"cham" prosze o definicje...

IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 12.01.04, 20:40
Moja jest taka:

"Czlowiek ktory w nieodpowiednim momencie mowi prawde, uzywajac do tego
prostych slow zrozumialych dla wszystkich"


Pozdr.


ryb
    • kwieto Re: "cham" prosze o definicje... 12.01.04, 20:49
      Prawda nie ma tu nic do rzeczy :")
      Agresja, wulgarnosc, umniejszanie, nieumiejetnosc dostosowania sie do otoczenia (nie mylic z
      non-konformizmem)

      A co do prawdy...
      "Zręczność w kontaktach z otoczeniem nie polega na tym, by nie mówić prawdy, lecz
      powiedzieć ją w taki sposóób, żeby się rozmówca nie rozzlościł"
      • Gość: ryb Re: "cham" prosze o definicje... IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 12.01.04, 21:32
        Witaj Kwieto :)

        Czekales na taki watek co? hihihi:) Musze sie zgodzic z Twoja definicja,
        poniewaz jest "ciekawa" az do bolu...


        Pozdr.


        ryb
        • kwieto Re: "cham" prosze o definicje... 12.01.04, 22:08
          > Czekales na taki watek co? hihihi:)

          Eeeeeetam, dosc juz sie tu nagadalismy wszyscy o chamstwie :"P
          A co rozumiesz przez "ciekawa do bolu"?
          • Gość: ryb Re: "cham" prosze o definicje... IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 12.01.04, 22:42
            Pomyslalem troche globalnie, moze nie na temat ale mozna przez przypadek na
            niezlego chama wyjsc w innych krajach czy kulturach. Chodzi mi o
            nieumiejetnosc dostosowania sie do otoczenia. Dlatego napisalem "ciekawa do
            bolu"...
            • procesor Re: "cham" prosze o definicje... 12.01.04, 22:54
              Gość portalu: ryb napisał(a):
              > Pomyslalem troche globalnie, moze nie na temat ale mozna przez przypadek na
              > niezlego chama wyjsc w innych krajach czy kulturach. Chodzi mi o
              > nieumiejetnosc dostosowania sie do otoczenia. Dlatego napisalem "ciekawa do
              > bolu"...

              Czyli cham to zjawisko ścisle związane z daną kultura a nie ogólnoludzkie.
              Ciekawe spojrzenie.
              A może jest cos co łączy chamów wszystkich kultur??
              • Gość: ryb Re: "cham" prosze o definicje... IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 13.01.04, 00:09
                Witaj procesorko :) Nie ignoruje Cie, tylko dzisiaj jestem baaaardzo woooolny:)
                Z mysleniem tez :)
            • kwieto Re: "cham" prosze o definicje... 12.01.04, 22:55
              Wyszedlem od cytowanego stwierdzenia, ze sztuka jest nie tyle powiedziec prawde (zakladam ze
              dla kogos bolesna), co powiedziec ja w taki sposob by ktos zrozumial, ale zeby go to nie bolalo...

              I jeszcze z pewnej ksiazki o Zen, gdzie autor madrze pisal, ze to nie sztuka czuc sie dobrze tylko w
              wybranych srodowiskach - wg niego (a ja sie z tym zgadzam) swiadczy to o zamknieciu sie na
              innosc, odmiennosc, lubienie tylko niektorych. Sztuka jest czuc sie tak samo dobrze wszedzie.

              Jak to sie ma do chamstwa? Chamstwo moim zdaniem jest swego rodzaju reakcja obronna - "nie
              potrafie sie porozumiec z otoczeniem, wiec zrobie wszystko zeby je zniszczyc"
              Dlatego odroznilbym chamstwo od nieokrzesania, wynikajacego ze zwyklego braku obycia.
              Cham moze miec duzo oglady, ale jednak pozostaje chamem.
              • Gość: ryb Re: "cham" prosze o definicje... IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 12.01.04, 23:15
                Z prawda to roznie bywa. Zalezy z kim sie rozmawia. Osobiscie wole stworzyc
                kompletne zaufanie co do swojej osoby i pozniej to juz tylko moj wybor, zalezy
                od sytuacji i brutalnosci prawdy. Oczywiscie zawsze wybieram delikatny
                sposob :)
                Co do sztuki obycia to zgadzam sie w 100%, jedyne co moge dodac to, ze nie
                tylko Ty powinienes sie czuc dobrze w kazdym srodowisku. Ci z ktorymi
                przebywasz powinni rowniez miec takie odczucie.
                A chamstwo, no coz, zalezy czy z wlasnego wyboru, czy po prostu tak wyszlo.
                Jezeli to ostatnie to mozna wybaczyc.
                • kwieto Re: "cham" prosze o definicje... 12.01.04, 23:33
                  > Z prawda to roznie bywa. Zalezy z kim sie rozmawia.

                  Zgadza sie. Miedzy innymi dlatego na poczatku stwierdzilem, ze chamstwo z mowieniem prawdy
                  ma niezbyt wiele wspolnego. Mowienie (bolesnej) prawdy jest zas czasem trudna sprawa - trzeba
                  "powiedziec swoje", zarazem wiedzac, ze rozmowca moze byc przewrazliwiony na jakims punkcie i
                  zupelnie opacznie odebrac to co sie do niego mowi.

                  > Co do sztuki obycia to zgadzam sie w 100%, jedyne co moge dodac to, ze nie
                  > tylko Ty powinienes sie czuc dobrze w kazdym srodowisku. Ci z ktorymi
                  > przebywasz powinni rowniez miec takie odczucie.

                  Zgadza sie :")
                  Ciekawe, ze nie zwrocilem uwagi na ta obustronnosc - nie wiem: czy dlatego, ze traktuje to jako
                  oczwiste, czy dlatego ze po prostu nie myslalem o tym "z drugiej strony"?

                  > A chamstwo, no coz, zalezy czy z wlasnego wyboru, czy po prostu tak wyszlo.
                  > Jezeli to ostatnie to mozna wybaczyc.

                  Dlatego proponuje odroznic chamstwo od nieokrzesania. Bo mam wrazenie, ze czlek nieokrzesany
                  (czytaj: taki ktory zostal odebrany jako cham bo "tak wyszlo") gdy ktos mu uswiadomi faux pas,
                  bedzie chcial rzecz naprawic, a w kazdym razie potraktuje rzecz jako lekcje na przyszlosc.
                  Chamowi raczej nie zalezy na tym by przestac byc chamskim, wrecz sie tym afiszuje.
                  Moze chamstwo jest traktowane jak ersac sily?
                  • Gość: ryb Re: "cham" prosze o definicje... IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 12.01.04, 23:49
                    Chamstwo z wyboru, to zazwyczaj forma terroryzmu. Tak to widze, akurat na mnie
                    to nie dziala, no ale ja mam rozne zyciowe doswiadczenia, moze dlatego.
                    Natomiast wielu ludzi pozostaje w pewnej "niemocy" po ataku chama. Pozostaje
                    niesmak, zlosc i bezradnosc. Taki slowny gwalt, trudno sobie czasami dac z tym
                    rade.
                    • kwieto Re: "cham" prosze o definicje... 13.01.04, 00:35
                      Bo ciezko jest sie przed nim obronic.
                      Odpowiedziec tym samym? Eee, sprawdza sie tylko na krotka mete.
                      Ignorowac? Czasem trudno.
                      Jaki jest sposob na chamstwo?
                      • Gość: ryb Re: "cham" prosze o definicje... IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 13.01.04, 01:24
                        Ja nazywam to wewnetrzna sila. Bardzo rzadko sie denerwuje jak ktos mi "cos"
                        powie. Podchodze do sprawy ze spokojem. Bo wiem kim jestem i nic nikomu nie
                        musze udowadniac. I to takiemu czlowiekowi mowie, spokojnie, ze sie myli.
                        Wtedy sa rozne reakcje, zlosci, czasami bezradnosci. W wiekszosci nic nie
                        mowia i odchodza. A ci co pozostaja na polu walki sami sie wypalaja...W duzym
                        procencie przy nastepnym spotkaniu jest "normalnie" czasami nawet
                        powiedza "sorry". Spokoj i opanowanie jest najlepsza bronia...
                        • kwieto Re: "cham" prosze o definicje... 13.01.04, 08:03
                          Tak. Niestety czasem nieskuteczna, przynajmniej w dzialaniu na krotko :(
    • ginger_beer Po co ci inne definicje... 12.01.04, 20:49
      ...skoro masz już własną?
      • yagnieszka Re: Po co ci inne definicje... 12.01.04, 21:25
        A czy cham to tylko w mowie? Gesty, body language, dzwieki i odruchy ciala
        naszego powszedniego, no ta "calosc". Slowo to czasem kompletny detal w tym
        ciele ;o)
        I od razu sie przyznaje - nie umiem zdefiniowac, bo moze sama jestem chamica a
        najtrudniej zdefiniowac czubek wlasnego nosa.
      • Gość: ryb Re: Po co ci inne definicje... IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 12.01.04, 21:34
        Dobrze jest zawsze poznac definicje innych...bo czasami warto.
    • Gość: Kochanek Re: "cham" prosze o definicje... IP: *.com / 62.233.250.* 12.01.04, 22:00
      cham m IV, DB. -a, Ms. ~mie; lm M. -y, DB. -ów
      1. obelż. «człowiek ordynarny, grubiański, nieokrzesany»
      Skończony cham.
      ◊ posp. Robić coś (coś zrobione) na chama «robić coś (coś zrobione) bez
      obsłonek, bez ukrywania właściwej intencji, często przemocą, z użyciem siły
      itp.»
      2. daw. «w języku warstw uprzywilejowanych pogardliwie o człowieku należącym do
      niższej klasy, głównie o chłopie»
      od imienia
      ...aaaaa.....i koniecznie w dresach;)
    • Gość: Oleńka Re: "cham" prosze o definicje... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.01.04, 00:13
      Pierwsze skojarzenie - lepienie innych na swoje podobieństwo, brak tolerancji,
      rozpychanie się rozmumiane jako narzucanie własnych wzorców.
      • Gość: Oleńka Re: "cham" prosze o definicje... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.01.04, 00:22
        nie tyle rozmumiane, co zrozumiane ;)
    • cossa Re: "cham" prosze o definicje... 13.01.04, 00:48
      nie laczylabym chamstwa z prawda czy tez jej brakiem :)

      a dla mnie
      "chamstw" jest wiele
      wynikajace z wychowania
      z egocentryzmu
      z niesmialosci rowniez
      moze byc chamstwo bezmyslne i to celowe

      jednej df nie umiem podac ;)
      pozdr.cossa
    • malvvina Re: "cham" prosze o definicje... 13.01.04, 09:34
      wszyscy oprocz ciebie ;-)
    • qw5 Re: "cham" prosze o definicje... 13.01.04, 16:37
      Cham to rodzaj bydlaka zapewne, osobiście nie używam tego pierwszego, prawda
      Komandos :)?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja