ysl_09
04.10.09, 16:25
Przeżyłam z nim ponad 4 lata swojego życia. Rozstaliśmy się pół roku temu i to
była moja decyzja. Powód banalny. Samotność, brak zrozumienia, ciągle
pretensje i brak zaangażowania i chęci, by walczyć o coś co dawno wygasło.
Naprawdę wierzyłam, że to była dobra decyzja, że nie chce tak dalej.
Rozstaliśmy się w złości, jak najgorsi wrogowie. Powiedział, że nigdy mnie nie
kochał, że był ze mną z wygody i że wreszcie oddałam mu wolność, by w koncu
znaleźć kogoś na kogo zasługuje. Nie były to słowa wypowiedziane pod wpływem
chwili, nie były to też słowa powiedziane mi na złość. Osoba, którą kiedyś tak
strasznie kochałam, nienawidzi mnie. Czego ja właściwie oczekiwałam, rozstania
w przyjaźni. Czy takie coś jest w ogóle możliwe? Pół roku minęło, a ja wciąż
nie mogę się pozbierać. Trzy dni temu widziałam go z kimś, właściwie z nią.
Nie wiem jak nazwać to co teraz czuję - złość, żal, zazdrość. Choć ja to
zakończyłam, to nie mogę go zapomnieć. Nie mogę żyć spokojnie ze świadomością,
ze osoba, której zdradziłam swe największe sekrety, która pozwoliłam być ze
mną tak blisko - teraz mnie nienawidzi. On jest moim pierwszym. Nasze pierwsze
zbliżenie, mój pierwszy raz to najintymniejsza z intymnych spraw. Jak żyć ze
świadomością, ze on tymi "tajemnicami" może dzielić się nie tylko z nią, ale
też i z innymi. Rozpowiadać o tym, o czym ja nie chciałam się podzielić nawet
z najbliższą przyjaciółką.;/