Czy istnieje coś takiego jak "choroba psychiczna"?

11.09.09, 19:51
Moim zdaniem możliwe do zaistnienia są jedynie niepoprawne zachowania
nieakceptowane społecznie które prowadzą do wykluczenia i powstania bariery
"chory"-społeczeństwo, a to z kolei prowadzi do jeszcze większej deformacji
poglądów, zwyczajów i zachowań "chorego", włącznie z powstaniem urojeń
słyszalnych i doświadczalnych nerwowo oraz psychicznie.

Szereg deficytów w sposobie myślenia i rozumowania pozbawionym konfrontacji z
rzeczywistością i korekcji może prowadzić do wynaturzeń w postrzeganiu siebie
i otoczenia, a w konsekwencji do traumatycznych rezultatów.

Innymi słowy sami, jako społeczeństwo, tworzymy swoich wariatów, bo nie
rozumiemy że są tacy sami jak reszta świata.

Racja czy nie?
    • jan_stereo Re: Czy istnieje coś takiego jak "choroba psychic 11.09.09, 20:19
      Sama odmiennosc to jeszcze nie jest wlasciwe pojebanie, to nie ma nic
      wspolnego ze spoleczenstwem tylko z tym, jak panujemy nam wlasnym
      umyslem, jesli ten kontroluje nas calkowicie, to juz mamy niechybnie
      krzywo pod sufitem. Bo ze niby czemu nie mozna by oszalec na bezludnej
      wyspie, no mozna i to calkiem niezle.
      • dekadencja1 Re: Czy istnieje coś takiego jak "choroba psychic 11.09.09, 21:14
        jan_stereo napisał:

        > Bo ze niby czemu nie mozna by oszalec na bezludnej
        > wyspie, no mozna i to calkiem niezle.

        Pytanie , kto miałby na tej bezludnej wyspie zdefiniować to jako
        szaleństwo
        • leda16 Re: Czy istnieje coś takiego jak "choroba psychic 11.09.09, 22:08
          dekadencja1 napisała:
          Pytanie , kto miałby na tej bezludnej wyspie zdefiniować to jako
          > szaleństwo


          Nikt, bo choroba psychiczna zawsze jest zaburzoną relacją z otoczeniem społecznym.
          • dekadencja1 Re: Czy istnieje coś takiego jak "choroba psychic 12.09.09, 09:54
            leda16 napisała:

            > dekadencja1 napisała:
            > Pytanie , kto miałby na tej bezludnej wyspie zdefiniować to jako
            > > szaleństwo
            >
            >
            > Nikt, bo choroba psychiczna zawsze jest zaburzoną relacją z
            otoczeniem społecznym.

            To rodzi kolejne pytanie , kto zaburza tę relację jednostka-
            otoczenie społeczne
    • wichrowe_wzgorza Re: Czy istnieje coś takiego jak "choroba psychic 11.09.09, 20:27
      Uważam, ze choroby psychiczne, to dolegliwość społeczna. Gremialnie wymaga się :
      przystosowania, podobnej - na jednej linii (braku) wrażliwości lub psychopatii.

      Mam ucznia, jest 11 latkiem o wysokiej inteligencji pochodzącym z domu ubogiego,
      pogardzanego w środowisko. Podejrzewam, ze przy jego sposobie postrzegania
      świata, inteligencji, wrażliwości - grozi mu za chwile rozłam niesamowity...
      rozpad. Wie, ze nie jest postrzegany za to jakim jest, tylko czyim jest
      dzieckiem, buntu w nim wiele. Nie mam pomysłu na tę chwilę, jak temu zaradzić,
      żeby nie nastąpiło w nim całkowite pęknięcie. Szkoda takiej głowy, pięknego
      umysłu i cudnej wrażliwości.
      • funstein Re: Czy istnieje coś takiego jak "choroba psychic 11.09.09, 21:05
        żeby nie nastąpiło "pęknięcie" trzeba chłopaka zaprowadzić do
        urologa i nauczyć go, że miłości matki nie zastąpi miłością
        swojej ręki tylko miłością do swoich pasji.
        • wichrowe_wzgorza Re: Czy istnieje coś takiego jak "choroba psychic 11.09.09, 22:11

          Głupi jesteś jednak

          :)
          • funstein Re: Czy istnieje coś takiego jak "choroba psychic 12.09.09, 07:57
            jednak jeszcze nie zaczęłaś myśleć.

            tyle jest wykolejonych ludzi ile jest
            koorew, którym się wydaje, że mają rację
            z racji posiadania macicy.
            • wichrowe_wzgorza Re: Czy istnieje coś takiego jak "choroba psychic 12.09.09, 08:02
              funstein napisał:

              > jednak jeszcze nie zaczęłaś myśleć.
              >
              > tyle jest wykolejonych ludzi ile jest
              > koorew, którym się wydaje, że mają rację
              > z racji posiadania macicy.
              >
              Zdecydowanie Fun. Idz do urologa:)
              • funstein Re: Czy istnieje coś takiego jak "choroba psychic 12.09.09, 10:54
                a po co ?
                • wichrowe_wzgorza Re: Czy istnieje coś takiego jak "choroba psychic 13.09.09, 21:47
                  funstein napisał:

                  > a po co ?
                  >

                  W tym samym celu;) Sam ukochałeś coś tam bardziej zamiast matki:) Rękę? Dlatego
                  tak jedziesz po kobietach, ot...
                  Powodzenia, popękany:)
      • by_witch Re: Czy istnieje coś takiego jak "choroba psychic 11.09.09, 21:47
        Co to znaczy domu pogardzanego w środowisku? Czyli rodzina gdzie
        ojciec i matka piją są bezrobotni itp.
        Jeżeli to, to może zacznij od tego że tym domem nie należy gardzić a
        szukac jakiejs względnej platformy porozumienia, gdzie oni mogliby
        dostać pomoc.moz ze zapoznać ich z innymi ludzmi, gdzie mogą dostać
        wsparcie?

        PS.
        W tej chwili pracuję gdzie indziej, ale kusi mnie do powrotu do
        pracy w szkole właśnie z dziećmi.:)))
        • wichrowe_wzgorza Re: Czy istnieje coś takiego jak "choroba psychic 11.09.09, 22:13

          Sluchaj, ja nie gardzę, środowisko jednak ma MOC

          ...
          rozumiesz?
          • leda16 Re: Czy istnieje coś takiego jak "choroba psychic 11.09.09, 22:35
            .wichrowe_wzgorza napisała:

            >
            > Sluchaj, ja nie gardzę, środowisko jednak ma MOC
            > rozumiesz?


            Ja nie rozumiem. Dla polskich dzieci pochodzenie społeczne się nie liczy a i dorośli nie okazują swojej pogardy tak ostentacyjnie i jawnie. Zwłaszcza nieprzeciętnemu dziecku. Chyba, że mały bandziorek z niego.Jeśli tak, rzeczywiscie nikt nie będzie piał z zachwytu nad jego "wrażliwością"
            >
            • babushka okazuja ja... 13.09.09, 20:49

              leda16 napisała:

              > .wichrowe_wzgorza napisała:
              >
              > >
              > > Sluchaj, ja nie gardzę, środowisko jednak ma MOC
              > > rozumiesz?
              >
              >
              > Ja nie rozumiem. Dla polskich dzieci pochodzenie społeczne się nie liczy a i do
              > rośli nie okazują swojej pogardy tak ostentacyjnie i jawnie. Zwłaszcza nieprzec
              > iętnemu dziecku. Chyba, że mały bandziorek z niego.Jeśli tak, rzeczywiscie nikt
              > nie będzie piał z zachwytu nad jego "wrażliwością"
              > >
              >
              .., w bialych rekawiczkach, inteligentne dziecko to zrozumie, rozumie i czuje,
              Ledo :)

              W_W :)

    • funstein Re: Czy istnieje coś takiego jak "choroba psychic 11.09.09, 20:48
      zdecydowanie nie istnieje.

      wszystko co jest tak nazywane to albo:

      1)
      choroby organiczne wynikające albo z zagłodzenia mózgu
      poprzez lata jedzenia nabiału (śmietana do sałaty ,
      śmietana do mięsa, śmietana do kawy itd itd itd)
      Każdy kto kradnie cielakom mleko płaci za to zdrowiem,
      bo mózg potrzebuje do życia mikroelementów, których
      wchłanianie blokują białka mleka.

      2)
      choroby organiczne mózgu wynikające z uzależnienia od
      masturbacji i katowanie pnia mózgu w pogoni za ciepłem
      i miłością, których nie otrzymało się od matki (choroba sieroca).

      3)
      dowolne kombinacje przyczyn 1) i 2)
    • s.p.7 Re: Czy istnieje coś takiego jak "choroba psychic 11.09.09, 21:02
      Nie ma czegoś takiego jak choroba psychiczna. To wymysł psychiatrii, związany z
      jej autoteliczną egzystencja.

      W ICD (International Classification of Diseases) zawiera kilka set rożnych
      "chorób psychicznych" klasyfikujących się na "leczenie".
      Wyglada to tak ze ktos daje propozycje nowej chorby nazwijmy ją: zaurzenie
      osobowosci spontanicznej - osobowosc spontaniczna - choroba polegajaca na
      czestej i intensywnej ekscytacji pod wpływem zewnętrznych impulsow.
      Kilku kolesi kłosuje i jesli jest dosc gosow na tak - to przechodzi - mamy nową
      chorobę psychiczna osobowsc spontaniczna

      wkrótce kazuje sie ze na tą chorobę cierpi az 7% populacji kobiet i 1% męzczyzn,
      atakuje głownie w młodym wieku.

      Psychiatrzy zaczynaja serwowac "leki" czyli psychoaktywne srodki obizającę
      ekscytację w jakims stopniu i zamulajace człowieka.
      Tak "Leczony" czlowiek musi zarzywac chemikalia wiele lat dopkuki ekscytacja i
      przeminie i wtedy bedzie go mozna uznc za zdrowego, choć ciezko go uzdrowić.
      Psychoterpaia bedzie :chorych" ludzi leczyla z ekscytacji uczac opanowania i
      wtrzemiezliwosci, dostrzegania negatywow, chowania emocji w sobie.

      Jesli ktos gdzies zauważy EKSCYTUJACA SIE OSOBĘ bedzie ją mozn zabrac do
      szpitala i poddac przymusowemu leczeniu i chemioterapii.

      Słowo choroba sugeruje ze dany czlowiek nie tyle jest co urodzil się spaczony,
      ma niewlasciwe geny.
      KAzde wykluczac okreslone zachowania jako NIEODPOWIEDNIE.

      To pietno na czloowieku.

      Tak oto z spontanicznych osob ktore tak bardzo lubimy zrobilismy chorych
      psycholi, na ktorych farmaceutyka jeszcze zarobi.


      CHOROBA PSYCHICZNA NIE ISTNIEJE,
      co najwyzej mozna mowic o pewnych formach uszkodzenia mozgu w wyniku wypadkow
      lub postepujacej degradacji.

      A to a rzadkie przypadki czasem naturalne.

      NIE ma czegos takiego jak choroba psychiczna. I nigdy nei bedzie, sa ludzie
      ktorzy zwyczajnie przezyaja rózne skomplikowane reakcje emocjonalne, psychiczne.


      Kiedys mowilo sie ze dziecko jest aktywne, żywe i pobudzone.
      DZis mowi sie ze cierpią na ADHD przypisując dziecom mocne psychotropy.

      Cala psychaitria jest zbedna, co najwyzj mogla by pomagac w leczeniu uzaleznien.
      Ale bez chemii.

      Wrazliwi ludzie przechodza powaznezmiany psychiczne, czasem po doswiadczeniach,
      smierci bliskich moga wpasc w depresje, ale to nie choroby, tylko reakcje
      orgaznimu, procesy emocjonlane, najzywklejsze jakie byly o dawna w swiecie kied
      nikt nei nazwyal czegos "Chorobą" pietnujac i wykluczajac zachowanie jako "normalne"

      to pewnaforma totalitaryzmu, ta sama ktora skazywałą na silne chemikalia i pobyt
      w odzialach zamknietych chory na "schizofrenie bezobjawową" - czyli politycznych
      oponentow.
      • leda16 Re: Czy istnieje coś takiego jak "choroba psychic 11.09.09, 23:03
        s.p.7 napisał:

        > Nie ma czegoś takiego jak choroba psychiczna. To wymysł psychiatrii,


        A na czym opierasz swoje arbitralne stwierdzenie?
        >
        > W ICD (International Classification of Diseases) zawiera kilka set rożnych
        > "chorób psychicznych" klasyfikujących się na "leczenie".


        Mylisz się. Chorób psychicznych jest tam tyle, że na palcach jednej ręki je zliczysz. Reszta to zaburzenia.


        > Wyglada to tak ze ktos daje propozycje nowej chorby nazwijmy ją: zaurzenie
        > osobowosci spontanicznej


        to są odmiany zaburzeń osobowości, nie odmienne choroby. Nie ma chorób osobowości, bo osobowość to konstrukt abstrakcyjny, przyjęty w celach opisowych tak, jak liczby urojone w matematyce.


        > Psychiatrzy zaczynaja serwowac "leki" czyli psychoaktywne srodki obizającę
        > ekscytację w jakims stopniu i zamulajace człowieka.


        Leki są po to, żeby usunąć albo ostre objawy choroby albo objawy zaburzające relacje z otoczeniem. Np. jeżeli zaburzeniom nerwicowym towarzyszą ataki panicznego lęku, to "psychoaktywny" środek ma za zadanie pacjenta uspokoić, czyli zmniejszyć ten jego straszliwy lęk na skutek którego nie może racjonalnie myśleć ani działać. A "zamulać" mogą ryby akwarium a nie lekarstwo czlowieka.


        > Tak "Leczony" czlowiek musi zarzywac chemikalia wiele lat dopkuki
        ekscytacja i
        > przeminie i wtedy bedzie go mozna uznc za zdrowego,


        Jak popracujesz wiele dni nad słownikiem ortograficznym, wówczas będzie Cię mozna uznać za douczonego ;).



        choć ciezko go uzdrowić.


        Tak, jak niektórych trudno nauczyć ortografii jezyka polskiego. Muszą sami się nauczyć.


        > Psychoterpaia bedzie :chorych" ludzi leczyla.


        Psychoterapia nie jest metodą leczenia. Jest sposobem na zmianę funkcjonowania społecznego.
        >
        >
        >
        > Słowo choroba sugeruje ze dany czlowiek nie tyle jest co urodzil się spaczony,
        > ma niewlasciwe geny.


        Wady genetyczne też nie są chorobami, bo w przeciwieństwie do nich charakteryzuja się dużą statyką


        >


        >
        >
        > CHOROBA PSYCHICZNA NIE ISTNIEJE,


        Dobrze by to było ;).


        > lub postepujacej degradacji.



        A postępujaca degradacja to nie choroba? Niebywałe! :)
        >
        >
        >
        > NIE ma czegos takiego jak choroba psychiczna. I nigdy nei bedzie,


        Za to jest i zawsze bedzie skłonnośc pewnych ludzi do myslenia życzeniowego.



        >
        > Wrazliwi ludzie przechodza powaznezmiany psychiczne, czasem po doswiadczeniach,
        > smierci bliskich moga wpasc w depresje, ale to nie choroby,


        Oczywiście, że nie. To są stany reaktywne.

        tylko reakcje


        tak, jest nawet dla nich fachowe określenie: "reakcje sytuacyjne" - zaburzenia psychiczne spowodowane trudna dla pacjenta sytuacją.
        • lifeisaparadox Re: Czy istnieje coś takiego jak "choroba psychic 11.09.09, 23:22
          leda16 napisała:

          > Leki są po to, żeby usunąć albo ostre objawy choroby albo objawy zaburzające re
          > lacje z otoczeniem.

          Nie ma choroby, z mojego punktu widzenia oczywiście, są objawy skrajnej
          frustracji nieumiejętnością dopasowania się.
          Te objawy można regulować chemią, a jakże, ale samego niedopasowania tym nie
          uleczymy.
          Pozostają kwestie podstawowe które muszą ulec zmianie inaczej napewno doprowadzą
          do "magicznej choroby psychicznej" (naszego symbolu stanu, w którym już nie
          umiemy się dogadać z człowiekiem).

          Pułapka skojarzeń, wniosków i intepretacji potrafi być zabójcza dla każdego
          umysłu...
          Nie ma czegoś takiego jak "geny psychiczne", może być tylko przekazywana
          "patologia myśleniowa", no, najwyżej jakaś większa wrażliwość i inteligencja tu
          się można zgodzić.
      • fraupilz Re: Czy istnieje coś takiego jak "choroba psychic 12.09.09, 10:20
        > W ICD (International Classification of Diseases) zawiera kilka set rożnych
        > "chorób psychicznych" klasyfikujących się na "leczenie".

        > To pietno na czloowieku.

        ICD-10 i DSM IV (klasyfikacje chorób) służą do tego, żeby orientacyjnie
        pogrupować objawy pod pewnymi nazwami, tak żeby można było je leczyć. Czy
        nazwiemy coś chorobą psychiczną, czy zespołem problemów psychicznych, i tak nie
        chodzi o napiętnowanie osoby chorej albo z problemem, tylko odszukanie jej na
        jakiejś osi tak żeby można było jej pomóc. Te dwie klasyfikacje odnoszą się poza
        tym nie tylko do chorób psychicznych, ale do wszystkich możliwych chorób.
    • by_witch Językowo fatalnie napisane. 11.09.09, 21:40
      W sumie brak konkretnej informacji o co Tobie chodzi.
      Pojęcie "Choroba psychiczna" nic nie mówi, to tak jakby
      powiedział "Choroba serca" jest około 200 znanych aktualnie chorób
      serca. I cała ogromna ilość "Chorób psychicznych". Do stawiana
      diagnoz wykonuje sie cały szerg badań. W wypadku chorób psychicznych
      testów i obserwacji w szpitalu.
      • funstein Re: Językowo fatalnie napisane. 11.09.09, 21:43
        ehhh witch, czy Ty na prawdę wierzysz w bzdury, które piszesz ?
        • leda16 Re: Językowo fatalnie napisane. 11.09.09, 22:29
          funstein napisał:

          > ehhh witch, czy Ty na prawdę wierzysz w bzdury, które piszesz ?


          Generalnie Ona nie pisze bzdur. Jest intelektualnie błyskotliwa, ma analityczny umysł i precyzyjne riposty. Może posiada niezbyt dokładną wiedzę o chorobach i zaburzeniach psychicznych, ale jak na samouka radzi sobie całkiem nieźle.
          >
          • komandos_seal Re: J?zykowo fatalnie napisane. 19.09.09, 03:39
            leda16 napisa?a:

            > funstein napisa?:
            >
            > > ehhh witch, czy Ty na prawd? wierzysz w bzdury, które piszesz ?
            >
            >
            > Generalnie Ona nie pisze bzdur. Jest intelektualnie b?yskotliwa, ma analityczny
            > umys? i precyzyjne riposty. Mo?e posiada niezbyt dok?adn? wiedz? o chorobach
            > i zaburzeniach psychicznych, ale jak na samouka radzi sobie ca?kiem nie?le.
            > >
            >
            xxxxxxxxxxxxx
            Hahah. To juz jest wyzsza jazda. Super

          • komandos_seal Re: Językowo fatalnie napisane. 19.09.09, 18:17
            leda16 napisała:

            > funstein napisał:
            >
            > > ehhh witch, czy Ty na prawdę wierzysz w bzdury, które piszesz ?
            >
            >
            > Generalnie Ona nie pisze bzdur. Jest intelektualnie błyskotliwa,
            ma analityczny
            > umysł i precyzyjne riposty. Może posiada niezbyt dokładną
            wiedzę o chorobach
            > i zaburzeniach psychicznych, ale jak na samouka radzi sobie
            całkiem nieźle.
            > >
            >
            xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

            poprostu.....przerastasz Leda
      • leda16 Re: Językowo fatalnie napisane. 11.09.09, 22:24
        by_witch napisała:

        >
        > Pojęcie "Choroba psychiczna" nic nie mówi, to tak jakby
        > powiedział "Choroba serca" jest około 200 znanych aktualnie chorób
        > serca.


        Może ja powiem - Chorób psychicznych jest zaledwie kilka: schizofrenia, cyklofrenia, mania, depresja (ta może być chorobą i objawem choroby), zespół urojeniowy. I to wszystko. Nerwice nie są chorobami psychicznymi, nie są też nimi zaburzenia osobowości, mimo, że to wszystko znajduje się w ICD-10, czyli podręczniku dla psychiatry i psychologa do klasyfikacji chorób i zaburzeń psychicznych. Natomiast ile jest chorób serca nie mam najmniejszego pojęcia.

        Do stawiana
        > diagnoz wykonuje sie cały szerg badań. W wypadku chorób psychicznych
        > testów i obserwacji w szpitalu.

        To święta prawda. Ale możliwa, choć znacznie trudniejsza jest diagnoza w Poradni Zdrowia Psychicznego. Trudność powstaje wtedy, gdy choroba psychiczna jest skąpoobjawowa. Natomiast dość łatwo zdiagnozować nerwicę i zaburzenia osobowości.
    • lifeisaparadox Re: Czy istnieje coś takiego jak "choroba psychic 11.09.09, 23:16
      Popatrzmy na typowy przykład jakiejś fikcyjnej postaci (typowego człowieka?) i
      mechanizm powstawania "nerwicy".
      Człowiek czegoś nie umie. Spotyka się z krytyką pod której presją popełnia nadal
      błędy lub jeszcze większe błędy. Niewiele informacji co jest poprawne, tylko
      pusta małpia krytyka. Człowiek popada w nerwicę bo nie potrafi robić czegoś tak,
      jak od niego się wymaga. Nie rozumie informacji zwrotnych padających ze strony
      orangutanów.
      Popada we frustrację.
      Nie umie o nic zapytać, bo krytykują go że jest bezczelny i arogancki bo mówi
      wprost a w dodatku próbuje krytykować innych za ich krytykę.
      Zaczyna wymyślać wszystkim od idiotów i zamyka się we własnym widzeniu świata.
      Spotyka się przez to z jeszcze większą krytyką swojego "zamknięcia się".
      Przykłady co jest poprawne przynoszą niewielki pożytek, a kolejna krytyka z tym
      związana wyzwala roztrzęsienie, bezradność aż w końcu kolejne zamknięcie się.
      Układ nerwowy zdecydowanie wyraża stan frustracji, a chemia w mózgu go
      prezentuje tak a nie inaczej.
      Nie umie nic powiedzieć, bo boi się że znowu dostanie po głowie...
      Zamyka się jeszcze bardziej i zaczyna tworzyć swój własny świat.
      Za to też obrywa od otoczenia.
      Tak powstaje schizofrenia.
      Człowiek próbuje czytać w myślach.
      Wykształca sobie "głosy przewodnie" w swojej głowie.
      Schizofrenię też się krytykuje i napiętnuje, z jeszcze większą siłą.
      Ten człowiek nie nauczył się mówić z uśmiechem "nie radzę sobie, pomóż mi" - a
      może i za takie próby też obrywał.
      Za ekspresję własnych odczuć i myśli też obrywał bo były przepełnione przesadą i
      poczuciem niezrozumienia, a może był po prostu geniuszem i posiadał od urodzenia
      niesamowity umysł?
      W ten oto sposób niszczymy człowieka, jest to jawna egzekucja, oczywiste
      okrucieństwo i przejaw naszej niskiej mentalności.

      Chyba powinniśmy spróbować pożyć trochę w stadzie dzikich orangutanów i zobaczyć
      jak niewiele nas różni od małpiej logiki... i czy wogóle coś nas od nich różni?

      Nie mam racji?
      Na ile jest to "fikcyjna historyjka"?
      I gdzie tkwią blędy owego zahukanego "geniusza"?

      Taka luźna myśl...
      • by_witch Zły przykład i widać nie rozumiesz pojęcia. 12.09.09, 11:09
        Piszesz człowiek nie może wykonac czegoś tam, masz na myśli pracę?
        To po co ten ktoś zabiera się za taką pracę, ktorej nie jest w
        stanie wykonać? Myśliwi w czasach jaskiniowych, byli expertami od
        łowów. Zadna grupka ludzi, na łowy nie wysyłała kogoś, kto nie znał
        natury lasu, obyczajów zwierząt. Do łowów uczono dzieci już od
        maleńkiego.
        Podobnie jest i dziś, jaka firma graficzna posadzi za pulpitem
        komputera kogos kto nie potrafi obsługiwać podstawowych programów
        graficznych? Zadna. I nikt taki kto nie zna się na tym, nie ma
        wykształcenia i nie ukończył szkół, nie weżmie się za taką posadę.
        Uczysz się to masz też okazję do praktyk, gdzie na terenie firmy
        zdobywasz wiedzę praktyczną jako praktykant.
        Wtedy dostajesz pomoc od kolegów. Innym razem ty uczysz praktykantów.

        Inna sprawa człowiek to inteligentna istota, która to co sie
        nauczyła w jednej dziedzinie, moze adekwatnie przełożyć na inną
        dziedzinę. W tym pomaga zawsze zdolność percepcji i bystrosć umysłu.

        Ta historia którą opisałeś to historia człowieka kaleki. Kaleki,
        który nie daje sobie rady z pracą i ze złymi wspólpracownikami.
        Obowiązkiem człowieka jest być asertywnym i nie pozwolić sobą innym
        pomiatać.



        Tego typu chorobę opisujesz osoba o silnych zdrowych strukturach
        psychczinych w życiu nie dostanie. Mozna być bardzo zestresowanym,
        można przeżyć bardzo silny stres i pod wpływem tego stresu dostać
        np. omamy słuchowe, ale nigdy nie dostanie się schizofrenii.
        Schizofrenia jest chorobą genetyczno-środowiskową. Jest bardzo dużo
        błędnych diagnoz na tę chorobę, a co za tym idzie i tez podawania
        leków, czasami zupełnie nie potrzebnych.

        Czujesz że jesteś w miejscu pracy zbyt stresowany, to idziesz
        najpierw do szefa, jeżeli to nie pomaga idziesz do lekarza, jezeli
        ten nie pomaga, zmienaisz pracę na inną.Albo szukasz lepszej pracy
        od pierwszego dnia zatrudnienia.

        Na temat goryli nie wiele wiem, jednak nie mysle obrażac tych
        zwierząt przyrównując je do ludzi.



        • kaa.lka Re: Zły przykład i widać 12.09.09, 12:48
          ehh witcha,
          prosze nie zaczynaj mylic "obowiazkowych" kryteriow z ludzkimi
          wartosciami.
          bo zapetlasz je, tloczac przyklady jaskiniowych expertow
          wimplikowanych w firmowych praktykantow.
          mysle ze brak w tych wywodach jasnosci tezy zwartej teoretycznie z
          wlasnym doswiadczeniem oraz dowodem w postaci znanych wszystkim
          przykladow (definicji:)

          od dawna widze,
          ze dysponujesz szeroka wiedza,
          ktora moze emocjonalnie "wykorzystujesz";
          ale niewatpliwie wychodzac z dobrych intencji.

          pozdrawiajac wszystkich
          :)




        • yasemin Re: Zły przykład i widać nie rozumiesz pojęcia. 13.09.09, 19:00
          a ja chyba rozumiem, o co chodzi w poście lifeisaparadox'a. Podaje
          on/a pewien bardzo ogólny przykład, nigdzie nie jest napisane, że tu
          chodzi o dorosłego człowieka i o pracę. Mnie się wydaje, że początek
          tej historii to dzieciństwo, gdzie wiadomo, że rówieśnicy są
          okrutni, wyśmiewają, odrzucają, trudno trafić na kogoś mądrego, kto
          by rzeczywiście komuś coś wytłumaczył, zawsze najsłabszych, najmniej
          przystosowanych się wyklucza, sama ofiara nie potrafi jeszcze być
          asertywna i się bronić, a wychowacy w przedszkolu/nauczyciele w
          szkole/wychowawcy kolonijni często nie dostrzegają problemu/są
          bezradni/nie chce im się ingerować, nie przejmują się, że jakieś
          dziecko jest odrzucone przez grupę.
          Bardzo mi ten przykład przypomina moje własne dzieciństwo, do tej
          pory mam, może nie chorobę psych., ale liczne zaburzenia, a
          mechanizm ich powstawania i pogłębiana się właśnie tak wygląda...
          • lifeisaparadox Re: Zły przykład i widać nie rozumiesz pojęcia. 13.09.09, 20:28
            No właśnie yasemin, a zrozumienie mechanizmów myślenia - ucieczki - samoobrony
            takich osób które nie odnajdują się najlepiej mogło by sprawić że ludzie
            nauczyli by się sami wychodzić i rozumieć swoje własne problemy, pomagać innym w
            różnych kryzysach, a tym samym wzmocniło by to całe społeczeństwo i sprawiło że
            byli by sami normalni.

            Ale łatwiej jest coś zbyt trudnego, niezrozumiałego, nazwać "chorobą psychiczną"
            i zakończyć zbędne dywygacje.

            No a tutaj taki przykład "psychiczności":
            pl.wikipedia.org/wiki/Eksperyment_Rosenhana
            • leda16 Re: Zły przykład i widać nie rozumiesz pojęcia. 14.09.09, 07:24
              lifeisaparadox napisał:


              >
              >
              > No a tutaj taki przykład "psychiczności":
              > pl.wikipedia.org/wiki/Eksperyment_Rosenhana


              Badania stare, a wystarczy zmienić procedurę przyjmowania do szpitali psychiatrycznych by tego uniknąć. Zresztą na izbie przyjęć daje sie rozpoznanie wstępne i na zimne dmucha jeśli delikwent podaje nie tyle urojenia, co tendencje samobójcze. Poza tym psychiatrzy nie mają wystandaryzowanych narzędzi do diagnozy nozologicznej a psychologowie je mają, więc zwykle podczas pobytu na oddziale symulacja wychodzi jak szydło z worka. A już clou programu kończy u symulanta pielęgniarka ze szprycą haloperidolu :).
              • lifeisaparadox Re: Zły przykład i widać nie rozumiesz pojęcia. 14.09.09, 19:41
                leda16 napisała:

                > Poza tym psychiatrzy nie mają wystandaryzowanych narzędzi do diagnozy no
                > zologicznej a psychologowie je mają, więc zwykle podczas pobytu na oddziale sym
                > ulacja wychodzi jak szydło z worka.

                A istnieje coś takiego jak diagnoza-normalność? nie widziałem takiej opcji w
                testach :)))
                • leda16 Re: Zły przykład i widać nie rozumiesz pojęcia. 17.09.09, 06:43
                  A istnieje coś takiego jak diagnoza-normalność? nie widziałem takiej opcji w
                  > testach :)))

                  A istnieje coś takiego jak testowa definicja normalności? Poza tym testy trafnie wykazują chorobę psychiczną lub jej brak, a to w zupełności wystarczy do podjęcia leczenia lub wypisania pacjenta do domu.
      • shangri.la Re: Cóż za obłuda... 13.09.09, 20:45
        lifeisaparadox napisał: W ten oto sposób niszczymy człowieka, jest to jawna
        egzekucja, oczywiste
        > okrucieństwo i przejaw naszej niskiej mentalności.

        No tak, w niszczeniu kobiet jesteś akurat specjalistą.
        • lifeisaparadox Re: Cóż za obłuda... 13.09.09, 21:55
          shangri.la napisała:

          > lifeisaparadox napisał: W ten oto sposób niszczymy człowieka, jest to jawna
          > egzekucja, oczywiste
          > > okrucieństwo i przejaw naszej niskiej mentalności.
          >
          > No tak, w niszczeniu kobiet jesteś akurat specjalistą.

          Oh tak shangri.la, zaraz złożę wniosek do sądu o ubezwłasnowolnienie Cie
          umotywowane Twoimi licznymi hospitalizacjami psychiatrycznymi i brakiem realnych
          opiekunów, udowonię Twoją niepoczytalność oraz zgłoszę się jako wzruszony Twą
          bezradnością i zagubieniem, współczujący i kochany człowiek chcący się Tobą
          zaopiekować.
          Wycisnę łzy z sędzin.
          A potem zajmę się Tobą.... :>
          Cio Ty na to? :***
          • shangri.la Re: Cóż za obłuda... 14.09.09, 08:15
            1. Cóż to za przyjemność, mieć u boku ubezwłasnowolnioną kobietę?
            2. Liczne hospitalizacje? Byłam 3 razy w szpitalu. Jeden poród i dwa razy
            chirurgia, ale bezinwazyjna.
            3. Chętne sama "udowodniłabym niepoczytalność", gdyby to było możliwe. To mogło
            by być korzystne finansowo.
            4."współczujący i kochany człowiek chcący się Tobą
            > zaopiekować." KOCHANY? gdybyś napisał KOCHAJĄCY, to propozycja była by godna
            uwagi;)

            P.S. Leda wciąż na wolności?
            • lifeisaparadox Re: Cóż za obłuda... 14.09.09, 19:39
              shangri.la napisała:

              > 1. Cóż to za przyjemność, mieć u boku ubezwłasnowolnioną kobietę?

              No, można ją sobie tak wiesz, niszczyć bezwzględnie i za darmo.

              > 2. Liczne hospitalizacje? Byłam 3 razy w szpitalu. Jeden poród i dwa razy
              > chirurgia, ale bezinwazyjna.

              Muszę uknuć plan z Twoim psychiatrą zatem.
              Potem Cię ubezłasnowolnię i zniszczę, okej?

              > 3. Chętne sama "udowodniłabym niepoczytalność", gdyby to było możliwe. To mogło
              > by być korzystne finansowo.

              Idź na komisję i "bądź sobą" - wystarczy :)))

              > 4."współczujący i kochany człowiek chcący się Tobą
              > > zaopiekować." KOCHANY? gdybyś napisał KOCHAJĄCY, to propozycja była by go
              > dna
              > uwagi;)

              Oj tak, my niszczycielscy psychopaci wszyscy jesteśmy kochani i kochający.
              • shangri.la Re: Cóż za obłuda... 14.09.09, 19:53
                1. Już więcej złego mi nie zrobisz, niż zrobiłeś dotychczas....słowo!
                2. Nie mam psychiatry, ale mamy wspólną znajomą , Baskerwinkę, chociaż ona dawno
                straciła prawa do wykonywania zawodu, więc nasz spisek na kasę NFZ nie wyjdzie:(
                3. A jak Tobie poszło na komisji?:)
                4 Jeśli jesteś KOCHAJĄCY, to ja jestem Twoja na wieki!

                A to mały prezencik na nasz nowy, piękny początek...:)
                www.youtube.com/watch?v=GxJUTnJoc7o&feature=related
                • lifeisaparadox Re: Cóż za obłuda... 19.09.09, 14:51
                  1. Zrobię Ci wieeeeelką krzywdę, już mam to zaplanowane, znęcanie się psychiczne
                  i tortury emocjonalne
                  2. Bez psychiatry zginiesz w pomieszaniu
                  3. Świetnie, właściwie to nic nie musiałem mówić sami się domyślili (hahaha)
                  4. Dobra, ale ja kocham a potem nienawidzę.

                  To kiedy ślub?
                  • komandos_seal Re: Có? za ob?uda... 19.09.09, 15:51
                    lifeisaparadox napisa?:

                    > 1. Zrobi? Ci wieeeeelk? krzywd?, ju? mam to zaplanowane, zn?canie si? psychiczn
                    > e
                    > i tortury emocjonalne
                    > 2. Bez psychiatry zginiesz w pomieszaniu
                    > > 4. Dobra, ale ja kocham a potem nienawidz?

                    Xxxxxxxx

                    Tak mysle za co Leda ma isc do pudla.
                  • shangri.la Re: Cóż za radość;) 19.09.09, 21:46
                    Wiem , że kochasz i nienawidzisz. Ja nauczę Cię tylko kochać. Naprawimy to, co
                    zniszczyliśmy;)

                    Hmmm, ślub.....
                    • shangri.la Re: Cóż za radość;) 19.09.09, 22:25
                      www.youtube.com/watch?v=wEiyGgWt6noPamiętasz?
        • leda16 Re: Cóż za obłuda... 14.09.09, 07:14
          shangri.la napisała:

          >
          >
          > No tak, w niszczeniu kobiet jesteś akurat specjalistą.


          Oooo, widać jej następny utrzymanek poszukał bogatszego sponsoringu, a prokuratura umorzyła sprawę ;).
    • clarissa3 Re: Czy istnieje coś takiego jak "choroba psychic 11.09.09, 23:57
      Choroby psychiczne wymyslono do usuwania niewygodnych osobnikow -
      np. czlonkow rodziny, kobiety, zblakanych, wrogow, itp. - z widoku.
      Bo albo przerazali albo gotowke sie w ten sposob jakas dostawalo,
      np. odziedziczalo, wygrywalo, itp. Zamykano ich w zakladach,
      tzw.'azylach'. Tam obchodzono sie z nimi dokladnie tak samo jak sie
      dalej z nimi obchodzi i teraz. Psychiatria to jedyna nauka ktora w
      swoich metodach leczenia nie posunela sie do przodu nic od czasu
      kiedy ja wymyslono. Wciaz np. stosuje sie szoki elektryczne ktore
      robia dziury w pamieci delikwenta, wiaze sie, izoluje, otumania
      chemicznymi srodkami.
    • komandos_seal NIE istnieje a czemu pytasz swiro? 12.09.09, 06:58
      Jasne ze nie. A tobie co dolega? Krocze czy globus?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja