Toksyczne dzieci?

25.10.09, 11:30
czy wogole istnieje taki koncept? czy dzieci z racji bycia dziecmi nie moga
byc toksyczne? Chodzi mi o dzieci juz pelnoletnie, studiujace.. Czy mozna
pozytywnie uzasadnic decyzje rodzica o nie przyjeciu dziecka z powrotem "w
dom" po uprzednim wyprowadzeniu sie na studia? czy rodzic, ktory tak by
postapil zawsze bedzie beeeeee? a kiedy nie?
    • s.p.7 Re: Toksyczne dzieci? 25.10.09, 11:41
      koncept o toksycznosci kogos do kogos czy czegos to kazdy moze sobie wymyslic
      gdzie tylko chce

      dzieci z racji tego ze sa dzieci nei mogą byc toksyczne,
      NIE MOGĄ
      poniewazz dzieci sie kocha zawsze czysto i w pełni dbając o ich rozwoj.

      Aktualnie sątez w spoleczenstwie oprucz tendencji do zkobiecyzowania swiata,
      tendencje do pajdokracji i wykoslawienia pojecia milosci i troski wobec zzieci
      na rzecz hedoznizmu i dezintegracji jakis dziwnych kulturowych, obcych wzorcow

      w momencie kiedy dzieci sa dorosle powinni byc pojmowani jako partner i
      przyjaciel dla rodzicow

      zwrot " nei przyjeciu dziecka w dom" zajeżdza ZWIERZĘCYZMEM - samica ssakow homo
      sapiens odrzuca swoje dzieci z pierwszego miotu kazac im sie rozwijac
      niezaleznie poniewaz tak kaze ich instynkt

      a zwrot "beeeeee" infantylizmem
    • anbale Re: Toksyczne dzieci? 25.10.09, 11:50
      Ale co to znaczy "toksyczne"? Co rozumiesz pod tym pojęciem?
      Bo jeżeli to, że dziecko w jakiś tam sposób pasożytuje na rodzicach- to, owszem,
      rodzice mają pełne prawo ukrócić te praktyki, jeśli czują się z tym kiepsko.
      Ale jeśli odpychają dziecko z bo np. nie spełnia ich oczekiwać albo myśleli, że
      będzie całkiem inne weselsze albo poważniejsze- to muszą sobie zdawać sprawę z
      konsekwencji. Wszelkie wojny z własnym dzieckiem zawsze są przegrane, nawet gdy
      początkowo wydają się wygrane...
      • s.p.7 Re: Toksyczne dzieci? 25.10.09, 12:11
        w jakich sytuacjach dziecko pasożytuje na rodzicach jesli za dziecko uznać
        prawdziwe dziecko:
        w wieku powiedzmy do 12 lat

        Mysle ze istnieją tylko odrzucone dzieci i dzieci niekochane, nei ma dzeci
        pasożytujących. Bo w swojej ideii dziecko nei jest zdolne do samodzielnej
        egzustencji wiec co? zawsze ejst pasozytem? To nonsens.

        Pasozytem mzoe być dziecko 35 letnie ale skoro na jego wplywm w głownej mierze
        mieli rodzice to sadze ze taka osoba nei usamodzielnila sie ze wzgledu an
        rodzicow wlasnie w wiekszosci
        • anbale Re: Toksyczne dzieci? 25.10.09, 17:05
          Każdy jest dzieckiem swoich rodziców nawet w wieku lat 70-ciu.
          Oczywiście, do pewnego momentu człowiek jest absolutnie, pod kazdym względem
          uzależniony od swoich rodziców, ale przychodzi wiekopomna chwila, kiedy powinien
          sam na siebie zarobić i wziąć odpowiedzialność za swoje życie na siebie, jeśli
          tego nie robi tylko nadal wisi na rodzicach- jest rodzajem pasożyta, żyjącego na
          czyjś koszt.
          Nie rozumiem co może mieć wspólnego bycie dzieckiem niekochanym i odrzuconym z
          pasożytowaniem na rodzicach. Moim zdaniem ten proceder przydarza się własnie
          częściej rodzicom "kochającym za bardzo" i nie mającym serca wywalić potomka w
          odpowiednim czasie z ciepłego gniazdka.
          Zauważyłam, że na tym forum parę osób ma wyraźną obsesję na punkcie odrzucenia
          przez rodziców i każdą życiowe turbulencje interpretuje przez ten fakt. Bez
          przesady, dzieciństwo oczywiście jest bardzo ważne, ale tylko przez kilkanaście
          pierwszych lat (12 do 15) rodzice mają wpływ na postępowanie dziecka, liczą się
          w jego życiu jako "drogowskazy" a póżniej to już mogą się bujać, mogą sie tylko
          modlić, żeby inne, niezwykle ważne autorytety, najczęściej rówieśnicze, nie
          robiły potomkowi wody z mózgu...
          • s.p.7 Re: Toksyczne dzieci? 25.10.09, 17:54
            wazne jest to jak definiuje sie tu słowo dziecko

            bo wiadomo ze moze to byc 70 letnia osoba

            ale nie mysli sie o takic hw kategoriach dziecko - w rozumieniu czlowiek ktory
            wymaga opieki jaką powinni dać mu dorosli,

            czyli sytuacji w ktorej dziecko potrzebuje opieki i troski dorosłych
            bo to ejst róznica
            - czy za dziecko rozumiemy w tym kontekscie:
            1) każda osobę (bo kazdy przeto sie kiedys urodził)
            2) dorastający czlowiek poczawszy od niemowalaka do konca dziecinstwa... czyli
            jak na moj gust do mnie jwicej rozpoczecia okresu dojrzewania
            3) dziecko w znaczeniu czlowiek pozbawiony samodzielnosci

            1-bez sensu w ogole tak definicja mola sie przydac w dyskusjach z panem polubu
            2-tak jak rozumie sie to zwyczajowo,
            3- rozumeinie psychiczne,

            w ropzumieniu 2 nie mozna uznac dziecko za pasozyta, wirusa, czy kanalie
            odierającą siły zyciowe.
            To ta kjak by ciąze uznać za wenętrzną chorobęciała z rozwijającym sie
            pasozytem, ktory trzeba usunąc..
            To są rzeczy ktore ja okreslam jako zwierzęco-demoniczne ktore urągajągodnosci
            czlowieka, czy jako wyzszych ponadludzkich aspiracji i odniesien okreslanych
            czasem jako m.in moralnosc

            zostaje wiec "problem" tzw dorosłych dzieci
            czyli dzieci, ktore nei zostały nauczone samodzielnosci i odpowiedzialnosci za
            swoje zycie


            dziecko neikochane i odrzucone jest odbierane jako cos w rodzaju pasozytu
            niezaleznie od wieku

            "kochajacy za bardzo" rodzice w znaczeniu chyba tacy ktorzy nei potrafia kochać
            lub sa na to za glupi
            -nie ucza samodzielnosci
            -nei dbaja o usamodzielnienie sie
            -daja latwe zycie w gniezdzie
            -lub prubuja ugniezdzic jedno dziecko po to by meic cos w rodzaju zywej opieki i
            emerytury

            wiec jak dla mnei tak rozmumian "zbytnia kochaliwosc" to zwyczajnie jakas forma
            swiadomej lub nei nienawisci


            czesto mowi sie ze ierwsze 2 lata zycia maja decydujace znaczenie w
            ksztaltowaniu sie dziecka,
            mysle ze pierwsze rodzice wywieraja ogromny wplyw na dzdiecko tak do 9 roku zycia
            i ma to kolosalne znaczenie na jego ksztaltowanie sie

            wiec watpie by byla to obsesja, lecz stwierdzanie faktow dosc oczywistych
            a czesto zapominaanych

            potem okazuje sie ze zdecydowana wiekszosc ludzi ma problemy w doroslym zyciu
            wlasnie latego ze dziecinswo takiego clzowieka i wszystko co z niego wyroslo
            obarcza psychicznie na cale zycie

            i tak jest prawie zawsze
            • annastazy Re: Toksyczne dzieci? 26.10.09, 02:35
              tu się nie definiuje, tu chodzi o dziecko po studiach :)
    • de_witch Już Słowacki pisał... 25.10.09, 12:02
      cynta napisała:

      > czy wogole istnieje taki koncept? czy dzieci z racji bycia dziecmi
      nie moga
      > byc toksyczne? Chodzi mi o dzieci juz pelnoletnie, studiujace..
      Czy mozna
      > pozytywnie uzasadnic decyzje rodzica o nie przyjeciu dziecka z
      powrotem "w
      > dom" po uprzednim wyprowadzeniu sie na studia? czy rodzic, ktory
      tak by
      > postapil zawsze bedzie beeeeee? a kiedy nie?
      .............................
      O toksycznych i złych dzieciach np. w Balladyna, która stała się
      wyrodną córką i krwawą zbrodniarką, w walce o władzę.
      Jednak i tam widać błędy popełnione przez zaślepioną miłością matkę.
      Dziecko może być toksyczne, cechy osobowości np, wrazliowść są
      dziedziczne.Wiec praktycznie dziecko, posiada swój własny charakter.

      Bardzo ciekawe są opowiadani ludzi pracujacych z takimi trudnymi
      dziecmi, które już od dziecka przejawiają cechy psychopatów.
      A w domu było wszystko i uczucia i miłość,ze strony rodziców, a
      jednak dziecko jest psychopatyczne.

      To jest sprawą bardzo prywatną, jak, kto postąpi w relacji z
      toksycznym dzieckiem. Niektórzy nie mają talentów rodzicielskich i
      tworzenie więzi rodzinnych z dzieckiem im nie wychodzi.
      Wtedy może jest lepiej, aby nie spotykali sie zbyt często, depcząc
      sobie po 'odciskach'?
      • s.p.7 Re: Już Słowacki pisał... 25.10.09, 12:15
        dziecko w swej defninicji nigdy nei moze byc uznane za złe czy toksyczne jesli
        mowimy o naprawde modych dzieciach
        po okresie dziecinstwa wiekszosc to kwestia konsekwencji wychowawczych i miłosci
        w stosunku do dzieci lub ich braku.

        Charakter ejst dzidziczony, ale nigdy nei mzoe być okreslany jako zły, bo nigdy
        taki nie jest.

        Wazny jest tu moment kiedy dziecko staje sie dorosłe wtedy kiedy w pelni ponosi
        odpowiedzialnosc za to co robi, tylk owtedy tpo co robi moze byc oceniane moralnie
        • cynta troche wyjasnienia 25.10.09, 16:48
          Ale najpierw do sp7: nie przyczepiaj sie do "infantylnych" twoim zdaniem
          sformulowan, ktore jednak oddaja sedno sprawy kiedy sam piszesz tak bardzo
          niepoprawnie ze czasem trudno zrozumiec twoj tekst,; ludzie jednak staraja sie
          skorzystac z twoich madrych rad i nie zwracac uwagi na bledy.... troszke luziku
          ... do innych tez...

          czytajcie jak napisane: dziecko ma 18 lat, do wyjazdu na studia wprowadzalo
          nieprzyjemna atmosfere kazdego dnia, na koniec "uczac" agresywnych zachown w
          stosunku do matki najmlodsza pocieche pozostajaca w domu. Dziecko ma charakter
          konsumenta, pochlaniacza, brac i zuzyc wszystko wokol jest jej haslem
          przewodnim: rozwalac porzadek, bo przeciez co to kogo obchodzi ze zuzyte majtki
          leza tygodniami(!!) w lazience, brac ubrania i bizuterie innych (majac ubran i
          bizuterii na 5 osob) bo wlasnie ma na to ochote, wchodzic i wychodzic z domu
          kiedy sie chce i bez zadnych zasad, przeciez ma 18 lat itp. itd. to tylko
          przyklady i prosze nie rozdrabniajcie sie nad nimi, chodzi o ogolna ide.....
          Wyjazd na studia mial ja nauczyc samodzielnosci, i na poczatek bylo ciezko,
          napad jej chronicznej choroby, szpital, konflikt z przyjaciolkami, na zajeciach
          idzie jej tak sobie, auto popsute, trzeba kupowac jedzenie, placic za pranie
          itp. A i jeszcze ma za to studiowanie placic! (rzecz sie dzieje w Ameryce) no i
          pomyslala ze co? ze fajniej bylo w domu. Bo w domu wszystko mozna, bo dom jest
          mamy czyli jej (tak?????) wiec nie ma zasad, nie ma nic, wejdzie, wyjdzie, zje,
          zuzyje, napluje i pojdzie dalej... Tylko mi nie piszcie ze mialam ja inaczej
          wychowac, z roznych przyczyn sie nie dalo, teraz wlasnie probuje ale wychodze na
          zla matke i tak sie zastanawiam czy rzeczywiscie....
          • anbale Re: troche wyjasnienia 25.10.09, 17:16
            Wychowałaś jak umiałaś, widocznie lepiej się nie dało; nie ma co teraz rozpaczać
            nad rozlanym mlekiem.
            Wiek dziecka trudny, ale myslę, ze już spokojnie możesz dac krzyżyk na drogę.
            Nie szarpać, nie wywalać za drzwi, ale powiedzieć, że czas radzić sobie samemu i
            życzę powodzenia. Czego Ty nie nauczyłaś, nauczą inni ludzi, tak to jest...
            • cynta Re: troche wyjasnienia 25.10.09, 17:33
              anbale napisała:

              > Wychowałaś jak umiałaś, widocznie lepiej się nie dało; nie ma co teraz rozpacza
              > ć
              > nad rozlanym mlekiem.
              > Wiek dziecka trudny, ale myslę, ze już spokojnie możesz dac krzyżyk na drogę.
              > Nie szarpać, nie wywalać za drzwi, ale powiedzieć, że czas radzić sobie samemu
              > i
              > życzę powodzenia. Czego Ty nie nauczyłaś, nauczą inni ludzi, tak to jest...

              Wlasnie, ja tez tak to widze (przed nia juz 2 inne tez poszly na
              "uniwersyteckie" swoje, tyle ze mi sie do domu z powrotem sprowadza bo tam gdzie
              jest jej sie nie podoba... :)
          • s.p.7 Re: troche wyjasnienia 25.10.09, 17:34
            :)
            wiesz to zabawanie wglada jak uzywa sie slowa "infantylnosc"
            i od razu ego uruchamia reakcje obronną "ojj on chyba mnie atakuje"

            hehe nie to nie byl atak czy przyczepianie się, raczej prubuje cos wyczuc, mam
            andzieje ze nie poczuclas ze tym sformuowaniem obrazilem jakosc twojego tekstu
            bo na pewno nei to byla moja intencją...

            "chroniczna choroba i szpital"
            takie rzeczy nei dzieja sie od tak, czasami to skutek 15 letnich relacji,
            emcoji, wychowań
            stajemy w obliczu być mzoe bardzo trudnej sytuacji nie chce obwiniać czy tym
            abrdziej oceniać bo nri to ejst moja intencją

            prawdopodobnie dizaly sie pewne sprawy od dawna, implikują one okreslone postawy
            psychiczne itd

            JAki ma być skutek?
            Wpaniałą zrównowarzona kcohajaca mamusie córeczka ukladajaca sobie zycie na
            studiach i ze wspanialycm chlopakiem?

            CZy moze rezultatem ma byc twoje uwolnienie sie od problemu - "toksycznego bachora"?
            • cynta Re: troche wyjasnienia 25.10.09, 17:59
              Po co robic sobie uwagi omijajac merytum dyskusji? Lepiej pogadac o tym co w
              duszy gra i moze jakies nowe rozwiazania sie ukaza.

              Dziecko ma chroniczna chorobe nie-psychiczna, somatyczna, ktora, fakt, zaburza
              troche funkcjonowanie mozgu ale z tym sie nic juz nie da zrobic. To zreszta jest
              czesc jej "problemu": nie kontroluje swej choroby tak jak powinna a moje
              interwencje sa odbierane jako atak personalny, musi wiec sama dawac sobie z tym
              rade. Niech jej lekarz mowi jakie sa konsekwencje a nie mi, moze dotrze.

              Ona wytrenowala swiat wokol niej ze leci jej na pomoc za kazdym razem: popsute
              auto? kolega wsiada w samolot i leci naprawiac, mama nie chce do domu przyjac?
              siostry interweniuja (choc dobrze znaja jej charakter), chce torebke za 200$?
              ma, kolega jej kupil, tak samo buty czy okulary itp, itd. nie pasuje jej
              studiowanie bo trudno i daleko? rzucamy i wykorzystujemy najblizszych....
              Ja juz nie chce do tego nalezec.... wyprostowalam sobie zycie po jej wyjezdzie,
              sympatyczne zamieszkiwanie z mala, porzadek, bez nerwow, bez obelg, wrzaskow
              itp. wydaje mi sie ze mam prawo powiedziec NIE. A co ona osiagnie? to juz jej
              sprawa, nie moja, ja moja role wykonalam najlepiej jak moglam... a kontrolowanie
              doroslego prawnie dziecka uwazam za zboczenie spoleczne.
              • s.p.7 Re: troche wyjasnienia 25.10.09, 18:13
                ja sadze ze podstawowym motywatorem czowlieka sa jego emcoje

                :)
                ja mam w zwyczaju podawać sytuacje idealną...

                Wg mnie idealna sytuacja byla by taka w ktorej ktos by sie zatroszczył i dał tej
                dziewczyne troche pocizucia bezpieczeństwa, miłosci, wytworzyły sie w neiej
                jakies straszne mechanizmy obronne chyba.

                NIkt nie rodzi sie z takim charakterem, tak icharakter sie wypracowuje.
                To eni ejst tak, ze ktos sie budzi...
                o mamy dzis 25 pazdziernika 2009, a moja córeczka to kwaał gnidy wysługujący sie
                wszystkimi wokol, nie szanuajcy otoczenia, majacy postawe rozczeniową
                pzobawiiony samodzielnosci.

                JA nie wierze w cos takiego
                to postępowalo z czasem,

                Mysle ze nei problem bylo by sie niesfornego dorosłego dziecka pozbyć,
                wg mnei ona wciaz jest ejszcze w pewnym sensie dzieckiem i potrebuje jakiejs pomocy

                bo do czego tu dazymy? do rozwiazani twoich problemow z nią?
                czy rozwiazania jej problemu?

                ona w zyciu kiedys odkryje ze jej postawa nei jest najlepsza
                wtedy to ebdzie bardzo bolało kiedy np straci chlopak przez swoje zachowanie

                to zmoe dac ejj impuls do refleksji nad sobą

                czasami bledy rodzicielskie polegaja na tym ze rodzic nei tępi zła ktore moze
                sie rodzic w dziecku oraz nei daje milosci ktore wyzwala dobro

                ciezko to ocenic nie widzac jak byla wychowywana a to jest tutaj kluczowe

                ja sadze ze jakby brrakowało tam postawy silnego ojca w jej zyciu
              • paco_lopez Re: troche wyjasnienia 25.10.09, 18:14
                a tata żyje ?
                • cynta Re: troche wyjasnienia 25.10.09, 18:19
                  zyje, jest osobny i nie moze tu nic zrobic: ani domu nie da ani pieniedzy, a co
                  zmienia ta informacja?

                  paco_lopez napisał:

                  > a tata żyje ?
                  • paco_lopez Re: troche wyjasnienia 25.10.09, 18:50
                    no matka nie rozwalaj mnie. kombinujesz, że brak ojca z krwi i kości
                    karmiącego łyżką i zmieniającego pieluchy nic nie wnosi. nadajesz na
                    córke, a sama pewnie masz zracjonalizowany swój własny galimatias w
                    stosunkach z jej ojcem. musisz uzbroić się w cierpliwość. tak do
                    trzydziestki twojej córki będziesz już babcią. to efekt tych drogich
                    prezentów. widać że córcia na brak zainteresowanych nie narzeka.
                    • cynta Re: troche wyjasnienia 25.10.09, 18:56
                      ..twoja mama tez bym chyba mogla byc co?
                      • paco_lopez Re: troche wyjasnienia 25.10.09, 19:07
                        a po czym wnosisz ?
                      • annastazy Re: troche wyjasnienia 26.10.09, 02:43
                        Cynta, pomyśl nad badaniem, swoich hormonów
                        zanim dużo zniszczysz w życiu
                        najwyżej wyjdzie, że jest ok i poszukasz pomocy może dalej

                        masz jakąs paskudnie waleczną postawę

                        co do domu - jasne, możesz nie wpuszczac nikogo
                        • cynta Re: troche wyjasnienia 26.10.09, 03:31
                          Moje hormony sa w swietnym porzadku, dzieki za troske. Wlasnie dlatego ze nie
                          uwazam ze powinnam umrzec za momencik nie dam sie zalatwic. A z dzisiejszego
                          dnia to wlasnie przyjechala, wysypala pranie na srodku korytarza i poszla w tzw.
                          pizdu, na 2 dni. Wrocila po pranie i wyjechala. I co? uwazasz ze to jest w
                          porzadku? ze tak mozna robic?
                          • annastazy Re: troche wyjasnienia 26.10.09, 10:54
                            rany, kobieto
                            ja nei pisze o umieraniu, ja piszę o równowadze hormonalnej, to
                            raczej inna sprawa do wyrównania lekami
                            a to Tygdyby tu nie grało o niebo lepiej byś się poczuła, a nie ja,
                            więc to Twój wybor w sumie :)))

                            jeszcze jedno
                            wysypała pranie i poszła
                            a co TY ZROBIŁAŚ?

                            ja mam kilka odruchowych opcji - od przewalenia tego do jej pokoju
                            po wyrzucenie tego za drzwi lub okno
                            i ani grosza na nowe ciuchy, niech sobie uzbiera
                            potem wyjaśniłabym - i to bardzo ważne - że w tym domu nei ma
                            takiego wywalania brudów, jeśli wszystkim ma się tu miło mieszkać -
                            a o to dbają wszystkie dorosłe osoby

                            popatrz na siebie, co Ty robisz nie tak
                            a jak robisz wszystko tak, jak trzeba, to odwiedź psychologa,
                            poszukacie razem przyczyn takiego stanu rzeczy - bo nie ma tak, że
                            matka jest doskonała, a córka wszystko robi źle

                            tyle mojego w tej kwestii
                            • cynta Re: troche wyjasnienia 26.10.09, 14:19
                              No i wszystko sie zgadza, hormony mam w porzadku, sprawdzone i wyprostowane,
                              jezeli o tarczyce Ci chodzi.

                              Pranie wypralam, bo wiedzialam ze po to je przywiozla. Ja te wszystkie opcje i
                              100 innych juz dawno przerobilam, to nie jest nowosc. Rzeczy kupuje sobie sama,
                              wiec nie mam prawa jej ich zabrac. Ale fakt chowalam jak byly rozwalone,
                              znalazla i zabrala. Ona nie posiada umiejetnosci uczenia sie w/g mnie. Ma
                              inaczej poprowadzone kable i uwaza moje proby wychowawcze za zlosliwy atak na
                              nia wynikajacy z nienawisci. Tak jest odbierana kazda moja interwencja. Tak wiec
                              ona moze jak chce tylko nie ze mna w tle. Matka nie jest doskonala ale do tego
                              dziecka po prostu nie pasuje.
                          • yoko0202 Re: troche wyjasnienia 26.10.09, 12:24
                            Cynta nie obraź się, ale ja mam wrażenie, że Ty się boisz własnej córki, tzn. za
                            cenę chwilowego i krótkotrwałego świętego spokoju standardowo rezygnujesz z prób
                            egzekwowania czegokolwiek, oby tylko panienka znowu się nie obraziła i nie było
                            następnej awantury.
                            Dziewczyna wygląda na kompletnie nie uświadomioną, że w tym domu to TY
                            wyznaczasz zasady, i jak nie będzie ich przestrzegać to będzie miała marną
                            sytuację i zero przywilejów. W związku z tym, że jest już pełnoletnia, nawet
                            talerz zupy jest na dzień dzisiejszy przywilejem, bo nie masz obowiązku dłużej
                            jej utrzymywać.
                            • cynta Re: troche wyjasnienia 26.10.09, 14:26
                              Mam obowiazek ja utrzymywac bo studiuje. Nie boje sie jej, nie, ale nie chce
                              doprowadzic jej do zalamania nerwowego (nawet w imie wychowywania jej), glownie
                              dlatego ze ze wzgledu na swoja chorobe ma latwy dostep do nazwijmy to
                              "niekorzystnych permanentnych rozwiazan zyciowych". Mnie w tym watku wlasnie o
                              to chodzi co powinien zrobic rodzic jak dzieciak nie chce podlegac regulom domu,
                              chce tylko z niego korzystac. Czy sugerujecie ze nalezy go zmusic za wszelka cene?
                              • yoko0202 Re: troche wyjasnienia 26.10.09, 15:08
                                cynta napisała:

                                > Mam obowiazek ja utrzymywac bo studiuje.
                                będę się kłócić, że jednak nie - studiować można i 15 lat, jak będzie 32-letnią
                                wieczną studentką to też będziesz ją utrzymywać?

                                >Nie boje sie jej, nie, ale nie chce doprowadzic jej do zalamania nerwowego
                                (nawet w imie wychowywania jej)

                                a siebie chcesz?

                                >glownie dlatego ze ze wzgledu na swoja chorobe ma latwy dostep do nazwijmy to
                                "niekorzystnych permanentnych rozwiazan zyciowych".

                                tu nie do końca rozumiem, ale ok.

                                >Mnie w tym watku wlasnie o to chodzi co powinien zrobic rodzic jak dzieciak nie
                                chce podlegac regulom domu, chce tylko z niego korzystac. Czy sugerujecie ze
                                nalezy go zmusic za wszelka cene?

                                jako matka, i to również potomstwa dość 'rogatego' powiem tak - gdyby to
                                'korzystanie' przez pełnoletnie dziecko odbywało się w sposób nieuciążliwy, na
                                zasadzie cichego lokatora (czyli wchodzi i wychodzi kiedy chce ale raczej
                                utrzymuje porządek, nie zostawia syfu po sobie, nie wydziera się w środku nocy,
                                nie koczuje u niej codziennie po parę osób, do tego nie uchyla się od drobnej
                                pomocy w domu itp.) - to bym nie miała nic przeciwko. Jeżeli natomiast
                                'korzystanie' z dobrodziejstw domu rodzinnego doprowadza rodziców do takiego
                                stanu, że mają ochotę tenże swój dom opuścić na sygnale i nie wracać tak długo,
                                jak potomstwo tam się znajduje, to chyba czas postawić sprawę jasno.
                              • kaa.lka Re: troche wyjasnienia 26.10.09, 15:44
                                zapytam, wiedziona Twoim sposobem myslenia:
                                cynto,
                                czy, dzieciecie postawilo Ci warunek,badz dalo do zrozumienia iz je utrzymujesz albo ono zwariuje?
                                bo
                                obierajac ze slodkiej mamowej interpretacji, wylazi na wierzch gorzka tresc roszczeniowo ustawionej mlodziezy tylko.

                                w tym oto momencie,jako przyklad efektywnosci w dzialaniu,
                                przywolalabym,jakikolwiek, ledowy.
                                przyklad jej zjadliwego i jakze tresciwego jezora argumentacyjnego.
                                przywolalabym chetnie, gdyby nie fakt, ze leda przestala pisac.
                                i ze kazdy z nas ma powod do dokonania wyboru.
                                powod do bycia samodzielnym. jak i powod na dowod wreszcie, a nie interpretacje wyludzonych atrakcyjnych bo gotowkowych.
                                odpowiedzi.



                                kalllka
                                • de_witch Re: troche wyjasnienia 26.10.09, 17:22
                                  Jeżeli ci posty ledy nie odpowiadają to ich nie czytaj, czy ona cię
                                  kiedykolweik oto prosiła? Przynajmniej powie raz dobitnie, to co
                                  mysli i nie najeżdża miesiącami na ludzi. Tak jak niestety, ty to
                                  robisz, napadając werbalnie na ludzi całymi latami!
                                  • kalllka Re: troche wyjasnienia 26.10.09, 18:10
                                    tak,
                                    praca to nie ledka tak poscic napadajac miesiacami, a nie werbalnie
                                    przynajmniej dobitnie, jako ja ,calymi laty.



                                    oj wićka wicka,
                                    otrząśnijże się i pomyśl logicznie, miast miotać się w wyobrazni do kogo
                                    rozmawiasz:)
                                    • de_witch Re: troche wyjasnienia 26.10.09, 18:18
                                      A bodnij ty się w bułę, kalllka:-)
                                      • kaa.lka Re: troche wyjasnienia 26.10.09, 21:53
                                        uhym,
                                        bulle.
                                        pap
                                        :)
          • de_witch To ja ci powiem 25.10.09, 17:46

            Wielu tak ma. Problemy z nia bedziesz miala gdzies do 21 -24 roku
            zycia, bo tak dlugo rozwija sie mozg czlowieka.

            czym szybciej stanie sie samodzielna, tym moze bedzie lepiej dla
            niej. Widac sama musi przepracowac pewne rzeczy oraz nauczyc sie
            zasad wpsolzycia.

            Druga sprawa to strach rodzica, wobec tego w co w obecnych czasach
            dziecko moze sie wpakowac.
            Moja corka 23 lata, czesto mi powtarza,ze ciezko jej jest znalezc
            kogos na przyjaciolke, czy przyjaciela, bo ludzie...naduzywaja
            alkoholu itp. Robiac duzo imprez, tu i tam. A ona nie m ochoty na
            takie towarzystwo.
          • semimentalsentimental Re: troche wyjasnienia 29.10.09, 18:09
            rozumiem Cie, mimo ze jestem pewnie w wieku Twojej corki....nie rozumiem takich
            dzieci, kt nie maja za grosz szacunku dla swoich rozdzicow dajacych tyle
            wsparcia. Mnie rodzice nic nie pomogli, nie wynikalo to z braku mozliwosci, ale
            z braku 'chcenia'. I wcale nie oczekiwalam samochodu czy finansowania mojego
            zycia towarzyskiego. Chodzilo mi o zwykle wsparcie,glownie duchowe, bo chcialam
            sie uczyc dalej, na studiach dziennych...zazdroszcze tym, ktorym dane bylo
            wychowac sie w domu, gdzie rodzice sie ciesza z osiagniec naukowych dzieci i
            wspieraja je w dazeniu do wymarzonego celu.Ale gardze tymi, ktorzy taka szanse
            zle wykorzystuja nie okazujac zadnej wdziecznosci.İ nie zycze zadnemu z nich
            dziecinstwa i mlodosci ktore przezylismy obydwoje z bratem.......
    • paco_lopez Re: Toksyczne dzieci? 25.10.09, 18:05
      jak sie człowiek zachowuje jak idiota, to ciężko mu wychować dzieci
      na nie idiotów.
      • cynta Re: Toksyczne dzieci? 25.10.09, 18:17
        przepraszam?

        paco_lopez napisał:

        > jak sie człowiek zachowuje jak idiota, to ciężko mu wychować dzieci
        > na nie idiotów.
        • paco_lopez Re: Toksyczne dzieci? 25.10.09, 18:51
          to ja ewentualnie przepraszam.
    • solaris_38 narcystyczne pokolenie 26.10.09, 21:08
      Sama mam ochotę napisać artykuł o narcystycznych dzieciach

      Dzieci są produktem zarówno rodziców jak i kultury która ich otacza


      Jako kultura wytworzyliśmy pokolenie dzieci narcystycznych , nadpobudliwych,
      agresywnym , życzeniowym stosunkiem do państwa, rodziny, partnera
      mało uczuciowych
      oderwanych
      żyjących NAJGŁĘBIEJ :
      w komputerze
      przed telewizorem i
      w sklepie
      pzred lustrem
      i na imprezie


      z powierzchownymi relacjami
      i hasłem naczelnym luzik, zabawa, alkohol i stymulanty
      to pokolenie jeszcze nei dojrzało ale już widać że będą mieć JESZCZE mniej
      siły i dobrego pomysłu i rodziny do wychowywania dzieci


      ale to jeszcze nic

      już rośnie kolejne pokolenie
      które bije rodziców w wielu lat kilku


      Będzie się działo ....

      • de_witch Ech, ech, ech:-) 26.10.09, 22:41

        Solaris,nie zrozum mnie żle,ale to raczej brzmi jak ogromne
        uogólnienie. A przy tym dość niesprawiedliwe.
        Przyczyn może być wiele, jeżeli chodzi o wychowanie dzieci, a
        generalnie brak czasu na rozmowy, tłumaczenie, pokazanie innego
        ciekawego swiata.
      • cynta Re: narcystyczne pokolenie 26.10.09, 22:53
        Zgadzam sie! oni o sobie sami mowia "Pokolenie bez celu" . Co
        zastanawia to to ze tylko niektorych to dotyka. Z tego samego domu,
        z tych samych rodzicow, statusu, itp. a tylko jedna w takie kropki,2
        starsze niepodobne...a i mala nie rosnie w ten desen... Cos jest
        wyzwalaczem, a moze brak czegos? np. logicznego myslenia? wyzszych
        funkcji intelektualnych? Ja tu wyraznie widze "inna normalnosc" a
        moze juz nie-normalosc? a czy kraj ma znaczenie?
        • de_witch Re: narcystyczne pokolenie 26.10.09, 23:01

          Czy kraj ma znaczenie? To ciekawe pytanie. Ale pewnie ma. I to dość
          duze. Ale przede wszystkim najwieksze znaczenie ma jednak rodzina.
        • be.e Re: narcystyczne pokolenie 26.10.09, 23:12
          A moze Ty jej stale dajesz do zrozumienia, ze jest gorsza od siostr?
          Samym tylko postepowaniem, nie tylko w slowach. Jezeli Ona tak
          czuje, to moze chce po prostu dorosnac do miana tego "najgorszego
          dziecka" w rodzinie. Dzieci (a 18 latek to jeszcze dziecko)
          zazwyczaj zachowuja sie zle jak chca zwrocic na siebie uwage.
          Najlepsza bylaby szczera rozmowa z nia. No i chyba nie powinnas jej
          porownywac z pozostalymi dziecmi, tylko starac sie zobaczyc co w
          niej najlepsze, bo kazdy czlowiek jest inny. Srodkowe dzieci czesto
          czuja sie emocjonalnie zaniedbane, takie nie pierworodne i nie
          najmlodsze.
          • cynta Re: narcystyczne pokolenie 27.10.09, 01:43
            Tak, byc moze cos w tym jest, przerabialismy to juz. Jej chroniczna choroba
            powoduje ze ma pewne ulgi, ze jest "lepiej" traktowana, wiecej ma odpuszczane
            itp. moze mozna powiedziec ze to sie rownowazy? Z drugiej strony nie mozna
            jechac na tym koniu w nieskonczonosc i na calego, nie mozna zalatwiac innym
            ludziom zycia.

            Anrgdota: Pytam gdzie jest moj biustonosz (notorycznie mi podbierala), nie wie,
            opisuje, nie, nic o tym nie wie, nie widziala... cos mnie tknelo: odsuwam sweter
            na ramieniu, oczywiscie! ma go na sobie ........ aaaaa o ten ci chodzilo??? nie
            zrozumiala.... Tak cwana? czy tak glupia? Takich przypadkow sa dziesiatki
            wycinanych ni i siostrom .....
            • leda16 Re: narcystyczne pokolenie 27.10.09, 07:13
              Och, nie ma w tym żadnej głębszej filozofii. Po prostu osobowość niedojrzała, egocentryczna, z atrofią uczuciowości wyższej. Potocznie mówiąc - typ pasożyta emocjonalnego. Póki młoda i piękna może jeszcze tym sposobem wymuszać wiele na otoczeniu, kolesie z Californi do Colorado będą lecieć samolotem, żeby jej auto naprawić, potem to się skończy gdy się zestarzeje i zbrzydnie. Nigdy nie zrozumie, dlaczego ludzie staną się odporni na jej roszczeniową postawę a naiwniutka manipulacja przestanie być skuteczna. Może Cię to pocieszy, że nie ma w tym jakiejkolwiek Twojej winy, po prostu taki układ genów. Już nie wychowasz, możesz tylko ochronić siebie.
              • s.p.7 Re: narcystyczne pokolenie 27.10.09, 11:44
                "Może Cię to pocieszy, że nie ma w tym jakiejkolwiek Twojej winy, po prostu taki
                układ genów."

                Geny... moze w 25% dają predyspozycje do krztałtowania się reszta to kwestia
                wychowania, kultury, wzorcow, systemu wiary
                emocji itd

                • cynta Re: narcystyczne pokolenie 27.10.09, 14:54
                  s.p.7 napisał:

                  > Geny... moze w 25% dają predyspozycje do krztałtowania się reszta to kwestia
                  > wychowania, kultury, wzorcow, systemu wiary
                  > emocji itd
                  >
                  Nie zgodze sie z tym. Tak wychowasz, uksztaltujesz kulturowo, taki bedzie miec
                  stosunek do religii czy innych systemow wartosci na jakie pozwoli basa
                  genetyczna. Jestesmy tym czym nas matka natura stworzyla. W ramach tych
                  mozliwosci mozna wychowac, uksztaltowac, ale tylko tak jak ci geny na to pozwola.
                  "Geny" to tutaj szeroko pojeta konstrukcja cech wrodzonych, ktorych ekspresja
                  czyli fenotyp moze byc rozny, tak jak gen na brazowe oczy jest jeden ale
                  rodzajow brazowych oczu sa rozliczne odmiany, nigdy jednak nie beda one
                  niebieskie....

                  Jednym slowem tak dzieciaka wychowasz jak Ci on na to pozwoli :)
                  • de_witch Córka mojej znajomej, gdy miała 18 lat 27.10.09, 16:13
                    Rozrabiała jak dziki zając. Poznała kawalera i wyjechała z nim do
                    Francji, podczas gdy jej matka omal zawału nie dostała, szukając jej
                    po całym kraju.
                    Była pyksata, niegrzeczna z tupetem. I nagle...się zmieniła.
                    dziś jest już po studiach całkiem normalną dziewczyną, pracuje ma
                    narzeczonego. Całkiem normalna.
                    One potrafią sie zmienić, nie trać nadziei.
                  • s.p.7 Re: narcystyczne pokolenie 27.10.09, 16:46
                    w obrebie tej "bazy genetycznej"

                    mozliwe sposoby zachowania są niesamowite
                    włacznie z ukrztałtowaniem charakteru we wszystkie strony

                    sam człowie kmoze sie w krótkim czasie niesamowicie zmienic osobowosciowo
                    podczas gdy jego baza genetyczna pozostaje niezmienna

                    dotyczy tez to osob blisko spokrewnionych
                    czasem prezentujacych calkiem odmienne zachowanie

                    charakter w duzym stopniu jest krztaltowany

                    mowimy tu o cechach osobowosci
                    to eni to samo co kolor skory

                    bo te podlegaja ogromnym modyfikacjom

                    z jednej strony mozemy meic pijaka
                    z z drugiej strony ten sam czlowiek moze byc szczesliwym tryskajacym energia
                    czlowiekiem, ktorego wszysty lubai i ktroy realizujesie w zyciu
                    • cynta Re: narcystyczne pokolenie 27.10.09, 17:41
                      W obrebie tej bazy genetycznej mozesz wiele ale nie wszystko, tylko
                      to na co Ci ta baza genow pozwoli. Nie uksztaltujesz dowolnie
                      wybranej cechy charaktery w kimkolwiek, tylko w tym kto ma
                      genetyczna mozliwos na takie uksztaltowanie.

                      Zachowanie moze sie zmienic, pijak moze przestac pic, cpun przestac
                      brac, to nie znaczy ze przestal miec psychike uzaleznieniowa; kiedys
                      znow moze sie uzaleznic od czegos... bo tak mu ida kabelki, nic na
                      to nie poradzisz.

                      Mechanizmy genetyczne sa takie same dla cech zewnetrznych czy dla
                      cech osobowosci tyle ze te ostatnie czesto sa wypadkowa wielu genow
                      a kazdy z nich moze byc inaczej wyrazany i podlega inaczej obrobce
                      fenotypowej, zewnetrznej dajac na koncu roze efekty, ale tylko na
                      tyle na ile mu ta pierwotna baza pozwoli.

                      Nie zrobisz matematyka z baletnicy chocbys sie wsciekl i zmusil
                      jedno do tanczenia a drugie do liczenia.

                      To widac wyrazniej jak sie ma juz dorosle dzieci i widac jak bardzo
                      sa teraz tym kim byly juz jako male dzieciaki
                      • de_witch To nie jest takie jednoznaczne... 27.10.09, 18:02


                        Nie zrobisz matematyka z baletnicy chocbys sie wsciekl i zmusil
                        jedno do tanczenia a drugie do liczenia.
                        .........................

                        Jestem prywatnie zaprzeczeniem tego co piszesz.:-)
                        Skończyłam szkołę artystyczną,a po wielu latach zrobiłam kolejny
                        kierunek - programowanie. Nigdy dziś bym nie powiedziała,ze
                        matematyka jest nudna i nieciekawa.Wręcz pasjonująca.
                        Ale gdy wspomnę sobie moja zatarczki z "Manuelą 55", bo tak nazywała
                        się nasza matematyczka w liceum, to przypomina się mi się
                        psychiczny obóz Koncentracyjny, który nam owa kobieta fundowała.
                        Zresztą była więzniarka Obozu Koncentracyjnego.Dziwnym trafem nie
                        lubiła, ani uczyć, ani wymagajacej młodzieży.

                        Czasami wystarczy zmienić środowisko, na bardziej pozytwne, a wtedy
                        na ogół i pozytywne cechy oraz zainteresowania odzywają się w osobie.
                        Może porozmawiaj z córką, jak kobieta z kobietą i zapytaj, co
                        chciałaby w tym życiu robić? Moze są studia, które będa miały duży
                        wpływ na jej psychikę, dzięki którym szybciej dojrzeje.

                        //Powodzenia
                        • cynta Re: To nie jest takie jednoznaczne... 27.10.09, 20:05
                          Prawda!, tylko ze Ty nie bylas niezdolna do matematyki, mialas zla
                          nauczycielke i dlatego ten talent sie wtedy nie rozwinal. Ja mialam
                          raczej na mysli takie cechy ktorych rozwijanie bylo probowane przez
                          duzy szmat zycia i nie wyszlo.
                          Rozmawialam z nia wielokrotnie, ta droga udalo nam sie znalezc to co
                          ja interesuje i co chcialaby robic w zyciu, na takich studiach jest
                          choc to zupelnie nie w moim typie. Problem nie lezy w tym CO ona ma
                          w zyciu robic. Problem lezy w tym JAK. I tu zaczynaja sie schody:
                          nie chce robic zadnego wysilku, chce miec, byc i zeby wszystko do
                          niej przychodzilo, i tu najwazniejsze: nie rozumie ze tak sie nie
                          da. Kiwa glowa ze tak, ze musi sie uczyc i i tak tego nie robi; wie
                          ze nie moze brac cudzych rzeczy a i tak je bierze, dlaczego? bo ma
                          na nie ochote, tylko to sie liczy. A jak nie ma ochoty, jak ze
                          studiowaniem, to rzucamy w pieruny i idziemy z powrotem zatruwac
                          zycie mamusi, bo ona musi to lyknac, w koncu jest mamusia!! Ja wiem
                          ze to ciezko zrozumiec ale ona nie mysli jak kazdy czlowiek, i ja
                          nie chce jej zmieniac juz teraz, tylko nie chce zeby mi zycie
                          codziennie zalatwiala i dlatego chyba musi mieszkac samodzielnie....
                          • s.p.7 Re: To nie jest takie jednoznaczne... 27.10.09, 22:21
                            zwyczajnie brak wzorcow, norm, prawdopodobnei zaburzone kontakty z rodzicami lb
                            rowiesnikami wytworzyly takie reakcje

                            prawdopodobnie brak ojca w rodzinie

                            do tego czesto manipulacje matki maga stworzyc taka sytuacje

                            bledy wychowawcze

                            teraz jest juz trudno by mozna bylo ja krztaltowac - wyraznei nei ma wiezi, nei
                            ma zaufania

                            mam wrazenei ze ktos budzi sie z reka w nocniku z poczuciem ze czas dziecko z
                            gniazdka wykopac

                            ona jest dorosla - ze swoi mzachowaniem bedzie musiala poradzic sobie sama, moze
                            nei dorosla ale dorasta

                            ale teraz ty masz problem na glowie bo corka wyrosla na kogo wyrosla

                            i nie oceniam tytaj nikogo kto zrobil dobrze a kto sle bo przyczyny moga byc
                            bardzo zlozone

                            wg mnei tu jest kilka dobrych lat do nagonienia
                            rozmowy, pyrania, zale, wybaczanie, psotawy

                            brak ojca nikt jej teraz nie zastapi, to bedzie wymagala czasu zanim uksztaltuje
                            sie na kogos kto bedzie zachwoaywal sie "przyzwoicie"

                            ktos zrobil kupe i teraz niewiadomo komu posprzatac

                            dlatego mnozna sie teorie:
                            -ze toksyczna
                            -ze swiat ja zepsul
                            -ze trzeba wykopac
                            -ze w ogole zle dziecko, pomiot szatana

                            takie pytolenie
                            przerzucanie odpowiedzialnosci
                            dorosli sa jak dzieci...

                            zrobisz co zechcesz
                            masz wybor szeroki - od wykopania ja z domu i terroryzowania jej i walki z nia
                            po prube odbudowania jej osobowosci
                            • cynta Re: To nie jest takie jednoznaczne... 27.10.09, 22:34
                              Ona ma ojca, zreszta jest do niego bardzo podobna.

                              Czemu to mialabym popelnic tak kategoryczne bledy wychowawcze jezeli
                              udalo mi sie wychowac 2 innych dzieci calkiem o.k. a i mala
                              zapowiada sie dobrze?

                              To ze nigdy nie slyszales o "niewychowalnych dzieciach" to nie
                              oznacza ze takich nie ma. Dochodzi jeszcze choroba, ktora ma wplyw
                              na funkcjonowanie mozgu. Sa zwiazki ktore nie maja szans powodzenia,
                              dlaczego nie moglby byc takim zwiazek miedzy matka a corka?

                              Ta niemoznosc wpojenia jej czegokolwiek byla w niej zawsze, od
                              dziecka ...
                              • s.p.7 Re: To nie jest takie jednoznaczne... 27.10.09, 22:42
                                ale nei wiem prubujesz sie tlumaczyc czy o co chodzi/

                                chcesz znac moje zdanie? - kazdego czlowieka mozna ukrztałtowac głownie za
                                pomoca pozytywnych uczuc w taki sposob by nie byl przeciwko komuś
                                tylko dal kogos

                                byc moze wplw maj na to zdarzenia z wieku 5, 7 lat

                                czy brak odpowiedniej psotawy silnego ojaca, czy jakies urazy

                                to moze byc masa spraw

                                ja wiem ze latwo jest uznac cos zza niemozliwe i wykonalne, mozesz ta kzrobic
                                czy w to wierzyc nawet jesli ci z tym wygodnie

                                byc moze chodzi o jakas zaszlosc czy utracone poczucie zaufania,

                                to nei sa latwie relacje, gdzie za cos ise odpowieada...

                                aktualnei nei ma to wiekszego sensu, tylko sens swiadmosci

                                liczy sie przyszlosc - skoro nei udalo ci sie nic zrobic przez tyle lat a
                                prubwoalas wszystkiego - byc moze to za duzo, choc ja sadze ze mona wsyztk ozrobic

                                jakas decyzje bedziesz muaial podjac chyba poznieaz sam wiesz ze nei czujesz sie
                                z ta sytuacjaa najlepeiej
                                wiec jakies rozwiazanie chyba wypadalo by znalesc
                                utzywywanie tego co jest teraz nei pomaga ai tobie ani jej
                                • leda16 Re: To nie jest takie jednoznaczne... 28.10.09, 08:03
                                  s.p.7 napisał:

                                  > - kazdego czlowieka mozna ukrztałtowac


                                  He, he, a iluż to ludzi ukształtowałeś w swoim zapewne króciuteńkim życiu, skoro nawet wiedzy z zakresu ortografii nie zdołałeś u siebie ukształtować?
                                  • s.p.7 Re: To nie jest takie jednoznaczne... 28.10.09, 08:12
                                    wiedzy sie nie krzatłtuje
                                    tylko nabywa
                                    po co mail bym z niej korzystac? a wowogle dlaczego mialo by m izalerzec na jej
                                    zdobwaniu?

                                    co ma ortografia do ksztaltowania?
                                    NIC

                                    to jak stwierdzenie ze np harnitur nadaje osobie kompetencji psychicznych

                                    w garnitur to ja moge ubrac najprostrzego zula z pod baru
                                    nie zrobi to z neigo ani prezydenta ani biznesmna
                                    choc to wszystko co jest do tego potrzebne on moze miec w sobie

                                    pytanie- czy ty eni masz swiadomosci tego co ja tu pisze a co prosci luzie nawet
                                    wiedza?

                                    to chyab chodzi o stereotypy i jakas forme kierowanego deprecjonowania

                                    tzn jedną ceche ocenia sie i na jej podstawie wnioskuje sie inna ceche, zupenie
                                    niezalezną...
                                    jaki to ma sens i do czego to mza sluzyc? bo ejdyne co mze to ksztaltowac to
                                    ludzką głupotę
                              • be.e Re: To nie jest takie jednoznaczne... 28.10.09, 01:10
                                No to jak to? Jak podobna do ojca, niewychowalna bo inna niz dobrze
                                wychowane, bo pewnie podobne do mamy siostry to najlepiej sie jej
                                pozbyc z domu? Przeciez jak Ona ma chorobe, ktora ma wplyw na mozg
                                to bardzo Ciebie potrzebuje. Ojciec z tego co piszesz tez rece od
                                niej umywa. A bedziesz mogla zyc z tym jak sobie cos zrobi, bo nie
                                bedzie sie miala gdzie podziac? Albo wpadnie w narkotyki,
                                prostytucje lub alkoholizm, bo stwierdzi, ze do niczego innego sie
                                nie nadaje...To powiesz trudno... Kochasz ja w ogole? Bo napewno nie
                                lubisz. Pomoz jej wyjsc na prosta tzn odnalezc w sobie cos co ja
                                uczyni dla niej samej wartosciowa. Zebys kiedys swoich pochopnych
                                decyzji w zyciu nie pozalowala.
                                • cynta Re: To nie jest takie jednoznaczne... 28.10.09, 03:31
                                  No wlasnie, caly ten watek jest o tym ze nikt nie moze nic zrobic, nie da sie,
                                  wiem ze to trudno zrozumiec ale tak jest ... Wszyscy umywaja rece bo wszystkich
                                  doprowadza do szalu swoim uzywaniem otoczenia na potrzeby wlasne. Ja nie mowie
                                  ze jej nie pomoge, bedzie miala sie gdzie podziac, tylko JA nie chce z nia
                                  mieszkac.
                                  Wpadnie w cos? ona nawet nie rozumie ze brak pelnej kontroli nad jej choroba (co
                                  zreszta jest b. latwe) skraca jej zycie, to jak ma zrozumiec szkodliwosc czegos
                                  innego....
                                  Mozemy podyskutowac o kochaniu trudnych dzieci, ale moze w innym watku??
                                  Jestes kolejna osoba ktora nie rozumie ze nie mowimy tutaj o osobie ktora jest
                                  zagubiona, nie ma celu, nie wie co robic w zyciu i potrzebuje oswiecenia. Ona
                                  doskonale wie co chce robic i to robi, tylko ja tego nie musze znosic.
                                  • s.p.7 Re: To nie jest takie jednoznaczne... 28.10.09, 08:01
                                    nie da sie?
                                    zawsze da sie cos zrobic...
                                    ale kiedy nei chialo sie nic zrobic przez ostanie 15 lat dlaczego teraqz mialo
                                    by sie chciec kiedy jest 5 razy trudniej?

                                    wszyscy uywaja recę?

                                    a kogo to jest zadanie?

                                    kto tę dziewczynę kocha?

                                    ja mam ją kochac czy moze jej matka?

                                    dziewczyna stla si taka jaka sie stała i to byc moze pod wplywem twoich metod
                                    wychowawczych, bo ja nie czuje w tobie PRAWDZIWOSCI jestes jakąs iluzją, pustym
                                    sloganem chcenia wypelnionym tak naprawde czyms w rodzaju zniecheconej obojetnosci

                                    jesli tak apostawe wykazywalas kilkanascie lat temu to eni dziwie sie ze corka
                                    tala sie jaka sie stala
                                    a to czy pozostale coki takie sa czy nie o niczym nei swiadczy bo do kazdego
                                    zmona podejsc indywisualnei inaczej

                                    "Mozemy podyskutowac o kochaniu trudnych dzieci, ale moze w innym watku??"
                                    -haha tu mamy caly problem...
                                    dziecko jest nei kochane i podejrzewam ze od dawna nei bylo i dziewczyna dobrze
                                    to wyczuwa
                                    niekochane dziecko zostałe o okreslone mianem trudnego poniewaz dziecko DOMAGA
                                    SIE MILOSCI a poniewaz jej nie dostaje zaczynaja sie problemy a te oczywiscie
                                    posluzyly jako kolejne argumenty do jeszcze wiekszego neikochana dziecka az kolo
                                    zaczyna sie nakrecac doprowadzajac do akiej sytuacji do jakiej dochodzi teraz...


                                    po co ten caly wątek zatem? skoro tak naprawde nei chesz jej pomoc?
                                    po to:
                                    "Ona doskonale wie co chce robic i to robi, tylko ja tego nie musze znosic."

                                    czyli szukasz sposobu na to by ostatecznie moc od nei j sie w koncu odciac
                                    przypisujac jej jakas forme zła i doroslosci umywajac rece za przeszlosc
                                    toksyczne dziecko? - kur..a nie ma czegos takiego sa tylko poje..ni rodzice
                                    ona jest juzdorsola i chesz poczuc ze moesz ja w koncu wykpac ze swojego zycia
                                    prosze bardzo, czekalas na to tyle lat?
                            • leda16 Re: To nie jest takie jednoznaczne... 28.10.09, 07:57
                              s.p.7 napisał:

                              > zwyczajnie brak wzorcow, norm, prawdopodobnei zaburzone kontakty z rodzicami lb
                              > rowiesnikami wytworzyly takie reakcje
                              >

                              Wiesz co, Ty się już może nie kompromituj.


                              > prawdopodobnie brak ojca w rodzinie


                              A Ciebie ojciec ortografii nie nauczył?
                              >

                              > bledy wychowawcze


                              Jakie błędy wychowawcze popełnił, że z tupetem nieuka piszesz o rzeczach na których sie nie znasz i na dodatek w formie, jaką operuje dziecko z III kl. podstawówki?
                              >



                              > wg mnei tu jest kilka dobrych lat do nagonienia


                              Taaak. Najdalej do IV klasy podstawówki powinieneś opanować zasady polskiej ortografii. Strukturę i szyk zdania do VI klasy.


                              > po prube odbudowania jej osobowosci


                              Twojej wiedzy, choćby ortograficznej odbudować nie mozna, bo jej w ogóle nie posiadasz. Zamiast marnować czas na forum "Psychologia" weź się lepiej do nauki.
                        • leda16 Re: To nie jest takie jednoznaczne... 28.10.09, 07:44
                          de_witch napisała:


                          > Jestem prywatnie zaprzeczeniem tego co piszesz.:-)
                          > Skończyłam szkołę artystyczną,a po wielu latach zrobiłam kolejny
                          > kierunek - programowanie.


                          A to tylko dlatego, że uruchomiłaś inny aspekt danego Ci genetycznie IQ. Poszerzyłaś więc tylko swoją wiedzę i zmieniłaś emocjonalne nastawienie do tej dziedziny wiedzy z negatywnego na pozytywny. Ale swojego charakteru i osobowości nie zmieniłaś.




                          > Czasami wystarczy zmienić środowisko, na bardziej pozytwne, a wtedy
                          > na ogół i pozytywne cechy oraz zainteresowania odzywają się w osobie.


                          Psycholog profesjonalny NIGDY nie pozwoli sobie na dyletancką ocenę czyjejś osobowości w kategoriach pozytywu i negatywu. Można jednak to robić np. w kategoriach wypunktowania cech przydatnych do jakiegoś zawodu. W zasadzie osobowość nie jest zbiorem "cech". Jest programem regulującym nasz stosunki ze światem. Program ten jest budowany W JEDNOSTCE przez wiele lat na bazie genetyki i środowiska. Bynajmniej nie ona go buduje tak, jak nie buduje miliardów powstajacych w jej ciele komórek. Bliższe prawdy więc jest stwierdzenie, iż tak wychowasz dziecko, jak pozwolą na to jego możliwości. z IQ=57 nigdy nie zrobisz IQ=120. Morderczym wysiłkiem możesz je podciągnąć najwyżej do 60.
                    • leda16 Re: narcystyczne pokolenie 28.10.09, 07:24
                      s.p.7 napisał:
                      sam człowie kmoze sie w krótkim czasie niesamowicie zmienic osobowosciowo

                      Piszesz bzdury uzasadnione wyłącznie własną nieznajomością tematu. Osobowość to prawie to samo co kształt nosa. Niestety, "w krótkim czasie" nie zmienisz nawet swojej żenującej ignorancji z zakresu polskiej ortografii. Ale może nam udowodnij, że u Ciebie będzie inaczej.
                      • s.p.7 Re: narcystyczne pokolenie 28.10.09, 07:49
                        osobowos to nie cecha fizyczna tylko psychiczna

                        nei jest łatwo zmieni osobowośc całkowicie
                        łątwiej wframentarycznie

                        niemniej calkowita zmiana osobowosci jest mozliwa w krotkim czasie

                        w pewnych zakresach oczywiscie
                        sam znam wielu ludzi ktorzy odmieniaja sie: np z kogos kto nigdy nie niem za
                        wiele ciekwaego do powiedzenia jakos taki byl skryty i odalienowany robi sie
                        dusza towarzystwa nimalze

                        czy to znaczy ze ta osoba nei znala sie na emocjach, optyzmizmie, kontaktach,
                        entuzjazmie, nie miala go w sobie z punktu widzenia genetycznego?
                        nie - to wszystko bylo w tej osobie tlko bylo ZBLOKOWANE


                        piszesz mi ze pisze bzdury poniewaz nie znam tematu
                        -na jakiej podstawie to stwierdzasz? na podstawie przeslanki ze osobowosc jest
                        jak ksztalt nosa? jak durne to jest? glupia nei jestes wiec sama powinnas miec
                        swiadomosc durnoty takich stwierdzen

                        oczywiscie zalezy co kto rozumie pod pojeciem osobowosci
                        chodzi o te najbardziej charakterystyczne cechy czlowieka jego kontaktem ze
                        swiatem zewnetrznym i tym wszystkim co ma w glowie, w sercu, jego wewnetrzny
                        swiaopoglad

                        czasami pieniadze zmieniaja osobowosc czlowieka, milosc potrafi zmienic
                        osobowosc, silne emcoje jak zal i poczuie winy, traumatyczne dosciwadczenia
                        nabywanie badz tracenie wiary

                        jesli to wszystko ma charakter totalny - czasami ma iww wrazenie ze ma sie
                        kontakt z innym czlowiekiem,

                        zmian zwyczajnie trzeba chcec
                        nei mam ochoty na zmiany w mojej ortografi woec po co mial bym to robic, kiedy
                        trzeba pisze dobrze kiedy nie psize jak mi wygodnie

                        podobnie jest z osowowoscią - jest taka jaka czuje sie dobra ze sobą, kiedy
                        czuje sie nieswojo moze dokonca prostych przobrazeń

                        np u ciebie wystaczylo by byc moze zebys zaprzestala wierzyc ze masz racje wtedy
                        kiedy oklamujesz sama siebie wpajajac sobie ze wycinek obrazu jest jego
                        coałoscią i wierzac w to lub prubujac przedstawic jako wiarę czyli prawade ylk
                        odlatego ze sadzi sie ze to ejst prawda - czyli odziolowanie sie od
                        subiektywnosci pojwmoiwania rzeczywistosci na rzecz abstrakcyjnych ideii jak
                        prawda, ktore sa niezalerzne od niczyich opini

                        • cynta Re: narcystyczne pokolenie 28.10.09, 08:17
                          Sorry, ale Leda ma racje, osmieszasz sie brakiem wiedzy, lub moze
                          wykorzystywaniem potocznym wiedzy popularno-naukowej. Widze za na ortografie
                          podzialalo ;) widzisz? ale to nie twoja osobowosc sie zmienila tylko nawyk, to
                          zupelnie cos innego...
                          • s.p.7 Re: narcystyczne pokolenie 28.10.09, 08:43
                            wiedza to tylko wiedza :)

                            prawda jest zawsze prawdaą

                            leda pisze to co chce pisac lub w co chce wierzyc lub to w co chce zeby ktos
                            uwierzyl

                            uzywajac pustych argumentow czyli de fakto uzywajac prostych manipulacji
                            opartych na stereotypach nei majacych nic do czynienia z rzeczywistoscią

                            kiedy komus brakuje argumento a chce zachoac w sobie lub w kims jakies
                            wyobrazenie zaczyna uzywac wlasnie tego typu pustych odniesień.

                            typu: jak ktos w twoim wieku/ tak ubraniu/ o takim wyksztlaceniu/ z tak
                            ortografią/ z takim kolorem skory / o takiej plci/

                            moze wiedziec co jest prawda a co nie...
                            otouz moze

                            wlasnie ten argument z ortografia jest po prostu durny
                            bo co on ma za czymkolwiek wpsolnego?
                            naprawde?
                            CZY JESLI UZYJE SLOWNIKA I PRZEPISZE WSZYSTKO JESZCZE RAZ NADAJAC TEMU WLASCIWA
                            FORME ZEMIENI TO COKOLWIEK, ZMIENI PRAWDĘ?

                            jak sadzisz?
                            • leda16 Re: narcystyczne pokolenie 28.10.09, 09:10
                              s.p.7 napisał:

                              > wiedza to tylko wiedza :)
                              >
                              > prawda jest zawsze prawdaą


                              O nie! KAŻDA WIEDZA jest zgromadzona w oparciu o fakty. Wiedza jest wnioskiem z faktu
                              >
                              > leda pisze to co chce pisac lub w co chce wierzyc lub to w co chce zeby ktos
                              > uwierzyl


                              Nic podobnego. Wierzę w to, co wiem, bo niepodobna sprawdzać empirycznie każdego faktu. Wiedza powstała na bazie faktów też staje się faktem. Oczywiście, zawsze może dojść do wyciągnięcia błednych wniosków z faktów.
                              >

                              >
                              >
                              > wlasnie ten argument z ortografia jest po prostu durny
                              > bo co on ma za czymkolwiek wpsolnego?


                              Owszem, ma dużo wspólnegoz Twoją możliwościąuczenia się, zapamietywania, gromadzenia wiedzy, które stanowią podłoże dla rozumowania analitycznego i syntetycznego. Jeśli nie masz tej wiedzy - jesteś w stanie bazować tylko na swoim zyczeniowym chciejstwie i wierze w to, że wypisujac androny jednak masz rację



                              > CZY JESLI UZYJE SLOWNIKA I PRZEPISZE WSZYSTKO JESZCZE RAZ NADAJAC TEMU WLASCIWA
                              > FORME ZEMIENI TO COKOLWIEK, ZMIENI PRAWDĘ?


                              Zmieni postrzeganie Ciebie jako leniwego nieuka o zawyżonej samoocenie, na człowieka o pewnym poziomie kultury językowej i osobistej, bo sadzenie byków ortograficznych jest również traktowane jako lekceważenie czytelnika. Być może nie w Twoim środowisku. Ale w moim dowodzi to nieuctwa i prostactwa. "Jak cię widzą, tak cię piszą" ;).
                              • s.p.7 Re: narcystyczne pokolenie 28.10.09, 17:21
                                > O nie! KAŻDA WIEDZA jest zgromadzona w oparciu o fakty. Wiedza jest wnioskiem z
                                > faktu

                                o nie? to znaczy ze prawda nie jest prawda a wiedza nie jest wiedzą?
                                haha
                                to pokazuje jak wypaczony moze byc mozg czlowieka ktory zaprzeczyc jest w stanie
                                nawet stwierdzeniu
                                1=1
                                2=2
                                dlatego ze uwaza ze on ma racje a ktos inny nie ma nawet jesli to czysta logika

                                powtorze więc wiedza jest wiedzą a prawda jest prawdą.
                                twierdzenie ze tak nei ejst jest dowodem na tworzenie prostych iluzji w glowie


                                Wierzę w to, co wiem, bo niepodobna sprawdzać empirycznie każdeg
                                > o faktu. Wiedza powstała na bazie faktów też staje się faktem. Oczywiście, zaws
                                > ze może dojść do wyciągnięcia błednych wniosków z faktów.

                                - typowe podejscie ilzuijonistyczno-manipulacyjno-rojeniowe
                                typowe podejscie istoty ktora uwaza ze prawda jest to co ona uwaza za prawdę
                                wchodzac w relatywizm
                                -wiec cos jest zólte a ty stwierdzasz ze jest czarne poniewaz wiezysz w to co
                                wiesz a za fakt uznasz to co chesz uznac a nie to co nim jest.


                                > Owszem, ma dużo wspólnegoz Twoją możliwościąuczenia się, zapamietywania, gromad
                                > zenia wiedzy, które stanowią podłoże dla rozumowania analitycznego i syntetyczn
                                > ego. Jeśli nie masz tej wiedzy - jesteś w stanie bazować tylko na swoim zyczeni
                                > owym chciejstwie i wierze w to, że wypisujac androny jednak masz rację

                                -rozbawiasz mnie doprawdy to typowe tworzenie ilzuji
                                -typowe podejscie tego co kiedys niejaki Funstein nazywal reakcjami pookorwionej
                                kobiety.
                                -ortografia nei ma nic wspolego z treścią jest tylko formą
                                -forma nie ma zadnej implikacji do tresci
                                -prawda zawsze pozostaje prowada iluzja iluzja choc bys chciala wierzyc ze jest
                                inaczej

                                > Zmieni postrzeganie Ciebie jako leniwego nieuka o zawyżonej samoocenie, na czło
                                > wieka o pewnym poziomie kultury językowej i osobistej, bo sadzenie byków ortogr
                                > aficznych jest również traktowane jako lekceważenie czytelnika. Być może nie w
                                > Twoim środowisku. Ale w moim dowodzi to nieuctwa i prostactwa. "Jak cię widzą,
                                > tak cię piszą" ;).
                                >

                                -zmini postrzeganie mnie?
                                hah mam gdzies idiotow ktorzy zmieniaja czy ukladaja sobie wizerunek jakies
                                osoby bazujac na powierzchownosci.
                                Tylko idiota moze cos takiego zrobic, wiec jesli zdarzy sie osobnik ktory sie
                                zrazi do formy mimo ze trec jest 10 razy blizsza prawdy niz inna? no cuz co ja
                                trace?
                                opiniami idiotow mam sie przejmowac? ile one sa warte?
                                -itelignetny nmadry czlowiek nei bedzie zmienial postrzegania tresci na
                                podstawie formy
                                -tylko porstak i idiota moze selekconoac tresci i pich prawdziwosc na podstawie
                                formy
                                -lekcewaznie czytalenika? haha on mzoe czuc sie zaszczycony ze w ogole do niego
                                piszę, a ze czuje sie zdegustowny formą - to nieech wypie...
                                -ja wierze ze lduzie potrafia odczytac prawde o czlowieku oraz rzeczywoistisci,
                                zyskuja na prawdzie a traca na klamstwach.
                                wiec jesli chca twkic w swoich iluzjach? to kto na tym traci a kto zyskuje?
                                czlowiek ktory tkwi w bledzi zawsz na tym straci, gowno zawsze wyplynie na
                                powierzchnię
                                -to jak masturbujaca sie osoba ktora mysl ize spelnia sie zyciowo dostarczajac
                                sobie onanistycznych przyjenosci
                                -ma mw dupie kto co sobie o mnie pomysli tak moga robic tylko puste wydmuszki, z
                                zewnatrz piekne a w srodku puste lub zgnile i zepsute
                                na podobnej zasadzie dzialaja puste cizie -mizie ktore msyalz ze wyglada zaltawi
                                wszystko
                                -prezentujesz typowy przyklad istoty ktory swoj prokreacyjny sukces odnosil
                                poprzez manipulacje, staje sie wiec taka osoba czyms w rodzaju wirusa w ktorych
                                poziom manipulacji jest tak wielki ze zaczyna sam sobie ta manipulacja
                                pzeszkadzac oraz zostaje wyalienowany spolecznie.
                                to jest wirus spoleczny, idnywidualny i rodzinny

                                takie wirusy nazywaja swoje dzieci toksycznymi
                                -"dowodzi to prostactwa"
                                :) rozbawia mnie to , nawet nei budzi irytacji, poziom jakki prezentujes jest
                                zenujacy, twoje ataki manipulacyjne sa w stanie infekowac dziecko ale nie zdrowa
                                osadzona o odpowiednie wartosci czlowieka.
                                -prawda jesdnak lezy daleko od tego co rodzi ie w twojej glowie a to tylko
                                narastaja ce iluzje
                                po co to komu?
                                tracisz tylk oswoja wiarygodnosc i na chwile obecna jest zerowa.
                                chociaz nie mona by cie nazwac zerem poniewaz twoja wartosc spoleczna jest w
                                mojej opini ujemna - wiec tak prosty wirus, nawet nie zwierze, czy kamien - wirus
                                ktoryego geny rozmnazaja sie na ludzkiej ufnosci i braku umiejetnosci brony
                                przed izujami tworzonymi we lbie czlowika ktory nei do koncay jest swiadomy
                                swoje jegzystencji.
                                • kalllka Re:irysowe pokolenie 28.10.09, 19:34
                                  ok seven,
                                  rozumiem co masz do przekazania. trudno mi jednak zgodzic sie do konca,albowiem jak slusznie zauwazyles to stan,(mojej)osobistej reflekcji decyduje o przyswajaniu informacji.
                                  tak mysle sobie, pomijajac ow sw stan, iz uznajemy powszechnie za wazne i istotne dla rozwoju kultury,tak sw.zasady (np. pisowni) jak i uniwersalne reguly,(np dekalog).
                                  zasady pozwalajace,bez wzgledu na przynaleznosc,jasno i precyzyjnie trfic za pomoca slow tak do wybranych jak i tych nie. wybranych. uniwersalne zasady pozostawiajace wszystkich tak z maksymalnie pozytywnymi odczuciami. jak i nie.
                                  i co Ty na to?


                                  tak se rezonujac wnioskami, a popelniajac grzech obżarstwa
                                  pozdrawiam vvensdaya
                                  :)
                                  rezonatorkaa
                                  • s.p.7 Re:irysowe pokolenie 29.10.09, 12:30
                                    sadze ze tak zwane świete reguły,
                                    to wypaczanie czlowieka bo nei ma czegos takiego ja kswiata regula sa tylko
                                    zasady ktore ktos wenetrznie zaakceptowal nie musi jedna ktego robic
                                    to postawa indywidualna
                                    kto kaze komu przestrzegac kogos zasad?
                                    kto ustal zasady odgorne?

                                    jesl isie izie do urzedu - to tam zaada jest zasada poprawnosci ortgrafi a labo
                                    sie ktos dostosuje albo neich szuka innego poanstwa bo tak funkcjonuje
                                    administracja wymaga formy

                                    dekalog? hmm
                                    no wpajalo sie wpajalo
                                    co z tego wychodzi?
                                    po1- kazdy sobie kazdy przepis interpretuje jeak chce
                                    2- niewielu ma ochote na przestrzeganie slyzalem nawet opinie ze nie klamc sie
                                    nie da
                                    3- ktos zwycajnie musi chciec przetrzegac tych zasad a byc zmoe nie kazdy uznaje
                                    je z sluszne lub ma inan morlanosc
                                    • kaa.lka Re:) 29.10.09, 16:58


                                • coco-flanell Mjetki Mjetku. 29.10.09, 19:04
                                  Stuknij sie w czolo, ale czy ty je masz?
                        • leda16 Re: narcystyczne pokolenie 28.10.09, 08:52
                          s.p.7 napisał:

                          > osobowos to nie cecha fizyczna tylko psychiczna


                          Osobowość NIE JEST cechą, ale pod względem stałości i niezmienności przypomina cechy fizyczne. Jako niemowlę i małoletni masz kształt nosa inny niż po zakończeniu wzrostu kośćca twarzy. Osobowość kształtuje się na identycznych zasadach a potem sztywnieje we względnie stałą strukturę regulacyjną.

                          >
                          > nei jest łatwo zmieni osobowośc całkowicie
                          > łątwiej wframentarycznie


                          O jakich fragmentach mówisz, może wyraźniej?
                          >
                          > niemniej calkowita zmiana osobowosci jest mozliwa w krotkim czasie
                          >
                          > w pewnych zakresach oczywiscie


                          W jakich?


                          > sam znam wielu ludzi ktorzy odmieniaja sie: np z kogos kto nigdy nie niem za
                          > wiele ciekwaego do powiedzenia jakos taki byl skryty i odalienowany robi sie
                          > dusza towarzystwa nimalze


                          He, he, jak ktoś golnie kielicha, też się robi "duszą towarzystwa". Co nie znaczy, że zmienia się mu osobowość.

                          >
                          > czy to znaczy ze ta osoba nei znala sie na emocjach, optyzmizmie, kontaktach,
                          > entuzjazmie, nie miala go w sobie z punktu widzenia genetycznego?
                          > nie - to wszystko bylo w tej osobie tlko bylo ZBLOKOWANE


                          Znajomość emocji, optymizm, entuzjazm nie są osobowością. Pierwsze jest wiedzą, drugie postawą, trzecie cechą temperamentu.
                          >
                          >
                          > piszesz mi ze pisze bzdury poniewaz nie znam tematu
                          > -na jakiej podstawie to stwierdzasz?


                          Skoro nie opanowałeś nawet zasad ortografii, nie byłeś w stanie opanować tak rozległej i specjalistycznej dziedziny jaka jest psychologia. Mylisz osobowość z emocjami, temperament z osobowością, intelekt z sercem, itp. To typowe dla laika. W psychologii istnieje 64 naukowych definicji osobowości ale żadna nie myli osobowości z...cechą osobowości :).

                          na podstawie przeslanki ze osobowosc jest
                          > jak ksztalt nosa? jak durne to jest?


                          Nie wydawałoby Ci się to takie durne, gdybyś rozumiał skrót myślowy zawarty w tym stwierdzeniu. Powyżej starałam Ci się wyjaśnić sedno tego skrótu. Być może nie mam zdolności dydaktycznych.


                          >
                          > oczywiscie zalezy co kto rozumie pod pojeciem osobowosci
                          > chodzi o te najbardziej charakterystyczne cechy czlowieka jego kontaktem ze
                          > swiatem zewnetrznym i tym wszystkim co ma w glowie, w sercu, jego wewnetrzny
                          > swiaopoglad


                          Otóż to: - "co ma w głowie, co w sercu" :). Więc w głowie ma mózg, a w sercu dwa przedsionki. Ani tam ani tu nie ma osobowości, bo "osobowość" kolego to konstrukt teoretyczny określający system regulacji stosunku jednostki do siebie i świata. Dokładniej mówiąc, to złożona FUNKCJA MÓZGU. Umiera razem z mózgiem i zmienia się wraz ze zmianami w mózgu. Świadomie zmienić ją możesz w b. wąziutkim zakresie poprzez zmianę niektórych postaw i przekonań, przez zmianę biochemii mózgu. Nigdy "całkowicie i nagle" - jak piszesz, bo struktury funkcjonowania człowieka budują się przez lata na bazie jego odziedziczonych po przodkach możliwości a potem utrwalają w połączeniach neuronów niczym w matrycy drukarskiej.
                          >



                          > nei mam ochoty na zmiany w mojej ortografi woec po co mial bym to robic,


                          Po prostu IQ mamy niziutkie, powodujące wstręt do nauki wraz z obronną akceptacją własnego dyletanctwa :).


                          > podobnie jest z osowowoscią - jest taka jaka czuje sie dobra ze sobą, kiedy
                          > czuje sie nieswojo moze dokonca prostych przobrazeń


                          Za to każdy potencjalny pracodawca poczuje się z Tobą źle, gdy Twoje cv. przeczyta a jeszcze gorzej, gdy np. wysmarujesz list do jakiegoś klienta Word może poprawić tylko Twoje błędy ortograficzne, gramatyki, składni i stylistyki nie poprawi;).

                          >
                          > np u ciebie wystaczylo by byc moze zebys zaprzestala wierzyc ze masz racje


                          Ależ ja WIEM, że mam rację choćby na podstawie uzyskanego dyplomu UJ. Fakty istnieją obiektywnie, czy w nie wierzysz, czy nie.


                          czyli odziolowanie sie od
                          > subiektywnosci pojwmoiwania rzeczywistosci na rzecz abstrakcyjnych ideii jak
                          > prawda, ktore sa niezalerzne od niczyich opini


                          Cóż jest prawdą? Odnoszę wrażenie, że i tego nie wiesz. A prawda to po prostu FAKTY. Ideały nigdy nie są faktami, więc prawdą być nie mogą. Rozpatrujesię je tylko w aspekcie przydatności dla różnych celów.
                          >
                          • cynta Re: narcystyczne pokolenie 28.10.09, 10:08

                            > Cóż jest prawdą? Odnoszę wrażenie, że i tego nie wiesz. A prawda to po prostu F
                            > AKTY. Ideały nigdy nie są faktami, więc prawdą być nie mogą. Rozpatrujesię je t
                            > ylko w aspekcie przydatności dla różnych celów.
                            > >

                            Leda, uwazasz ze FAKTY sa obiektywne? ze istnieja niezaleznie od wszystkiego?
                            Czyz nie robimy ZAWSZE jakichs podstawowych zalozen nazywajac cos faktem?
                            Najbardziej zaskakujaca jest chyba analiza historii, niby same fakty a jednak
                            jak potrafia sie roznic!!
                            To tak z boczku tego watku ale lubie czytac co piszesz i jak :)

                            • s.p.7 Re: narcystyczne pokolenie 28.10.09, 18:10
                              historia jaka byal tak bla nei mzoan jej zmieniac
                              - dlatego prawda jest ideałem mozna sie do neij przyblizac, dazyc do niej zawsze
                              zakaldajac ze mozna sie mylic
                              -to co znamy z hoistori to czesto interpretacja faktw historcyznych towrozacych
                              opinie

                              chore mozgi koorw chca uznac ze prawda jest wszystko to co rodza ich mozgi,
                              czyli opinie i wrazenia, iluzie manipulacje chca uznac zz cos co jest prawda
                              obiektywna

                              prada obiektywna jest jedna kcalkowiecie niezalerzna od tych chorych wytworow i
                              pustych imaginacji

                              manipuluajcy lduzie to najwieksze scierwo i wirus spoleczny, zazwyczaj jesli
                              postykany u kobiety objawia sie instruentalnym traktowanie mludzi
                              traktowniem przedmiotowym

                              kobieta ktora manipulacja nisczy swoej dzieck ozaslugiuje na 15 lat wiezenia
                          • s.p.7 Re: narcystyczne pokolenie 28.10.09, 18:04
                            osobowisc nie jest cechą.. .trudno dokladnie nazwac czym ona jest, jest raczej
                            zespolem okreslonych cech wartosci, norm, swiaopogladu, rekacji, charakteru.

                            to dosc zlozona sprawa.

                            osobowosc niektorych ludzi nei zmienia sie co eni znaczy ze osobowosc nie jest
                            modalna.
                            osobowosc wielu ludzi zmienia się jest bardzo elastyczna, nastepuja spore
                            PRZEOBRAZENIA I METAMORFOZY

                            czesto nastepuje tak pod wplywem silnych impullsow emocjonalnych, czy zmiana
                            trybu zycia
                            impuls emcjpnalny mzoe byc pozytywny badz negatywny jesl ijest dostatecznie
                            silny wyraznie czesto zminia osobowosc czlowieka.
                            Jesko sposob bycia i zachoanie.

                            czasem zmiany zdarzaja sie na roznyc hetapach zycia
                            -przy dorzewaniu
                            -w moemncie wejscia w doroslosc
                            - w wieku emerytalnym i na starosc

                            calkowicie odmienic sie moze w ciagu egzystencji podejcie danej osoby do zycia i
                            podstawowych relacji ze swiatem zewnetrznym


                            w fragmentach osobowosc czeso sie zmienia np w stosunku do ludzi czy w stosunku
                            do swoich wlasnych emcoji


                            sieganie po alkochol czasem moze zniesc pewne blokady pschiczne ale nie o tym mowię

                            mowie o metamorfozie czlowieka ktory w ogolenie poszedl by na zadna imprezę a
                            jak by an nie j byl to by sie czul fatanie niezlaeznie od okolciznosc do
                            czlowieka ktory staje sie imprezowaiczem ktorego sensem zycia jest zabwa i
                            kontakty z lcuzmi.
                            byc mzoe to jedna cecha osobowosci lub jej wcinek - calkowicie jedna kzmienia
                            cele, sens egzystenci i sposob funkcjonowania

                            to dosc oczywiscte


                            osobowosc - najpierw trzeba by sobie uzmyslowic czym to ejst w isocie podac jaka
                            definicje - osobiscie rozumiem pod tym pojeciem zespol roznych cech, stosunek do
                            swiata, sens i cele, rleacje zo ottoczeniam, z reszta wczesniej wypisałem

                            moze sam powiedz co skalda sie na osobowosc wg ciebie?


                            znajomsoc emcpji? bardziej mialem na mysl icos co mozna by okreslic mianem
                            inteligencji emcojonalnej a to nie tylko wiedza w glownej i zasadzniczej mieze
                            umeijetnosci i kompetencje emcojonalne,
                            ,ysle ze temperament w jakims sensie tez jest immanantna cecha osobowosci,
                            podobnei jak postawa
                            czy nazwac to osobowscią - nei wiem nei interesuje mnei to ale wszytko co
                            slkalda sie meni j wicej na pojecia ktoryc hwymienilem - osobowosc to chyab
                            termin temu najblizszy


                            -nie jestem twoim "kolega" wic nei nazywaj mnei tak
                            -leda, powaznie... twe iluzje w twojej bance dzialaja dosc sechematycznie i
                            kompulsywnie pozatym typowo.
                            Serce uzylem tu w rozumieniu nie zarzadu pompjacego krew, ale o wszstk oco
                            zwiazane jest z emocjami, gakze z pewnym iczesciami charakteru, osobowosci
                            to co zwycajowo rozumie sie pod slowem serce.
                            Czlowie krysujac symbol serca na czerono czesto ma na mysli wlasnie takie
                            podstawowe wpisane w kulture kojarzenia emocji szczegolnei emocji pozytywnych i
                            milosc symbolem serca
                            momi ze serce nie jest odpowiedzialne za te reakcje, silne emcoje zazwyczaj
                            powoduja zwiekszanie tepa jego bica
                            -SERCE TO SYMBOL a nei doslowne rozumienie organu ciala, rozumiesz?


                            twierdzisz ze biochemi mogzu nie da sie zminc nagle
                            - sadze ze jest to nieprawda, znam przypadki: szkoku wywolanego przerazeniem w
                            ktorym dziecko spotkalo sie ze dzika zwierzynąlesnąw wyniku czego zaczela sie
                            jakać i trwalo to kilka lat
                            - pewna osoba wygrala duza nagrode w loteri pienieznej i euforia wygranej
                            doprowadzila do paralizu jednej polowy ciala

                            generalnie oczywiscie subiektywna kwestia jest to co zunajem yza nagle

                            -czsami ejst to kilka sekund, czasami klka dni, tygodni czy miesiecy

                            jesli anstepuje przeoprazenie osobowosci, metamorfoza czlowieka w wyzbranych
                            zakresach tej osobowosci to mysle ze smialo mozna mowic o wzglednie szybko
                            posepujacych zmianach

                            czaami ystarczy zmian swiadomosci by pewne cechy ulegaly radykalnym zmiana czy
                            silne bodzce emcojonalne


                            IQ? to miernik zdolnosci do rozwiazywania testow IQ.
                            CZyli wenetrzna miara storzona przez mierzących.
                            W glownej mierze wykazujaca msyelnei logiczne czy szynkosc kojarzenia.

                            to mzoe 10% tego co stanowi o umiejetnosici i potencjale kazdego czlowieka, jego
                            umiejetnosci do zrzadani emcojami, czy umiejetnoscia wspolpracy w gupe, zdolnosciami

                            ludzie tacy jak Einstein byli mnie jniz przecietnymi uczniami, jezdzacymi na
                            trojkach
                            poniwaz sytem edukacjiw szkole bazuje na odtorczosci nie ma nic wsolnego z
                            kreatynocia mysleniam abstrakcyjnym a co nazjyaej ze zdolnosciami zapamietywania
                            i wklejania siebie w pene schematy

                            na rynku pracy czy w normalnym zyciu znaczy tyle co nic

                            kobietki z tytulami mgr, niewiel znacza
                            gdzies lyszalem ze zekomo najineligentniejsza osoab ktora najlepiej wypada na
                            testach IQ jest prosta bibliotekarką


                            aktualnie bedac pracodawcą i tworca niezawiele mnie ochdzi jakies cv
                            sam oceniajac wartosc czlowieka nie bazuje na czyms co mzoan by okreslic jako
                            wiare cz zaufani w kompetencje oparte na jakis tam wyisach CV tylko na tym co
                            kto soba naprawdę reprezentuje, ja kjest wydajny jak wpisuje sie w charaker
                            zespolu, jak ma motywacje jakie ma uczucia, jaka ma zdolnosc o nauki, charakter
                            to tworzy skutecznego pracownika ktory porzestaje byc pracownikie ma staje sie
                            czlonkiem jednosci dazacej do wspolnei obranych celow


                            -jesli dyplom uj czy cczegokolwie kprzekonuej cie ze masz racje to twoja sprawa,
                            to twoje wewnetrzne przekoannie ze uszyskany yplom obliguej to co mowisz czy
                            neijako wrecz... implikuje do posiadania jzu nawe czegos w rodzaju monopolu na
                            prawde uzyskanego "papierem wiaryggodnosci" nie ma to jednak najmniejszego
                            znaczenia, czy tos ma profesora czy jest po podstawowce mzoe pieprzyc te same
                            pie...lub wypowiadac te same prawdy.
                            niemniej jest tu jednak pewien niebezieczny symptoom sympom pod tytulem -
                            "prawda jest we mnie" - nie, prawda jest prawdą niezalenie od ego kto ja
                            wypowiada czy jakakolwiek forma jest jej przypisana

                            co do skutecznosci papierow
                            to przykladowo sam interesuja sie psychologia od ok roku, w ciagu tego czasu
                            nabralem takich umiejetnosci ktore pzowolily mi wyvciaganc z deoresji osobe
                            ktora byla w niej wiele lat, ktorej nei mogla pomoc psychaitra w raz z
                            dziesiecioleciami swoich badan, tysiacami naukowcow ekspertow i farmaceutow
                            itym wszystim co nei sie soba ta wiedza, takze moja pomoc byla wielokrotnie
                            bardziej skuteczna niz dzialanie pustch ludzi ktorzy przez 5 lat imprezowali i
                            zapamietywali puste refgulki na egzaminy nei maja adnych kompetencji poza jakas
                            sucha wiedza do ktorej w donie internetu kazdy mzoe miec dostep w ciagu sekund
                            doslownie

                            pod pojeciem prawdy rozumiem cos co jest zgodne z rzecziwistoscią i stanem
                            faktycznym, realnym.
                            prawda zwyczajowo jest prawdą
                            mozan ja podzilic na prawde obiektywna i prawde subiektywna oraz nei anlezy
                            mieszac ze soab tych 2 rodzajow prawdy.

                            • cynta Troche za mocne jak dla mnie, Leda? 28.10.09, 19:54
                              :)
                            • leda16 Re: narcystyczne pokolenie 29.10.09, 07:40
                              s.p.7 napisał: sucha wiedza do ktorej w donie internetu kazdy mzoe miec dostep w ciagu sekund
                              > doslownie


                              No więc załatw sobie pajacu najpierw codzienny dostęp do słownika ortograficznego, potem do zasad savoir vivreu i może wtedy zniżę się do dyskusji z chamem po podstawówce, który swoimi wypowiedziami prezentuje bełkot a dla wzmocnienia siły własnych argumentów nazywa mnie koorwą.
                              • s.p.7 Re: narcystyczne pokolenie 29.10.09, 12:11
                                :)
                                to nie wzmacnianie sila argumentu tylko okreslenie wypracowane przez niejakiego
                                pana Funsteina ktorego pozowlilem sie urzyc w celach opisowo-badawczych
                                ;)

                                ooo puste ataki personalne, dlaczego mnei to nie dziwi?
                                no i powiedz mi z kad mzoesz znac poziom mojego wyksztalcenia? mozeesz
                                przypuszczac... ale nei mozesz go znac

                                aj kzalezy ci tak bardzo na ortografi to porpaw sobie bledy i przeczytaj jeszcze raz
    • free123 Re: Toksyczne dzieci? 28.10.09, 11:29
      A na co jest chora twoja córka ?
      • cynta Re: Toksyczne dzieci? 28.10.09, 13:32
        free123 napisała:

        > A na co jest chora twoja córka ?


        Czy to wazne dla calosci zagadnienia?
        • free123 Re: Toksyczne dzieci? 28.10.09, 14:04
          Zdaje mi się, że kluczowe.

          O kolor sznurówek jej nie pytam ...
          • cynta Re: Toksyczne dzieci? 28.10.09, 14:54
            free123 napisała:

            > Zdaje mi się, że kluczowe.
            >
            > O kolor sznurówek jej nie pytam ...

            Prosze bardzo: ma cukrzyce typu 1
            • free123 Re: Toksyczne dzieci? 28.10.09, 17:13
              O mój Boże ...

              Podejrzewałam, że będzie to jakaś POWAŻNA choroba jakoś tam
              usprawiedliwiająca Waszą postawę wobec córki ...

              Jedyne co pozostaje to USTALIC ZASADY I BEZWZGLEDNIE ICH
              PRZESTRZEGAC. Poza tym, poszukaj terapii dla osob z zaburzeniami
              osobowosci.
              • cynta Re: Toksyczne dzieci? 28.10.09, 19:53
                Z pilnowaniem tego jest cala osobna historia. Tez nie rozumie. Byla
                zapisana do psychologa z poradni cukrzycznej, ale nie poszla...
                Konsekwencja? probowalam, dostaje piany na pysku ze zlosci
                (doslownie!!!!!!) i rzuca sie po scianach (doslownie!!!!),
                przytomnosci jest wtedy sredniej ........ dalej byc konsekwentnym???
                Proby takiego wychowywania nic nie daja, nie zmieniaja zachowan a
                pogarszaja zdrowie... nie mowiac o poglebianu sie nienawisci do mnie
                i zlym przykladzie dla malej siostry....
                Dzieki za sugestie o terapii, poszukam....
                • be.e Re: Toksyczne dzieci? 29.10.09, 02:09
                  Twoja corka czuje sie po prostu niekochana przez rodzicow to
                  wszystko. Tylko Ty wiesz najlepiej jakiego tonu glosu w stosunku do
                  niej uzywasz (a ma to wielkie znaczenie). Wladczy ton nie znoszacy
                  sprzeciwu dziala na ludzi jak plachta na byka. Zauwaz tez jedno, ze
                  to Ty wybralas, zeby miec dziecko, Ona nie miala zadnego wyboru
                  jezeli chodzi o rodzine. Cos mi sie wydaje, ze Ty za bardzo ja do
                  tej malej siostry, ktora moze jest z innego ojca, porownujesz. Swoje
                  dzieci powinno sie akceptowac bez wzgledu na to czy sa trudne czy
                  nie. Latwe w obyciu, ladne, male istotki zawsze latwiej
                  zaakceptowac. Na starosc zazwyczaj te trudniejsze dzieci przejmuja
                  sie rodzicami... Pan z 7 w nicku, pisze bardzo madrze, bo zyciowo,
                  a nie recytuje ksiazek psychologicznych wyuczonych na pamiec.
                  Inteligencja sie ma nijak do wyksztalcenia. Znam osoby bez niego, a
                  o wiele madrzejsze tzw "street smart" i o wiele lepiej sobie ze
                  wszystkim dajace rade. Twoja corka wydaje mi sie bardzo
                  przedsiebiorcza. Moze zaproponuj jej pojscie do Collegu w Twojej
                  miejscowosci i prace na pol etatu. Poprosilabym takze o dokladanie
                  sie do wydatkow, bo w ten sposob ja nauczysz odpowiedzialnosci. A
                  cukrzyca nieleczona zabija... powoli, bo powoli, ale zabija i
                  kaleczy. Twoja corka jest teraz bardzo nieszczesliwa, wiec nie widzi
                  sensu leczenia, ale kiedys moze byc na odwrot pewnych zmian
                  chorobowych za pozno.
                  • cynta Re: Toksyczne dzieci? 29.10.09, 02:59
                    be.e napisała:

                    > Twoja corka czuje sie po prostu niekochana przez rodzicow to
                    > wszystko. Tylko Ty wiesz najlepiej jakiego tonu glosu w stosunku do
                    > niej uzywasz (a ma to wielkie znaczenie). Wladczy ton nie znoszacy
                    > sprzeciwu dziala na ludzi jak plachta na byka. Zauwaz tez jedno, ze
                    > to Ty wybralas, zeby miec dziecko, Ona nie miala zadnego wyboru
                    > jezeli chodzi o rodzine.

                    Rozumiem ze chcesz jak najlepiej ale wierz mi ze wszystko bylo tutaj probowane.
                    Ja od lat staram sie z nia zaprzyjaznic ale to nie wychodzi. On anie chce nic
                    dawac, tylko brac i chce zebysmy taka ja akceptowali, bo taka jest, cukrzyca czy
                    nie, nie mozna tak zyc z innymi.

                    Cos mi sie wydaje, ze Ty za bardzo ja do
                    > tej malej siostry, ktora moze jest z innego ojca, porownujesz.

                    Z tego samego

                    Swoje dzieci powinno sie akceptowac bez wzgledu na to czy sa trudne czy
                    > nie. Latwe w obyciu, ladne, male istotki zawsze latwiej
                    > zaakceptowac.

                    Ja ja akceptuje, moze byc jaka chce, ale nie moze zatruwac zycia innym

                    Na starosc zazwyczaj te trudniejsze dzieci przejmuja
                    > sie rodzicami...
                    Na szczescie ten zgubny "polski" proceder mnie nie dotyczy, nikt nie bedzie
                    musial sie mna zajmowac, a juz napewno nie ona, nie wiedzialaby jak ...

                    Pan z 7 w nicku, pisze bardzo madrze, bo zyciowo,
                    > a nie recytuje ksiazek psychologicznych wyuczonych na pamiec.

                    Moze do Ciebie ten belkot dociera, do mnie nie. Ja tez jestem wyksztalcona i nie
                    moge zniesc takiego chaosu mysli, wszystko pomieszane, z zaslyszenia tu i
                    owdzie, brak wiedzy i podane w oblakanej formie. Rozumiem ze chce dobrze ale...
                    uffff...

                    > Inteligencja sie ma nijak do wyksztalcenia. Znam osoby bez niego, a
                    > o wiele madrzejsze tzw "street smart" i o wiele lepiej sobie ze
                    > wszystkim dajace rade. Twoja corka wydaje mi sie bardzo
                    > przedsiebiorcza.

                    Glownie w znajdywaniu ludzi ktorzy robia rzeczy za nia, np. i jej chlopak i jej
                    kolezanka wiza jej sznurowadla!!!

                    Moze zaproponuj jej pojscie do Collegu w Twojej
                    > miejscowosci i prace na pol etatu. Poprosilabym takze o dokladanie
                    > sie do wydatkow, bo w ten sposob ja nauczysz odpowiedzialnosci.

                    Od tego zaczal sie ten post. Ona chce wrocic do domu i tak wlasnie zrobic. Ale
                    ja sie nie zgadzam. Jej sie nie daje wpoic zadnych zasad, nie mozna ich
                    egzekwowac, mozna tylko zyc w tym przymuszeniu do znoszenia jej taka jak ona
                    chce byc. A ja sie na to nie zgadzam. Poza tym, chodzenie do miejscowego
                    College'u to looserstwo, wszyscy to wiedza, zostal wlozony ogromny wysilek w to
                    aby poszla na odpowiedni uniwersytet, miedzy innymi po to aby nabrala
                    samodzielnosci. Dlatego chce wrocic, bo tam nikt sie nia nie zajmuje, kolezanki
                    nie daja sie uzywac i jest niefajnie...

                    A
                    > cukrzyca nieleczona zabija... powoli, bo powoli, ale zabija i
                    > kaleczy. Twoja corka jest teraz bardzo nieszczesliwa, wiec nie widzi
                    > sensu leczenia, ale kiedys moze byc na odwrot pewnych zmian
                    > chorobowych za pozno.

                    Ja to wszystko wiem, pracuje wokol tego tematu, doskonale wiem co ja czeka i
                    kiedy. Niestety nie mozna jej tego wytlumaczyc, nikt nie daje rady, nawet jej
                    wlasny lekarz (i wszystkie pielegniarki) sa pod wrazeniem jej urody i pozornej
                    sympatycznosci (she is so cute!) i wszystko jej odpuszczaja. Wiesz jak jest
                    ciezko matce kiedy wie co stanie sie z jej dzieckiem i nie moze nic zrobic????

                    Cukrzycy sie nie leczy tylko kontroluje, to nieuleczalna choroba poki co...
                    • be.e Re: Toksyczne dzieci? 29.10.09, 04:30
                      Nie zgodze sie z Toba w stwierdzeniu o Collegu. Sama go skonczylam i
                      po nim dostalam swietna prace, ktora z looserstwem nie ma nic
                      wspolnego. Jak jej nie idzie na Univerku, to uczyc sie nie bedzie.
                      Przejscie z liceum do samodzielnej nauki i dyscypliny jest bardzo
                      trudne zwlaszcza dla mlodego czlowieka. Ty nie powinnas sie z nia
                      przyjaznic, tylko jej matkowac... Dzieci w tym wieku raczej wola
                      rowiesnikow za przyjaciol, pozniej moze sie to przeksztalcic w inny
                      zwiazek z rodzicem. Przeciez po Collegu moze dostac sie na trzeci
                      rok studiow, a w czasie dwoch lat dojsc do tego co naprawde w zyciu
                      chce robic. Naprawde w wieku 18 lat wiedzialas jaki zawod wybrac?
                      Jezeli tak to jestes jedna z nielicznych.
                      Mi sie wydaje, ze s.p.7 pisze z punktu widzenia dziecka, a Ty i leda
                      z punktu widzenia matki. Jakie mialas uklady z rodzicami? Bylas
                      dzieckiem kochanym, faworyzowanym? Jezeli tak, to nigdy swojej corki
                      nie zrozumiesz. Wyznacz boundary, bo Ona tego potrzebuje. Z domu bym
                      jej nie wyrzucala, bo to wywoluje w psychice pustke. Acha, obojetnie
                      gdzie jestes, nie chcialabys byc na starosc przez swoje dzieci
                      zapomniana lub zyc z poczuciem, ze sie od Ciebie odwrocily, bo w
                      najtrudniejszym okresie zycia nie dostaly od Ciebie wsparcia. Twoja
                      corka nie jest jeszcze dorosla. Jak raz i drugi nie zrobisz prania
                      czy ugotujesz, to sie nauczy, zapewniam Cie. A wiesz jak jest ciezko
                      dziecku, ktore nie czuje sie kochane przez najwazniejszego w danym
                      momencie zycia czlowieka jakim jest matka? Okropnie... Szkoda, ze
                      Ona nie moze napisac tutaj jak Ona wasz zwiazek widzi.
                      • cynta Re: Toksyczne dzieci? 29.10.09, 06:59
                        Ta opinia o Collegeu nie jest moja tylko moich dzieci, tych innych co studiuja
                        poza domem, mnie jest wszystko jedno gdzie i kiedy ona studiuje. Ja sie
                        przyjaznie bo jestem takim typem czlowieka, pod kazdym wzgledem, nie wygladam
                        jak matka, nie zachowuje sie jak matka itp. To moj format wychowawczy.
                        Ona wie co chce robic: miec wszystko i nie wkladac zadnego wysilku w to. Wiem ze
                        to trudno zrozumiec ale tak jest. Ona nie ma kryzysu dorastania, ona ma
                        "niezdrowa" osobowosc. Moje wsparcie jest jej przeszkoda zyciowa a nie pomoca,
                        ona tego nie chce ...

                        Sama bylam wychowywana przez rodzicow ktorzy nie mieli pojecia co zrobic z
                        charakternym dzieckiem i lamali je tak dlugo jak mogli, kreujac w efekcie
                        niezaleznego czlowieka bardzo wczesnie. Ja jak nie moglam wytrzymac z matka to
                        sie wyprowadzilam i koniec.

                        Ona tu nie odpisze bo nie rozumie wogole o czym tu jest mowa, niestety...
                        Dzieki, ale temat tutaj jest bardziej zlozony
                        • yoko0202 cynta 29.10.09, 12:52
                          traktujesz córkę jak swojego największego wroga. próbujesz wmówić sobie i innym,
                          że masz w domu nastoletniego potwora. nie napisałaś jak na razie ani jednego
                          dobrego słowa o swojej córce.
                          coś tu jest nie tak, i niekoniecznie z nią.

                          cynta napisała:

                          > Ona wie co chce robic: miec wszystko i nie wkladac zadnego wysilku w to. Wiem
                          ze to trudno zrozumiec ale tak jest.

                          wcale nie trudno zrozumieć, mylisz się, bardzo wiele nastolatków ma takie
                          podejście, w tym wieku najczęściej chcą brać a nie dawać, i próbują przekraczać
                          wszelkie granice obserwując, na co jeszcze mogą sobie pozwolić.
                          Zachowanie twojej córki wcale nie jest niczym nadzwyczajnym, wielu rodziców ma
                          podobne problemy z dorastającymi dziećmi, a wynikają one głównie z błędów
                          wychowawczych (do których ty jak na razie wcale się nie przyznajesz).

                          > Ona nie ma kryzysu dorastania, ona ma "niezdrowa" osobowosc.

                          nie do końca, tu nie ma co zwalać na dziwną osobowość, chorobę itp. - ona nie
                          respektuje żadnych zasad bo nigdy ich nie było. Zasady ustala się raz a dobrze,
                          a potem się ich trzyma. Pisałaś o próbach konsekwencji ze swojej strony - córka
                          'rzuca się po ścianach'. I to jest prawidłowa reakcja w takiej sytuacji, a co
                          myślałaś że powie tak mamusiu? Wtedy ty oczywiście odpuszczasz, prawda? bo
                          chcesz mieć święty spokój. I to jest naturalna acz nieprawidłowa reakcja. I
                          kółko się zamyka.

                          Takie jest życie, czasami w przypadku bardzo rogatej młodzieży trzeba naszykować
                          się na dłuuuugą wojnę i bardzo ciężką pracę, zanim zacznie być widać efekty. No
                          ale łatwiej odpuścić, zwalić winę na chorobę, niezdrową osobowość, wywalić z
                          domu, i stwierdzić, że dziecko jest toksyczne.

                          Problem wcale nie jest aż tak bardzo złożony - masz córkę o trudnym charakterze,
                          której należało się więcej uwagi i więcej dyscypliny ze względu na ten trudny
                          charakter właśnie, a ty odpuściłaś, i teraz widać skutki. Nie miałaś i nie masz
                          pomysłu jak z nią współpracować.

                          Wbrew pozorom, nawet te potworne nastolatki sprawiające największe problemy
                          wychowawcze potrzebują rozpaczliwie zarówno jasno postawionych granic i
                          egzekwowania ustalonych zasad, jak i zapewnienia, że są całkowicie akceptowane i
                          kochane przez rodziców - wydaje mi się, że te elementy w Twoich relacjach z
                          córką niestety po prostu nie istnieją.
                          • de_witch sorry, ale i ja wtrące moje trzy grosze. 29.10.09, 13:23

                            To co piszesz yoko jest bardzo humanitarną reakcją, idealistyczną,
                            ale są zawsze pewne odchyłki od wielu norm.
                            Są dzieci, które trudno jest wychować, a znależć błąd, który
                            sprawił,że dziecko stało się takie, a nie inne, jeszcze trudniej.To
                            nie tak jak z abecadłem.

                            Tobie się wydaje,że córka poprzez swoje agresywne zachowanie,woła o
                            miłość. Ale tak to nie musi być. Moze psychiatra, by powiedział,ze
                            córka ma problemy z agresją, z powodu np. silnych stanów lęowych,
                            które tez i hamują jej rozwój i inteligencję emocjonalną.

                            Co by tam nie było, matka nie musi być tzw. swiętą Teresą, ile
                            zdrowia traci rodzic wychowywujacy trudne dziecko, to na ogół takie
                            dziecko nie wie. Gdy matka 'kopnie w kaledarz', albo zawali swoje
                            zdrowie, mało kto wtedy zauważy,ze przyczyną było właśnie to dziecko.
                            Nie oszukujmy się. Toksyczne dziecko, podobnie, jak toksyczny
                            rodzic, potrafi zatruć innym życie.
                            Czym bardziej matka bedzie stanowcza, tym lepiej dla niej samej i
                            dla tego dziecka. Dla córki, to czas aby zaczęła dorastać. W końcu i
                            tak żyjemy w 'dżungli' i tylko ci najsilniejsi zyją względnie dobrze.
                            I warto aby tych reguł 'dżungli' szybko się nauczyła.


                            ♫♪♫♫♫♪♫♪♫♪♫♪♪♪
                          • leda16 Re: cynta 30.10.09, 07:21
                            yoko0202 napisała:
                            próbujesz wmówić sobie i innym
                            > ,
                            > że masz w domu nastoletniego potwora.



                            Teraz Ty przesadzasz. Cynta ma po prostu w domu rozwydrzoną, manipulującą otoczeniem egoiścicę, która już jest za stara na tzw. wychowywanie. Skoro inne dzieci wychowane w identycznym środowisku są "dobre" a ta jedna "zła" to znaczy, że ze skłonnością do "zła", samowoli, niepodporządkowania, histerii, impulsywności, czy jak tam chcesz takie postępowanie nazywać, po prostu się urodziła.


                            Pisałaś o próbach konsekwencji ze swojej strony - córka
                            > 'rzuca się po ścianach'. I to jest prawidłowa reakcja w takiej sytuacji, a co
                            > myślałaś że powie tak mamusiu?


                            A nie powinna powiedzieć "tak mamusiu"? W każdym razie taka reakcja na pewno nigdy nie jest prawidłowa , więc nie wiem skąd w Tobie przekonanie o prawidłowości. Być może tak bezkarnie reagowała wcześniej, ale wątpię że "Cynta" była aż do tego stopnia głupia, żeby to tolerować. Jak tam było wcześniej, teraz nie ma najmniejszego znaczenia, ugiąć można tylko małe drzewko. Dlatego jedyna rada - pogonić precz wyrodną córkę zamiast cierpiętniczo pozwolić sobie ciosać kołki na głowie.


                            w przypadku bardzo rogatej młodzieży trzeba naszykowa
                            > ć
                            > się na dłuuuugą wojnę i bardzo ciężką pracę, zanim zacznie być widać efekty


                            A dla jakiej idei "Cynta" ma z nią wojować, szarpać się, niszczyć własne zdrowie psychiczne? Urodziła i wychowała 3 czy 4 dzieci, nie ma prawa odpocząć, ma wg. Ciebie obowiązek pozwolić się deptać młodej, silnej, bezwzględnej dziwce aż skona pod jej buciorami?! To przecież nie małe dziecko rzucające się po podłodze, tylko dorosła kobieta z infantylnymi reakcjami. Sama musi spostrzec jak dalece są one nieprzystosowawcze w JEJ OBECNYM ŚRODOWISKU. Jak wróci do matki, dalej będzie ją bezkarnie tyranizować i nie dowie się tego nigdy. Innymi słowy, na poziomie ignorantów - jak się jej wody do dupy naleje, spokornieje i podwinie ogon pod siebie. A na razie działa po linii najmniejszego oporu - środowisko przestaje nabierać się na urokliwe minki psychopaciątka, chłopcy wieją jak zobaczą walenie łbem o ścianę, więc dochodzi do przekonania, że jeszcze u mamuśki tymi sposobami coś ugra.


                            nawet te potworne nastolatki sprawiające największe problemy
                            > wychowawcze potrzebują rozpaczliwie zarówno jasno postawionych granic i
                            > egzekwowania ustalonych zasad, jak i zapewnienia, że są całkowicie akceptowane
                            > i
                            > kochane przez rodziców -


                            A na jakiej podstawie wypisujesz te stereotypowe brednie? Czemu "Cynta" ma "całkowicie akceptować" psychiczną przemoc wyzutej z uczuć wyższych córeczki, jej histerie i pasożytnictwo, brak szacunku dla matki? Ona po prostu "rozpaczliwie potrzebuje" zdominować i podporządkować sobie matkę! Uczucia matki w tym ukladzie ma w dupie podobnie jak każdy pasożyt, który nie troszczy się, czy jego zywiciel zdechnie czy nie, byle on był syty i zadowolony.Córka juz była w domu, już pokazała, że nie umie służyć lecz chce panować. Nie umie realizować relacji: rodzic rządzi-dzieci słuchają. Dalsze próby będą dla matki jeszcze boleśniejsze. Ja bym się ograniczyła do czuwania z daleka - jak wpadnie w śpiączkę, zadzwonić po pogotowie.
                            • yoko0202 rewelacja 03.11.09, 10:24
                              leda16 jak przeczytałam twój post to mi ręce i nogi z cichym szelestem opadły,
                              bo wygląda on w skrócie tak:
                              jeżeli nie daj boże trafi nam się egzemplarz tzw. trudnej młodzieży, która zasad
                              nie zna bo ich egzekwowanie sprawiało nam w przeszłości zbyt dużo problemów,
                              należy takiego osobnika z domu wywalić jak najszybciej, najlepiej w dniu
                              osiągnięcia formalnej pełnoletności, bo przecież rodzice chcą odpocząć ...
                          • smut-na Re: cynta 01.11.09, 17:51
                            yoko0202 napisała:

                            Wbrew pozorom, nawet te potworne nastolatki sprawiające największe problemy
                            > wychowawcze potrzebują rozpaczliwie zarówno jasno postawionych granic i
                            > egzekwowania ustalonych zasad,


                            Mylisz się, one chcą łamać obowiązujące zasady i przekraczać wszelkie granice.

                            jak i zapewnienia, że są całkowicie akceptowane
                            > i
                            > kochane przez rodziców


                            Jak można akceptować kogoś kto cię bezustannie rani, poniża, stosuje przemoc
                            psychiczną, a i często fizyczną? Wtedy miłość rodzicielska często miesza się z
                            bezsilną nienawiścią udręczonego człowieka wobec dziecka, które stało się oprawcą.

                            • be.e Re: cynta 01.11.09, 18:11
                              Pytanie za milion:
                              Czy to dziecko urodzilo sie "zle"? Skad wzielo jakiekolwiek wzorce,
                              chyba z domu. Dzieci zazwyczaj powielaja bledy rodzicow i na tym sie
                              albo ucza albo nie. Pozostale corki sa dobrze wychowane, ale dla
                              mnie okropnie traci calosc snobizmem. Lepsze studia, lepszy college
                              itp. itd. Wszystko w domu pewnie opieralo sie naokolo dazenia do
                              pieniedzy i danego statusu materialnego kompletnie zapominajac o
                              uczuciowej i emocjonalnej stronie zycia. Kazde, ale to kazde dziecko
                              jest inne i rodzic ma obowiazek (bo to on sie na dziecko zdecydowal)
                              poznac jego potrzeby. Czasami sa to pieniadze, ktorymi mozna dziecko
                              przekupic, czasami milosc i zrozumienie. Cynta z domu sama sie
                              wyprowadzila, ale swoja corke chce po prostu z domu wyrzucic i szuka
                              w tym usprawiedliwienia. Jak sie te zasady dopiero ustala w wieku
                              pelnoletnosci, to pewnie, ze sie czlowiek buntuje... Bo gdzie byli
                              ci rodzice do tej pory. No wlasnie jak mozna akceptowac osobe ktora
                              rani, poniza, stosuje przemoc psychiczna, a i czesto fizyczna, a ta
                              osoba czesto jest rodzic, matka. Ale wtedy w mysl przykazania szanuj
                              ojca swego i matke swoja czlowiek ma byc dozgonnie wdzieczny, ze go
                              nie wyskrobano zawczasu. Bo matka moze wszystko, ale dziecko juz
                              nie, bo wtedy zle i wyrodne i nienormalne. Rodzice, poznajcie dobrze
                              swoje dzieci i traktujcie ich jak ludzi, a nie jak nieuzyteczne
                              przedmioty, ktorych w kazdej chwili sie mozna pozbyc jak juz dobija
                              tej 18, a czasami wczesniej. Albo jak nie skacza jak pajacyki na
                              zawolanie rodzicow.
                              • leda16 Re: cynta 01.11.09, 23:35
                                be.e napisała:

                                > Pytanie za milion:
                                > Czy to dziecko urodzilo sie "zle"?


                                Tak, czasami dzieci rodzą się złe. 8-mio letnie dziecko, które lubi podpalać koty, nadmuchiwać żaby, z upodobianiem zadawać cierpienia zwierzętom, tych "wzorców" nie wyniosło z domu. Zresztą, co tu tłumaczyć smarkatej, która - jak widać z naiwniutkiej, egzaltowanej wypowiedzi - ani jednego dziecka jeszcze urodzić nie zdążyła, cóż dopiero wychować...Ona nie będzie "dążyć do pieniędzy" manna z Nieba sama jej poleci, ona "zadba o uczuciową i emocjonalną stronę życia", zgaduję, że cudzym kosztem ;).
                                • s.p.7 Re: cynta 01.11.09, 23:55
                                  leda16 napisała:
                                  >
                                  >
                                  > Tak, czasami dzieci rodzą się złe...

                                  no tak leda

                                  najbardziej złe bywaja niemowlaki prawda?
                                  czyste zło, przegniły wewnetrznie niemowlak, agresja, nienawisc az z niego bije

                                  popatrz - urodzi sie i juz płacze - bez powodu
                                  w zasadzie co chwila płaczą o coś - czysty szantaż

                                  czy ktos kto kogos szantazuje mzoe byc dobry?
                                  mzoe niemowlaczka poszantazujemy? tak na poczatek podsmazyc go ogniem - niech
                                  sie uczy co to znaczy zadawac cierpienie - jak on nas tak my go
                                  ze potrzebuje jedzenia? to trzeba wrzask podnoic? i to jeszcze jakei wybredne -
                                  poptrz je a nic nei daje w zamian - złodziej normalnie za krati powinno sie wrzucać

                                  kochać dziecko? jak mozna kochac takei zło? w zasadzie zlo trzeba niszczyc i
                                  zwalczac? oczywiscie w kacie obrony walsnej.

                                  dziecko to jeden wielk iszantaz przeszkadzajacy cieszyc sie zcyiem przeto,
                                  zbawa, beztroskim piciem alkoholu i seksem
                                  to wirujs, kazde dziecko to wirus

                                  leda masz taki piekny i czysty idealistyczny punkt widzenia
                                  jebac zło, jebac dzieci

                                  ja msyle ze mozna by robic jakis rezonans i jak matka wyczuje ze dziecko ejst
                                  złe to mozna je zabic wtedy keidy jest w ciazy
                                  w dowolnym miesiacu

                                  no i mozna by tez zabic kazde dziecko jesli matka stwierdzi ze jest złe...
                                  prawda?

                                  to bylo by super...

                                  no i cos z mezami tzeba bylo by zrobic
                                  -na poczatek zrobmy tak by kazda mezatka mialo prawo do kilku zdrad
                                  -a najlepiej my meusz musial wychowywac obce dzieci
                                • be.e Re: cynta 02.11.09, 01:59
                                  8 letnie dziecko robiace takie rzeczy gdzies to zobaczylo, a nie
                                  urodzilo sie zle. Ty leda patrzysz przez swoj wyidealizowany wlasny
                                  swiat ublizajac przy tym kazdemu kto sie na Twojej drodze pojawi.
                                  Nie jestem smarkata, a dzieci masz racje nie mam. Zal mi dzieci,
                                  ktore trafily na rodzicow dla ktorych licza sie tylko pieniadze.
                                  Rozgladnij sie dookola co dazenie do nich naokolo narobilo. Dzieci
                                  pozostawione byle komu, dzieci wyrzucane z domu itp. itd. Rosnie
                                  pozniej bezwzgledne pokolenie... Niestety decydujac sie na dzieci
                                  trzeba liczyc sie z poswieceniem dla nich chociazby czegos tak
                                  prostego jak czasu, zeby wiedzialy, ze sie w zyciu licza, a nie sa
                                  splodzone tylko po to, zeby na starosc rodzicow im uslugiwac. Jestem
                                  finansowo bardzo niezalezna, ale przede wszystkim liczy sie dla mnie
                                  to, ze robie to co lubie. Nie zeruje na nikim. Ciebie ktos musial
                                  bardzo w zyciu skrzywdzic, bo jestes bardzo zgorzkniala. Moja
                                  wypowiedz nie byla egzaltowana tylko z zycia wzieta. Zal mi Twoich
                                  synow bo nie wydaje mi sie, zebys byla dobra matka... A cynta sama
                                  najlepiej wie jaka przybrala w zyciu postawe... Pozbycia sie corki z
                                  domu moze kiedys bardzo pozalowac. A, i ja swiadomie dzieci juz nie
                                  urodze, ale opinie na ten temat mam prawo miec. I na drugi raz nie
                                  zgaduj tylko grzecznie zapytaj. Kultury kobieto doswiadczona zyciem
                                  nie masz za grosz. Czyli to nie idzie w parze z wyksztalceniem i
                                  majatkiem... Wole miec mniej, a liczyc sie z ludzmi, dziecmi i
                                  zwierzetami.
                                  • cynta Re: cynta 02.11.09, 10:34
                                    be.e napisała:

                                    > 8 letnie dziecko robiace takie rzeczy gdzies to zobaczylo, a nie
                                    > urodzilo sie zle.

                                    To nieprawda, wiele rzeczy robimy, rowniez dzieci, bo tak "nakazuje" nam/im
                                    natura. Nikt nie pokazal, ma sie na to ochote, pociag i juz, to wlasnie jest
                                    wklad, baza genetyczna. Leda ma wiedze, ktorej Ty nie masz.

                                    > Nie jestem smarkata, a dzieci masz racje nie mam.
                                    Wiek ma mniejsze znaczenie, brak doswiadczenia jest bardzo widoczny.

                                    Zal mi dzieci,
                                    > ktore trafily na rodzicow dla ktorych licza sie tylko pieniadze.

                                    Czy ten wniosek dotyczy mnie i opisanej na poczatku sytuacji? Jeseli tak to
                                    blednie interpretujesz informacje: moja corka chce wrocic do mieszkania u mamusi
                                    bo nie ma dosc pieniedzy na niezalezne zycie, ja tez nie mam na jej zycie.

                                    > Rozgladnij sie dookola co dazenie do nich naokolo narobilo. Dzieci
                                    > pozostawione byle komu, dzieci wyrzucane z domu itp. itd. Rosnie
                                    > pozniej bezwzgledne pokolenie...

                                    Sugerujesz ze najlepiej wychowuja dzieci matki na urlopach macierzynskich? To
                                    chyba cos nie tak.... Nie widzisz roznicy miedzy pomoca w usamodzielnianiu a
                                    wyrzuceniem z domu?

                                    Niestety decydujac sie na dzieci
                                    > trzeba liczyc sie z poswieceniem dla nich chociazby czegos tak
                                    > prostego jak czasu, zeby wiedzialy, ze sie w zyciu licza, a nie sa
                                    > splodzone tylko po to, zeby na starosc rodzicow im uslugiwac.

                                    Czy to rowniez jest uwaga do mnie? Nie majac dzieci nie zdajesz sobie sprawy ze
                                    plodzenie dzieci aby miec opieke na starosc jest kompletnie nieoplacalnym
                                    przedsiewzieciem. Naprawde duzo wygodniej jest odkladac za wczasu pieniedze na
                                    luksusowy Dom Poznej Starosci

                                    Zal mi Twoich
                                    > synow bo nie wydaje mi sie, zebys byla dobra matka...

                                    Ktos kto nie ma pojecia o macierzynstwie nie ma moralnego prawa wypowiadac sie w
                                    tej dziedzinie..

                                    A cynta sama najlepiej wie jaka przybrala w zyciu postawe... Pozbycia sie corki
                                    z domu moze kiedys bardzo pozalowac.

                                    Nie pozbywam sie jej tylko nie pozwalam wrocic, to jest roznica. Ona nie mogla
                                    sie juz doczekac odejscia, wyrwania sie spod kontroli upierdliwej matki, nie
                                    mogla sie doczekac samodzielnosci. No to prosze, niech ja teraz realizuje.
                                    Dzieciom oddaje sie srednio 20 lat z zycia. I fajnie, tylko zycie trwa dalej, i
                                    ja nie zamierzam poswiecic im go calego, mam do tego prawo jako czlowiek.

                                    A, i ja swiadomie dzieci juz nie
                                    > urodze, ale opinie na ten temat mam prawo miec.

                                    W takim razie wogole nie wiesz o czym mowisz, nie powinnas wogole wypowiadac sie
                                    w tym temacie. To ja sie moze grzecznie zapytam: a dlaczego nie chcesz miec
                                    dzieci? dzieworodzctwo nie dziala?


                                    Kultury kobieto doswiadczona zyciem
                                    > nie masz za grosz. Czyli to nie idzie w parze z wyksztalceniem i
                                    > majatkiem... Wole miec mniej, a liczyc sie z ludzmi, dziecmi i
                                    > zwierzetami.

                                    Mieszasz maniery z przejawem bezkompromisowego charakteru, to czesty blad. Nie
                                    lubisz jak sie serwuje prawde prosto z mostu, nie wazne co napisane ale jak?
                                    malo zycie jeszcze widzialas chyba....
                                    • be.e Re: cynta 02.11.09, 14:42
                                      cynta, do Ciebie bylo tylko ostatnie zdanie... bo Ty najlepiej wiesz
                                      jak swoja corke wychowywalas (no i moze troche o snobizmie ze
                                      wzgledu na szkoly). Reszta bylo do ludzi, ktorzy bardzo czesto
                                      zapominaja, ze dziecko to tez CZLOWIEK. Na inne twoje zarzuty czy
                                      pytania nie bede odpowiadac... Leda dla mnie to jest nic nie
                                      znaczacy nick, o ktorym mam takie a nie inne zdanie. Ty sobie wierze
                                      z sytuacja poradzisz, a corka wyjdzie na prosta. Zazwyczaj takie
                                      dzieci w pozniejszym okresie zycia radza sobie bardzo dobrze (wiedza
                                      do kogo zwrocic sie o naprawe samochodu bardzo sie w zyciu
                                      przydaje). Jeszcze bedziesz z niej dumna, zobaczysz. Wiecej nie mam
                                      w tej kwestii nic do powiedzenia.
                                  • ratpoles_tamer Re: cynta 02.11.09, 10:41
                                    be.e napisała:

                                    ... Nie jestem smarkata, a dzieci masz racje nie mam...

                                    ... A, i ja swiadomie dzieci juz nie urodze, ale opinie na ten temat mam prawo miec....


                                    -----------------------------

                                    Nie zapędzaj się i nie zapomninaj o świętych zasadach obowiązujących na forach internetowych !!!
                                    • be.e Re: cynta 02.11.09, 14:27
                                      Dzieki ratpole_tamer.
                • free123 Re: Toksyczne dzieci? 29.10.09, 08:52
                  Powiem Ci, że to co wyprawia wasza córka jest w głównej mierze waszą
                  zasługą.
                  Świetnie Tobą manipuluje, a Ty w imię - bo jest chora - ustępujesz
                  jej miejsca we wszystkim. /I to jeszcze w sumie "bzdurna" choroba bo
                  prędzej zrozumiałabym waszą postawę gdyby np.: jej ataki furii
                  powodowały napady padaczki a dalej mikrouszkodzenia mózgu .../
                  To, co teraz obserwujesz jest efektem wychowywania dzieciaka bez
                  postawienia mu ŻADNYCH GRANIC I ZASAD ...

                  W podanym przykłądzie: co z tego że ma pianę na pysku i rzuca się po
                  ścianach ? Fajny efektowny cyrk żeby mamusia ustąpiła ... I ty się
                  na to nabierasz już lat kilkanaście !!!
                  Wystarczyłoby ją tylko ignorować, wyjść z pokoju ...

                  Ustal zasady wraz z KONSEKWENCJAMI za ich łamanie.
                  I traktuj ją jak inne dzieci.
                  A najlepiej - skoro jesteś już bezsilna - żebyć to TY poszłą do
                  profesjonalisty o pomoc jak to zrobić, żeby córka zachowywała się
                  normalnie.
                  Bo koniec końców robicie jej krzywdę.
                  A dodatkowo młodsza też sie uczy - ot, wystarczy trochę powrzeszczeć
                  i mam co chce.

    • ratpoles_tamer Wszystko zależy od genów. 29.10.09, 09:20
      www.sfora.pl/Gorsze-dzieci-Dlaczego-rodzina-mniej-je-kocha-a13151
      Tak przynajmniej twierdzą fachowcy:

      Gorsze dzieci. Dlaczego rodzina mniej je kocha? O tym decydują geny.

      "Babcie najbardziej kochają córkę swojego syna. O tym decyduje nasze DNA.
      Zdaniem naukowców z Cambridge University babcie posiadają więcej wspólnych genów z córką swojego syna, niż z innymi dziećmi w rodzinie. Babcię z córką syna łączy około 31 proc. wspólnych genów, a z synem syna tylko 23 proc.
      Wnuki po córce plasują się w środku stawki - mają ok. 25 proc. wspólnego DNA z babcią.

      Dziecko wydziela "sygnały" w postaci zapachu i fizycznego podobieństwa, które są rozpoznawane przez kobiety. Czują, że te dzieci są im genetycznie bliskie".
Inne wątki na temat:
Pełna wersja