namastee
16.10.09, 23:30
zyje normalnie, funkcjonuje normalnie.. ale ciagle o nim mysle, wciaz widze
jego usmiech, zlosc, kazdy gest, kazdy ruch.. nasze rozmowy i zarty.. jego
wspaniale poczucie humoru.. zawsze mnie pocieszal, zawsze potrafil rozbawic..
mowil mi o wszystkim.. o prawie wszystkim.. tak dobrze sie dogadywalismy,
wspieralismy.. zawsze wiedzial, ze moze na mnie liczyc.. teraz jestem sama..
calkiem sama.. odsunelam sie od przyjaciol, znajomych.. dostepna jestem tylko
dla rodzicow i najblizszej przyjaciolki.. mieszkam z chlopakiem.. ale wciaz w
glowie tylko on.. wciaz nie wierze, ze juz go nie ma.. nie chce w to
uwierzyc.. usilnie pragne, zeby wrocil.. powraca w snach, rozmawia ze mna,
usmiecha sie.. i spowrotem odchodzi.. zawsze blagam go, zeby zostal.. siedzi
we mnie wielki smutek, zal i zlosc.. nie chce mi sie zyc, nie chce mi sie nic,
bo wszystko stracilo sens.. z nikim juz o tym nie rozmawiam, kazdy widzi
normalna mnie.. ale zrobilabym wszystko, wszystko, zeby wrocil.. albo zebym
mogla pojsc do niego.. w listopadzie beda jego 20te urodziny.. ale juz bez
niego.. nie widze juz zadnej przyszlosci.. moje dzieci nie beda mialy wujka..
nie bede miala nikogo bliskiego.. tak bliskiego, ktory zawsze mial byc, ta
jedyna osoba, na ktora zawsze moglam liczyc, ktorej bylam pewna, ze zawsze
bedzie.. przyjaciele sa i ich nie ma, milosc jest i jej nie ma.. rodzice..
tez.. Wiedzialam, ze moj Brat bedzie zawsze..
tak bardzo kocham.. tak bardzo tesknie.. usilnie pragne, zebys wrocil..
prosze, blagam.. wroc...