kto to zrozumie?

IP: 81.210.100.* 09.01.04, 20:07
Mam pewien problem, tzn dla niektórych to wcale nie byłby problem...Otórz
jestem z partnerem, i jest nam ze soba dobrze, a mnie bardzo zależy na tym
związku. Mój mężczyzna powiedział mi ostatnio,że powinnam być bardziej
twarda, zasadnicza i tajemnicza... ale ja nie wiem jak mam sie do tego
wsyztkiego zabrać.... nie wiem w jaki sposoób mam to zrobić. On jest
człowiekiem stanowyczym, i zawsze miał starsze kobiety... A ja nie chce go
stracić, bo jesli straciłabym jego, to nie miałabym nic. Nie wiem w jaki
sposób mam uczynić to, abym była twarda wobec niego... CO, mam odmówic mu
spotkania, jeśli i tak widzimy sie rzadko... nie mam pojęcia jak to zrobić,
ażeby później nie wynikło z tego nic złego... żeby nie było, że się już nim
nie interesuje... Nie wiem co mam ze sobą zrobić, nie moge się na niczym
skupić .... Proszę o jakiekolwiek wskazówki.
    • cossa Re: kto to zrozumie? 09.01.04, 20:15
      a czy on oprocz tego, ze Ci powiedzial jaka powinnas byc
      powiedzial rowniez jak sie masz do tego zabrac?

      pozdr.cossa
      • Gość: Maryla Re: kto to zrozumie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.01.04, 20:36
        nie rozumiem tu czegoś:-) to on chce Cie taką jaką cię poznał czy może
        cos zupełnie innego?Nie wiem jak dlugo sie znacie ,ale co będzie za kilka
        lat kiedy mu sie znudzisz "poprawiona"? a Ty chcesz byc twarda i
        stanowcza? nie podobasz sie sobie taka jaka jesteś?

        Pozdrawiam
    • Gość: Oleńka owszem - masz coś oprócz niego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.01.04, 20:44
      siebie...

      puść go w trombe jak najszybciej, jeśli on sie serio bierze za zmienianie
      Ciebie ;)
    • Gość: MM Re: kto to zrozumie? IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 09.01.04, 20:46
      Zmień faceta.
    • kamfora Re: kto to zrozumie? 09.01.04, 21:32
      Kochać należy wszystkich ludzi (nie wyłączając siebie :-).
      Kochać - czyli pragnąć ich dobra, szczęścia. Pragnąć, aby znaleźli swoje
      najlepsze miejsce w życiu.
      I w pewnym momencie zdarza się, że nabiera się pewności: Najlepsze miejsce dla
      mnie to miejsce obok tego oto spotkanego człowieka. A dla tego człowieka
      najlepsze miejsce na świecie - to miejsce przy mnie. We wspólnym domu, we
      wspólnym łóżku, przy wspólnym stole...Jeśli ten człowiek ma takie same odczucia
      w stosunku do mnie - to wspaniale.
      Jeśli ma wątpliwości, próbuje stawiać warunki, dopasowywać mnie do swojego
      "ideału" - to znak, że mylę się w kwestii tego najlepszego dla niego miejsca.
      Muszę odejść, żeby on mógł być szczęśliwy.
    • qw5 Re: kto to zrozumie? 09.01.04, 21:50
      "A ja nie chcę go stracić, bo jeśli straciłabym jego, to nie miałabym nic."

      Znaczące to zdanie.

      Myślę, że jemu nie zależy na Tobie. Ten związek tylko wpędza Cię w niepotrzebne
      rozterki i kompleksy. Popieram w pełni powyższe wypowiedzi. Pozwól mu odejść,
      zachowasz godność i zachowasz siebie. Nie można budować swojego szczęścia,
      stawiać na szali całe swoje życie opierając się tylko na 1 wartości, bo jeśli
      okaże się, że ta wartość była w środku pusta, albo jeśli ona odejdzie, to co
      pozostanie?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja