tak troche z boku

07.01.04, 10:28
Czy ktos moglby mi podpowiedziec jak znalezc dystans do siebie? i moze
jeszcze gdzie.
    • malvvina Re: tak troche z boku 07.01.04, 10:41
      za kazdym razem gdy masz ochote sie skarzyc - zartuj z siebie
      • Gość: Oleńka Re: tak troche z boku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.01.04, 17:00
        > za kazdym razem gdy masz ochote sie skarzyc - zartuj z siebie

        AMEN.
        • katrynka Re: tak troche z boku 09.01.04, 18:40
          Gość portalu: Oleńka napisał(a):

          > AMEN.

          Ale to nie jest równanie z jedną niewiadomą :)
      • ziemiomorze Re: tak troche z boku 07.01.04, 17:09
        malvvina napisała:

        > za kazdym razem gdy masz ochote sie skarzyc - zartuj z siebie

        a jak naprawde boli?

        z.
    • Gość: qm a ty ? stań w lustrze i się oddalaj IP: *.future-net.pl 07.01.04, 10:55
      jak dystans już będzie wystarczający zatrzymaj się...
      • katrynka Re: stań w lustrze i się oddalaj 07.01.04, 11:36
        czyli mam zniknac z pola widzenia? w dalszym ciagu nie wiem jak. zartować,
        kiedy ma sie ochote uzalac nad soba, to juz jest jakas wskazowka. Ale co
        jesli "kontroler jakosci" w Tobie jest tak czujny, ze kaze Ci milczec?
        • j_ar Re: stań w lustrze i się oddalaj 07.01.04, 11:40
          co do dystansu do siebie...to moze tak, ciezko go miec kiedy patrzy sie na
          siebie przez oczy innych ludzi, ale tez ciezko nagle przestawic sie na
          spojrzenie wlasne na inych, kiedys strasznie mnie ujelo jak ktos powiedzial, a
          propo pewnych ladnych dam i niesmialych chlopcow przy nich: "stary wyoraz sobie
          jedynie, ze taka ksiezniczka siedzi na kiblu i pierdzi, tak samo jak kazdy"- no
          nie wiem czemu mnie to rozbawilo, ale tak jakos trafnie to bylo hahaha
          • katrynka Re: stań w lustrze i się oddalaj 07.01.04, 13:07
            przykład obrazowy :) i pewnie skuteczny, gdy sobie probujesz kogos oswoić. we
            własnej sprawie jednak nie działa, bo taki widok na siebie każdy ma na
            codzień :)
            Mnie, tak w ogole, dystans do ludzi źle się kojarzy z robieniem sobie z nich
            żartów. Tak jakoś mam, może to sie z tego bierze, że znam takie osoby, mam je
            na codzień, ktore lubią śmiać się z innych. Taki troche sbosób na życie to
            jest, taki cool ;)
            A może to jednak jest kwestia poluzowania sobie cugli?
            • j_ar Re: stań w lustrze i się oddalaj 07.01.04, 13:17
              alez nie, dystans do ludzi to nie jest robienie sobie z nioch zartow, to
              jedynie swiadomosc, ze nie sa wcale tacy doskonali abysmy musieli brac z nich
              przyklad czy nie daj bog!!! sie ich bac!!.... o boze:)
              • aretha04 Re: stań w lustrze i się oddalaj 07.01.04, 18:59
                popieram j_ara. Żartowanie sobie z osoby (oczywiście przy niej), nawet jak to
                jest mój przełożony, musi mieć tylko umiar i najważniejsze wyczuć nastrój i
                humor tej osoby. W pracy często to robię i jak dotąd (a to już bardzo długoooo)
                nie miałam nigdy żadnych nieprzyjemności z tego powodu i przez większość osób
                jestem lubiana. Ba, często są to nawet takie małe żarty "niepolityczne" i nie
                oznacza to,że szef nie ma autorytetu. Owszem, są w pracy, a także w życiu
                prywatnym osoby za którymi ja nie przepadam, ale to ja wtedy trzymam je na
                dystans.
                Spróbój zartować, a na złe napewno Ci to nie wyjdzie.

                jestem sobie Krakowianka
                mam spódnicę, nie mam wianka
                • katrynka Re: stań w lustrze i się oddalaj 09.01.04, 18:39
                  Powiem wiecej ja też się z nim zgadzam :) dystans nie = sie robienie sobie z
                  kogos zartow. Ale już relacja odwrotna zachodzi, bo osmieszenie sobie kogoś
                  bywa metodą budowania do niego dystansu.
                  jasne, że żarty i poczucie humoru jeszcze nikomu nie zaszkodzily. Można bez
                  nich życ, ale co to za życie... Rzecz w tym, po co ich sie używa. Jesli po to
                  zeby kosztem kogos sobie nastroj poprawic albo go ośmieszyć, to dla mnie
                  wątpliwa jest ich wartość. JEszcze gorzej, kiedy bohater pozostaje w blogiej
                  nieswiadomosci i lgnie do towarzystwa, ktore na boku sobie stroi z niego zarty.
                  A fatalnie, kiedy sobie swoją sytuację uświadamia. ten bohater.
                  I wcale nei trudno bohaterm zostac, tu gdzie ja jestem. Ja o tym pisalam,
                  ludzie drodzy :)

                  A tak w ogole, to chcialam o dystansie do siebie. Jak byc takim bohaterem i
                  przetrwać :)?
    • Gość: Imagine Re: tak troche z boku IP: *.unl.edu 07.01.04, 20:05
      jak mi wyjasnisz, co rozumiesz przez "siebie" to moze ci cos pomoge.
      Imagine.
      • katrynka Re: tak troche z boku 09.01.04, 18:51
        Gość portalu: Imagine napisał(a):

        > jak mi wyjasnisz, co rozumiesz przez "siebie" to moze ci cos pomoge.
        > Imagine.


        Imagine, żebyś Ty wiedział jak ja nei lubie wiwisekcji... ;) ale jak sie
        powiedzialo a no to dalej bedzie b.
        tak najprościej - "ja" to jest moje terytorium, które buduje albo
        przebudowuje. łatwo nie jest, każdy wie. Mnie dlatego jest trudno, bo jestem
        dla siebie surowym krytykiem. W dodatku lubiącym przywiązywać się do swojego,
        wypracowanego w pocie czoła, wizerunku. I kiedy ktos kwestionuje te
        moje "zdobycze", smiejąc się z nich i umniejszając ich wartość, to mi się
        troche wali swiat. A przecież nie powinienien. Wali mi się ten swiat w taki
        sposob, że trace zaufanie do ludzi. I do siebie.
        Wystarczy? :)
        • Gość: Oleńka kwilunia, kwilunia ;) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.01.04, 19:04
          > dla siebie surowym krytykiem. W dodatku lubiącym przywiązywać się do swojego,
          > wypracowanego w pocie czoła, wizerunku. I kiedy ktos kwestionuje te
          > moje "zdobycze", smiejąc się z nich i umniejszając ich wartość, to mi się
          > troche wali swiat. A przecież nie powinienien. Wali mi się ten swiat w taki
          > sposob, że trace zaufanie do ludzi. I do siebie

          Czy Ty widziałas kiedys kogoś, kto przez wszystkich byłby oceniany tak samo?
          Nic bardziej naturalnego, niż stan, w którym jeden mówi, ze jesteś ładna,
          drugi, ze brzydka, jeden że bystra, drugi, że głupia itd.itp. To, co dla
          jednego bedzie wielkim sukcesem, dla drugiego sukcesikiem. Co dziwnego jest we
          względności?

          Nie sądzisz, ze powinno sie przywiązywać wagę tylko do zdania ludzi mądrych?
          Przecież jeśli Cię idiota podziwia to chyba powód do niepokoju? ;)

          • katrynka po dluższej kwiluni 15.01.04, 13:34
            Gość portalu: Oleńka napisał(a):

            > Czy Ty widziałas kiedys kogoś, kto przez wszystkich byłby oceniany tak samo?
            > Nic bardziej naturalnego, niż stan, w którym jeden mówi, ze jesteś ładna,
            > drugi, ze brzydka, jeden że bystra, drugi, że głupia itd.itp. To, co dla
            > jednego bedzie wielkim sukcesem, dla drugiego sukcesikiem. Co dziwnego jest
            we
            > względności?

            Uhmm... fakt, nic bardziej oczywistego. ;) Ale dzieki za ten tekst, warto go
            sobie w glowe wbic i z tej perspektywy sie sobie przygladac.

            >
            > Nie sądzisz, ze powinno sie przywiązywać wagę tylko do zdania ludzi mądrych?
            > Przecież jeśli Cię idiota podziwia to chyba powód do niepokoju? ;)
            >

            Szczereze powiedziawszy to zbyt wielu w swoim otoczeniu mędrców nie mam,
            idiotów tym bardziej. najwięcej jest takich, którzy czasem chlapną coś
            głupiego, a czasem sie wzniosa na szczyty madrosci. I onich tu pisze.
            Własciwie to zaczynam dochodzic do wniosków, ze albo:

            a) problem, o ktorym pisze nei jest problemem, to norma
            b) piszę tak, że nikt mnie nie rozumie
            c) problem, jest tak zawily, że nikt nie jest w stanie mnie zrozumiec

            wybieram sobie dzisiaj opcje pierwszą.

            pozdrawiam
            K.
            • Gość: OIeńka Re: po dluższej kwiluni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.01.04, 16:13
              > Szczereze powiedziawszy to zbyt wielu w swoim otoczeniu mędrców nie mam,
              > idiotów tym bardziej. najwięcej jest takich, którzy czasem chlapną coś
              > głupiego, a czasem sie wzniosa na szczyty madrosci.

              Wznoszą się, kiedy mówią, co w Tobie lubią :)
              Reszta to błoto.

              pozdrawiam :)))
              • katrynka Re: po dluższej kwiluni 15.01.04, 17:01
                No własnie, a w błocie nie ma sensu sie taplac.

                Masz w sobie niesamowitą siłe. pozdrawiam :)
                • Gość: OIeńka Re: po dluższej kwiluni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.01.04, 17:21
                  > Masz w sobie niesamowitą siłe. pozdrawiam :)

                  Nie większą niż Ty ;)

                  Tylko Ty swojej jeszcze nie widzisz :)))
    • kwieto Re: tak troche z boku 07.01.04, 21:01
      "jedyna przyczyna dla ktorej aniolowie potrafia latac, jest to ze traktuja siebie tak lekko".

      Moze tedy droga?
    • cossa Re: tak troche z boku 09.01.04, 02:53
      wlasnie tak troche z boku trzeba stanac
      i tak troche z boku go poszukac ;))

      pozdr.cossa
      • katrynka Re: tak troche z boku 09.01.04, 18:55
        trudno jest być sedzią we własnej sprawie.

        też pozdrawiam
        k.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja