Gość: ell
IP: *.saska.krakow.pl
24.01.04, 11:40
Ostatnio spotkałam się w telewizji ze stwierdzeniem, że urodzeni edziecka to
najpiękniejsze, najwspanialsze co może zrobić kobieta w swoim życiu. Mam
problem z niepłodnością. Czy to oznacza, że jeśli mi się nie uda zajśc w
ciąże, to moje życi ebędzie z gruntu, już na wstępie, gorsze od tych, którym
się to udało, nawet jeśli to były np. pozamałżeńskie wpadki w młodym
wieku...? Czy to oznacza, że ja ZAWSZE będę miała zredukowaną listę
rzeczy "wspaniałych do zrobienia w życiu"?, że będę upośledzona?
Wydaje mi się, że ludzie często zapominają się w swoim zachwycie nad
macierzyństwem, zwłaszcza wobec faktu, że wokoło coraz więcej par dotyka ten
problem, co mój.
W każdym razie ja nie zamierzam odgrywać osoby upośledzonej, pokrzywdzonej
przez los. Zamierzam ze spokojem dziękować za zainteresowanie, ale
jednocześnie wykazywać, że moja sytuacja jest za to bogata w inne pozytywy.
Postanowiłam na przyszłość "głosić", że są po prostu różne ścieżki w życiu i
nie jest przesądzone, że jako osoba bezpłodna nigdy nie dokonam czegoś
równie "najpiękniejszego i najwspanialszego w życiu kobiety jak urodzenie
dziecka".