dziecko, rozwód, nowa miłosć, i nowe problemy

07.02.02, 08:34
czytalam wasze [posty o rozwodzie-skad brać siły? U mnie tez tak było. Przez
półtora roku wahałam sie. Bałam sie o naszą córkę i o pieniądze. Byłam
przerazona. Jednak brak miłości jeszcze bardziej mnie przerazał. Wnosłam w
koncu pozew. Poczułam sie jakby lepiej. A mąż nagle zrozumiał, ze wszystko
stracił, i chcił wrócić. Ale za późno. Juz nie chcialam ponizania i mieszania z
błotem.
Poznałam kogos. Było wspaniale, ale pojawiły sie problemy, bo... mam dziecko.
On jeszcze jej nie zna. Chcial poznac, ale jeszcze nie mogłam tego zrobić
rodzicom. Nie minęło pol roku nawet, a ja juz mialabym przyprowadzic nowego
faceta do domu? Mieszkam z rodzicami, wiec im powiedzialam o nim. Musialam, bo
przecież czesto wychodziłam z domu, a nie mogłam zostawic córki samej.
Teraz jest ciężko, on chce ze mną być, ale sie obawia o córkę, jak to bedzie
itd. Nie wiem co mam rozbić, jak sie zachowywać. Jak to wszystko bedzie? Bardzo
chcialabym sobie z nim ułozyc zycie, ale nie wiem czy nie przysporze mu
klopotów tylko. Tak bardzo sie boje ze jak to nie wyjdzie, to ze znowu bede
sama, tyle ze tym razem chyba juz o końca...

Czy któraś z was miala podobne problemy? proszę napiszcie jak sobie radziłyście
    • orchide Re: dziecko, rozwód, nowa miłosć, i nowe problemy 07.02.02, 09:21
      Wiem co czujesz, bo sama jestem w podobnej sytuacji! jest mąż , który nie był
      Tym z wielkiej miłości , tylko wpadliśmy, są dzieci i on ten wyśniony. Ja
      jeszcze nie podjęłam decyzji o opuszczeniu męża i wyprowadzeniu się. Ale
      intensywnie myślę. Natomiast wiem , że jeśli zdecyduję się na ten krok ,
      zostanę sama, tz czasem nie sama, ale na stałe tak zeby zasypiać ze mną i
      budzić się w obięciach tej kochanej osoby na pewno nie będę. Moje dzieci nie
      sądzę żeby zaakceptowały taką sytuację, tak że nadal będę się ukrywać tylko
      przed kimś innym, dziecmi które bardzo wiele dla mnie znaczą i nie mogę ich
      krzywdzić, choć częściowo już to robię , przez tą farsę jaką jest podwójne
      życie. Nie mogę odejść od męża tak po prostu i to nie dlatego że boję się czy
      sobie poradzę finansowo , tylko z uwagi na dzieci - teraz mają fikcyjne
      małżeństwo rodziców , potem.. Ciągle się waham , ale nie chcę by moja decyzja
      była pochopna, zdecydować się na samotność na zawsze, czy wybrać samotność we
      dwoje jest bardzo ciężka, Czekam na ?! sama nie wiem co.
      • marzena_24 Re: dziecko, rozwód, nowa miłosć, i nowe problemy 07.02.02, 09:34
        ja to zrobiłam, bo juz nie chciałam dłuzej okłamywać męża, rodziców, i dziecka
        było mi zal, ona bardzo cierpiała,,jak widziaała, ze sie kłucimy. Nie
        chodzilismy razem na spacery, tylko jedlismy czasami razem, nie rozmawialismy
        itd...
        Nie żałuje jak narazie choc finansowo wymiękam, ale tak strasznie sie boje, ze
        ten teraz poprostu stchórzy
        • orchide Re: dziecko, rozwód, nowa miłosć, i nowe problemy 07.02.02, 11:51
          U mnie jest podobnie straszne awantury , wszystko osobno , spotykamy się w
          drzwiach, może ostatnio trochę się zmieniło z uwagi na to że wie ze faktycznie
          myśle o rozstaniu i poczyniłam kroki. Teraz chciałby wszystko naprawić , ale
          jest ten trzeci...Jesli się boisz jak to się ułoży z tym trzecim , to tak jak
          ja staraj się na nic nie nastawiać, czerpać chwilową przyjemność. Sprobuj jemu
          nic nie narzucać , raczej niech on się wypowie pierwszy wtedy chyba
          rozczarowanie mniejsze.Ja tak robię, żednych wypraw w przyszłość, a jeśli
          czasem pyta to owszem jest dla niego miejsce w moim życiu , ale nie w moim
          domu i nie przy moich dzieciach. Bardzo boję się samotnego mieszkania ,
          samotnego zasypiania i budzenia się. Pozdrawiam i głowa do góry , Ułoży się
          jesteś jeszcze młoda.
    • Gość: anika Re: dziecko, rozwód, nowa miłosć, i nowe problemy IP: *.*.*.* 07.02.02, 14:21
      Mam to za sobą. I choc nie bylo łatwo podjąc decyzję o rozwodzie - ze wzgledu
      na dziecko, na to gdzie się podzieję (bo mieszkanie było męża), to
      zaryzykowałam. Przede wszystkim dlatego, że nie chciałam aby moje dziecko miało
      taki obraz rodziny - kłótnie, wrogość i brak poczucia bezpieczeństwa. Ja na
      szczęście miałam i mam dobrą pracę i pomocnych rodziców. Teraz mam świadomość,
      że gdybym została z mężem, niczego bym przez te parę lat nie osiągnęła. Teraz
      mam swoje mieszkanie, samochód, skończyłam studia... Nie rozumiem, czemu boicie
      się samotności - przecież z tych opisów wynika jasno, że teraz też jesteście
      samotne, i obarczone "garbem" w postaci niekochanego faceta obok, na którego
      nie można liczyć. Mam wrażenie, że nadal pokutuje myślenie "żeby bił, żeby pił,
      byle był". Nie szkoda wam życia? Oczywiście nie wszystko jest malinowe, nowe
      związki ze "starym" dzieckiem są zawsze o niebo trudniejsze, nie każdy potrafi
      zaakceptować cudze dziecko i nie ma co oczekiwać, że będzie je kochał jak
      własne, szczególnie jeśli ma już parę lat i jest już ukształtowane. Trzeba się
      pogodzić z tym, że facet nie ma różowych okularów i niekoniecznie musi
      postrzegać nasze dziecko jako chodzący ideał i że może mieć inne poglądy na
      wychowanie. No i najważniejsze - to mit, że dziecko które nie ma ojca, garnie
      się do tego nowego tatusia. Na początku, który trwa czasem bardzo długo, jest
      przede wszystkim potwornie zazdrosne i potrafi robić się nieznośne - i to
      niezależnie od wieku. I trzeba dużo cierpliwości z obu stron, żeby przez to
      przejść i stworzyć nową rodzinę.
    • Gość: asia Re: dziecko, rozwód, nowa miłosć, i nowe problemy IP: *.krakow.sdi.tpnet.pl 08.02.02, 16:51
      Przeżywam coś podobnego..mimo,że nie wchodzą w gre dzieci,bo ich nie mamy no i
      nie ma tego trzeciego..ale jakże jest podobnie na codzień..jak np. z tymi
      drzwiami..coś we mnie dawno już wymarło..też się z tym borykam,ciągle
      rozmyślam,płacze,z każdym dniem próbuje sobie wmawiać,że się ułoży...że trzeba
      coś w końcu zmienić..siebie zmienić..bo obecna sytuacja staje sie wręcz nie do
      zniesienia..tylko pytanie co?rozejść sie..zostać...tak źle i tak niedobrze...i
      pozostaje smutek...
      • allex Re: dziecko, rozwód, nowa miłosć, i nowe problemy 10.02.02, 11:11
        Kierowanie się dobrem dziecka w sprawach miedzy rodzicami jest bardzo
        przewrotne. Bo co to jest, to dobro dziecka?
        Moim zdaniem najważniejszy w wychowaniu dziecka jest przekaz - co to znaczy być
        mężczyzną - Co to znaczy byc kobieta?
        Jaki przekaz otrzymają dzieci, których rodzice tocza ze sobą nieustającą
        wojnę? - że być mężczyzną to niszczyć kobietę, albo że być kobietą to być
        nieszczęśliwą i pozwalać się niszczyć!?
        Jeżeli chcesz Orchide dać to im to jesteś na dobrej drodze. Twoja córka zazna
        tyle szczęścia co ty a twój syn, chociaż nie będzie chciał, będzie ranił swoje
        kobiety.
        Małżeństwo nie jest wartością samą w sobie. Realizuje się w konkretnych
        relacjach miedzy partnerami.
        Matka nie może dawać dziecku to co matka może dać w sytuacji nieustającego
        konflikty z mężem. Doznając od niego różnych zranień matka podświadomie
        ograniczać się będzie do ochrony dziecka przed ranami i przed tym kto rani
        czyli przed ojcem. Różnie to wygląda na codzien ale tak jest.
        Matki ranione przez swoich mężów nie potrafią towarzyszyć dziecku w jego
        rozwoju lecz chronią je odbierając często samodzielność - bo ta niesie ryzyko
        Tłumaczenie decyzji o trwaniu w nieudanym i niszczącym wszystkich związku
        dobrem dzieci to nic innego jak ukrywanie swojego lęku przd odpowiedzialnością.
        Jest to takie zrzycanie odpowiedzialności na kogoś kto nie może jej przyjąć
        czyli na dzieci.
        "Przez nas mamusia była nieszczęsliwa, przez nas tatuś nie mógł się
        realizować" - przecież dzieci to czują i będzie to na nich ciążyć - bardzo
        długo.
        Wreszcie wybór partnera, Marzeno!
        Wybór partnera to twój wybór i to twój partner. Twój nie dziecka. Dziecko nie
        musi go akceptować. To jest twoja decyzja i to od Ciebie zależy czy dziecko się
        z nią pogodzi. Nowy partner to nie nowy tatuś.
        Pewnie, że dziecko będzie bardziej kochać ojca - i źle będzie jeżeli powie-
        "mamusiu ten wujek jest lepszy od tatusia".
        Trudno pewnie będzie też twojemu partnerowi w tej roli męża - nie ojca.
        On jest jednak chyba już duży i dorosły i można od niego trochę wymagać.
        Z własnych doświadczeń wiem, że rozejście rodziców może wiele zrobić dobrego.
        Ale niesie też w pewnym etapie wiele bólu, którego doświadczają wszyscy w
        rodzinie
Pełna wersja