Dodaj do ulubionych

coś jest ze mną nie tak, jak to zmienić?

26.11.09, 22:56
Od dłuższego czasu mam wrażenie, że całe zło tego świata skupiło się
na mnie (hmm, trochę egoistyczne podejście). Dobra, wiem, że inni
mogą mieć gorzej ale jakoś i tak to nie poprawia mojego
samopoczucia. Nie znam się kąpletnie na psychoanalizie itp ale tak
na zdrowy rozum, zastanawiając się nad swoimi problemami dochodzę do
wniosku, że to może ze mną być coś nie tak. Wiem, żeby uzyskać jakąś
radę od Was powinnam opisać bardziej szczegółowo swoje problemy ale
jest ich tak dużo, że nie starczyło by Wam chęci na czytanie. Nie są
to jednak problemy typu, że mąż mnie bije, nie mam za co żyć. Chodzi
mi bardziej o to, że mam dość idealistyczną wizję świata i ciągle
dostaję w dooopę od życia, ciągle ktoś wykorzystuje moją naiwność,
ciągle się zawodzę na ludziach. Kiedyś sobie tłumaczyłam, że ludzie
są źli, że ja jestem dobra (dość dziecinne podejście - czas
dorosnąć), że mam wiecznego pecha, że dobieram sobie złych
przyjaciół/znajomych. Ale to chyba błędne założenia, bo wiecznie
wszyscy byli winni a ja byłam nieskalana. Czas spojrzeć prawdzie w
oczy i dopuścić myśl, że to chyba ze mną coś nei tak. Tylko co, jak
to zidentyfikować, od czego zacząć. I jak to potem zmienić? Jest dla
mnie ratunek? Mogłabym iść do jakiegoś lekarza ale jak go znaleźć, a
poza tym to pytanie pojawiające się zawsze na początku każdej
wizyty "co się dzieje?" - nie wiedziałabym co odpowiedzieć...
Obserwuj wątek
    • s.p.7 Re: coś jest ze mną nie tak, jak to zmienić? 27.11.09, 10:37
      jesli zeczywiscie pniesz sie w góre to wymagania stawiasz przede wszystkim sobie
      a nie otoczeniu.
      Poniewaz to postawa roszczeniowa, oczekująca.
      CZyli dość licha.

      Jesli dotyczy to twoich osobistych kontaktow - czasem wato ludzi wspierac by
      stawali sie lepsi, dawac przyklad,

      czasami nic takiego nie pomaga wiec po prostu nalezy dac sobei z nimi spokoj i
      szukac ludzi takich ktorzy spelnili by oczekiwania
      lub nauczyc sie z nimi zyc wg odpowiednich zasad

      naiwnosc to czesto rezultrat slepej wiay w czlowieka
        • ir1.easy Re: coś jest ze mną nie tak, jak to zmienić? 27.11.09, 21:30
          z tym wierzeniem ludziom coś jest nie tak: w 1-szym poście piszesz, że ludzie
          byli w/g Ciebie źli, a Ty OK, a w ostatnim, że naiwnie wierzyłaś, że są dobrzy,
          ale Cię rozczarowują. Otóż, jest tak: ludzie generalnie nie są ani źli ani
          dobrzy, przeważnie są "pomieszani", w czystej postaci nie występują. Podobnie
          jest z tym co nam się przydarza. Od Ciebie zależy jak ich (lub to) postrzegasz,
          zarówno w czasie rzeczywistym, jak i z perspektywy czasu. W czasie rzeczywistym
          przydaje się dystans i tolerancja :-))))
          • krolik.z.kapelusza Re: coś jest ze mną nie tak, jak to zmienić? 29.11.09, 12:22
            Sprostowując moją wiarę w ludzi to jest tak:
            - wychodzę z założenia że każdy jest dobry = uczciwy i ufam ludziom
            chyba bezgranicznie
            - potem się okazuje, że się zawodzę na większości

            i wtedy nie szukając powodu dlaczego się tak stało, że może to
            jednak moja wina albo, że wina leży gdzieś po środku, zakładam, że
            tak sie stało bo dana osoba jest poprostu "zła", a jestem ta "dobra"
            wciąż wykorzystywana.

            Te określenia "zły" "dobry" to taka przenośnia, żeby użyc
            konkretniejszych musiałabym podać konkretne przykłady, a jakoś nie
            sądzę, żeby Wam się chciało czytać moje wywody.
            • to.niemozliwe Re: coś jest ze mną nie tak, jak to zmienić? 29.11.09, 20:21
              Wygląda to na formę ucieczki przed odpowiedzialnością za własne
              czyny, w ogóle za postępowanie. Lub lek przed podjęciem tej
              odpowiedzialności. Jeżeli ten rodzaj interakcji z ludźmi Ci się
              powtarza, to przypuszczałbym, że czerpiesz korzyść z obarczania
              innych swoimi niepowodzeniami. Dlatego pokładasz w nich nadmierne
              nadzieje, właśnie po to, by sie zawieść. Zwróć uwagę, że nie zawodzi
              się na innych ten, kto nie boi się zaufać sobie. Chociażby dlatego,
              że ufając sobie starannie dobiera sobie znajomości i przyjaciół -
              tzn. po okresie nauki podświadomie eliminuje potencjalnie
              wątpliwych, opierając sie na swoim doświadczeniu. Jeżeli Ty nie
              robisz tego, to zakładam, że masz z tego ukrytą, wewnętrzną korzyść,
              o której było powyżej.
              :)
      • krolik.z.kapelusza Re: coś jest ze mną nie tak, jak to zmienić? 30.11.09, 10:11
        maureen2, wiesz, obraźliwe posty to se możesz w dooope wepchnąć!

        Dziękuję tym, którzy podchodzą do mojego tematu poważnie, bo
        naprawdę chcę coś w sobie zmienić.

        Z tym lękiem przed odpowiedzialnością to bym się może i nawet
        zgodziła. Tylko to takie dziwne trochę jest. Bo mam męża, dziecko,
        od 9 lat prowadzę normalny dom i niby jestem za to wszystko
        odpowiedzialna. Ale z drugiej strony czuję się jak wieczny dzieciak,
        czuję, że nie dorosłam do swojej roli, choć nic sobie nie mogę
        zarzucić, że coś zaniedbuję itp. Może to wynika z tego, że rodzice
        mnie zawsze chronili przed wszystkim, jak były problemy to zawsze
        byłam izolowana od nich, nigdy o niczym nie wiedziałam. A lajf is
        brutal. Czy taką lekcję ja mam teraz przekazywać synowi (to tak na
        marginesie)?
        • to.niemozliwe Re: coś jest ze mną nie tak, jak to zmienić? 30.11.09, 12:12
          Ale tu nieporozumienie pewne się wdało, to nie tak, że my Ci powiemy
          w czym rzecz, Ty przytakniesz, i paje'chali.....:). To nie o to
          chodzi, czy Ty sie z tym zgodzisz, czy nie, tylko co u siebie
          zaobserwujesz. Sama sobie przemyslisz co i jak.
          Jeszcze jedno mi przychodzi do głowy - bardzo potrzebujesz
          akceptacji innych dla swojej osoby. Pojmujesz to w ten sposób,
          że "bycie akceptowanym, docenianym i potrzebnym - to dać siebie
          innym", lubisz siebie w sytuacji, że ktoś inny mówi "ale dobrze, że
          jesteś taka dobra, przyzwoita i pomocna". Tobie z tym fajnie, bo
          przecież tak Cię lubią. Tylko, że zbyt szczodrze rozdajesz, nie tym,
          którzy zasługują. Ale robisz to, bo boisz się, że Cię odrzucą. Być
          może jak chcesz zrewidowac swoje relacje z innymi, to bardziej ciesz
          się poznawaniem tego, jacy są, czym żyją, co ich fascynuje i jak
          mogą wzbogacić Twoje życie - niż dążeniem do intymności z nimi
          poprzez dawanie im siebie zbyt niefrasobliwie.
          Jeżeli mąz i zycie rodzinno-domowe jedynie Ci nie odpowiada, lub
          odczuwasz brak bliskich, lub serdecznych relacji z innymi, to
          będziesz właśnie tak lgnąć, aż Cię wykorzystają. Tłem tego chyba
          jest nierpozpoznawanie sytuacji społecznej, które polega na tym, że
          bardzo chcesz się zaangażować tam, gdzie inni tego nie oczekują.
          Zobacz - tu na forum często ludzie pytają co mam z czymś tam,
          zrobić, coś mi przeszkadza, jak uważacie, itd...Ale nie ma pewności,
          czy tak naprawdę chcą problem rozwiązać, czy tylko przekonać samych
          siebie o swojej wyjątkowości, o ponadprzeciętności komplikacji ich
          życia wewnętrznego.
      • ir1.easy Re: coś jest ze mną nie tak, jak to zmienić? 30.11.09, 21:47
        a dla mnie jesteś bardzo wartościowa osoba, która nie kuma. I zostałaś uwikłana
        w odpowiedzialność (dziecko, mąż), do której ani nie jesteś gotowa, ani jej nie
        chcesz. Ale skoro to sie stało to musisz to ciągnąć. I nie przestaniesz. Nie Ty,
        nigdy! To te wysokie wymagania, które wręcz blokują własne potrzeby w obliczu
        obowiązku. Co do reszty przeczytaj poprzednie posty ze zrozumieniem i wyciągnij
        wnioski.
      • kina82 Re: coś jest ze mną nie tak, jak to zmienić? 02.12.09, 09:50
        paco_lopez, tak dla Twojej wiadomości to ostatni "normalny" cykl
        miałam ponad 1,5 roku temu, przed urodzeniem syna ;) więc to chyba
        nie to...

        Uściślając to nie oczekuję od Was, żebyście mi dali gotową receptę
        na życie i rozpiskę w punktach co i jak mam zrobić, żeby sobie
        poprawić. I tak mi dużo pomogliście, ja analizuję i wysówam wnioski.

        Z tym pomaganiem innym, żeby być akceptowaną to chyba strzał w 10.
        Przykre to acz prawdziwe. Po głębszym zastanowieniu dochodzę do
        wniosku, że chyba poprostu moja pomoc to jedyne co moge ludziom dać,
        że chyba poprostu nie ma we mnie nic innego wartościowego. I nie
        użalam się tu nad sobą tylko dochodzę do wniosku, że muszę
        zainwestować w siebie, żeby ludzie mnie lubili za coś innego. A poza
        tym przecież nie wszyscy muszą mnie lubić/akceptować, bo nie żyję
        dla ludzi tylko dla siebie. Mam nadzieję, że dobrze zrozumiałam
        Wasze przekazy.

        Mam tylko jeden jeszcze problem, kompletnie nie potrafię być
        asertywna, nie potrafię odmawiać, jak mnie ktoś o coś poprosi to
        jeśli nawet mi to nie na rękę, to zagryzam zęby i robię to. Muszę
        poczytać o tej asertwności więcej.
    • oczyszczamwas Przegrzejesz się 01.12.09, 18:17
      Najgorzej jak zacznie przesadzać w drugą stronę i przeanalizujesz
      się...... 90% psychologów (nie mylić z psychiatrami) to ludzie
      którzy sami potrzebują pomocy szukając jej rozpaczliwie wszędzie a
      zaczynają to robić od studiów....... psychologii... i tak w kółeczko.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka