1-pytam
19.11.09, 22:41
Pamiętacie jak to było patrzeć na świat oczami dziecka? Odczuwać i przeżywać
wszystko jak dziecko? Cieszyć się z byle czego jak dziecko? Być na prawdę
szczęśliwym? Mieć parę marzeń, jako dziecko, a teraz kiedy one się spełniają
to... no właśnie...
I jeszcze jedno, czy dorośli boją się być szczęśliwi jak dzieci?
Jako dziecko mieszkałem w bloku w mieście a moim ogromnym marzeniem było
mieszkać na wsi, pod miastem, u babci, gdzie spędzaliśmy wolne weekendy,
wakacje itp. To miejsce było dla mnie rajem. Gdy szedłem z samiutkiego rana do
przedszkola lub szkoły, widziałem szare i ponure miasto, i uświadamiałem
sobie, że właśnie w tym momencie inni ludzie mogą mieszkać i żyć na wsi (tej
mojej ulubionej) to płakać mi się chciało z rozpaczy.
Jako dziecko miałem sporo zainteresowań, w tym jedno które było całym moim
życiem. Potem skończyłem szkoły w tym kierunku (nawet wbrew opinii rodziny,
woleli żebym wybrał inne szkoły).
Od czasu dzieciństwa minęło kilkanaście lat, wiele się zmieniło. Tak się
złożyło, że postawiliśmy dom na wsi. Mam dobrą pracę związaną z moimi
zainteresowaniami i skończoną szkołą. Jeśli chodzi o sprawy mieszkaniowe,
finansowe itp to jest nieźle. Marzenia spełniły się szybciej niż można się
było spodziewać.
A jednak ciężko być szczęśliwym. Brakuje czasu, dni są jakieś nijakie, nie
cieszą nowe zakupy, nawet na urlopie ciężko odpocząć. Wkurzają codzienne korki
w drodze do pracy, ciągłe niewyspanie, wir codziennych zajęć. Dawno nie byłem
TAK NA PRAWDĘ SZCZĘŚLIWY, tak jak się było szczęśliwym w ostatnim dniu roku
szkolnego, kiedy wracało się już ze świadectwem do domu. Wiele bym za to oddał.