Do rodziców "innych dzieci"

17.01.04, 00:33
Mam podejrzenia, że moje dorastajace dziecko jest osobą o odmiennej
orientacji seksualnej.Jestem zrospaczona,wszystko straciło dla mnie sens,
nie potrafie z tym żyć.Czy są wśród was osoby które spotkało podobne
nieszczęście. Tylko nie piszcie że mogło by być gorzej,wiem o tym mogłabym
mieć dziecko upośledzone, ciężko chore, itd.
d.



    • Gość: OIeńka Re: Do rodziców "innych dzieci" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.04, 00:35
      uważasz homoseksualistów za kogoś gorszego?
      • Gość: Vater Morgana Re: Do rodziców "innych dzieci" IP: *.aster.pl / *.acn.pl 17.01.04, 00:56
        Dobrosia, Ty się Złosia powinnaś nazywać albo inna taka.
        Co jeszcze dzieciakowi narzucisz oprócz życia osobistego, które Ty uważasz za
        lepsze? zawód? żonę/męża? czy Twoje dziecko może mieć w ogóle swoje własne
        życie?
    • jmx Re: Do rodziców "innych dzieci" 17.01.04, 01:56

      Homoseksualizm u nastolatków a właściwie kontakty seksualne z osobami tej
      samej płci jeszcze nie świadczą o tym, że dziecko w dorosłości będzie
      homoseksualistą.

      A tak na margniesie - pomyśl co może przeżywać Twoje dziecko... Może tym
      lepiej się zająć? (jeśli Twoje podejrzenia są prawdziwe, bo możesz się mylić
      przecież).
      • mahoney Re: Do rodziców "innych dzieci" 17.01.04, 02:10
        ten post to prowokacja , normalna mataka by tak nie napisala , karze ci moim
        palcem zlauusiu , jak dziecko wybiera inna dziurke to jego sprawa , ty go masz
        kochac thats ol
        • mahoney Re: Do rodziców "innych dzieci" 17.01.04, 02:35
          kurde no , ale sie glupio wpisalem , nie jestem pzreciez nawet rodzicem ,
          • Gość: b Re: Do rodziców "innych dzieci" IP: *.ols.vectranet.pl / 213.76.143.* 17.01.04, 04:14
            Ha ha ha, dobre sobie:)) Ci wyzej to też rodzice. Dlatego to takie mądre
            • Gość: Vater Morgana Re: Do rodziców "innych dzieci" IP: *.aster.pl / *.aster.pl 17.01.04, 09:46
              A dlaczego, b, uważasz, że nie rodzice się wpisali?
              Bo co, prawdziwi rodzice musieliby napisać: zapisz na elektrowstrząsy?
              Wtedy uwierzył(a)byś, że to grupa wsparcia?.. eh, ludzie...
              • Gość: b Re: Do rodziców "innych dzieci" IP: *.ols.vectranet.pl / 213.76.143.* 17.01.04, 15:18
                Gość portalu: Vater Morgana napisał(a):

                > A dlaczego, b, uważasz, że nie rodzice się wpisali?
                > Bo co, prawdziwi rodzice musieliby napisać: zapisz na elektrowstrząsy?
                > Wtedy uwierzył(a)byś, że to grupa wsparcia?..

                Spokojnie Vater - z tym uwazaniem to troche daleko zaszedłeś. Ja tylko wiem,że
                nie wszyscy to rodzice, ale wpływu to nie ma żadnego na to co ta biedna osoba
                usłyszy. Generalnie - nic na temat - poza ostatnim w tej chwili postem (nie
                pamietam od kogo). OK, kobieta nie umie sobie poradzić z rzeczywistością jaka
                jest lub jaka jej się wydaje. W związku z tym najlepiej ją opierniczyć z góry
                na dół. Ha ha, i do czego to prowadzi?? Pomożesz jej rozwiązać problem czy sam
                sie lepiej poczujesz - umocniony w przekonaniu, że Ty jesteś OK. Myślisz, że
                ona - jeśli zrozpaczona przychodzi tu po to, żeby przeczytać o tym jak Ty się
                czujesz? Co ja obchodzą Twoje poglądy jeśli nigdzie jej nie prowadzą?

                OK, ja też mam dwójkę dzieci i tak się składa, że jestem przygotowana na
                cokolwiek się stanie, i orientacja seksualna jest mi całkiem obojętna. Tak się
                poukładało mi w głowie, ale fakt, że ta kobieta sie męczy tak jak o tym pisze,
                i moje podejscie do tematu nie uprawnia mnie do opierdzielania jej z góry na
                dól bo wiem, że jej NIE POMOGE!!! Więc jeśli maczasz ręce w tak delikatnej
                sprawie to pomyśl najpierw. Wiesz, gdyby tę generalną mysl chciała sprzedać np
                Tea_Time - powiedziałaby to tak, że ta biedna matka zaczęłaby myśleć, a nie
                odeszła zniesmaczona od compa. Czy Ty nie sądzisz, że nigdy nie jest za późno
                żeby zrozumieć i zmienić rzeczy w sobie (albo jedynie się uwolnić ha ha)? I
                jeszcze jedno, jeżeli metodą wychowawczą jaką należy stosować jest
                opierdzielanie, to ja tam nie wierzę w powodzenia czegokolwiek. I tylko nie mów
                mi,ze ona jest dorosła - w życiu w każdym momencie można się zgubić i tak samo
                odnależć.
                Eh, ludzie ...
              • Gość: b ps IP: *.ols.vectranet.pl / 213.76.143.* 17.01.04, 15:26
                OK, już wiem, tylko moc_ca wypowiedziała się na temat. Ile postów? Tylko 1 na
                temat - reszta (łącznie z moimi) to czyste koncentrowanie się na sobie ,
                sprzedawanie swojego wizerunku - żałosne...
                eh, ludzie
                • Gość: OIeńka Re: ps IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.04, 15:32
                  O tak, mocca wypowiedziała się na temat...podobnie jak w sprawie pracy ethlin,
                  haha :))

                  S*synów się nie głaszcze, b.
                  S*synami sie potrząsa.

                  Wyobraź sobie, ze niektórych głęboko porusza krzywda dziecka autorki tego
                  wątku. A innym robi się niedobrze, kiedy krzywdziciel rozczula sie nad sobą.

                  pozdrawiam
                  • Gość: b Re: ps IP: *.ols.vectranet.pl / 213.76.143.* 17.01.04, 15:44
                    Gość portalu: OIeńka napisał(a):

                    > O tak, mocca wypowiedziała się na temat...podobnie jak w sprawie pracy
                    ethlin,
                    > haha :))

                    O czym Ty pieprzysz dziewczyno? Jaka praca? Jaka ethlin? Co ma piernik do
                    wiatraka? Praca ethlin a poczucie nieszczęścia zagubionej matki. Widzisz jakiś
                    związek? Czy może jest jakiś wątek, który mam przeczytać by zrozumieć jaka jest
                    w istocie ta biedna kobieta?

                    >
                    > S*synów się nie głaszcze, b.
                    > S*synami sie potrząsa.

                    Dużo wody w wielu rzekach zanim potrafiłabym się nauczyć jak Ci wyłożyć moje
                    myśli na ten temat

                    >
                    > Wyobraź sobie, ze niektórych głęboko porusza krzywda dziecka autorki tego
                    > wątku. A innym robi się niedobrze, kiedy krzywdziciel rozczula sie nad sobą.
                    >

                    niektórych głęboko porusza - poruszone biedactwa, użalające się nad swoim
                    poruszeniem
                    innym robi się niedobrze - zniesmaczone biedactwa, użalające sie nad swoim
                    zniesmaczeniem


                    Ja jeszcze więcej sobie wyobrażam. Ale co to kogo obchodzi. Najważniejsze jest
                    to co stanie się później.
                    • Gość: OIeńka może napij sie chłodnej wody, co? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.04, 15:52
                      sprawiasz wrażenie emocjonalnie niezrównoważonej.
            • Gość: Lilu Re: Do rodziców "innych dzieci" IP: *.rybnet.pl / *.rybnet.pl 17.01.04, 09:47
              No wlasnie. Dobrosia ma problem i potrzebuje rady, a dostaje porcje politycznie
              poprawnych komunalow.
              PS. Tez NIE jestem rodzicem.
              • Gość: Vater Morgana Re: Do rodziców "innych dzieci" IP: *.aster.pl / *.aster.pl 17.01.04, 09:50
                To nie są komunały! to własnie te rady, a ja nie wiem czego Wy oczekujecie.
                PS. Mam 2 dzieci. Nie wiem jaką mają orientację seksualną.
                I szczerze mówiąc, bardziej się zmartwię, gdy przytują, bo to niezdrowe.
              • Gość: OIeńka Lilu, czego sie spodziewasz? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.04, 13:45
                że napiszemy "ach, to straszne, współczujemy ci"?

                a ja mówię "ach to straszne, współczuję twojemu dziecku, że ma taką matkę"
                • kwieto Re: Lilu, czego sie spodziewasz? 18.01.04, 14:07
                  > a ja mówię "ach to straszne, współczuję twojemu dziecku, że ma taką matkę"

                  To znaczy jaka?
                  • Gość: Oleńka Re: Lilu, czego sie spodziewasz? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.04, 20:24
                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=210&w=10218654&a=10218654
                    • kwieto Re: Lilu, czego sie spodziewasz? 18.01.04, 21:45
                      No i?

                      Podpowiadam: myslec, myslec, myslec!
                      • Gość: Oleńka to ty myslisz? nie widać :((( n/t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.04, 21:47
    • moc_ca Re: Do rodziców "innych dzieci" 17.01.04, 10:39
      dobrosia5 napisała:

      > Mam podejrzenia, że moje dorastajace dziecko jest osobą o odmiennej
      > orientacji seksualnej.Jestem zrospaczona,wszystko straciło dla mnie sens,
      > nie potrafie z tym żyć.Czy są wśród was osoby które spotkało podobne
      > nieszczęście. Tylko nie piszcie że mogło by być gorzej,wiem o tym mogłabym
      > mieć dziecko upośledzone, ciężko chore, itd.

      Dobrosiu,
      niestety musisz poszukać innego forum, tu panuje głupawka (rozbawienie
      cudzymi problemami jest zjawiskiem częstym) a szyderstwa i trywialne wypowiedzi
      skierowane do Ciebie rażą w tym miejscu.
      Może forum 'Dziecko - wychowanie','Zdrowie", forum eksperckie
      lub prywatne.Próbuj.
      Rozumiem że problemem jest pogodzenie się z wiedzą która do Ciebie
      dotarła, ze szukasz rodziców którzy mają dziecko o orientacji homoseksualnej
      i rad jak zaakceptować jego odmienność. A może masz tylko podejrzenia
      i chcesz skonfrontować swoje obserwacje z kimś kto tę pewność już posiadł?
      Spróbuj jeszcze raz podzielić się swoimi podejrzeniami gdzieś gdzie pisują
      bardziej przyjaźni ludzie albo sprawdź tutaj w innej porze, bywają tu
      (lub bywali - co byłoby smutniejsze) ludzie z wyższym poziomem wrażliwości,
      dużą wiedzą i empatią, którzy potrafią rozmawiać na każdy temat.
      Pozdrawiam
    • kamfora Re: Do rodziców "innych dzieci" 17.01.04, 12:33
      dobrosia5 napisała:

      > Mam podejrzenia, że moje dorastajace dziecko jest osobą o odmiennej
      > orientacji seksualnej.

      Co znaczy określenie: "mam podejrzenia" w stosunku do własnego dziecka?
      Według mnie jest to po prostu brak kontaktu. Obustronny brak zaufania,
      brak rozmowy...Z czego wynika? Ze strachu? Czy Twoje dziecko boi się
      że przestaniesz je kochać, gdy nie spełni Twoich oczekiwań,
      gdy nie będzie "zasługiwać" na Twoją miłość?
      A Ty? Czego się boisz?
    • Gość: OIeńka powiedz dobrosiu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.04, 13:51
      jak mozna mieć tak niski poziom wrażliwości, żeby koncentrować się na sobie,
      tak jak Ty?

      dlaczego nie myslisz o tym, co czuje Twoje dziecko???
      homoseksualizm, jeśli faktycznie go dotyczy, jest raczej mało akceptowany
      społecznie - źle być w Polsce gejem czy lesbijką. Twoje dziecko potrzebuje
      świadomości, że kochasz je bez względu na orientację. Wsparcia. A Ty piszesz o
      nim tak, jakby Cie rozczarowało...

      wiem, że moja matka nigdy by czegoś takiego nie napisała
      i współczuję głęboko Twojemu dziecku
      • kamfora do Oleńki 17.01.04, 15:08
        Gość portalu: OIeńka napisał(a):

        > jak mozna mieć tak niski poziom wrażliwości, żeby koncentrować się na sobie,
        > tak jak Ty?

        Moment, moment - przecież nie chodzi o to, żeby dokopać leżącemu, bez względu na
        to, z jakiego powodu leży, prawda? Jeden jedyny post Dobrosi dotyczył akurat jej
        wątpliwości co do swoich uczuć, ale nic nie wiemy tak naprawdę o tym jej
        "poziomie wrażliwości".
        A argumenty w rodzaju: "moje dziecko nigdy..." albo : "moja matka nigdy..."
        to typowe "wishfull thinking". Tak samo zresztą, jak: "ja bym nigdy...";-)

        Starajmy się raczej mówić: "źle postępujesz", niż: "jesteś zły".

        A "koncentrowanie się na sobie" dotyczy każdego człowieka. Szczególnie
        skoncentrowany jest na sobie, gdy ma ocenić jakiś konflikt między
        innymi ludźmi.
        • Gość: OIeńka Re: do Oleńki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.04, 15:24
          Nie kamfora - to nie wishfulthinking. Wiem, co robię kiedy spotykam geja. I
          wiem co robią ci, którzy mnie otaczają.

          Przeczytaj jeszcze raz to, co napisała "wątkownica" (że klasyka zacytuję ;))
          nazwała rzecz "nieszczęściem" i upadkiem planów, czy jak tam. To jest
          najwyższej próby okrucieństwo. Spróbuj sobie wyobrazić sytuacje tego dziecka...

          Nigdy w życiu nie nazwałabym czyjegoś homoseksualizmu moim nieszczęściem. To
          podłość. Ona w gruncie rzecy poprosiła nas o pomoc dla siebie , siebie uważając
          za pokrzywdzoną. Skoro jest matką, to dlaczego do jasnej cholery nie zastanawia
          się, jak pomóc dziecku??? jak je obronić przed brakiem tolerancji i zbudowac w
          nim pewność siebie???

          Tacy ludzie nie powinni miec dzieci. Ot co.
          • Gość: b Re: do Oleńki IP: *.ols.vectranet.pl / 213.76.143.* 17.01.04, 15:34

            Gość portalu: OIeńka napisał(a):

            > Nie kamfora - to nie wishfulthinking. Wiem, co robię kiedy spotykam geja. I
            > wiem co robią ci, którzy mnie otaczają.

            A co to kogo do cholery obchodzi?

            >
            > Przeczytaj jeszcze raz to, co napisała "wątkownica" (że klasyka zacytuję ;))
            > nazwała rzecz "nieszczęściem" i upadkiem planów, czy jak tam. To jest
            > najwyższej próby okrucieństwo. Spróbuj sobie wyobrazić sytuacje tego
            dziecka...

            Jasne, a Ty swoimi postami doprowadzisz do tego, że temu dziecku się stanie
            lepiej

            >
            > Nigdy w życiu nie nazwałabym czyjegoś homoseksualizmu moim nieszczęściem. To
            > podłość. Ona w gruncie rzecy poprosiła nas o pomoc dla siebie , siebie
            uważając
            >
            > za pokrzywdzoną. Skoro jest matką, to dlaczego do jasnej cholery nie
            zastanawia
            >
            > się, jak pomóc dziecku???

            Bo jeśli pomożesz jej to pomożesz jej dziecku - czy to nie oczywiste??

            > jak je obronić przed brakiem tolerancji i zbudowac w
            > nim pewność siebie???

            Bo tutaj to akurat tolerancji się nauczy. Ha ha ha
            >
            > Tacy ludzie nie powinni miec dzieci. Ot co.

            Ale mają!!! Więc co? Odstrzał?
            A teraz wkładaj drugiego bucika i kop dalej. Wkrótce świat będzie zbawiony.
            • Gość: OIeńka Re: do Oleńki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.04, 15:50
              > > Nie kamfora - to nie wishfulthinking. Wiem, co robię kiedy spotykam geja.
              > I
              > > wiem co robią ci, którzy mnie otaczają.
              >
              > A co to kogo do cholery obchodzi?

              Kamforę obchodzi, ponieważ dotyczy mojego postu wyżej. Czytaj wszystko a nie
              część, zanim cokolwiek napiszesz.

              Reszty nie skomentuję, bo komentuje sie sama doskonale.
              • Gość: ewa Re: do Oleńki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.04, 15:55
                Masz rację, wreszcie coś mądrego, nie komentuj, bo od twojego komentowania
                słabo sie robi. Właśnie dzięki takim jak ty fanatycznym "obrońcom praw" osób
                homoseksualnych jest więcej pyskówek, wyzwisk i wzajemnej niechęci niż
                merytorycznej dyskucji, która by coś wniosła.
                • Gość: OIeńka Re: do Oleńki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.04, 17:01
                  a co ty tu wniosłaś? bo jakoś sobie nie przypominam?

                  btw, jesteś homofobką?
                  • Gość: ewa Re: do Oleńki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.04, 20:50
                    Muszę cię rozczarować, ale nie jestem homofobem. Zwracam ci tylko uwagę, że
                    przez taką agresywną i nieproporcjonalną reakcję jak twoja na ogół dochodzi do
                    jeszcze większej polaryzacji stanowisk wobec homoseksualistów. Takie radykalne
                    stanowisko uniemożliwia jakikolwiek dialog a tym samym jakąkolwiek możliwość
                    porozumienia jak i zmiany poglądów. Twoje zachowanie przypomina mi walkę
                    z „białymi samcami” propagowaną przez radykalne feministki w latach 60-tych.
                    Dzięki nim słowo „feminizm” ma teraz dla wielu pejoratywne zabarwienie i
                    wywołuje na ustach ludzi pobłażliwy uśmiech. Taka ortodoksyjność przyniosła
                    więcej szkody niż pożytku feminizmowi. Żyjemy w Polsce a nie w Holandii. W
                    Polsce homoseksualizm jest ciągle piętnowany, wywołuje duże emocje, często
                    szczególnie w małych miasteczkach, prowadzi do wykluczenia z życia
                    społecznego. Rodzice wychowujący dziecko mają na ogół wizerunek dziecka, jego
                    przyszłości, jest to normalne. Dowiedzenie się, czy nawet podejrzewanie w
                    pierwszym odruchu może być dla wielu rodziców szokiem i nie musi wcale
                    świadczyć o jego nienawiści do homoseksualizmu. Takim rodzicom potrzeba
                    wsparcia, aby oni sami z kolei mogli dać wsparcie swoim dzieciom. Nie
                    rozczulania się, ale wsparcia, albo chociaż neutralnego podejścia do ich
                    problemów.
                    Mam wrażenie, że ty potrzebujesz „wroga” aby móc rzutować na niego swoje
                    negatywne uczucia.

                    • Gość: OIeńka w moim srodowisku słowo "feminizm" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.04, 21:07
                      nie ma pejoratywnego zabarwienia. dzieki tym, które odsadzasz od czci i wiary
                      dziś możesz swobodnie wybierać droge w zyciu, więc należałaby sie im z Twojej
                      strony wdzięcznośc i nieco wiecej pokory. To po pierwsze.

                      Po drugie, co to znaczy "rodzice maja wizje przyszlości dziecka"? nie bardzo
                      rozumiem? oczekiwania to mozna mieć co do tego, ze bedzie dobrym czlowiekiem na
                      przykład, ale oczekiwaia co do orientacji seksualnej??? może chcesz powiedzieć,
                      że biedna kobieta straciła szansę na wnuki, hehe?

                      Pisałam to już w innym miejscu tego wątku, jedyna osobą potzrebujaca wsparcia
                      jest dziecko tej kobiety. Życzę mu, zeby jego matka się opamiętała.

                      Jestem za zdecydowanym stosunkiem do uprzedzeń. Ty prowadź dialog. Ja trzymam
                      kciuki za tych, którzy pozywają do sądów tych, którzy mają czelność
                      demonstrować uprzedzenia wobec ludzi o innej orientacji seksualnej.
                      • Gość: ewa Re: w moim srodowisku słowo "feminizm" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.04, 21:55
                        Gość portalu: OIeńka napisał(a):

                        >dzieki tym, które odsadzasz od czci i wiary
                        > dziś możesz swobodnie wybierać droge w zyciu, więc należałaby sie im z Twojej
                        > strony wdzięcznośc i nieco wiecej pokory. To po pierwsze.

                        Na czym opierasz swoje stwierdzenie, że odsądzam od czci i wiary feministki?
                        Pisałam o ortodoksyjnych feministkach, stosujących agresywną retorykę
                        typu "mężczyźni to seksistowskie świnie". Choć nie powinno mnie chyba dziwić,
                        że odczytujesz cudze słowa jak chcesz, zważywszy twoje wcześniejsze
                        wypowiedzi.

                        > Po drugie, co to znaczy "rodzice maja wizje przyszlości dziecka"? nie bardzo
                        > rozumiem? oczekiwania to mozna mieć co do tego, ze bedzie dobrym
                        > czlowiekiem na przykład, ale oczekiwaia co do orientacji seksualnej??? może
                        > chcesz powiedzieć, że biedna kobieta straciła szansę na wnuki, hehe?

                        A czy marzenie o wnukach są jakąś zbrodnią, tak jak marzenia o ślubie własnego
                        dziecka? Utrata marzeń, w połączeniu z troską i obawą przed odrzuceniem
                        środowiska, mogą przecież byc bolesne.
                        Uwaga, piszę MARZENIA, a nie narzucanie własnym dzieciom wizji ich
                        przyszłości, bo jak myślę zaraz mi zarzucisz, że pisząc o marzeniach piszę o
                        przymuszaniu dzieci i wstrętnym egoiźmie rodziców płodzących dzieci po to by
                        one spełniały ich wizje.

                        > Jestem za zdecydowanym stosunkiem do uprzedzeń. Ty prowadź dialog. Ja
                        > trzymam kciuki za tych, którzy pozywają do sądów tych, którzy mają czelność
                        > demonstrować uprzedzenia wobec ludzi o innej orientacji seksualnej.

                        Jak wielu znasz ludzi, którzy zmienili swoje poglądy na skutek wsadzenia ich
                        do więzienia? Ilu ludzi gdy zaczynasz ich przezywać lub obrażać słucha z uwagą
                        twoich poglądów i otwiera się na twoje argumenty. Zastanawiałaś się kiedyś nad
                        tym?
                        • Gość: OIeńka daj spokój, nie mam ochoty na takie przepychanki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.04, 22:08
                          pisząc o feministkach, miałam na mysli oczywiście nie ich ogół, tylko te
                          radykalne sprzed 40 lat, które właśnie w poprzednim poście odsądziłaś od czci i
                          wiary - co powinno być jasne dla każdej przeciętnie bystrej jednostki, więc nie
                          kombinuj ad personam, kiedy Ci nie idzie.

                          Po drugie polecam Twojej uwadze refleksję nad różnicą pomiedzy oczekiwaniem a
                          marzeniem z gatunku "byłoby fajnie".
                          Jesli faktycznie autorka lamentuje nad upadkiem, jak piszesz "marzenia o ślubie
                          własnego dziecka" to moze niech sie zajmie czymś pożytecznym.

                          Owszem zastanawialam się. Walnijmy radykalna analogię - 70 lat temu niektórzy
                          pacyfiści chcieli tłumaczyć spokojnie faszystom, ze źle robią. Na szczęście ta
                          sprawa jest już załatwiona - homofobia jest w Polsce karalna. Nie ma o czym
                          dalej dyskutować. Ludziom, których orientacja nie podoba się rodzicom, należy
                          się pomoc i wsparcie. A rodzicom? To zależy co dalej napiszą.
          • kamfora Re: do Oleńki 17.01.04, 15:59
            Gość portalu: OIeńka napisał(a):

            > Przeczytaj jeszcze raz to, co napisała "wątkownica" (że klasyka zacytuję ;))
            > nazwała rzecz "nieszczęściem" i upadkiem planów, czy jak tam. To jest
            > najwyższej próby okrucieństwo. Spróbuj sobie wyobrazić sytuacje tego dziecka...

            Żadne to okrucieństwo myśleć o czymś w kategoriach nieszczęście czy szczęście.
            Okrucieństwo to wprowadzić te myśli w czyn.
            Każda matka ma względem dziecka jakieś oczekiwania: najczęściej jest to
            oczekiwanie, że dziecko będzie szczęśliwe. Z tego, co piszesz wynika, że zdajesz
            sobie sprawę z trudnej sytuacji ludzi o innej orientacji i głęboko im
            współczujesz. Zakładam więc, że rozumiesz w tej sytuacji obawy matki, która
            nagle uświadamia sobie co czekać może jej dziecko. To samo dotyczy matek
            dzieci, które zapadają na jakąś chorobę, ulegają wypadkowi czy cokolwiek,
            co zmniejsza ich możliwości bycia szczęśliwymi w "normalny" sposób.

            Reakcje Twoje są naprawdę zbyt emocjonalne, moim zdaniem
            skromnym, oczywiście ;-)
            • Gość: OIeńka Kamfora, jak możesz tak odwracać kota ogonem? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.04, 17:39
              Czy gdyby jakaś matka napisała tu "ale mnie spotkało nieszczęście, mój syn się
              ożenił z Żydówką, jakie on będzie miał trudne życie w Polsce i w ogole runęły
              moje plany na błękitne oczy wnuków" to też byś komuś takiemu przyznała rację?
              napisałabyś, ze jest troskliwą matką?

              Analogia z niepełnosprawnością jest żadna. Homoseksualizm to nie choroba. Stan
              choroby jest dysfunkcją, homoseksualizm nie. Homofobia za to i owszem.

              pozdrawiam :)
              • kamfora mogę odwracać kota ogonem 17.01.04, 18:15
                a nawet dwa koty - bo mam :-)
                (niektórzy twierdzą, że trzeciego mam w głowie, ale ja im nie wierzę;-)


                Można powiedzieć: "postaraj się nie postrzegać tego jako nieszczęście".
                Właśnie: "postaraj się" a nie: "nie wolno ci". Nie można zmusić nikogo,
                żeby czuł tak, jak ja uważam za słuszne. Nie można zabronić mu mówić/pisać
                o swoich uczuciach - jakiekolwiek by były.

                Jeszcze jedna rzecz, o której chciałabym napisać - to nadużywanie
                niektórych słów. Znam takie panie, które potrafią z płaczem mówić:
                "takie nieszczęście mnie dziś spotkało, oczko w nowych rajstopach mi poszło!"
                W związku z tym, że nie są to odosobnione przypadki - sugerowałabym
                trochę więcej dystansu do jednostkowej wypowiedzi na forum.

                PS Naprawdę nie rozumiem tego z Żydówką. I w ogóle nie przypominam sobie,
                żebym jakąś rację przyznawała Dobrosi - w pierwszym moim do niej poście wyraziłam
                coś w rodzaju ubolewania, że zamiast rozmawiać z dorastającym dzieckiem -
                podejrzewa je o bycie kimśtam.
                Przyznaję natomiast każdemu prawo (och, co by było, gdybym nie przyznała?;-)
                do indywidualnego odczuwania szczęścia i nieszczęścia.
                • yagnieszka Od pani z psami do pani z kotami ;o) 17.01.04, 18:35
                  kamfora napisała:
                  I w ogóle nie przypominam sobie,
                  > żebym jakąś rację przyznawała Dobrosi - w pierwszym moim do niej poście
                  wyraził
                  > am
                  > coś w rodzaju ubolewania, że zamiast rozmawiać z dorastającym dzieckiem -
                  > podejrzewa je o bycie kimśtam.

                  No i to mnie okropnie zdziwilo w Twojej wypowiedzi. Bardzo sobie cenie Twoj
                  zrownowazony ton w kazdym watku i jakos ten Twoj szybki zarzut autorce watku,
                  ze "podejrzewa a nie rozmawia wiec ma klopot z kontaktem z dzieckiem" (wiem,
                  ze to nie jest dokladny cytat :D)mnie zaniepokoil. Kwestia BYCIA
                  HOMOSEKSUALISTA to przede wszystkim "samo-podejrzenie" osoby, ktorej to
                  dotyczy. Zanim sobie taki czlowiek sam tego w glowie nie ulozy nie ma co
                  oczekiwac od reszty rodziny, ze bedzie odczuwac cokolwiek wiecej
                  niz "podejrzenia".
                  Taka historyjka a propos. W zeszlym roku nasza ontaryjska prasa opisywala
                  sytuacje mlodego czlowieka, ktory chcial jako swojego partnera na prom (cos w
                  rodzaju polskiego balu maturalnego) zaprosic swojego boyfrienda. Szkola byla
                  temu przeciwna, w koncu pod naciskiem Board of Education i mediow, wyrazono
                  zgode i obaj chlopcy mogli byc uznana przez szkole para na prom. Przy okazji
                  drukowano wywiady z chlopakiem, Jego rodzina itd. Pamietam pytanie do
                  rodzicow, czy zdawali sobie sprawe z homoseksualizmu Ich syna i jak na to
                  zareagowali. Odpowiadziala matka, ze od kilku lat wyczuwali, ze Ich syn jest
                  homoseksualista ale nie rozmawiali z Nim na ten temat, natomiast gdy w koncu
                  On sam Im to zakomunikowal, przyjeli to jako naturalne potwierdzenie Ich
                  oczekiwan i podejrzen - nie byli zaskoczeni i juz samo wypowiedzenie glosno
                  tego, co Im sie wydawalo nie bylo "wielka sprawa".
                  Podobnie moze byc z autorka watku. Cos widzi, analizuje, "podejrzewa", szuka w
                  sobie sposobu by sie z tym wszystkim pogodzic ZANIM mlody czlowiek "oglosi
                  swiatu", ze jest kim jest. To, ze sobie z jej dzieckiem roznych rzeczy nie
                  mowia nie musi byc konsekwencja braku dobrej komunikacji - to moze byc
                  czas "zbierania mysli" przez obie strony. Forma tego jest zapewne Jej post na
                  Forum. Nie wszystko da sie przyjac "ot tak".
                  • kamfora Do pani z psami od pani z kotami ;o) 17.01.04, 18:53
                    yagnieszka napisała:

                    > jakos ten Twoj szybki zarzut autorce watku,
                    > ze "podejrzewa a nie rozmawia wiec ma klopot z kontaktem z dzieckiem" (wiem,
                    > ze to nie jest dokladny cytat :D)mnie zaniepokoil. Kwestia BYCIA
                    > HOMOSEKSUALISTA to przede wszystkim "samo-podejrzenie" osoby, ktorej to
                    > dotyczy. Zanim sobie taki czlowiek sam tego w glowie nie ulozy nie ma co
                    > oczekiwac od reszty rodziny, ze bedzie odczuwac cokolwiek wiecej
                    > niz "podejrzenia".

                    Masz rację - zarzut był zbyt szybki i zapewne krzywdzący. Inna sprawa, że
                    to było moje odczucie, moje "wydajemisię" . A wydaje mi się, że
                    rozmowa jest zawsze bardzo ważna. Bodaj czy nie najważniejsza w przypadku
                    dorastającego dziecka.
                    Wiem, wiem - to taka moralina...:-(
                    (może z tym moim kotem w głowie to nie taka bzdura? ;-)
                • Gość: OIeńka Re: mogę odwracać kota ogonem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.04, 18:59
                  Idź powiedz do rasisty "postaraj się nie widzieć w Czarnych podludzi. Twoje
                  emocje są zrozumiałe i wcale nie jesteś s*synem. sa wręcz typowe dla populacji,
                  masz prawo odczuwać swoje nieszczęscie zwiazane z koniecznościa życia z nimi na
                  1 planecie" ;)

                  > Nie można zabronić mu mówić/pisać
                  > o swoich uczuciach - jakiekolwiek by były.

                  no właśnie - dlaczego zabraniasz mi? :)
                  ja mam autentyczny problem - odruch wymiotny kiedy czytam rasistów, homofobów,
                  antysemitów i tym podobne egzemplarze :))

                  na Marsa niech lecą ;D


                  Kamfora, ja rozumiem, że ludzie przesadzają - z tym oczkiem itd. Ale wątpię,
                  żeby ktoś tu opublikował posto treści "prosze o wsparcie, bo mi się pończoszki
                  podarły i w związku z tym, czuję się fatalnie" :) już zreszta sobie wyobrażam,
                  te posty psich hologów - "ah, łączę się z Tobą w bólu, ja tez tak miałam"
                  albo "co prawda kiedyś podarły mi się majtki, ale potrafię się wczuć w Twoje
                  położenie jak sądzę" albo "trzymaj się, jesteśmy z Tobą, jest tu nawet
                  specjalistycne Forum Mazgaje, tam lekarz udzieli Ci profesjonalnego wsparcia".

                  Jesli ktoś pisze, ze homoseksualizm dziecka krzyżuje JEGO PLANY i jest
                  nieszczęściem, to ja uważam, że ztym kimś coś jest nie tak. Ale przecież, skoro
                  jak mówisz, to nadużycie słowa "nieszczęście" a wątkownica tylko chciała jak
                  gdyby westchnąć, to tym bardziej nic jej nie bedzie, prawda? ;)

                  • kamfora odruchy i inne tego typu 17.01.04, 19:19
                    Gość portalu: OIeńka napisał(a):

                    > Jesli ktoś pisze, ze homoseksualizm dziecka krzyżuje JEGO PLANY i jest
                    > nieszczęściem, to ja uważam, że ztym kimś coś jest nie tak.

                    Pewnie jest "coś nie tak" - ale czy to oznacza, że nie ma on prawa żyć
                    właśnie taki?

                    Nie "zabraniam" Ci pisać - gdzież bym śmiała! Tak tylko czasem mam ochotę
                    trochę poćwiczyć język, żeby nie stanął kołkiem ;-)
                    Jeśli mówię, co myślę - to wcale nie znaczy to, że to jedynie_słuszna_prawda -
                    to znaczy po prostu tylko tyle, że ja tak myślę, że to prawda.
                    Lubię kontrargumenty - zmuszają do wymyślania coraz to nowych argumentów.
                    Moje argumenty nie zawsze są wysokiego lotu (hmmm...może lepiej: rzadko bywają
                    wysokiego lotu :-) - ale są moje i jestem do nich przywiązana od momentu
                    ich wyartykułowania. Nie znaczy jednak, że nie jestem w stanie się "odwiązać"
                    jeśli kontrargument będzie lepszy :-)
                    • Gość: OIeńka Re: odruchy i inne tego typu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.04, 19:23
                      > Pewnie jest "coś nie tak" - ale czy to oznacza, że nie ma on prawa żyć
                      > właśnie taki?

                      a kto wątkownicy żyć zabrania? :D

                      > Jeśli mówię, co myślę - to wcale nie znaczy to, że to jedynie_słuszna_prawda -
                      > to znaczy po prostu tylko tyle, że ja tak myślę, że to prawda.

                      welcome to the club ;D
                      ale jesteśmy w mniejszości, hihihi :)
                  • yagnieszka Olenka? 17.01.04, 20:22
                    Gość portalu: OIeńka napisał(a):

                    > Jesli ktoś pisze, ze homoseksualizm dziecka krzyżuje JEGO PLANY i jest
                    > nieszczęściem, to ja uważam, że ztym kimś coś jest nie tak.

                    Olenka, czytaj uwaznie, co kto pisze. To jest DOKLADNIE to, co napisala
                    autorka watku:
                    "Mam podejrzenia, że moje dorastajace dziecko jest osobą o odmiennej
                    orientacji seksualnej.Jestem zrospaczona,wszystko straciło dla mnie sens,
                    nie potrafie z tym żyć.Czy są wśród was osoby które spotkało podobne
                    nieszczęście. Tylko nie piszcie że mogło by być gorzej,wiem o tym mogłabym
                    mieć dziecko upośledzone, ciężko chore, itd.
                    d."

                    Nie ma tu mowy o "krzyzowaniu planow" a kwestia nieszczecia tez ma kontekst.
                    Na podstawie tego tekstu zarzucasz kobiecie homofobie i przyrownujesz Jej
                    wyznanie, ze nie potrafi z tym zyc do rasizmu. To sa bardzo daleko idace
                    wnioski. Poza tym jestes niekonsekwentna - homofobia Twojego przyjaciela z
                    Nebraski jest OK, natomiast wyrazenie watpliwosci przez matke, ktora nie wie
                    jak sobie poukladac swiat z "nowym" obrazem swojego dziecka to juz prawie
                    zbrodnia przeciw ludzkosci w Twoich oczach. Co Ty wiesz o homofobii? Ciebie to
                    nie dotyczylo i nie dotyczy, bo wedlug Twoich wlasnych slow wielokrotnie tu
                    deklarowanych jestes heteroseksualna a dzieci miec nie zamierzasz, natomiast
                    homofobia moze uderzyc w autorke watku i w Jej dziecko. I trudno sie dziwic,
                    ze kobieta z tego powodu nie skacze do gory z radosci i nie wiesza balonow na
                    plocie.
                    Tak pomysl czasem, Olenka, zanim co napiszesz OK?
                    • Gość: OIeńka Jadźka? ;) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.04, 20:53
                      No własnie - zatrzymajmy sie nad zdaniem "wszystko stracilo dla mnie sens".
                      Co moze stracic sens w obliczu homoseksualizmu dziecka?

                      Nie, homofobia Jędrusia nie jest ok. I nie raz dawałam temu na tym forum wyraz,
                      wiec nie bździj, bo bedziesz miała nieczyste sumienie (znaczy, jeszcze
                      bardziej ;) Mam jednak wątpliwosci, czy jest homofobią de facto. Jakoś nie
                      potrafię sobie wyobrazić Rybci czy Jędrka zakładających taki wątek.
                      Bo to są Ludzie.

                      Co ma do rzeczy fakt, ze nie zamierzam miec dzieci? Oszalałaś? Homofobia jak
                      najbardziej dotyka kogos szalenie mi bliskiego. Przestań wiec pleść, bo to co
                      uprawiasz nazywa sie wishful thinking.
                      • yagnieszka Jakkolwiek pieknym jest... 17.01.04, 21:57
                        ...imie Jadwiga, nie nosze go i nie zasluguje na Jadzkowanie z Twojej strony,
                        Olenka. Wiec daruj sobie. Z gory dziekuje.

                        Cytat z Olenki: "Jakoś nie potrafię sobie wyobrazić Rybci czy Jędrka
                        zakładających taki wątek. Bo to są Ludzie."

                        Czy sugerujesz wiec, ze autorka watku nie jest czlowiekiem, a moze
                        Czlowiekiem? Uwazasz, ze watpienie, zalamywanie sie, martwienie, protestowanie
                        przeciwko czemus, na co nie ma sie wplywu to nie sa cechy Ludzkie?
                        Plesc? Ja nie plote, ja Ci tylko tlumacze, ze syty glodnego nie zrozumie i
                        chocby ten Twoj najblizszy czlowiek byl Ci tak bliski jak koszula, to ani
                        Ciebie nie ukrzywdzi homofob, ani Twojego dziecka. I oczywiscie, szlachetnym
                        jest nieslychanie cierpiec za miliony ale brakiem szacunku jest proba stwiania
                        takiego cierpienia na rowni z faktycznie doswiadczanym przez jednostke.
                        To, ze nie zamierzasz miec dzieci ujmuje Ci prawdopodobienstwa zostania
                        zaskoczona czyms nieprzyjemnie matka. Cokolwiek by to "cos" nie mialo byc.
                        Ujmuje Ci tez przy okazji calej masy przyjemnosci ale nie o tym tu mowa. Kazda
                        matka ma wobec swoich dzieci oczekiwania, marzenia, kazda wyobraza sobie jak
                        to bedzie gdy... dziecko zacznie siedziec, pojdzie do szkoly, bedzie wybierac
                        zawod, zalozy rodzine... To sa jak najbardziej naturalne ludzkie mysli i sny.
                        Jezeli z jakichs powodow zostaja zaklocone, czlowiek potrzebuje czasu zeby
                        zaczac widziec nowe szanse i mozliwosci jakie niesie mu ta nowa rzeczywistosc.
                        Pospiech jest dobry przy lapaniu pchel a co nagle to po diable. Rowniez, a
                        moze glownie, przy osadzaniu ludzi na podstawie 3 zdan jakie pisza na
                        publicznym Forum. Nie wylewaj dziecka z kapiela, bo jak slusznia zauwazyla
                        Ewa, tacy jak Ty czynia czesto wiecej szkody niz pozytku mimo bardzo
                        szczytnych idealow i niewatpliwie dobrych checi.
                        • Gość: OIeńka hehe IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.04, 22:18
                          skoro "pieknym jest" to czemu piszesz "nie zasługuję, daruj sobie"?

                          Przeciwko czemu protestowanie? Przeciwko orientacji dziecka? Dobre...

                          Jasne - moich bliskich homofob nie ukrzywdzi, poniewaz zanim to zrobi zmiotę go
                          z powierzchni ziemi.

                          a teraz do rzeczy

                          Gdyby wątkownica była dobrą matką, napisałaby "jak mogę wesprzeć moje dziecko?".
                          A napisała - ja mam problem, mój świat stracił sens, moje nieszczęście itd.
                          Dlatego źle o niej myślę i jej dziecku współczuję. A o Vaterze Morganie myślę,
                          że jest dobrym ojcem.

                          Nie truj mi o oczekiwaniach w stosunku do dzieci, bo z tego sie większa część
                          nieszczęść dzieci bierze. I błagam daruj sobie przysłowia ludowe...A wiesz co
                          Tobie ujmuje humanistycznej wiarygodności? Permanentne używanie mroźnego
                          słowa "pasierbica". Więc nie nauczaj, bo wiele mozna o Tobie powiedzieć, ale
                          napewno nie to, ze jestes wrażliwa. Skoro już zdecydowałaś się przenieść
                          polemikę na płaszczyznę ad personam. Droga Jadźko.

                          • kamfora macocha i pasierbica 17.01.04, 22:32
                            Gość portalu: OIeńka napisał(a):

                            > A wiesz co
                            > Tobie ujmuje humanistycznej wiarygodności? Permanentne używanie mroźnego
                            > słowa "pasierbica".

                            Mam w pracy koleżankę, która o żonie swojego ojca mówi "moja macocha".
                            Do tejże macochy zwraca się po imieniu i Bogu dziękuje, że ojciec spotkał
                            ją i się z nią ożenił - po śmierci swojej pierwszej żony a matki mojej koleżanki.
                            Ponoć ta macocha również używa słowa "moja pasierbica".
                            Może warto przywrócić słowom ich pierwotne znaczenie, a nie to z bajek?
                            • Gość: OIeńka faktem jednakowoż pozostaje IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.04, 22:35
                              że "pasierbica" ma w jezyku polskim negatywne konotacje

                              fajni mówią o psierbicach po imieniu albo "córka mojego męża" :)
                              • jmx Re: faktem jednakowoż pozostaje 17.01.04, 22:46

                                Ale Yagnieszka nie ma "męża" a gdyby pisała po imieniu, np. Ziuta to nie
                                byłoby wiadomo o co chodzi ;-). Dla mnie pasierbica nie ma znaczenia
                                pejoratywnego, ot, to po prostu - przybrana, nie rodzona "córka".
                                • Gość: OIeńka no to "córka mojego Józka" :)) n/t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.04, 23:06
                                  • jmx Re: no to "córka mojego Józka" :)) n/t 18.01.04, 01:18

                                    Ale to tak brzmi jakby chodziło o wnuczkę... albo co gorsza o niewolnika ;-D
                                    • Gość: Oleńka :DDDDDD n/t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.04, 20:25
                              • Gość: Sisi Re: faktem jednakowoż pozostaje IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.04, 22:47
                                Nie każdy chce używać w internecie imion swojej rodziny (z różnych względów) a
                                pisanie "córka mojego męża" trochę długim jest. Dla mnie negatywne jest jak
                                odmawia się drugiemu wrażliwości i wiarygodności na podstawie jednego słowa,
                                które ma rzekomo negatywne konotacje.
                                • Gość: OIeńka to słowo jest tylko jedynym z rozlicznych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.04, 23:08
                                  grzechów Jadźki - od 4 miesiecy czytam ją kilka razy w tygodniu, wiec już wiem
                                  niestety.
                              • kamfora Re: faktem jednakowoż pozostaje 17.01.04, 22:48
                                Gość portalu: OIeńka napisał(a):

                                > fajni mówią o psierbicach po imieniu albo "córka mojego męża" :)

                                No tak - ale zauważ, że określenie "córka mojego męża" jest obojętne
                                wobec mojego stosunku do tejże córki męża. Natomiast "moja pasierbica"
                                sugeruje jakąś bliskość, rodzinę po prostu.
                                Ale to już kwestia skojarzeń :-)
                                • Gość: OIeńka Re: faktem jednakowoż pozostaje IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.04, 23:10
                                  nie - mam odwrotne skojarzenie, acz oczywiscie dodatkowo przepuszczone przez
                                  Yagnieszki inne, w mojej ocenie, niewrażliwości.
                                  • yagnieszka Skoro zeszlismy na prywatne zycie Yagnieszki ;o) 17.01.04, 23:23
                                    Nie mam meza. Mam natomiast "druga polowe", te sama od ponad juz 20 lat. Owa
                                    polowa ma corke, przy ktorej narodzinach bylam obecna i ktora wychowujemy
                                    razem od ponad juz 17 lat. Jakiekolwiek nie bylyby konotacje slowa pasierbica
                                    w jezyku polskim, gdybym zaczela pisac moja step-daughter (a slowo to nie ma
                                    ZANDYCH negatywnych konotacji w angielskim) ktos by mi tu zaraz "uprzejmie"
                                    przypomnial, ze jest odpowiednie slowo w jezyku polskim ;o) No bo jest. Nie
                                    widze powodu zeby podawac tutaj dziewczyny imie ani imie mojej drugiej polowy,
                                    bo nawet moje wlasne bywa nieuprzejmie przekrecane - to wystarczy. Tyle o
                                    pasierbicy. Pozostane przy niej, bo to, co jest miedzy nami dwiema jest miedzy
                                    nami dwiema i nikomu nic do tego - ani ja nie musze nikomu udowadniac mocy
                                    naszych wzajemnych stosunkow, ani czyjekolwiek zdanie na ten temat wyrazone na
                                    Forum nie ma zadnego wplywu na rzeczywistosc.
                                    Olenka jest mloda osoba sadzaca wszystko i wszystkich powierzchownie i bardzo
                                    emocjonalnie. Taka postawa jest charakterystyczna dla wielu mlodych ludzi,
                                    bywa meczaca ale w sumie jest to przywilej wieku. Cokolwiek by nie powiedziec,
                                    dorastanie bywa bardzo stersujace i to sie daje wyczuc w wielu postach tejze
                                    Olenki - wrazliwej? subtelnej? wyksztalconej? doswiadczonej? tolerancyjnej?
                                    zyczliwej ludziom? open-minded?
                                    • Gość: OIeńka GRZESZNICA!!!! ;) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.04, 23:27
                                      Gdybys myslała o niej ciepło, pisałabyć "córa mojego partnera". Chyba że powoli
                                      wywiewa Ci z głowy rodzimy język.

                                      Cieszę się, że źle mnie oceniasz, bo widzę jakie masz oko - martwiłabym się
                                      gdyby było odwrotnie :)))
                                      • jmx Re: GRZESZNICA!!!! ;) 18.01.04, 01:30

                                        A pamiętasz co o partnerach pisała Marusia? ;-)
                                        • Gość: Oleńka właśnie dlatego proponuję to Jadźce IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.04, 20:29
                                          pasuje do niej ;DDDDDDD
                                      • yagnieszka Czy tego nie bylo w spisie lektur? 18.01.04, 06:16
                                        Gość portalu: OIeńka napisał(a):

                                        > Gdybys myslała o niej ciepło, pisałabyć "córa mojego partnera". Chyba że
                                        powoli
                                        >
                                        > wywiewa Ci z głowy rodzimy język.

                                        Olenko, siegnij kiedys po "Krola Lira" wielkiego W.S. - bardzo pouczaja
                                        lektura w materii, ktora starasz sie tu zajmowac. Bardzo pouczajaca,
                                        zapewniam. Czy to w oryginale, czy w przekladzie na polski. Warto.
                                        • Gość: Oleńka ;DDDDDDDDDD n/t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.04, 20:30
                  • kwieto hahahahahahahaha 18.01.04, 14:17
                    > no właśnie - dlaczego zabraniasz mi? :)
                    > ja mam autentyczny problem - odruch wymiotny kiedy czytam rasistów, homofobów,
                    > antysemitów i tym podobne egzemplarze :))
                    >
                    > na Marsa niech lecą ;D

                    Ktos tu niedawno gardlowal o "wrogach wolnosci" :"PPPP

                    Znaczy ze "wolnosc dla wszystkich oprocz antysemitow, homofobow i tych wobec ktorych Olenka
                    ma odruch wymiotny". Pieknie, pieknie :"PP
                    • Gość: Oleńka hehehehehehe IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.04, 20:27
                      oczywiście, że wolność dla wszystkich, z wyjątkiem wrogów wolnosci. Może kiedyś
                      pojmiesz ten paradoks :))))

                      acz wielkiej nadziei nie mam :DDDDDD
    • maly.ksiaze Spróbuj, jeśli potrafisz... 17.01.04, 17:20
      ...nie myśleć o tym w kategoriach nieszczęścia. To do niczego nie prowadzi.
      Jeśli Twe przypuszczenia są trafne, Twoje dziecko może czekać dość trudne
      życie. Aby sobie z tym dobrze radzić, musi być silne psychicznie. Twoja nerwowa
      reakcja, jeśli ją okażesz, może zniszczyć jego samoocenę. Kochaj dalej i bądź
      gotowa pomóc, gdy będzie potrzeba. Jakby patetycznie to nie zabrzmiało - to
      Twój obowiązek.

      Ja starałbym się traktować owo 'dorastające dziecko' normalnie, ignorując całą
      sprawę. W końcu większość rodziców nie rozmawia ze swoimi dziećmi o sprawach
      seksu, więc i Ty nie musisz.

      Paradoksalnie, jeśli do tej pory byłaś zwolenniczką 'zimnego wychowu', może Ci
      to pomóc. Po prostu nic nie zmieniaj, trzymając do całej sfery dystans. Ale
      życzliwie.

      Jak pogodzić się samemu z tym faktem? Mnie osobiście pomaga w takich
      przypadkach uświadomienie sobie, że wśród wszystkich szczęść i nieszczęść,
      które przytrafiają się ludziom, to co mnie spotyka, jest takie łagodne i
      niewinne. Można z tym żyć, chodzić po ulicy, rozmawiać z ludźmi, jeść, pić,
      śmiać się i bawić. Głowa do góry... Wiem, wiem, miałem nie pisać, że mogło byc
      gorzej. Ale nie to mam na myśli. Mi chodzi o to, że to o czym piszesz jest - w
      zasadzie - tolerowane i nie budzi litości. Łatwiej żyć.

      Pozdrawiam,

      mk.
      • yagnieszka Re: Spróbuj, jeśli potrafisz... 17.01.04, 17:49
        ... poczekac czas jakis. Nie wiem, co znaczy "dorastajace dziecko" - ile to
        dokladnie jest lat :o) Wielu mlodych ludzi nawet do polowy lat 20tych
        przechodzi przez rozne fascynacje seksualne, bywa bi- itd. Tak dlugo jak
        wiedza jak sie zabezpieczyc przed ewentualna choroba, trudno w to wkraczac.
        Masz watpliwosci? Twoje dziecko tez zapewne je ma i NIKT mu nie pomoze ich
        sobie rozwiazac - tylko czas i jego wlasne poszukiwania siebie. Czujesz sie
        oszukana przez los? To dosc typowe u wiekszosci rodzicow, ktorzy budza sie z
        przekonaniem, ze ich dzieci sa homoseksualistami. Nie musisz czuc sie winna za
        te uczucia ani nie musisz ich na sile w sobie zmieniac. W takich
        okolicznosciach czas jest naprawde najlepszym przyjacielem. Tak dlugo jak
        Twojego dziecka nikt nie bedzie do niczego zmuszal ani w zaden sposob
        wykorzystywal, nie masz powodu do niepokoju. A perspektywa braku wnukow? Coz,
        z tym tez roznie moze byc :o) Milosc miedzy rodzicami a dorastajacymi czy
        doroslymi dziecmi jest pelna wyzwan i zakretow - trafilas na wlasnie taki czas
        pelen wyzwan i zakretow. Jak na drodze - warto zwolnic i na spokojnie
        przyjrzec sie temu, co wokol Ciebie. NA SPOKOJNIE :o) Zwerbalizuj sobie sama,
        co Ci najbardziej przeszkadza w konstatacji, ze Twoje dziecko jest
        homoseksualista i powolutku, powolutku (bez pospiechu!!!!) staraj sie z tym
        oswajac. To jest proces, nie oczekuj, ze z dnia na dzien polubisz te nowa
        rzeczywistosc ale przejdzie ten dzien. Naprawde :o)
        Pozdrawiam.
        • maly.ksiaze Reasumując... 17.01.04, 20:30
          ...nic nie rób. Żadnych nerwowych ruchów. Masz przecież czas. I nie myśl o tym
          za dużo.

          Pozdrawiam,

          mk.
          • jmx Re: Reasumując... 17.01.04, 21:13

            A moze warto z dzieckiem porozmawiać? Delikatnie, z wyczuciem?
            Może autorka wątku się po prostu myli i zamartwia niepotrzebnie?

            Nie przypuszczałam, że ten wątek zamieni się w taką przepychankę ;-/.
            Mam nadzieję, że Dobrosia jeszcze tu zajrzy...
            • Gość: OIeńka poczekaj, poczekaj.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.01.04, 21:16
              zaraz zajrzy Terry :DDDD
            • maly.ksiaze Re: Reasumując... 17.01.04, 21:36
              > A moze warto z dzieckiem porozmawiać? Delikatnie, z wyczuciem?
              > Może autorka wątku się po prostu myli i zamartwia niepotrzebnie?
              Pogadać zawsze można. Tylko o czym konkretnie?

              Pozdrawiam,

              mk.
              • cossa Re: Reasumując... 17.01.04, 22:32
                pytasz o czym konkretnie

                wydaje mi sie, ze warto dac do zrozumienia,
                ze niezaleznie od orientacji - bedzie go kochac, nie odrzuci go

                ostatnio zupelnie przypadkiem
                na spacerze z rodzicami
                pojawil sie temat homoseksualizmu
                i poznalam ich poglady na ten temat
                gdyby autorka watku sprowokowala krotka wymiane zdan
                moglaby powiedziec "gdyby sie zdarzylo.. to.."

                warto sprobowac okazac zrozumienie
                syn, jesli faktycznie jest homoseksualista
                bedzie mial wystarczajaco klopotow ze soba
                i dlatego warto samemu sie z tym uporac


                pozdr.cossa
                (nie-rodzic)
    • witch-witch Re: Dzieci sa dziecmi.... 17.01.04, 17:49
      ...i takini powinny byc. A dlaczego nie cieszysz sie faktem ze jest zdrowy, ze
      nie ma jakiegos tam raka albo ze nie jest zwariowanym sexistom.
      Chlopcy czsami lubia experymentowac. Ma do tego prawo to jego zycie...
      W najgorszym zas wypadku nie bedziesz miala jego wnuczkow co rok na wakacje.
    • Gość: od rodzica Re: Do rodziców "innych dzieci" IP: *.acn.waw.pl 17.01.04, 20:56
      Wszystko ci tutaj powiedzieli. Sami i o to nie proszeni. Nie wiedziałas ?
    • procesor Re: Do rodziców "innych dzieci" 18.01.04, 00:05
      dobrosia5 napisała:
      > Mam podejrzenia, że moje dorastajace dziecko jest osobą o odmiennej
      > orientacji seksualnej.Jestem zrospaczona,wszystko straciło dla mnie sens,
      > nie potrafie z tym żyć.Czy są wśród was osoby które spotkało podobne
      > nieszczęście. Tylko nie piszcie że mogło by być gorzej,wiem o tym mogłabym
      > mieć dziecko upośledzone, ciężko chore, itd.

      Moje dziecko jest jeszcze zbyt młode by miec takie problemy więc nie udzielę ci
      wsparcia jako osoba znająca ten problem z autopsji.
      Wiem że mnóstwo nieprzyjemnych komentarzy juz ci tu wpisano - ale mam nadzieje
      że zajrzysz tu jeszcze.

      Po pierwsze - na razie jak sama piszesz to tylko podejrzenia. Nie pisałaś
      chłopak to czy dziewczyna i w jakim wieku. Myślę że to istotne.
      Drugie - co nasunęło ci na myśl takie przypuszczenia? Szkoda że nie napisałaś,
      może to tylko twoje przewrażliwienie?
      Każde dziecko przechodzi w pewnym okresie życia fascynację własną płcia.
      Poczytaj w podrecznikach i poradnikach psychologii rozwojowej dziecka.

      Piszesz że jestes zrozpaczona, że nie potrafisz z tym zyć.
      Potrafisz, tylko cięzko by ci było się z tym pogodzic na poczatku.. Ale
      pamiętaj - przeciez to jeszcze nie PEWNOŚC.
      Masz prawo do własnych uczuć. Masz prawo do własnych lęków. Masz prawo czuć sie
      źle z tymi podejrzeniami.
      Nie przejmuj się wypisywanymi tu przez "empatycznych" forumowiczów ocenami.

      Poszukaj lektur - o ile pamiętam jest taka książka pani Johnson "Przypnij do
      kapelusza kwiat pelargonii i zdecyduj się być szczęśliwa". Owszem - takie
      optymistyczne i amerykańskie - ale może własnie tego co trzeba? To dobre "na
      pokrzepienie serc".

      www.merlin.com.pl/sklep/sklep/strona.szukaj?zet=esxxfshrlopislovqcgrqcpbivkdlc&fraza=&dzial=1&ile=15&kategoria=&tytul=&osoba
      =Barbara+Johnson+&firma=&data=&isbn=&sort=tytul

      A żeby naprawde fachowej pomocy się doczekac - umów sie na wizyte z
      psychologiem. Powinien pomoc ci wyjasnić watpliwości, powie na co zwrócic
      uwage, a może rozwiej twoje obawy?

      Jeśli sie nie zniechęciłąś do tego forum - odezwij się.
    • kwieto To moze ja zadam pytanie: 18.01.04, 14:29
      Dlaczego homoseksualizm dziecka sprawia, ze "wszystko stracilo sens"?
      Dlaczego piszesz, ze "nie potrafisz z tym zyc"?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja