8magdalena8 Re: czy chielibyscie zyc po raz drugi? 16.10.09, 08:24 na mnie bardzo dobrze dziala mysl, ze zyje tylko raz i nic wiecej nie bedzie, ale czytalam ksiazki moody'ego o reinkarnacji,jakies prasowe artykuly, ktore pokazuja ze cos jednak jest, wiec zakladam ze moze byc. byc moze kolejne zycia maja sluzyc rozwojowi duszy, tzn. czlowiek rodzi sie tam, gdzie ma szanse rozwoju, to moze oznacza takze bardzo zle warunki, ulomnosc, choroby, rodzi sie wsrod ludzi dla ktorych jest takze bodzcem do rozwoju, np. dzieci z zespolem downa,porazeniem, fizyczne znieruchomienie,jaki sens ma ich zycie? moze zyja dla innych,moze jest im potrzebne poczucie bezradnosci, czytalam o dziewczynie w swiecie muzulmanskim, hindusce, ktora dazy do postawienia przed sadem za bigamie jej meza, ktory wzial ja tylko po to aby skonsumowac, potem wrocil doswojej rodziny, jesli jej sie uda bedzie to mialo dla faceta bardzo dotkliwe skutki wykluczenia. nie pamietam szczegolow ale on zlamal zasady religijne. dziewczyna mieszka w takim swiecie, w rodzinie dobrze sytuowanej i ma poparcie swojej rodziny, idzie wiec na wojne. na pewno byla wychowywana inaczej,rodzina muzulmanska ale inna,wiec czy ona juz wczesniej stworzyla swoja dusze takai taka sie urodzila, miala rodzine, ktora tego nie zabijala ani nie tlumila, czy tez po prostu rzecz dzieje sie tylko tu i teraz, ma jedno zycie i to po prostu zbieg okoliczosci, ja chce wierzyc w to ze wybiera sie sobie rodzine, ale i w to ze czlowiek ma wybor, ze zycie nie jest zapisane Odpowiedz Link Zgłoś
tata.kasi Re: czy chielibyscie zyc po raz drugi? 16.10.09, 14:46 Czy możesz używac czasem wielkich liter? :) Piszesz sensownie, ale czasem trzeba się nieźle nagłówkować ... :). Nie spiesz sie tak :D Odpowiedz Link Zgłoś
tetlian Jaki jest sens w reinkarnacji? 20.10.09, 15:01 Jaki jest sens w reinkarnacji, skoro i tak cała pamięć w nowym ciele jest czyszczona? Człowiek (czy inne zwierzę) z wyczyszczoną pamięcią to tak na prawdę inny człowiek. Czyli nie ja. Bo o tym kim jestem, stanowią właśnie moja pamięć i moje wspomnienia. Poza tym wszyscy zawsze pisząc o reinkarnacji, zakładają, że dopiero następne życie będzie ich drugim. Nie dopuszczają myśli, że to obecne może być ich tysięcznym. No i kiedy właściwie ta cała reinkarnacja zaczęła działać? Przecież przez bardzo długi okres czasu na Ziemi nie było żadnych istot posiadających mózgi. Albo, czy ta reinkarnacja działa w obrębie jednej planety, czy całego Wszechświata? I czy działa tylko wśród istot biologicznych? Czy samoświadoma sztuczna inteligencja też podlegałaby jej prawom? Jak widać, cała ta koncepcja nie trzyma się kupy. Wracając do pytania tego wątku, ja bym wolał, żeby moje pierwsze życie nigdy się nie skończyło. Być może niedługo rozwój nauki na to pozwoli. Odpowiedz Link Zgłoś
pensioner63 Może niebo ma sens, nie reinkarnacja? 20.10.09, 15:24 tetlian napisał: > Jaki jest sens w reinkarnacji, skoro i tak cała pamięć > w nowym ciele jest czyszczona? Zgadzam się! Więc na drugie życie nasza dusza z pełną pamięcią obecnego życia idzie do nieba. Tam jest drugie życie - tylko jak ono wygląda? Nie udało mi się wymyślić atrakcyjnego nieba - może ktoś ma dobrą koncepcję nieba? Czytałem w "The Last Answer" czyli "Ostatnia Odpowiedź" Isaaca Asimova, że Bóg stworzył świat z nudów. Nie chciał być sam przez wieczność więc stworzył świat. Obserwuje teraz świat i patrzy jak świat się rozwija, co się w nim dzieje. Dusze inteligentnych ludzi zabiera po śmierci do siebie i patrzy co one nowego wymyślą. Nie wygląda to atrakcyjnie z perpektywy tych dusz. Odpowiedz Link Zgłoś
tetlian Re: Może niebo ma sens, nie reinkarnacja? 20.10.09, 20:37 "Ostatnia Odpowiedź" to jest ta książka, w której rolę boga pełni super-komputer zajmujący cały Wszechświat, który w momencie śmierci Wszechświata inicjuje ponownie Wielki Wybuch? Bo nie wiem, czy dobrze pamiętam :) PS. W ogóle to mnie dziwi, że tak sporo osób na tym forum wierzy w reinkarnację i potrafi pogodzić to ze swoją religią katolicką. Przecież to dwie zaprzeczające sobie religie. Odpowiedz Link Zgłoś
po-chwa_lony a może byście ciutke pomysleli logicznie? 20.10.09, 23:59 Czytałem wypowiedź światowej sławy biochemika. Stwierdził wprost: na podstawie obecnej wiedzy na temat skomplikowania działania zwykłej, prostej komórki prymitywnych organizmów jednokomórkowych, prawdopodobieństwo, że taka komórka mogłaby powstać samoistnie w procesie ewolucji jest DALEKO MNIEJSZE niż to, że trąba powietrzna przechodząca przez złomowisko jest w stanie złożyć zdolnego do lotu Boeinga 747. Tyle w temacie. A dyletantom nawet w ułamku promila nie jest dane zdać sobie sprawę, jak skomplikowane reakcje biochemiczne zachodzą nawet w najprostszych komórkach sinic czy bakterii. Ale lewactwo jest z reguły bardzo miernie wykształcone ;) Odpowiedz Link Zgłoś
tetlian Re: a może byście ciutke pomysleli logicznie? 21.10.09, 00:32 > prawdopodobieństwo, że taka komórka mogłaby powstać samoistnie w procesie > ewolucji jest DALEKO MNIEJSZE niż to, że trąba powietrzna przechodząca przez > złomowisko jest w stanie złożyć zdolnego do lotu Boeinga 747. Zgadzam się. Ale to wie każdy. Bo od kiedy to w procesie ewolucji powstają komórki? :) Ewolucja tyczy się już istniejącego życia. A nie tego jak powstało. Powstanie życia to abiogeneza. I mylnie zakładasz, że komórka miałaby być czymś pierwszym. Powstanie komórki samej z siebie jest małoprawdopodobne. Ale przecież komórka nie była czymś pierwszym. Początkowy świat "żywy" składał się tylko z RNA. I te molekuły też powstały po połączeniu mniejszych składowych. > Ale lewactwo jest z reguły bardzo miernie wykształcone ;) Hmmm, i po co mieszać w to lewactwa i prawactwa? Co to ma do rzeczy? Odpowiedz Link Zgłoś
pensioner63 The Last Answer by Isaac Asimov 21.10.09, 05:02 tetlian napisał: > Czy "Ostatnia Odpowiedź" to jest ta książka, w której rolę boga > pełni super-komputer zajmujący cały Wszechświat? Nie. "The Last Answer" to 8 stronicowa nowelka. Jej streszczenie jest na en.wikipedia.org/wiki/The_Last_Answer Natomiast to o co pytasz to zapewne książka "The Last Question" czyli "Ostatnie Pytanie" też napisana przez Isaaca Asimowa. Napisana była ponad 20 lat wcześniej niż "The Last Answer". Jej streszczenie jest na en.wikipedia.org/wiki/The_Last_Question > mnie dziwi, że tak sporo osób na tym forum wierzy w > reinkarnację i potrafi pogodzić to ze swoją religią katolicką. Wiara czyni cuda. Gdzie rozum zawodzi tam wiara pomaga. Gdy człowiek nie potrafi wyjaśnić zjawisk przyrody to pisze, że Bóg to zrobił, np. przeczytaj to co pisze po-chwa_lony. Odpowiedz Link Zgłoś
robson_70 Re: Jaki jest sens w reinkarnacji? 20.10.09, 16:35 Jaki jest sens w reinkarnacji, skoro i tak cała pamięć w nowym ciele jest czyszczona? Człowiek (czy inne zwierzę) z wyczyszczoną pamięcią to tak na prawdę inny człowiek. Czyli nie ja. Bo o tym kim jestem, stanowią właśnie moja pamięć i moje wspomnienia. odp.Mylisz się-dusza pamięta po śmierci ciała WSZYSTKIE wcielenia,stąd przerabia różne lekcje ps.ale zdarzają się wyjątki np.Jezus Poza tym wszyscy zawsze pisząc o reinkarnacji, zakładają, że dopiero następne życie będzie ich drugim. Nie dopuszczają myśli, że to obecne może być ich tysięcznym. Odp.Błędne założenie-tak naprawdę to się nigdy nie kończy,jak okrąg,przecież dusza jest wieczna... No i kiedy właściwie ta cała reinkarnacja zaczęła działać? Przecież przez bardzo długi okres czasu na Ziemi nie było żadnych istot posiadających mózgi. odp.jak wyżej-tak myślisz?wiesz,że znajduje się ślady stóp ludzkich w skałach magmowych sprzed milionów lat... Albo, czy ta reinkarnacja działa w obrębie jednej planety, czy całego Wszechświata? odp.cały wszechswiat I czy działa tylko wśród istot biologicznych? Czy samoświadoma sztuczna inteligencja też podlegałaby jej prawom? odp.cyt."Jesteś Bogiem wszechmogącym i stwarzasz materialny świat, w który dusze mogą się wcielać. Niby po co miałbym ograniczać się do stworzenia rozumnego życia tylko na jednej planecie, jeśli mogę je stworzyć na milionach planet?" Jak widać, cała ta koncepcja nie trzyma się kupy. Wracając do pytania tego wątku, ja bym wolał, żeby moje pierwsze życie nigdy się nie skończyło. Być może niedługo rozwój nauki na to pozwoli. odp.oj trzyma się,trzyma to jedno życie jest "skrajnie niesprawiedliwe"... ps.gorąco polecam darmowego ebooka : eksiazki.bazaksiazek.pl/autoryzowany_wywiad_z_bogiem Odpowiedz Link Zgłoś
tetlian Re: Jaki jest sens w reinkarnacji? 20.10.09, 18:45 Wszystko co napisałeś bardzo dobrze odpowiada na moje pytania. Ale jest jedno ale. Jako ateista nie wierzę w nic bez dowodów. Także Twoje odpowiedzi mogłyby być dobre, ale i milion innych im zaprzeczających, też. Także nie widzę sensu w wybieraniu jednych kosztem innych tak samo prawdopodobnych. Ale na jedno pytanie nie odpowiedziałeś. W którym momencie ewolucji ciało dostaje dusze? Mam na myśli coś takiego, że rodzice nie posiadają duszy, ale ich dzieci już tak. W końcu mózg rozwijał się stopniowo. Najpierw były drobne połączenia nerwowe nie mające nic wspólnego z myśleniem. I z czasem ten kłębek neuronów się powiększał. Aż osiągnął taki poziom jak u obecnego człowieka. Także musiał istnieć moment, w którym dusza nagle wkroczyła do akcji. Odpowiedz Link Zgłoś
rumcajsiq Dusza komplikuje sprawę 20.10.09, 20:53 tetlian napisał: > Ale na jedno pytanie nie odpowiedziałeś. W którym momencie ewolucji ciało > dostaje dusze? Mam na myśli coś takiego, że rodzice nie posiadają duszy, ale ic > h > dzieci już tak. W końcu mózg rozwijał się stopniowo. Najpierw były drobne > połączenia nerwowe nie mające nic wspólnego z myśleniem. I z czasem ten kłębek > neuronów się powiększał. Aż osiągnął taki poziom jak u obecnego człowieka. > Także musiał istnieć moment, w którym dusza nagle wkroczyła do akcji. A ja uważam, że nie musiała wskakiwać. Tak samo jak istnieje pewne continnum rozwoju organizmów żywych: od bakterii po człowieka, tak samo może istnieć continuum dusz, przy czym jedna drugiej nie równa. I tak jak organizmy ewoluują, tak i duszę się rozwijają. Może w poprzednim wcieleniu byliśmy kurczakami? Ogólnie cała ta sprawa z życiem i duszami jest dla mnie mocno zagmatwana. Weźmy pod uwagę jakąś roślinkę... odetniemy z niej gałąź i z gałęzi wyrośnie drzewo: wówczas i dusza musiałaby się rozdzielić. Tak samo z dżdżownicą, niektóre gatunki tak mają, że jak się przekroi to obie części przeżyją, ale która otrzyma duszę? Czy gdyby rozciąć człowieka na pół i przy użyciu super zaawansowanej technologii utrzymać przy życiu dwie połówki to tylko jedna by miała duszę? A może inaczej do tego podejść... może człowiek jest tylko kolonią miliardów żyjących komórek, z których każda ma duszę. Komórki się jednak zorgnizowały wytworzyły sterującą nimi świadomość, która uważa że sama jest duszą. Albo podchodząc do tego zupełnie odwrotnie: może cała planeta jest organizmem z różnymi tkankami (roślinnością, fauną, bakteriami), i każdej komórce (organizmowi) wydaje się że ma duszę, ale tak naprawdę duszę ma tylko cała planeta. Przyznam, że pojęcie duszy tylko komplikuje tutaj sprawę. Gdyby jej nie było całość bardziej trzymałaby się kupy. Przykro mi to mówić, bo jestem wierzący, ale ostatnio takie mam wrażenie. Odpowiedz Link Zgłoś
tetlian Re: Dusza komplikuje sprawę 20.10.09, 21:22 > Przyznam, że pojęcie duszy tylko komplikuje tutaj sprawę. Gdyby jej nie było > całość bardziej trzymałaby się kupy. Przykro mi to mówić, bo jestem wierzący, > ale ostatnio takie mam wrażenie. Czyli racjonalnie myślisz. Jeszcze trochę tego typu rozważań, i będzie z Ciebie ateista. Wkleję tekst, który kiedyś napisałem na temat tego, dlaczego nie wierzę w duszę (pominę pierwszy punkt, bo o tym napisałem w poście wyżej): 2.) Jeżeli po śmierci dusza opuszcza ciało człowieka i idzie do Nieba lub Piekła, to co by się stało gdyby człowieka wprowadzić w stan hibernacji? Czy dusza opuściłaby ciało, czy czekała na moment obudzenia? Jeśli by opuściła i poszła do Nieba, to co by się stało gdyby ciało zostało obudzone po 100 latach? Dusza zostałaby ściągnięta z Nieba z powrotem na Ziemię? I taki człowiek po obudzeniu pamiętałby co robił w Niebie? Jeśli natomiast po zamrożeniu, dusza nie poszłaby do Nieba, a czekała na moment rozmrożenia, to oznaczałoby, że można komuś zablokować możliwość pójścia do Nieba. Bo wystarczyłoby zamrozić taką osobę i wystrzelić w kapsule w kosmos. Już nigdy by nie została rozmrożona. 3.) Podobny przykład do hibernacji. Weźmy jakiegoś człowieka i zapamiętajmy atom po atomie całą jego budowę. Następnie go zabijmy. Skoro nie żyje, to jego dusza idzie do Nieba lub Piekła. Skorzystajmy teraz z super technologii i odbudujmy atom po atomie tego samego człowieka. I znowu pytanie, co się stanie z duszą? Wróci na Ziemię? 4.) Zmodyfikujmy przykład z punktu (3). Zapamiętajmy w komputerze całego człowieka, ale tym razem go nie zabijajmy. Zbudujmy z innych atomów 5 jego kopii. Ponieważ te kopie niczym nie będą się różniły od oryginału, to każda będzie przekonana, że to ona właśnie jest oryginałem. Będzie myślała dokładnie tak samo jak oryginał. Ale co z duszą? Czy dusza z pierwszego człowieka rozmnoży się i wskoczy do pozostałych pięciu? Zatem coś tak unikalnego czym jest dusza, będzie od teraz istnieć w sześciu egzemplarzach? Czy może te nowe osoby będą pozbawione duszy, a zatem nie będą mogły żyć wiecznie po śmierci? Ale dlaczego miałyby być w ten sposób ukarane? Przecież to nie ich wina, że ktoś je stworzył w taki sposób. 5.) I znowu zmodyfikujmy poprzedni przykład. Zapamiętajmy w komputerze tylko umysł danego człowieka i odtwórzmy go w rzeczywistości wirtualnej. Albo umieśćmy w ciele robota. Lub też nawet stwórzmy wiele kopii tego umysłu w i umieśćmy w wielu robotach. Czy wtedy narodzą się kolejne dusze i będą istnieć w umysłach cyfrowych? A czym byłaby śmierć takiego umysłu? Odłączenie od prądu? Czy sformatowanie ich pamięci? W który momencie dusza miałaby iść do Nieba? 6.) Wyobraźmy sobie, że dysponujemy technologią zdolną formatować ludziom mózgi i wgrywać na nie wcześniej zgrane umysły innych ludzi. Czy gdyby w ten sposób zamienić umysły między dwoma ciałami, to czy dusze też by się zamieniły? 7.) Co się stanie, gdy stworzymy sztuczną inteligencję, która dorówna poziomem człowiekowi, a w pewnym momencie go przewyższy? Czy te nowe samoświadome istoty dostaną dusze? Byłoby niesprawiedliwe, gdyby nie dostały. Zwłaszcza, że miałyby bardziej złożoną osobowość od ludzkiej. I tu znowu pojawia się problem odłączania na tysiące lat od prądu, formatowania ich pamięci oraz jej kopiowania. Wszystkie opisane przeze mnie wyżej problemy przestają być problemami w momencie, gdy odrzucimy istnienie czegoś takiego jak dusza, a przyjmiemy po prostu, że nasza świadomość i nasze myśli są generowane przez coś jak najbardziej materialnego. Czyli przez nasz mózg. Wówczas skopiowanie mózgu, czy stworzenie sztucznego mózgu, jest równoznaczne ze skopiowaniem/stworzeniem całego procesu, który generuje umysł. Nowe umysły byłyby generowane przez nowe mózgi. Odpowiedz Link Zgłoś
rumcajsiq Re: Dusza komplikuje sprawę 20.10.09, 22:32 Heh, no to popolemizujmy trochę ;) 2. Tutaj ważne pytanie to: w jakim stanie można powiedzieć o człowieku, że jest żywy? Czy hibernacja oznacza, że człowiek jest martwy? W pewnym sensie tak... jeśli nie zachodzą procesy życiowe, tak jak metabolizm to człowiek jest martwy, czyli dusza potencjalnie powinna opuścić ciało. To tak jak z tzw. NDE - doświadczeniami z pogranicza śmierci. Serce człowieka zatrzymuje się, fale mózgowe ustają, widzi biały tunel, twarze dawno zmarłych osób, a po udanej reanimacji wraca do świata żywych. To może oznaczać tymczasowe opuszczenie duszy z ciała. Niektórzy naukowcy głowią się jakim cudem możliwe są tego typu doświadczenia, skoro mózg nie działa. Wysnuwane są tezy, że może umysł funkcjonuje niezależnie od ciała. Wówczas hibernacja byłaby takim dłuuugim NDE. 3. Nie. Jeśli zakładamy istnienie duszy, to jest związana ona z daną jednostką. Widzę, że zakładasz że dusza jest produktem mózgu, wówczas rzeczywiście dusza (a raczej "efekt duszy") mógłby pojawić się w nowo wyprodukowanym człowieku o identycznej strukturze. Jeśli zakładamy istnienie duszy to człowieka będzie dało się wyprodukować, ale nie będziemy go w stanie reanimować. Wszystko rozbija się o to czy zakładamy, że człowiek jest biochemiczną maszyną, która wytwarza efekt duszy, czy biochemiczną maszyną, która wymaga czegoś niematerialnego by funkcjonować. Naukowcom udało się zrobić z cząsteczek wirusa, który po poskładaniu atakował bakterie. Jeśli uda im się poskładać z cząsteczek bakterie i ją ożywić, to chyba zostanę ateistą :P Ale narazie problem jest otwarty. 4. Tutaj nie ma nic do dodania: patrz wyżej. Jeśli nie ma duszy, to kopie będą żyły i będą identyczne (moralność to inna bajka). Jeśli jest, to nie uda się ich ożywić. (Choć nie wykluczam faktu, że może jakieś dusze przyczepiłyby się do kopii ciała. W takim wypadku wymiękam :D Nie da się tego udowodnić, i nigdy nie dowiemy się czy duszę istnieją:P) 5. No tutaj operujemy pojęciem "umysł", które również jest bajkowe. Nie wiem jak można umysł zgrać na płytę CD, no chyba że potraktować jako zbiór obrazów, dżwięków, algorytmów postępowania, itp. Ale nawet jak go tak potraktujemy (jako złożone oprogramowanie) to raczej pójdzie on tylko na jednej maszynie zwanej człowiekiem. Ogólnie to śliska sprawa, za dużo w tym sci-fi... :P 6. Też za dużo sci-fi, choć przyznam że porusza ciekawy problem: gdzie jest zlokalizowana pamięć i źródło tego czym jesteśmy. Nawet jeśli przebudować mózg tak, że człowiek będzie miał zupełnie inne wspomnienia, inny charakter, inne upodobania to ani nie świadczy o tym, że duszy nie ma, ani że jest. 7. A tutaj sprawa jest jasna. Jeśli mamy duszę, to super-robota można potraktować jako bardzo przemyślaną zabawkę. Jeśli jej nie mamy, to należy traktować go jak człowieka. W sumie jeśli nie mamy duszy to jesteśmy równie żywi jak kamyk :D Tyle, że w kamyku zachodzi mniej interesujących procesów :D Przyznam, że przy wierze w duszę trzyma mnie po prostu kilka wypowiedzi ludzi mających właśnie doświadczenia NDE czy OBE, itp. Jak również drobnedoświadczenia z życia, w postaci nawiedzenia przez zmarłego dziadka zanim dowiedziałem się, że zmarł. Ostatecznie to nawet nie płakałbym, że nie mam duszy, gdyby tego dowiedziono, bo nasze istnienie musi mieć jakiś sens.:) W sumie powiedziałem to co Ty, tylko innymi słowami. Musimy poczekać na wyprodukowanie jakiegoś organizmu żywego :) Odpowiedz Link Zgłoś
tetlian Re: Dusza komplikuje sprawę 21.10.09, 00:56 Jeśli chodzi o NDE, to przeprowadzano badania na osobie chorej na epilepsję, w których pobudzano elektrycznie pewne obszary jej mózgu. Ta osoba była przytomna i opowiadała, że ma wrażenie unoszenia się. Tyle, że to wrażenie można było porównać do snu. Zatem próba opisu szczegółów nie była możliwa (wiadomo jak to w śnie, za każdym razem otoczenie wygląda inaczej). Nie ma w tym nic nadprzyrodzonego. Ot kolejny wytwór mózgu. W innym eksperymencie namalowano na podłodze napis, który byłby widoczny jedynie dla osoby znajdującej się pod sufitem sali. Niestety żaden pacjent, który przeżył śmierć kliniczną, nie potrafił powiedzieć nic na temat tego napisu. > Jak również drobnedoświadczenia > z życia, w postaci nawiedzenia przez zmarłego dziadka zanim dowiedziałem się, że > zmarł. Zapewne był to sen. Wiedziałeś, że dziadek jest stary, i niewiele mu czasu zostało, to i prawdopodobieństwo takiego snu nie było niskie. Nie wymagało to ingerencji sił wyższych. Na resztę argumentów nie odpowiem, bo skoro jako katolik tak wierzysz bez dowodów, to nie widzę sensu w przekonywaniu. Dodam tylko, że osobiście wolałbym by istniała dusza, albo by umysł był przechowywany w jakimś bezpieczniejszym nośniku niż mózg. Wtedy miałbym zabezpieczenie, że jeśli moje ciało zginie, to ja będę żyć nadal. Niestety takiej gwarancji nie mam. A wierzyć nie mam zamiaru w coś co ktoś kiedyś wymyślił. Bo możliwości jest miliony, także bez dowodów żadnej nie wybieram. Odpowiedz Link Zgłoś
po-chwa_lony ale bzdury panie tetlian ;) 21.10.09, 00:04 > 4.) Zmodyfikujmy przykład z punktu (3). Zapamiętajmy w komputerze > całego człowieka, ale tym razem go nie zabijajmy. Zbudujmy z innych > atomów 5 jego kopii. Durniu... ludzka cywilizacja nie będzie w stanie stworzyć nawet kopii najprostszej komórki ;) Tylko totalny indolent w znajomości stopnia skomplikowania funkcjonowania prostej nawet komórki jest w stanie bredzić o możliwości wykonania jej kopii... Nieuku tępy - wczytaj się w literaturę opisującą, jak nieprawdopodobnie bardzo skomplikowana jest budowa i funkcjonowanie najprostszej nawet komórki bakteryjnej!!!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
tetlian Re: ale bzdury panie tetlian ;) 21.10.09, 00:35 Nie dość, że mnie obraziłeś, to i całą ludzkość, twierdząc, że jest za głupia, by móc stworzyć kopię komórki. Zaprawdę "wysokie" zdanie masz o swym gatunku. Gratulacje. Odpowiedz Link Zgłoś
de_witch Wszystko jest mozliwe... 22.10.09, 15:42 I wszystko przed nami. czy kiedys 50 lat temu ktos myslal,ze beda klonowac pieski bogatym za 100 000£; a cena ciagle spada, wkrotce czas na ludzi. Odpowiedz Link Zgłoś
koala_tralalala Re: ale bzdury panie tetlian ;) 26.11.09, 01:12 Po-chwa_lony ma racje co do meritum: ale forma przekazania tej prostej prawdy jest na poziomie rynsztoku :( Odpowiedz Link Zgłoś
bloodyvirgin Re: czy chielibyscie zyc po raz drugi? 20.10.09, 20:37 Dla mnie tak samo jak wyglądało! Mam swoje x lat i swoją kulturę emo. Niczego nie żałuje, uwielbiam odczuwać! wszystko. Odpowiedz Link Zgłoś
baba67 Re: czy chielibyscie zyc po raz drugi? 22.10.09, 11:23 Tak- z tym co wiem teraz zmienilabym mnostwo rzeczy-inny kierunek studiow, inne myslenie o pieniadzach no i zainteresowanie facetami innego typu. Tylko ciagle meczy mnie pytanie czy rzeczywiscie w tym nowym zyciu bylabym szczesliwsza...niby tak ale nie wiem tego do konca-moze zgubilabym po drodze cos z czego teraz do konca nie zdaje sobie sprawy. Odpowiedz Link Zgłoś
paco_lopez Re: czy chielibyscie zyc po raz drugi? 16.10.09, 13:44 ala ,ja to jak patrze na tych chłopów z balonami przed sobą i baby z grubymi dupami na szpilkach to uznaje, że to moje do tej pory jest nie do zamiany . Odpowiedz Link Zgłoś
kaa.lka Re: czy chielibyscie zyc po raz drugi? 16.10.09, 14:24 bo po co? :) ehh chlopaku zmien baby_girl wicia:) pozwole sobie tutaj, choc wyhaczylam Cie na watku uneevidence. wybacz, ze znowu napastowuje ale wciaz masz jakies takie krwawe inklinacje:) pap Odpowiedz Link Zgłoś
paco_lopez Re: czy chielibyscie zyc po raz drugi? 23.10.09, 12:01 gdzie tam . to macice są najkrwawsze :) Odpowiedz Link Zgłoś
de_witch Życie po życiu... 16.10.09, 13:59 Pod tym samym tytułem jest ksiazka Sylvie Browne, w której pisze dość ciekawie na temat życia po drugiej stronie. I sensu, że się naradzamy. Ponoć można wybrać, albo się narodzić, albo i nie. Naradzając się ponownie, mamy określony plan. W bardzo wielu ksiązkach, różno-językowo-kulturowo, spotkałam się, ze stwierdzeniem,że jeżeli ktoś nie realizuje się zgodne z planem...ten odchodzi. Po naszemu mówiac umiera, ginie nagłych wypadkach, albo np. smiercią samobójczą. Moja ukochana mama, która interesuje się sprawami duchowymi twierdzi,że duchowość ma stopnie i jest kilka ok. 4. Po przerobienu 'lekcji', które mamy przerobić wchodzimy na wyższy szczebel rozwoju. Ja chciałabym się narodzić jeszcze tak ze dwa razy.:)))) W następnym życiu chciałabym parać się nowoczesną technika medyczną i operować ludzi... na odległość nie oglądając krwi gołym okiem. W tym życiu nie jestem w stanie patrzeć na krew. Zaraz mdleję, ale w następnym będzie to możliwe.:-))) Może Alu, wpadniesz pod mój skalpel, więc zamów sobie już teraz bezpieczną chorobę.:-))) Odpowiedz Link Zgłoś
tata.kasi Re: Życie po życiu... 16.10.09, 14:44 Życie po drugiej stronie, plan narodzenia, stopnie duchowości...dlaczego ludzie pokładają wiarę w takich zjawiskach, mających słabe poparcie w nauce, lub chociażby obserwacji? Odpowiedz Link Zgłoś
de_witch Re: Życie po życiu... 16.10.09, 15:07 500 lat temu gdybyś komuś poiwedział,że będziesz rozmawiał przez telefon komórkowy, leciał samolotem, czy planował zasiedlenie Marsa, to jak myślisz ta PRAWDA skończyłaby się dla ciebie? Dzis podbnie ludzie wyśmiewają się z innych za ich wiarę w życie, po życiu, a mimo to nie są to zjawiska jakieś zupełnie nie znane, ale na moce współczesnej nauki, jak najbardziej trudne do wyjaśnienia. Ale czy tak musi być za kolejne 500 lat, gdzie ludzi będzie się genetycznie tworzyć w sztucznych warunkach, a moze i z dala od brzucha matki i gdzie większosc zjawisk bedzie wyjaśniona, a uznanych za normalne i powszechne. Naszymi dosć ograniczonymi zmysłami nie wszyscy jesteśmy w stanie zaobserwowac zjawiska paranormalne. Ale to nie znaczy wcale,że skoro jesteśmy tak a nie inaczej biologicznie skonstrułowani to ta rzeczywistość w jakiej my żyjuemy jest... jedyna. Moze być ich cała masa,ale my jej nie znamy, coś na zasadzie, co mrówka wie o istnieniu człowieka. Odpowiedz Link Zgłoś
rumcajsiq Re: Życie po życiu... 20.10.09, 22:42 Czytałem tą książkę i nie jest zachwycająca. Przyznam, że czytałem relacje wielu ludzi, którzy twierdzili, że opuszczali ciało i byli "po drugiej stronie". Najbardziej ujął mnie Robert Monroe i jego następnicy. Najmniej właśnie Sylvia. Jej relacje, są jakieś naiwne, cukierkowe i zbyt przyziemne: budynki, fontanny, doradcy... Jakby pisała bajkę dla dzieci. Albo sobie to wymyśliła albo po prostu mózg jej podsunął takie wizje. Generalnie do wszystkiego trzeba dość sceptycznie podchodzić, bo co człowiek to inna wizja życia po śmierci... a to jest podejrzane. Odpowiedz Link Zgłoś
de_witch Re: Życie po życiu... 22.10.09, 15:37 czytalam wizje wyjscia z ciala Roberta Monroe. sa dosc ciekawe. Odpowiedz Link Zgłoś
annastazy Re: Życie po życiu... 19.10.09, 01:33 tatokasi, jakie obserwacje masz za sobą? nauka juz udowodniła, że wszystko ma podwójną naturę :) Odpowiedz Link Zgłoś
krzysiek.wa_wa Re: Życie po życiu... 13.11.09, 08:41 tata.kasi napisał: > Życie po drugiej stronie, plan narodzenia, stopnie > duchowości...dlaczego ludzie pokładają wiarę w takich zjawiskach, > mających słabe poparcie w nauce, lub chociażby obserwacji? pewnie dlatego, że Nauka była przez tysiące lat nieobecna w życiu Człowieka a jak wiadomo "nieobecni nie mają racji" > stopnie > duchowości... moim zdaniem to jest tak samo jak z tym że ludzie dzielą się według poziomów zarobków czy poziomów wykszatałcenia szkolnego/akademickiego PS. dla zwolenników reinkarnacji: w tą niedzielę w TVP Kultura o godz. 18:55 będzie polski film "Odwiedź mnie we śnie" dla zwolenników życia jednorazowego (a i to krótszego niż 100 lat) filmy: brytyjski "Zardoz" ("Zardoz") niem.-franc. "Niebo nad Berlinem" ("Der Himmel über Berlin"/"Wings of desire") Odpowiedz Link Zgłoś
kaa.lka Re: Życie po życiu... 13.11.09, 11:37 to dosc zabawne i bardzo nielogiczne rozdzielac proces nauki (rozwoju duchowosci) od procesu nauczania. i vice wersal panowie sami sobie przecza. Zas, co do istnienia tzw duchowosci.. rozumiana jako podstawa w codziennym zyciu, bez nadmiernego zastanawiania daje sie umiescic w zwyklym rownaniu, zapisanym przez pewnego skrzypka w E=mc2 polecam jak rowniez, moze nie filmowo ale czytelniczo bo to koncentruje: Tybetanska Ksiege Smierci- jako tlumaczenie wzoru z powyzej, najprostszym jezykiem codziennosci:) -to a propos nieobecnych,,, niedefiniowalnych definicji Nauki, oraz praktyk i planow narodzenia i umierania:) Odpowiedz Link Zgłoś
ala.l Re: czy chielibyscie zyc po raz drugi? 16.10.09, 20:52 a ja nie.. bo nie wierze ze byloby inaczej,zwlaszcza nie podobaja mi sie ludzie i ich czyny. Odpowiedz Link Zgłoś
ala.l Re: czy chielibyscie zyc po raz drugi? 16.10.09, 21:14 yaxe napisała: > a swoje wlasne ? moje wlasne jeszcze raz... nigdy.. wiecej w nim zla niz dobra,ale nie mow/cie mi ze z Waszym jest inaczej. Ciekawe czemu byscie chieli je powtarzac...masochisci??? Odpowiedz Link Zgłoś
yaxe Re: czy chielibyscie zyc po raz drugi? 16.10.09, 21:23 La Vita e Bella pytalam o czyny nie wazne przezyc ale inaczej nie powtarzac Odpowiedz Link Zgłoś
kobieta.z.ikra Re: czy chielibyscie zyc po raz drugi? 16.10.09, 21:38 Nic dwa razy się nie zdarza... a życie to czasem dzień świstaka:) Nie, nie chciałabym dwa razy żyć, lecz nauczyć się zawsze przezywać każdy moment życia i brać za niego totalną odpowiedzialność, wiedzieć, że w danym momencie dałam z siebie wszystko. O to chyba chodzi. Odpowiedz Link Zgłoś
yaxe Re: czy chielibyscie zyc po raz drugi? 16.10.09, 21:58 gdyby ktos ci powiedzial: mozesz zyc jeszcze raz, odmowilabys? Odpowiedz Link Zgłoś
wichrowe_wzgorza Re: czy chielibyscie zyc po raz drugi? 16.10.09, 22:03 Tak. Wiesz, być może żyję dziewiąty raz, a nie wiem o tym? Może tak być? Odpowiedz Link Zgłoś
yaxe Re: czy chielibyscie zyc po raz drugi? 16.10.09, 22:08 jak na razie widze drugie zycie ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
de_witch Re: czy chielibyscie zyc po raz drugi? 16.10.09, 22:15 A ja widze drugiego nicka....:=) Odpowiedz Link Zgłoś
wichrowe_wzgorza Re: czy chielibyscie zyc po raz drugi? 16.10.09, 22:19 drugi nick, ale poglądy te same:) Odpowiedz Link Zgłoś
de_witch Re: czy chielibyscie zyc po raz drugi? 16.10.09, 22:28 Taki to zawsze jak dyskutuje to się ze sobą zgadza, a na koniec to nawet usisku ręki doczeka.:-) Odpowiedz Link Zgłoś
wichrowe_wzgorza Re: czy chielibyscie zyc po raz drugi? 16.10.09, 22:32 No widzisz? Czasem nie trzeba się wstydzić porozmawiać ze sobą i spojrzeć na siebie z boku - jak na kogoś innego:) To się dystans chyba nazywa czy cuś? Odpowiedz Link Zgłoś
yaxe Re: czy chielibyscie zyc po raz drugi? 16.10.09, 22:32 jestes w bledzie, albo za krotko niektorzy potrafia sie ze soba bardzo klocic, a nawet wyzywac od najgorszych Odpowiedz Link Zgłoś
de_witch Re: czy chielibyscie zyc po raz drugi? 16.10.09, 22:34 Tacy perwersi, tak? Odpowiedz Link Zgłoś
yaxe Re: czy chielibyscie zyc po raz drugi? 16.10.09, 22:36 wedlug ala.l zarabiaja na zycie Odpowiedz Link Zgłoś
annastazy Re: czy chielibyscie zyc po raz drugi? 19.10.09, 01:38 tak powinnam była zostac lekarzem, urodzic dziecko wczesniej, dbac o dietę opartą na produktach niealergizujących, olewac matkę, która udowadniała mi, jak złą ma córkę, słuchac swojej intuicji zawsze, szczególnie w chwili, gdy przekora mi mówiła - "a gdyby troszeczkę spróbowac jednak..." :) Odpowiedz Link Zgłoś
wendy.time Re: czy chielibyscie zyc po raz drugi? 19.10.09, 22:16 Nie. Nawet jeśli pamiętałbym błędy poprzedniego życia, jestem zbyt słaby żeby się zmienić. A jeśli nawet urodziłbym się jako ktoś zupełnie inny nie mam pewności, czy byłbym lepszy niż jestem teraz. A po co żyć skoro czyni się źle? Jaki jest jego sens wtedy? Realizować się w kosztem innych? Mieć gdzieś wszystkie uczucia, prawa byle tylko zaspokajać siebie? Już jedną pustkę mam, wystarcza mi, wystarcza chyba i innym... Odpowiedz Link Zgłoś
anaisanais96 Re: czy chielibyscie zyc po raz drugi? 20.10.09, 17:24 Juz teraz wiem, ze gdyby ktoś mi zaproponował drugie życie to na pewno bym nie skorzystała! Już te życie mnnie dobija i nie chce mi się czasem go ciągnąć. No, ale skoro już jestem to jakoś egzystuję. PEwnie jeśli ktoś miał życie do samego końca pełne wrażeń, nie chorował itp. to chętnie spróbowałby jeszcze raz. Trochę się obawiam co będzie po śmierci. Czy nie będę się tam nudzić i czy czasem ktoś nie wyśle mnie z powrotem na ziemię, albo, że ulegnę wrócę i dostanę sie do jakiejś muzułmańskiej rodziny i będę gnębiona, torturowana, że narodzę się z jakąś straszna chorobą Itd. Jak widać obaw mam dużo i one skutecznie powodują że nie chcę się narodzić po raz drugi. Odpowiedz Link Zgłoś
s.p.7 NIkt nie zyje 2 razy 19.10.09, 22:29 i to trzeba zapamiętąc szzegolnie kiedy popelnia sie błedy, kazdy mzoe je popelniac wlasnie z tego wzgledu ze sie na nich uczy a fajniej to by bylo zyc wiecznie tylko nie kazdy by pwnie tego chcial Odpowiedz Link Zgłoś
klubikowa Re: czy chielibyscie zyc po raz drugi? 20.10.09, 12:30 Tak, ale tylko za jakieś 100-200 lat, żeby zobaczyć gdzie doszedł świat w sensie technicznym. Chciałabym też zobaczyć swoich potomków. Ale chyba lepiej czuję się z myślą, że nic mnie dalej nie czeka, a nie jakaś niepewność typu diabły, anioły, czyśćce i sądy jakieś... Jeszcze tylko niepokoi mnie zjawisko "déjà vu", bo mam wrażenie, że widuję fragmenty swojej przyszłości w snach, a to znaczyłoby, że i tak już gdzieś jest mój los uzgodniony i zapisany. No i to jakoś mało komfortowa świadomość jest :) Odpowiedz Link Zgłoś
mick_dundee Re: czy chielibyscie zyc po raz drugi? 20.10.09, 12:46 Chciałbym żyć jeszcze raz. Z tą różnicą, że wiedzieć znacznie więcej o ludziach. Nie muszę znać numerów lotto, wydarzeń itp. Jeśli miałbym żyć w przyszłości, to bezużyteczne w sumie i tak. Ale o ludziach, ich naturze i zachowaniach to chciałbym w kolejnym życiu wiedzieć tyle, co wiem dziś. Nie mam oczekiwań co do ewentualnego kolejnego życia :) Na pewno uczyłbym się wielu języków obcych. To duża frajda poznawać ludzi, rozmawiać w ich języku, poznawać inne kultury. I poznać więcej dziewczyn, bo to strasznie ciekawa płeć :)) Ale żyjemy raczej tylko raz i lepiej skupić się na tym, żeby jak najlepiej żyć tu-i-teraz. Nie tracić ani sekundy, niech każda chwila ma wartość. Odpowiedz Link Zgłoś
pensioner63 Co warto robić w życiu 20.10.09, 15:38 mick_dundee napisał: > Chciałbym żyć jeszcze raz...wiedzieć znacznie więcej o ludziach.. > Na pewno uczyłbym się wielu języków obcych > To duża frajda poznawać ludzi, rozmawiać w ich języku, > poznawać inne kultury. I poznać więcej dziewczyn. Bardzo mi się to podoba! Ale w tym celu nie musimy żyć jeszcze raz. Możemy to przecież robić w swoim obecnym życiu. Ciekaw jestem ile Mick_dundee ma lat? Odpowiedz Link Zgłoś
mick_dundee Re: Co warto robić w życiu 20.10.09, 16:14 Wiek średni, w lutym stuknie 35 lat :) Odpowiedz Link Zgłoś
pensioner63 Perspektywa na życie 21.10.09, 05:14 mick_dundee napisał: > Wiek średni, w lutym stuknie 35 lat :) A to ciekawe! Ja mam 64 lata i uważam, że mam przed sobą jeszcze ze 20 lat życia. Więc w tym życiu mogę poznawać nowych ludzi. Faktycznie z kobietami łatwiej mi jest nawiązać kontakt. Znając angielski można rozmawiać z ludźmi z różnych krajów i kultur. W wieku 35 lat masz przed sobą ponad 40 lat życia. Wystarczy je dobrze wykorzystać. Po co Ci drugie życie? Odpowiedz Link Zgłoś
mick_dundee Re: Perspektywa na życie 21.10.09, 09:36 Drugie mi się marzy właściwie z jednego powodu - po prostu bardzo lubię życie i chętnie bym brał więcej :) na zapas :) Odpowiedz Link Zgłoś
shaitis pytanie jest postawione zle 20.10.09, 13:37 Czy chodzi o to drugie zycie wedle religii ? - w chmurkach/niebie/kolo Boga ? - to jest absurdalne - rownie dobrze mozna wierzyc w X dziewic po smierci - to poprostu nieuzasasdnione i czysto fantastyczne z rownie dobrze mozna przyjac ... np trylogie Tolkiena za ksiazke hisotryczna. Wszyscy zyjemy nieskonczona ilosc razy...nasza biomasa rozklada sie na inne organizmy, kwestia podstawowa jest zachowanie swiadomosci... ktora jak wiadomo jest procesem czysto elektrycznym... nasz umysl funkcjonuje jak zwykly komputer, czy komputer ma swiadomosc, czy pamieta do czego byl uzywany jesli wykorzystac jego czesci do budowy innego komputera ? B Z D U R A. Czy robaki ida do nieba ? przeciez niczym sie od nich nie roznimy oprocz ilosci i stopnia skomplikowania polaczen neuronowych Kto wogole byl takim romantykiem zeby stwierdzic ze czlowiek jest lepszy od innych stworzen i ma x szans na przedluzenie gatunku ;) Odpowiedz Link Zgłoś
anaisanais96 Re: pytanie jest postawione zle 20.10.09, 20:09 Ja wierzę w takie właśnie coś. MOże z tymi chmurkami to może przesada, ale jedank wierzę w życie po życiu. A jakie masz dowody na to że dusza nie przenosi się do innego wymiaru po śmierci? MOże to brzmi fantastycznie ale 500 lat temu niektóre rzeczy również tak brzmiały, a potem oazały się prawdą. Odpowiedz Link Zgłoś
powiernia Tak, ale do tylu 20.10.09, 14:44 Zaczac od 70+ (?) i zyc do uroczenia :))) Oczywiscie, trzeba by sie przeprowadzac co jakis czas zeby uniknac glupkowatych komentarzy i podejrzen.....nie musze wspominac, ze warunkiem tu rowniez byloby zachowanie calych moich zyciowych doswiadczen. No i musialoby to byc zupelnie nowe zycie a nie moje wlasne rolowane do tylu. Nowe jest zawsze ciekawsze.No i oczywiscie musialbym sie urodzic poza Polska. Moze byc Afryka lub B- desz. Gdy sie zastanawiam, czy dzis chcialbym cofnac czas o 5 lat i przezyc te poprzednia 5-tke po raz kolejny, to wydaje mi sie ze jednak nie. Czyli to zapewne oznacza ze "ide do przodu", skoro teraz jest lepiej niz 5 lat temu. Mimo ladniejszej geby i zapewne lepszego zdrowia. Odpowiedz Link Zgłoś
nowitzka Re: czy chielibyscie zyc po raz drugi? 20.10.09, 15:25 uchowaj Boże!!! Mam nadzieję, że śmierć kończy wszystko, film się urywa, the end, finito i co tam kto chce. I mam nadzieję, że to się więcej nie powtórzy Odpowiedz Link Zgłoś
mick_dundee Re: czy chielibyscie zyc po raz drugi? 20.10.09, 15:37 Aż tak źle? Co to się tam dzieje? Odpowiedz Link Zgłoś
nessuno Re: czy chielibyscie zyc po raz drugi? 20.10.09, 16:00 ala.l napisała: > jak powinno wygladac to zycie? Ja bym chciał.Życie mogłoby wyglądać mniej więcej podobnie,przynajmniej do pewnego okresu.Pewnie ożeniłbym się z tą samą Kobietą,bo lepszej na świecie nie ma:-) A już na pewno wiedziałbym,że należy wystrzegać się fałszywych i wrednych osób,choćby w rodzinie tak zwanej, czy też wiedziałbym,których osób unikać od samego początku.Sądzę,że mając obecną wiedzę i doświadczenie to drugie życie byłoby super.Pod warunkiem oczywiście,że nie pojawiłyby się w nim persony wymienione wcześniej:-) Odpowiedz Link Zgłoś
pensioner63 Każdy człowiek ma swoje wady. Małpy też 21.10.09, 05:33 nessuno napisał: > na pewno wiedziałbym, że należy wystrzegać się fałszywych i > wrednych osób...to drugie życie byłoby super. Pod warunkiem > że nie pojawiłyby się w nim persony wymienione wcześniej To drugie życie byłoby tak samo szczęśliwe lub nieszczęśliwe jak i obecne. Miałbyś inną rodzinę i innych znajomych. Ale oni też mieliby wady, na które miałbyś powody aby narzekać. Każdy człowiek ma swoje wady. Widziałem kiedyś film o małpach żyjących w dżungli afrykanskiej. 70% ich problemów była związana z "wrednymi" małpami z ich stada, a nie brakiem pożywienia czy drapieżnikami czy innymi. Jeśli uważasz, że już nauczyłeś się współżyć z innymi ludźmi to nie ma powodu abyś nie był szczęśliwy przez resztę obecnego życia. A jeśli się jeszcze tego nie nauczyłeś to musisz na tym się skoncentrować. Chcieć to móc. Odpowiedz Link Zgłoś
wj_2000 Nie, nie chciałlbym 20.10.09, 16:37 Mam 70 lat. Biorąc pod uwagę punkt startu, mogę uważać swoje życie za bardzo udane (matka analfabetka - ja profesor zwyczajny na ważnym Wydziale ważnego Uniwersytetu), szczęśliwe i bezproblemowe. Gdy pomyślę, na przykład, że w drugim życiu, zamiast cudownie udanych dzieci, urodziło by mi się jakieś kalectwo, albo nawet tylko, miałbym mniej szczęścia niż w tym i poddany byłbym upokorzeniom, czy kompleksom z powodu nieudanej kariery czy nieudanych interesów, to nie, nie, nie. Odpowiedz Link Zgłoś
4v tak samo jak teraz... a zarazem tak inaczej 20.10.09, 20:21 owszem, chciałbym. a chciałbym, by wyglądało tak jak teraz, jeśli chodzi o kwestie osobiste. natomiast otoczenie... to chciałbym, by były zupełnie inne. technologia - nowocześniejsza. nie ten prymityw, oparty na paliwach kopalnych, że o innych dziedzinach nie wspomnę (bo też się nie ma czym chwalić, jako-taki poziom rozwoju w teleinformatyce, reszta dno i 5 metrów mułu) społeczeństwo - inteligentniejsze, bardziej zindywidualizowane, mniej konformistyczne, mniej tej tłuszczy, co goni za prymitywnymi celami (rodzina czy kariera?) i jeszcze jest z tego dumne. marzy mi się świat bez polityki (przynajmniej w dzisiejszej PR-owskiej formie), świat bez granic, bez państw (po co to komu, relikt po dawnych czasach), bez tak wielkich jak dziś nierówności społecznych (gdyby nie było konformistycznych mas, nie byłoby "surowca" na najniższe klasy społeczne a świat musiałby się nauczyć żyć bez debili, co chcą być wykorzystywani). Odpowiedz Link Zgłoś
pensioner63 Marny los drapieżników 21.10.09, 05:37 lyka napisała: > Chciałabym być ptakiem drapieżnym Musiałabyś strzec się myśliwych i kłusowników. Tam gdzie jest bezpiecznie nie ma jedzenia - nie ma na co polować. Ptakom drapieżnym niemal wszędzie grozi wyginięcie. Odpowiedz Link Zgłoś
nowitzka Re: czy chielibyscie zyc po raz drugi? 20.10.09, 21:08 życie jest stanowczo przereklamowane Odpowiedz Link Zgłoś
xolaptop Nigdy w życiu. 20.10.09, 21:45 Nawet, gdyby mi dopłacali, nie zgodziłbym się żyć po raz drugi na tym świecie pełnym wrogości i głupoty. Odpowiedz Link Zgłoś
kalincia chciałabym 20.10.09, 22:12 chciałabym naprawić wiele błędów, które popełniłam z głupoty .. po prostu chciałabym spróbować jeszcze raz .. Odpowiedz Link Zgłoś
pensioner63 Życie z możliwością poprawiania błędów 21.10.09, 05:46 kalincia napisała: > chciałabym naprawić wiele błędów, które popełniłam z głupoty .. Ale po naprawieniu pierwszego z błędów Twoje życie stałoby się zupełnie inne. Więc napotykałabyś zupełnie inne problemy i robiłabyś nowe błędy. Każdy człowiek popełnia błędy. Więc to nie drugie życie jest potrzebne tylko możliwość cofania się w czasie wstecz po każdym stwierdzonym błędzie. Po zobaczeniu, że decyzja jest błędna cofasz się w czasie i wybierasz inną alternatywę. Gdy ta jest zła to próbujesz trzecią możliwość. Itd. Odpowiedz Link Zgłoś
kalllka Re: Życie z możliwością poprawiania błędów 21.10.09, 15:19 blad logiczny pensjonarze, zdanie jest falszywe z zalozenia. kazdy ma mozliwosc bledow popelnienia; kazdy ma mozliwosc bledow naprawienia, jesli ma mozliwosc cofnac sie w czasie. zdanie uzyska wartosc dowodu prawdy; gdy w postawionej tezie niewiadoma x-dlugosc zycia zamieni sie w a-swiadomosc uzycia zatem trzezwy ma racje:) poza wszystkim juz i zartujac, inkarnowac mozna tez w psim zywocie. i przezyc z godnoscia sluzac zlym ludziom np:) Odpowiedz Link Zgłoś
kalincia Re: Życie z możliwością poprawiania błędów 24.10.09, 00:22 może i tak.. może wtedy byłoby inne, chociaż nie wiem jakie masz rację - bardziej chciałabym cofnąć się w czasie do określonego momentu niż zacząć żyć po raz drugi .. w zasadzie to chciałabym móc naprawić swój jeden największy błąd, reszta niech zostanie, jak jest .. albo niech po naprawie tamtego błędu życie toczy się po swojemu .. mi to wystarczy ;) Odpowiedz Link Zgłoś
onda Re: Życie z możliwością poprawiania błędów 24.10.09, 01:57 jesli wiesz jaki to blad. naprawiaj. nie cofaj, naprawiaj na przyszlosc. nie musisz sobie.pomoz innym. Odpowiedz Link Zgłoś
kalincia Re: Życie z możliwością poprawiania błędów 24.10.09, 12:55 nie mogę naprawić, w tym problem .. śmierć była szybsza :/ staram się pomagać innym.. ale wiesz, nie da się zrobić nic na siłę Odpowiedz Link Zgłoś
wen_yinlu Re: czy chielibyscie zyc po raz drugi? 20.10.09, 22:37 Czemu nie, ale tylko jeśli pamiętałabym obecne życie dość dobrze i nie startowała z poziomu umysłu niemowlaka, bo przechodzić znowu ten kisiel, potem to całe nastolatkowe uczuciowe ojejku jejku... o, nie. Względnie mogłabym być od razu dorosła i najlepiej aseksualna :) co by zbędnymi rzeczami sobie mózgu nie zaśmiecać. I co bym posiadała sporo determinacji, żeby zrobić coś dobrego dla wszystkich, a nie tylko żreć, kupować, rozmnażać się i latać po świecie ;) Jako mały dzieciak byłam wręcz przekonana, że żyłam już wcześniej jako inna dziewczynka, która umarła w szpitalu gdy była 5 albo 6-latką. W snach wracały te same obrazy, jako tamta dziewczynka jechałam na noszach i tylko migały nade mną podłużne lampy w korytarzu szpitala... śniło mi się to tygodniami, bałam się, że skończę tak samo jak tamta dziewczynka-ja. A tak naprawdę w szpitalu byłam tylko raz, gdy rodziła mnie moja mama o_o Odpowiedz Link Zgłoś
rumcajsiq Re: czy chielibyscie zyc po raz drugi? 20.10.09, 22:37 Nie chciałbym. Zanudziłbym się na śmierć przeżywając te same rzeczy jeszcze raz. Podstawówka, Liceum, Studia, imieniny u ciotki, dojeżdżanie, wypadanie mleczaków... Tak to przynajmniej każda chwila jest cenna bo jest niepowtarzalna. Odpowiedz Link Zgłoś
naprawdetrzezwy A masz taką opcję? 21.10.09, 09:38 Bo jeśli nie, to pytanie jest bez sensu. Odpowiedz Link Zgłoś
krzysiek.wa_wa Re: czy chielibyscie zyc po raz drugi? 21.10.09, 10:57 JEŚLI dusza miałaby "zasilanie energetyczne" i mogłaby robić co chce, to nie chciałbym się narodzić JEŚLI dusza NIE miałaby "zasilania energetycznego" to pewenie trzeba byłoby się narodzić ala.l napisała: > jak powinno wygladac to zycie? chciałbym pamiętać wszystko "przed" no i nie urodzić się w kraju w którym jest wojna Odpowiedz Link Zgłoś
avelaa Re: czy chielibyscie zyc po raz drugi? 21.10.09, 14:17 O w życiu! Drugi raz niektórych chwil nie chciałabym musieć znosić. Odpowiedz Link Zgłoś
sdfsfdsf Re: czy chielibyscie zyc po raz drugi? 21.10.09, 21:04 nie? naprawde jest mi przykro ja powiedzmy szczerze zaluje ze w ogole sie urodzilem sorry ale tak jest system jest beznadziejny ludzie nie maja szacunku do innych niszcza wszystko naokolo wlaczajac siebie i innych ludzi jaki jest sens - zyc po to zeby zyc? zbierac pieniadze? po co? mam to przyjemnosc ze podrozuje czasem lubie fotografie ale gdzie nie pojade ludzie chca cie wykorzystac sorry ale tak jest - kasa, kasa, kasa i to jest tak cholernie przykre i spotykasz tych ludzi, jestes szczery i ok tylko potem okazuje sie ze musisz za to zaplacic albo zawsze pytania skad jestes, gdzie pracujesz itd, itp to takie upadlajace i syfiaste sprowadzanie czlowieczenstwa do jedzenia i wydalania pod maska grzecznosciowych usmieszkow zero checi wydobycia sie z tego tak jak tumanienie sie alkoholem i narkotykami zeby nie widziec co sie dzieje naokolo dlatego wolalbym sie nie urodzic niz zyc pod ciezarem tego syfu i miec tego swiadomosc sorry ze zepsulem tee party;) Odpowiedz Link Zgłoś