnemu wyznaczeniu granic gwaiadozbiorów (było to ważne w
                  katalogach gwiazd) okazuje się, że słońce nie przebywa po miesiacu w każdym ze
                  znakó zodiaku, ale okres trwa od tygodnia (strzelec) do 4o kilku dni (panna)
                  - a w ogóle to gwiazdozbiorów zodiakalnych jest 13....
                  - dlazcego zalicza się Plutona do planet a warunę, Ceres nie? W astronomii to
                  kwestia konwencji, dla astrologii burzy porządek
                  - dlaczego wpływa Ganimedesa krtóy jest większy niż Pluton czy Mercury ma być
                  nieistotny?
                  - Na jakiej zasadzie położenie planet ma wpływać na kogoś życie. dzieki czemu.
                  za pośrednictwem czego?
                  - dlaczego moment urodzenia a nie poczęcia?
                  Takich pytań mozna by mnozyć. Astrologia jest tylko zabawą, nie zbyt
                  inteligentną, zabawą...
                  Pozxdr
                  • all2 Re: Wagi wszystkich krajow laczcie sie 26.06.03, 01:41
                    czesc, ashanti wezwala posilki :)

                    alex.4 napisał:

                    > Ale ja pod tym względem kłócić sie będę...
                    > - dlaczego statystycznie nie jest zauważana korelacja miedzy horoskopami a
                    > rzeczywistym przebiegiem wydarze

                    Przede wszystkim, co to znaczy? Jakie badania masz na myśli? Jak je
                    przeprowadzano, jakie były założenia i jakie czynniki brano pod uwagę?

                    W zasadzie astrologia jest niestatystyczna, podobnie jak np. psychologia. A to
                    z tego względu, że statystyka ma swoje ograniczenia i nie wszędzie daje się
                    zastosować. Nie nadaje się do analizowania zjawisk nieliniowych, czyli takich,
                    w których całość jest czymś więcej niż tylko sumą elementów składowych. Analiza
                    astrologiczna jest nieliniowa, gdyż wszystkie składowe modyfikują się nawzajem.
                    Po drugie, żadne badanie statystyczne nie jest w stanie ująć takiej ilości
                    czynników, jaką bierze się pod uwagę przy analizie (należałoby raczej
                    powiedzieć: syntezie) horoskopu.
                    Spór o statystykę jest zresztą stary i sprowadza się do wymyślenia adekwatnego
                    badania. Wcale to nie jest takie proste.
                    A żeby przekonać się o skuteczności astrologii jako narzędzia, trzeba ją
                    najpierw poznać. "Astrologia nie zna przeciwników, zna tylko ignorantów" :)))

                    > - dzięki zjawisku precepcji słońce słoce znajduje się w innych znakach
                    zodiaku
                    > niż zostało to ustalone w Babilonii
                    > - dzięki dokladnemu wyznaczeniu granic gwaiadozbiorów (było to ważne w
                    > katalogach gwiazd) okazuje się, że słońce nie przebywa po miesiacu w każdym
                    ze
                    > znakó zodiaku, ale okres trwa od tygodnia (strzelec) do 4o kilku dni (panna)
                    > - a w ogóle to gwiazdozbiorów zodiakalnych jest 13....

                    Te trzy powyższe argumenty wywodzą sie z jednego nieporozumienia.
                    Astrologia nie zajmuje sie gwiazdozbiorami. W ogóle nie sa one do niczego
                    potrzebne, oprócz tego że tradycja przejęła od nich nazwy znaków zodiaku.
                    Zodiak opiera sie na podziale ekliptyki ziemskiej na 12 równych części po 30
                    stopni. Jest to zamknięty, powtarzalny cykl o pewnych stałych cechach.
                    Gwiazdozbiory mają tu tyle do rzeczy, że starożytni posłużyli się ich nazwami
                    dla orientacyjnego zaznaczenia początków poszczególnych faz. Gwiazdozbiory się
                    przesunęły, zodiak ekliptyczny nie, bo oparty jest na relacji ruchu Ziemi i
                    Słońca, a to się nie zmieni dopóki Ziemia nie zmieni orbity.
                    Zjawisko precesji (nie precepcji) ma znaczenie tylko przy wyznaczaniu tzw. er
                    astrologicznych, oraz w astrologii hinduskiej.

                    > - dlazcego zalicza się Plutona do planet a warunę, Ceres nie? W astronomii to
                    > kwestia konwencji, dla astrologii burzy porządek

                    Niczego nie burzy. To astronomowie zaliczają lub nie, a astrolodzy tylko
                    pokornie używają określeń, które przyjęli astronomowie. Oczywiście, że to
                    kwestia konwencji. W astrologii istotne są obiekty, jak zwał tak zwał, które
                    krążą bezpośrednio wokół naszego Słońca. Owszem, Warunę i Ceres jak najbardziej
                    bierze się pod uwagę, podobnie jak i inne istotniejsze planetoidy i kuiperoidy.
                    Spośród tej drobnicy obecnie najczęściej zaznacza się w horoskopach Chirona i
                    chyba ma on najwięcej opracowań. To dość nowa dziedzina, ale rozwija się bardzo
                    szybko.

                    > - dlaczego wpływa Ganimedesa krtóy jest większy niż Pluton czy Mercury ma być
                    > nieistotny?

                    bo nie mówimy przecież o wpływie grawitacyjnym. Ganimedes jest satelitą Jowisza
                    a nie bezpośrednio Słońca, czyli w hierarchii znajduje się w niższym rzędzie,
                    wraz ze wszystkimi innymi satelitami planet. Gdyby się uprzeć można by to
                    wpisać w horoskopy, ale byłby to tylko szum informacyjny.

                    > - Na jakiej zasadzie położenie planet ma wpływać na kogoś życie. dzieki
                    czemu.
                    > za pośrednictwem czego?

                    A kto powiedział że położenie planet wpływa na czyjeś życie? :)))
                    Naprawdę baaardzo niewielu astrologów ci to powie, chyba że skrótem myślowym.
                    Większość powie inaczej: istnieje związek między położeniem planet a ludzkim
                    życiem.
                    A różnica jest taka że nie zakładamy przyczyny i skutku, tylko równoległość.
                    To znaczy, ruch planet nie wpływa na ludzkie życie, ale fazy i cykle tego ruchu
                    pokrywają się z fazami i cyklami działania pewnych energii w życiu człowieka.
                    Synchroniczność zamiast przyczynowości. Symetria. Ten sam mechanizm działa tu i
                    tu. Planety są po prostu bardzo wygodną ilustracją tego mechanizmu, ponieważ
                    ich ruch możemy dokładnie obserwować, opisać i przewidzieć z dowolnym
                    wyprzedzeniem.

                    > - dlaczego moment urodzenia a nie poczęcia?
                    A znasz moment swojego poczęcia? :)
                    Jeśli tak, to horoskop tego momentu przyda się i to bardzo.
                    A tak poważniej. Wszystko jest procesem i ważne jest, żeby z tego procesu
                    wyselekcjonować najbardziej istotne, kluczowe momenty. Nawet przy samym
                    porodzie są wątpliwości, co uznać: początek akcji porodowej? wyjście główki?
                    wyjście całego dziecka? przecięcie pępowiny? pierwszy oddech?
                    To są różnice minutowe ale mogą być bardzo istotne.
                    Przyjmuje się, że pierwszy oddech jest chwilą, gdy dziecko zaczyna funkcjonować
                    jako odrębny biologiczny byt. Chwila pierwszego zetknięcia ze światem, bez
                    fizycznego pośrednictwa matki.

                    > Takich pytań mozna by mnozyć. Astrologia jest tylko zabawą, nie zbyt
                    > inteligentną, zabawą...

                    Zdziwiłbyś się i to bardzo :)))

                    Mam nadzieję, że udało mi się wyjaśnić parę obiegowych nieporozumień na temat
                    tego, czym astrologia NIE JEST. A czym jest - bardzo spójnym systemem myślenia,
                    językiem opisu zjawisk.
                    pozdr, a.

                    • aand Re: ...!!! 26.06.03, 10:07
                      ...ale ktos jest madry! Sluchalem z rozdziawiona geba jak swinia grzmotu... A
                      mnie ciemniakowi wydawalo sie ze to wszystko entropia...
                      • ashanti5 Re: ...!!! 26.06.03, 10:32
                        aand napisał:

                        > ...ale ktos jest madry! Sluchalem z rozdziawiona geba jak swinia grzmotu... A
                        > mnie ciemniakowi wydawalo sie ze to wszystko entropia...

                        Wypowiedzi all, wywołuja we mnie takie same reakcje :)
                        Najbardziej ją cenie za umiejętność wykładania tej wiedzy w sposób bardzo
                        przystepny.
                    • alex.4 Re: Wagi wszystkich krajow laczcie sie 27.06.03, 10:12
                      all2 napisał:


                      >
                      > Przede wszystkim, co to znaczy? Jakie badania masz na myśli? Jak je
                      > przeprowadzano, jakie były założenia i jakie czynniki brano pod uwagę?
                      >
                      > W zasadzie astrologia jest niestatystyczna, podobnie jak np. psychologia. A
                      to
                      > z tego względu, że statystyka ma swoje ograniczenia i nie wszędzie daje się
                      > zastosować. Nie nadaje się do analizowania zjawisk nieliniowych, czyli
                      takich,
                      > w których całość jest czymś więcej niż tylko sumą elementów składowych.
                      Analiza
                      >
                      > astrologiczna jest nieliniowa, gdyż wszystkie składowe modyfikują się
                      nawzajem.
                      > Po drugie, żadne badanie statystyczne nie jest w stanie ująć takiej ilości
                      > czynników, jaką bierze się pod uwagę przy analizie (należałoby raczej
                      > powiedzieć: syntezie) horoskopu.
                      > Spór o statystykę jest zresztą stary i sprowadza się do wymyślenia
                      adekwatnego
                      > badania. Wcale to nie jest takie proste.
                      > A żeby przekonać się o skuteczności astrologii jako narzędzia, trzeba ją
                      > najpierw poznać. "Astrologia nie zna przeciwników, zna tylko ignorantów" :)))
                      > Alex: W fizyce jeśli obserwacja nie zgdadza się z teoria to zmienia się
                      teorię. Dlaczego w astrologii nie miało być podobnie. Badania
                      nad "sprawdzalnością" horoskopów robiono nie raz. Nie widać jest, aby horoskopy
                      sprawdzały sie.... Zreszta postulujesz niefalsyfikowalność astrologii, to
                      znaczy że uważasz iz nie spełnia ona kryteriów naukowości, paradygmatu nauki
                      formułowanego jeszcze przez Poppera. Czyli nie zaprzeczasz że astrologia jest
                      pseudonauka. A psychologia? W psychologii duzo się zmienia...
                      >
                      >
                      > Te trzy powyższe argumenty wywodzą sie z jednego nieporozumienia.
                      > Astrologia nie zajmuje sie gwiazdozbiorami. W ogóle nie sa one do niczego
                      > potrzebne, oprócz tego że tradycja przejęła od nich nazwy znaków zodiaku.
                      > Zodiak opiera sie na podziale ekliptyki ziemskiej na 12 równych części po 30
                      > stopni. Jest to zamknięty, powtarzalny cykl o pewnych stałych cechach.
                      > Gwiazdozbiory mają tu tyle do rzeczy, że starożytni posłużyli się ich nazwami
                      > dla orientacyjnego zaznaczenia początków poszczególnych faz. Gwiazdozbiory
                      się
                      > przesunęły, zodiak ekliptyczny nie, bo oparty jest na relacji ruchu Ziemi i
                      > Słońca, a to się nie zmieni dopóki Ziemia nie zmieni orbity.
                      > Zjawisko precesji (nie precepcji) ma znaczenie tylko przy wyznaczaniu tzw. er
                      > astrologicznych, oraz w astrologii hinduskiej.
                      > Alex: Dlaczego dzielisz ekliptyke na 12 odcinkó, a nie np. 20 albo 10? Jak to
                      umotywujesz? Ja tego nie rozumiem. chyba że uznajesz że tak podzielono, gdyż w
                      starozytnej Mezopotamii posługiwano się systemem 12... Ale trzymanie się
                      systemu arbitralnego liczenia przez mieszkańcó Mezopotamii jest
                      nieracjonalne.... Nieporozumieniem jest po prostu astrologia

                      >> Niczego nie burzy. To astronomowie zaliczają lub nie, a astrolodzy tylko
                      > pokornie używają określeń, które przyjęli astronomowie. Oczywiście, że to
                      > kwestia konwencji. W astrologii istotne są obiekty, jak zwał tak zwał, które
                      > krążą bezpośrednio wokół naszego Słońca. Owszem, Warunę i Ceres jak
                      najbardziej
                      >
                      > bierze się pod uwagę, podobnie jak i inne istotniejsze planetoidy i
                      kuiperoidy.
                      > Spośród tej drobnicy obecnie najczęściej zaznacza się w horoskopach Chirona i
                      > chyba ma on najwięcej opracowań. To dość nowa dziedzina, ale rozwija się
                      bardzo
                      > Alex: Chiron? Ale dlaczego? To zwykła duża kometa, uwzglednianie jej na
                      rónych prawach z Jowwiszem jest bezzasadne. Jak wyznaczysz granicę kiedy
                      planetoida jest znaczaca albo nie. Sorry, ale to bełkot

                      >
                      >
                      > bo nie mówimy przecież o wpływie grawitacyjnym. Ganimedes jest satelitą
                      Jowisza a nie bezpośrednio Słońca, czyli w hierarchii znajduje się w niższym
                      rzędzie,
                      > wraz ze wszystkimi innymi satelitami planet. Gdyby się uprzeć można by to
                      > wpisać w horoskopy, ale byłby to tylko szum informacyjny.
                      > Alex: Nie rozumiem. Co to ma do rzeczy. Uwzgledniasz planetoidy a nie
                      uwzgledniasz satelitó. Dlaczego? To niezrozumiałe. Zresztą co znaczy,
                      hierarchia? A uwzgledniasz planetoidy związane z planetami np. trojanskie? Czym
                      planetoidy trojanskie sa gorsze od Waruny? A zresztą, jeśli uwzglednia się
                      wpływy wszystkich planet czy planetoid, to znaczy że kiedy ich nie
                      uwzgledniano, to powodowało że horoskopy powinny być niedokłądne i nie powinny
                      się sprawdzać.... jeżeli twierdzidsz że horoskopy przed np. odkryciem pasa
                      Kuipera się sprawdzały to znaczy, ze ich wpływ jest niesistotny. Nieprawdzasz?
                      A to znaczy że astrologia jest pseudonauką, oszukiwaniem naiwnych

                      >
                      > A kto powiedział że położenie planet wpływa na czyjeś życie? :)))
                      > Naprawdę baaardzo niewielu astrologów ci to powie, chyba że skrótem myślowym.
                      > Większość powie inaczej: istnieje związek między położeniem planet a ludzkim
                      > życiem.
                      > A różnica jest taka że nie zakładamy przyczyny i skutku, tylko równoległość.
                      > To znaczy, ruch planet nie wpływa na ludzkie życie, ale fazy i cykle tego
                      ruchu
                      >
                      > pokrywają się z fazami i cyklami działania pewnych energii w życiu człowieka.
                      > Synchroniczność zamiast przyczynowości. Symetria. Ten sam mechanizm działa tu
                      i
                      >
                      > tu. Planety są po prostu bardzo wygodną ilustracją tego mechanizmu, ponieważ
                      > ich ruch możemy dokładnie obserwować, opisać i przewidzieć z dowolnym
                      > wyprzedzeniem.
                      > Alex: sorry to bełkot. Jakich energii? Pytanie jesat banalne....


                      >> A znasz moment swojego poczęcia? :)
                      > Jeśli tak, to horoskop tego momentu przyda się i to bardzo.
                      > A tak poważniej. Wszystko jest procesem i ważne jest, żeby z tego procesu
                      > wyselekcjonować najbardziej istotne, kluczowe momenty. Nawet przy samym
                      > porodzie są wątpliwości, co uznać: początek akcji porodowej? wyjście główki?
                      > wyjście całego dziecka? przecięcie pępowiny? pierwszy oddech?
                      > To są różnice minutowe ale mogą być bardzo istotne.
                      > Przyjmuje się, że pierwszy oddech jest chwilą, gdy dziecko zaczyna
                      funkcjonować
                      >
                      > jako odrębny biologiczny byt. Chwila pierwszego zetknięcia ze światem, bez
                      > fizycznego pośrednictwa matki.
                      > Alex: Nie rozumiem. Moment urodzenia nie jest znaczący. Człowiek który rodzi
                      się jest juz uformowany. Nie wiem dlaczego ten moment miał jakiś wpływ na
                      cokolwiek. Jeśli jakiś moment liczyłby się, to chodziło by o zapłodnienie. To
                      poraz kolejny pokazuje bezzasadność astrologii....

                      > > Zdziwiłbyś się i to bardzo :)))
                      > Mam nadzieję, że udało mi się wyjaśnić parę obiegowych nieporozumień na temat
                      > tego, czym astrologia NIE JEST. A czym jest - bardzo spójnym systemem
                      myślenia,językiem opisu zjawisk.
                      > pozdr, a.
                      > Alex: Astrologia nie jest spójnym systemem. Co tu piszesz,, wclae nie jest
                      spójne. Piszesz o jakiś rtajemniczych energiach. Jakich? Dzielenia ekliptyki na
                      12 jest czysto arbitralne. To jak byś sie upierała że tydzień ma 7 dni i jest
                      to bardzo głeboko związane z mechanizmem dziejów... absurd. Nie rozumiem
                      dlaczego jedne ciała pomijasz a inne nie. Dlaczego satelity nie (choć na
                      margineise a Ksiezyc, to też satelita), a niektóe planetoidy tak. Astrologia to
                      p[seudonauka
                      Pozdrowienia
                      • all2 Re: Wagi wszystkich krajow laczcie sie 27.06.03, 12:07
                        alex.4 napisał:

                        > > Alex: W fizyce jeśli obserwacja nie zgdadza się z teoria to zmienia się
                        > teorię. Dlaczego w astrologii nie miało być podobnie.

                        Jest podobnie. Wiele teorii zostało zmienionych i zmodyfikowanych.

                        Badania
                        > nad "sprawdzalnością" horoskopów robiono nie raz. Nie widać jest, aby
                        horoskopy
                        >
                        > sprawdzały sie....

                        Zacytuj. Podaj źródła. Opisz te badania. Wtedy o nich porozmawiamy.

                        Zreszta postulujesz niefalsyfikowalność astrologii, to
                        > znaczy że uważasz iz nie spełnia ona kryteriów naukowości, paradygmatu nauki
                        > formułowanego jeszcze przez Poppera.

                        Nigdzie nie napisałam, że spełnia. Nie jest nauką w popperowskim rozumieniu.
                        Jeśli to stwierdzenie ci wystarczy, to nie musisz czytać dalej. Balcerowicz
                        musi odejść :)

                        Czyli nie zaprzeczasz że astrologia jest
                        > pseudonauka.

                        Można tak powiedzieć. Tak jak psychologia, socjologia, antropologia,
                        językoznawstwo...

                        A psychologia? W psychologii duzo się zmienia...

                        Owszem, co nie znaczy, by ewoluowała w stronę popperowskiej sprawdzalności i
                        powtarzalności :)

                        > > Alex: Dlaczego dzielisz ekliptyke na 12 odcinkó, a nie np. 20 albo 10? Jak
                        > to
                        > umotywujesz? Ja tego nie rozumiem. chyba że uznajesz że tak podzielono, gdyż
                        w
                        > starozytnej Mezopotamii posługiwano się systemem 12... Ale trzymanie się
                        > systemu arbitralnego liczenia przez mieszkańcó Mezopotamii jest
                        > nieracjonalne....

                        Dlaczego 12? Nie wiem. 12 apostołów, 12 godzin dnia, 12 miesięcy, 12 tonów w
                        dodekafonii, 12 plemion Izraela, 12 prac Herkulesa, 12 szylingów na funta... ta
                        liczba od dawna w naszej kulturze symbolizowała zamkniętą całość. Widać ma
                        znaczenie dla człowieka. A żeby określić, dlaczego, to pewnie trzeba by
                        wiedzieć o naturze ludzkiej więcej niż wiemy...

                        Nieporozumieniem jest po prostu astrologia

                        Balcerowicz musi odejść.


                        > > Alex: Chiron? Ale dlaczego? To zwykła duża kometa, uwzglednianie jej na
                        > rónych prawach z Jowwiszem jest bezzasadne.

                        Nie jest na równych prawach, Jowisz jest istotniejszy, ale Chirona też się
                        uwzględnia. Przedtem się czepiałeś, że się czegoś nie uwzględnia, a teraz się
                        czepiasz, że się uwzględnia? :)

                        > > Alex: Nie rozumiem. Co to ma do rzeczy. Uwzgledniasz planetoidy a nie
                        > uwzgledniasz satelitó. Dlaczego? To niezrozumiałe.

                        Kryterium jest samodzielny obieg wokół Słońca. Satelita zawsze znajduje się
                        bardzo blisko planety, wokół której krąży. Nie ma sensu zaznaczać go osobno, bo
                        na kółku będzie zawsze praktycznie w tym samym miejscu co planeta. Z punktu
                        widzenia obserwatora na Ziemi Jowisz razem z kompletem swoich satelitów stanowi
                        jeden obiekt.

                        Zresztą co znaczy,
                        > hierarchia? A uwzgledniasz planetoidy związane z planetami np. trojanskie?
                        Czym
                        >
                        > planetoidy trojanskie sa gorsze od Waruny?

                        Jak wyżej.

                        A zresztą, jeśli uwzglednia się
                        > wpływy wszystkich planet czy planetoid, to znaczy że kiedy ich nie
                        > uwzgledniano, to powodowało że horoskopy powinny być niedokłądne i nie
                        powinny
                        > się sprawdzać....

                        Były mniej dokładne. Ale opis mniej dokładny to nie znaczy opis fałszywy.

                        jeżeli twierdzidsz że horoskopy przed np. odkryciem pasa
                        > Kuipera się sprawdzały to znaczy, ze ich wpływ jest niesistotny.
                        Nieprawdzasz?

                        Nieprawdaż. Czy fakt, że fizyka istniała przed odkryciem elektryczności czy
                        elektromagnetyzmu oznacza, że te zjawiska są nieistotne?

                        > A to znaczy że astrologia jest pseudonauką, oszukiwaniem naiwnych

                        Balcerowicz musi odejść.

                        > > Alex: sorry to bełkot. Jakich energii? Pytanie jesat banalne....

                        Na banalne pytania czasem najtrudniej znaleźć odpowiedź.
                        W życiu człowieka istnieją pewne cykle - biologiczne, psychiczne. Jeśli powiesz
                        mi, co steruje długością tych cykli i dlaczego mają one właśnie taką długość a
                        nie inną, to będziesz miał odpowiedź na swoje pytanie. Np. cykl aktywności
                        mózgu czy wątroby, czy dowolny inny. Astrologia nie aspiruje do znajdowania
                        odpowiedzi na wszystkie pytania o przyczynę. Jest wiedzą praktyczną, szuka
                        odniesień, relacji i odpowiedników między pozornie różnymi zjawiskami. Dlatego
                        jest narzędziem, językiem opisu a nie wiedzą o praprzyczynach.

                        > > Alex: Nie rozumiem. Moment urodzenia nie jest znaczący. Człowiek który rod
                        > zi
                        > się jest juz uformowany.

                        Do pewnego stopnia masz rację. Horoskop opisuje właśnie sposób tego
                        uformowania.

                        Nie wiem dlaczego ten moment miał jakiś wpływ na
                        > cokolwiek. Jeśli jakiś moment liczyłby się, to chodziło by o zapłodnienie. To
                        > poraz kolejny pokazuje bezzasadność astrologii....

                        Balcerowicz musi odejść.

                        > > Alex: Astrologia nie jest spójnym systemem. Co tu piszesz,, wclae nie jest
                        >
                        > spójne. Piszesz o jakiś rtajemniczych energiach.

                        To tylko takie słowo z braku lepszego. Chodzi o opis zasad działania, przede
                        wszystkim złożonego systemu, jakim jest człowiek.

                        Jakich? Dzielenia ekliptyki na
                        >
                        > 12 jest czysto arbitralne. To jak byś sie upierała że tydzień ma 7 dni

                        A nie ma? :)

                        i jest
                        > to bardzo głeboko związane z mechanizmem dziejów... absurd. Nie rozumiem
                        > dlaczego jedne ciała pomijasz a inne nie. Dlaczego satelity nie (choć na
                        > margineise a Ksiezyc, to też satelita), a niektóe planetoidy tak.

                        Już to wyjaśniłam. Księżyc nasz ziemski, to wyjątkowy przypadek, bo jest
                        właśnie nasz, jest blisko i widzimy go na niebie w różnych miejscach. Dlatego
                        jest dla nas znaczący. Astrologia patrzy geocentrycznie.


                        Astrologia to
                        >
                        > p[seudonauka

                        Balcerowicz musi odejść :)
                        c.b.d.o.

                        Astrologia jest po prostu czymś innym, niż się Tobie i wielu osobom wydaje,
                        stąd się bierze wiele nieporozumień.
                        Jeśli chcesz mi nadal udowadniać że nie jest nauką popperowską, to sobie daruj,
                        bo o tym wiem i już się co do tego zgodziliśmy.
                        Jeśli nic, co nie spełnia kryteriów popperowskich, nie ma dla ciebie racji
                        bytu, to napisz to krótko i na tym zakończymy rozmowę.
                        A jeśli masz jeszcze jakieś pytania dotyczące astrologii jako takiej - to
                        zapraszam.
                        pozdrowienia, a.
                        • alex.4 Re: Wagi wszystkich krajow laczcie sie 28.06.03, 12:36
                          all2 napisał:

                          > Zreszta postulujesz niefalsyfikowalność astrologii, to
                          > > znaczy że uważasz iz nie spełnia ona kryteriów naukowości, paradygmatu nau
                          > ki formułowanego jeszcze przez Poppera.
                          > Nigdzie nie napisałam, że spełnia. Nie jest nauką w popperowskim rozumieniu.
                          > Jeśli to stwierdzenie ci wystarczy, to nie musisz czytać dalej. Balcerowicz
                          > musi odejść :)
                          >
                          Alex: Ale aby traktować astrologie poważnie musi spełniać kryterium
                          falsyfikowalności. Inaczej to zabawa. Tylko wtedy sprzedając ludziom astrologię
                          należy mówić, że to tylko zabawa. Dlazcego oszukiwać ludzi, że astrologia jest
                          czymś innym niz jest - czyli zabawą, powstałą dawno opierajacą się na fałszywym
                          przesłąnkach.
                          >
                          > Można tak powiedzieć. Tak jak psychologia, socjologia, antropologia,
                          > językoznawstwo...
                          >
                          Alex: Antropologia, historia, socjologia, filologia nie spełniają paradygmatu
                          nauki proponowanego jeszcze przed Poppera a potem modyfikowanego. Co prawda
                          teraz biolodzy próbują stworzyć nowy paradygmat dla humanistyki, ale to jest
                          nieistotne w tym miejscu. Nauki humanistyczne zajmuja się człowiekiem, jego
                          dzialalnością. Zjawiskami które się nie powtarzaja. Astrologia to zupełnie inna
                          dzziałka. Predentuje ona do statusu takiego jak nauki fizyczne. Więc musi
                          spełniać normy nauk fizycznych. Jeśli ich nie spełnia, to znaczy że jest
                          bzdura.>
                          >
                          > Dlaczego 12? Nie wiem. 12 apostołów, 12 godzin dnia, 12 miesięcy, 12 tonów w
                          > dodekafonii, 12 plemion Izraela, 12 prac Herkulesa, 12 szylingów na funta...
                          ta liczba od dawna w naszej kulturze symbolizowała zamkniętą całość. Widać ma
                          > znaczenie dla człowieka. A żeby określić, dlaczego, to pewnie trzeba by
                          > wiedzieć o naturze ludzkiej więcej niż wiemy...
                          >
                          Alex: To co napisałaś świadczy o dwóch rzeczach: bezradności. Nie umiesz
                          wytłumaczyć dlaczego arbitralny podział na 12 ma cokolwiek oznaczać. Twiooje
                          wytłumaczenie jest zabawne. Zresztą sprowadza się do jednego. W Mezopotamii
                          przyjeto system 12. Rezultatem tego był wpływ na młodsze kultury: Greków i
                          Zydów, który zaporzyczyli symbolikę od mieszkańcó Mezopotamii. W innych
                          kulturach liczba 12 nie jest uprzywilejowana. Zresztą nie tylko w naszej
                          kulturze liczba 12 ma znaczenie symboliczne. Podobvnie jest z liczbami 3, 7, 9,
                          10. Dlazcego wiec 12 a nie 7? 7 ma rówenie dobre znaczenie.....


                          > Balcerowicz musi odejść.
                          Alex: Uzywanie takiego argumentu jest czystą demagogią. Ale astrologia to tylko
                          demagogia.
                          >
                          >
                          > Kryterium jest samodzielny obieg wokół Słońca. Satelita zawsze znajduje się
                          > bardzo blisko planety, wokół której krąży. Nie ma sensu zaznaczać go osobno,
                          bo na kółku będzie zawsze praktycznie w tym samym miejscu co planeta. Z punktu
                          > widzenia obserwatora na Ziemi Jowisz razem z kompletem swoich satelitów
                          stanowi jeden obiekt.

                          Alex: Komety okrążają slonce czyli jak rozumiem powinny być uwzglednione. A
                          jeśli kometa zmienia swoją orbitę? Orbity planet są w duzych odcinkach czasu
                          stabilne, ale w komet czy planetoid już nie.
                          >
                          >
                          > Były mniej dokładne. Ale opis mniej dokładny to nie znaczy opis fałszywy.
                          > Nieprawdaż. Czy fakt, że fizyka istniała przed odkryciem elektryczności czy
                          > elektromagnetyzmu oznacza, że te zjawiska są nieistotne?
                          >
                          Alex: W badaniu przejawów elektromagnetyzmu przed odkryciem czy zrozumieniem
                          elaktryczności poruszano się na manowcach. Dziś niekt nie wykłada fizyki
                          Arystotelesa (nawet na filozofii vczyta się tylko metafizykę). Dlatego, że od
                          tego czasu nasza wiedza narosła. Racja opis mniej dokłądny nie znaczy fałszywy
                          tylko przyblizony (tak jak jest z prawem grawitacji Newtona). Ale prawo
                          grawitacji Newtona daje wyniki bardzo zblizone do rzeczywisctości przy małych
                          energiach. Z 8 planet (nie wliczajac Plutona, który powinien być z tego grona
                          wykluczny, tacy astronomowie jak Marsden postulują to) 2 odkryto w okresie
                          nowośżytnym, jednej się nie uwzglednia:). Pas planetoid odkryto w XIX w (1
                          planetoida 1801), pas Kuipera dopiero niedawno. Gdyby w astronomii nie
                          uwzgledniać tylu elemnetów wynik nie byłby znacząco zblizony do rzeczywistość.
                          Jak rozumiem przyznajesz, że do XIX wieku wszystkie horoskopy musiały się
                          mylić. W tej chwili znamy bardzo słąbo pas Kuipera. Nie wykluczone, że znajdują
                          się tam ciałą wielkości Plutona. Jesli takich ciał jest kilka to rozumiem, że
                          przyznajesz, że horoskopy znacząco powinny odbiegać od rzeczywistosci i się
                          mylic. >

                          > Na banalne pytania czasem najtrudniej znaleźć odpowiedź.
                          > W życiu człowieka istnieją pewne cykle - biologiczne, psychiczne. Jeśli
                          powiesz mi, co steruje długością tych cykli i dlaczego mają one właśnie taką
                          długość a nie inną, to będziesz miał odpowiedź na swoje pytanie. Np. cykl
                          aktywności mózgu czy wątroby, czy dowolny inny. Astrologia nie aspiruje do
                          znajdowania odpowiedzi na wszystkie pytania o przyczynę. Jest wiedzą
                          praktyczną, szukaodniesień, relacji i odpowiedników między pozornie różnymi
                          zjawiskami. Dlatego jest narzędziem, językiem opisu a nie wiedzą o
                          praprzyczynach.
                          >
                          Alex: Czym jest ta energia? Jak ona się przejawia? Dlaczego nie jest
                          obserwowana przez fizyke? W jakim ośrodku się ona rozchodzi? Co jest nosnikiem
                          tej energii? To proste pytania. W każdym razie w teorii standartowej nie widać
                          aby ta energia istniała. Co do cykli. To moze trzeba poczytać pracę z biologii.
                          Część cykli które rzeczywiście istnieje, łatwo je wytłumaczyć.

                          >
                          > Do pewnego stopnia masz rację. Horoskop opisuje właśnie sposób tego
                          > uformowania.
                          >
                          Alex: Moment urodzin nie kształtuje człowieka. W zaden sposób. Rozumiem gdybyś
                          pisała o hormonach w casie ciązy, o informacji genetycznej przenoszonej dzięki
                          plemnikowqi i znajdujacej się w komórce jajowej. To miałoby jakiś sens. Ale
                          urodziny? W jaki sposób mahja kształtować człowieka? Nie rozumiem tego.>
                          >
                          . >
                          > Już to wyjaśniłam. Księżyc nasz ziemski, to wyjątkowy przypadek, bo jest
                          > właśnie nasz, jest blisko i widzimy go na niebie w różnych miejscach. Dlatego
                          > jest dla nas znaczący. Astrologia patrzy geocentrycznie.

                          Alex; Sztuczne satelity też są blisko, widzimy je na niebie. Czy astrologia
                          również je uwzglednia. A stacja orbitalna A. To jasny obiekt na niebie. A
                          pyłowe księżyce Kordylewskiego? A smiecie kosmiczne krążące po ziemskiej
                          orbicie. Jeżeli uwzgledniać księzyc,. to czy one nie powinny być uwzglednione?
                          Planetoidy czasami nie są wieksze? Czy wielkość ciała ma mieć coć wspólnego
                          z "energia kosmiczna". A jesli nie, to co ma wpływ?
                          >
                          >
                          > > pozdrowienia,
                          >
                      • queenmaya Re: Wagi wszystkich krajow laczcie sie 27.06.03, 12:08
                        Takie oto wypowiedzi udało mi się spisać z programu,
                        który nadany został na kanale Discovery Sci-Trek pod
                        tytułem "Dziennik tajemnic. Astrologia jako nauka?"

                        Wystąpiło sporo osób, ale coś ciekawego do powiedzenia
                        miały tylko dwie z nich:

                        Robert Hand, astrolog, badacz i tłumacz starożytnych pism;
                        dr Will Keepin, fizyk

                        Robert Hand: Astrologia może dać ludziom poczucie
                        sensowności tego, co ich czeka oraz poprawić ich zdolność
                        wybierania właściwego czasu do robienia różnych rzeczy,
                        by płynąć z prądem a nie pod prąd wydarzeń. (...) Nie
                        wierzę, że to planety nami rządzą. Dlaczego? To nie
                        Saturn na nas wpływa, ale i my i Saturn jesteśmy skutkiem
                        wynikającym z tej samej przyczyny. Istnieje pewien
                        nadrzędny plan, który jest realizowany w każdej skali.
                        Plan ten rozwija się na wielu poziomach. Jednym z nich są
                        ruchy Saturna i Ziemi, innym zachowania wyłaniających się
                        z niebytu ludzi.

                        Will Keepin: Najwięcej czasu zajęło mi pokonanie
                        uprzedzenia do astrologii, ale gdy wreszcie je pokonał
                        zabrał się do jej badania, oczywiście z głęboko
                        sceptycznym nastawieniem, co sprawiło, że szukał naprawdę
                        przekonujących dowodów teorii głoszonych przez
                        astrologów. Badał horoskopy swoich bliskich i
                        zaobserwował występowanie znaczących korelacji między
                        zdarzeniami z ich życia a przebiegami planet, np. takie
                        zjawisko, że jedna z osób, w pełni dotąd zdrowa i nie
                        zdradzająca skłonności do zachowań neurotycznych wpadła
                        nagle w głęboki kryzys psychiczny. Zbiegło się to z
                        powrotem Saturna do swojej pozycji natalnej, a oprócz
                        tego Saturn z Plutonem tranzytowo przechodziły nad jej
                        natalnym Neptunem. Ale dalej stwierdził: Pomysł, że
                        planety są odpowiedzialne za różne nasze zabawne
                        zachowania jest dla mnie nie do przyjęcia. Z naukowego
                        punktu widzenia jest to po prostu śmieszne.

                        Robert Hand: Zaakceptowanie astrologii automatycznie
                        pociąga za sobą wniosek, że Wszechświat funkcjonuje w
                        sposób bardzo, ale to bardzo różny od wyobrażeń
                        naukowców. Do astrologicznego obrazu świata zbliża się
                        tylko mechanika kwantowa.

                        Kontrowersyjny francuski eksperyment, w którym zbadano
                        horoskopy 20 000 ludzi sugeruje występowanie związku
                        między pozycjami planet w chwili narodzin, a karierą
                        sportową. Will Keepin zauważył podobne korelacje w
                        horoskopach naukowców i pisarzy. Sądzi on, że ten związek
                        można wyjaśnić dzięki zaawansowanej matematyce. Ważnych
                        wskazówek pozwalających zrozumieć astrologię dostarczyła
                        geometria fraktalna.

                        Will Keepin: Fraktale to układy składające się z
                        zagnieżdżonych w sobie zbiorów samopodobnych struktur.
                        Weźmy np. fraktal zwany zbiorem Mandelbrota. Ta figura
                        geometryczna ma specyficzny kształt. Kolejne obrazki
                        (które ukazywały się na monitorze telewizora) pokazują
                        jej fragmenty powiększone 10 razy, 100 razy, 1000 razy
                        itd. Każdy z nich zawiera zagnieżdżoną strukturę podobną
                        do oryginału. Powiększenie tego fragmentu 127 mln razy
                        pokazuje dokładną replikę pierwotnego obrazka, maleńką
                        kopię całości. W nauce nazywa się to zagnieżdżonymi w
                        sobie zbiorami samopodobnych struktur, ale to bardzo
                        naukowy, opisowy termin. W istocie jest to odkrycie przez
                        współczesną naukę starożytnej zasady alchemii i
                        astrologii: co w górze to i na dole. W taki sposób
                        ujmowali to starożytni mistycy i mędrcy. Zasada ta mówi o
                        tym, że istnieją ponadskalowe wzorce, które mają swoje
                        odbicie również w istocie ludzkiej.

                        Innymi słowy Keepin uważa, że wzorce rządzące gwiazdami i
                        planetami występują również we wzorcach, które spotykamy
                        w naszym życiu.

                        Procesy, które przebiegają we wszechświecie toczą się
                        również w nas samych. Nie jest tak, że planety mają moc
                        sprawczą. My i one znajdujemy się na różnych poziomach,
                        ale rządzą nami te same zależności. Przykład: jeżeli
                        udamy się na dworzec możemy zauważyć, że ruch pociągów
                        jest ściśle skorelowany z ruchem wskazówek zegara. Naiwne
                        naukowe podejście kazałoby nam zadać pytanie: które z
                        tych zjawisk jest przyczyną, a które skutkiem? Czy
                        pociągi wywołują ruch wskazówek, czy też wskazówki
                        wywołują ruch pociągów? Skoro korelacja jest dobrze
                        widoczna musi też istnieć związek przyczynowo-skutkowy.
                        Tymczasem go nie ma. Jest natomiast niewidoczna gołym
                        okiem zasada organizacyjna, która odpowiada za
                        występowanie tej korelacji. Z taką samą sytuacją mamy do
                        czynienia w przypadku astrologii. Astrologia opisuje te
                        niewidoczne powiązania organizacyjne jakie występują
                        między eleganckim ruchem planet naszego Układu
                        Słonecznego a naszą własną drogą przez życie. To subtelny
                        rodzaj uporządkowania Wszechświata. Subtelność nie
                        odbiera mu realności ani prawdziwości. Porządek ten
                        występuje w wymiarze fizycznym i nie można go ani
                        zmierzyć ani wykryć w laboratorium.

                        Nauka jest sztuką tworzenia zręcznych iluzji; głupcy w
                        nie wierzą lub polemizują z nimi, mądry człowiek zaś
                        napawa się ich pięknem i pomysłowością, zdając sobie
                        jednocześnie sprawę, że są to stworzone przez ludzi
                        zasłony, za którymi kryje się mroczna otchłań nieznanego.
                        Carl Gustav Jung
                        • habitus Re: Wagi wszystkich krajow laczcie sie 27.06.03, 12:39
                          queenmaya napisała:


                          >
                          > Nauka jest sztuką tworzenia zręcznych iluzji; głupcy w
                          > nie wierzą lub polemizują z nimi, mądry człowiek zaś
                          > napawa się ich pięknem i pomysłowością, zdając sobie
                          > jednocześnie sprawę, że są to stworzone przez ludzi
                          > zasłony, za którymi kryje się mroczna otchłań nieznanego.
                          > Carl Gustav Jung

                          To bardzo do mnie przemawia. Dzieki!
                        • alex.4 Re: Wagi wszystkich krajow laczcie sie 27.06.03, 12:40
                          Discovery to bardzo dziwny program. Z jednej strony są programy ciekawe, z
                          drugiej strony można mieć zastrzeżenia do części programów. Zdarza się, że w
                          programach są ewidentne błedy. Czasami to wina tłumaczy (źle tłumaczą
                          angielskie terminy) z drugiej programy są czasami dziwne....
                          Wracając do Twojej wypowiedzi. Przepraszam na jakiej zasadzie istnieje
                          podobieństwo miedzy fizyka kwantową a astrologią. Czy mógłabyś/łobyś to
                          rozwinać?
                          Nie odpowiedziałąś na moje pytania.
                          Co do ankiet. Tego typu badania robiono wileokrotnie. W tych o których
                          słyszałem, korelacji tej niezauważanao.
                          Odpowiedz na moje zastrzeżenia
                          Pozdrowienia
                  • queenmaya Re: Wagi wszystkich krajow laczcie sie 27.06.03, 02:42
                    alex.4 napisał:

                    > Ale ja pod tym względem kłócić sie będę...
                    > - dlaczego statystycznie nie jest zauważana korelacja
                    miedzy horoskopami a
                    > rzeczywistym przebiegiem wydarze
                    > - dzięki zjawisku precepcji słońce słoce znajduje się w
                    innych znakach zodiaku
                    > niż zostało to ustalone w Babilonii
                    > - dzięki dokladnemu wyznaczeniu granic gwaiadozbiorów
                    (było to ważne w
                    > katalogach gwiazd) okazuje się, że słońce nie przebywa
                    po miesiacu w każdym ze
                    > znakó zodiaku, ale okres trwa od tygodnia (strzelec) do
                    4o kilku dni (panna)
                    > - a w ogóle to gwiazdozbiorów zodiakalnych jest 13....
                    > - dlazcego zalicza się Plutona do planet a warunę,
                    Ceres nie? W astronomii to
                    > kwestia konwencji, dla astrologii burzy porządek
                    > - dlaczego wpływa Ganimedesa krtóy jest większy niż
                    Pluton czy Mercury ma być
                    > nieistotny?
                    > - Na jakiej zasadzie położenie planet ma wpływać na
                    kogoś życie. dzieki czemu.
                    > za pośrednictwem czego?
                    > - dlaczego moment urodzenia a nie poczęcia?
                    > Takich pytań mozna by mnozyć. Astrologia jest tylko
                    zabawą, nie zbyt
                    > inteligentną, zabawą...
                    > Pozxdr


                    Widzę, że powoli robi sie tu zlot astrologów :)
                    To co napisałeś to wyświechtany bełkot tzw.
                    "sceptyków-racjonalistów", który świadczy o totalnej
                    ignorancji. I to nie astrologicznej, lecz astronomicznej.
                    Weź do ręki Wielką Encyklopedię PWN i przeczytaj najpierw
                    hasła: Zodiak, Precesja, Punkt Barana i parę innych. Gdy
                    się o czymś pisze (mówi) to nie można opierać się na
                    wiedzy podwórkowej i zasłyszanej na klatce schodowej,
                    lecz powinno się coś wiedzieć prosto ze źródła. Choćby z
                    encyklopedii. Polecam.
                    Więcej nie chce mi się pisać na ten tamat, bo już to raz
                    napisałam. Jeśli chcesz przeczytać o co tak naprawdę
                    chodzi, to zapraszam na moją stronę, na której rozprawiam
                    się z takimi nieuzasadnionymi przekonaniami:
                    www.astro.eco.pl
                    Poza tym astrologia ostatnio pozbyła się mnóstwa
                    średniowiecznych zabobonów, które pokutowały w niej
                    jeszcze do niedawna i powoli jest wpuszczana na
                    uniwersytety. My tu w Polsce jesteśmy jeszcze zacofani,
                    ale po wejściu do Unii będziemy musieli się ucywilizować
                    i przyjąć do wiadomości pewne prawdy.
                    Poza tym chciałabym cię spytać, dlaczego tak ostro
                    zareagowałeś na ten niewinny temat? Strzelasz argumentami
                    jak karabin maszynowy, zupełnie jakbyś chciał powalić
                    wszystkich, którzy myślą inaczej LOL :D
                    Pozdrawia wszystkich Skorpion z ascendentem w Wadze i
                    Wenus w koniunkcji ze Słońcem w 2 domciu :)
              • anahella 13 znak zodiaku 26.06.03, 16:59
                alex.4 napisał:

                > (najlepiej maja ci co urodzili
                > sie na poczatku grudnia, wtedy slonce jest w wezowniku 13
                > znaku zodiaku)

                13 znak zodiaku... Aha....
                • awee Re: 13 znak zodiaku 26.06.03, 19:11

                  > alex.4 napisał:


                  > > (najlepiej maja ci co urodzili
                  > > sie na poczatku grudnia, wtedy slonce jest w wezowniku 13
                  > > znaku zodiaku)

                  anahella napisała:

                  > 13 znak zodiaku... Aha....

                  Jeśli jest feralna 13-stka, 13 księga "Pana Tadusza" , piekarski tuzin, to jest
                  i 13-ty znak zodiaku...

                  • anahella Re: 13 znak zodiaku 27.06.03, 02:01
                    awee napisała:

                    > Jeśli jest feralna 13-stka, 13 księga "Pana Tadusza" , piekarski tuzin, to
                    jest
                    >
                    > i 13-ty znak zodiaku...

                    I nie zapominajmy tez o paragrafie 22 ;)

                    W ogole to chcialam sie przywitac grzecznie, bo popelnilam faux pas przy
                    poprzednim poscie, nie dygajac na powitanie:)

                    Co do 13 znaku zodiaku to mylnosc tych doniesien mozna zrozumiec jezeli sie
                    dokladnie przeczyta to, co napisala All2 w swoim poscie. Powtorze za nia: znaki
                    zodiaku maja z konstelacji tylko nazwy. Wezownik jest KONSTELACJA a znak
                    zodiaku to 30 stopni wyobrazonego kola wokol Ziemi. Zatem znak to zupelnie cos
                    innego niz konstelacja. Niestety te rewelacje powielaja gazety, o kotrych
                    mialam dobre pojecie, na przyklad o 13 znaku zodiaku pisze Wiedza i Zycie.
                    Podobnie jak Alex myla te dwa pojecia.

                    A na pogaduszki o astrologii (tej prawdziwej a nie gazecianej) zapraszam na
                    moje forum - link w sygnaturce.

                    Pozdrawiam Bialystok - miasto, w ktorym funkcjonuje najwiekszy polski wydawca
                    literatury astrologicznej:)
                    • awee Re: 13 znak zodiaku 27.06.03, 08:27

                      anahella napisała:

                      > I nie zapominajmy tez o paragrafie 22 ;)
                      (.....)

                      :)))))))
                      nie pasuje, zamiast tego proponuje dodać do spisu 13-stą pensję ;)
                      Ps. ze swej strony "oddygam"


                        • awee Re: 13 znak zodiaku 27.06.03, 13:09
                          anahella napisała:

                          > Stanowczo bardziej akceptuje istnienie 13 pensji niz 13 znaku zodiaku:)))

                          Jako osoba tolerancyjna i lekko niezdecydowana (ale nie Waga) powiem tak:
                          może byc jedno i drugie :)))
                          • anahella Re: 13 znak zodiaku 27.06.03, 17:31
                            awee napisała:

                            > anahella napisała:
                            >
                            > > Stanowczo bardziej akceptuje istnienie 13 pensji niz 13 znaku zodiaku:)))
                            >
                            > Jako osoba tolerancyjna i lekko niezdecydowana (ale nie Waga) powiem tak:
                            > może byc jedno i drugie :)))

                            Moze te Wage masz na ascendencie?
                • queenmaya Re: 13 znak zodiaku 27.06.03, 03:06
                  A ja zapraszam na inne forum ezoteryczne:
                  www.space.pl/cgi-bin/net/forumdisplay.cgi?action=topics&forum=Ezoteryka&number=237=
                  Tam również wyjaśniam to i owo o astrologii. Poza tym
                  rozwój duchowy i inne ciekawe rzeczy, jak UFO (wiem, to
                  zgroza dla sceptyków).
                  Fajnie jest czasem zrzucić gorsecik sceptycyzmu i
                  poodychać pełną piersią. Wiem, bo mi się to przytrafiło i
                  dopiero teraz czuję się dobrze :)
                  • alex.4 Re: 13 znak zodiaku 27.06.03, 10:14
                    queenmaya napisała:

                    > A ja zapraszam na inne forum ezoteryczne:
                    > www.space.pl/cgi-bin/net/forumdisplay.cgi?action=topics&forum=Ezoteryka&number=237=
                    > Tam również wyjaśniam to i owo o astrologii. Poza tym
                    > rozwój duchowy i inne ciekawe rzeczy, jak UFO (wiem, to
                    > zgroza dla sceptyków).
                    > Fajnie jest czasem zrzucić gorsecik sceptycyzmu i
                    > poodychać pełną piersią. Wiem, bo mi się to przytrafiło i
                    > dopiero teraz czuję się dobrze :)
                    Alex: a moze tak czasami fajnie jest pomysleć zamiast zakjmować się bajkami.
                    Nie odpowiedziałaś na zarzuty. To pokazuje jak wyglada to bujda jaka jest
                    astrologia
                    • anahella Re: 13 znak zodiaku 27.06.03, 12:42
                      alex.4 napisał:

                      > Nie odpowiedziałaś na zarzuty. To pokazuje jak wyglada
                      > to bujda jaka jest
                      > astrologia

                      Na twoje zarzuty odpowiedziala all2. Nie widze powodu,
                      zeby powtarzac za nia te same argumenty. Czy bujda czy nie
                      bujda to sprawa osobista. Ja osobiscie uwazam ze wiele
                      rzeczy jest bujda (np. skuteczne pozbycie sie cellulitu a
                      ciagle oglasza sie naukowe rewlacje w walce z nim). Co Ty
                      uwazasz za bujde to jest Twoja prywatna sprawa.

                      Osobiscie przyjmuje do wiadomosci zarzuty przeciwnikow
                      astrologii. Rozumiem, ze ktos ignoruje te wiedze (wiedze,
                      nie nauke), rozumiem ze ktos ma cos naprzeciwko z powodow
                      religijnych czy moralnych. Jednak z naukowego punktu
                      widzenia dyskusja jest bez sensu, bo astrologia nie jest
                      nauka.

                      Przeczytaj sobie jeszcze raz dokladnie post all2.
                      Wyjasnila wszsytko i do tego bardzo przystepnym jezykiem.

                    • queenmaya Re: 13 znak zodiaku 27.06.03, 13:02
                      alex.4 napisał:

                      > Alex: a moze tak czasami fajnie jest pomysleć zamiast
                      zakjmować się bajkami.
                      > Nie odpowiedziałaś na zarzuty. To pokazuje jak wyglada
                      to bujda jaka jest
                      > astrologia

                      Najpierw zajrzyj tutaj:
                      encyklopedia.pwn.pl/0_3.html
                      a potem się wypowiedz.
                      Jesteś zupełnym ignorantem, więc najpierw się naucz, a
                      potem dyskutuj.
                      Proponuję ćwiczenie: zinterpretuj horoskop i wykaż
                      błędność zasad astrologii. Bo na razie dyskutujesz jak
                      ślepy o kolorach.
                      Zresztą mnie i tak nie obchodzi stan twojego umysłu.
                      Jeśli twoją ambicją jest trwanie w ignorancji, to masz do
                      tego prawo.
                      JA CIĘ OŚWIECAĆ NIE BĘDĘ, BO MAM TO W NOSIE.
                      Papa, zmywam się
    • awee Re: Wagi wszystkich krajow... 25.06.03, 12:03
      ormond napisał:

      > Sa na tym forum juz trzy: nxa, habitus i nizej podpisany. Kos jeszcze?
      > Jak sobie radzicie z (i czy macie) przypisywana Wagom niezdolnosc do
      > podejmowania decyzji?


      Co prawda ja nie jestem Wagą - nie wiem czy to dobrze czy źle, ale dziwi mnie
      że tylko Wagom przypisywana jest niezdolność podejmowania decyzji. Nie bycie
      Wagą z tego nie zwalnia niestety...
      • habitus Re: Wagi wszystkich krajow... 25.06.03, 17:32
        W mojej pracy muszę co chwila podejmować decyzje i trochę się "wyrobiłam".
        To się wiąże z odpowiedzialnością za decyzję, a ta z kolei z uzależnieniem od
        opinii. Wydaje mi się, że to wahanie wynika ze strachu przed krytyką.
      • anahella Re: Wagi wszystkich krajow... 27.06.03, 18:19
        awee napisała:

        > ormond napisał:
        >
        > > Sa na tym forum juz trzy: nxa, habitus i nizej podpisany. Kos jeszcze?
        > > Jak sobie radzicie z (i czy macie) przypisywana Wagom niezdolnosc do
        > > podejmowania decyzji?
        >
        >
        > Co prawda ja nie jestem Wagą - nie wiem czy to dobrze czy źle, ale dziwi mnie
        > że tylko Wagom przypisywana jest niezdolność podejmowania decyzji. Nie bycie
        > Wagą z tego nie zwalnia niestety...

        Jestes Waga, tak samo jak pozostalymi znakami zodiaku. W
        Twoim osobistym horsokopie sa wszystkie znaki, tylko cechy
        jednych sa mocniejsze a innych slabsze.
    • nxa Re: Wagi wszystkich krajow laczcie sie 26.06.03, 07:10
      Witaj All. Jestem pod wrażeniem. Czy nie mógłbyś w wątku Kochać czy być
      kochanym przekonać Alexa, że aby kochać nie trzeba znać oddziaływania synaps i
      neuronów. Na poezję miłości Alex nie reaguje prawidłowo, to może jakieś dowody
      naukowe? :)
        • saunne Ad vocem bliźniaka 27.06.03, 17:25
          Siedzę z rozdziawioną gębą (po przejrzeniu pobieżnie tego wątku) i aż się
          zaczęłam zastanawiać jaki mam ascedent (i tak w ogóle co to jest...).
          Wybaczcie, że ja taka niedouczona, ale jakoś nie zagnało mnie jeszcze w te
          rejony poznania... Może ktoś mi pomoże...? :)

          pozdrawiam.
          • anahella Re: Ad vocem bliźniaka 27.06.03, 17:34
            saunne napisała:

            > Siedzę z rozdziawioną gębą (po przejrzeniu pobieżnie tego wątku) i aż się
            > zaczęłam zastanawiać jaki mam ascedent (i tak w ogóle co to jest...).
            > Wybaczcie, że ja taka niedouczona, ale jakoś nie zagnało mnie jeszcze w te
            > rejony poznania... Może ktoś mi pomoże...? :)


            zeby sobie wyliczyc ascendent trzeba znac godzine
            urodzenia.

            na serwisie:

            www.astro.com

            trzeba zalozyc konto (uwaga! tam sie podaje adres mejlowy
            a ze przysylaja spam to dobrze jest zalozyc sobie takie
            "smieciowe" konto zeby zagladac tam tylko po to zeby spam
            wywalac).

            Niestety, serwis jest tylko w obcych jezykach, ale
            funkcjonuje po angielsku, francusku, niemiecki i jeszcze
            po jakiemus.

            Jezeli bedziesz miala z tym problemy to napisz na priv:
            anahella@gazeta.pl.
            • saunne Re: Ad vocem bliźniaka 27.06.03, 18:04
              anahella napisała:

              > Jezeli bedziesz miala z tym problemy to napisz na priv:
              > anahella@gazeta.pl.

              dziękuję :))))

              okazało się, że ascedent mam w Pannie... Tylko co to znaczy...? :)))
              • anahella Re: Ad vocem bliźniaka 27.06.03, 18:17
                saunne napisała:

                > anahella napisała:
                >
                > > Jezeli bedziesz miala z tym problemy to napisz na priv:
                > > anahella@gazeta.pl.
                >
                > dziękuję :))))
                >
                > okazało się, że ascedent mam w Pannie... Tylko co to znaczy...? :)))

                To znaczy ze nosisz w sobie pewne cechy Panny i poprzez te
                cechy mozesz byc postrzegana. Nie wiem jak tam jest
                doklanie, ale cos panniastego w Tobie byc. Mozesz byc np.
                drobiazgowa, ambitna, pracowita, czepialska, dokladna.
                Miedzy ww. cechami nie stawiaj "i" tylko "lub".

                Zobacz jak sie potoczyla nasza rozmowa nie znasz tematu
                ascendentu, ale zainteresowalas sie i doprowadzilas do
                tego ze sie dowiedzialas jaki masz Ascendent.

                Wiesz, ze Slonce masz w Bliznietach (czyli mowiac
                potocznie jestes spod znaku Blizniat) - tak zrozumialam z
                tematu Twojego podwatku. I teraz wiesz, ze cechy tego
                znaku sa zabarwione mocno cechami Panny.

                Samo zainteresowanie sie tym, reakcja: "o cos nowego,
                trzeba to poznac" to cecha Blizniat, natomiast
                doprowadzenie do tego ze poznalas swoj ascendent to juz
                cecha Panny.
                  • anahella Re: Ad vocem bliźniaka 27.06.03, 18:22
                    saunne napisała:

                    > a nie pogniewasz się jak Cię trochę popytam? :)

                    Prosze bardzo:) Mozesz na priv albo na moim forum czy
                    tutaj - gdzie tylko chcesz.

                    Polecam moje forum bo bedzisz sie pytac nie tylko mnie,
                    ale i innych bywalcow. tylko nie licz na zrobienie ci
                    osobistego horoskopu, bo przyjelam zasade, ze na forum nie
                    robie horskopow. Zreszta jako bardzo mlody stazem astrolog
                    wielu rzeczy jeszcze nie wiem.
                      • anahella Re: Ad vocem bliźniaka 27.06.03, 18:31
                        saunne napisała:

                        > OK to tak:
                        > Słońce w bliżniętach (tak jak napisałaś) a Księżyc w wodniku. Z kolei Merkury w
                        >
                        > 10 domu :)))

                        Podajesz wyrywkowe informacje, wiec odpowiem wyrywkowo i
                        niedokladnie. Ksiezyc w Wodniku moze oznaczac mnostwo
                        rzeczy. Np. nerwowa mama albo niekonwencjonalny dom, w
                        ktorym sie wychowalas, ale tez wiele innych rzeczy. Trudno
                        o taka interpretacje fragmentu, bo to jest tak, jakbym
                        zamowila plaszcz u krawca podajac tylko i wylacznie swoj
                        wzrost. Horoskop jest caloscia. Polozenie planet w
                        znakach, domach i odleglosc katowa miedzy planetami (czyli
                        tak zwane aspekty) - wszystko sie bierze pod uwage.

                        Ten adres, ktory Ci podalam ma tam interpretacje dobrego
                        astrologa, wiec mozesz sobie poczytac. Wartosc tamtych
                        tekstow na pewno jest duzo wieksza niz horsokopow
                        gazecianych (ktorych wartosc jest naprawde niska) jednak
                        nie zastapi to wizyty u astrologa. Chyba, ze sama bedziesz
                        chciala zglebic temat to moge polecic pare fajnych
                        ksiazek.
      • alex.4 Re: Wagi wszystkich krajow laczcie sie. Do nxa 28.06.03, 11:52
        nxa a czy zauważyłeś, że odpowiedź zwolenniczki astrologii jest bezsensu. W
        ogóle nie odpowiedziała na pytania. Mówi o energii kosmosu? Jaki ona ma
        charakter? W jakim ośrodku się rozchodzi? Co ja przenosi? Dlaczego nie
        obserwujemy jej? Mói o podziale ekliptyki na 12 rónych odcinków. Dlaczego 12 a
        nie 7 czy 9?
        Nie jestem zadowqowlony z jej odpowiedzi. Pewnie dlatego, że astrologia to
        bzdura. Nawet jeżeli próbuje odżucić średniowieczne zabobony. Wtedy zostaja
        tylko XX wieczne zabobony
        Pozdr
        • awee Re: Wagi wszystkich krajow 28.06.03, 12:28
          alex.4 napisał:

          (......) Mói o podziale ekliptyki na 12 rónych odcinków. Dlaczego 12 a
          nie 7 czy 9?

          To pytanie do babilończyków ponieważ babilończycy po raz pierwszy podzielili
          ekliptykę na 12 częsci 3000 lat p.n.e ;))))))))))
          A jesli od babilończyków ludzkość przyjeła i stosuje jeszcze gdzieś do
          dzisiejszego dnia Kodeks Hammurabiego raz inne osiągnięcia to dlaczego się
          dziwić temu podziałowi ?
          • alex.4 Re: Wagi wszystkich krajow 28.06.03, 12:44
            awee napisała:

            > A jesli od babilończyków ludzkość przyjeła i stosuje jeszcze gdzieś do
            > dzisiejszego dnia Kodeks Hammurabiego raz inne osiągnięcia to dlaczego się
            > dziwić temu podziałowi ?

            Alex: Mnie się wydaje, ze podział 12 to akurat nie babilończycy, ale jeszcze
            conajmniej Sumerowie. Choc trzeba pamietać, ze cywilizację mezopotamską
            kształtowali nie tylko Sumerowie, semici (jak Babilończycy), ale również inne
            ludy nie wiadomego pochodzenia. Ale to na marginesie.
            Kodeks Hammurabiego nie jest stosowany. Nikt dziś nie karze oko za oko ząb za
            ząb. A jesli są tego typu pomysły są one traktowane jak barbarzyństwo.
            Jesli astrologia miała być związana z czymś co realnie istniewje, to nie może
            być związane z arbitralnymi podziałami zaproponowanymi przez człowieka. Musi
            być zwiazane z fundamentalnymi prawami przyrody. A te w zaden sposób nie
            uprzywilelują 12. Z czego ma wynikać podzxiał ekliptyki na 12? A nie na 13,
            albo 10.... System 10 jest znacznie bardziej rozpowszechniony niż 12....
            Oczywiście jest proste dlaczego 12. Chciano dopasować do siebie cykle
            księzycowe (bardzo niedokłądnie 30 dni) i słoneczny (mniej więcej 360 dni). Z
            stąd liczba 12. Ale rok słoneczny nie liczy 360 dni, a cykl słoneczny jest
            niezależny od cyklu księzycowego i nie maja one nic do siebie. :) Tak wiec
            system ten jest najzupełniej arbitralny.
            Pozdr
            • awee Re: Wagi wszystkich krajow 28.06.03, 13:17
              alex.4 napisał:

              > Alex: Mnie się wydaje, ze podział 12 to akurat nie babilończycy, ale jeszcze
              > conajmniej Sumerowie. Choc trzeba pamietać, ze cywilizację mezopotamską
              > kształtowali nie tylko Sumerowie, semici (jak Babilończycy), ale również inne
              > ludy nie wiadomego pochodzenia. Ale to na marginesie.

              Hmmmm.... sprawdzam raz jeszcze źródło z czego to zaciągnełam i jak Byk pisze
              że Babilończycy. To dopiero głupi ten autor, ale nie będe się z nim
              procesować... ale to tak na marginesie

              > Kodeks Hammurabiego nie jest stosowany. Nikt dziś nie karze oko za oko ząb za
              > ząb. A jesli są tego typu pomysły są one traktowane jak barbarzyństwo.

              nie napisałam ze stosowany w ramach prawa - co prawda nie dodałam też że jako
              barbarzyństwo ale taki skrót myślowy

              > Z czego ma wynikać podzxiał ekliptyki na 12?

              zawsze wydawało mi się ze te 12 miesięcy to nie są ustanowione ot tak...

              > A nie na 13, albo 10.... System 10 jest znacznie bardziej rozpowszechniony
              niż 12....

              Od razu nasuwa mi się pytanie dlaczego 2+ 2 = 4 Czasem wiedza logiczna ma
              swoje granice....
              • alex.4 Re: Wagi wszystkich krajow 28.06.03, 13:45
                o nie. matematyka opiera się na aksjomatach. Każde twierdzenie trzeba dowieść.
                Przedstawic dowód. Zresztą matematyka to obecnie bardzo skomplikowana nauka.
                Inaczej jest z ową 12. Dlaczego włąsnie 12, a nie inna liczba? Za tym nie stoi
                żadne racjonalne wytłumaczenie. Jakie cechy owej "energi" (ponawiam pytanie
                czym ona jest, jak ja zdefiniować, jak obserwować jej przejawy itd) powodują,
                że nalezy dzielić rok i ekliptykę na 12 jednostek?
                Pozdr
                • aand Re: Mala watpliwosc 28.06.03, 17:09
                  alex.4 napisał:

                  > o nie. matematyka opiera się na aksjomatach. Każde twierdzenie trzeba
                  dowieść.
                  > Przedstawic dowód. Zresztą matematyka to obecnie bardzo skomplikowana nauka.
                  > Inaczej jest z ową 12. Dlaczego włąsnie 12, a nie inna liczba? Za tym nie
                  stoi
                  > żadne racjonalne wytłumaczenie. Jakie cechy owej "energi" (ponawiam pytanie
                  > czym ona jest, jak ja zdefiniować, jak obserwować jej przejawy itd) powodują,
                  > że nalezy dzielić rok i ekliptykę na 12 jednostek?
                  > Pozdr


                  bardzo mala: Alex w odpowiedzi All2 podparl sie paradygmatem nauki Poppera - o
                  dziwo czlowieka ktory walczac o prestiz nauki, najbardziej chyba przyczynil sie
                  do jego upadku... Popper uwazal ze (co prawda) teorie naukowe sa lepsze niz
                  nienaukowe - to jednoczesnie twierdzil ze klasyczna, indukcyjna ( i oparta
                  wlasnie na aksjomatach) koncepcja nauki byla bledna... Zdumiewajace, zwlaszcza
                  ze zarzucano nienaukowy charakter metodologii Poppera - vide "Dezyderat
                  krytycyzmu".
                  Dziwne, a teraz okazuje sie ze jest na odwrót...

                  Nie potrafie niestety tak brylowac jak przedmówca, moze tylko jakos tak
                  niezrecznie powiem ze poperowskie rozumienie nauki jako dazenia do falsyfikacji
                  a nie weryfikacji hipotez mialo umozliwic ominiecie problemów wspomnianej
                  metody indukcyjnej - aby móc odróznic nauke i pseudonauke.

                  Rozum mam malutki i slów brakuje ale czy nie wydaje Ci sie Alex, ze konkluzywna
                  falsyfikacja hipotezy jest tak samo niemozliwa jak werfikacja? Przeciez zadna
                  hipoteza nie moze byc testowana w izolacji...

                  aPropo hipotezy - Zly Duch ma tez swoja...
                • anahella Re: Wagi wszystkich krajow 02.07.03, 03:14
                  alex.4 napisał:

                  > Jakie cechy owej "energi" (ponawiam pytanie
                  > czym ona jest, jak ja zdefiniować, jak obserwować jej przejawy itd) powodują,
                  > że nalezy dzielić rok i ekliptykę na 12 jednostek?

                  Bynajmniej nie chodzi o energie elektryczna:) Wielu sie trudzi zeby ja
                  zdefiniowac i na razie nikt nie doszedl do zadnego konkretnego wniosku. Zeby
                  obserwowac jej przejawy trzeba znac sie na astrologii, wiedziec czym sie rozni
                  rozni symbolika Marsa od symboliki Saturna.

                  Czemu sie uczepiles tych 12 jednostek? Nie wiem czemu znakow jest 12, ale z 12
                  znakami wszystko dziala w niesamowitej harmonii. Moze wlasnie chodzi o
                  harmonie?
    • aand Re: Teoria Zlego Ducha 28.06.03, 17:09
      Wydaje mi sie ze nasz drogi Alex jest duchowo-intelektualnie-nieslubnym
      dzieckiem Nxa. Obaj tak samo madrza sie na forum, ale wiedza jednego z nich
      wydaje sie taka, niewiadomego pochodzenia...;)
      • saunne Alex 28.06.03, 17:57
        Czy nie wydaje Ci się, że sposób w jaki wyrażasz swoje "jedynie słuszne"
        poglądy jest krzywdzący dla innych?
        Żyj i pozwól żyć innym.

        pozdrawiam.
        • alex.4 Re: Alex 28.06.03, 18:31
          Astrologia to forma oszukiwania ludzi. To robienie ludzim wody z mózgu. Tak jak
          trójkaty bernmudzkie, znaki na polach przenicy, kontakty z UFO, teorie
          Denikena, różdzkarstwo, wrózbiarstwo, i cała tzw. wiedza alternatywna. To
          brednie, przygotowywane przez chosztaplerów żerujących na ludzkiej słabości.
          Saunne, wierzysz w tajemniczą energie z kosmosu, niewiadomo jak rozchodzącą
          się, (na marginesie rozchodzi się ona z jaką włąściwie prędkością). Dlaczego
          naukowcy nie rejestruja ją?
          Dlaczego pani astrolog nie chce odpowiedzieć na te pytania. Jeżeli wykonuje
          ten zawód, to chyba powinna znać odpowiedzi na nie.
          Po prostu o faktach dyskutować nie mozna. One są. Czy się to nam podoba czy
          nie. Od niepamietnych czasów mozolnie człowwiek próbuje znaleść odpowiedzi jka
          zbudowany jest świat, dzieki czemu wyglada tak a nie inaczej świat, który
          obserwujemy. Jaki on jest. Poglady się zmieniaja, hipotezy które okazały się
          błedne odchodzxą do muzeum ludzkiej mysli. Świat jest poznawany coraz lepiej.
          Co raz więcej. dziś znamy odpowiedzi na pytania, które wydawało się jeszcze 100
          lat temu nigdy nie zostana poznane przez człowieka. Wiemy jak zbudowane są
          gwiazdy, dzieki czemu świecą, wiemy jak wyglada wszechświat w całęj skali
          promieniowania elektromagnettycznego. Sądzimy, że już wiemy kiedy wszechświat
          powstał. I przychodzą astrolodzy, którzy są na tyle bezczelni że prawia androny
          wytarte i które dawno powinny znaleść miejsce w muzeum ludzkich przekonań. Jak
          wszyscy, którzy interesują się astronomią nie mogę ścierpieć pojawiania się
          astrologów. Przepowiednie wróżby astrologó nie sprawdzają sie. Tym czasem
          rezultaty nauki wchodzą w życie i są wykorzystane w życiu codziennym.
          Toi nie jest kwestia tolerancji. Tolerancje można mieć w sytuacji gdy oba
          stanowiska są sobie róne. W polityce, wobec religii, i braku religii, w
          ludzkich przyzwyczajeniach i fobiach. Ale fakty pozostaja faktami
          Pozdr
          • saunne Re: Alex 28.06.03, 18:50
            Matko Boska Alex!!! Jesteśmy WOLNI i możemy wierzyć w co nam się podoba. I to
            wcale nie znaczy, że Ty masz prawo to krytykować. Chcesz to nie wierz, chcesz
            to wierz, ale błagam nie narzucaj innym swoich poglądów! Istnienia Boga też
            nikt nie udowodnił, a jednak milony ludzi wierzą w niego. I bardzo dobrze. Cóż
            byłby warty świat bez odrobiny tajemnicy...
            Wyjaśniam od razu, żeby nie było niedomówień - osobiście nie wierzę w
            horoskopy, ale nie mam najmniejszego zamiaru szydzić z innych tylko dlatego, że
            się z czymś nie zgadzam. Już o tym dyskutowaliśmy kiedyś - miej własne zdanie,
            ale nie PONIŻAJ innych.
            ŻYJ I POZWÓL ŻYĆ INNYM. Tylko tyle i aż tyle.

            pozdrawiam.
            • alex.4 Re: Alex 28.06.03, 19:08
              Wolność wolnością, ale nie można negować pewnych oczywistosci. Jesli ktoś mówi,
              że ziemia na prawdę to dysk, który oparty jest na żółwiu, a zdjecia
              przedstawiajace kolistą ziemię z kosmosu to fotomontarze to oszustwo, to jest
              smieszny i myslę, że trzebna mu uswiadomić że jest w błędzie.
              Astrologia to taka wiara w płąskość ziemi. Pół biedy jeżeli ktoś wierzy w to z
              powodów tylko hobbistycznych. Ale astrologia to również biznes, który jest
              robiony na lekkomyslnych. Sprzedarz horoskopów, książek z różnymi bredniami,
              płyt z programami. To żerowanie na ludzkiej niewiedzy. Nie widzę róznicy miedzy
              astrologami a piramidami, łańcuszkiem św. antoniego.
              To jak z medycyną alternatywną. Niektórzy leczą się u tych szarlatanów
              wyłudzajacych pieniądze. Ale przez to mogą stracić szansę na uratowanie swojego
              zycia. Astrologia nie powoduje tak negatywnych rezultatów. Chyba nikt nie
              zginął (niedawno) w wyniku słuchania rad astrologów. Ale pewnie wiele osób
              straciło na tym pieniadze. Dla mnie wrózbiarstwo i astrologia tak ma się do
              wolnosci, jak prostytucja do wolnej miłości. Toi wynaturzenie. Owszem, ludzie
              są dorośli i jak chcą być głupi, to niech tracą. Tylko dalczego wtedy ścigać
              osoby takie jak Grobelny. On też żerował na ludzkiej głupocie.
              Tu nie chodzi o moje poglady. ja jestem amluczki, niewiele wiem. Ale chodzi o
              szacunek dla nauki. Stale weryfikowanej i falsykikowanej. Jak z goryczą kiedyś
              ktoś zauważył, mozna w dobrym towarzystwie przyznać się do nieznajomości
              podstawowych praw fizyki i nie być spalonym w towarzystwie. Obecnie jest
              olbrzymi rozdzwiek między nauką, a potocznymi wyobrażeniami o swiecie. Uważam,
              że nie jest to w porządku.
              Pozdrowienia
              • saunne Re: Alex 28.06.03, 19:15
                Świetnie. Tylko może zastanów się nad formą swojej wypowiedzi.

                Mnie moje studia nauczyły, że nie wolno apriorycznie przyjmować racji tylko i
                wyłącznie jednej strony, a zawsze trzeba wysłuchać tego co ma do powiedzenia
                przeciwnik. I wiesz co, nauczyły mnie jeszcze jednego - ludzie nie zawsze
                zachowują się racjonalnie.

                pozdrawiam.
                • alex.4 Re: Saunne 28.06.03, 19:29
                  Masz rację, że człowiek jest mało racjonalna istotą. Jesteśmy w swojej
                  racjonalni w swojej iracjonalności.... ale czy to powód aby rozpowszechniać
                  zabobony? Aby czerpać z nich korzyści materialne? Czy mozna z załozonymi rękami
                  patrzeć jak ludzie pokroju autora Zakazanej archeologii kłamią w żywe oczy?
                  [Tu jedna uwaga. Ja nie wiem czy osoby/osoba broniaca astrologię para się tym
                  tylko hobbistycznie czy również zawodowo. Ponieważ tego nie wiem, wiec zgodnie
                  z domniemaniem niewinności zakłądam, że tego nie robi. Jesli czuje się urażona
                  stwierdzeniami o oszyukiwaniu zwracam honor. Ale to nie zmienia faktu, ze jest
                  duża liczba osób, które zyja dzięki astrologii wykorzystujac naiwność ludzi]
                  Ja tylko chcę aby zwolennicy/zwolenik-czka astrologii odpowiedziałą na moje
                  pytania.
                  Astrologia musi odejść. Nie bo ja tak chce. Jest nie zgodna z obrazem świata
                  uzyskanym przez naukę. Równie dobrze mozna było powiedzieć, że co prawda
                  wiekszość historykó nie wierzy w opowieść Kadłubka o wojnach polaków z
                  Aleksandrem Wielkimn, ale ponieważ Kadłubek to napisał to nie mozna tego
                  odrzucic.
                  Pozdrowienia
                  • saunne Re: Saunne 28.06.03, 19:43
                    alex.4 napisał:

                    > Masz rację, że człowiek jest mało racjonalna istotą. Jesteśmy w swojej
                    > racjonalni w swojej iracjonalności....

                    Alex... a może mniej analizy?

                    ale czy to powód aby rozpowszechniać
                    > zabobony? Aby czerpać z nich korzyści materialne? Czy mozna z załozonymi
                    rękami
                    >
                    > patrzeć jak ludzie pokroju autora Zakazanej archeologii kłamią w żywe oczy?

                    A kto Ci każe w to wierzyć? Przecież masz swój rozum i wybierasz. Tak samo
                    robią i inni. Kreujesz się na obrońcę maluczkich (w założeniu głupich?) czy po
                    prostu uważasz, że ludzie są idiotami i Ty ich musisz zbawić?

                    > Astrologia musi odejść.

                    Nie nie musi. A wiesz dlaczego? Bo bez odrobiny tajemnicy byłoby nam wszystkim
                    strasznie smutno. Mam cichą nadzieję, że nie dożyję czasów kiedy już "wszystko
                    będziemy wiedzieli".

                    Nie bo ja tak chce. Jest nie zgodna z obrazem świata
                    > uzyskanym przez naukę.

                    I co z tego? Nauka wyklucza sens religii, a ta wciąż istnieje. Co więcej nauka
                    co i rusz "ogłasza, że się myliła"

                    Równie dobrze mozna było powiedzieć, że co prawda
                    > wiekszość historykó nie wierzy w opowieść Kadłubka o wojnach polaków z
                    > Aleksandrem Wielkimn, ale ponieważ Kadłubek to napisał to nie mozna tego
                    > odrzucic.

                    Acha! Jeśli już coś napiszę to nie będzie można tego odrzucić. Prawda! Fakt ten
                    wykorzystywali choćby naziści czy komuniści - łatwiej jest ludziom coś wmówić
                    jeśli się to zapisze. Ba! A jeśli się to zapisze w szczególnej formie (np. aktu
                    prawnego) to dopiero byłby rezoznas (i był). Wybacz Alex... brak logiki.

                    pozdrawiam.
                    • alex.4 Re: Saunne 28.06.03, 19:57
                      Nauka nie wyklucza religii (chyba, że socjobiologia, ale to nowa teoria i
                      sposób patrzenia na świat biologiczny, człowieka). To dwie rózne płaszczyzny.
                      Porównywanie więc astrologii do religii jest bezzasadne. astrologhia predentuje
                      do miaba "nauki". Jesli powie o sobie że jest kuglarstwem, to niech sobie
                      istnieje. Ale jako kuglarstwo.
                      Obecnie jest olbrzymi zalew literatury pseudonaukowej. Pseudonauka próbuje
                      wejść na salony, nobilitować się. W Polskich księgarniach ksiązki popularno
                      naukowe stoja często obok pseudonauki. W BUWie (bibliotece UW) wśród prac z
                      historii znajdują się takie kwiatki jak dzieła Denikena. Z tym trzeba walczyć,
                      inaczej dla ludzi ksiązki denikena bedą równym stopniu miejscem zdobywania
                      wiedzy jak porządne prace naukowe.
                      Tajemniczość. Ale kiedy patrzymy na planety wiemy czym one są. Tego sie nie
                      zmieni. Ta tajemniczość już jest zdarta. Mozna się zastanawiać czy na ksiezycu
                      jest zamrozona woda na dnie kraterów, czy na Tytanie są jeziora z metanu,
                      poznawać nowe obiekty pasa Kuipera, problemem jest czy błyski promieniowania
                      gamma to obiekty znajdujace się w naszej galaktyce czy w kosmologicznych
                      odległościach. Tajemniczośc może budzi fakt czy wszechświat zaczyna się
                      rozwijać szybciej i dlaczego materia barionowa stanowi niewielką część materii
                      wszechświata. Alke astrologia. To to nie.
                      Pozdrawiam
                      • saunne Re: Saunne 28.06.03, 20:01
                        Wiesz co Alex... idę na piwo. Mam wrażenie, że nie przeczytałeś ani jednej
                        linijki moich postów. Trudno.

                        pozdrawiam.
                        • alex.4 Re: Saunne 28.06.03, 20:19
                          przeczytałem. Tylko się nie zgadzam. Może dlatego że naukowe spojrzenie na
                          świat zawsze było mi bliskie. Dlatego jestem nietolerancyjny na niewiedzę.
                          Nalezy ja piętnować. Nawet jesli ktoś nie doda, że chodziło mu o II poł. XIX
                          wieku i początek XX a nie czasy przed napoleońskie, przez co mozna by odnieść
                          werażenie że tych pierwszych nie uwzglednia, albo o nich nie pamieta.... :).
                          Zyczę miłego piwa.
                          Pozdr
      • alex.4 Re: Do Aanda 28.06.03, 18:39
        Bronisz astrologii? Jeśli tak, to bądz łaskaw odpowiedzieć mi na mój niepokój.
        Jak planeta mają wpływać na ludzkie losy. Czy ta "energia" rozchodzi się z jaką
        prędkością. Jaki ona ma charakter? Dlaczego tak podzielono ekliptykę? Dlaczego
        własnie przyznaje się w astrologii specjalbne znaczenie ekliptyce. Czy bierze
        się pod uwagę, że gwiazdozbiory nie istnieją na prawdę, to tylko przypadkowy
        obraz. Dlaczego moment urodzin ma na cokolwiek rzutować.
        Proszę bardzo
        Pozdr
        • aand Re: Do Aanda 28.06.03, 19:38
          alex.4 napisał:

          > Bronisz astrologii? Jeśli tak, to bądz łaskaw odpowiedzieć mi na mój
          niepokój.
          > Jak planeta mają wpływać na ludzkie losy. Czy ta "energia" rozchodzi się z
          jaką
          >
          > prędkością. Jaki ona ma charakter? Dlaczego tak podzielono ekliptykę?
          Dlaczego
          > własnie przyznaje się w astrologii specjalbne znaczenie ekliptyce. Czy bierze
          > się pod uwagę, że gwiazdozbiory nie istnieją na prawdę, to tylko przypadkowy
          > obraz. Dlaczego moment urodzin ma na cokolwiek rzutować.
          > Proszę bardzo
          > Pozdr

          Alex, wiesz co to jest empatia? Umiejetnosc wczuwania sie w cudze uczucia.
          Sprobuj spojrzec BEZSTRONNIE na wszystkie wpisy i bedziesz wiedzial czego
          bronie. Zdrowego rozsadku...

          PS.

          Urodzilem sie 31 grudnia, trzy minuty przed pólnoca...Juz to powinno Ci dac do
          myslenia ;)
          A tak z innej beczki, moze wybralibysmy sie któregos razu na Polonie - póki
          jeszcze istnieje... Moze sie jeszcze Ralston skusi - ma blisko z Zoliborza...
          • alex.4 Re: Do Aanda 28.06.03, 20:04
            Aand kto nie ma zdrowego rozsądku. Ja czy Ktos kto mówi o tajemniczych
            energiach kosmicznych których nie da się nawet nazwać? U nas jest powszechne
            przyzwolenie na astrologie. W znacznej części gazet znaleść mozna horoskopy.
            Tym czasem to brednia. Opierajaca się na fałszywych założeniach, sprzeczna z
            obrazem świata, tworzonym przez naukę (nie raz testowanym za wielkie pieniadzę
            o których humaniści nie moga nawet marzyc....). Po co jest wysyłać sondy na
            Saturna, skoro dla wielu rónie istotne jest ze wpływ Saturna zapewni
            powodzenie w interesach. Jako członek PTMA (polskiego Towarzystwa Miłośników
            Astronimii) oburza mnie pewność siebie astrologów, którzy potrafia pisać o
            astrologii jako nauce
            Pozdrowienia
              • alex.4 Re: Do Aanda 28.06.03, 20:26
                wiem co to jest empatia. Ale z sympatii uważam że zwolenników astrologii nalezy
                oświecać (sym-patia to te samo zródłosłów dosłownie znaczy współcierpieć :)). A
                nie zachowywać apatie (czyli dosłownie brak cierpienia) :)
                Pozdr
            • ogabiniak Re: Do Aanda 28.06.03, 20:16
              alex.4 napisał:

              > Aand kto nie ma zdrowego rozsądku. Ja czy Ktos kto mówi o tajemniczych
              > energiach kosmicznych których nie da się nawet nazwać? U nas jest powszechne
              > przyzwolenie na astrologie. W znacznej części gazet znaleść mozna horoskopy.
              > Tym czasem to brednia. Opierajaca się na fałszywych założeniach, sprzeczna z
              > obrazem świata, tworzonym przez naukę (nie raz testowanym za wielkie
              pieniadzę
              > o których humaniści nie moga nawet marzyc....). Po co jest wysyłać sondy na
              > Saturna, skoro dla wielu rónie istotne jest ze wpływ Saturna zapewni
              > powodzenie w interesach. Jako członek PTMA (polskiego Towarzystwa Miłośników
              > Astronimii) oburza mnie pewność siebie astrologów, którzy potrafia pisać o
              > astrologii jako nauce
              > Pozdrowienia

              A pocieranie jajkami albo leki placebo maja sens?
              A jednak wielu ludziom pomogly.
              Gdybys mi tu teraz udowodnil, ze nauka posiadla wszelkie instrumenty
              do badania rzeczywistosci i wszystko poza nia jest bzdura narzucilbym
              kaptur pokutny na glowe. Poki co pozwol ludziom wierzyc, ze nie
              pochodza od malpy i pochyl glowe w pokorze przed szczurem co stadnie
              opuszczal statki przed wyplynieciem z portu.
              • alex.4 Re: Do Aanda 28.06.03, 20:24
                ogabiniak napisał:

                > A pocieranie jajkami albo leki placebo maja sens?
                > A jednak wielu ludziom pomogly.

                Alex: Leki placebo maja sens. Nawet wiadomo w jaki sposób. Czlowiek jest jednak
                istota zintegrowana, a nie podzielona na dusze i ciało.

                > Gdybys mi tu teraz udowodnil, ze nauka posiadla wszelkie instrumenty
                > do badania rzeczywistosci i wszystko poza nia jest bzdura narzucilbym
                > kaptur pokutny na glowe.

                Alex: Stanisławie, może warto śledzic rozwój nauki? Jesli korzystasz z
                telefonu, telewizora, komputera, internetu to dlatego ze nauka ma sens. Nie
                powinieneś mieć choć z tego powdu troche dla niej szacunku?

                Poki co pozwol ludziom wierzyc, ze nie
                > pochodza od malpy i pochyl glowe w pokorze przed szczurem co stadnie
                > opuszczal statki przed wyplynieciem z portu.

                Alex: Ale to juz wiadomo. Nawet kościół katolicki zaakceptował ewolucje i
                dopasował ją do swojej doktryny. Stanisłąwie jat spiewał Karczmarski "ta
                twierdza jest juz dawno zdobyta"
                • habitus Re: Do Aanda 28.06.03, 23:08
                  Nauka nie mieści obecnie wszystkich danych, które do niej docierają. Do
                  niedawna hipnozę klasyfikowano jako zabobon - obecnie leczenie hipnozą uważa
                  się za skuteczne i leczą nią np nikotynizm czy alkoholizm.
                  Od lat 60 mówi się o zmianie paradygmatu nauki. Najprościej mówiąc szuflad jest
                  więcej niż otworów w regale. Założę się, że astrologia będzie wkrótce działem
                  psychologii. Prawdy naukowe znajdą obrońców wśród naukowców, którzy (jeśli
                  znasz trochę ten specyficzny światek) prędzej dadzą się pokrajać na plasterki,
                  niż wpuszczą "obcych" między siebie. I nie chodzi wcale o "czystość nauki" a o
                  przyziemne bycie kimś ważniejszym.
                  W ubiegłym roku nobla z ekonomii (!) otrzymali ludzie, którzy udowodnili wpływ
                  czynników psychologicznych na procesy podejmowania decyzji w ekonomii. Dodam,
                  że zauważone czynniki były całkiem irracjonalne. Ty Alex, wypuść trochę
                  powietrza, bo może się zdarzyć, że będziesz odszczekiwał.
                  PS. Przeczytaj "Tao fizyki" i "Punkt zwrotny" Capry. To są książki sprzed 40
                  lat. Za mało dla studenta historii? I nie fascynuj się tak nauką. Zdrowy
                  rozsądek też jest fajny.
                  • alex.4 Re: Do Habi 29.06.03, 15:43
                    Habi, człowiek często kieruje się w swoim życiu czynnikami iracjonalnymi,
                    dlatego ma to w wpływ na ekonomie. Ale gwiazdy tego nie robia. Nie sądzę, aby
                    astrologia wróciłą kiedykolwiek do nauk. Ona ma zasłużone miejsce wśród
                    pseudonauk.
                    A co "czystości" nauk. Od ponad 100 lat żaden człowiek bez odpowiedniego
                    przygotoiwania nie wniósł niczego nowego do rozwoju nauki. Dziś uprawianie
                    nauki (mówię tu nie o naukach humanistycznych, choć i tu nie da się zbudować
                    niczego nowego bez lat lektur), wymaga opanowania odpowiednich podstaw z jednej
                    strony a z drugiej olbrzymich funduszy. Dla tego czas naukowcó anmatorów takich
                    jak Herschel minął bezpowrotnie. Zresztą pewnie ten pierwszy czynnik powoduje,
                    że tak drastycznie różni się świat wedle nauki od wyobrażeń przecietnego
                    zjadacza chleba.
                    Kilka z alternatywnych "nauk" próbowało wejść na listę nauk. Nie udało się to
                    im. Bynajmniej nie dlatego, że świat nauki jest zamknięty. Nie są one temu
                    sprostać. Pzrypomina mi się tu zakłąd Randiego, który ufundował nagrodę dla
                    tego różdzkarza, który wskaże położenie cieków wody wjego ogrodzie w
                    kontrolowanych warunkach. Nagroda nadal czeka.
                    Pozdr
                    • saunne sztuka 29.06.03, 16:08
                      Dzięki Bogu nikt jeszcze (i nie sądzę aby to w ogóle było możliwe) nie wynalazł
                      naukowego przepisu na dobry wiersz, urzekający obraz, poruszający film czy
                      zachwycającą rzeźbę. O dziwo potrzeba tu jedynie odrobiny wrażliwości, serca i
                      uczucia...

                      pozdrawiam.
                        • saunne Re: sztuka 29.06.03, 22:49
                          ale ma dużo z podejściem do nauki. I prawdę mówiąc myślałam, że to zauważysz.
                          Z lektury Twoich postów wynika, że traktujesz naukę z absolutnym uwielbieniem a
                          to co nie jest naukowe jest złe i głupie. Nie ma w Tobie ani odrobiny miejsca
                          dla ducha, emocji, wrażliwości? Tylko suche fakty: od - do? Wiesz...
                          zastanawiam się a gdzie w tym wszystkim jest miejsce dla człowieka? Nie
                          naukowca, profesora, lekarza, inżyniera, ale dla takiego zwykłego zjadacza
                          chleba.
                          Kiedyś nauka głosiła, że wystarczy zbadać poziom IQ i będzie wiadomo co to za
                          człowiek, czy poradzi sobie w życiu czy nie. Dziś okazuje się, że równie ważną,
                          a może nawet ważniejszą rolę odgrywa inteligencja emocjonalna. Zresztą
                          wystarczy wspomnieć, że najstraszniejsze morderstwa popełnili ludzie o bardzo
                          wysokim ilorazie inteligencji, dobrze wykształceni.

                          No i na koniec tego wywodu - może wystarczy zmienić formę wypowiedzi? Przecież
                          nikt tu nie neguje tego, że astrologia jest nauką wątpliwą. Uwagi dotyczą
                          jedynie tonu Twoich postów. Inaczej myślący nie równa się idiota.

                          pozdrawiam.
                          • alex.4 Re: sztuka 03.07.03, 10:46
                            Ton moich wypowiedzi był zdecydowanie jednoznaczny. To prawda. Ale wynika to z
                            faktu, że akurat astrologii nie mozna pogodzić z astronomią i fizyka, a także
                            biologią. Tak jak się dzisiaj ja definiuje. Mój ton wynika nie z faktu, że
                            traktuje osoby jako głupsze, ale z faktu ze chce je przekonać, aby porzuciły
                            mylny obraz. Zresztą jeśli czyta się wypowiedzi Aanda albo Habitusa, to nie
                            wiem kto jest drapieżnikiem. Ja chcę coś przekazać, mam argumenty. Pokazuje na
                            czym polegają aporie astrologii. Habitus i Aand zostają tylko przy groźbach.
                            Sztuka jest przezyciem estetycznym. Pewnie niedługo będzie rozszyfrowanie
                            dlaczego tak a nie inaczej patrzymy na świat. To będzie miało wpływ na
                            spojrzenie na sztukę. Tym bardziej, że kontakty z historykami sztuki gmatrwaja
                            obraz sztuki. W tej chwili historycy sztuki w większości juz nie definiują co
                            jest sztuką, gdyż wszystkie definicje zawiodły i zostały odrzucone.
                            Ale przezycia związane ze sztuka to zupełnie coś innego niz astrologia
                            Pozdrowienia
                            • saunne Re: sztuka 03.07.03, 22:31
                              alex.4 napisał:

                              > Ton moich wypowiedzi był zdecydowanie jednoznaczny. To prawda. Ale wynika to
                              z
                              > faktu, że akurat astrologii nie mozna pogodzić z astronomią i fizyka, a także
                              > biologią. Tak jak się dzisiaj ja definiuje. Mój ton wynika nie z faktu, że
                              > traktuje osoby jako głupsze, ale z faktu ze chce je przekonać, aby porzuciły
                              > mylny obraz. Zresztą jeśli czyta się wypowiedzi Aanda albo Habitusa, to nie
                              > wiem kto jest drapieżnikiem. Ja chcę coś przekazać, mam argumenty. Pokazuje
                              na
                              > czym polegają aporie astrologii. Habitus i Aand zostają tylko przy groźbach.
                              > Sztuka jest przezyciem estetycznym. Pewnie niedługo będzie rozszyfrowanie
                              > dlaczego tak a nie inaczej patrzymy na świat. To będzie miało wpływ na
                              > spojrzenie na sztukę. Tym bardziej, że kontakty z historykami sztuki
                              gmatrwaja
                              > obraz sztuki. W tej chwili historycy sztuki w większości juz nie definiują co
                              > jest sztuką, gdyż wszystkie definicje zawiodły i zostały odrzucone.
                              > Ale przezycia związane ze sztuka to zupełnie coś innego niz astrologia
                              > Pozdrowienia

                              Alex przykro mi to pisać, ale dochodzę do wniosku, że Ty w ogóle nie rozumiesz
                              co się do Ciebie pisze, albo raczej widzisz tylko to co sam chcesz zobaczyć.
                              Ja mówię o podejściu do nauki i pośrednio do człowieka. Ty powtarzasz mi
                              kolejny raz, że między astronomią a astrologią nie można postawić znaku
                              równości. Pokaż mi więc gdzie ja takie porównanie przeprowadziłam? Doprawdy nie
                              mam o sobie wygórowanego zdania, ale aż taką idiotką nie jestem, żeby trzeba mi
                              było powtarzać dziesięć razy te same treści. Naprawdę trochę mózgu jeszcze mi
                              zostało...
                              Piszesz, że chcesz przekonać inne osoby, żeby porzuciły mylny obraz... A ja
                              twierdzę, że Ty wcale nie chcesz ale MUSISZ. Musisz tak bardzo, że jak coś się
                              nie zgadza z Twoim światopoglądem to gardzisz tym, wyśmiewasz, wręcz chcesz to
                              coś zniszczyć. Bo TY TAK CHCESZ, BO TY TAK MYŚLISZ. Nie Alex, świat nie jest
                              uzalezniony od Twojej woli. Nie możesz tak robić.
                              Pisząc powołujesz się na rozmaite autorytety. Dobrze, tylko gdzie w tym jest
                              Alex? Które myśli są Twoje, a które są wyczytane, przyjęte?
                              Człowiek. Dostrzegasz go jeszcze? Czy między TEORIAMI jest jeszcze dla niego
                              miejsce?
    • aand Re: Alex. Powiem wprost: 29.06.03, 17:44

      Nie podoba mi sie pycha i ton wyzszosci w Twoich wypowiedziach. Ale jestem w
      stanie to tolerowac - widocznie taki musi byc naukowiec - jezeli czujesz
      sie/imponuje Ci bycie /jestes naukowcem, niepotrzebne skreslic...

      Nie podoba mi sie ze nie potrafisz powiedziec "nie wiem". Ale to tez Ci
      wybaczam - nikt nie jest doskonaly,mimo ze forum chyba nie jest wlasciwym
      miejscem do leczenia kompleksów i wyladowania frustracji - ale sam
      niedawno "przejechalem" sie po Bogu ducha winnych Saunne i Ralstonie, których
      bardzo przepraszam - wiec Cie rozumiem i rozgrzeszam...

      Ale najbardziej nie podoba mi sie gdy starasz sie udowodnic oponentowi jaki
      jest glupi i niedouczony."Rozmawiales" z Awee i Saunne dajac im do zrozumienia
      jakimi sa ignorantkami. Starasz sie przypodobac Habitusowi i Nxa twierdzac ze
      dziewczyny od astrologii nie odpowiedzialy Ci na pytania, ze sa zacofane i
      bezmyslne. Wszystkie te osoby sa grzeczne i dobrze wychowane. Traf chce ze ja
      nie jestem... Mnie nie raczyles odpowiedziec na proste skadinad pytanie -
      zaczales z innej beczki. Tez tak raz zrobilem i bardzo sie tego wstydze. Byc
      moze Ty sie tego nie wstydzisz ale dajesz mi powody aby myslec za albo nie
      wiesz albo nie rozumiesz o co pytalem...

      Nikt nie lubi gdy robia z niego idiote - u mnie znalazles sie pod kreska.

      Jezeli chcesz staraj sie to odkrecic, tak jak i mnie ktos dal szanse...

      Powodzenia.

      Andrzej
      • alex.4 Re: Alex. Powiem wprost: 29.06.03, 18:12
        Oj Andrzeju!
        1 Nie zauważyłem abym traktował z wyzszością Saunne i Awee a był grzecznieszy
        wobec nxa i habi. W zadnym momencie nie traktowałem saunne z wyzszościa. Często
        nie zgadzamy sie, ale lubie z nia dyskutować choć nie moge zrozumieć dlaczego
        nie daje się przekonac mnie. Nie traktowałem z wyzszością takze pań astrolożek
        chciałem aby odpowiedziały na moje pytania. Dlaczego to nie zrobiły? Z
        wszystkimi osobami rozmawiałem tak samo.
        Andrzeju coś z empatią nie tak u Ciebie chyba....
        2 Ja się nie wywyższam. Po prostu nie mogę zrozumieć nietolerancji wobec nauki
        i tolerancji wobec oszustwa/kretactwa/głupoty/pseudonauki.... Nie mozna
        traktować tak samo astrologii i astronomii. Co wiecej nie mozna powiedzieć że
        są to dwie drogi. Albo jedna, albo druga, tertium non datur.... Albo mozna
        powiedzieć za jedna , albo za druga. A jeśli ktoś nawołuje do tolerancji dla
        astrologii to tym samym kwestionuje cały dorobek astronomii....
        3 Nie odpowiedziałem na pytanie? Przegladam o co Ci mogło chodzić? O mecz
        Polonii? Jesli tak to rzeczywiście nie odpowiedziałem, ale to dlatego ze
        uznałem że chodzi o retoryke - coś na kształt wyluzuj. Jeśli to znaczyło
        idziesz na mecz, to sorry. Mea culpa...
        4 Ja jestem tylko człowiekiem i błedy robie. Co wiecej umiem się do nich
        przyznać. Co zresztą mogła wczoraj saunne zauwazyć :)
        5 Jestem drapieżny wobec pań które propagowały astrologię. Racja. Ale jedna z
        nich nawet nie raczyła odpowiedzieć w ogóle na moje zastrzeżenia. a druga, nie
        odpowiedziała na drugi mój list. Za to usłyszelismy o jakiejść energii, która
        poza tym nie jest widoczna.
        Chciałbym zauważyć, że skomentowałeś bardzo pozytywnie odpowiedź astrolozki na
        pierwszy z postó z moimi zastrzenieniami. Na prawdę przekonały się bajdużenia o
        tajemniczych energiach? Powiedziałeś a.... trzeba powiedzieć b.
        Pozdrowienia
        • aand Re: Alex. Powiem wprost: 29.06.03, 19:26
          alex.4 napisał:

          > Oj Andrzeju!
          > 1 Nie zauważyłem abym traktował z wyzszością Saunne i Awee a był grzecznieszy
          > wobec nxa i habi.

          No narescie! Wiem ze nie zauwazasz. Cieszy mnie ze i Ty to wiesz...

          > W zadnym momencie nie traktowałem saunne z wyzszościa. Czesto
          > nie zgadzamy sie, ale lubie z nia dyskutować choć nie moge zrozumieć dlaczego
          > nie daje się przekonac mnie.

          skoro juz postanowiles lapac za slówka - wiec pieknym za nadobne. Oryginalna
          budowa tego ostatniego zdania...

          Nie traktowałem z wyzszością takze pań astrolożek
          > chciałem aby odpowiedziały na moje pytania. Dlaczego to nie zrobiły?

          Nie zrobily co?

          > Z wszystkimi osobami rozmawiałem tak samo.

          Mam wrazenie ze najlepiej czujesz sie rozmawiajac sam ze soba. Po co Ci ta cala
          reszta...


          > Andrzeju coś z empatią nie tak u Ciebie chyba....


          ooo, spodobalo sie nowe slówko..

          > 2 Ja się nie wywyższam. Po prostu nie mogę zrozumieć nietolerancji wobec
          nauki
          > i tolerancji wobec oszustwa/kretactwa/głupoty/pseudonauki....

          Swiete slowa ksiedza dobrodzieja - tylko ze to wszystko odnosi sie do Ciebie...

          Nie mozna
          > traktować tak samo astrologii i astronomii. Co wiecej nie mozna powiedzieć że
          > są to dwie drogi. Albo jedna, albo druga, tertium non datur.... Albo mozna
          > powiedzieć za jedna , albo za druga.

          Nie mozna, bo ja Alex tak mówie. (Ostatnie zdanie znowu takie ciekawe...)

          > A jeśli ktoś nawołuje do tolerancji dla
          > astrologii to tym samym kwestionuje cały dorobek astronomii....

          "A jezeli ktos nie chodzi na pokazy mody to znaczy ze nie kocha swojej matki"!
          ("Rejs")


          > 3 Nie odpowiedziałem na pytanie? Przegladam o co Ci mogło chodzić? O mecz
          > Polonii? Jesli tak to rzeczywiście nie odpowiedziałem, ale to dlatego ze
          > uznałem że chodzi o retoryke - coś na kształt wyluzuj. Jeśli to znaczyło
          > idziesz na mecz, to sorry. Mea culpa...

          Wobec glupków ja Alex musze byc konsekwentny - trzeba im wciskac ciemnote, z
          pewnoscia nie zauwaza...


          > 4 Ja jestem tylko człowiekiem i błedy robie. Co wiecej umiem się do nich
          > przyznać. Co zresztą mogła wczoraj saunne zauwazyć :)

          Naprawde? Zartujesz sobie ze mnie...

          > 5 Jestem drapieżny wobec pań które propagowały astrologię. Racja. Ale jedna z
          > nich nawet nie raczyła odpowiedzieć w ogóle na moje zastrzeżenia. a druga,
          nie odpowiedziała na drugi mój list. Za to usłyszelismy o jakiejść energii, >
          >która poza tym nie jest widoczna.

          Alex moze zweryfikujmy empirycznie kto jest bardziej drapiezny. Daje Ci wybór:
          na piachy? na przewalanki? czy na gole klaty?

          > Chciałbym zauważyć, że skomentowałeś bardzo pozytywnie odpowiedź astrolozki >
          >na pierwszy z postó z moimi zastrzenieniami. Na prawdę przekonały się
          >bajdużenia o tajemniczych energiach? Powiedziałeś a.... trzeba powiedzieć b.

          c - to moja propozycja powyzej. Przyjmujesz czy jestes tchórzem?


          > Pozdrowienia

          a dziekuje.



      • habitus Re: Alex. Powiem wprost: 29.06.03, 18:17
        Pewien naukowiec (rektor i profesor) na polskim bardzo znanym uniwersytecie
        powiedział, że wjego uczelni panuje taka hierarchia: rektor, profesorowie,
        reszta kadry, sprzątaczka, szmata sprzątaczki, student. Tyle jesteś wart dla
        tych "naukowców", których tak bałwochwalczo czcisz. Pycha jest u naukowca
        wyrazem bezdennej głupoty a także braku polotu, który jest niezbędny przy
        dokonywaniu odkryć. Prawdziwego naukowca cechuje ciekawość innych punktów
        widzenia, prawdziwy naukowiec nie odrzuca a priori wszystkiego co nie przystaje
        do jego porządku, prawdziwy naukowiec wreszcie ma w sobie pokorę niezbędną
        dotego, zeby powiedzieć: NIE WIEM, ALE CHCĘ SIĘ DOWIEDZIEĆ. Polemizujesz z
        Oszołomem, a jesteś jak on. Nie czytasz odpowiedzi, nie dopuszczasz do różnicy
        zdań, posuwasz się do obrażania swoich interlokutorów jeżeli mają inny osąd.
        To ciasne, to płytkie, to zacietrzewione, wreszcie to nudne. A teraz przeczytaj
        pierwsze zdanie postu, studencie. I zacznij rozglądać się wokół. Swiat jest
        piękny.
        • alex.4 Re: Alex. Powiem wprost: 29.06.03, 18:30
          Kiedy mówie naukowiec nie myslę polscy cwierćinteligenci, których sporo jest na
          uczelniach. Powinno się ich od razu wyrzucic (tu miało paść dużo ostrzejsze
          słowo). Niestety są na każdej uczelni. wiecej takich jest na mąłych (jak
          BIałystok) mniej na dużych (jak UW, który jest przyzwoitym sredniej klasy
          uniwersytetem w Europie). Tytuł profesorski nie daje autorytetu. Wrecz
          przeciwnie on tylko zobowiązuje. Znam wielu naukowców przez duże N. I znam
          wielu palantów, którzy tylko przynoszą chańbę uniwerytetowi. Ale Ci ostatni to
          nie nauka, to sępy żerujace na padlinie. Za przeproszeniem, sepy mogłyby sie
          obrazic. Ja nie padam na kolana przed kims tyl;ko dlatego ze jakims trafem
          dostał prof. Takich jest u nas zdecydowanie za duzo. Na szczęście rónież u nas
          można spotkać kogoś o duzym formacie. I ja miałem te szczęście, że takie osoby
          spotkałem.
          Pozdr
          Ja mówię o nauce, a nie pracownikach naukowych. Te rozdróznienie uzywane np.
          przez A.K.wróblewskiego jest bardzo trafne.
          Pozdr
        • alex.4 Re: Alex. Powiem wprost: 29.06.03, 18:42
          habitus napisała:

          Prawdziwego naukowca cechuje ciekawość innych punktów
          > widzenia, prawdziwy naukowiec nie odrzuca a priori wszystkiego co nie
          przystaj do jego porządku, prawdziwy naukowiec wreszcie ma w sobie pokorę
          niezbędną
          > dotego, zeby powiedzieć: NIE WIEM, ALE CHCĘ SIĘ DOWIEDZIEĆ. Polemizujesz z
          > Oszołomem, a jesteś jak on. Nie czytasz odpowiedzi, nie dopuszczasz do
          różnicy
          > zdań, posuwasz się do obrażania swoich interlokutorów jeżeli mają inny osąd.
          > To ciasne, to płytkie, to zacietrzewione, wreszcie to nudne. A teraz
          przeczytaj
          >
          > pierwsze zdanie postu, studencie. I zacznij rozglądać się wokół. Swiat jest
          > piękny.
          Alex: Habi po pierwsze otwarcie na rzeczym nowe nie oznacza otwarcia na
          głupotę. Z astrologia polemizowano nie raz. Bardzo dawno traktowano ja jako
          naukę. To, że dzisiaj tego się nie robi, nie wynika z faktu że neguje się z
          powodu ciasnoty umysłu. Ta teoria jest po prostu nietrafna. W nauce było wiele
          poglądów, które zostały odrzucone. Czasami się do nich wraca, jesli mozna na to
          spojrzeć jeszcze raz. Ale to nie jest casus astrologii. Trójkata bermudzkiego,
          piramitologii, rózdzarstwa. Te teorie nie sprawdziły się. Nie wytrzymały
          konfrontacji z faktami. Sa po prostu błędne. To ich zwolennicy stale podnoszą
          je, mimo ze nie mają nic nowego do zaproponowania. To ja jestem jak oszołom? Ja
          nie neguje faktów. Jesli astrologia ma pretensje do bycia nauka powinna
          spełniać zasady i rygory nauki. Ich nie spełnia. Kropka. Na tym dyskusja z
          astrologia się kończy. Tu nie ma miejsca na tolerancje. To nie kwestie
          obyczajowe czy światopogladowe. Myslisz, że mozna z podniesiona głową uważać że
          ziemia jest płąska? Ja zadaje proste pytania. Tak trudno na nie odpowiedzieć?
          Może płytkie jest cos innego? Po prostu na dzień dzisiejszy nie mozna bronic
          astrologii. Nie mozna sobie wyobrazic aby cos tu uległo zmianie. Poglady
          astrologiczne są zbyt dalekie od naukowego spojrzenia na świat. I to nie
          dlatego, ze ja tak chcę, lub ktokolwiek inny. One sa zupełnie niezgodne z
          obserwacja. Wielu szaleńców przedstawiało teorie dotyczące fizyki. Czy nalezy
          traktować je tak samo jak sprawdzana doświadczalnie STW i OTW? To proste kilka
          refleksji. Bycie otwartym na świat, może znaczy cos innego?
          Pozdr
          • habitus Re: Alex. Powiem wprost: 29.06.03, 22:42
            Zamykam oczy i świat nie istnieje.
            George Berkeley

            I tyle jest warta cała nauka. Gdybyś widział w podczerwieni prawa fizyki a
            zwłaszcza empiryka byłaby o kant... stołu.
            Więcej szacunku. Dla innych.
            • alex.4 Re: Alex. Powiem wprost: 30.06.03, 15:12
              habitus napisała:

              > Zamykam oczy i świat nie istnieje.
              > George Berkeley
              >
              > I tyle jest warta cała nauka. Gdybyś widział w podczerwieni prawa fizyki a
              > zwłaszcza empiryka byłaby o kant... stołu.
              > Więcej szacunku. Dla innych.

              Alex: Habi, więcej szcunku dla nauki.
              Pozdr
    • aureliano.83 Hmmm......... 30.06.03, 11:36
      1 - Alex... skoro tak bardzo kochasz naukę, to wiedz, że częścią jej są także
      gramatyka, stylistyka, ortografia, itd. Nie bądź zatem hipokrytą i spróbuj choć
      trochę skosztować i tych dziedzin nauki. Bo kto wie, być może właśnie dlatego
      ludzie Cię nie rozumieją. Być może forma wypowiedzi przysłania im treść.

      Przepraszam, że o tym piszę, ale jestem dość wrażliwy na sferę poprawności
      językowej i boję się o to, jak będzie wyglądała komunikacja międzyludzka w
      naszym kraju w niedalekiej przyszłości.

      Po prostu czasami muszę włożyć mnóstwo wysiłku w zrozumienie tego, co chciałeś
      napisać. A jako, że jestem leniem i flegmatykiem, więc zamiast się wysilać,
      proszę Ciebie, żebyś się postarał. Z góry dzięki.

      2 - Aand... przypodobam się pewnie Tobie, ale... Jesteś najlepszym Złym Duchem
      forum, o jakim kiedykolwiek słyszałem. I bardzo dobrze, że masz więcej odwagi
      ode mnie i potrafisz pisać o pewnych sprawach bez owijania w bawełnę.

      A tak w ogóle, to przypomniał mi się pewien cytat, odnośnie "nauki" i "nie-
      nauki".


      "Mądrość ludzi jest szaleństwem w oczach Boga."
      • aand Re: Hmmm......... 30.06.03, 12:04
        aureliano.83 napisał:


        > A tak w ogóle, to przypomniał mi się pewien cytat, odnośnie "nauki" i "nie-
        > nauki".
        >
        >
        > "Mądrość ludzi jest szaleństwem w oczach Boga."

        Cytat (nie wiesz kto to powiedzial?) jest bardzo madry, bardzo piekny ale -
        wydaje mi sie tez bardzo grozny w konsekwencje...Aha, koncówka cytatu nasuwa mi
        mysl abys spróbowal porozmawiac z Nxa. To chyba jego resort... ;)
        • alex.4 Re: Hmmm......... 30.06.03, 15:18
          Da Aanda, Andrzeju nie odpowiedziałeś na żadne z pytań. W świetle twojego
          pierwszego zachwytu nad wypowiedzią astrolozki jest to bardzo nieuczciwe...
          Do Aureliano. To co jesteś za astrologią? Czy uważasz, ze fizyka, astronomia
          się myli. Mozna wybrać albo a albo b. Dokad się to nie zmieni (a musiałyby być
          nowe fakty eksperymentalne) mozna wybrać tylko jedna odpowiedź.
          Pozdr
          • aureliano.83 Re: Hmmm......... 30.06.03, 17:02
            Nie, Alex... To nie tak, jak mówisz. Nie jestem "za" astrologia. Uważam po
            prostu, że może ona istnieć obok astronomii, fizyki,itd. Jeśli znając i wierząc
            w zasady, które kierują Wszechświatem, szanując je, będę wierzył, że istnieje
            jeszcze obok jakaś nadprzyrodzona siła, która wspomaga bądź przeszkadza nam w
            naszym życiu, to co w tym złego. I nie próbuj wmawiać mi, że wierzę
            bezgranicznie w astrologię. Oświadczam Tobie bowiem, że nie wydaje mi się, żeby
            np. układ pewnych planet miał coś wspólnego z tym, że np. wygram dużą sumę
            pieniędzy. Nie wydaje mi się. Ale dopuszczam istnienie "czegoś" poza wymiarami,
            czasem, ciężarem, itp. I tym bardziej dopuszczam i szanuję takie myślenie u
            innych ludzi.
            I nie będę wybierał, jak mi każesz... albo a albo b. Albo nie... wybiorę ab.
            Bo wierzę np. w Wielki Wybuch, w to, że najpierw była małpa, a potem człowiek.
            Jednocześnie wierzę, że świat został stworzony przez Boga, podobnie jak ludzie.
            Wierzę w te rzeczy jednocześnie. I żaden człowiek... słyszysz Alex? Żaden nie
            wmówi mi, że te dwie rzeczy nie miały miejsca jednocześnie. Podobnie jest z
            astrologią.
            • alex.4 Re: Hmmm......... 02.07.03, 17:52
              Aureliano. Cały problem polega, że nie moze istnieć obok siebie. Te porządki
              nie zgadzaja się ze soba. Albo istnieje energia znana astrologom, a wtedy
              trzeba wyrzucic np. standartowy model cząstek elementarny, który się sprawdza
              przy energiach, które mozemy uzyskać, albo odwrotnie. Nie można powiedziećm, że
              i ty masz arcje, i on ma racje (to z Skrzypka na dachu, wobec osób o
              przeciwstawnych poglądach). Jak dotąd fizyka i astronomia wyklucza astrologię.
              Nie mogą one istnieć obok siebie bez popadania w schizofrenię...
              Pozdr
          • all2 do alexa 30.06.03, 18:28
            Witaj Alex,

            widzę, że przez te 2 dni, kiedy mnie nie było, zdążyłeś postawić na nogi całe
            to przemiłe forum. Napisałeś tyle postów, że zdecydowałam się nie mnożyć bytów
            i zebrać wszystkie odpowiedzi w jedną. Wybaczcie, jeśli się gdzieś powtórzę.

            Więc jeszcze raz, czym się astrologia zajmuje i czym jest, a czym nie. Otóż
            zajmuje się badaniem korelacji zachodzących między zjawiskami różnego rzędu, od
            mikro- do makroskali, oraz opisem praw i zasad, jakie się w tych korelacjach
            przejawiają. Astrologia jest więc językiem dynamicznego opisu zachodzących
            wokół nas procesów. Głównym punktem odniesienia, „tablicą znaków” tego języka
            jest nasz Układ Słoneczny, widziany z pozycji geocentrycznej, co wynika z tego,
            że żyjemy tu na Ziemi. Obiekty astronomiczne są bardzo wygodnym punktem
            odniesienia, bo zawsze są pod ręką czyli na niebie, ich ruch jest stały i
            przewidywalny w długich odcinkach czasu. Ale przyjęcie właśnie planet jako
            układu odniesienia jest tylko wygodną konwencją. Ponieważ astrologia zakłada
            równoległość procesów zachodzących na wszystkich poziomach istnienia, równie
            dobrze można byłoby przyjąć jakiś inny układ odniesienia, tylko że trudno jest
            znaleźć coś równie wygodnego.

            Z tego wynika, że astronomia i astrologia mają się do siebie jak hardware do
            software’u, jak baza do nadbudowy, jak anatomia narządów mowy do
            językoznawstwa, jak typografia do literatury. Rozwój astronomii w niczym
            astrologom nie przeszkadza, przeciwnie, pozwala wzbogacać język, którym mówimy,
            o nowe treści i odcienie. Cokolwiek astronomowie jeszcze odkryją, nazwą czy
            sklasyfikują w obrębie naszego Układu, znajdzie swoje miejsce w astrologii. Ten
            obraz wciąż się rozszerza. Astrologia i astronomia w niczym sobie nawzajem nie
            zagrażają ani też ze sobą nie kolidują, gdyż są opisem tych samych zjawisk na
            zupełnie innych poziomach rozumienia i interpretacji. Choćby z tego powodu
            astrologowie powinni być z astronomią na bieżąco, i z reguły są. Naprawdę
            trudno mi zrozumieć, skąd się bierze zaciekła niechęć niektórych astronomów do
            astrologii. Podejrzewam, że jest to zwykła zaborczość :) - chcieliby mieć
            monopol na wszystko, co związane z przestrzenią kosmiczną, i nie mogą znieść
            myśli, że ktoś inny w tym grzebie.

            Sam piszesz:
            )Od niepamietnych czasów mozolnie człowwiek próbuje znaleść odpowiedzi jka
            )zbudowany jest świat, dzieki czemu wyglada tak a nie inaczej świat, który
            )obserwujemy. Jaki on jest. Poglady się zmieniaja, hipotezy które okazały się
            )błedne odchodzxą do muzeum ludzkiej mysli. coraz lepiej. Co raz więcej. dziś
            )znamy odpowiedzi na pytania, które wydawało się jeszcze 100 lat temu nigdy nie
            )zostana poznane przez człowieka. Wiemy jak zbudowane są gwiazdy, dzieki czemu
            )świecą, wiemy jak wyglada wszechświat w całęj skali promieniowania
            )elektromagnettycznego. Sądzimy, że już wiemy kiedy wszechświat powstał. I
            )przychodzą astrolodzy, którzy są na tyle bezczelni że prawia androny wytarte i
            )które dawno powinny znaleść miejsce w muzeum ludzkich przekonań. Jak wszyscy,
            )którzy interesują się astronomią nie mogę ścierpieć pojawiania się astrologów.

            No właśnie, dlaczego? :))
            Dlaczego fakt, że astronom wie, jak wygląda wszechświat w całej skali
            promieniowania elektromagnetycznego, miałby go upoważniać do wydawania osądów
            na temat symboliki ruchu planet?
            Co ma piernik do wiatraka?
            Daruj, ale dla mnie to trochę tak, jakby mechanik z serwisu sprzętu
            elektronicznego próbował mi tłumaczyć, że jest absolutnie niemożliwe, bym
            słyszała z CD muzykę, a już w ogóle gadam od rzeczy twierdząc, że ta muzyka
            potrafi na przykład wpłynąć na mój nastrój. Bo przecież to tylko parę kawałków
            metalu i plastiku, a proces, który zachodzi przy odtwarzaniu płyty, da się od
            początku do końca opisać w kategoriach zmian pola elektromagnetycznego i
            akustycznego.
            Pewnie, że się da. Ale czy to ma oznaczać, że nie da się opisać również i w
            innych kategoriach?

            Jeszcze to zdanie:
            ) Jak wszyscy, którzy interesują się astronomią nie mogę ścierpieć pojawiania
            )się astrologów.

            Z przykrością muszę Ci donieść, że astrologowie również interesują się
            astronomią. Znam także kilku astronomów, którzy interesują się astrologią, choć
            przyznaję, że to rzadkość. Astronomowie nawet konsultują z astrologami
            nazewnictwo nowo odkrytych obiektów w obrębie Układu Słonecznego... nie
            pamiętam w tej chwili, jak się nazywa to główne ciało astronomów, które się tym
            zajmuje. Alex, kosy na sztorc – chyba nie puścisz im tego płazem!

            Alex: Ale aby traktować astrologie poważnie musi spełniać kryterium
            falsyfikowalności.

            O tym już mówiliśmy. Nie spełnia. Nie mieści się w granicach „naukowości”, tak
            jak się ją pojmuje obecnie. W związku z tym nie musisz jej traktować poważnie,
            w ogóle nie musisz jej traktować w żaden sposób. Możesz się ograniczyć
            wyłącznie do nauk ściśle przyrodniczych. Ale w takim razie bądź łaskaw
            zignorować wraz z astrologią wszelkie inne dziedziny wiedzy które również się w
            tym paradygmacie nie mieszczą, i nie powołuj się np. na socjobiologię. Gdy się
            powiedziało „a”, to trzeba powiedzieć „b” – nieprawdaż? :)

            Astrologia może poczekać. Paradygmaty się zmieniają. Każde narzędzie ma swoje
            ograniczenia i od pewnego momentu staje się tylko balastem. Gdyby ślepo
            stosować brzytwę Ockhama, neutrina nigdy nie zostałyby odkryte. Astrologia nie
            musi zabiegać na siłę o uznanie jej za dziedzinę „naukową”, bo niby dlaczego
            miałaby to robić?

            Dlazcego oszukiwać ludzi, że
            astrologia jest
            czymś innym niz jest - czyli zabawą, powstałą dawno opierajacą się
            na fałszywym
            przesłąnkach.

            Kto oszukuje? Alex, dyskutujesz z własną tezą, a ta teza brzmi, że astrologia
            aspiruje do miana nauki spełniającej kryterium falsyfikowalności. Na tym opiera
            się połowa twoich wywodów. Ale o tym pisałam już w pierwszym poście.
            Co do przesłanek. Główną przesłanką, na której opiera się astrologia, jest
            synchroniczność, korelacja zjawisk zachodzących na różnych poziomach istnienia
            rzeczywistości. Nie słyszałam dotychczas, żeby ktoś niezbicie wykazał
            fałszywość tej przesłanki. Jeśli się mylę i ktoś to zrobił, będę ci bardzo
            wdzięczna za wskazanie źródeł, w których mogę o tym poczytać. Jeśli takich
            źródeł wskazać nie potrafisz, wypadałoby zająć postawę sceptyka, który mówi po
            prostu „nie wiem”, i przyznać, że dyskutujesz z poziomu osobistych emocji.

            Alex: Nie
            umiesz
            wytłumaczyć dlaczego arbitralny podział na 12 ma cokolwiek
            oznaczać.

            Jeśli rzeczywiście Cię to interesuje, poczytaj:


            http://www.astrolog.pl/article.php?sid=11&mode=&order=0


            ) Balcerowicz musi odejść.
            Alex: Uzywanie takiego argumentu jest czystą demagogią. Ale
            astrologia to tylko
            demagogia.
            Chyba nie zauważyłeś, że tym „argumentem” punktowałam Twój „argument” –
            „astrologia to bzdura” :)))


            )Alex: Komety okrążają slonce czyli jak rozumiem powinny być
            )uwzglednione. A jeśli kometa zmienia swoją orbitę? Orbity planet są w duzych
            )odcinkach czasu stabilne, ale w komet czy planetoid już nie.

            Jeśli komety przez dłuższy czas przebywają w obrębie Układu Słonecznego, to
            również są uwzględniane. Np. Chiron jest taką przechwyconą kometą, w rejestrach
            astronomów został umieszczony podwójnie – jako kometa i jako planetoida.


            )Dlatego, że od tego czasu nasza wiedza narosła. Racja opis mniej
            )dokłądny nie znaczy fałszywy tylko przyblizony (tak jak jest z prawem
            )grawitacji Newtona). Ale prawo grawitacji Newtona daje wyniki bardzo zblizone
            )do rzeczywisctości przy małych energiach. Z 8 planet (nie wliczajac Plutona,
            )który powinien być z tego grona
            • all2 Re: do alexa 30.06.03, 19:06
              ucięło - oto cd.

              Dlatego, że od
              tego czasu nasza wiedza narosła. Racja opis mniej dokłądny nie
              znaczy fałszywy tylko przyblizony (tak jak jest z prawem grawitacji
              Newtona). Ale prawo grawitacji Newtona daje wyniki bardzo zblizone do
              rzeczywisctości przy małych energiach. Z 8 planet (nie wliczajac
              Plutona, który powinien być z tego grona wykluczny, tacy
              astronomowie jak Marsden postulują to) 2 odkryto w okresie
              nowośżytnym, jednej się nie uwzglednia:). Pas planetoid odkryto w XIX w
              (1 planetoida 1801), pas Kuipera dopiero niedawno. Gdyby w
              astronomii nie uwzgledniać tylu elemnetów wynik nie byłby znacząco
              zblizony do rzeczywistość. Jak rozumiem przyznajesz, że do XIX
              wieku wszystkie horoskopy musiały się mylić.

              Jak rozumiem przyznajesz, że do XIX wieku wszyscy astronomowie również musieli
              się mylić?

              W tej chwili znamy bardzo słąbo pas Kuipera. Nie wykluczone, że znajdują się
              tam ciałą wielkości Plutona. Jesli takich ciał jest kilka to rozumiem, że
              przyznajesz, że horoskopy znacząco powinny odbiegać od rzeczywistosci i się
              mylic. >

              Jeśli takie ciała zostaną odkryte, to będą włączone do systemu. Dla niektórych
              jest już nawet przewidziane miejsce. Opis się poszerzy i stanie się pełniejszy.
              Dlaczego jednak dotychczasowy miałby się przez to okazać błędny?

              Alex: Czym jest ta energia? Jak ona się przejawia? Dlaczego nie jest
              obserwowana przez fizyke? W jakim ośrodku się ona rozchodzi? Co jest nosnikiem
              tej energii? To proste pytania. W każdym razie w teorii standartowej nie widać
              aby ta energia istniała.

              Nie wiem, czy jest to energia, czy coś innego, i nie wiem, czym jest. Pytasz o
              praprzyczynę. Nie odpowiem ci na to pytanie. Te dociekania nie są domeną
              astrologii. Najbliżej do nich fizyce, która, jak sam piszesz, dysponuje
              ogromnymi środkami i ludzkim potencjałem. Może kiedyś odkryje mechanizm tych
              korelacji, a może nie. Może jest to pytanie o ciemną materię, a może o Boga. A
              może o informacyjny składnik wszechświata. Zacytuję pewnego fizyka-
              astrologa: „Nie trzeba wierzyć w karabin, żeby z niego strzelać”. Astrologia
              jest wiedzą praktyczną. Nie muszę znać budowy komputera i zasad działania
              sieci, żeby tu pisać. Założenie o istnieniu korelacji astrologia przyjmuje
              apriorycznie, bo sprawdza się ono w praktyce.

              Alex: Moment urodzin nie kształtuje człowieka. W zaden sposób.

              To znów tylko Twoje przekonanie. Czy potrafisz je uzasadnić?

              Ale
              urodziny? W jaki sposób mahja kształtować człowieka? Nie rozumiem
              tego.>

              A to już uczciwiej J

              Alex; Sztuczne satelity też są blisko, widzimy je na niebie. Czy
              astrologia
              również je uwzglednia. A stacja orbitalna A. To jasny obiekt na
              niebie. A pyłowe księżyce Kordylewskiego? A smiecie
              kosmiczne krążące po
              ziemskiej
              orbicie. Jeżeli uwzgledniać księzyc,. to czy one nie powinny być
              uwzglednione?

              Pyłowe księżyce gdzieś tam się przewinęły. Obiektów stworzonych przez człowieka
              nie uwzględnia się.

              Planetoidy czasami nie są wieksze? Czy wielkość ciała ma mieć coć
              wspólnego
              z "energia kosmiczna". A jesli nie, to co ma wpływ?

              Do pewnego stopnia wielkość jest istotna. Jest to granica rozsądku. Nie sposób
              uwzględniać każdego kamienia. Jednak dysproporcje w wielkości czy masie
              obiektów nie przekładają się wprost na różnice w sile oddziaływania. Ponieważ
              nie wiadomo, o jakiego rodzaju oddziaływania właściwie chodzi, nie ma tu
              jasnego wzoru i wszystko opiera się na zgromadzonych obserwacjach.
              Tu zostawiam Ci miejsce na kolejny atak J))))





              Nie jestem zadowqowlony z jej odpowiedzi. Pewnie dlatego, że
              astrologia to
              bzdura.
              No tak, to jest argument J))

              Obecnie jest olbrzymi rozdzwiek między nauką, a potocznymi
              wyobrażeniami o swiecie. Uważam, że nie jest to w porządku.

              A jest, jest... Rola informacji... Pole morfogenetyczne... Układy
              samoorganizujące się... Matematyka fraktali... Mnóstwo ciekawych rzeczy J))
              A niektórzy dalej myślą, że jak zamkną oczy, to stół będzie nadal stał... J)))

              [Tu jedna uwaga. Ja nie wiem czy osoby/osoba broniaca astrologię
              para się tym
              tylko hobbistycznie czy również zawodowo. Ponieważ tego nie wiem,
              wiec zgodnie
              z domniemaniem niewinności zakłądam, że tego nie robi. Jesli czuje
              się urażona stwierdzeniami o oszyukiwaniu zwracam
              honor. Ale to nie zmienia
              faktu, ze jest
              duża liczba osób, które zyja dzięki astrologii
              wykorzystujac naiwność ludzi]

              Zaspokoję Twoją ciekawość: Nie, nie żyję z astrologii, nie zarabiam na niej
              pieniędzy, jest to od kilkunastu lat moje hobby.
              Absolutnie się zgadzam, że jest duża grupa ludzi, którzy zarabiają pieniądze na
              astrologii żerując na ludzkiej naiwności – na przykład rozsyłając za pobraniem
              darmowe wydruki z freewarowego programu astrologicznego.
              Jest też duża grupa ludzi, którzy parają się astrologią zawodowo i podchodzą do
              tego uczciwie – biorąc pieniądze za analizę, zrobienie której zajmuje im kilka
              dni. Bo tyle zajmuje.

              Ja tylko chcę aby zwolennicy/zwolenik-czka astrologii odpowiedziałą
              na moje
              pytania.

              Mam nadzieję, że odpowiedziałam? Jeśli coś pominęłam, to przypomnij.

              Tu nie ma miejsca na tolerancje. To nie kwestie obyczajowe czy światopogladowe.

              Hm... wydaje mi się, że światopoglądowe jak najbardziej.

              Już mi się nie chce pisać, choć można by wiele. Może tylko na koniec jedna mała
              uwaga. Bardzo kochasz Naukę. No i dobrze, oby z wzajemnością. Ale wydaje mi
              się, że najbardziej kochasz w niej to, co już powiedziano, a nie pytania, które
              dopiero się wyłaniają. Nie wiem, kim jesteś i jaką dziedziną się zajmujesz,
              uważaj jednak, byś nie stał się naukowcem, który z góry zna odpowiedź na każde
              pytanie, zanim ono jeszcze zostanie postawione. Może Cię przez to ominąć wiele
              fascynujących doświadczeń w życiuJ))
              I wielka prośba, daj spokój krucjatom i bądź łaskaw nie oświecać mnie na siłę
              J))
              A gdybyś jeszcze zechciał podać swoje dane urodzeniowe (z godziną i miejscem
              urodzenia), byłabym Ci bardzo wdzięczna. Tworzę bazę... hm... Kochających Naukę
              i szukam cech wspólnych... Chyba nie masz nic przeciwko temu, przecież
              astrologia to bzdura?
              pozdrawiam
              a.
              • alex.4 Re: do alexa 01.07.03, 13:11
                all2 napisał:

                > Dlaczego jednak dotychczasowy miałby się przez to okazać błędny?
                > Alex: Nie branie pod uwagę części czynników wypacza wynik. Dlatego horoskopy
                powinny w epoce np. nowozytnej być dalekie od rzeczywistości. Czasami nie
                branie pod uwage niewielkiego czynnika powoduje rażące błędy. Astronomowie
                bardzo długo mieli problem z liczbą neutrin obserwowanych a emitowanych przez
                śłońce. Liczba się nie zgadzała. Dopiero zaobserwowanie że neutrina maja jednak
                masę, a neutrina elektronowe moga przekształcać się w inne rodzaje neutrin
                pozwoliło ten impas rozwiązać. Nie wzięcie pod uwagę wszystkich istotnych
                czynnikó powinno również wypaczać horoskopy..... Jeżewlwi lista ciał w ukłądzie
                słonecznym jest niepełna i wiele z nich jest nam nieznana (pamiętajmy, że obłok
                Oorta jest poza zasięgiem naszych obserwacji, pas Kuipera jest dopiero
                poznawany) to znacząco powinno wpływać to na horoskopy.....
                .
                >
                > Nie wiem, czy jest to energia, czy coś innego, i nie wiem, czym jest. Pytasz
                o praprzyczynę. Nie odpowiem ci na to pytanie. Te dociekania nie są domeną
                > astrologii. Najbliżej do nich fizyce, która, jak sam piszesz, dysponuje
                > ogromnymi środkami i ludzkim potencjałem. Może kiedyś odkryje mechanizm tych
                > korelacji, a może nie. Może jest to pytanie o ciemną materię, a może o Boga.
                A
                > może o informacyjny składnik wszechświata. Zacytuję pewnego fizyka-
                > astrologa: „Nie trzeba wierzyć w karabin, żeby z niego strzelać”. A
                > strologia
                > jest wiedzą praktyczną. Nie muszę znać budowy komputera i zasad działania
                > sieci, żeby tu pisać. Założenie o istnieniu korelacji astrologia przyjmuje
                > apriorycznie, bo sprawdza się ono w praktyce.
                > Alex: To jedno z pytań kluczowych. jeśli istniałaby korelacja między ruchami
                i położeniem na naszym niebie ciał niebieskich (gwiazda, planety, planetoidy,
                satelita, komety), a losem człowieka to musi istnieć jakaś forma oddziaływania
                dzięki której ten zwiazek istnieje. I tu lezy pies pogrzebany. Jakie jest to
                oddziaływanie. Z znanych nam fundamentalnych oddziaływań z żadnym nie mozna jej
                wiazać (elektomagnetyczne, słąbe, silne, grawitacyjne). Oczywiście mozna sobie
                zadać pytanie czy istnieją dalsze oddziaływania na tyle słabe, że obecnie nie
                obserwowane przez fizyków (włąściwie być może jedna taka siłą jeszcze istnieje -
                nalezy identyfikować ją z stałą kosmologiczną, obserwowacyjnym dowodem na jej
                istnienie ma być zwiększenie się tempa rozszerzania się wszechświata, ale ona
                również nie wydaję się być kandydatem na energie astrologiczną). Tez pytanie
                jeżeli ta siłą byłaby taka nieuchwytna dlaczego miałaby wywierać taki duzy
                wpływ na człowieka . Ale dokad tych sił się nie zaobserwuje nie mozna ich ex
                nihilo powoływać na świat. Jak astrologia znajdzie tą siłę wróci do kręgu nauk.
                Tylko musi tą siłę znaleść..... Najpierw trzeba wskazać siłe, metody wpływu jej
                na ludzi, jak się ona rozpowszechnia, itd

                Alex: Czas urodzin. Gdy człowiek przychodzi na świat jest zasadniczo
                uformowany. zasadniczo nie tylko dlatego, że wzrasta, ale dlatego że komórki
                nerwowe w dużym stopniu powstaja dopiero po narodzinach. Związane jest to z
                wielkoscią główki dziecka. Tak wiec rozwój mózgu nie ejst skorelowany z
                narodzinami. Obrazowo się mówi, że noworodek to taki jeszcze płód, który nie
                znajduje się w matce. Rozwój dziecka co jest truizmem ale tu go przypomnę
                rozwija się stopniowo, a nie skokowo. W rozwoju człowieka trudno wyróznić jest
                takie momenty, które stanowia silną granicę. Co wiecej informacja genetyczna,
                która jest zapisem jak człowiek bedzie działął jest w nas od poczecia. Nie
                widać powodu, aby traktować sam poród jako barierę istotna w kształtowaniu się
                człowieka. A jeśli poród zostanie przyspieszony? Czy wtedy zmieni się los tego
                człowieka? >
                > > > Do pewnego stopnia wielkość jest istotna. Jest to
                granica rozsądku. Nie sposób
                > uwzględniać każdego kamienia. Jednak dysproporcje w wielkości czy masie
                > obiektów nie przekładają się wprost na różnice w sile oddziaływania. Ponieważ
                > nie wiadomo, o jakiego rodzaju oddziaływania właściwie chodzi, nie ma tu
                > jasnego wzoru i wszystko opiera się na zgromadzonych obserwacjach.
                > Tu zostawiam Ci miejsce na kolejny atak J))))
                >
                >Alex: To jest miejsce, które bardzo często pojawia się w polemikach z
                astrologią. Zwiazane jest ono z chrakterem owej siły. Jeżeli siłą ta
                skorelowana jest z wielkością, czyli de facto z oddziaływaniem grawitacyjnym,
                to połozna czy budzik przy łóżku ma większy wpływ na rodzącego się człowieka
                niż bardzo dalekie Mars czy Chiron czy Jowisz. Grawitacyjnie działa
                zdecydowanie mocniej ze względu na bliskość. Żadna znana nam siła nie rozchodzi
                się natychmiastowo, a siłą oddziaływania skorelowana jest z odległością.
                Dlatego istnieje sceptycyzm wobec istnienia takiej siły. Jeżeli nie istnieje
                zależność między ową siłą a odległością (i moca tej siły) to dlaczego wtedy
                pomijać wpływ wszystkich gwiazd.. i galaktyk? Główną przeszkodą która powoduje,
                że nie traktuje się poważnie astrologii jest własnie amorficzność owej siły.
                >
                >Alex: Część polityków żeruje na ludzkiej naiwności i biedzie (jak Lepper),
                część bierze łapówki (jak Łapiński) a oskarżenia pojawiają się wobec
                wszystkich. All nie chciałem Cię tu urazić. Odpowiem na pytanie o podział
                ekliptyki jak zapoznam się z tekstem o którym napisałaś.
                Ja jestem historykiem. Humanistą. Początkującym naukowcem (niestety studentem
                juz przestałem być, teraz ja bedę "maltretował" studentów:)). Mam za sobą
                powstanie pierwszych tekstów naukowych i popularnonaukowych. Jestem na początku
                drogi :). Nauka wedle mnie polega na ciekawości wobec świata i nie stawianiu
                pytań, i odpowiedzeniu mna nie dopiero po zapoznaniu się faktami. Kazdy ma
                prawo mieć takie hobby jakie chce. Moim hobby są również Gwiezdne Wojny - swiat
                bądz co bądź nie naukowy. Ale astrologia nie spełnia norm nauki. I wcale nie w
                takim samym stopniu co moja historia czy antropologia. Astrologii nas dziś nie
                da się pogodzić z fizyka i astronomią, a nawet z biologią. Fizyką, gdyż cechy
                owej energii stoją w sprzeczności do obserwowanych sił. Nie ma odpowiedzi na
                pytanie dlaczego planety, ich położenie miało wpływać na człowieka. Z biologią.
                bo to kim bedziemy zapisane jest nie w gwiazdach, a genach.
                > pozdrawiam
            • alex.4 Re: do alexa 01.07.03, 12:09
              Szanowna All
              >
              > Więc jeszcze raz, czym się astrologia zajmuje i czym jest, a czym nie. Otóż
              > zajmuje się badaniem korelacji zachodzących między zjawiskami różnego rzędu,
              od mikro- do makroskali, oraz opisem praw i zasad, jakie się w tych korelacjach
              > przejawiają. Astrologia jest więc językiem dynamicznego opisu zachodzących
              > wokół nas procesów. Głównym punktem odniesienia, „tablicą znaków” t
              > ego języka jest nasz Układ Słoneczny, widziany z pozycji geocentrycznej, co
              wynika z tego,że żyjemy tu na Ziemi. Obiekty astronomiczne są bardzo wygodnym
              punktem odniesienia, bo zawsze są pod ręką czyli na niebie, ich ruch jest
              stały i przewidywalny w długich odcinkach czasu. Ale przyjęcie właśnie planet
              jako układu odniesienia jest tylko wygodną konwencją. Ponieważ astrologia
              zakłada równoległość procesów zachodzących na wszystkich poziomach istnienia,
              równie dobrze można byłoby przyjąć jakiś inny układ odniesienia, tylko że
              trudno jest znaleźć coś równie wygodnego.
              > Z tego wynika, że astronomia i astrologia mają się do siebie jak hardware do
              > software’u, jak baza do nadbudowy, jak anatomia narządów mowy do
              > językoznawstwa, jak typografia do literatury. Rozwój astronomii w niczym
              > astrologom nie przeszkadza, przeciwnie, pozwala wzbogacać język, którym
              mówimy,o nowe treści i odcienie. Cokolwiek astronomowie jeszcze odkryją, nazwą
              czy sklasyfikują w obrębie naszego Układu, znajdzie swoje miejsce w astrologii.
              Tenobraz wciąż się rozszerza. Astrologia i astronomia w niczym sobie nawzajem
              nie zagrażają ani też ze sobą nie kolidują, gdyż są opisem tych samych zjawisk
              na zupełnie innych poziomach rozumienia i interpretacji. Choćby z tego powodu
              > astrologowie powinni być z astronomią na bieżąco, i z reguły są. Naprawdę
              > trudno mi zrozumieć, skąd się bierze zaciekła niechęć niektórych astronomów
              do astrologii. Podejrzewam, że jest to zwykła zaborczość :) - chcieliby mieć
              > monopol na wszystko, co związane z przestrzenią kosmiczną, i nie mogą znieść
              > myśli, że ktoś inny w tym grzebie.
              > Alex: O niechęci odpiszę w mailu, który bedzie odpowiedzią na pytanie o
              energię. Trochę skracam odpowiedzi na pytania aby stale nie zajmować się tymi
              samymi odpowiedziami. Co do 12 najpierw muszę przeczytać a potem powiedzieć co
              myslę. Włąściwie do tych kwestii wrócę przy problemie energii.
              czemu
              > Dlaczego fakt, że astronom wie, jak wygląda wszechświat w całej skali
              > promieniowania elektromagnetycznego, miałby go upoważniać do wydawania osądów
              > na temat symboliki ruchu planet?
              > Co ma piernik do wiatraka?
              >Alex: Nie tylko w badania nad całym juz zakresem fal elektromagnertycznym.
              Również pojawiłą się astronomia neutrin, pojawia się astronomia fal
              grawitacyjnych.... Po pierwsze wytłumaczycz mi dlaczego z planetami zmiałą być
              związana jakaś symbolika która doddziaływuje na człowieka. Ale tu pojawi się
              probvlem owej energii wiec do tego wrócę później. Astronomowie nie przyjmuja
              obrazu świata a priori. Nie neguja czegoś tylko aby zanegować. Ale przyjmują
              tylko to co jest eksperymantalnie potwierdzone. I tu zaczynamy się kręcić w
              kółko, gdyż na razie astronomowie sądzą, ze nie ma potwierdzenia, aby istniałą
              korelacja m,iędzy ludzkimi losami a datą urodzenia. Ale owe rozwarstwienie
              między astrologią a astronomią, niezalezność nie da się utrzymać. Ale do tego
              wrócę przy energiach
              >
              > O tym już mówiliśmy. Nie spełnia. Nie mieści się w granicach „naukowości&
              > #8221;, tak
              > jak się ją pojmuje obecnie. W związku z tym nie musisz jej traktować
              poważnie,
              > w ogóle nie musisz jej traktować w żaden sposób. Możesz się ograniczyć
              > wyłącznie do nauk ściśle przyrodniczych.
              Alex: Nauki humanistyczne sprawiają wiecej kłopotu. Rzeczywiście nauki
              humanistyczne nie spełniaja paradygmatu nauk ścisłych. Obecnie socjobiologia
              próbuje taki paradygmat stworzyć dla humanistyki. Czy się jej uda, zobaczymy.
              Ale jest róznica miedzy astrologia a humanistyką. Humanistyka zajmuje się
              człowiekiem. Pewnych doświadczeń nie sposób odtworzyć. Nigdy nie bedziemy
              wiedzieli jak na prawdę zabójcza była falanga macedońska, gdyż nigdy nie
              przeprowadzimy doświadczenia polegającego na odtworzeniu bitwy na prawdziwą
              broń, która spowoduje prawdziwe trupy. A bez tego nie da się tego zrozumieć.
              Nigdy nie możemy odtworzyć rozmów Dioklecjana z Galeriuszem, gdyż nikt ich nie
              nagrywał na dyktafon (niestety nie było). Nigdy nie możemy przesłuchać
              Długosza, aby ustalić czy jego niechęć do Jagiełły wypływa ze związków jego
              politycznych, ideologii czy z czegos innego. Ale np. możemy juz przeprowadzić
              eksperyment jaką próbe losową nalezy wybrać aby wynik sondaży był zblizony do
              rzeczywistego. Od astrologii nalezy wymagać tego samego. Jeżeli bada korelację
              między przebiegiem wydarzeń a ukłądami ciał na niebie to bajpierw musi
              udowodnić, że taka korelacja jest. A to nie jest udowodnione. I tu jest pies
              pogrzebany. Jeżeli okaże się, że rzeczywiście takie związki widać astrologia
              wróci do kręgu nauki. Ale jak na razie nie jest to potwierdzone. Szczerze móiąc
              myślę, że gdyby takie związki były, to od dawna byłyby one potwierdzone
              eksperymentalnie.
              >
              > Astrologia może poczekać. Paradygmaty się zmieniają. Każde narzędzie ma swoje
              > ograniczenia i od pewnego momentu staje się tylko balastem. Gdyby ślepo
              > stosować brzytwę Ockhama, neutrina nigdy nie zostałyby odkryte. Astrologia
              nie
              > musi zabiegać na siłę o uznanie jej za dziedzinę „naukową”, bo niby
              > dlaczego
              > miałaby to robić?
              >Alex: Jeżeli chodzi o neutrina, to spełniają one jak najbardziej brzytwę
              Ockhama. Szukanie ich wynikło z probvlemó związanych ze słabym rozpadem. Albo
              ten rozpadł łąmałby podstawowe prawa fizyki (co byłoby problemem bo wtedy
              trzeba by ponownie się nad nimi zastanowic), albo musiały istnieć jeszcze
              nieznane wówczas cząstki. Te cząstki elementarne Neutrina potem
              zaobserwowano.
              Pozdrowienia
              >
              >
              >
              >
              >
        • aureliano.83 Re: Hmmm......... 30.06.03, 17:05
          Aand... to cytat z jednej z książek Paulo Coelho... Podobno to trochę pachnie
          New Age. Ale cytat jest przedni. Chociaż nie jestem pewien, o co Ci chodzi z
          niebezpieczeństwem zawartym w tych słowach. Jak możesz, to wytłumacz mi to
          nieco. Dzięki.
          • all2 Do wszystkich 30.06.03, 18:32
            Widzę, że na tym miłym forum zrobiło się niezłe zamieszanie i wkrótce może
            dojść do rękoczynów :) Jeśli zostało to spowodowane moim wtargnięciem, to
            najmocniej przepraszam - nie chciałam burzyć spokoju przy herbatce, zależało mi
            tylko na sprostowaniu kilku nieporozumień. Też lubię herbatkę, więc znikam i
            już nie przeszkadzam, chyba że Alex jeszcze o coś zapyta.
            pozdrowienia, a.
            • ralston Re: Do wszystkich 30.06.03, 18:45
              all2 napisał:

              > Widzę, że na tym miłym forum zrobiło się niezłe zamieszanie i wkrótce może
              > dojść do rękoczynów :) Jeśli zostało to spowodowane moim wtargnięciem, to
              > najmocniej przepraszam - nie chciałam burzyć spokoju przy herbatce, zależało
              mi
              >
              > tylko na sprostowaniu kilku nieporozumień. Też lubię herbatkę, więc znikam i
              > już nie przeszkadzam, chyba że Alex jeszcze o coś zapyta.
              > pozdrowienia, a.

              Nie traktuj tego w kategoriach zamieszania. Do rękoczynów być może i dojdzie -
              choć jeszcze nie uzgodniono, czy na przewalanki czy na gołe klaty :))) A przy
              herbatce nie zawsze spokój jest pożądany - to zależy, czy zaparzasz ją długo,
              czy krótko. W zależności od tego może mieć działanie uspokajające, albo
              pobudzające. Tak jest i tutaj. Obok wątków leniwych z natury przydają się i
              takie, które ożywiają atmosferę :)
              • all2 Re: Do wszystkich 30.06.03, 21:59
                ralston napisał:

                > Nie traktuj tego w kategoriach zamieszania. Do rękoczynów być może i dojdzie -

                > choć jeszcze nie uzgodniono, czy na przewalanki czy na gołe klaty :)))

                Jeśli na gołe klaty, to dajcie znać gdzie i kiedy, chętnie przyjdę
                popatrzeć :)))
          • aand Re: o cytacie... 30.06.03, 21:03
            aureliano.83 napisał:

            > Aand... to cytat z jednej z książek Paulo Coelho... Podobno to trochę pachnie
            > New Age. Ale cytat jest przedni. Chociaż nie jestem pewien, o co Ci chodzi z
            > niebezpieczeństwem zawartym w tych słowach. Jak możesz, to wytłumacz mi to
            > nieco. Dzięki.

            Ojej, staralem sie Ciebie odeslac do Nxa - bo on i madrzejszy i Dobry Duch...:)
            Ales okazal sie dociekliwym i upartym wiec spróbuje, nie licz jednak na jakies
            intelektualne figury, duchy nie zawsze maja lotne umysly... Zdanie mi sie
            podoba, ale i budzi mój niepokój - wiec nasz caly ludzki znój jest
            nieporozumieniem? Cala nasza ludzka madrosc jest psu na bude? - zyjemy od
            pokolen, kosc z kosci przodków, ich krew w naszej krwi, ich dusze w naszych i
            to wszystko w Boskej interpretacji jest zwyklym wariactem... To nie daje jakies
            wielkiej nadzieji. Na szczescie, wiemy ze to tylko domysl czlowieka - oj moim
            zdaniem bardzo rozgoryczonego. Czy to jest New Age? Nie znam niestety tej
            doktryny(?), mnie sie to bardziej kojarzy z gnoza - swiat jest tworem chorego,
            ulomnego demiurga, który uwiezil prawdziwego Boga - zbawienie nadejdzie z
            chwila usuniecia w niebyt szalonego uzurpatora...

            Teraz z troche innej beczki: Coelho troche szczególnie mi sie kojarzy... Po
            kolei: czytalem kiedys wywiad z niejakim pilkarzem Ronaldo (z czasów mojej
            kariery zawodniczej: w klubie moglem poobserwowac pilkarzy i stwierdzam ze
            wiekszosc z nich to piramidalne gluptasy), na pytanie co ostatnio czytal
            odpowiedzial ze nic nie czyta - bo po paru stonach zaczyna krecic mu sie w
            glowie...Po jakims czasie widze recenzje Alchemika w gazecie - "Te ksiazke
            przeczytal slynny pilkarz Ronaldo gdy polecila mu ja jego matka!" Troche juz
            zrozumialem co to za literatura... Ale zeby tylko nie krytykowac, polecam Ci
            ksiazki Nikosa Kazantzakisa, moze nie tylko "Zorbe" który jest b. pogodna
            ksiazka ale te bardziej o wymowie religijnej "Chrystus ukrzyzowany po raz
            wtóry" i "Ostatnie kuszenie Chrystusa" (I nie wierz dewotom którzy pluja na te
            ksiazke. Obawiam sie ze bedziesz z wrazenia usnac w nocy, jako i ja nie
            moglem...), "Biedaczyna z Asyzu" moze jeszcze "Kapetan Michal" i opowiadania.
            To ksiazki przesiakniete duchem greckiego Kosciola, ogólnie wschodniego
            Kosciola, który jest bardzo mistyczny, pelny dramatyzmu i tajemnicy. Jest
            jeszcze taki esej, nie moge sobie przypomniec tytulu - jezeli Ci zalezy to go
            poszukam i podam - wywarl na mnie ogromne wrazenie. Humanizm niemal w czystej
            postaci - krew odplywa z policzków i plomien przebiega przez twarz...

            I tyle...:)
            • chatka_ Re: o cytacie... 01.07.03, 12:18
              aand napisał:
              - krew odplywa z policzków i plomien przebiega przez twarz...

              Jesli odplywa to nie przebiega...chyba ze na przemian...to wspaniala
              rekomendjacja. Mysle ze Kazantzakisowi blizej do Tołstoja niż Kingowi, tego
              szukam, dzieki, dzieki!
    • annabl Re: Wagi wszystkich krajow laczcie sie 02.07.03, 09:05
      Ja nie jestem wagą ale za to mam arcy hiper wielka niezdolnosc do podejmowania
      decyzji. Moze dlatego, ze gdybym urodzila sie idealnie na czas to bylabym waga,
      a tak jestem panna, ktora tylko sporadycznie wie czego chce.
      pozdrowienia dla panien.
    • queenmaya Re: Wagi wszystkich krajow ... - moja odezwa 02.07.03, 12:42
      To mój ostatni post do Alexa. Zajrzałam tu tylko po to,
      żeby skopiować co bardziej durne jego wypowiedzi,
      ponieważ piszę tekst na temat nieznajomości zasad
      astrologii przez ogół społeczeństwa. Nie spodziewałam
      się, że temat kwitnie dalej, a nawet rozrósł się do tak
      gigantycznych rozmiarów. Jestem miło zaskoczona, a nawet
      zbudowania wypowiedziami niektórych forumowiczów, zarówno
      tych, którzy gotowi są przyznać, że w tej astrologii
      jednak coś jest jak i tych, którzy odrzucają ją w ciemno,
      ale potrafią okazać szacunek innym sposobom myślenia.

      Aleksie, popatrz ileż jest w tobie jest nienawiści,
      arogancji i pogardy dla ludzi oraz dla obiektywnej
      wiedzy. A ileż robisz błędów ortograficznych - jak na
      studenta historii to trochę wstyd!

      Po przeczytaniu twoich wypowiedzi jestem zupełnie pewna,
      że w ogóle nie czytasz postów swoich oponentów, nie
      przeczytałeś w ogóle tego, co napisała All2 i co
      napisałam ja. Tłumaczyłyśmy ci na przykład, że planety
      nie mają władzy nad ludźmi i że nie wpływają nawet w
      najmniejszym stopniu na życie, ale ty z uporem i furiacką
      wściekłością powtarzasz, że astrologia jest bzdurą, bo
      zakłada wpływ planet na ludzi. A skoro tego nie zakłada,
      to czy uznasz, że nie jest bzdurą?

      Ty w ogóle nie dyskutujesz, ty szalejesz w amoku. Jesteś
      pełen gniewu - nie wiem na co, bo na pewno astrologia nie
      zrobiła ci żadnej krzywdy. O co więc chodzi?

      Muszę ci wyjaśnić dlaczego nie odpowiedziałam na twoje
      pytania: nie mam po co, bo ty i tak nie słuchasz nikogo
      ani niczego, oprócz własnych obsesyjnych myśli. Dyskusja
      z tobą jest jak walenie grochem o ścianę. Ja nie znajduję
      przyjemności w wymianie zdań z kimś tak nieinteligentnym,
      bezmyślnym, zniewolonym umysłowo, ograniczonym i głuchym
      na argumenty. Nie dyskutuję również z ludźmi, którzy
      obrażają innych i bez podania dowodów naukowych używają
      argumentów typu „bzdura”, „zabobon”, „antymądrość” itp.

      Domyślam się, że jesteś „uczniem” profesora Ziołkowskiego
      (o ile dobrze przypominam sobie to nazwisko – taki siwy,
      niski, pełen irracjonalnej nienawiści do astrologów;
      każdy swój wykład o astronomii zaczyna od nienawistnego
      opluwania tych zidiociałych astrologów – jakby nie miał
      nic ciekawszego do powiedzenia). Natomiast te bzdury o
      astrologii pobrałeś ze strony pana Adama Pietrasiewicza,
      dziecinnego „misia o bardzo małym rozumku”. Osobowość
      mistrza zawsze pozostawia swój ślad w umysłach
      bezmyślnych naśladowców. Podobnie zresztą jest w
      astrologii – tam też występują różne szkoły i problem
      fanatycznej wierności poglądom mistrza.

      Wielu sławnych astrologów zaczynało swą karierę od próby
      zrealizowania ambitnego zamiaru udowodnienia, że
      astrologia jest głupią pseudonauką, ale oni w
      przeciwieństwie do ciebie mieli dość kultury i rozumu,
      żeby zabrać się do tego naukowo. Zamiast uprzedzać się i
      nie przyjmować do wiadomości absolutnie niczego (tak jak
      robisz to ty) kupili podręczniki, efemerydy, tablice
      domów astrologicznych i zabrali się do nauki, żeby
      wiedzieć, z czym walczą i mieć naukowe argumenty w
      dyskusji z astrologiczną ciemnotą. I wiesz co się wtedy
      okazywało? Że odkrywali mądrość i prawdziwość astrologii,
      a w końcu sami stawali się wielkimi mistrzami.
      Największym polskim astrologiem jest DOKTOR Leszek Weres,
      człowiek wykształcony, prawdziwy erudyta w wielu
      dziedzinach nauk, który tak właśnie został astrologiem.

      Astrologia i astronomia zawsze istniały OBOK siebie. „I
      to i to”, a nie „albo albo”. Astrologia jest matką
      astronomii i psychologii i choćby za to należy się jej
      szacunek. Jedna nie ma nic wspólnego z drugą. Prosiłam
      cię, żebyś zajrzał do encyklopedii, zapraszałam cię
      również żebyś odwiedził moją stronę. Mógłbyś się dzięki
      temu dowiedzieć, czym różni się astrologia od astronomii,
      ale ty się BOISZ, że mógłbyś utracić swoją fanatyczną wiarę.
      Powinieneś zrobić porządek ze swoimi emocjami, bo inaczej
      się pochorujesz. Ale to wyłącznie twoja sprawa i twój wybór.

      A na zakończenie mały wykład ezoterycznego patrzenia na
      świat:

      Wszystko jest dwojakie, wszystko ma dwa bieguny,
      wszystko ma swą parę w przeciwności,
      to samo i nie to samo to jedno i to samo;
      przeciwieństwa są w naturze tożsame,
      różny jest tylko ich stopień; ekstrema stykają się ze sobą;
      wszystkie prawdy są tylko półprawdami;
      wszystkie sprzeczności dają się sprowadzić do harmonii.
      [Kybalion]
      Pozdrawiam
    • queenmaya Astrologia, astronomia, nauka i pseudonauka 02.07.03, 14:11
      Cz. I
      To mój ostatni post do Alexa.

      Zajrzałam tu tylko po to, żeby skopiować co bardziej
      durne jego wypowiedzi, ponieważ piszę tekst na temat
      nieznajomości zasad astrologii przez ogół społeczeństwa.
      Nie spodziewałam się, że temat kwitnie dalej, a nawet
      rozrósł się do tak gigantycznych rozmiarów. Jestem miło
      zaskoczona, a nawet zbudowania wypowiedziami niektórych
      forumowiczów, zarówno tych, którzy gotowi są przyznać, że
      w tej astrologii jednak coś jest jak i tych, którzy
      odrzucają ją w ciemno, ale potrafią okazać szacunek innym
      sposobom myślenia.

      Aleksie, popatrz ileż jest w tobie jest nienawiści,
      arogancji i pogardy dla ludzi oraz do obiektywnej wiedzy.
      A ileż robisz błędów ortograficznych - jak na studenta
      historii to trochę wstyd!

      Po przeczytaniu twoich wypowiedzi jestem zupełnie pewna,
      że w ogóle nie czytasz postów swoich oponentów, nie
      przeczytałeś w ogóle tego, co napisała All2 i co
      napisałam ja. Tłumaczyłyśmy ci na przykład, że planety
      nie mają władzy nad ludźmi i że nie wpływają nawet w
      najmniejszym stopniu na życie, ale ty z uporem i furiacką
      wściekłością powtarzasz, że astrologia jest bzdurą, bo
      zakłada wpływ planet na ludzi. A skoro tego nie zakłada,
      to czy uznasz, że nie jest bzdurą?

      Ty w ogóle nie dyskutujesz, ty szalejesz w amoku. Jesteś
      pełen gniewu - nie wiem na co, bo na pewno astrologia nie
      zrobiła ci żadnej krzywdy. O co więc chodzi?

      Muszę ci wyjaśnić dlaczego nie odpowiedziałam na twoje
      pytania: nie mam po co, bo ty i tak nie słuchasz nikogo
      ani niczego, oprócz własnych obsesyjnych myśli. Dyskusja
      z tobą to jak walenie grochem o ścianę. Ja nie znajduję
      przyjemności w wymianie zdań z kimś tak nieinteligentnym,
      bezmyślnym, zniewolonym umysłowo, ograniczonym i głuchym
      na argumenty. Nie dyskutuję również z ludźmi, którzy
      obrażają innych i bez podania dowodów naukowych używają
      argumentów typu „bzdura”, „zabobon”, „antymądrość” itp.
      Domyślam się, że jesteś „uczniem” profesora Ziołkowskiego
      (o ile dobrze przypominam sobie to nazwisko – taki siwy,
      niski, pełen irracjonalnej nienawiści do astrologów;
      każdy swój wykład o astronomii zaczyna od nienawistnego
      opluwania tych zidiociałych astrologów – jakby nie miał
      nic ciekawszego do powiedzenia). Natomiast te bzdury o
      astrologii pobrałeś ze strony pana Adama Pietrasiewicza,
      dziecinnego „misia o bardzo małym rozumku”. Osobowość
      mistrza zawsze pozostawia swój ślad w umysłach
      bezmyślnych naśladowców. Podobnie zresztą jest w
      astrologii – tam też występują różne szkoły i problem
      fanatycznej wierności poglądom mistrza.
                • aand Re: obiecanki... ;) 02.07.03, 14:40
                  ralston napisał:

                  > Byłaby to niepowetowana strata dla nauki. Taki młody, dobrze się
                  zapowiadający
                  > pracownik naukowy...

                  Uwazam ze z pozytkiem dla niego - coz rozbity nos i fiolki pod oczami? Ale
                  poswieca sie przeciez dla Nauki!
                • alex.4 Re: obiecanki... ;) 02.07.03, 15:45
                  ralston napisał:

                  > Byłaby to niepowetowana strata dla nauki. Taki młody, dobrze się
                  zapowiadający
                  > pracownik naukowy...
                  Alex: rals, ale w tobie jest herbata... pytam Cię na serio co sądzisz o takich
                  wątkach... jesli Ci sie podoba to no problem, twój kłopot.... ale ty też jesteś
                  zwolennikiem lania. A w sumie dlaczego karze się uczniów za niewiedze, a starsi
                  nie daja im przykłądu. Może lać za przekonania zabobonne?
                  Ja nie jestem pracownikiem naukowym, ja jestem naukowcem (choc pracuje na
                  uniwersytecie)...
                  Pozdrowienia
                  • ralston Re: obiecanki... ;) 02.07.03, 16:04
                    alex.4 napisał:


                    > Alex: rals, ale w tobie jest herbata... pytam Cię na serio co sądzisz o
                    takich
                    > wątkach... jesli Ci sie podoba to no problem, twój kłopot...

                    Ja tam nie mam żadnych kłopotów ani z tym wątkiem ani z innymi. Nie muszę się
                    znać na wszystkim. Nie znam się na astronomii, na astrologii, na fizyce
                    jądrowej, uprawach hydroponicznych i spawaniu gazowym. I jeszcze paru rzeczach.
                    Ale nie zacietrzewia mnie jak kogoś to bawi...

                    . ale ty też jesteś
                    >
                    > zwolennikiem lania.

                    Lanie od czasu do czasu niektórym dobrze robi ;)))


                    A w sumie dlaczego karze się uczniów za niewiedze, a starsi
                    >
                    > nie daja im przykłądu. Może lać za przekonania zabobonne?

                    Nie wiem. Ja nie karałem swoich uczniów za niewiedzę, ani ich nie lałem,
                    chociaż zauważałem czasami zabobonny lęk przed wyjściem do tablicy :)

                    > Ja nie jestem pracownikiem naukowym, ja jestem naukowcem (choc pracuje na
                    > uniwersytecie)...
                    > Pozdrowienia

          • aand Re: obiecanki... ;) 02.07.03, 14:38
            all2 napisał:

            > Najpierw sami się umówcie... Gdzie te gołe klaty???


            "W tym najwiekszy jest ambaras...". Co moge zrobic? :) A jesli chodzi o moja
            skromna osobe, to musze poprosic kolege o link gdzie widac jak stoje na slupku
            startowym - watly chlopczyna.