martapoprostu
24.09.09, 11:59
mowią, ze jestem madra kobieta(mam 20 lat, studiuje dwa kierunki
dziennie), bylam w trzech zwiazkach powazniejszych,i kazdy ten
zwiazek konczyl sie skryzwdzeniem mnie. bardzo przezywalam, nie
jadlam, nie moglam ze soba wytrzymac, taka nerwowka... nie dam rady
juz tak, teraz wlasnie zakonczyl sie trzeci zwiazek, i bardzo
przezywam, chyba nawet bardziej niz poprzedni 3letni, gdzie bylam
zdradzona,i potraktowana bez szacunku...ten trwal miesiac,bylo
wyjatkowo, dogadywalismy sie , bylam w szoku, ze poznalam kogos
takiego,poprostu cud, rozumielismy sie,porzadalismy siebie, i nagle
olewka z jego strony, nie mial czasu,a gdy zapytalam czemu nie
napisal, ze zajety jest, to odpowiedzial,ze nawet ne czul takiej
potrzeby, i zaczley sie rozmowy, dlugie, dwie noce przegadalismy,
naprzemian placzac,i sie tulac,sie rozstalismy,mimo ze ja nie
chcialam, naobiecywal mi tyle rzeczy, to nie byl bajer, lecz on
zrozumial, ze jestem dla niego za madra,za dorosla,boi sie mnie
skrzywdzic,bo jestem delikatna,a on wciaz kocha bylą,lecz wie ,ze to
koniec,i tez jest pewny, ze ja go pokocham jak nikt inny by nie
mogl,lecz on nie dalby z siebie 100% a ja zasluguje na lepszego.
mimo, ze jestem tak idealna wg nich,mowia,ze nie jestem Tą kobieta.z
kazdym zwiazkiem czuje sie coraz gorzej,nie potrafie juz normalnie
funkcjonowac, zawalam wszystko,nie spie, tylko sie trzese,bo mam tak
niską pewnosc siebie, i sama siebie nie doceniam.czuje sie
brzydka,naiwna,beznadziejna,bardzo beznadziejna,nie mam w nikim
opracia.nikt mnie rozumie, moi znajomi sa w moim wieku, i nie
rozumieja,nie maja pojecia o niczym.nie wiem co mam robic.