czy chielibyscie zyc po raz drugi?

15.10.09, 23:00
jak powinno wygladac to zycie?
    • 8magdalena8 Re: czy chielibyscie zyc po raz drugi? 16.10.09, 08:24
      na mnie bardzo dobrze dziala mysl, ze zyje tylko raz i nic wiecej
      nie bedzie, ale czytalam ksiazki moody'ego o reinkarnacji,jakies
      prasowe artykuly, ktore pokazuja ze cos jednak jest, wiec zakladam
      ze moze byc. byc moze kolejne zycia maja sluzyc rozwojowi duszy,
      tzn. czlowiek rodzi sie tam, gdzie ma szanse rozwoju, to moze
      oznacza takze bardzo zle warunki, ulomnosc, choroby, rodzi sie wsrod
      ludzi dla ktorych jest takze bodzcem do rozwoju, np. dzieci z
      zespolem downa,porazeniem, fizyczne znieruchomienie,jaki sens ma ich
      zycie? moze zyja dla innych,moze jest im potrzebne poczucie
      bezradnosci, czytalam o dziewczynie w swiecie muzulmanskim,
      hindusce, ktora dazy do postawienia przed sadem za bigamie jej meza,
      ktory wzial ja tylko po to aby skonsumowac, potem wrocil doswojej
      rodziny, jesli jej sie uda bedzie to mialo dla faceta bardzo
      dotkliwe skutki wykluczenia. nie pamietam szczegolow ale on zlamal
      zasady religijne. dziewczyna mieszka w takim swiecie, w rodzinie
      dobrze sytuowanej i ma poparcie swojej rodziny, idzie wiec na wojne.
      na pewno byla wychowywana inaczej,rodzina muzulmanska ale inna,wiec
      czy ona juz wczesniej stworzyla swoja dusze takai taka sie urodzila,
      miala rodzine, ktora tego nie zabijala ani nie tlumila, czy tez po
      prostu rzecz dzieje sie tylko tu i teraz, ma jedno zycie i to po
      prostu zbieg okoliczosci, ja chce wierzyc w to ze wybiera sie sobie
      rodzine, ale i w to ze czlowiek ma wybor, ze zycie nie jest zapisane
      • tata.kasi Re: czy chielibyscie zyc po raz drugi? 16.10.09, 14:46
        Czy możesz używac czasem wielkich liter? :) Piszesz sensownie, ale
        czasem trzeba się nieźle nagłówkować ... :). Nie spiesz sie tak :D
        • tetlian Jaki jest sens w reinkarnacji? 20.10.09, 15:01
          Jaki jest sens w reinkarnacji, skoro i tak cała pamięć w nowym ciele jest
          czyszczona? Człowiek (czy inne zwierzę) z wyczyszczoną pamięcią to tak na prawdę
          inny człowiek. Czyli nie ja. Bo o tym kim jestem, stanowią właśnie moja pamięć i
          moje wspomnienia.

          Poza tym wszyscy zawsze pisząc o reinkarnacji, zakładają, że dopiero następne
          życie będzie ich drugim. Nie dopuszczają myśli, że to obecne może być ich
          tysięcznym.

          No i kiedy właściwie ta cała reinkarnacja zaczęła działać? Przecież przez bardzo
          długi okres czasu na Ziemi nie było żadnych istot posiadających mózgi.

          Albo, czy ta reinkarnacja działa w obrębie jednej planety, czy całego Wszechświata?

          I czy działa tylko wśród istot biologicznych? Czy samoświadoma sztuczna
          inteligencja też podlegałaby jej prawom?


          Jak widać, cała ta koncepcja nie trzyma się kupy.

          Wracając do pytania tego wątku, ja bym wolał, żeby moje pierwsze życie nigdy się
          nie skończyło. Być może niedługo rozwój nauki na to pozwoli.
          • pensioner63 Może niebo ma sens, nie reinkarnacja? 20.10.09, 15:24
            tetlian napisał:
            > Jaki jest sens w reinkarnacji, skoro i tak cała pamięć
            > w nowym ciele jest czyszczona?

            Zgadzam się! Więc na drugie życie nasza dusza z pełną pamięcią obecnego życia
            idzie do nieba. Tam jest drugie życie - tylko jak ono wygląda? Nie udało mi się
            wymyślić atrakcyjnego nieba - może ktoś ma dobrą koncepcję nieba?

            Czytałem w "The Last Answer" czyli "Ostatnia Odpowiedź" Isaaca Asimova, że Bóg
            stworzył świat z nudów. Nie chciał być sam przez wieczność więc stworzył świat.
            Obserwuje teraz świat i patrzy jak świat się rozwija, co się w nim dzieje. Dusze
            inteligentnych ludzi zabiera po śmierci do siebie i patrzy co one nowego
            wymyślą. Nie wygląda to atrakcyjnie z perpektywy tych dusz.
            • tetlian Re: Może niebo ma sens, nie reinkarnacja? 20.10.09, 20:37
              "Ostatnia Odpowiedź" to jest ta książka, w której rolę boga pełni super-komputer
              zajmujący cały Wszechświat, który w momencie śmierci Wszechświata inicjuje
              ponownie Wielki Wybuch? Bo nie wiem, czy dobrze pamiętam :)

              PS. W ogóle to mnie dziwi, że tak sporo osób na tym forum wierzy w reinkarnację
              i potrafi pogodzić to ze swoją religią katolicką. Przecież to dwie zaprzeczające
              sobie religie.
              • po-chwa_lony a może byście ciutke pomysleli logicznie? 20.10.09, 23:59
                Czytałem wypowiedź światowej sławy biochemika.
                Stwierdził wprost: na podstawie obecnej wiedzy na temat skomplikowania działania
                zwykłej, prostej komórki prymitywnych organizmów jednokomórkowych,
                prawdopodobieństwo, że taka komórka mogłaby powstać samoistnie w procesie
                ewolucji jest DALEKO MNIEJSZE niż to, że trąba powietrzna przechodząca przez
                złomowisko jest w stanie złożyć zdolnego do lotu Boeinga 747.

                Tyle w temacie.

                A dyletantom nawet w ułamku promila nie jest dane zdać sobie sprawę, jak
                skomplikowane reakcje biochemiczne zachodzą nawet w najprostszych komórkach
                sinic czy bakterii.
                Ale lewactwo jest z reguły bardzo miernie wykształcone ;)
                • tetlian Re: a może byście ciutke pomysleli logicznie? 21.10.09, 00:32
                  > prawdopodobieństwo, że taka komórka mogłaby powstać samoistnie w procesie
                  > ewolucji jest DALEKO MNIEJSZE niż to, że trąba powietrzna przechodząca przez
                  > złomowisko jest w stanie złożyć zdolnego do lotu Boeinga 747.

                  Zgadzam się. Ale to wie każdy. Bo od kiedy to w procesie ewolucji powstają
                  komórki? :) Ewolucja tyczy się już istniejącego życia. A nie tego jak powstało.
                  Powstanie życia to abiogeneza.

                  I mylnie zakładasz, że komórka miałaby być czymś pierwszym. Powstanie komórki
                  samej z siebie jest małoprawdopodobne. Ale przecież komórka nie była czymś
                  pierwszym. Początkowy świat "żywy" składał się tylko z RNA. I te molekuły też
                  powstały po połączeniu mniejszych składowych.


                  > Ale lewactwo jest z reguły bardzo miernie wykształcone ;)

                  Hmmm, i po co mieszać w to lewactwa i prawactwa? Co to ma do rzeczy?
              • pensioner63 The Last Answer by Isaac Asimov 21.10.09, 05:02
                tetlian napisał:
                > Czy "Ostatnia Odpowiedź" to jest ta książka, w której rolę boga
                > pełni super-komputer zajmujący cały Wszechświat?

                Nie. "The Last Answer" to 8 stronicowa nowelka. Jej streszczenie jest na
                en.wikipedia.org/wiki/The_Last_Answer

                Natomiast to o co pytasz to zapewne książka "The Last Question" czyli "Ostatnie
                Pytanie" też napisana przez Isaaca Asimowa. Napisana była ponad 20 lat wcześniej
                niż "The Last Answer". Jej streszczenie jest na
                en.wikipedia.org/wiki/The_Last_Question

                > mnie dziwi, że tak sporo osób na tym forum wierzy w
                > reinkarnację i potrafi pogodzić to ze swoją religią katolicką.

                Wiara czyni cuda. Gdzie rozum zawodzi tam wiara pomaga. Gdy człowiek nie potrafi
                wyjaśnić zjawisk przyrody to pisze, że Bóg to zrobił, np. przeczytaj to co pisze
                po-chwa_lony.
          • robson_70 Re: Jaki jest sens w reinkarnacji? 20.10.09, 16:35
            Jaki jest sens w reinkarnacji, skoro i tak cała pamięć w nowym ciele
            jest czyszczona? Człowiek (czy inne zwierzę) z wyczyszczoną pamięcią
            to tak na prawdę inny człowiek. Czyli nie ja. Bo o tym kim jestem,
            stanowią właśnie moja pamięć i moje wspomnienia.
            odp.Mylisz się-dusza pamięta po śmierci ciała WSZYSTKIE
            wcielenia,stąd przerabia różne lekcje ps.ale zdarzają się wyjątki
            np.Jezus

            Poza tym wszyscy zawsze pisząc o reinkarnacji, zakładają, że dopiero
            następne życie będzie ich drugim. Nie dopuszczają myśli, że to
            obecne może być ich tysięcznym. Odp.Błędne założenie-tak naprawdę to
            się nigdy nie kończy,jak okrąg,przecież dusza jest wieczna...

            No i kiedy właściwie ta cała reinkarnacja zaczęła działać? Przecież
            przez bardzo długi okres czasu na Ziemi nie było żadnych istot
            posiadających mózgi. odp.jak wyżej-tak myślisz?wiesz,że znajduje się
            ślady stóp ludzkich w skałach magmowych sprzed milionów lat...

            Albo, czy ta reinkarnacja działa w obrębie jednej planety, czy
            całego Wszechświata? odp.cały wszechswiat

            I czy działa tylko wśród istot biologicznych? Czy samoświadoma
            sztuczna inteligencja też podlegałaby jej prawom?
            odp.cyt."Jesteś Bogiem wszechmogącym i stwarzasz materialny świat, w
            który dusze mogą się wcielać. Niby po co miałbym ograniczać się do
            stworzenia rozumnego życia tylko na jednej planecie, jeśli mogę je
            stworzyć na milionach planet?"

            Jak widać, cała ta koncepcja nie trzyma się kupy.

            Wracając do pytania tego wątku, ja bym wolał, żeby moje pierwsze
            życie nigdy się
            nie skończyło. Być może niedługo rozwój nauki na to pozwoli.
            odp.oj trzyma się,trzyma to jedno życie jest "skrajnie
            niesprawiedliwe"...
            ps.gorąco polecam darmowego ebooka :
            eksiazki.bazaksiazek.pl/autoryzowany_wywiad_z_bogiem
            • tetlian Re: Jaki jest sens w reinkarnacji? 20.10.09, 18:45
              Wszystko co napisałeś bardzo dobrze odpowiada na moje pytania. Ale jest jedno
              ale. Jako ateista nie wierzę w nic bez dowodów. Także Twoje odpowiedzi mogłyby
              być dobre, ale i milion innych im zaprzeczających, też. Także nie widzę sensu w
              wybieraniu jednych kosztem innych tak samo prawdopodobnych.

              Ale na jedno pytanie nie odpowiedziałeś. W którym momencie ewolucji ciało
              dostaje dusze? Mam na myśli coś takiego, że rodzice nie posiadają duszy, ale ich
              dzieci już tak. W końcu mózg rozwijał się stopniowo. Najpierw były drobne
              połączenia nerwowe nie mające nic wspólnego z myśleniem. I z czasem ten kłębek
              neuronów się powiększał. Aż osiągnął taki poziom jak u obecnego człowieka.
              Także musiał istnieć moment, w którym dusza nagle wkroczyła do akcji.
              • rumcajsiq Dusza komplikuje sprawę 20.10.09, 20:53
                tetlian napisał:
                > Ale na jedno pytanie nie odpowiedziałeś. W którym momencie ewolucji ciało
                > dostaje dusze? Mam na myśli coś takiego, że rodzice nie posiadają duszy, ale ic
                > h
                > dzieci już tak. W końcu mózg rozwijał się stopniowo. Najpierw były drobne
                > połączenia nerwowe nie mające nic wspólnego z myśleniem. I z czasem ten kłębek
                > neuronów się powiększał. Aż osiągnął taki poziom jak u obecnego człowieka.
                > Także musiał istnieć moment, w którym dusza nagle wkroczyła do akcji.

                A ja uważam, że nie musiała wskakiwać. Tak samo jak istnieje pewne continnum
                rozwoju organizmów żywych: od bakterii po człowieka, tak samo może istnieć
                continuum dusz, przy czym jedna drugiej nie równa.
                I tak jak organizmy ewoluują, tak i duszę się rozwijają. Może w poprzednim
                wcieleniu byliśmy kurczakami?

                Ogólnie cała ta sprawa z życiem i duszami jest dla mnie mocno zagmatwana. Weźmy
                pod uwagę jakąś roślinkę... odetniemy z niej gałąź i z gałęzi wyrośnie drzewo:
                wówczas i dusza musiałaby się rozdzielić. Tak samo z dżdżownicą, niektóre
                gatunki tak mają, że jak się przekroi to obie części przeżyją, ale która otrzyma
                duszę? Czy gdyby rozciąć człowieka na pół i przy użyciu super zaawansowanej
                technologii utrzymać przy życiu dwie połówki to tylko jedna by miała duszę?

                A może inaczej do tego podejść... może człowiek jest tylko kolonią miliardów
                żyjących komórek, z których każda ma duszę. Komórki się jednak zorgnizowały
                wytworzyły sterującą nimi świadomość, która uważa że sama jest duszą.
                Albo podchodząc do tego zupełnie odwrotnie: może cała planeta jest organizmem z
                różnymi tkankami (roślinnością, fauną, bakteriami), i każdej komórce
                (organizmowi) wydaje się że ma duszę, ale tak naprawdę duszę ma tylko cała planeta.

                Przyznam, że pojęcie duszy tylko komplikuje tutaj sprawę. Gdyby jej nie było
                całość bardziej trzymałaby się kupy. Przykro mi to mówić, bo jestem wierzący,
                ale ostatnio takie mam wrażenie.
                • tetlian Re: Dusza komplikuje sprawę 20.10.09, 21:22
                  > Przyznam, że pojęcie duszy tylko komplikuje tutaj sprawę. Gdyby jej nie było
                  > całość bardziej trzymałaby się kupy. Przykro mi to mówić, bo jestem wierzący,
                  > ale ostatnio takie mam wrażenie.

                  Czyli racjonalnie myślisz. Jeszcze trochę tego typu rozważań, i będzie z Ciebie
                  ateista.

                  Wkleję tekst, który kiedyś napisałem na temat tego, dlaczego nie wierzę w duszę
                  (pominę pierwszy punkt, bo o tym napisałem w poście wyżej):


                  2.) Jeżeli po śmierci dusza opuszcza ciało człowieka i idzie do Nieba lub
                  Piekła, to co by się stało gdyby człowieka wprowadzić w stan hibernacji? Czy
                  dusza opuściłaby ciało, czy czekała na moment obudzenia? Jeśli by opuściła i
                  poszła do Nieba, to co by się stało gdyby ciało zostało obudzone po 100 latach?
                  Dusza zostałaby ściągnięta z Nieba z powrotem na Ziemię? I taki człowiek po
                  obudzeniu pamiętałby co robił w Niebie? Jeśli natomiast po zamrożeniu, dusza nie
                  poszłaby do Nieba, a czekała na moment rozmrożenia, to oznaczałoby, że można
                  komuś zablokować możliwość pójścia do Nieba. Bo wystarczyłoby zamrozić taką
                  osobę i wystrzelić w kapsule w kosmos. Już nigdy by nie została rozmrożona.

                  3.) Podobny przykład do hibernacji. Weźmy jakiegoś człowieka i zapamiętajmy atom
                  po atomie całą jego budowę. Następnie go zabijmy. Skoro nie żyje, to jego dusza
                  idzie do Nieba lub Piekła. Skorzystajmy teraz z super technologii i odbudujmy
                  atom po atomie tego samego człowieka. I znowu pytanie, co się stanie z duszą?
                  Wróci na Ziemię?

                  4.) Zmodyfikujmy przykład z punktu (3). Zapamiętajmy w komputerze całego
                  człowieka, ale tym razem go nie zabijajmy. Zbudujmy z innych atomów 5 jego
                  kopii. Ponieważ te kopie niczym nie będą się różniły od oryginału, to każda
                  będzie przekonana, że to ona właśnie jest oryginałem. Będzie myślała dokładnie
                  tak samo jak oryginał. Ale co z duszą? Czy dusza z pierwszego człowieka rozmnoży
                  się i wskoczy do pozostałych pięciu? Zatem coś tak unikalnego czym jest dusza,
                  będzie od teraz istnieć w sześciu egzemplarzach? Czy może te nowe osoby będą
                  pozbawione duszy, a zatem nie będą mogły żyć wiecznie po śmierci? Ale dlaczego
                  miałyby być w ten sposób ukarane? Przecież to nie ich wina, że ktoś je stworzył
                  w taki sposób.

                  5.) I znowu zmodyfikujmy poprzedni przykład. Zapamiętajmy w komputerze tylko
                  umysł danego człowieka i odtwórzmy go w rzeczywistości wirtualnej. Albo umieśćmy
                  w ciele robota. Lub też nawet stwórzmy wiele kopii tego umysłu w i umieśćmy w
                  wielu robotach. Czy wtedy narodzą się kolejne dusze i będą istnieć w umysłach
                  cyfrowych? A czym byłaby śmierć takiego umysłu? Odłączenie od prądu? Czy
                  sformatowanie ich pamięci? W który momencie dusza miałaby iść do Nieba?

                  6.) Wyobraźmy sobie, że dysponujemy technologią zdolną formatować ludziom mózgi
                  i wgrywać na nie wcześniej zgrane umysły innych ludzi. Czy gdyby w ten sposób
                  zamienić umysły między dwoma ciałami, to czy dusze też by się zamieniły?

                  7.) Co się stanie, gdy stworzymy sztuczną inteligencję, która dorówna poziomem
                  człowiekowi, a w pewnym momencie go przewyższy? Czy te nowe samoświadome istoty
                  dostaną dusze? Byłoby niesprawiedliwe, gdyby nie dostały. Zwłaszcza, że miałyby
                  bardziej złożoną osobowość od ludzkiej. I tu znowu pojawia się problem
                  odłączania na tysiące lat od prądu, formatowania ich pamięci oraz jej kopiowania.


                  Wszystkie opisane przeze mnie wyżej problemy przestają być problemami w
                  momencie, gdy odrzucimy istnienie czegoś takiego jak dusza, a przyjmiemy po
                  prostu, że nasza świadomość i nasze myśli są generowane przez coś jak
                  najbardziej materialnego. Czyli przez nasz mózg. Wówczas skopiowanie mózgu, czy
                  stworzenie sztucznego mózgu, jest równoznaczne ze skopiowaniem/stworzeniem
                  całego procesu, który generuje umysł. Nowe umysły byłyby generowane przez nowe
                  mózgi.
                  • rumcajsiq Re: Dusza komplikuje sprawę 20.10.09, 22:32
                    Heh, no to popolemizujmy trochę ;)

                    2. Tutaj ważne pytanie to: w jakim stanie można powiedzieć o człowieku, że jest
                    żywy?
                    Czy hibernacja oznacza, że człowiek jest martwy? W pewnym sensie tak... jeśli
                    nie zachodzą procesy życiowe, tak jak metabolizm to człowiek jest martwy, czyli
                    dusza potencjalnie powinna opuścić ciało. To tak jak z tzw. NDE -
                    doświadczeniami z pogranicza śmierci. Serce człowieka zatrzymuje się, fale
                    mózgowe ustają, widzi biały tunel, twarze dawno zmarłych osób, a po udanej
                    reanimacji wraca do świata żywych. To może oznaczać tymczasowe opuszczenie duszy
                    z ciała. Niektórzy naukowcy głowią się jakim cudem możliwe są tego typu
                    doświadczenia, skoro mózg nie działa. Wysnuwane są tezy, że może umysł
                    funkcjonuje niezależnie od ciała. Wówczas hibernacja byłaby takim dłuuugim NDE.

                    3. Nie. Jeśli zakładamy istnienie duszy, to jest związana ona z daną jednostką.
                    Widzę, że zakładasz że dusza jest produktem mózgu, wówczas rzeczywiście dusza (a
                    raczej "efekt duszy") mógłby pojawić się w nowo wyprodukowanym człowieku o
                    identycznej strukturze. Jeśli zakładamy istnienie duszy to człowieka będzie dało
                    się wyprodukować, ale nie będziemy go w stanie reanimować. Wszystko rozbija się
                    o to czy zakładamy, że człowiek jest biochemiczną maszyną, która wytwarza efekt
                    duszy, czy biochemiczną maszyną, która wymaga czegoś niematerialnego by
                    funkcjonować. Naukowcom udało się zrobić z cząsteczek wirusa, który po
                    poskładaniu atakował bakterie. Jeśli uda im się poskładać z cząsteczek bakterie
                    i ją ożywić, to chyba zostanę ateistą :P
                    Ale narazie problem jest otwarty.

                    4. Tutaj nie ma nic do dodania: patrz wyżej. Jeśli nie ma duszy, to kopie będą
                    żyły i będą identyczne (moralność to inna bajka). Jeśli jest, to nie uda się ich
                    ożywić.
                    (Choć nie wykluczam faktu, że może jakieś dusze przyczepiłyby się do kopii
                    ciała. W takim wypadku wymiękam :D Nie da się tego udowodnić, i nigdy nie
                    dowiemy się czy duszę istnieją:P)

                    5. No tutaj operujemy pojęciem "umysł", które również jest bajkowe. Nie wiem jak
                    można umysł zgrać na płytę CD, no chyba że potraktować jako zbiór obrazów,
                    dżwięków, algorytmów postępowania, itp. Ale nawet jak go tak potraktujemy (jako
                    złożone oprogramowanie) to raczej pójdzie on tylko na jednej maszynie zwanej
                    człowiekiem. Ogólnie to śliska sprawa, za dużo w tym sci-fi... :P

                    6. Też za dużo sci-fi, choć przyznam że porusza ciekawy problem: gdzie jest
                    zlokalizowana pamięć i źródło tego czym jesteśmy. Nawet jeśli przebudować mózg
                    tak, że człowiek będzie miał zupełnie inne wspomnienia, inny charakter, inne
                    upodobania to ani nie świadczy o tym, że duszy nie ma, ani że jest.

                    7. A tutaj sprawa jest jasna. Jeśli mamy duszę, to super-robota można
                    potraktować jako bardzo przemyślaną zabawkę. Jeśli jej nie mamy, to należy
                    traktować go jak człowieka. W sumie jeśli nie mamy duszy to jesteśmy równie żywi
                    jak kamyk :D Tyle, że w kamyku zachodzi mniej interesujących procesów :D

                    Przyznam, że przy wierze w duszę trzyma mnie po prostu kilka wypowiedzi ludzi
                    mających właśnie doświadczenia NDE czy OBE, itp. Jak również drobnedoświadczenia
                    z życia, w postaci nawiedzenia przez zmarłego dziadka zanim dowiedziałem się, że
                    zmarł.

                    Ostatecznie to nawet nie płakałbym, że nie mam duszy, gdyby tego dowiedziono, bo
                    nasze istnienie musi mieć jakiś sens.:)

                    W sumie powiedziałem to co Ty, tylko innymi słowami. Musimy poczekać na
                    wyprodukowanie jakiegoś organizmu żywego :)
                    • tetlian Re: Dusza komplikuje sprawę 21.10.09, 00:56
                      Jeśli chodzi o NDE, to przeprowadzano badania na osobie chorej na epilepsję, w
                      których pobudzano elektrycznie pewne obszary jej mózgu. Ta osoba była przytomna
                      i opowiadała, że ma wrażenie unoszenia się. Tyle, że to wrażenie można było
                      porównać do snu. Zatem próba opisu szczegółów nie była możliwa (wiadomo jak to w
                      śnie, za każdym razem otoczenie wygląda inaczej). Nie ma w tym nic
                      nadprzyrodzonego. Ot kolejny wytwór mózgu.

                      W innym eksperymencie namalowano na podłodze napis, który byłby widoczny jedynie
                      dla osoby znajdującej się pod sufitem sali. Niestety żaden pacjent, który
                      przeżył śmierć kliniczną, nie potrafił powiedzieć nic na temat tego napisu.


                      > Jak również drobnedoświadczenia
                      > z życia, w postaci nawiedzenia przez zmarłego dziadka zanim dowiedziałem się, że
                      > zmarł.

                      Zapewne był to sen. Wiedziałeś, że dziadek jest stary, i niewiele mu czasu
                      zostało, to i prawdopodobieństwo takiego snu nie było niskie. Nie wymagało to
                      ingerencji sił wyższych.


                      Na resztę argumentów nie odpowiem, bo skoro jako katolik tak wierzysz bez
                      dowodów, to nie widzę sensu w przekonywaniu. Dodam tylko, że osobiście wolałbym
                      by istniała dusza, albo by umysł był przechowywany w jakimś bezpieczniejszym
                      nośniku niż mózg. Wtedy miałbym zabezpieczenie, że jeśli moje ciało zginie, to
                      ja będę żyć nadal. Niestety takiej gwarancji nie mam. A wierzyć nie mam zamiaru
                      w coś co ktoś kiedyś wymyślił. Bo możliwości jest miliony, także bez dowodów
                      żadnej nie wybieram.
                  • po-chwa_lony ale bzdury panie tetlian ;) 21.10.09, 00:04
                    > 4.) Zmodyfikujmy przykład z punktu (3). Zapamiętajmy w komputerze
                    > całego człowieka, ale tym razem go nie zabijajmy. Zbudujmy z innych
                    > atomów 5 jego kopii.

                    Durniu... ludzka cywilizacja nie będzie w stanie stworzyć nawet kopii
                    najprostszej komórki ;) Tylko totalny indolent w znajomości stopnia
                    skomplikowania funkcjonowania prostej nawet komórki jest w stanie bredzić o
                    możliwości wykonania jej kopii...
                    Nieuku tępy - wczytaj się w literaturę opisującą, jak nieprawdopodobnie bardzo
                    skomplikowana jest budowa i funkcjonowanie najprostszej nawet komórki
                    bakteryjnej!!!!!!!!
                    • tetlian Re: ale bzdury panie tetlian ;) 21.10.09, 00:35
                      Nie dość, że mnie obraziłeś, to i całą ludzkość, twierdząc, że jest za głupia,
                      by móc stworzyć kopię komórki.

                      Zaprawdę "wysokie" zdanie masz o swym gatunku. Gratulacje.
                      • de_witch Wszystko jest mozliwe... 22.10.09, 15:42
                        I wszystko przed nami. czy kiedys 50 lat temu ktos myslal,ze beda
                        klonowac pieski bogatym za 100 000£; a cena ciagle spada, wkrotce
                        czas na ludzi.
                    • koala_tralalala Re: ale bzdury panie tetlian ;) 26.11.09, 01:12
                      Po-chwa_lony ma racje co do meritum: ale forma przekazania tej
                      prostej prawdy jest na poziomie rynsztoku :(
      • bloodyvirgin Re: czy chielibyscie zyc po raz drugi? 20.10.09, 20:37
        Dla mnie tak samo jak wyglądało! Mam swoje x lat i swoją kulturę emo. Niczego
        nie żałuje, uwielbiam odczuwać! wszystko.
      • baba67 Re: czy chielibyscie zyc po raz drugi? 22.10.09, 11:23
        Tak- z tym co wiem teraz zmienilabym mnostwo rzeczy-inny kierunek studiow, inne
        myslenie o pieniadzach no i zainteresowanie facetami innego typu. Tylko ciagle
        meczy mnie pytanie czy rzeczywiscie w tym nowym zyciu bylabym
        szczesliwsza...niby tak ale nie wiem tego do konca-moze zgubilabym po drodze cos
        z czego teraz do konca nie zdaje sobie sprawy.
    • paco_lopez Re: czy chielibyscie zyc po raz drugi? 16.10.09, 13:44
      ala ,ja to jak patrze na tych chłopów z balonami przed sobą i baby z
      grubymi dupami na szpilkach to uznaje, że to moje do tej pory jest
      nie do zamiany .
      • kaa.lka Re: czy chielibyscie zyc po raz drugi? 16.10.09, 14:24
        bo po co?
        :)
        ehh chlopaku zmien baby_girl

        wicia:)
        pozwole sobie tutaj, choc wyhaczylam Cie na watku uneevidence. wybacz, ze znowu
        napastowuje ale wciaz masz jakies takie krwawe inklinacje:)
        pap
        • paco_lopez Re: czy chielibyscie zyc po raz drugi? 23.10.09, 12:01
          gdzie tam . to macice są najkrwawsze :)
    • de_witch Życie po życiu... 16.10.09, 13:59
      Pod tym samym tytułem jest ksiazka Sylvie Browne, w której pisze
      dość ciekawie na temat życia po drugiej stronie. I sensu, że się
      naradzamy. Ponoć można wybrać, albo się narodzić, albo i nie.
      Naradzając się ponownie, mamy określony plan. W bardzo wielu
      ksiązkach, różno-językowo-kulturowo, spotkałam się, ze
      stwierdzeniem,że jeżeli ktoś nie realizuje się zgodne z planem...ten
      odchodzi. Po naszemu mówiac umiera, ginie nagłych wypadkach, albo
      np. smiercią samobójczą.

      Moja ukochana mama, która interesuje się sprawami duchowymi
      twierdzi,że duchowość ma stopnie i jest kilka ok. 4. Po
      przerobienu 'lekcji', które mamy przerobić wchodzimy na wyższy
      szczebel rozwoju.

      Ja chciałabym się narodzić jeszcze tak ze dwa razy.:))))

      W następnym życiu chciałabym parać się nowoczesną technika medyczną
      i operować ludzi... na odległość nie oglądając krwi gołym okiem. W
      tym życiu nie jestem w stanie patrzeć na krew. Zaraz mdleję, ale w
      następnym będzie to możliwe.:-)))

      Może Alu, wpadniesz pod mój skalpel, więc zamów sobie już teraz
      bezpieczną chorobę.:-)))
      • tata.kasi Re: Życie po życiu... 16.10.09, 14:44
        Życie po drugiej stronie, plan narodzenia, stopnie
        duchowości...dlaczego ludzie pokładają wiarę w takich zjawiskach,
        mających słabe poparcie w nauce, lub chociażby obserwacji?
        • de_witch Re: Życie po życiu... 16.10.09, 15:07
          500 lat temu gdybyś komuś poiwedział,że będziesz rozmawiał przez
          telefon komórkowy, leciał samolotem, czy planował zasiedlenie Marsa,
          to jak myślisz ta PRAWDA skończyłaby się dla ciebie?

          Dzis podbnie ludzie wyśmiewają się z innych za ich wiarę w życie,
          po życiu, a mimo to nie są to zjawiska jakieś zupełnie nie znane,
          ale na moce współczesnej nauki, jak najbardziej trudne do
          wyjaśnienia.

          Ale czy tak musi być za kolejne 500 lat, gdzie ludzi będzie się
          genetycznie tworzyć w sztucznych warunkach, a moze i z dala od
          brzucha matki i gdzie większosc zjawisk bedzie wyjaśniona, a
          uznanych za normalne i powszechne.

          Naszymi dosć ograniczonymi zmysłami nie wszyscy jesteśmy w stanie
          zaobserwowac zjawiska paranormalne. Ale to nie znaczy wcale,że skoro
          jesteśmy tak a nie inaczej biologicznie skonstrułowani to ta
          rzeczywistość w jakiej my żyjuemy jest... jedyna. Moze być ich cała
          masa,ale my jej nie znamy, coś na zasadzie, co mrówka wie o
          istnieniu człowieka.
          • rumcajsiq Re: Życie po życiu... 20.10.09, 22:42
            Czytałem tą książkę i nie jest zachwycająca. Przyznam, że czytałem relacje wielu
            ludzi, którzy twierdzili, że opuszczali ciało i byli "po drugiej stronie".
            Najbardziej ujął mnie Robert Monroe i jego następnicy. Najmniej właśnie Sylvia.
            Jej relacje, są jakieś naiwne, cukierkowe i zbyt przyziemne: budynki, fontanny,
            doradcy... Jakby pisała bajkę dla dzieci. Albo sobie to wymyśliła albo po prostu
            mózg jej podsunął takie wizje.

            Generalnie do wszystkiego trzeba dość sceptycznie podchodzić, bo co człowiek to
            inna wizja życia po śmierci... a to jest podejrzane.
            • de_witch Re: Życie po życiu... 22.10.09, 15:37
              czytalam wizje wyjscia z ciala Roberta Monroe. sa dosc ciekawe.
        • annastazy Re: Życie po życiu... 19.10.09, 01:33
          tatokasi, jakie obserwacje masz za sobą?

          nauka juz udowodniła, że wszystko ma podwójną naturę :)
        • krzysiek.wa_wa Re: Życie po życiu... 13.11.09, 08:41
          tata.kasi napisał:

          > Życie po drugiej stronie, plan narodzenia, stopnie
          > duchowości...dlaczego ludzie pokładają wiarę w takich zjawiskach,
          > mających słabe poparcie w nauce, lub chociażby obserwacji?

          pewnie dlatego, że Nauka była przez
          tysiące lat nieobecna w życiu Człowieka

          a jak wiadomo
          "nieobecni nie mają racji"


          > stopnie
          > duchowości...

          moim zdaniem to jest tak samo jak z tym
          że ludzie dzielą się według poziomów zarobków
          czy poziomów wykszatałcenia szkolnego/akademickiego





          PS.

          dla zwolenników reinkarnacji:

          w tą niedzielę w TVP Kultura
          o godz. 18:55
          będzie polski film "Odwiedź mnie we śnie"


          dla zwolenników życia jednorazowego
          (a i to krótszego niż 100 lat) filmy:

          brytyjski "Zardoz" ("Zardoz")

          niem.-franc. "Niebo nad Berlinem" ("Der Himmel über Berlin"/"Wings
          of desire")

          • kaa.lka Re: Życie po życiu... 13.11.09, 11:37
            to dosc zabawne i bardzo nielogiczne
            rozdzielac proces nauki (rozwoju duchowosci) od procesu nauczania. i vice wersal
            panowie sami sobie przecza.

            Zas,
            co do istnienia tzw duchowosci.. rozumiana jako podstawa w codziennym zyciu, bez nadmiernego zastanawiania daje sie umiescic w zwyklym rownaniu, zapisanym przez pewnego skrzypka w
            E=mc2
            polecam
            jak rowniez, moze nie filmowo ale czytelniczo bo to koncentruje: Tybetanska Ksiege Smierci- jako tlumaczenie wzoru z powyzej, najprostszym jezykiem codziennosci:)



            -to a propos nieobecnych,,,
            niedefiniowalnych definicji Nauki, oraz praktyk i planow narodzenia i umierania:)

    • yaxe Re: czy chielibyscie zyc po raz drugi? 16.10.09, 19:49
      chielibysmy, a ty?
      • ala.l Re: czy chielibyscie zyc po raz drugi? 16.10.09, 20:52
        a ja nie..
        bo nie wierze ze byloby inaczej,zwlaszcza nie podobaja mi sie ludzie i ich czyny.
        • yaxe Re: czy chielibyscie zyc po raz drugi? 16.10.09, 21:10
          a swoje wlasne ?
          • ala.l Re: czy chielibyscie zyc po raz drugi? 16.10.09, 21:14
            yaxe napisała:

            > a swoje wlasne ?

            moje wlasne jeszcze raz...
            nigdy..
            wiecej w nim zla niz dobra,ale nie mow/cie mi ze z Waszym jest inaczej.
            Ciekawe czemu byscie chieli je powtarzac...masochisci???
            • yaxe Re: czy chielibyscie zyc po raz drugi? 16.10.09, 21:23
              La Vita e Bella


              pytalam o czyny
              nie wazne
              przezyc ale inaczej
              nie powtarzac
              • ala.l Re: czy chielibyscie zyc po raz drugi? 17.10.09, 19:07
                bella bella..
    • kobieta.z.ikra Re: czy chielibyscie zyc po raz drugi? 16.10.09, 21:38
      Nic dwa razy się nie zdarza...

      a życie to czasem dzień świstaka:)


      Nie, nie chciałabym dwa razy żyć, lecz nauczyć się zawsze przezywać każdy moment
      życia i brać za niego totalną odpowiedzialność, wiedzieć, że w danym momencie
      dałam z siebie wszystko. O to chyba chodzi.
      • yaxe Re: czy chielibyscie zyc po raz drugi? 16.10.09, 21:58
        gdyby ktos ci powiedzial: mozesz zyc jeszcze raz, odmowilabys?
        • wichrowe_wzgorza Re: czy chielibyscie zyc po raz drugi? 16.10.09, 22:03
          Tak.
          Wiesz, być może żyję dziewiąty raz, a nie wiem o tym? Może tak być?

          • yaxe Re: czy chielibyscie zyc po raz drugi? 16.10.09, 22:08
            jak na razie widze drugie zycie ;-)
            • de_witch Re: czy chielibyscie zyc po raz drugi? 16.10.09, 22:15
              A ja widze drugiego nicka....:=)
              • wichrowe_wzgorza Re: czy chielibyscie zyc po raz drugi? 16.10.09, 22:19
                drugi nick, ale poglądy te same:)
                • de_witch Re: czy chielibyscie zyc po raz drugi? 16.10.09, 22:28
                  Taki to zawsze jak dyskutuje to się ze sobą zgadza, a na koniec to
                  nawet usisku ręki doczeka.:-)
                  • wichrowe_wzgorza Re: czy chielibyscie zyc po raz drugi? 16.10.09, 22:32
                    No widzisz? Czasem nie trzeba się wstydzić porozmawiać ze sobą i spojrzeć na
                    siebie z boku - jak na kogoś innego:) To się dystans chyba nazywa czy cuś?
                  • yaxe Re: czy chielibyscie zyc po raz drugi? 16.10.09, 22:32
                    jestes w bledzie, albo za krotko
                    niektorzy potrafia sie ze soba bardzo klocic, a nawet wyzywac od
                    najgorszych
                    • de_witch Re: czy chielibyscie zyc po raz drugi? 16.10.09, 22:34
                      Tacy perwersi, tak?
                      • yaxe Re: czy chielibyscie zyc po raz drugi? 16.10.09, 22:36
                        wedlug ala.l zarabiaja na zycie
    • annastazy Re: czy chielibyscie zyc po raz drugi? 19.10.09, 01:38
      tak
      powinnam była zostac lekarzem, urodzic dziecko wczesniej, dbac o
      dietę opartą na produktach niealergizujących, olewac matkę, która
      udowadniała mi, jak złą ma córkę, słuchac swojej intuicji zawsze,
      szczególnie w chwili, gdy przekora mi mówiła - "a gdyby troszeczkę
      spróbowac jednak..." :)
    • wendy.time Re: czy chielibyscie zyc po raz drugi? 19.10.09, 22:16
      Nie. Nawet jeśli pamiętałbym błędy poprzedniego życia, jestem zbyt
      słaby żeby się zmienić. A jeśli nawet urodziłbym się jako ktoś
      zupełnie inny nie mam pewności, czy byłbym lepszy niż jestem teraz.
      A po co żyć skoro czyni się źle? Jaki jest jego sens wtedy?
      Realizować się w kosztem innych? Mieć gdzieś wszystkie uczucia,
      prawa byle tylko zaspokajać siebie? Już jedną pustkę mam, wystarcza
      mi, wystarcza chyba i innym...
      • anaisanais96 Re: czy chielibyscie zyc po raz drugi? 20.10.09, 17:24
        Juz teraz wiem, ze gdyby ktoś mi zaproponował drugie życie to na pewno bym nie
        skorzystała! Już te życie mnnie dobija i nie chce mi się czasem go ciągnąć. No,
        ale skoro już jestem to jakoś egzystuję. PEwnie jeśli ktoś miał życie do samego
        końca pełne wrażeń, nie chorował itp. to chętnie spróbowałby jeszcze raz.
        Trochę się obawiam co będzie po śmierci. Czy nie będę się tam nudzić i czy
        czasem ktoś nie wyśle mnie z powrotem na ziemię, albo, że ulegnę wrócę i dostanę
        sie do jakiejś muzułmańskiej rodziny i będę gnębiona, torturowana, że narodzę
        się z jakąś straszna chorobą Itd. Jak widać obaw mam dużo i one skutecznie
        powodują że nie chcę się narodzić po raz drugi.
    • s.p.7 NIkt nie zyje 2 razy 19.10.09, 22:29
      i to trzeba zapamiętąc
      szzegolnie kiedy popelnia sie błedy, kazdy mzoe je popelniac wlasnie z tego
      wzgledu ze sie na nich uczy

      a fajniej to by bylo zyc wiecznie tylko nie kazdy by pwnie tego chcial
    • klubikowa Re: czy chielibyscie zyc po raz drugi? 20.10.09, 12:30
      Tak, ale tylko za jakieś 100-200 lat, żeby zobaczyć gdzie doszedł
      świat w sensie technicznym. Chciałabym też zobaczyć swoich potomków.
      Ale chyba lepiej czuję się z myślą, że nic mnie dalej nie czeka, a
      nie jakaś niepewność typu diabły, anioły, czyśćce i sądy jakieś...
      Jeszcze tylko niepokoi mnie zjawisko "déjà vu", bo mam wrażenie, że
      widuję fragmenty swojej przyszłości w snach, a to znaczyłoby, że i
      tak już gdzieś jest mój los uzgodniony i zapisany. No i to jakoś
      mało komfortowa świadomość jest :)
    • mick_dundee Re: czy chielibyscie zyc po raz drugi? 20.10.09, 12:46
      Chciałbym żyć jeszcze raz. Z tą różnicą, że wiedzieć znacznie więcej o ludziach.
      Nie muszę znać numerów lotto, wydarzeń itp. Jeśli miałbym żyć w przyszłości, to
      bezużyteczne w sumie i tak. Ale o ludziach, ich naturze i zachowaniach to
      chciałbym w kolejnym życiu wiedzieć tyle, co wiem dziś.
      Nie mam oczekiwań co do ewentualnego kolejnego życia :) Na pewno uczyłbym się
      wielu języków obcych. To duża frajda poznawać ludzi, rozmawiać w ich języku,
      poznawać inne kultury. I poznać więcej dziewczyn, bo to strasznie ciekawa płeć :))

      Ale żyjemy raczej tylko raz i lepiej skupić się na tym, żeby jak najlepiej żyć
      tu-i-teraz. Nie tracić ani sekundy, niech każda chwila ma wartość.
      • pensioner63 Co warto robić w życiu 20.10.09, 15:38
        mick_dundee napisał:
        > Chciałbym żyć jeszcze raz...wiedzieć znacznie więcej o ludziach..
        > Na pewno uczyłbym się wielu języków obcych
        > To duża frajda poznawać ludzi, rozmawiać w ich języku,
        > poznawać inne kultury. I poznać więcej dziewczyn.

        Bardzo mi się to podoba! Ale w tym celu nie musimy żyć jeszcze raz. Możemy to
        przecież robić w swoim obecnym życiu.

        Ciekaw jestem ile Mick_dundee ma lat?
        • mick_dundee Re: Co warto robić w życiu 20.10.09, 16:14
          Wiek średni, w lutym stuknie 35 lat :)
          • pensioner63 Perspektywa na życie 21.10.09, 05:14
            mick_dundee napisał:
            > Wiek średni, w lutym stuknie 35 lat :)

            A to ciekawe! Ja mam 64 lata i uważam, że mam przed sobą jeszcze ze 20 lat
            życia. Więc w tym życiu mogę poznawać nowych ludzi. Faktycznie z kobietami
            łatwiej mi jest nawiązać kontakt. Znając angielski można rozmawiać z ludźmi z
            różnych krajów i kultur.

            W wieku 35 lat masz przed sobą ponad 40 lat życia. Wystarczy je dobrze
            wykorzystać. Po co Ci drugie życie?
            • mick_dundee Re: Perspektywa na życie 21.10.09, 09:36
              Drugie mi się marzy właściwie z jednego powodu - po prostu bardzo lubię życie i
              chętnie bym brał więcej :) na zapas :)
    • shaitis pytanie jest postawione zle 20.10.09, 13:37
      Czy chodzi o to drugie zycie wedle religii ? - w
      chmurkach/niebie/kolo Boga ? - to jest absurdalne - rownie dobrze
      mozna wierzyc w X dziewic po smierci - to poprostu nieuzasasdnione i
      czysto fantastyczne z rownie dobrze mozna przyjac ... np trylogie
      Tolkiena za ksiazke hisotryczna. Wszyscy zyjemy nieskonczona ilosc
      razy...nasza biomasa rozklada sie na inne organizmy, kwestia
      podstawowa jest zachowanie swiadomosci... ktora jak wiadomo jest
      procesem czysto elektrycznym... nasz umysl funkcjonuje jak zwykly
      komputer, czy komputer ma swiadomosc, czy pamieta do czego byl
      uzywany jesli wykorzystac jego czesci do budowy innego komputera ?
      B Z D U R A.

      Czy robaki ida do nieba ? przeciez niczym sie od nich nie roznimy
      oprocz ilosci i stopnia skomplikowania polaczen neuronowych

      Kto wogole byl takim romantykiem zeby stwierdzic ze czlowiek jest
      lepszy od innych stworzen i ma x szans na przedluzenie gatunku ;)
      • anaisanais96 Re: pytanie jest postawione zle 20.10.09, 20:09
        Ja wierzę w takie właśnie coś. MOże z tymi chmurkami to może przesada, ale
        jedank wierzę w życie po życiu. A jakie masz dowody na to że dusza nie przenosi
        się do innego wymiaru po śmierci? MOże to brzmi fantastycznie ale 500 lat temu
        niektóre rzeczy również tak brzmiały, a potem oazały się prawdą.
    • powiernia Tak, ale do tylu 20.10.09, 14:44
      Zaczac od 70+ (?) i zyc do uroczenia :)))
      Oczywiscie, trzeba by sie przeprowadzac co jakis czas zeby uniknac
      glupkowatych komentarzy i podejrzen.....nie musze wspominac, ze
      warunkiem tu rowniez byloby zachowanie calych moich zyciowych
      doswiadczen. No i musialoby to byc zupelnie nowe zycie a nie
      moje wlasne rolowane do tylu. Nowe jest zawsze ciekawsze.No i
      oczywiscie musialbym sie urodzic poza Polska. Moze byc Afryka lub B-
      desz.

      Gdy sie zastanawiam, czy dzis chcialbym cofnac czas o 5 lat i
      przezyc te poprzednia 5-tke po raz kolejny, to wydaje mi sie ze
      jednak nie. Czyli to zapewne oznacza ze "ide do przodu", skoro
      teraz jest lepiej niz 5 lat temu. Mimo ladniejszej geby i zapewne
      lepszego zdrowia.
    • nowitzka Re: czy chielibyscie zyc po raz drugi? 20.10.09, 15:25
      uchowaj Boże!!! Mam nadzieję, że śmierć kończy wszystko, film się urywa, the
      end, finito i co tam kto chce. I mam nadzieję, że to się więcej nie powtórzy
      • mick_dundee Re: czy chielibyscie zyc po raz drugi? 20.10.09, 15:37
        Aż tak źle? Co to się tam dzieje?
    • nessuno Re: czy chielibyscie zyc po raz drugi? 20.10.09, 16:00
      ala.l napisała:

      > jak powinno wygladac to zycie?


      Ja bym chciał.Życie mogłoby wyglądać mniej więcej podobnie,przynajmniej do
      pewnego okresu.Pewnie ożeniłbym się z tą samą Kobietą,bo lepszej na świecie nie
      ma:-) A już na pewno wiedziałbym,że należy wystrzegać się fałszywych i wrednych
      osób,choćby w rodzinie tak zwanej, czy też wiedziałbym,których osób unikać od
      samego początku.Sądzę,że mając obecną wiedzę i doświadczenie to drugie życie
      byłoby super.Pod warunkiem oczywiście,że nie pojawiłyby się w nim persony
      wymienione wcześniej:-)
      • pensioner63 Każdy człowiek ma swoje wady. Małpy też 21.10.09, 05:33
        nessuno napisał:
        > na pewno wiedziałbym, że należy wystrzegać się fałszywych i
        > wrednych osób...to drugie życie byłoby super. Pod warunkiem
        > że nie pojawiłyby się w nim persony wymienione wcześniej

        To drugie życie byłoby tak samo szczęśliwe lub nieszczęśliwe jak i obecne.
        Miałbyś inną rodzinę i innych znajomych. Ale oni też mieliby wady, na które
        miałbyś powody aby narzekać. Każdy człowiek ma swoje wady.

        Widziałem kiedyś film o małpach żyjących w dżungli afrykanskiej. 70% ich
        problemów była związana z "wrednymi" małpami z ich stada, a nie brakiem
        pożywienia czy drapieżnikami czy innymi.

        Jeśli uważasz, że już nauczyłeś się współżyć z innymi ludźmi to nie ma powodu
        abyś nie był szczęśliwy przez resztę obecnego życia. A jeśli się jeszcze tego
        nie nauczyłeś to musisz na tym się skoncentrować. Chcieć to móc.
    • wj_2000 Nie, nie chciałlbym 20.10.09, 16:37
      Mam 70 lat. Biorąc pod uwagę punkt startu, mogę uważać swoje życie
      za bardzo udane (matka analfabetka - ja profesor zwyczajny na ważnym
      Wydziale ważnego Uniwersytetu), szczęśliwe i bezproblemowe. Gdy
      pomyślę, na przykład, że w drugim życiu, zamiast cudownie udanych
      dzieci, urodziło by mi się jakieś kalectwo, albo nawet tylko,
      miałbym mniej szczęścia niż w tym i poddany byłbym upokorzeniom, czy
      kompleksom z powodu nieudanej kariery czy nieudanych interesów, to
      nie, nie, nie.
    • 4v tak samo jak teraz... a zarazem tak inaczej 20.10.09, 20:21
      owszem, chciałbym.

      a chciałbym, by wyglądało tak jak teraz, jeśli chodzi o kwestie osobiste.
      natomiast otoczenie... to chciałbym, by były zupełnie inne.

      technologia - nowocześniejsza. nie ten prymityw, oparty na paliwach kopalnych,
      że o innych dziedzinach nie wspomnę (bo też się nie ma czym chwalić, jako-taki
      poziom rozwoju w teleinformatyce, reszta dno i 5 metrów mułu)

      społeczeństwo - inteligentniejsze, bardziej zindywidualizowane, mniej
      konformistyczne, mniej tej tłuszczy, co goni za prymitywnymi celami (rodzina czy
      kariera?) i jeszcze jest z tego dumne. marzy mi się świat bez polityki
      (przynajmniej w dzisiejszej PR-owskiej formie), świat bez granic, bez państw (po
      co to komu, relikt po dawnych czasach), bez tak wielkich jak dziś nierówności
      społecznych (gdyby nie było konformistycznych mas, nie byłoby "surowca" na
      najniższe klasy społeczne a świat musiałby się nauczyć żyć bez debili, co chcą
      być wykorzystywani).
      • lyka na pewno nie człowiekiem 20.10.09, 20:54
        Chciałabym być ptakiem drapieżnym
        • pensioner63 Marny los drapieżników 21.10.09, 05:37
          lyka napisała:
          > Chciałabym być ptakiem drapieżnym

          Musiałabyś strzec się myśliwych i kłusowników. Tam gdzie jest bezpiecznie nie ma
          jedzenia - nie ma na co polować. Ptakom drapieżnym niemal wszędzie grozi
          wyginięcie.
    • nowitzka Re: czy chielibyscie zyc po raz drugi? 20.10.09, 21:08
      życie jest stanowczo przereklamowane
    • xolaptop Nigdy w życiu. 20.10.09, 21:45
      Nawet, gdyby mi dopłacali, nie zgodziłbym się żyć po raz drugi na tym świecie
      pełnym wrogości i głupoty.
      • kalincia chciałabym 20.10.09, 22:12
        chciałabym naprawić wiele błędów, które popełniłam z głupoty ..
        po prostu chciałabym spróbować jeszcze raz ..
        • pensioner63 Życie z możliwością poprawiania błędów 21.10.09, 05:46
          kalincia napisała:
          > chciałabym naprawić wiele błędów, które popełniłam z głupoty ..

          Ale po naprawieniu pierwszego z błędów Twoje życie stałoby się zupełnie inne.
          Więc napotykałabyś zupełnie inne problemy i robiłabyś nowe błędy. Każdy człowiek
          popełnia błędy.

          Więc to nie drugie życie jest potrzebne tylko możliwość cofania się w czasie
          wstecz po każdym stwierdzonym błędzie. Po zobaczeniu, że decyzja jest błędna
          cofasz się w czasie i wybierasz inną alternatywę. Gdy ta jest zła to próbujesz
          trzecią możliwość. Itd.
          • kalllka Re: Życie z możliwością poprawiania błędów 21.10.09, 15:19
            blad logiczny pensjonarze,
            zdanie jest falszywe z zalozenia.
            kazdy ma mozliwosc bledow popelnienia; kazdy ma mozliwosc bledow naprawienia,
            jesli ma mozliwosc cofnac sie w czasie.
            zdanie uzyska wartosc dowodu prawdy; gdy w postawionej tezie niewiadoma
            x-dlugosc zycia zamieni sie w
            a-swiadomosc uzycia

            zatem trzezwy ma racje:)

            poza wszystkim juz i zartujac,
            inkarnowac mozna tez w psim zywocie. i przezyc z godnoscia sluzac zlym ludziom np:)
          • kalincia Re: Życie z możliwością poprawiania błędów 24.10.09, 00:22
            może i tak.. może wtedy byłoby inne, chociaż nie wiem jakie

            masz rację - bardziej chciałabym cofnąć się w czasie do określonego
            momentu niż zacząć żyć po raz drugi ..
            w zasadzie to chciałabym móc naprawić swój jeden największy błąd,
            reszta niech zostanie, jak jest .. albo niech po naprawie tamtego
            błędu życie toczy się po swojemu .. mi to wystarczy ;)
            • onda Re: Życie z możliwością poprawiania błędów 24.10.09, 01:57
              jesli wiesz jaki to blad.
              naprawiaj. nie cofaj, naprawiaj na przyszlosc.
              nie musisz sobie.pomoz innym.
              • kalincia Re: Życie z możliwością poprawiania błędów 24.10.09, 12:55
                nie mogę naprawić, w tym problem .. śmierć była szybsza :/

                staram się pomagać innym.. ale wiesz, nie da się zrobić nic na siłę
    • wen_yinlu Re: czy chielibyscie zyc po raz drugi? 20.10.09, 22:37
      Czemu nie, ale tylko jeśli pamiętałabym obecne życie dość dobrze i nie
      startowała z poziomu umysłu niemowlaka, bo przechodzić znowu ten kisiel, potem
      to całe nastolatkowe uczuciowe ojejku jejku... o, nie.
      Względnie mogłabym być od razu dorosła i najlepiej aseksualna :) co by zbędnymi
      rzeczami sobie mózgu nie zaśmiecać.
      I co bym posiadała sporo determinacji, żeby zrobić coś dobrego dla wszystkich, a
      nie tylko żreć, kupować, rozmnażać się i latać po świecie ;)

      Jako mały dzieciak byłam wręcz przekonana, że żyłam już wcześniej jako inna
      dziewczynka, która umarła w szpitalu gdy była 5 albo 6-latką. W snach wracały te
      same obrazy, jako tamta dziewczynka jechałam na noszach i tylko migały nade mną
      podłużne lampy w korytarzu szpitala... śniło mi się to tygodniami, bałam się, że
      skończę tak samo jak tamta dziewczynka-ja. A tak naprawdę w szpitalu byłam tylko
      raz, gdy rodziła mnie moja mama o_o
    • rumcajsiq Re: czy chielibyscie zyc po raz drugi? 20.10.09, 22:37
      Nie chciałbym. Zanudziłbym się na śmierć przeżywając te same rzeczy jeszcze raz.
      Podstawówka, Liceum, Studia, imieniny u ciotki, dojeżdżanie, wypadanie mleczaków...

      Tak to przynajmniej każda chwila jest cenna bo jest niepowtarzalna.
    • naprawdetrzezwy A masz taką opcję? 21.10.09, 09:38
      Bo jeśli nie, to pytanie jest bez sensu.
    • krzysiek.wa_wa Re: czy chielibyscie zyc po raz drugi? 21.10.09, 10:57
      JEŚLI dusza miałaby "zasilanie energetyczne"
      i mogłaby robić co chce,
      to nie chciałbym się narodzić

      JEŚLI dusza NIE miałaby "zasilania energetycznego"
      to pewenie trzeba byłoby się narodzić

      ala.l napisała:
      > jak powinno wygladac to zycie?

      chciałbym pamiętać wszystko "przed"

      no i nie urodzić się w kraju w którym jest wojna
    • avelaa Re: czy chielibyscie zyc po raz drugi? 21.10.09, 14:17
      O w życiu! Drugi raz niektórych chwil nie chciałabym musieć znosić.
    • sdfsfdsf Re: czy chielibyscie zyc po raz drugi? 21.10.09, 21:04
      nie?
      naprawde jest mi przykro
      ja powiedzmy szczerze zaluje ze w ogole sie urodzilem
      sorry ale tak jest
      system jest beznadziejny
      ludzie nie maja szacunku do innych
      niszcza wszystko naokolo
      wlaczajac siebie i innych ludzi
      jaki jest sens - zyc po to zeby zyc?
      zbierac pieniadze? po co?
      mam to przyjemnosc ze podrozuje czasem
      lubie fotografie
      ale gdzie nie pojade ludzie chca cie wykorzystac
      sorry ale tak jest - kasa, kasa, kasa
      i to jest tak cholernie przykre
      i spotykasz tych ludzi, jestes szczery i ok
      tylko potem okazuje sie ze musisz za to zaplacic
      albo zawsze pytania skad jestes, gdzie pracujesz itd, itp
      to takie upadlajace i syfiaste
      sprowadzanie czlowieczenstwa do jedzenia i wydalania
      pod maska grzecznosciowych usmieszkow
      zero checi wydobycia sie z tego
      tak jak tumanienie sie alkoholem i narkotykami
      zeby nie widziec co sie dzieje naokolo
      dlatego wolalbym sie nie urodzic
      niz zyc pod ciezarem tego syfu
      i miec tego swiadomosc
      sorry ze zepsulem tee party;)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja