jak sobe poradzic?

19.01.04, 11:11
Ci co czytali znaja moja historie

trzymam sie nawet niezle ale sa momenty gdy nie potrafie poradzic sobie z
poczuciem straty, przychodzi i lapie za serce tak ze ech... wiem ze potrzeba
czasu zeby sie z tym pogodzic ale na razie jest bol... i zal do siebie ze
nie bylem dosc uwazny ze bylem skoncentrowany na sobie i stracilem Ja i jej
potrzeby z oczu. a teraz Ona znalazla to wszystko w innym mezczyznie. wiem
ze nie jestem gorszy, jestem inny ale widze swoje bledy i cholera mnie
bierze ze nie widzialem ich wczesniej kiedy jeszcze mozna bylo cos zrobic.

druga sprawa to ciekawi mnie Wasz opinia jak z punktu widzenia dziecka i
jego dobra powinna budowac sie relacja z kolejnym mezczyzna. teraz jest tak
ze On przyjezdza do niej do domu kazdej nocy kiedy dziecko juz spi i
wychodzi o swicie. niepokoi mnie co sie stanie jesli dziecko wstanie w nocy
i nie bedzie wolac mama tylko pojdzie do duzego lozka i zastanie w nim
obcego pana. powiedzelismy Mu ze ja bede mieszkal w swoim domu i ze bede do
Niego przyjezdzal, ze tak zdecydowalismy razem ze bardzo Go kochamy i nadal
sie lubimy. przyjal to jak sie mozna bylo spodziewac dosc spokojnie bo dla
Niego to jest abstrakcja, pokazal ze jest niezadowolony ale to dobrze bo nie
ma oporow okazywania swoich emocji. minal tydzien dzielonej opieki nad Nim a
wczoraj spedzil dzien z mama i P. nie wiem czy to nie za wczesnie, co
myslicie o tym ze utrwali mu sie obrazek ze tata zostal zamieniony na innego
pana?

pozdrawiam i zycze milego tygodnia
    • Gość: Oleńka Veerle... :))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.01.04, 11:35
      Nie pamietam kto - Hołdys chyba - powiedział wczoraj o Niemenie: "nie płaczę,
      że umarł, cieszę się, że żył". Myślę, że to jest to właściwe podejście do
      kwestii strat ;)

      Po drugie zauważ, że ona jest szczęśliwa :)
      Ciesz się tym, skoro ją kochasz.

      Nic nie idzie na marne. Skąd wcześniej mogłeś wiedzieć? Poza tym, kiedy się
      kogoś kocha mocno i naprawdę, nie chce się go zmieniać. Cóż to za wielkie wady?
      Dla innej, kiedyś, mogą się okazać nieistotne, zobaczysz ;)

      Ja myślę, ze dobrze, że jest taki mały. Starsze dziecko pewnie mocniej by taki
      switch przeżyło. Ale chyba powinieneś przygotować się na to, że zwiąże się
      emocjonalnie z tym drugim. Pozwól mu. To nic złego, że bedzie go kochać więcej
      osób.

      pozdrawiam :))
      • veerle Re: Olenka... :))) 19.01.04, 11:56
        nie placze ze umarlo, ciesze sie ze bylo i ciesze sie ze jest Kosma. to bylo
        piekne i mocne i pewnie dlatego Kosma jest wlasnie taki :)

        widze jak odzyla, promienieje, czlowiek ktory kocha i jest kochany emanuje
        cieplem i blaskiem. ciesze sie bo pamietam jaka byla zdolowana i zmeczona.

        pewnie ze to nic zlego, zastanawiam sie tylko jak to wszystko powinno byc
        przeprowadzone zeby zminimalizowc emocjonalne szarpniecie. najwazniejsze ze ja
        Go kocham.

        mysle ze w tym wszystkim jest jakis sens, tylko na razie go nie widze. i
        jestem cholernie ciekawy jaki on jest.
        • Gość: Oleńka a ja wiem jaki jest ten sens :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.01.04, 12:12
          Za jakis czas spotkasz tą właściwą Ją i wtedy też go dostrzeżesz :))))
          • veerle Re: a ja wiem jaki jest ten sens :) 19.01.04, 12:54
            moja milosc... zyje sobie gdzies tam i jeszcze nic o mnie nie wie... :)

            humor sytuacyjny

            jutro zostaje z Kosma na noc bo Ona ma sluzbowy wyjaz i bede spal w jeszcze
            niedawno naszym wspolnym lozku a w ktorym Ona kocha sie teraz z innym. lekka
            perwersja co? :)))
            • Gość: Oleńka owszem ;) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.01.04, 13:27
              Przynieś sobie lepiej łóżko polowe, bo w tamtym możesz nie zasnąć ;)

              A nie możesz synka zabrać do siebie?
              • veerle Re: owszem ;) 19.01.04, 13:39
                bez przesady to w koncu tylko lozko :) ale smieje sie jak sobie o tym pomysle.

                na zabieranie Go do mnie jest za wczesnie z dwoch powodow:
                1. wynajalem mieszkanie 2 tyg temu i najpierw musze stworzyc dla dziecka jakis
                przytulny kat w ktorym beda Jego rzeczy, ktore rozpoznaje tak zeby to nowe
                miejsce nie bylo zupelnie obce.
                2. lepiej bedzie jesli najpierw zabiore Go do siebie na kilka godzin w ciagu
                dnia zanim zostanie na noc.
                3. obce miejsce i brak mamy to moze byc za duzo dla malego dziecka.

                lepiej jesli to ja nie bede mogl zasnac niz On, a moze przysni mi sie w tak
                pieknych okolicznosciach przyrody jakis mily erotyczny sen :)))
                • Gość: Oleńka Re: owszem ;) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.01.04, 13:52
                  Mam znajomych (młodzi, inteligentni, fajni), którzy postanowili nie rezygnować
                  z życia towarzyskiego, kiedy urodziło im się dziecię. Odkąd skończyło kilka
                  miesięcy, było często zabierane na towarzyskie wypady, czy nawet całonocne
                  imprezy - kiedy było spiące, kładli je lulu w osobnym pokoju po prostu. Dziecko
                  jest wesołe, śmiałe i ma się dobrze :)

                  Inni, podróżnicy, zabieraja swoje dzieci praktycznie od ich narodzin na
                  eskapady po świecie - włączając w to 8-godzinne loty. Dzieci są wesołe, śmiałe
                  i maja się dobrze :))

                  Ale, jak widzę, Ty właśnie chcesz spać w tym łóżku ;D
                  W ostateczności mozesz zastosowac patent Ryba i spać pod łóżkiem ;)))))
                  • veerle Re: owszem ;) 19.01.04, 14:24
                    dzieci ze swojej natury sa wesole, smiale i maja sie dobrze :))) a jesli czuja
                    ze sa kochane to zostaje im to na cale zycie.

                    bedzie dobrze, kombinuje wlasnie jak sie wyrwac z roboty zeby zabrac Go w gory
                    po raz pierwszy postawic na nartkach ;)

                    patent Ryba haha, nasze koty mi tego nie wybacza, cala noc spac pod lozkiem
                    zamiast w cieplutkiej i miekiej poscieli, ble.
                    • Gość: Oleńka Re: owszem ;) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.01.04, 15:02
                      Zaraz, zaraz, ja coś chyba przegapiłam :)
                      Ile miesięcy ma ten narciarz potencjalny? ;))))))
                      • veerle Re: owszem ;) 19.01.04, 15:06
                        33 za chwile :)
                        • Gość: Oleńka Re: owszem ;) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.01.04, 15:11
                          Aha :)
                          Coś krzywo musiałam przeczytać, bo wydawało mi się, ze jest młodszy :D

                          Hihihi ;)
                          moje pierwsze narty miały chyba ze 40 cm długości ;D
                          • veerle Re: owszem ;) 19.01.04, 15:29
                            oglada w gazetach zdjecia narciarzy i opowiada jak to On bedzie jezdzil :)))
                            w maju skonczy 3 lata, wiec to juz jest "duuudzi Kopa" jak o sobie mowi :)))

                            dlatego tez troche sie boje o Niego w tym wszystkim bo On juz naprawde duzo
                            rozumie z tego co sie wokol Niego dzieje a dzieciaki sa niezwykle czujnymi
                            obserwatorami.
                            • Gość: Oleńka Re: owszem ;) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.01.04, 15:43
                              To jest prawdopodobnie właśnie bardzo dobry pomysł, żebyście we 2 właśnie teraz
                              pojechali na męską wyprawę.
                              Będziesz miał okazję porozmawiać z nim o tym, co się dzieje - w sprzyjających
                              okolicznościach, bez pośpiechu i wtedy, kiedy wyczujesz dobry moment.
                              • Gość: inka_s Re: owszem ;) IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 20.01.04, 10:22
                                Oleńko, z takim małym dzieckiem nie ma potrzeby rozmawiac "specjalnie" na takie
                                tematy, zwlaszcza na wyjeździe. Wprost przeciwnie - dużo łatwiej i naturalniej
                                jest robic to w domu, w codziennych warunkach w chwilach gdy dziecko pyta - a w
                                tym wieku z reguły bardzo to lubi - dlaczego?
                                To nie wiek na męskie rozmowy. :o)
                                • Gość: Oleńka niestety mylisz się IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.04, 14:04
                                  patrz: dzisiejsza odpowiedź veerle - dokładnie o to, o czym napisał, chodziło
                                  mi.

                                  jedno z najokrutniejszych dorosłych zagrań w stosunku do dziecka -
                                  bagatelizowanie go w związku z wiekiem.
                            • jmx Re: owszem ;) 20.01.04, 02:49
                              veerle napisał:

                              > oglada w gazetach zdjecia narciarzy i opowiada jak to On bedzie jezdzil :)))
                              > w maju skonczy 3 lata, wiec to juz jest "duuudzi Kopa" jak o sobie mowi :)))
                              >
                              > dlatego tez troche sie boje o Niego w tym wszystkim bo On juz naprawde duzo
                              > rozumie z tego co sie wokol Niego dzieje a dzieciaki sa niezwykle czujnymi
                              > obserwatorami.


                              Dużo rozumie ale to jeszcze małe dziecko. A jak zobaczy, że między wami dobrze
                              się układa (chociaż jesteście osobno) to łatwiej zaakceptuje zmianę sytuacji.
                              Bo wasze nastroje i nastawienie wyczuje jak barometr i zgodnie z tym będzie
                              się zachowywał.

                              I nie przesadzałabym z tymi męskimi rozmowami w wieku lat 2,5 ;-))).
                              • veerle Re: owszem ;) 20.01.04, 11:15
                                malemu dziecku mozna mowic o sprawach ktore rozumie lub ktorych doswiadcza,
                                czyli wlasnie tata mieszka tu a ty z mama tu. tata przyjezdza do Ciebie bo Cie
                                bardzo kocha. trudno mowic wiecej. trzeba pamietac zeby wracac do tego bo
                                jesli dziecko nie pyta to wcale nie znaczy ze o tym nie mysli.

                                ale mam dol. kiedy pomysle o tym ze teraz to wszystko wyglada w miare dobrze,
                                moge byc u Niego bardzo czesto i spedzac z Nim duzo czasu. tylko to w miare
                                uplywu czasu tylko sie skomplikuje. nowy dom i rodzina Kosmy, moj nowy dom i
                                rodzina(???) to nie tak mialo byc... to udeza w jeden z najczulszych punktow,
                                moj ojciec nie mial dla mnie czasu nie przytulal mnie zawsze byl daleko. tak
                                bardzo chcialem zeby bylo inaczej z moim synem zeby dostal ode mnie to czego
                                mnie tak bardzo brakowalo i nadal brakuje... w sumie wiem ze to jest nadal
                                mozliwe tylko wymaga ode mnie duzo wiecej wysilku. wiem ze nikt nie obiecywal
                                ze bedzie latwo w koncu to wlasnie takie doswiadczenia ksztaltuja to kim
                                jestesmy. ponarzekalem sobie i juz mi troche lepiej. dzieki.
                                • Gość: Oleńka Re: owszem ;) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.04, 14:09
                                  Veerle, nie mam cienia wątpliwości, ze jesteś fantastycznym ojcem. Myślę, ze
                                  tysiące dzieci, których ojciec mieszka wprawdzie z nimi, ale jest głową i
                                  sercem nieobecny (albo i gorzej - zapytaj Richelieu) zamieniłoby się na takiego
                                  jak Ty :)))
                                  Owszem, sytuacja wymaga od Was wysiłku, ale też nie jest to sytuacja, która
                                  dotyczy pierwszego lepszego głupka tylko Ciebie - a Ty sobie z nią wspaniale
                                  dasz radę. Wiem napewno.


                                  pozdrawiam :)
                                  • veerle Re: owszem ;) 20.01.04, 16:56
                                    dzieki Olenka za to ze jestes. i za to ze nie zawsze gladzisz po glowie ;)
                                    tylko czasem.
                                    • Gość: Oleńka mersiboku :))))))))))))))) n/t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.04, 17:04
                                • jmx Re: owszem ;) 21.01.04, 02:07
                                  veerle napisał:

                                  > malemu dziecku mozna mowic o sprawach ktore rozumie lub ktorych doswiadcza,
                                  > czyli wlasnie tata mieszka tu a ty z mama tu. tata przyjezdza do Ciebie bo
                                  Cie
                                  > bardzo kocha. trudno mowic wiecej. trzeba pamietac zeby wracac do tego bo
                                  > jesli dziecko nie pyta to wcale nie znaczy ze o tym nie mysli.

                                  W tym wieku niekoniecznie. Jestem za tym żeby rozmawiać ale - po pierwsze
                                  trzeba to potraktować całkowicie naturalnie, nie robić zagajeń w stylu "muszę
                                  ci coś powiedzieć" to nie ten wiek, naprawdę i po drugie - wtedy gdy samo
                                  zacznie. "Specjalne", przesadne rozwodzenie się nad sprawą "a czemu tatuś nie
                                  mieszka" itd. może zrobić więcej szkody niż pożytku. To są naprawdę bardzo
                                  trune, delikatne kwestie. Nic na siłę. Ale mówienie i okazywanie dziecku
                                  miłości jeszcze nikomu nie zaszkodziło :-)))

                                  I druga sprawa - myślę, że trudniejsza dla Ciebie - pogodzenie się z tym, że
                                  się nie jest z dzieckiem "na co dzień", że się z nim nie mieszka. Siłą rzeczy,
                                  to mężczyzna, z którym będzie mieszkał będzie "na wyciągnięcie ręki", on
                                  będzie pierwszym do pocieszania, przytulania, rozwiązywania problemów,
                                  odrabianiem lekcji itp. itd. Gdy Ciebie nie będzie przy nim on nie będzie sam.
                                  Oczywiście, to nie zwalnia Cię z troszczenia się i dbania o syna, z kochania
                                  go po prostu ale oddalenie "terytorialne" będzie wpływało na wasze relacje i
                                  powinieneś się już do tego przyzwyczajać..
    • Gość: Allegra Re: jak sobe poradzic? IP: 195.245.213.* 20.01.04, 14:33
      Wiem, że to żadne pocieszenie dla kogoś w sytuacji veerle, ale opowiem wam
      pewną historię.
      Mam kolegę, którego kiedyś opuściła żona. Mieli, wówczas 6-letniego, syna. Dla
      kolegi rozstanie z nią było olbrzymim ciosem, mimo, że zanosiło sie na to od
      dłuższego czasu - ona znalazła sobie faceta, u którego boku dostrzegła więcej
      możliwości realizacji zawodowej.. Taki eufemizm ;)
      Kolega był bardzo mocno związany z synem, zabierał go najczęściej jak tylko się
      dało do domu (to ona się wyprowadziła), na wakacje, na weekendy, zawsze gotów
      zająć się dzieckiem, kiedy ona miała wyjście, albo wyjazd albo potrzebowała
      czasu dla siebie. Chłopiec miał bardzo dobry, bliski kontakt z ojcem, o wiele
      lepszy niż z matką. Czuł się najważniejszą osobą w jego życiu. Tolerował
      partnera matki. I tak sobie żyli.
      Pewnego dnia kolega poznał dziewczynę. Ożenił się, urodziła mu dwoje dzieci.
      Udało mu się tak pokierować sytuacją, żeby syn z pierwszego małżeństwa nie
      poczuł się "odrzucony", kiedy jako 10-latek został "zdetronizowany". To było
      trudne i czasochłonne, ale nie niemożliwe.. Udało się, dzięki pomocy drugiej
      żony.

      Piszę to, żeby veerle znalazł światełko w tunelu. Podziwiam go za to, jak
      potrafi patrzeć na całą sprawę.. bez okazywania złości, zazdrości, bez
      mściwości. I rozumiem jego obawę, że Kosma może pokochać tamtego. Ale jestem
      pewna, że nigdy nie "kosztem" veerle - jeśli uda im się zachować taką bliskość
      jak do tej pory. Bardzo ładnie powiedziała Oleńka: należy się cieszyć, że
      więcej osób będzie Kosmę kochało :)

      Trzymam kciuki veerle, żeby i w Twoim życiu pojawił się ktoś, kto pokocha Kosmę
      jako część Ciebie.. :)
      • veerle Re: jak sobe poradzic? 20.01.04, 17:02
        Allegra, wiesz dobrze ze nie rzecz w tym zeby szukac pocieszenia i zapewnienia
        ze wszystko bedzie dobrze, bo to zalezy tylko od nas. ale dobrze jest wiedziec
        ze sa na swiecie ludzie ktorzy wyszli z takich sytuacji. to pozwala oderwac
        sie od wlasnego bolu, rozczarowania, tarumy i popatrzec na swoje zycie troche
        z boku. dla wlasnego dobra. dziekuje.
        • Gość: Allegra Re: jak sobe poradzic? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 20.01.04, 19:35
          Leżąc na samym dnie rozpaczy z pokrwawionym sercem nie mieści nam się w
          głowie, że kiedyś może przestać boleć. Dlatego dobrze jest, kiedy inni nam to
          uświadamiają.
          Dobrze robisz dzieląc się swoim bólem, chociażby na forum, bo świadomość, że
          są ludzie, którzy pomyśla o Tobie ciepło przez chwilę, albo i trzymają
          kciuki ;) może być balsamem.
          Wiem o tym, bo kiedy wiele miesięcy temu sama tkwiłam na samym dnie depresji i
          obojętnie czekałam aż ujdzie ze mnie życie, tu, na tym forum znalazłam
          pocieszenie. Słyszałam historie podobne do mojej, z tym, że z ciągiem
          dalszym.. uświadamiałam sobie, że to, co nas nie zabije to nas wzmocni. No i
          kilka osób zupełnie obcych, które poświęciły mi trochę swojej dobrej energii,
          niezmordowanie dodając otuchy.. :)

          Pozdrawiam i trzymam kciuki, że jak najszybciej przestało boleć :)
          • veerle Re: jak sobe poradzic? 21.01.04, 01:29
            zdalem sobie sprawe ze to wszystko dzieje sie naprawde, to nie jest zly sen z
            ktorego za chwile sie obudze. zasypiam z moim synem ktory obejmuje mnie z
            calej sily i nie chce zebym gasil swiatlo bo nie chce zasnac i sie ze mna
            rozstawac. slysze moja milosc ktora mowi ze ten drugi to jest wlasnie ten
            wymarzony, wysniony i ze nie moze bez niego wytrzymac. wychodze z domu w
            ktorym zostaje moja rodzina i wkraczam na terytorum bolu. i wiem ze musze isc
            dalej zeby dojsc do drugiego konca.
            • Gość: Oleńka Re: jak sobe poradzic? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.04, 01:33
              o rany :(((((

              • veerle Re: jak sobe poradzic? 21.01.04, 01:45
                niefajnie.

                gdzies przeczytalem ze w wyniku naszych czesto nieuswiadamianych oczekiwan
                wobec partnera nastepuje proces stopniowej deprecjacji jego osoby w naszych
                oczach. i dopowiem ze jesli ma sie do porownania kogos w kim sie jest
                zakochanym to zjawisko to zdecydowanie sie nasila. :((
                • Gość: Oleńka Re: jak sobe poradzic? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.04, 01:50
                  I niefajnie, że piszesz "rodzina", jak rozumiem o obojgu.
                  Tymczasem TYLKO KOSMA jest Twoją rodziną.
                  Lepiej uwierz.
                  • veerle Re: jak sobe poradzic? 21.01.04, 01:56
                    wiem, wiem, wiem dla wlasnego dobra. i co z tego jak serce mowi co innego?
                    dzis popatrzylem na Nia, uslyszalem jak do mnie mowi i zobaczylem obca osobe,
                    znajoma jakby ale obca. uwierzam powoli.
                    • Gość: Oleńka Re: jak sobe poradzic? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.04, 02:00
                      oby ona Ci - nie gniewaj się ;) - jak najwięcej takich rzeczy i tak mówiła, jak
                      dziś...

                      im szybciej zabierze się z Twojego serca (jako obiekt miłości w każdym razie)
                      tym szybciej tą właściwą wpuścisz :)))
                      • veerle Re: jak sobe poradzic? 21.01.04, 02:03
                        nie gniewam sie. za rok bede widzial to zupelnie inaczej. moze wczesniej...
                        dobranoc
                        • Gość: Oleńka rok prędko minie :)) dobranoc :))) n/t IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.04, 02:05
Inne wątki na temat:
Pełna wersja