zdradzilam, pomozcie

IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 27.01.04, 10:47
Prosze pomozcie mi zawalczyc o mojego meza, ktorego zdradzilam.Strasznie tego
zaluje , chce walczyc o Niego i o nasze malzenstwo. Jemu jest z tym bardzo
ciezko nie moze tego przezyc. JA tez cierpie za niego i za siebie. Strasznie
Go kocham i wiele bym dala zeby cofnac czas. Dlaczego ja bylam taka glupia!!!
Sama nie moge siebie zrozumiec, dlaczego to zrobilam. Ja nie potrafie bez
Niego życ, strasznie cierpie ze swiadomością ze mogę Go stracic.
Moze macie jakis doswiadczenia i rady Pomozcie mi.Chce walczyc o Niego
    • joanna51 Re: zdradzilam, pomozcie 27.01.04, 10:54
      Fakt, glupia bylas, nie powiem.

      Zycze abys natychmiast zrobila wszystko, aby uratowac swoja milosc- bo mozesz
      juz Takiej nie spotkac.

      Prosisz o pomoc, wiec.... Moze wyjedzcie gdzies na kilka dni? Teraz jest zima,
      moze jakies schronisko w gorach z kominkiem i pieczona ryba na ruszcie...?

      Przy ognisku czas biegnie inaczej, wolniej. Jest nasycony...

      Trzymam za Ciebie kciuki i nie popelniaj wiecej podobnych bledow.
      Joaska
      Acha i badz...kobieta :)
    • Gość: Przemas Re: zdradzilam, pomozcie IP: 80.51.245.* 27.01.04, 11:01
      Ja jestem wlasnie po rozstaniu z dziewczyna, ktora dwa lata temu zdradziła mnie
      To nie był powod rozstania, wiec mozna dojsc do ładu po tym co sie stało.
      Po pierwsze niepotrzebnie mu powiedzialas. Jesli wiesz, ze to był bład trzeba
      było zostawic to dla siebie a wyrzuty sumienia stłumic jeszcze wieksza troska o
      meza.Chyba, ze dowiedzial sie z z innego zrodla...
      Rozumiem meza. Ja meczyłem sie z tym ponad rok. Codziennie o tym myslalem,
      analizowałem, rozpamietywałem.To był horror.Ona tez cierpiała i wiem, ze
      załowała jak Ty. Paradoksalnie spowodowało to, ze moje zaufanie do niej jeszcze
      wzrosło. Widziałem bowiem, ze drugi raz tego juz nie zrobi. Nie słuchaj wiec
      tych, ktorzy mowia, ze maz nie bedzie juz mial do Ciebie zaufania, bo to nie
      musi byc prawda. Duzo zalezy od Ciebie.
      Zwiazek rozpadł sie. Z tej perspektywy uwazam, ze nie warto było sie meczyc. Ze
      wtedy trzeba było kopnąć ja w ... Moze Wam sie ułozy i wtedy okaze sie, ze
      warto było walczyc.
      Jesli bedziesz potrzebowała jeszcze porady, pisz.
      krytek2@poczta.onet.pl
    • barnaba7 Ja Ty to robilas, ze sie wydalo? 27.01.04, 11:05
      Za glupote trzeba placic
      (a za glupote uwazam, nie sam fakt zdrady, a tylko takie jej dokonanie,
      ze sie wydalo).

      Teraz, jezeli naprawde zalujesz (wlasnej indolencji i jej konsekwencji)
      mozesz tylko uczciwie obiecac, ze nigdy wiecej tego nie zrobisz (bo nie umiesz)
      i blagac o przebaczenie.
      • filut Re: Jak Ty, idiotko, to robilas, ze sie wydalo? 27.01.04, 16:55
        barnaba7 napisał:
        > Za glupote trzeba placic (a za glupote uwazam, nie sam fakt zdrady, a tylko
        takie jej dokonanie, ze sie wydalo).

        Mój pogląd na sprawę jest identyczny. Z niewierną mógłbym żyć, ale z idiotką
        nie.

        Spotkałem jednak gorszy przypadek idiotyzmu: żona sama się przyznała
        (pochwaliła) mężowi (i nie tylko), że się puściła (mówiąc skrótowo). Co chciała
        uzyskać? Pognębić męża? Pochwalić się powodzeniem i wywołać zazdrość?
        Małżeństwo już nie istnieje:(

        Nie ma dylematu: dać czy nie dać. Problem jest, jak dać:)))

        Zgodnie z II(?) zasadą dynamiki Newtona: ciało raz puszczone puszcza się samo i
        każdy mąż to wie. W końcu sam też z kimś kopuluje nielegalnie, ale dyskretnie!!!

        Pozdrawiam dyskretnie
        Fil
        • Gość: Zeb Re: Jak Ty, idiotko, to robilas, ze sie wydalo? IP: *.nycap.rr.com 01.02.04, 18:09
          A wiec zycze zony ktora bedzie dawac wszystkim i zycze zeby nigdy sie to nie
          wydalo.
    • Gość: dolores Re: zdradzilam, pomozcie IP: *.enterpol.pl 27.01.04, 16:38
      jesli obojgu wam zalezy na zwiazku to powinniscie sobie z tym poradzic.
      z wlasnego doswiadczenia polecam wszechstronna analize tej zdrady razem z mezem
      (wiem ze to trudne): dalczego, z kim, co to znaczylo, co sie zmienilo. bez
      odpowiedzenia na te pytania ciezko mowic i odbudowaniu zaufania.
      to moze byc bardzo pouczajaca lekcja dla was. moze zauwazycie czego w waszym
      zyciu brakuje, weryfikujecie swoje hierarchie wartosci i oczekiwania.
      mi sie udalo chociaz bolalo jak diabli i potrzeba bylo sporo czasu. teraz
      jestem madrzejsza i szczesliwsza.
      powodzenia.
    • Gość: Imagine Re: zdradzilam, pomozcie IP: *.adsl.navix.net 27.01.04, 16:51
      zaprzyjaznij sie z mijajacym czasem, oddajac przeszlosc i przyszlosc swego
      zwiazku w rece kategori, ktora w rzeczywistosci nie istnieje. czy to nie
      piekne ? byc uleczonym przez cos czego nie ma ? CZEKAJ.
      Imagine.
    • Gość: maz Re: do x i tych co chca posluchac IP: *.dip.t-dialin.net 27.01.04, 17:51
      Doskonale rozumiem Twojego meza. Nam sie przytrafilo to samo.Tu w innych
      watkach pisza, ze gdyby sie nie wydalo to....
      Otoz ja sadze inaczej. Gdyby sie nie wydalo, bylabys sklonna popelnic jeszcze
      raz taki sam blad, tj. zdradzic. To takie prawo serii.
      Moja zona b. sprytnie wszystko ukrywala przede mna, ale nawet najbardziej
      zapracowany czlowiek, kiedys cos zauwazy, chocby nie wiem co sie mu mowilo.
      I tak bylo u nas. Ona przestraszyla sie gdy ja posadzilem o to, ze ma kogos
      innego. Probowala to ukryc a byc moze i wycofac sie. Ale kiedy gosciu
      przyzwyczajony, ze komore zawsze odbiera zona, byl pewny ze i teraz tak
      bedzie, mleko sie wylalo.
      No i stalo sie, bo to za dlugo trwalo. Ja nie wiem, jak to jest u Ciebie. Gdy
      ja dowiedzialem sie, ze to trwa juz 8 miesiecy, niemal zwalilo mnie z nog.
      Na jej plus swiadczy, ze chciala sie wycofac. Ale kiedy stwierdzilem, ze
      ponownie nawiazala kontakt po dluzszej przerwie, i trwalo to jeszcze miesiac,
      nie moge tego przebolec. Faktem jest, ze gdy wykrylem ich kontakty, zerwala z
      nim ostatecznie. Tamte ponowne nawiazanie kontaktu bylo w trakcie 8 miesiecy
      ich znajomosci.I wlasnie to mnie boli.Bo ja b. chcialbym wierzyc w jej wersje,
      ze chciala sie odczepic ale nie mogla bo on byl namolny (co jest zreszta
      prawda, bo nawet grozil, ze mnie powie, jak z nim zerwie). Choc minelo ju
      ponad pol roku, ja walcze ze soba. Ona jest dobra i stara sie. Wiem, ze teraz
      mnie nie zdradzi, nawet nie musze jej kontrolowac. Wczesniej mialem na tym tle
      obsesje, bo on poddzwanial incognito, ale ona chyba na to nie reagowala.
      Przynajmniej sie nie spotykali juz. Dzis ona pluje na samo jego wspomnienie,
      bo i byl byl to kawal skunksa, o czym sama sie przekonala juz dawno. Z
      odleglosci czlowiek inaczej widzi pewne sprawy. Nie moze sama nadziwic sie, ze
      z kims takim sie spotykala i dala nabrac. Ale jednak, wtedy zostawiala mnie
      dla niego!I to boli. Pracuje jeszcze wyobraznia. Ty przyznalas sie do zdrady,
      ona nie. Mowi tylko o bliskim zwiazku ale bez seksu, bo do tego nie doszlo,
      gdyz opamietala sie i probowala to zamienic na stosunek przyjacielski. Moja
      rada - jesli on juz wie, powiedz mu wszystko jak na spowiedzi. Nie krec i nie
      wybielaj sie. Powiedz po prostu jak bylo i powiedz, ze teraz pilka jest w jego
      rekach. Niech decyduje, ale nie od razu. Nie zadaj tego. Powiedz, ze chcesz
      aby decyzja byla przemyslana i nie zwalaj na niego winy za to co sie stalo.
      Ja sam jeszcze nie wiem co zrobie. Milosc walczy u mnie z godnoscia. Gdybym
      byl pewien, ze wersja zony jest prawdziwa, zostal bym na pewno. Uwazam, ze
      kazdy moze popelnic blad. Zalezy tylko jakiego kalibru. Z drugiej strony,
      kiedy sobie pomysle, ile energii i sprytu musiala wykazac i ile razy mnie
      oklamywac, zeby do niego pojsc, to zastanawiam sie, ile w tym co mowi jest
      prawdy a ile wyrachowania. Jedno mnie cieszy. Wcale nie musialem byc takim
      zlym facetem, skoro po takich doswiadczeniach trzyma sie teraz mnie kurczowo.
      • Gość: YoYo Re: do x i tych co chca posluchac IP: *.ungrad.temple.edu 27.01.04, 19:25
        Do meza - "Oh naiwny, naiwny jak mucha we mgle". Twoja zona cie potrzebuje bo
        kto ja teraz wezmie. Kobieta, ktora zdradza zrobi to znowu. Uwierz - ona nadal
        mysli o tamtym nawet jak lezy przy tobie. Przymyka oczy i mysli o nim a ty sie
        starasz.
      • Gość: malgosia Re: do męża IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.01.04, 20:05
        to ze teraz się ciebie trzyma kurczowo wcale nie musi wynikac z tego ze jestes
        wspaniały (oczywiście możesz być) to wynika z jej strachu
        znasz pewnie przysłowie lepszy rydz niż nic itd.
        jestem kobietą i wiem, że jeżeli ktoś jest w stanie oszukiwać najbliższą osobę
        i jeszcze do tego kłamać podczas tych opowieści "jak na spowiedzi" to nie jest
        czysty, kazdy oczywiscie moze popełnić błąd ale to zostaje jak jedna wielka
        zadra i myślę ze w twoim przypadku to już nie jest kwestia tylko tego czy cię
        zdradziła fizycznie czy nie (ale nie wierzyłabym w wersję przyjacielską!!!!)
        tylko tego jak cię oszukiwałam tego ile to trwało, tego co was łączyło podczas
        tych 8 miesięcy i jak się wam żyło podczas gdy ona się wymykała do innego,
        choćby tylko po uścisk dłoni itd.
        to nie jest tak, żyje się albo w prawdzie albo w kłamstwie i jeżeli ktoś to
        potrafi to będzie potrafił zawsze
        a że teraz widzi jego wady itd. cóż to jej problem, to nie zmienia faktu,
        żewtedy ich nie widziała i do tego jeszcze wróciła do tych kontaktów, 8
        miesięcy to długi okres czasu żeby się o tym przekonać zwłaszcza jezeli ma sie
        przy boku meza ktorego sie trzyma kurczowo teraz
        poza tym - jestes facetem i nie patrzysz teraz na tego drugiego goscia
        obiektywnie, jestes w to zaangazowany uczuciowo i to zrozumiałe, ale nie masz
        tak naprawde zadnego pojecia o tym co on o tym mysli, - i nie bedziesz miał
        chodzi mi o to ze czasami bardzo trudno jest nam się zapoznać z racjami i
        myslami innej strony gdy stoimi po tej wlasnej - w tym przypadku po stronie
        zony, ale nie zapominaj ze prawda jest po srodku i ze nawet najwiekszy i
        najglubszy skurw.... nie walczyłby grożąc kobiecie wydaniem zwiazku, gdyby
        chodziło o uklad czysto przyjacielski, ani tez nie wydzwaniałby do niej nawet w
        sposób namolny gdyby ona mu na to nie pozwoliła
        kazdy nawet najwiekszy palant ma swoja godność i tak naprawde wystarczyłoby
        zeby powiedziała mu kilka razy zeby spadał
        a tłumaczenia jak to sie chciała uwalniac itd. są dobre dla małych dzieci
        zrobisz jak zechcesz ale to zawsze bedzie do ciebie wracac, i nie chodzi tylko
        o kwestie tego czy rozlozyla przed kims innym nogi ale o to ze zyla z toba
        robiac cie w balona, oszukujac patrzac w oczy, wracajac i kladac sie do
        wspolnego lozka z objec "przyjacielskich!!!;)))) z innym, w fałszu i obłudzie
        i to predzej czy pozniej MOZE zniszczyc twoje zycie
      • Gość: malgosia Re: do meza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.01.04, 23:35
        i jeszcze jedno
        nie bój się i nie zostawaj z zoną ze strachu ze sobie juz nikogo nie znajdziesz
        bo nie wyjdziesz z transparetnem ze jestes do wziecia itd.
        strach ma wielkie oczy ale czasami warto zaryzykowac
        miej troche jaj jak na faceta i troche szacunku do samego siebie
        • jmx historia Męża 28.01.04, 00:53

          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=210&w=9035941&a=9035941


          Gość portalu: malgosia napisał(a):

          > i jeszcze jedno
          > nie bój się i nie zostawaj z zoną ze strachu ze sobie juz nikogo nie
          znajdziesz
          > bo nie wyjdziesz z transparetnem ze jestes do wziecia itd.
          > strach ma wielkie oczy ale czasami warto zaryzykowac
          > miej troche jaj jak na faceta i troche szacunku do samego siebie
      • Gość: dawn Re: do x i tych co chca posluchac IP: 213.134.155.* 03.02.04, 20:39
        Miłość cierpliwa jest, łaskawa jest. Miłość nie zazdrości, nie szuka poklasku,
        nie unosi się pychą; nie dopuszcza się bezwstydu, nie szuka swego, nie unosi
        się gniewem, nie pamięta złego; nie cieszy się z niesprawiedliwości, lecz
        współweseli się z prawdą. Wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, we wszystkim
        pokłada nadzieję, wszystko przetrzyma.
        1 Kor, 13,4-7

        Przebaczajcie, zdradzeni. Chociaż ten pierwszy raz przebaczcie.
    • Gość: małgosia Re: maz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.01.04, 20:18
      i jeszcze jedno
      jezeli ktos zdradził raz moze nigdy wiecej tego nie zrobic
      jestesmy ludźmi, popełniamy błedy i czasami uczymy sie na nich, własciwie czesto
      niestety tak juz jest
      jezeli zas cos sie zdarzyło, raz a potem drugi raz to na pewno predzej czy
      później zdarzy się po raz trzeci
      jezeli była, rozstała sie bo sie uwalniała:))) a potem wróciła do niego nawet
      na miesiąc to sam masz odpowiedź
      w zyciu za wszystko sie płaci i postępując w jakiś sposób powinniśmy mieć
      świadomość tej ceny
      skoro ty płacisz dolując się i męcząc ona też powinna mięc swiadomosc tego ze
      jej cena moze byc wyzsza
      i jak mozesz sie czuc jako facet nawet(pomijam juz to ze mezczyzni czesto sami
      zdradzaja i maja luźny stosunek do tematu ale jak sie okazuje wcale tak nie
      jest do konca)
      ale jak sie mozesz czuc idac z nią do loza wiedzac ze robila to z toba wtedy
      gdy byla z nim (nawet po przyjacielsku;))))))) i ty o tym nawet nie wiedziałes,
      i moze bys nie wiedział nadal, teraz robi to z tobą i jak sie z tym czujesz?
      gdzie w takim razie jest ta granica wyrachowania> jak mozesz ufac komus kto
      grał tak długo ze wtedy tez ufałeś i nawet nie pomyslales ze moze
      zdradzac!!!!!!!!
      wtedy gdy ufales a byla z innym tez gdyby ci ktos powiedział ze twoja zona ma
      romans wysmialbys go tak bardzo byles jej pewny i tak bardzo zwalilo cie to z
      nog przeciez

      serdecznie współczuje Ci
      a efekt taki ze albo zerwiesz, albo sam predzej czy później znajdziesz sobie
      kogoś innego, a moze nawet sie zaangażujesz w nową osobę nawet jezeli tego nie
      podejrzewasz teraz
      niestety zycie jest takie ze jak to ktos powiedział jest ciagłym łancuszkiem
      zdarzen, nic nie ginie, wraca do nas i zwraca nam, wiec twojej zonie tez zwroci
      poza tym mysle ze podstawa jakichkolwiek zwiazkow jest zaufanie i tak jak
      moglabym zrozumiec wybaczyc to ze ktos mial ochote i poszedl do loza z inna tak
      nie bylabym w stanie zrozumiec wyrachowania i tego ze ktos patrzac mi w oczy
      kłamał w taki sposob ze bylam pewna ze mowi prawde
      nie brzydze sie tak niczym jak kłamstwem
      ale to ja, TY mozesz myslec inaczej
      • Gość: maz Re: do malgosi IP: *.dip.t-dialin.net 28.01.04, 08:41
        To niby nie jest moj watek, ale skoro zadalas sobie tyle trudu zeby do mnie
        napisac, to odpowiadam, ze owszem podzielam Twoje watpliwosci. Mnie tez
        zadziwia fakt, ze trwalo to tak dlugo.
        Jednakze nie jest tak jak mowisz, ze ona nie probowala przerwac tych kontaktow.
        Mam na to dowody od sporej grupy osob, ktore byly tego swiadkami.
        Jednak, to byl facet arabskiego pochodzenia, wiec oni nie rezygnuja tak latwo.
        Niedopuszczalne jest dla nich, ze to kobieta moze ich zostawic.Stad wlasnie
        wziely sie te jego telefony, tak szalencze, jezdzenie za nia samochodem.
        Ten powrot do niego,mimo tylu zabiegow. To mnie wciaz zastanawia, ale biore
        pod uwage powyzsze. Na jej plus jest to, ze gdy sie to wydalo, natychmiast
        zaprzestala z nim kontaktow. Czy nadal jeste tak kategoryczna w swoich
        osadach?
        • Gość: malgosia Re: do męża IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.01.04, 00:08
          przykro mi ale tak
          jestem zwolenniczką jasnego załatwiania sprawy
          jezeli z kims jestem i jest super - to ok
          jezeli z kims jestem i nie jest tak jakbym chciała - walczę, zmieniam, gadam,
          dowalam robie cokolwiek aby to zmienic
          jezeli jestem z kims i nic nie jest dobrze - decyduje się albo byc w tym dalej
          i akceptuje albo decyduje się na coś nowego - a wiec odchodze bez wzgledu na
          dom, pieniadze, czy nawet dzieci gdy one są (to tylko jest złudne
          usprawiedliwienie dla tych którzy muszą je widziec w swoich oczach a potem
          krzywdzą jeszcze wiecej osob)
          jezeli decyduje sie na romans to ze wszystkimi konsekwencjami - sorry nie
          trzeba byc einstainem wiedzy zeby wiedziec ze będąc z facetem nigdy nie należy
          nadepnąć mu na honor, zwłaszcza jezeli jest arabem (chodzi chociażby o ich
          kulturę) poza tym jeżeli chodzi o tą narodowość (mimo ze mam takze znajomych
          arabow itd.) to trzeba przyznac ze kazda kobieta jest dla nich piekna
          jezeli panna a do tego dojrzała babka lapie sie na stwierdzenia o wysokiej
          klasie społecznej danego faceta jego kasie itd. i jej to imponuje to sorry ale
          to swiadczy o jej poziomie umysłu, tak samo jak sie łapie na teksty o miłości -
          owszem nie wykluczam tego ale jezeli tekst ten pojawia sie po tygodniu
          znajomosci to mowi sam za siebie a w tym przypadku sie tak dzieje
          Poza tym skoro zdecydowała się od niego odejsc a potem wróciła to już swiadczy
          o niej - chyba smiercią jej nie groził? a jezeli tak (co jest możliwe) to tez
          swiadczy o niej i o nim, poza tym nie wierzę w to ze przejrzała na oczy po 8
          miesiącach, (chyba, że była w nim bardzo zakochana - a jeżeli tak to juz sam
          masz odpowiedź na NIE), ale nawet w przypadku "maślanych oczu" widać wiele
          rzeczy
          To, że na jej plus bierzesz to ze definitywnie skończyła z nim kontakty jak to
          sie wydało, wcale nie jest jej plusem a bardzo dużym minusem - czy to oznacza,
          ze gdyby sie nie wydało to nadal by sie to ciągnęło? Poza tym skoro mimo tych
          wcześniejszych jego zabiegów była wtedy gdy się wydało zerwać z nim ostatecznie
          to znaczy ze powinna być w stanie zrobić to wcześniej.

          Najsmutniejsze jest to że Ciebie w tej całej sytuacji i chęci wybaczenia i
          zaakceptowania sytuacji nie trzyma przy niej jakies uczucie czy rzeczywista
          chec zrozumienia ale STRACH, moze przed samotnością, może przed tym, że mimo,
          że jesteś młody jeszcze idt. to będziesz musial byc jakis czas sam, moze ze
          sobie nikogo nie znajdziesz jak pisales na innym wątku (nie wiem jakim bo
          rzadko wpadam na forum, wpadło mi to w oko jakos gdzies), moze tez tym co inni
          powiedza itd. moze tez kwestia dziecka jezeli je macie
          ale moim zdaniem tak jak wiele rzeczy można zrozumiec i wybaczyć, czy tolerować
          trudno a może nawet nigdy nie zrozumiem tego ze ktos utwierdzał mnie w tym ze
          jest w porządku a taki nie był. Owszem do zdrad tez trzeba miec silny charakter
          na tyle zeby potem nie przyznawac sie dla oczyszczenia wlasnego sumienia ze sie
          z kims zaliczylo numerek, (choc oczywiscie lepiej tego w ogole nie robic) ale
          tez jest to bardziej zrozumiałe, niz jakis pseuromans za plecami a udawanie w
          oczy ze wszystko jest ok. bo jak sam mowisz wcale bys niczego nie podejrzewał
          wiec jej zachowanie chyba w stosunku do ciebie nie zmieniło sie na tyle zebys
          podejrzewał.
          Jezeli chodzi o arabow to nie walcza jezeli nie bylo im dane wiec nie mow mi o
          przyjaźni itd. swojej zony - poza tym cos takiego jak przyjaźń nie istnieje
          miedzy para bylych kochankow, a ludzie zbyt czesto szafuja tym słowem
          okreslajac relacje czysto fizyczne.
          Twoja sprawa jak zrobisz, ale zycie jest zbyt krotkie zeby poswiecac je na
          rozumienie czegos czego tak naprawde wcale nie chcemy zrozumiec, ciagle dawanie
          szans komus kto nas zawiedzie przy najblizszej okazji i pojdzie na kolejny
          komplement pierwszej lepszej osoby, ktora kupi jej kwiatek (bo zapracowany maz
          tego nie robi - mozliwe, ale tez zeby robił to potrzeba do tego zainteresowania
          i pracy dwoch stron) To ze wyszła młodo za maz tez o niczym nie swiadczy, nikt
          jej chyba nie zmuszal a jezeli tak malo sie wyszalala jak twierdzi to daj jej
          szanse:) niech szaleje.
          Teraz bedzie sie trzymala ciebie tylko i wylacznie ze strachu i poczucia ze
          lepszy rydz niz nic. Ty zreszta tez ze strachu (sam wiesz przed czym) moze
          spróbujesz jej wybaczyć.
          Ale czy warto ze strachu tracic swoje zycie??? Czas??? i może możliwości na
          bycie z kimś kto może nas kochać na rzecz bycia z kimś kto wcale nie jest w
          stosunku do nas w porządku i nawet przy założeniu, ze przez jakiś czas
          musielibyśmy być przez to sami, ale na tym tez polega ryzyko.
          A bez ryzyka dobre rzeczy na nas nie spadną, niestety.
          Zrobisz jak zechcesz oczywiście.
          Ale walczyć można , do upadłego nawet , zwłaszcza o miłość, pod warunkiem
          jednakże że jest to miłość a jedną z cech miłośći jest zaufanie i brak tego nie
          da sie nadrobic nawet wielkimi checiami, mozna tylko stracic swoje zycie.
          • Gość: polak [...] IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.02.04, 20:44
            Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • Gość: Mark Re: zdradzilam, pomozcie IP: *.ungrad.temple.edu 27.01.04, 20:28
      Kobieto. Miej troche czlowieczenstwa w sobie i odejdz od meza. Umialas
      oszukiwac to umiej ponies tego konsekwencje. Nie boj sie. Potrafisz to robic.
      Zrobilas raz, zrob drugi a nawet trzeci az znajdziesz swoja druga polowe.
      Wstyd. Jestes zalosna w swoim udawaniu milosci do meza.
      • jwm1 Re: zdradzilam, pomozcie 28.01.04, 00:18
        No to masz problem. Jestem facetem, wiec wiem co to znaczy zdrada partnerki.
        Przeżyłem to już pare razy. Jeśli masz cierpliwość zapoznaj sie z moją ostatnią
        historia - wątek "Pomalutku krok po kroczku idzie zdrada". To nieco inna
        historia, ale może coś Ci da.
        Podstawą małżeństwa jest zaufanie. Zawiodłaś, to nie ulega wątpliwości. Na bok
        odrzuc sugestie, że jak juz raz zdradziłaś to bedziesz to robic. Wcale tak być
        nie musi, choć może. Za dziecinnie głupie uważam takie ujecie problemu, że
        nieważna jest zdrada, tylko to, że sie wydała. Trzeba mieć troche uczciwości
        wobec samej siebie. I szacunku.
        Mąż to ciężko przeżywa i długo będzie jeszcze przeżywał. Wszystko jest jednak
        teraz w Twoich rękach. Musisz próbować odzyskać jego zaufanie. Bądź całkowicie
        wobec niego szczera we wszystkim. To będzie dla niego bolesne, ale zacznie
        także utrwalać w nim przekonanie, że może jednak jesteś jeszcze godna zaufania.
        To jest do naprawienia. Z powodu jednej zdrady ludzie jeszcze sie nie rozstają.
        Choć i tak bywa. Szczegolnie, gdy są młodzi i wrażliwi.
        Gdybys chciała pogadać - moj nr GG 3023532.
        Pozdrawiam. I dobrze byłoby, gdyby do tego wątku włączył sie także Twój mąż.
        Poznalibyśmy jego stanowisko.
        • dr_frankenstein Re: zdradzilam, pomozcie 28.01.04, 00:42
          Gość: x napisal(a):
          "Prosze pomozcie mi zawalczyc o mojego meza, ktorego zdradzilam.Strasznie tego
          zaluje , chce walczyc o Niego i o nasze malzenstwo. Jemu jest z tym bardzo
          ciezko nie moze tego przezyc. JA tez cierpie za niego i za siebie. Strasznie
          Go kocham i wiele bym dala zeby cofnac czas. Dlaczego ja bylam taka glupia!!!
          Sama nie moge siebie zrozumiec, dlaczego to zrobilam. Ja nie potrafie bez
          Niego życ, strasznie cierpie ze swiadomością ze mogę Go stracic.
          Moze macie jakis doswiadczenia i rady Pomozcie mi.Chce walczyc o Niego"


          Twoj zew za pomoc (poradę) jest w tym przypadku zbyt egzaltowany, aby móc
          sprecyzowac jakiego typu pomocy potrzebujesz. Może potrafię Ci pomóc! Czekam i
          pozdrawiam.
    • yagootek Re: zdradzilam, pomozcie 28.01.04, 16:05
      mow ze kochasz... nie tlumacz sie... mow ze kochasz, ze jest tylko on, ze tylko
      jego kochasz, ze zalujesz, ze bylo beznadziejnie... i caly czas powtarzaj ze
      tylko on... i nie pozwol mu odejsc!
    • Gość: elik Re: zdradzilam, pomozcie X IP: 195.149.86.* 01.02.04, 21:15
      Facet!!! Bez przesady! Nie pasuje Ci, spoko. Też nie pochwalam (delikatnie
      mówiąc!!), ale kurwa to moim zdaniem prostytutka, a nie kobieta, która
      zdradziła i żałuje. Nie trzeba zaraz używać takich ostrych słów. A sam nigdy
      nie popełniłeś błędu, czegoś, czego żałujesz?? Jeśli tak, to chyba nie
      nazywasz siebie za to pojebem, co??? Proponuję trochę szacunku dla tych, co
      popełniają błędy.
    • Gość: Zwykla Re: zdradzilam, pomozcie IP: *.xen.pl 01.02.04, 21:19
      Kochasz go-to walcz, nie kochasz odejdź. Gdyby sie nie wydalo meczylabys sie z
      tym w samotnosci, az w koncu ogarnela by cie putska, bezesns i zaczełabyś
      popełniać następne błędy, szukająć wypłeniacza życia i bliskosci z kimś innym
      ( to spotkało osobe z która zdradziłam i nie jest mi jej żal ).Przyznanie się
      oczyszcza i daje szanse na nowy rozdzial w zyciu. .To co zrobilaś nigdy nie
      zostanie zapomniane, będzie czasem gryść,choć z czasem coraz rzadziej. Banalne
      ale czas leczy rany. Na szczerości, ale takiej aż do bólu,
      można zbudować dużo pięknych rzeczy. Życze odwagi , zaciętości i większej
      asertywności, zacisnij pięsci i wal po pysku każdego chama który następnym
      razem będzie się próbował do Ciebie zbliżać. Powodzenia w walce o siebie:)
    • Gość: Kasia Re: zdradzilam, pomozcie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.02.04, 22:04
      To możesz bardzo tego pragnąć, by on przy Tobie został i zaufał Ci na nowo, ale
      to i tak on zdecyduje...teraz musisz być gotowa na wszystko. Może struktura
      psychiczna Twojego męża pozwoli mu wybaczyć. Oby tak było. Trzymam kciuki!!!
      Ej, nie rób tak nigdy więcej!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    • Gość: Kasia Re: zdradzilam, pomozcie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.02.04, 22:04
      Ty możesz bardzo tego pragnąć, by on przy Tobie został i zaufał Ci na nowo, ale
      to i tak on zdecyduje...teraz musisz być gotowa na wszystko. Może struktura
      psychiczna Twojego męża pozwoli mu wybaczyć. Oby tak było. Trzymam kciuki!!!
      Ej, nie rób tak nigdy więcej!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    • Gość: ryb Re: zdradzilam, pomozcie IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 01.02.04, 22:14
      Moja rada nie bedzie szlachetna. Czasami trzeba cos do konca zdemolowac zeby
      moc pozniej odbudowac. I tylko odwazni i odpowiedni manipulanci moga przez to
      przejsc. Poropnuje abys podsunela mu panienke, moze nawet dobra przyjaciolke
      zeby Ciebie z nia zdradzil. Masz 90% szansy ze zrobi to, nawet dla rewanzu czy
      samo satysfakcji. Potem bedzie sie podle czul, szczegolnie jak dasz mu do
      zrozumienia ze o tym wiesz...Nie rob mu wymowek, nie placz, tylko zapytaj sie
      troskliwie: Co z nami misiu bedzie? Dlaczego tak sie dzieje? Pogadacie sobie
      jak ludzie, kazde bedzie mialo cos na sumieniu do czego wiecej nie bedzie
      chcialo wracac. Znowu powstanie odpowiedni balans midzy Wami...i bedzie zyli w
      szczesciu az do nastepnego razu...
    • Gość: On Re: zdradzilam, pomozcie IP: 213.192.80.* 03.02.04, 15:42
      Pozwól Mu godnie odejść. Jeśli Go kochasz, to powiedz mu wszystko w szczegółach
      i pozwól odejść, godnie odejść .... . Po żadnej zdradzie nie ma miłość-szacunek
      przyszłości. Pozostaje śmiertelnie zgniły kompromis .... . To jest zbrodnia na
      żywym organiźmie.
    • Gość: jurek Re: zdradzilam, pomozcie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.02.04, 00:53
      zal nic tu nie pomoze
Inne wątki na temat:
Pełna wersja