friend with benefit

10.10.09, 14:04
Stało się. Po roku wspólnego mieszkania, wylądowaliśmy ze współlokatorem w łóżku. Jest moim FWB. Nigdy wcześniej nie sądziłam, że tak się może stać- nie podobał mi się szczególnie (ani fizycznie, ani psychicznie), zbyt wiele nas różni, żebym mogła się w nim zakochać. Mam 31 lat, znam swoje priorytety, wiem, KOGO poszukuję do bycia razem na dłużej, może na całe życie. Znam doskonale swoje pobudki. Od ponad trzech lat byłam sama i bardzo brakowało mi bliskości (emocjonalnej i fizycznej). Seks był jedynie pretekstem-wentylem. M. podziwiam- jest rzetelny, dobry i zawsze mogę na nim polegać, jedyny mankament, że go nie kocham. W pewnym sensie dobrze mi z nim i bezpiecznie, ale jak tu budować cokolwiek bez miłości? Sytuacja dzieje się od miesiąca, wiążemy się coraz bardziej emocjonalnie=przyzwyczajamy się, seksualnie kręci mnie coraz bardziej. Boję się, ze zakończy się wielką katastrofą- M. jest o krok od zakochania, zaangażował się. Poza tym jest dużo młodszy - nie chcę go ranić.

W dotychczasowym życiu kochałam raz, skończyło się 5 lat temu, po 3 latach związku. On był o wiele starszy, żonaty- nie zdecydował się. Od 3 lat nie żyje, zginął w okrutnych okolicznościach, o czym dowiedziałam się dopiero niedawno. Tkwi we mnie jak cierń, do tego stopnia, że M. mimowolnie nazywam jego imieniem w chwilach seksualnego zbliżenia. Nie, nie myślę o nim na co dzień, ale kiedy dowiedziałam się, że nie żyje, całe wspólne życie przypomniało mi się z najdrobniejszymi szczegółami. Czasem myślę, że może już nikogo nie pokocham...lata lecą, brak bliskiej relacji jest zarzewiem mojej frustracji. Czasem myślę, że lepiej być blisko z drugą osobą, nawet bez miłości, niż żyć kompletnie samemu. Dodatkowa trudność polega na tym, że mam problem z nawiązywaniem bliskich relacji.
Moje koleżanki podzieliły się na dwa fronty- liczny chór tłucze mi do głowy, że bez miłości to nie ma sensu, że zmierzamy donikąd. Chór mniejszościowy twierdzi, że może się wszystko zmienić o 180 st. Jak przyjaciółka, która związała się z kimś bez miłości, a w miarę trwania związku przekonuje się, że to była słuszna decyzja. Po kilku latach małżeństwa twierdzi, pokochała kocha męża coraz bardziej.
Co sądzicie? Gdzie leży prawda? Czy mam szanse zakochać się w M., mimo, że wydaje mi się, że absolutnie to niemożliwe?
Mam świadomość, że im dłużej będziemy brnąć w quasi-związek, tym trudniej będzie się z niego wycofać. Próbować czy uciekać byle dalej?
    • de_witch Nazwij sprawy po imieniu. 10.10.09, 14:33
      Chodzi o seks, a nie o milosc.
      Po co dawac sie zyciu tak lekko zaginac.
      Wyprowadz sie, poszukaj nowego mieszkania.
    • 8magdalena8 Re: friend with benefit 10.10.09, 16:15
      uwazam ze powinnas isc za tym co czujesz, jesli chodzi tobie i jemu
      o seks tylko to chyba tez nic w tym zlego, nie powinnas za duzo
      planowac, ale pozwolic naturalnie rozwijac sie znajomosci, twoj FWB
      jesli jest bardziej emocjonalnie zaangazowany, to powinnas wziac to
      pod uwage. jesli chcesz oczywiscie mozesz czekac na milosc albo
      szukac milosci, tylko ze milosc zdarza sie bardzo rzadko i zalezy od
      wewnetrznych predyspozycji ale nie tylko, wiec mozesz sie nie
      doczekac jak tzw. przecietny kowalski, nie rozumie takiego natloku
      mysli, po co narzucać sobie ze zwiazek powinien byc taki i taki,
      jesli to jaki jest , to znaczy - inny- pasuje ci
    • tata.kasi Re: friend with benefit 10.10.09, 17:18
      A co, my jesteśmy wróżki, czy co? :). Dobrze Ci 8magdalena8 prawi -
      ciesz się tym, co masz, a nie martw tym, czego nie masz :).
    • s.p.7 Re: friend with benefit 10.10.09, 21:18
      masz w zyciu to co chesz,
      mam zacząc robudzac Twoje ambicje?

      ciupciaj sie z nim, lepsze to niz slwane ogóry, chociaz polemizował bym

      masz to na co zalsugujesz,

      na bezlufdnej wyspie to pewnie dala bys facetowi ktory byl by od niego 2 razy gorszy
      i tez bylo by ci dobrze

      po co szukac jakosci w zyciu? na miejscu jest sprawny ruchacz
      czego wiecej potrzeba do szczecia zwyklym ludziom?

      milosc?
      haha

      znajdz kogos kto cie pokocha
    • kol.3 Re: friend with benefit 11.10.09, 08:45
      Może daj szansę temu związkowi, poczekaj, odejść zawsze zdążysz.
    • fe-tysz Re: friend with benefit 11.10.09, 09:15
      na poczatku bylo tak

      www.youtube.com/watch?v=pHqU-XqE02c

      a pozniej
      > Stało się. Po roku wspólnego mieszkania, wylądowaliśmy ze
      współlokatorem w łóżk
      > u
    • coppermind Re: friend with benefit 11.10.09, 17:34
      ty się porządnie zabezpieczaj, bo jak się bzykasz bez miłości
      to urodzisz dziecko, którego nie będziesz umiała kochać i dzieciak
      zostanie sierotą bez ojca (bo się w końcu znudzi) i bez matki
      (bo ten dzieciak za bardzo przypomina tego palanta - jego ojca).

      Przesrane życie zafundujesz swojemu dziecku jak nie będziesz się
      zabezpieczać.
    • narozstajach Re: friend with benefit 11.10.09, 19:46
      ciesz sie tym co masz, wiem jak berdzo brakuje nam bliskosci i
      kontaktu fizycznego i co to jest brak uczuc, znam to bardziej niz
      wiekszosc "dzialajacych" tu osob,

      jezleli sex z ta osoba sprawia ci przyjemnosc to rob to, ja nigdy
      nie sadzilem ze bede w stanie przespac sie z "nieznajoma osoba",
      oczywiscie nie bedac w zwiazku - przynjamniej emocjonalnie, a teraz
      wiem ze poprostu potrzebujemy kontaktu fizycznego - BARDZO, tylko
      ludzie boja sie do tego przyznac,

      milosc?? zazdroszcze ci jezeli to czulas, ja tez stoje przed
      dylematem czy byc z kims kogo nie kocham (matka nienarodzonego
      jeszcze dziecka - nie zona) czy byc samemu, czy szukac szczescia
      dalej.

      zaczynam miec coraz bardziej sarkastyczne podejscie do tych spraw...
      z jednej strony ciesze sie czytajac wypowiedzi ludzi szukajacych
      badz pragnacych milosci, a z drugiej sam tego nie maialem (mimo
      malzenstwa, ktore powinno nam to dawac) i jest mi ich zal, ze zyja w
      uludzie ze cos takiego ich spotka........ predzej czy pozniej i tak
      sie rozleci chyba ze nie beda na tyle odwazni zeby sie do tego
      przyznac i beda tkwic latami w "pseudo" szczesliwych zwiazkach
      • de_witch Re: friend with benefit 11.10.09, 23:06
        Miłość jest ważna, bardzo ważna. Seks bez miłości jest przedmiotowym
        traktowaniem drugiej osoby jak i siebie.

        Koło tematu błakają się moje myśli. Stary film, z Clint Estwood, czy
        jak mu tam, gra rolę kaprala i dialog:" No co chłopcy, sobota była
        wolna? Wypełniliście kutasami wszystkie dziury w płotach? No
        dobrze, 100 pąpek..." :-)))))
        • ollena Re: friend with benefit 11.10.09, 23:13
          Ależ ja nie mówię o przypadkowym, mechanicznym seksie....kompletny misunderstanding. Bardzo lubię M., poważam go, mam go za przyjaciela i czuję się z nim emocjonalnie związana. Tyle, że go nie kocham. Ot i aż tyle.
          • de_witch Ba, powazam to co napisałaś. 12.10.09, 15:10
            Jednak w takich sytuacjach wolę metodę kaprala Clinta.:))
      • ollena Re: friend with benefit 11.10.09, 23:08
        Dzięki, narozstajach. Staram się myśleć właśnie tak- że trzeba (i lepiej) próbować. Nie wyjdzie- trudno....ważne, żeby zdawać sobie sprawę ze swoich pobudek i się nie oszukiwać, a do tego pamiętać, że to, co robimy nie jest NIEODWRACALNE i zawsze możemy zmienić swoje życie.
        Może to ułuda, ale wolę wierzyć, ze miłość jeszcze przyjdzie, choćby na starość, ale jednak;)
        • s.p.7 Re: friend with benefit 12.10.09, 15:36
          jesli nie jest sie w stanie sporostać swoim ambicjom, to trzeba robic tak jak
          robisz, być ciupciana przez chłyska ktorego nei kochasz

          wierzyc ze cos samo przyjdzie bez szukania
          zeby zmienicswoej zycie napierw trzeba chcic zmian

          a wygodnie jest miec cos co jest łątwe, tu i na miejscu, neistety nei buduje to
          jakosci zycia,
          wiec po co takie watki na forum?
          by zaakceptowac swoja beznadziejnosc? i poczuc sie z tym lepiej?

          jesl iidziesz ta drogą to najlepiej zrób tak:
          -zacznij wmaiac sobei ze milosc istnieje tylko w bajkach
          -nie roziwjaj sie
          -przestan wierzyc w cokolwiek co wyzowlilo by w tobie ambicje
          - daj sie ciupciac przez faceta ktorego nei kochasz a ktoey jest cwokiem (ale milym)
          - wierz ze sczescie nie jest dostepne dla ciebie
          - uwierz ze sczescie przychodzi z rezygnacji ze szczescia i minimalizmu zyciowego
      • s.p.7 Re: friend with benefit 12.10.09, 15:29

        "mimo malzenstwa, ktore powinno nam to dawac"
        -haha, tak, a szczescie daje telewizor

        Sex z nieznajomą osoba dla przyjemnosci i zwyklego wydziubania w otwór?
        - hmm no tak brka wiary milosc i rezygnacja z niej przynosi takie pojmowanie
        realizacji związkowej.

        żal mi takich ludzi, i przykre to ejst ze 70% nigy nie doswiadczylo prawidzwej
        milosci
        a ze 70% z nich nei potrafi jej utrzymac, rozbudzac i budować

        szczescie jest dostępne dal nielicznych
        pozostali sie kutaszą i ciupciają zeby poczuc namiastkę szczescia w swojej
        rezygnacji zyciowych aspiracji emocjonalnych

        przykre to ejst naprawde
        tym bardziej gdy wierzy sie w to ze jest to niemozliwe

        zazwyczaj takim ludziom pojawia sie depresja

        jak mozna smiac sie zludzi ktorzy szukają reazliacji prawdziwej milosci?
        dlatego ze samemu sobie w zyciu ktos nie poradzil?

        tym bardziej ze milosci pragna ludzi zazwyczaj, który jej posmakowali
        i chcą jej wiecej, szoda ze nie rozumieją czym na jest

        w ułudzie? ze cos takiego ich spotka?
        a nie zal mi akiej osoby ktora twierdzi cos takiego
        milosc jest na wyciagniecie ręki, tylko trzeba miec serce by potrafi ja w sobie
        wyzwolić
        no i jak widac trochę wiary

        dla was zostanie ogladanie milosci w telewizji
        a nie zycia w niej
        • narozstajach Re: friend with benefit 12.10.09, 18:54
          "mimo malzenstwa, ktore powinno nam to dawac"
          "-haha, tak, a szczescie daje telewizor "
          to spore uproszczenie, chcialem tu napisac ze malzenstwo w
          spoleczenstwach rozwinietych postrzegane jest jako wartosc
          najwyzsza, do ktorej trzeba dazyc, osiagnac i . to pelnia szczescia
          (tak dziala wiekszosc kobiet, na ktorych wywierana jest presja
          otoczenia... bo kolezanka, bo rodzice, bo znajoma, bo...) wierz mi
          ze naprawde sporo sil wlozylem w ten zwiazek, nie zaluje i wydaje mi
          sie ze kochalem, jednak oboje zasluzylismy sobie na porazke, na
          porazke ktora moze kiedys przerodzi sie w sukces bo zaprocentuje
          udanym zwiazkiem

          sex z nieznajoma(mym - wprzypadku kobiet)??? ludzie boja sie o tym
          mowic, sa samotni i ukrywaja przed soba, przed swiatem to ze tego
          oczekuja. wiekszosc samotnych kobiet (rozwodek, porzuconych poprostu
          doswiadczonych zyciem) ktore poznaly co to jest kochac sie (nie
          wazne nazwij to jak chcesz) z mezczyzna a pozniej przy nim zasnac
          wiedza co to znaczy.... nie mysla w tym momencie ze rano skonczy
          sie "uluda" i trzeba bedzie wrocic do szarego zycia, czerpia
          przyjemnosc z tych kilku chwil kiedy to one sa obiektem rzadzy,
          kiedy to one sa w centrum zaintersowania, ciesza sie z tego
          wewnetrznie bo tego potrzebuja,
          kryjemy sie z tym bo tak jest lepiej bo tak nam wkladano do glow

          moze teraz przechodze trudny okres i patrze na te sprawy z
          Duuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuzym dystansem, ale postrzegam, analizuje,
          WIDZE,obserwuje.... w pracy, wsrod znajomych, sasiadow.....obcych
          ludzi

          mi tez jest smutno jak patrze na otaczajacy swiat, czasem mysle
          sobie ze lepiej ..... poprostu nie myslec, zyc tak jak nam kazano,
          nie wychylac sie , nie probowac zmieniac siebie, zmieniac swiata...
          bo po co.... jeszcze ktos powie ze robimy cos zle??

          co do milosci w telewizji :)))))
          prosze przestan, nie ogladam telewizji bo szkoda mi na to
          czasu ..... jest tyle innych ciekawych i przyjemniejszych
          codziennych przyjemnosci niz gapienie sie w "milosc na ekranie" :)))

          • crunch2 Re: friend with benefit 12.10.09, 19:02
            narozstajach napisał:

            to spore uproszczenie, chcialem tu napisac ze malzenstwo w
            > spoleczenstwach rozwinietych postrzegane jest jako wartosc
            > najwyzsza, do ktorej trzeba dazyc, osiagnac i . to pelnia
            szczescia

            Czytajac Ciebie mam wrazenie ze widze brata mojego chlopaka, ktory
            siedzi w wiezieniu. Tez ma dziecko, tez sie rozwiodl, tez zawsze
            racja musi byc po jego stronie. Jest typowa patalogia. Oszust i
            uwodziciel. Znecal sie psychicznie nad swoja dziewczyna, kiedy ta
            byla w ciazy. Pil i balowal, i tez mial inne dziewczyny z ktorymi
            uprawial seks. W tym czasie tez wpadl z inna dziewczyna.
            • narozstajach Re: friend with benefit 12.10.09, 19:32
              dobrze mi wrozysz :)

              uwodziliel??? dziekuje to komplement - tylko dlaczego to kobieta
              wyszal piwersza z propozycja, dlaczego to on austalila ramy i
              zasady??

              czy racja musi byc po mojej stronie?? moze masz racej taki
              charakter, ale w tym przypadku chce poruszyc cyskusje, poruszyc
              ludzkie umysly do pracy.... zachecic do zastanowienia sie, jestem
              pewien ze sporo osob to czyta i chce zeby myslaly, zeby wyrwaly sie
              ze schematow

              nidgy nad nikim sie nie znecalem - nie znasz mnie i nie wiesz jaki
              bylem dla zony, nie wiesz co robilem jak sie zachowywalem co
              znosilem, co przezylem

    • paco_lopez Re: friend with benefit 12.10.09, 19:38
      sama jesteś specjalistką od tych galimatiasów. masz w głowie
      kategorie, określenia, klasyfikacje i trzeba ci pewnie albo całej
      armii albo szarmanckiego ogiera z czystym oddechem. szukaj łosia w
      kosmosie. miałas już żonatego, miałas młodszego. pomyśl kto ci
      został do kolekcji. i pamiętaj najważniejszy w życiu jest ten moment
      kiedy się trzeba spakować i pojechać do hospicjum. żebyś tylko do
      tej pory miała dobrze plecy wymasowane, bo inaczej to jak to
      ocenisz ?
      • crunch2 Re: friend with benefit 12.10.09, 20:09
        na glupie posty nie odpowiadam
        • narozstajach Re: friend with benefit 12.10.09, 20:17
          widac:))

          prosze o skasowanie tego wpisu:)
    • ryd Re: friend with benefit 12.10.09, 23:42
      Jak mówisz wiesz z kim się chcesz związać oraz masz swoje priorytety. Na te
      wymagania nakładają się twoje trudności w bliskich relacjach.
      Powiedz czy robisz coś aby poznawać mężczyzn jakich pragniesz? Czy pracujesz nad
      bliskimi relacjami.

      Tak sobie myślę że z dwojga złego lepiej było by przespać się bez miłości z
      facetem z który jest podobny do mężczyzny z którym chciała byś się związać na
      dłużej.

      Myślę że prawda leży po stronie elastyczności myślenia, wyborów. Dziś możesz się
      przespać z facetem który Ci nie do końca odpowiada a jutro pójść na randkę z
      osobą z którą chciała byś zostać dłużej. Świat się od tego nie zawali. Tylko
      odczuwaj to czego naprawdę chcesz i się tym kieruj.

      Jesteś trochę skołowana i chyba masz kaca moralnego że zdradzasz swoje standardy
      a jednocześnie czerpiesz przyjemność z seksu. Sytuacja może się rozwinąć bardzo
      różnie.
      - Możesz mieć go tak dosyć że uciekniesz.
      - Możesz przeżyć fajny romans.
      - Może okaże się że to najlepszy związek jaki miałaś, będziecie się kochać wspierać.
      - Może się okazać że będzie Ci dosyć niewygodnie z tym co robisz i
      przeformułujesz swoje wymagani (obniżysz standardy) i będziesz tkwić w tym związku.

      Ja bym raczej nie zastanawiał się nad przyszłością związku ale nad twoimi
      relacjami z innymi oraz tym czemu nie robisz tego czego pragniesz (jeśli tego
      rzeczywiście nie robisz ).
      • narozstajach Re: friend with benefit 12.10.09, 23:46
        naprawde dobre... podziwiam
      • ollena Re: friend with benefit 13.10.09, 11:40
        Dzięki za konstruktywny głos, ryd.

        Rzecz jasna, próbuję pracować nad kwestią co-nieco drażliwą pt. dlaczego nie potrafię budować bliskiej relacji. Tak naprawdę boję się zbliżyć do kogoś, kto mi się podoba, więc siłą rzeczy ląduję bliżej tych, których się nie boję (zarazem tych, którzy nie za bardzo mi się podobają). Mam świadomość problemu, pracuję nad nim, ale od lat niewiele się zmienia. Życie płynie obok-niezależnie, a ja borykam się w codziennymi problemami: potrzebą bliskości, wsparcia etc. Bez seksu mogłabym się w końcu obejść, samemu się można zaspokoić, nie?

        Co do priorytetów. Wiem, że z nich nie zrezygnuję (próbowałam nie raz, bezskutecznie). Znajomi twierdzą, że jestem bardzo wymagająca (dla siebie, innych), cóż....może będę sama. Staram się- mimo wszystko czerpać radość z aktualnej sytuacji, uspokoiłam się wewnętrznie i przyjęłam ten kierunek działania. On wie na czym stoi i akceptuje to. Powiedział, że warto było, że czuje się ubogacony, właśnie przez ową odmienność. Cóż. Jeśli się rozwali z hukiem, koszty emocjonalne będą, oboje o tym czasem myślimy...Ważne, że rozmawiamy o wszystkim, bez tabu. Mamy też taką umowę, że będziemy sygnalizować, jeśli pojawi się dyskomfort z mojej/jego strony, związany z całą sytuacją.
        • ryd Re: friend with benefit 13.10.09, 23:00
          > Rzecz jasna, próbuję pracować nad kwestią co-nieco drażliwą pt. dlaczego nie po
          > trafię budować bliskiej relacji. Tak naprawdę boję się zbliżyć do kogoś, kto mi
          > się podoba, więc siłą rzeczy ląduję bliżej tych, których się nie boję (zarazem
          > tych, którzy nie za bardzo mi się podobają). Mam świadomość problemu, pracuję
          > nad nim, ale od lat niewiele się zmienia.

          Na czym polega twoja praca nad tym problemem?
          Do jakich wniosków doszłaś jeszcze?

          Przecież wystarczy że zaprosisz faceta który Ci się podoba na kolację i
          zaproponujesz aby został na śniadanie i o ile jesteś "średnio atrakcyjna" pewnie
          zostanie na 70 % - tacy są właśnie faceci. Nie musisz sypiać z kimś kto Ci się
          nie podoba.

          Powiedz jak zabierasz się za Ciężkie tematy w swoim życiu? Np: Dostajesz zadanie
          w pracy które będzie wymagać od Ciebie wiele. Jest to nieznana dziedzina i nie
          miałaś z nią styczności. Co czujesz?
      • s.p.7 Re: friend with benefit 13.10.09, 12:13
        czesc ejstem ollena chiala bym byc z toba szczera, jestes facetem na poziomie i
        chiala bym zaczac budowac z Toba glebsze relacje

        jestem bardzo wymagajaca wobec siebie - aktualnie ciupcia mnie jakis frajer z
        ktorym mieszkam i ceiszy mnie to, powatarzam sobie ze lepszy rydz niz nic,
        zawsze lepsze to niz mastrubacja co nie?

        aktualnie nie wiem dlaczego nie interesuej sie facetami wyzszego poziomu, mialam
        teorie ze sie ich boje bo sa lepsi odemnie i mnie opuszczą, ale nie mimo tego co
        robie uwazam sie za wartosciową osobę, wiec zaycznam, myslałeam ze bede tak
        twkic jeszcze kilak lat poniewaz twkilam kila lat do tej pory ale nie...
        • ollena Re: friend with benefit 13.10.09, 12:37
          Mam propozycję, s.p.7. Jeśli nie masz nic do powiedzenia oprócz powyższego bełkotu, po prostu nie mów nic. Korci mnie tylko, żeby nomen omen,użyć twojego nicka!
          • s.p.7 Re: friend with benefit 13.10.09, 14:37
            to byla symboliczna wizualizacja, która mogła by ci pomoc w:

            "jestem bardzo wymagająca"
            "boję się zbliżyć do kogoś, kto mi się podoba"
            "Mam świadomość problemu, pracuję nad nim, ale od lat niewiele się zmienia"

            myslisz ze obecna sytuacja z której "czerpiesz radość" coskolwiek zwiększa twoje
            szanse na rozwiazanie problemu czy jest jego pogłębieniem?
            • s.p.7 Re: friend with benefit 13.10.09, 14:49
              kwintesencją relacji wysokieo poziomu, bliskich, opartych na wyzszej
              uczuciowosci, jest m.in:

              szczerosc i otwartosc

              ryd pisze ze pominięcie tego to kwestia "elastcznosci myslena" w mnie to poziom
              w dół,

              oczywiscie rozwiazanie mzawsze moze byc obnizenie standardów
              i rezygnacja z tego czym nei mozesz sobie poradzic,

              skoro nie porafisz kochac "cieniasów" a z nie cieniasami masz problemy to
              rozwiazaniem alo jest rówoj wewnetzy albo obnizenie standarów lub pozastanie w
              statusie quo

              kluczem do rozwoju wenetrzneo w kierunku posiadania umiejetnosci budowania
              głebszych relacji emocjonalnych jest cos co nazwac by mona emocjnalna prawdziwoscią.
              jesli masz dostatcznie duzo "elastycznosci myslenia" zeczywiscie moze nie
              bedziesz musiala byc do konca szczera

              ale jak wypadasz z tym wobec siebie samej?
              mowisz ze jest ok i sie cieszysz tym co masz... mzo to jest wyjscie

              pisalem na poczatku: to o czym tuu piszesz to wszystko jest kwestia wenetrznych
              ambicji

              mzoesz je rozbudzic i zostawic tego łosia i zaczac poznawac facetów na poziomie

              albo wmaiac sobie ze jest ok, i problem pozostanie nieeozwiazany na kolejnych
              pare lat
              poniewaz zaspkajasz sobie z nim swoje potrzeby czesciowo, a zaspokojone potrzby
              obnizaja czesto poziom motywacji wiec w mnie to krok w stecz jesli chodzi o droe
              ambicjonalną
              ale krok w przod jesli chodzi o droge "obnizania standardow"

              nie oceniam tylko informuje
              • ryd Re: friend with benefit 13.10.09, 23:39
                > kwintesencją relacji wysokieo poziomu, bliskich, opartych na wyzszej
                > uczuciowosci, jest m.in:
                >
                > szczerosc i otwartosc
                >
                > ryd pisze ze pominięcie tego to kwestia "elastcznosci myslena" w mnie to poziom
                > w dół,

                To samo oszukiwanie się. Źle zrozumiałeś. Chodzi o elastyczność myślenia i
                wyborów a zarazem robienie tego co tak naprawdę w głębi się chce.

                > jesli masz dostatcznie duzo "elastycznosci myslenia" zeczywiscie moze nie
                > bedziesz musiala byc do konca szczera

                To już będzie mechanizm obronny. Swoją drogą nie taki złe rozwiązanie. Jeśli się
                czegoś chce i od wielu lat nie potrafi osiągnąć celu może i lepiej jest aby dać
                mu zadziałać.

                > albo wmaiac sobie ze jest ok, i problem pozostanie nieeozwiazany na kolejnych
                > pare lat
                > poniewaz zaspkajasz sobie z nim swoje potrzeby czesciowo, a zaspokojone potrzby
                > obnizaja czesto poziom motywacji wiec w mnie to krok w stecz jesli chodzi o dro
                > e
                > ambicjonalną
                > ale krok w przod jesli chodzi o droge "obnizania standardow"

                Masz rację ale też jest pewien plus. Autorka listu po trochę rozładowała
                frustrację i samotność.
                Myślę że można ta sytuację odwrócić na korzyść autorki. Frustracja rozładowana
                więc nie musi rzucać się na każdego faceta, więcej spokoju i rozwagi w
                działaniu, będzie bardziej uśmiechnięta bo i więcej edorfinki. CZAS ZROBIĆ SIĘ
                NA BÓSTWO I WYJŚĆ NA RANDKĘ Z FAJNYM FACETEM. Nie każdy dobrze działa będąc
                sfrustrowanym itd..
                Jeśli to był jakiś problem przez ostatnie 3 lata teraz już nie będzie
                ale oczywiście zostaje następny : nawiązywanie bliskich relacji.

                • s.p.7 Re: friend with benefit 14.10.09, 01:27
                  hehe
                  co by nie pisac 90% kobiet i tak chciala by uslyszec ze jest wspaniała i
                  doskonała, ze nei musi nic zmieniac i akceptuje sie nia taka jaka jest

                  mysle podobnie jak ty i przyznaje ci racje

                  to mimo ze troche wg mnie "strategia nie fer"
                  tzn mamy jakiegos kogos- kto poprawia nam nastroj, motywuje i mobilizuje
                  pomagajac spelnic potrzeby ciepal i bliskosci zwieksajc samopoczucie i byc moze
                  tez pewnosc siebie

                  chociaz jesli dochodzi do tego seks to na jakpsci moze tracic przyjażń

                  wg mnie wzorowa sytuacja powinna wygladać tak:

                  przyjaciel przestaje dawac swój: "specjalny benefit płuciowy" zaczna bardziej
                  wspierac nasza utorke tematu, pomogac jej sie zorganizowac i uwierzyc w siebie
                  naza autorka decyduje sie ruszyc z sercem na zdobycie wybraka sercą
                  upiekrza sie itd
                  a przyjaciel ja w tym wspiera (nie powinien byc zazdrosny)

                  w tym wypadku jest bardzo czysto

                  energia przeradza sie w dialanie i optymizm i mamy oto ksiacia z bajki z ksiezniczka

                  ale ja czuje w niej orgomną rezygnace i brak wiary w to, niechec wrecz
                  ja tu nei czuje entruzjazmu
                  no takie cos potrzebuje, jakies cieplo, jakis seks
                  no al tych lepszych to sie boje, nie chce
                  bo niby po co, ze miłosc?
                  mzoe, mam to co mam i jest w porzadku, po co cos zmieniac
                  obciazac sie, meczyc

                  ja tu eni czuje entuzjazmu
                  ale moze wlasnie sie narodzi i mysle ze to bedzie podstawowa sprawa

                  a gdzie slub i dzieci?...

                  mzoe zeczywiscie trzeba bylo b ysie zakochac by poczuc jaka moc daje milosc...

    • klosowski333 Re: friend with benefit 14.10.09, 00:39
      Ollena, nie potrzebujesz zadnych rad od forumowiczow.
      • lonely.stoner Re: friend with benefit 20.10.09, 23:39
        ja bym dala szanse i przestalala myslec o tych calych priorytetach i ksieciu na
        bialym rumaku - moim zdaniem przez to wiele lasek nie moze sobie znalezc faceta,
        bo maja jakies nieralne oczekiwania. Nie mowie ze to zle, ale troche czasem
        warto wyluzowac.
        co masz do stracenia: 1. czas.
        Ewentualnie zmienisz mieszkanie, i sie pozagnacie, a moze byc naprawde fajnie,
        tylko wyluzuj troche dziewczyno. Milosc czesto sie rodzi w miare jak sie kogos
        poznaje. Szczerze mowiac to ja juz od dawna nie wierze w takie akcje, ze pstryk
        i sie w kims zakochujesz od samego patrzenia.
        Daj sie poniesc tej przygodzie, wyluzuj sama, pozwol mu sie pozdobywac jako
        kobieta i pokazac od strony mezczyzny a nie tylko wspollokatora i dopiero ocen
        czy on sie nadaje na partnera. Jakies romantyczne kolacje, kwiaty - to naprawde
        nakreca atmosfere, no i jesli seks jest fajny to ...
        • ollena Re: friend with benefit 23.10.09, 00:07
          Czas płynie...o priorytetach nie myślę- żyję chwilą. On wpada coraz głębiejbjak śliwka w kompot- zaczęliśmy od łóżka, a potem zakochał się na amen- widzę to wyraźni...twierdzi, że nie miał lepszej kochanki. Mnie jest przyjemnie i cieszy mnie bliskość, za którą tęskniłam nieodparcie-od lat, ale JUŻ wiem, że to wszystko, co JEST między nami nie wystarczy do długotrwałej relacji.Dysproporcja emocjonalna. Ech, szukanie dziury w całym...tak powiecie brakuje mi rozmów, rozumienia się bez słów, fascynascj. Jak wypiję za dużo wina, pamiętam tylko ś.p. TAMTEGO- jest we mnie jak cierń i nic nie pomaga. Przecież nie chcę nikogo uczynić substytutem....
Inne wątki na temat:
Pełna wersja