matyldan
18.09.09, 12:09
Mężczyzna, 30 lat. Kiedyś nie był dobrym człowiekiem. Krótko po tym, jak
skończył 20 lat, prowadził po alkoholu i spowodował wypadek, w którym zginął
młody człowiek. Poszedł do więzienia na 4 lata, gdzie zmienił się nie do poznania.
Teraz jest złotym człowiekiem. Pełen szacunku, dobroci itd. Naprawdę, zmiana o
180 stopni. Znajomi oceniają go jako niezwykle wartościowego, dobrego
człowieka. Poznałam go już kilka lat po jego wyjściu z więzienia. Ma kiepskie
doświadczenia z kobietami, bo część uciekała na wieść o wyroku (nie ukrywa
tego). Jest nieufny.
Natomiast nasz "związek" wyrastał z przyjaźni, ja od początku wiedziałam, że
siedział, za co itd.
Piszę, bo nie wiem, czy ja - jako być może jego kobieta (na razie wszystko
toczy się bardzo powoli) mogę jakoś mu pomóc. On ma ogromne poczucie winy,
cały czas. Mówi, że lepiej mu było w więzieniu, bo tam się przynajmniej czuł
ukarany. Mówi, że boi się pójść na cmentarz. Czasami wracają do niego te myśli
i zamyka się w sobie bardzo. Sam wie, że ja przez to obrywam, bo w jednej
minucie jest świetnie, a w następnej jest zimny jak lód, i czasami mnie od
siebie bardzo odsuwa.
Nie wiem, czy z nim o tym rozmawiać, czy zmieniać temat. Czy mogę coś zrobić,
żeby mu się w głowie wszystko poukładało. Bardzo mi na nim zależy.