atena90
13.09.09, 19:52
Witam.Chciałam się Was poradzić,może mieliscie podobną sytuacje jak
ja i może doradzilibyście mi jak wyjść z tego toksycznego
związku.Jestem z chłopakiem prawie 7 lat,od 18 roku zycia.Wszystko
byłoby ok, gdyby nie to,ze on jest strasznym maminsynkiem,a od kiedy
jego ojciec zmarł więcej czasu spędza z matką niż ze mną.Jestesmy
zaręczeni od roku,ale żadnych planów na przyszłośc nie
widac.Jestesmy w tym samym wieku.Czasami rozmumiemy się bez słów,a
czasami jego zachowanie jest gorsze od dziecka.Obiecuje coś,a potem
nie dotrzymuje słowa.Umówiliśmy się np. dzisiaj ze przyjedzie do
mnie na 17 i pojdziemy razem na pizzę,oczywiscie nie
przyjechał.Gdybym do niego nie zadzwoniła nie wiedziałabym co
jest,no ale to chyba on powinien pierwszy do mnie zadzwonic i
poinformowac mnie,ze się spóźni albo,że jest zmiana
planów.Oczywiście nie bierze nigdy zadnej winy na siebie, tylko,ze
ja coś od niego chce.Już mam dość takich beznadziejnych sytuacji i
tego,że więcej czasu z matką spędza.Przecież matka tez nie będzie
żyła wiecznie i musi sam założyc rodzinę,bo chyba o to chodzi jak
się człowiek zaręcza?Albo ja czegoś tutaj nie rozumiem.
Takie sytuacje powtarzają się często i za każdym razem jego winy w
tym nie ma,to jak jakieś błędne koło.Czasami się w tym gubię i biorę
winę na siebie bo juz nie mam siły na kłótnie i przekomarzanie
się...wiem,ze powinnam z nim zerwać ale nie potrafię,jestem
strasznie do niego przyzwiązana no i mimo wszystko Go kocham i to mi
nie pozwala od niego odejść.Poza tym jest tez egoistą,dzisiaj miałam
ochotę na pizzę ,a on na to: to źle trafiłaś, ja nie jestem
głodny.Czy to jest normalne????MaM już tego na prawde serdecznie
dość!!!Poradzcie coś.Dzięki i pozdrawiam.