marzena_24
07.02.02, 08:34
czytalam wasze [posty o rozwodzie-skad brać siły? U mnie tez tak było. Przez
półtora roku wahałam sie. Bałam sie o naszą córkę i o pieniądze. Byłam
przerazona. Jednak brak miłości jeszcze bardziej mnie przerazał. Wnosłam w
koncu pozew. Poczułam sie jakby lepiej. A mąż nagle zrozumiał, ze wszystko
stracił, i chcił wrócić. Ale za późno. Juz nie chcialam ponizania i mieszania z
błotem.
Poznałam kogos. Było wspaniale, ale pojawiły sie problemy, bo... mam dziecko.
On jeszcze jej nie zna. Chcial poznac, ale jeszcze nie mogłam tego zrobić
rodzicom. Nie minęło pol roku nawet, a ja juz mialabym przyprowadzic nowego
faceta do domu? Mieszkam z rodzicami, wiec im powiedzialam o nim. Musialam, bo
przecież czesto wychodziłam z domu, a nie mogłam zostawic córki samej.
Teraz jest ciężko, on chce ze mną być, ale sie obawia o córkę, jak to bedzie
itd. Nie wiem co mam rozbić, jak sie zachowywać. Jak to wszystko bedzie? Bardzo
chcialabym sobie z nim ułozyc zycie, ale nie wiem czy nie przysporze mu
klopotów tylko. Tak bardzo sie boje ze jak to nie wyjdzie, to ze znowu bede
sama, tyle ze tym razem chyba juz o końca...
Czy któraś z was miala podobne problemy? proszę napiszcie jak sobie radziłyście