Zmierzanie do nikąd& & #35 8230;?

09.01.04, 10:52
Pare miesiecy temu rozstalismy sie z mezem. Stalo sie to z jego inicjatywy.
Po dokladnie 4 miesiacach jestesmy znowu razem. Jestesmy w zwiazku od
kilkunastu lat (prawie polowe mojego zycia). Byl dla mnie kims wyjatkowym,
kochalam go naprawde bardzo mocno. Odejscie meza bylo dla mnie traumatycznym
przezyciem. Po jego powrocie rozmawialismy przez dwa dni wyjasniajac sobie
rozne sprawy. Jedna z nich byla forma komunikacji oraz koniecznosc mowienia o
swoich uczuciach. Wydawalo mi sie, ze sprawa jest prosta. A jednak okazalo
sie, ze lata swiadomosci bycia nierozumiana oraz niemoznosc otwartego
mowienia o swoich potrzebach daja swoje zniwo. Znowu zaczynam zamykac sie,
mam opory przed powiedzeniem tego co czuje, bo mam wrazenie kruchosci naszego
porozumienia. Mam potrzebe rozmawiania, zadawania pytan, w przeciwienstwie do
mojego meza. A moja milosc do tego czlowieka? Mam uczucie spustoszenia I
sponiewierania tego, co bylo we mnie najlepsze dla niego. Czuje sie
psychoterapeuta naszego zwiazku a oczekiwalam partnerstwa. Nie mam zwyczaju
zalamywac sie I z kazdej niecodziennej sytuacji wyciagac wnioski. Teraz
zastanawiam sie co robic, aby nie wpasc w pulapke, ktora doprowadzi nas do
nikad, czyli do ulepszonych starych ukladow. Obydwoje mamy dobre intencje,
ale to nie wystarczy.

Zapewne niejedno z Was bylo w podobnej sytuacji I moze z perspektywy czasu
wiecie jakich bledow mozna uniknac.

Pozdrawiam
trixxx
    • Gość: Imagine Re: Zmierzanie do nikąd& & & #35 35 8230;? IP: *.unl.edu 09.01.04, 15:13
      mysle, ze z etapu partnerstwa przeszliscie na etap realnosci. Pierwszy
      charakteryzowal sie swoistym zaklamaniem co do partnera. Drugi ma na celu
      odkoloryzowanie i zajecie sie realnym czlowiekiem. To wspanialy etap waszego
      zwiazku, o nieporownanie wiekszych mozliwosciach. Dajcie mu szanse. Rozmawiajcie
      ile tylko sie da. Widzisz, wiekszosc par albo konczy zwiazek w takiej sytuacji,
      albo kapcanieje ciagle zyjac obok siebie ale juz nie ze soba. Widze wielka
      dynamike w waszym zwiazku. Macie szanse doczekac poznej starosci w prawdziwej,
      niczym nie zmaconej milosci. Dojrzewacie duchowo.
      Imagine.
      • Gość: Oleńka Re: Zmierzanie do nikąd& & & & #35 35 35 82 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.01.04, 15:57
        > Rozmawiajci
        > e
        > ile tylko sie da.

        "Mam potrzebe rozmawiania, zadawania pytan, w przeciwienstwie do
        mojego meza"

        i co?
      • trixxx Teoria 09.01.04, 15:58
        Dziekuja za taka odpowiedz, bo spodziewalam sie raczej porady typu "idz i kup
        sobie misia pluszowego, ktorego bedziesz raczyc swoimi pytaniami, a mezowi daj
        spokoj":). Duzo w niej optymizmu.

        Teorie mam w malym palcu - rozmawiac jak najwiecej. Widzisz cos, czego ja nie
        widze, lub jeszcze nie widze. Byc moze spodziewam sie zmiany naszcy reakcji o
        180 st., a to jeszcze za wczesnie. Ja caly czas zastanawiam sie jak nauczyc
        siebie i meza rozmawiac ze soba. W teorii to takie proste. Kiedy przychodzi
        moment, ze chce cos powiedziec, zastanawiam sie i odkladam na nastepny dzien. A
        mam tyle pytan i przemyslen. Tylko obawiam sie, czy ta moja chec do wyjasniania
        nie doprowadzi mojego meza do takich reakcji, ze na moje "kochanie, chcialabym
        o czyms porozmawiac" uslysze "za chwile, musze pojsc po mleko". A przy okazji
        naprawde czuje sie jak terapeuta, a to nie jest zbyt wygodne.

        Pozdrawiam
        trixxx

        • Gość: Oleńka Re: Teoria IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.01.04, 16:00
          > "kochanie, chcialabym
          > o czyms porozmawiac"

          Przyjmiesz radę od kogoś młodszego? :)
          Omijaj to zdanie.
          • trixxx Re: Teoria 09.01.04, 16:18


            > Przyjmiesz radę od kogoś młodszego? :)
            > Omijaj to zdanie.

            :)))))
            Pewnie, ze przyjme i dziekuje.
            A jak Ty to robisz. Rzecz wydaje sie banalna, ale czasami banal moze stac sie
            nie do przeskoczenia.
            trixxx
            • Gość: Oleńka Re: Teoria IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.01.04, 16:29
              Kiedyś mężczyzna, z którym byłam zwiazana, powiedział, ze kiedy słyszy to
              zdanie, robi mu się słabo, bo wydaje mu się, ze zaraz bedzie musiał odpierać
              jakieś zarzuty. I że nie ma to związku ze mną, tylko jest alergią "obcego"
              pochodzenia :) Potem jeszcze kiedyś tak słyszałam, jak ktoś inny do kogos tak
              mówił.

              Najprostszy patent to chyba zaufać mu - uwierzyć, że to, co chcesz powiedzieć
              jast dla niego ciekawe i ważne, nawet jeśli sam nie bardzo umie mówić o sobie.
              I przekonać, że jestes ciekawa, co myśli i nie bedziesz, go kochac mniej, jeśli
              będzie zły czy znudzony. Że może o czyms takim powiedzieć.

              W sumie, nie mówią ci, którzy obawiają się negatywnej reakcji na swoje słowa.

              I nie zapomnij, że można i napisać.

              :)
              • Gość: Oleńka poza tym IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.01.04, 16:32
                nic tak dobrze nie buduje klimatu do rozmowy jak start od zachwytu tym, co jest
                fajne i co w kimś szczególnie lubimy albo czym nam frajdę zrobił :)
          • j_ar Re: Teoria 09.01.04, 16:31
            hihihi... noo.. nie wrozy to niczego dobrego... wtedy jakos mamy chec wlasnie
            szczegolna na..na piwo?.. ;)


            > > "kochanie, chcialabym
            > > o czyms porozmawiac"
            >
            > Przyjmiesz radę od kogoś młodszego? :)
            > Omijaj to zdanie.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja