Gość: somee
IP: 82.139.13.*
10.01.04, 20:22
Witam wszystkich,
Około rok temu zakończyłam ponad 6-letni związek. Nie była to decyzja
pod wpływem chwili. Czułam się kompletnie niekochana, odebrano mi
prawo do popełniania błędów. Każda moja i nie moja pomyłka czy błąd (złe
słowo, zachowanie niezgodne z jego oczekiwaniem itp.) uruchamiał lawinę
oskarżeń, przypomiania mi najmniejszych błędów i przede wszystkim wmawiania mi
mojej rzekomej winy. Byłam na skaraju wyczerpania psychicznego.
Oczywiscie nie było mi łatwo odejść, walczyłam do końca.
Niedawno minął rok, poukładałam swoje życie. Wydaje mi się, że jestem
szczęśliwa, choć jestem sama. Jednak często zdarzają się chwile, że
wspomnienia wracają, szczególnie te przykre. Wraca nasza ostatnia rozmowa, w
której obarczył mnie winą za swoje rzekomo zniszczone życie. Ciagle wydaje mi
się, że nie mam prawa do szczęścia. Analizuję swoje przeszłe błędy.
Chciałabym w końcu zapanować nad tym okropnym poczuciem winy. Zdaję sobie
sprawę, że ono zostało mi wmówione. Zostałam obarczona odpowiedzialnością za
nie swoje błędy.
Poradźcie proszę jak to zrobić? Czy pójść do psychologa? Dlaczego udało mu się
w taki sposób zapanować nade mną?
pozdrawiam
somee