r.richelieu
07.01.04, 22:06
Nasunęły mi się straszne wnioski po ostatnich dyskusjach, zwłaszcza z azem,
o opiekuńczej roli państwa. Że niby za duża, że utrzymuje państwo
darmozjadów. Że opieka społeczna, według niektórych, w ogóle powinna nie
mieć miejsca bo powinna ją zastąpić pomoc rodziny, rodu może nawet.
Co z pracą wobec tego? Czy państwo ma prawo, ba, ma obowiązek organizować
programy pierwsza praca, dopłacać do stażów dla absolwentów. Czy ma
obowiązek prowadzić bezpłatne szkolenia dla grup zawodowych, które muszą się
przekwalifikować, np. górnicy i rolnicy. Czy może te funcje też ma przejąć
rodzina, ród.
Czy? Dlatego właśnie tak wielu ludzi szlag trafia, że wujek, że ktoś tam.
Rodzina najważniejsza więc trzeba najpierw jej napełnić kiesy. Czy to firma
sprzedająca hot-dogi na dworcu czy minister.
ot, niech wszystko zostanie w rodzinie
tfu