Jak być dobrym rodzicem takiego dziecka?

07.12.09, 00:29
Próbując zrozumieć moje dziecko zaczęłam od siebie. Moi rodzice nigdy dzieci
mieć nie powinni, zrobili mi i bratu więcej krzywdy niż można by wybaczyć. Nie
wybaczyłam, nie mam z nimi kontaktu. Zawsze obiecywałam sobie, że ja takich
rzeczy swoim dzieciom nigdy nie zrobię, że będę szanowała, kochała, słuchała,
błędów się wystrzegała. I coraz mi ciężej. Jestem trudnym człowiekiem, mam
trudny charakter. Całe życie to słyszałam, w końcu uwierzyłam.
Mam trudne dziecko. Moja córka. Ma pięć lat, zielone oczy, twórczą duszę, duże
serce, śmieje się...
I ma tak okropnego osła w sobie, taką straszną głupotę, taką
nieprzywidywalność, taką despotyczność. Z wiekiem ma tego coraz więcej. Nie
słucha nikogo, robi to, co tylko ona chce, zawsze stara sie postawić na swoim,
walczy do ostatniej krwi o byle głupotę, nie odpuszcza niczego, nie rozmawia,
nie chce zrozumieć.
Niczego się nie boi. Krzyczy i wrzeszczy tak, że nie wiadomo co ze sobą
zrobić. Zaczyna być okrutna w złości, wyzywa nas, mówi przykre rzeczy. Gryzie,
szarpie, kopie, szczypie i rzuca wszystkim o ścianę.
Bardzo rzadko się wstydzi. Przeprasza tylko wtedy, gdy wie że coś tym
osiągnie. Następnego dnia robi to samo.
Z prostych spraw robi przeogromne problemy. Kwestia pokazania gardła u lekarza
to walka rangi na śmierć i życie, a zmierzenie temperatury - awantura na cały
regulator. Bo ona nie chce i nie lubi.
- Chodź na obiad - mówię. Ona: -Nie, nie, nie, przestań, przestań, przestań,
nie chcę obiadu, nie chcę obiadu. I nie przyjdzie. Zrobi awanturę, którą
słyszą najdalsi sąsiedzi.
- Nie rób tak, to mnie boli - mówi jej tata, gdy ona kopie go nogą dla zabawy.
Nie przestaje, kopie mocniej i cieszy się, że tata się złości. Tata się
odsuwa, ona się przysuwa. I kopie coraz mocniej. Za karę ląduje w swoim pokoju
(trzeba ją tam zanieść, bo stawia opór, wyrywa się i wyszarpuje, próbuje
schować pod stół, podrapać rękę, albo zamknąć się w łazience), no to rozbija
ceramiczną skarbonkę z wielkim hukiem o ścianę.
- Posprzątaj to - mówię. - Nie posprzątam! Nie chcę! i szarpie z całej siły
drzwiami od pokoju. Będzie szarpała do krwi na rękach. Pod nosem powie ze
złością: "Ty głupia gruba kobieto! Nie chcę żebyś tu była!" To o mnie.
Gdy pytam potem na spokojnie, czy naprawdę nie chce żeby mama była z nią, mówi
że żartowała.
Idziemy zanieść pocztę sąsiadom, moja córka przodem zagląda łakomie do ich
mieszkania. - Chcesz wejść? - pyta obcy facet. Ona chce. Ja, że nie może, że
zaraz obiad, że wracamy do domu (mówię konkretnie,
aczkolwiek cokolwiek by córka nie poszła do nikogo obcego). Córka odpycha mnie
i próbuje na wszelkie sposoby wejść do tego mieszkania, siłą ją zabieram do
domu, po drodze mnie kopie i szarpie, bo ona chciała zobaczyć co jest w
środku... Tłumaczę: obcy teren! Musisz uważać! - Trallalala śpiewa i krzyczy,
że wie przecież!
Idzie do koleżanki. Po godzinie telefon, czy moglibyśmy przyjść po córkę.
Idziemy z duszą na ramieniu. Tamta rodzina spokojnie siedzi przy stole, razem
z dziećmi i jedzą obiad. Nasza córka rozebrana do majtek gania dookoła stołu
za ich kotem, z wielkim piskiem, wrzaskiem i zaaferowaniem. Nie zechciała
usiąść z nimi do stołu, ubrać też się nie zechciała - taką relację dostaję od
zażenowanych ludzi (dodam, że ona tych ludzi niemal nie znała). Pół godziny
zajęło nam ubranie jej, niemal na siłę, we dwójkę próbowaliśmy.
Wracamy z nią wrzeszczącą: bo ona świetnie się bawiła, chciała jeszcze zostać.
- Dlaczego się rozebrała, przecież wie, że nie wolno się rozbierać... -
Chciała się przebrać w sukienkę koleżanki, ale nie dała rady bo kot przyszedł
i chciał się z nią ganiać. Śmiać się czy płakać? Nigdy więcej już jej nie
zaproszono.
Czas spać, wreszcie. Bluzkę wrzuciła do kibelka i spuściłą wodę zatykając
rurę, w spodniach weszła do wanny z wodą. - Dlaczego to zrobiłaś? - To nie ja!
Przestań! Nie chcę o tym mówić! - krzyczy moja córka.
Noc. - Mamusiu opowiesz mi jakąś historię? Przepraszam, że się pokłóciłyśmy.
Już nie będę, to opowiesz? Głowa mi pęka. Nie opowiem, więc będzie wrzeszczała
przez godzinę "dlaczego nieeeee". Nie ustępuję. Była dla nas niemiła, nie chcę
niczego opowiadać. Ignorowanie jej wrzasku, nieustępliwość skutkuje tylko tym, że
sąsiedzi wzywają policję. Na mojej córce nie robi to wrażenia.
Od zawsze taka była. Rozmawiam z nią cały czas, tłumaczę, wychowuję mądrze, i
z rozumem, i z sercem. Piszę o sobie, ale tata małej robi to samo, boże jak ja
marzyłam żeby mieć kiedykolwiek chociaż kawałek takiego ojca! Jesteśmy dobrymi
ludźmi, normalnymi, inne dzieci nas uwielbiają, psy do nas przybiegają, mamy
zacięcie pedagogiczne, świetnie wyczuwamy nastroje, znamy obce języki, czytamy
książki, mamy kreatywne pomysły, serce na dłoni, uśmiech, chęci by biegać po
parku, wycinamy, kleimy z kartonów statki kosmiczne, sadzimy na trawniku
ziemniaki, zabieramy na wycieczki, odwiedzamy muzea, jeździmy na farmy ze
zwierzakami i zabieramy sześć jej przyjaciółek, dbamy o kontakty z innymi
dziećmi, czytamy, wozimy na balet, przytulamy, jesteśmy cierpliwi, szanujemy
jej indywidualność, wspólnie pieczemy, nie wyśmiewamy, mamy poczucie humoru, z
siebie też się śmiejemy, chodzimy w brudnych bluzkach i piszemy listy jako
wróżki, duchy, mikołaje, jemy ser zamiast myszek z kuchni, pomagamy i nie
pomagamy... Dlaczego nasza córka jest taka? Co robimy nie tak?
Nie chodzi - biega. Non stop kręci się na krześle, macha nogą, skacze w
miejscu, kręci ubraniem na palcu. Ciągle coś zrzuca, wylewa, brudzi. Nie mówi
- krzyczy. Słowo "ciszej" wypowiadamy chyba niestety najczęściej. Potrafi
wbiec na jezdnię, nie rozejrzawszy się nawet. Non stop gada. Gdy się czymś
zaaferuje piszczy, piszczy, taki jazgot, nawet inne dzieci mają dość...
Zaaferowana potrafi zrobić potworną głupotę, na przykład próbuje powiesić się
na skakance, moim zdaniem mogłaby wyskoczyć również i przez okno.
Niestety, niczego się nie boi. Nie straszymy jej specjalnie, ale ona potrafi
wskoczyć do jeziora z mostu, w styczniu. Ciągle chodzi w siniakach, w sobotę
uderzyła się w głowę trzy razy. Nie boi się obcych, wszystkich zaczepia. Nie
ma dnia bez idiotycznych pomysłów.
Jest niesamowicie inteligentna. Ma bardzo bogate słownictwo. Pamięć
zaskakującą. Sama nauczyła się pisać i czytać. Jest dwujęzyczna, biegle mówi
również po angielsku. Sama układa puzzle 200 elementów. Skupia się, godzinami
nad czymś ślęczy, jest bardzo cierpliwa. Ma rewelacyjne i twórcze pomysły.
Sama wymyśla gry, sama robi gry planszowe i nas do nich zaprasza.
Oczywiście bawi się, jak każde dziecko. Ma etapy i księżniczek, i potworów, i
baletnic. Liczy pieniądze, uroczo brzydko maluje, fałszuje, skacze na
skakance. Mówi: kocham cię mamusiu, dziękuję tatusiu, pobawmy się razem... A
za chwile wrzeszczy jakbyśmy skórę z niej zdzierali, albo pluje na nas i
wykręca nam palce.
Młodszą siostrę ma w głębokim poważaniu na ogół. Można powiedzieć, że ją lubi,
to znaczy bardziej lubi niż nie lubi. Chętnie przy niej pomoże, coś poda,
założy skarpetkę (czuje się ważna wtedy i starsza), ale mają dwa różne światy,
jest spora różnica wieku między nimi. Gdy małej nie było, to tak samo się działo.
Nie wiem, jak ją wychowywać. Mam wrażenie, że nic nie działa. Boję się, że ją
stracę już całkowicie, że zupełnie nie będziemy dla niej autorytetem. Co
robić, gdy ona tak potwornie wrzeszczy? Co robić, gdy nie działają ani
nagrody, ani kary, ani gdy nas nie słucha, gdy nie reaguje na nasze słowa...
Co robić z takim dzieckiem? Najwspanialszym i najgorszym równocześnie... My
już nie mamy pomysłów, mamy dość walki codziennej o wszystko. Tak chcemy być
dobrymi rodzicami.
    • annastazy Re: Jak być dobrym rodzicem takiego dziecka? 07.12.09, 04:42
      a jaką opinię dał psycholog dziecięcy?

      jeśli jeszcze nie byliście, to balet i ziemniaki o kant stołu,
      biegiem
    • lifeisaparadox Re: Jak być dobrym rodzicem takiego dziecka? 07.12.09, 06:37
      Jedynie psycholog dla całej rodziny
      • leda16 Re: Jak być dobrym rodzicem takiego dziecka? 07.12.09, 08:03
        lifeisaparadox napisał:

        > Jedynie psycholog dla całej rodziny


        Oj, wiele zarobi...
        • lifeisaparadox Re: Jak być dobrym rodzicem takiego dziecka? 07.12.09, 08:07
          leda16 napisała:

          > lifeisaparadox napisał:
          >
          > > Jedynie psycholog dla całej rodziny
          >
          >
          > Oj, wiele zarobi...

          Ja bym się z tym psychologiem nie chciał zamienić miejscami, za żadne pieniądze :-)
        • coco-flanell Re: Jak być dobrym rodzicem takiego dziecka? 07.12.09, 22:23
          Taak milionerem zostanie na ludzkim nieszczesciu. Moze tak zajmij
          sie zasobem swojego portfela, a nie zagladaj ciekawsko w strone
          cudzych portfeli. Narazie jedynie robisz na forum za zlodzieja
          czasu, drogi, stary kundlu!
    • leda16 [...] 07.12.09, 08:01
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • evenjo Re: Jak być dobrym rodzicem takiego dziecka? 07.12.09, 11:11
      Powinniście mieć wszyscy terapię-ona-własną, a wy-być może rodzinną
      albo też - każde z osobna, a na pewno ty-indywidualną. Rośnie wam
      dziecko, które w przyszłości ma szanse na zaburzenia psychiczne. Jestem
      psychiatrą dziecięcym, psychoterapeutą. Pracuję z takimi dziećmi od
      kilkunastu lat.
      • aknel Re: Jak być dobrym rodzicem takiego dziecka? 07.12.09, 11:53
        Możesz mi pomóc? Możemy skontaktować się?
    • aknel Re: Jak być dobrym rodzicem takiego dziecka? 07.12.09, 11:50
      Ależ byliśmy u psychologa! No tak, zapomniałam napisać. Byliśmy kilka razy na
      spotkaniach, mała grzecznie rysowała, oglądała obrazki, bawiła się, rozmawiała z
      lekarzem, rozwiązywała jakieś zadania, język nam pokazała i krnąbrna też była
      (jak to opisano). Cechuje ją nadwrażliwość i nadruchowość, reszta spraw typowa
      dla wieku, takie tam nic specjalnego na jej temat...
      W opinii lekarza dziecko nie odbiega jakoś od normy i ja się zgadzam z tym. Jest
      po prostu niegrzeczna, a ja nie wiem jak to w niej tłumić, jak jaś uczyć, jak
      rozmawiać by słuchała. Bo zaprze się jak osioł i koniec. Albo wrzeszczy i też
      koniec.
      Oj, nie mam siły pisać. Bądźcie dla mnie łaskawsi, bo to że mam kłopot i nikt
      się ze mną nie będzie chciał zamienić wiem od lat.
      • evenjo Re: Jak być dobrym rodzicem takiego dziecka? 07.12.09, 12:09
        Jedna wizyta u psychologa nie daje żadnego obrazu zaburzenia. To, co
        piszesz można oczywiście uznać "jedynie" za złe zachowanie, ale u 5
        letniego dziecka złe zachowanie to też jest objaw. A zwłaszcza tak złe
        zachowanie. Ona nie jest-jeszcze-psychopatką, która terroryzuje
        otoczenie swoimi wybrykami i nie ma na to mocnych. Ona jest jeszcze
        dzieckiem, które, jakkolwiek by nie wydawało się, że ono dyktuje
        warunki-nie radzi sobie samo ze sobą.
      • evenjo Re: Jak być dobrym rodzicem takiego dziecka? 07.12.09, 13:25
        Jest-w warszawie-kilka placówek, gdzie, jak sądzę, można uzyskać nie
        tylko poradę, że z dzieckiem jest ok, i wyrośnie, ale profesjonalną
        konsultacje, diagnozę i propozycje terapii-dla dziecka i całej rodziny.
        Poradnia Psychiatryczna w Centrum Zdrowia Dziecka, Genogram, Mabor na
        Mokotowie, Opta, Aslan.
        • aknel Re: Jak być dobrym rodzicem takiego dziecka? 07.12.09, 13:43
          Nie mieszkamy w Polsce, ale dziękuję. Czyli wracamy do lekarza, dobrze. Dobrze.
          Dobrze. Wydaje mi się, że byliśmy w sensownym miejscu, w klinice przyszpitalnej.
          Był lekarz i doradca zdrowia (powiedzmy, że tak to przetłumaczę), ale ok -
          poszukam jeszcze innego miejsca. Ale niestety przypuszczamy, jak to będzie:
          najpewniej nie dowiemy się niczego, czego o własnym dziecku byśmy nie wiedzieli.
          Spróbujemy. Tylko wiesz, trzeba jakoś żyć. Tak by córka nie cierpiała, by nie
          została z łatką tej niegrzecznej, by nie zrobiła sobie i nikomu w rodzinie
          krzywdy. Kończą mi się na to pomysły, siły, chęci. Dostajemy od niej również
          miłe gesty, ale tych niemiłych mam wrażenie, że z wiekiem jest coraz więcej. Nie
          chcę jej stracić. Przepraszam - wiem, że piszę chaotycznie, ale z dziećmi obok.
          • evenjo Re: Jak być dobrym rodzicem takiego dziecka? 07.12.09, 14:03
            Przeczytałam jeszcze raz cały twój pierwszy post. Dla mnie-na
            informacje opisowe, bez badania dziecka, i tak jest bardzo nie halo.
            Nie jestem fanką farmakologii, ale gdybym miała takie dziecko w
            gabinecie-tzn jako pacjenta, z opisem takich zachowań, to dałabym
            Concerttę, albo jakiś inny psychostymulant. Nawet po pierwszej wizycie.
            • evenjo Re: Jak być dobrym rodzicem takiego dziecka? 07.12.09, 14:25
              No, dobra, gdybym miała takiego pacjenta-5-cio latka, z ewidentnymi
              zaburzeniami zachowania, z cechami nadpobudliwości psychoruchowej, to
              oprócz b.dokładnej anamnezy dot ciąży i przed ciążą, historia twoja,
              twego męża, historia pojawienia się na świecie dziecka zrobiłabym
              jeszcze: eeg-we śnie, po nieprzespanej nocy, podstawowe badania, ekg,
              badanie psychologiczne-jakaś skala oceniająca intelekt (nie wiem, co
              jest używane, tam, gdzie mieszkasz, w Polsce-Terman-Merill, pewnie
              jakieś jeszcze inne, dla młodszych dzieci), ew. neuropsycholog. No i
              dałabym chyba tę Concerttę...
              • leda16 Re: Jak być dobrym rodzicem takiego dziecka? 07.12.09, 22:12
                evenjo napisała:

                >
                > oprócz b.dokładnej anamnezy dot ciąży i przed ciążą, historia twoja,
                > twego męża, historia pojawienia się na świecie dziecka


                A po licho Koleżanko? Tutaj anamneza ciąży i porodu atym bardziej życiorysy rodziców nic by Ci nie dały, bo gdyby w tym leżało źródło patologii, pediatra lub psycholog od razu zwróciłby na to uwagę rodziców.



                zrobiłabym
                > jeszcze: eeg-we śnie, po nieprzespanej nocy, podstawowe badania, ekg,


                Po co? Wystarczy badanie neurologiczne, KT i rezonans. A EEG u 5-cio latki? Nie rozśmieszaj mnie - struktury mózgu dziecka jeszcze długo bedą in statu nascendii...
                > badanie psychologiczne-jakaś skala oceniająca intelekt (nie wiem, co
                > jest używane, tam, gdzie mieszkasz, w Polsce-Terman-Merill,

                Raven, Leiter, zestaw do badania lateralizacji, Bender, no i testy projekcyjne - Cattel, TAT, Test Stosunków Rodzinnych i najważniejsze: KWESTIONARIUSZ M.ZIEMSKIEJ - tu najpewniej leży przyczyna, że bachor wchodzi im na głowy i sra tam bez umiaru. .

                ew. neuropsycholog.

                To też zbędne. A o neurologii dziecięcej cośkolwiek Koleżanko słyszałaś? W Polsce ta specjalizacja nieprzerwanie się rozwija od 30-stu lat. Cóż dopiero na Zachodzie. Natomiast pierwszy raz słyszę o neuropsychologii DZIĘCIECEJ :). Jak by nie patrzeć, mózg dziecka nie jest miniaturką mózgu osoby dorosłej :))).

                No i
                > dałabym chyba tę Concerttę...
              • leda16 Re: Jak być dobrym rodzicem takiego dziecka? 07.12.09, 22:16
                evenjo napisała:

                > No i
                > dałabym chyba tę Concerttę...


                Hę? Może luminal?! Jak zniszczyć dzieciakowi mózg, to najlepiej od razu zamiast na raty...A w ogóle skąd pomysł, że pastylki działają wychowawczo?
              • aknel Re: Jak być dobrym rodzicem takiego dziecka? 08.12.09, 00:42
                Żadnych leków dziecku na pewno nie podamy. Proszę mi nie radzić w ten sposób i
                nazwami leków przytępiających zaburzenia typu ADHD nie rzucać, bo nawet mi
                laikowi to nie po drodze.
                Nie widzę źródła kłopotów z zachowaniem mojego dziecka w nas samych, a tym
                bardziej na siłę nie doszukiwałabym się ich w okresie ciąży. No wybaczcie, moja
                córka ma 5 lat i ciąża była prowadzona w regularnym kontakcie z lekarzem,
                regularnie bywa u lekarzy, ma swojego pediatrę, doradcę rodzinnego, lekarza
                pierwszego kontaktu, przeszła leczenie szpitalne, w szkole ma pielęgniarkę,
                która zna ją dobrze, itd. Historia jej przyjścia na świat jest do bólu nudna.
                Trudnego porodu nie miała, przyszła na świat przez cesarskie cięcie. Historia
                mojego poznania się z mężem, a także pozycji w jakiej ją zrobiliśmy nie ma
                żadnego znaczenia i na pewno z tego powodu nie jest niegrzeczna. Odpuszczam ten
                wątek na dobre.
                • stala_mzawka Re: Jak być dobrym rodzicem takiego dziecka? 10.12.09, 01:31
                  Od razu zaznaczam, że ja do profesji nie należę, to nie jest rekomendacja jak
                  niektóre inne posty.

                  Ludzie są różni. Jeżeli nie jest to jakoś naukowo uzasadnialne, że z dzieckiem
                  jest coś źle, to ona może przerodzić się w interesującą osobowość, zwłaszcza że
                  już będąc dzieckiem wykazuje zarówno przewrotność jak i wrażliwość na niektóre
                  sprawy, a inne - społeczne reakcje w stylu zażenowania - ma "gdzieś" o ile w
                  ogóle je zauważa.

                  Mam wrażenie po wipsach na forum, że dośc łatwo odgradza się konwenanse
                  ("dziecku trzeba dać leki") od tego, czego samemu się uważa. Nie jestem
                  specjalistą - ale jest to bliskie w moim odczuciu temu, co "prezentuje" dziecko,
                  w pewien sposób.

                  Wydaje mi się że podobne wypowiedzi istnieją na forum, mam na myśli to że
                  zachowanie dziecka jest pochodną Waszego zachowania (i tu mam na myśli zapyziały
                  bunt).

                  Gdybym był psycholożką na 100% interesowałyby mnie losy... a że nie jestem, to -
                  wybacz, może - zazdroszczę, chociaz przypuszczam, że różne problemy mogą się
                  "nawinąć" po drodze

                  Pozdr.
                • iwpal Re: Jak być dobrym rodzicem takiego dziecka? 12.12.09, 15:43
                  >>>aknel napisała:
                  Trudnego porodu nie miała, przyszła na świat przez cesarskie cięcie.<<<

                  Cóż... terapeuci neurorozwojowi cc uważają za poród patologiczny, nie
                  fizjologiczny, co nie znaczy, ze to on jest wszystkiemu winien ;-)
                  Na deser ja polecam poczytanie o deficytach przetwarzania wrażen zmysłowych,
                  czyli zaburzeniach integracji sensorycznej www.integracjasensoryczna.org.pl
                  To nie znaczy, ze to jest odpowiedź i recepta na wszystkie problemy, ale
                  prawdopodobnie i dziecko wymaga odpowiedniej terapii i rodzina wspomagania
                  procesu wychowawczego.
      • lifeisaparadox Re: Jak być dobrym rodzicem takiego dziecka? 07.12.09, 15:10
        Radzę najpierw rozwiązać własne jako rodzica problemy z przeszłością,
        pretensjami do swoich rodziców bo być może ten konflikt właśnie rzutuje na
        konfliktową naturę waszej córki.
        • aknel Re: Jak być dobrym rodzicem takiego dziecka? 08.12.09, 00:43
          Nie mam problemów z przeszłością.
          • lifeisaparadox Re: Jak być dobrym rodzicem takiego dziecka? 08.12.09, 06:56
            aknel napisała:

            > Nie mam problemów z przeszłością.

            Zatem wasze dziecko rozwija się zupełnie prawidłowo, jej zachowanie i sposób
            bycia jest absolutnie naturalną koleją rzeczy i wmawianie jej bycia niepoprawną
            dziewczynką zupełnie mija się z celem, ponieważ ona zachowuje się dokładnie tak,
            jak normalna istota ludzka powinna się zachowywać w takim a nie innym środowisku.
      • leda16 Re: Jak być dobrym rodzicem takiego dziecka? 07.12.09, 21:50
        aknel napisała:

        > Ależ byliśmy u psychologa! Byliśmy kilka razy na
        > spotkaniach, mała grzecznie rysowała, oglądała obrazki, bawiła się, rozmawiała
        > z
        > lekarzem, rozwiązywała jakieś zadania,


        Odnoszę wrażenie, ze sama nie wiesz u kogo właściwie byliście, bo psycholog to jednak nie lekarz.


        W opinii lekarza dziecko nie odbiega jakoś od normy i ja się zgadzam z tym.


        A te zaburzenia zachowania, ta fizyczna i słowna agresja wobec rodziców, rozbieranie się do naga u obcych ludzi, lekceważenie zakazów i nakazów, nieposłuszeństwo, to niby norma?!


        ja nie wiem jak to w niej tłumić, jak jaś uczyć


        Z tą "nauką" jesteś już 5 lat spóźniona. Dziecko wychowuje się od niemowlęctwa, a warunkowanie słów "nie wolno" można skutecznie prowadzić już od 5-tego miesiąca życia. Ty (a nie Twoi rodzice) widać nawet do wychowania szczeniaka się nie nadajesz, a cóż dopiero dziecka. Dzieci jak konie narowiste trzeba trzymać krótko i przy pysku, bo inaczej za 2 lata zacznie Was bez pardonu trzaskać po buziach, od tak, dla zabawy. Potem, jeszcze jako nieletnia z upodobaniem zacznie się rozbierać pod latarnią a Wy wkrótce dziadkami zostaniecie z wielokrotnością alimentowanych wnuków.


        Byliśmy kilka razy na
        > spotkaniach


        Zamiast tego, należało zlecić obserwację uczestniczącą, czyli psycholog przychodziłby przez miesiąc do domu i obserwował dziewczynkę w jej domowym środowisku, sporządzał raporty na temat jej zachowania wobec Was z dyskretnym użyciem kamery i dyktafonu, udawał opiekunkę dziecięcą. Oczywiście trochę to będzie kosztować. Myślę, że taki materiał - jeśli to, co napisałaś jest prawdą a nie prowokacją - zaowocowałby pobytem w Oddziale Psychiatrii Dziecięcej, gdzie byłaby uskuteczniona kompleksowa diagnostyka z różnicowaniem między ADHD, zaburzeniami procesu socjalizacji a chorobą neurologiczną. Żaden psycholog nie ma kompetencji aby po kilku wizytach takie różnicowanie między somatycznym i psychicznym podłożem zaburzeń zachowania przeprowadzić.
        • aknel Re: Jak być dobrym rodzicem takiego dziecka? 08.12.09, 00:45
          > Dzieci jak konie narowiste trzeba trzymać kró
          > tko i przy pysku, bo inaczej za 2 lata zacznie Was bez pardonu trzaskać po buzi
          > ach, od tak, dla zabawy. Potem, jeszcze jako nieletnia z upodobaniem zacznie si
          > ę rozbierać pod latarnią a Wy wkrótce dziadkami zostaniecie z wielokrotnością
          > alimentowanych wnuków.

          Powtórzę: jesteś dla mnie wulgarną i prostacką, sfrustrowaną babą.
          • zuzann-a Re: Jak być dobrym rodzicem takiego dziecka? 10.12.09, 15:02
            aknel napisała:

            > > Dzieci jak konie narowiste trzeba trzymać kró
            > > tko i przy pysku, bo inaczej za 2 lata zacznie Was bez pardonu trzaskać p
            > o buzi
            > > ach, od tak, dla zabawy. Potem, jeszcze jako nieletnia z upodobaniem zacz
            > nie si
            > > ę rozbierać pod latarnią a Wy wkrótce dziadkami zostaniecie z wielokrotno
            > ścią
            > > alimentowanych wnuków.
            >
            > Powtórzę: jesteś dla mnie wulgarną i prostacką, sfrustrowaną babą.

            Dlaczego? bo napisała prawdę? Masz w domu małą terrorystkę, no ale cóż takie są
            skutki bezstresowego wychowania.
    • kalllka Re: Jak być dobrym rodzicem takiego dziecka? 07.12.09, 12:51
      droga aknel,
      co prawda na lede liczylam, ze podejmie wyjasnienia cici, ale coz jej widac tez rece opadly.
      wiec krotko i tak by nie dac sie sprowokowac do wylania (Twojego)dziecka z kapiela;
      z jezyka jakim poslugujesz, z postawy wobec uczestnikow dyskusji wynika, ze masz w domu <dziecko> takie jakim samas wciaz jest.
      tyle:)

      • aknel Re: Jak być dobrym rodzicem takiego dziecka? 07.12.09, 13:34
        droga kalllka,
        aha.
        tyle
        • kalllka Re: Jak być dobrym rodzicem takiego dziecka? 07.12.09, 14:15
          aknel,
          no aha. wlasnie:)
          opisujesz historie dziecka w aspekcie Jej win. malo rozsadne, zwazywszy na poziom swiadomosci i abstrakcyjnego myslenia czytajacych:)
          w kazdym razie ciagnac Twoje wrazenia w dal..
          Swiat, ktora otacza Twoja corke to Twoj swiat. powtarza wiec Twoje zachowania.
          Widac zatem, ze Twoje sa malo roztropne;skoro miast zaczac do siebie, chocby z psychologiem;<sprytnie>przerzucasz odpowiedzialnosc za "prace" nad soba ,na innych.

          osobiscie mam wrazenie, ze nie ma zadnej nieulozonej pieciolatki, a jest tylko odbicie twojego lenka@.

          i teraz juz naprawde w tyle:)
          pap

          • aknel Re: Jak być dobrym rodzicem takiego dziecka? 07.12.09, 15:10
            Nie sprowokujesz mnie. Zbyt cienka jesteś.
            • skarpetka_szara Re: Jak być dobrym rodzicem takiego dziecka? 10.12.09, 16:53

              Ale to nie prowokacjia. Ona ma racjie. Dziecko odbija w
              zachowaniu Twoje i meza zachowanie. Piszesz o "tym" dziecku jakby
              bylo nie Twoje. Ona pewnie to czuje. Dzieci sa bardzo
              inteligentne i obserwuja uwaznie. Ona czuje sie pewnie niechciane,
              i to demonstruje. Moze nie potrafisz pokazac swojemu dziecku
              prawdziwej matczynej milosci. A dla dziecka to wazne.

              Dziecko musi miec strukture w domu. Gdy jej brak - dziecko czuje
              sie zagubione. Problem jest srodowiska.
    • haalszka Re: Jak być dobrym rodzicem takiego dziecka? 07.12.09, 13:49
      skoro dziecko ma 5 lat i sa takie problemy z jej "ogarnieciem" radze isc do
      psychologa.
      Sa tez mniej przyjemne metody ale chyba nie bardzo bys chciala je wcielac w zycie.
      Moim zdaniem odpusciliscie dziecku dyscypline od samego poczatku. Nie mowie o
      dyscyplinie wojskowej, o naduzyciach wzgledem dziecka. Ale takiej
      zdroworozsadkowej.
      Jestem mama 5 latka, jest to chlopczyk, ktory jest naprawde do ogarniecia.
      Zupelnie nie sprawia mi problemow wychowawczych choc sa sytuacje kiedy bada czy
      jestem czujna... np probuje mnie oszykac. Ale dla mnie sa to sytuacje kiedy
      musze sie pilnowac i byc konsekwentna osoba. Tak jak bylam od jego urodzenia.
      I wcale nie jest wytresowanym pieskiem ktory robi to co chce, ma swoje zdanie,
      potrafie uznac jego racje, argumenty, ma swoje wyskoki w przedszkolu, ale nia sa
      one niczym dziwnym i niepokojacym wg mojej oceny.

      Idzcie do psychologa, moze ty idz sama najpierw przedstaw problem, dziecko
      pozniej...
      Polecam tez ksiazki psychologiczne.
      Pozdrawiam
      • aknel Re: Jak być dobrym rodzicem takiego dziecka? 08.12.09, 01:13
        Nie odpuściliśmy dziecku niczego. W tym również szeroko rozumianej dyscypliny.
        Wręcz odwrotnie. Wierz mi, że przy takim dziecku trzeba bardzo, ale to naprawdę
        bardzo, się pilnować by tej "dyscypliny" zbyt mocno nie narzucać właśnie.
        Pilnujemy się cholernie. My się musimy od zawsze hamować, by właśnie co krok jej
        nie pilnować, a nie odwrotnie...
    • s.p.7 Re: Jak być dobrym rodzicem takiego dziecka? 07.12.09, 15:29
      Skupiasz sie na opisywaniu jego zachowań co nie ma najmniejszego sensu.

      Poniewaz istotne sątu tylko przczyny takich zachowań.

      Nei leząone zazwyczaj w dziecku tylk ow sposobie wychowania i stosunku emocjonalnym.

      Wiele rzeczy ktroe robi sie żle moze byc całkowicie nieuświadomiona.

      Zadziwiającym był by dla mnei fakt ze osoba sama wychowana w tragocznych
      warunkach potrafiła by ez głebokiego przemyslenia i refleksji na temat emocj
      isama wychowywać kogos dobrze z miłoscią.

      Nauczyćsie rozumieć miosc do dziecka i czuć ją.

      Jesli opatrzy sie na ludzi wychowujacych patologicznie - zazywaj sądza oni ze
      ich metody sąwrecz wzorowe, zaczynaja opisywać negatywne zachowania dziecka jako
      dowodu na uguntowanie swoich relacji z dzieckiem.

      JA kbys sie spytała twoich rodziców co robili zle.. nawet jesli byla bys
      martretowana powiedzieli ze to bylo dobrze, ze w sumie byli usprawiedliwieni.

      Zwuczjnie bardzo trudno samemu bedac zle wychowana nie majac wzorcow jest dobrze
      wychowywac.

      Widziałem ludzi ktorzy sadzili ze dobrze wychowuja i dziwia sie dlaczego ich
      dizecko jest taki i siakie podczas gdy niewidzieli np oczywistych bledow ktore
      rozumieli jako cos dobrego.

      Np. MANIPULACJE DZIECKA,
      nie mowi ze tak ma tu miejce
      ale to się zdarza dosc czesto, tzn manipuluje sie emocjonalnie i nei tylko,
      oklamujac dziecko ktore wbrew pozorom doskonale to wykrywa, i po kilu miesiacach
      zaczyna sie buntować

      pozatym wiele jest przykladow milsoci jakiejs takiej dziwnej ktora polega np na
      forsowaniu dziecka do czegos, do gry na pianinie w wiku 3 lat, itd.

      Najwazniejsze dla dziecak sa szczera milosc, uczucia, troska, przytulenie,
      zrozumienie,
      a nie naklanianie, czy jakiekolwiek inne metody

      w dobrym wychowaniu negatywne emocje i reakcje wymuszajace, checi zwrucenia na
      siebie uwagi, placzu, prostestu eni zdarzaj się prawie wcale,
      a jesl itak t ozazwyczaj ze wplywu otoczenia (wspolczesn przedszkoal to eni
      najlepsze miejsce socjalizacji)
      wtedy wystarczy lekki klaps jesli widac ze dzieck owyraznie dziala drogą zła.
      Ale to w takich wypadkach zdarza sie rzadko.

      Inteligentne dzieci sa madrzejsze niz wiekszosc ludzi sądzi, widza bardzo czysto
      co sie wokol nich dzieje.

      2 miesiace zlego wychowania wymaga kilku miesiecy naprowadzania.
      Keidy mam do czyniania z kilkoma latam ibledow, sytuacja wyaje sie beznadziejna
      bo pewne zahcowania przechodza w charakter dziecka.

      dlatego w zasadzie kazda minuta jest wazna

      czasami ktos moze nie miec siwadomosci tego czego brakuje dziecku a gdyby
      wychowal sie w innych warunkach mial b calkowicie innedo nie go podejscie.

      czesto tez dziecko uczy sie od otoczenia,

      zastanawia mnie:
      -ile godzin dziennie poswiecacie dziecku na wspolne zabawy, przytulanie, bliskie
      relacje, i ile bylo tego w przeszlosci
      - czy stosujecie manipulacje jako dopuszczala forme wplywu na dziecko

      -jak wygladaja i na czym opieraj sie wzajemne stosunki rodziców

      -co czujecie do dzieci i jaki jest cel wychowawczy?
      • cynta Re: Jak być dobrym rodzicem takiego dziecka? 07.12.09, 16:02
        Tego powyzej oczywiscie nie da sie znow przeczytac... ;)
        Poza badaniami wspomnianymi przez pania doktor powyzej ja bym jeszcze sprawdzila
        wzrok (wraz z badaniem pola widzenia) i sluch. To nie o to chodzi czy slyszy i
        widzi ale jak. Czy te zachowania pogorszyly sie po urodzeniu sie siostry? Wydaje
        mi sie ewidentne ze metody ktore stosujecie nie sa wlasciwe, trzeba sie dobrze
        zastanowic czego potrzebuje wasze dziecko i to mu wlasnie dac.... nie balety i
        ciecie ziemniakow. Element genetyczny tez wydaje sie byc tutaj wazny; jakim
        dzieckiem bylas Ty? z relacji Twoich rodzicow? wiesz to?
        • aknel Re: Jak być dobrym rodzicem takiego dziecka? 08.12.09, 01:11
          > Poza badaniami wspomnianymi przez pania doktor powyzej ja bym
          > jeszcze sprawdzila wzrok (wraz z badaniem pola widzenia) i sluch. To > nie o
          to chodzi czy slyszy i widzi ale jak.

          Dlaczego? Miała badany słuch dwa razy w życiu, po narodzinach i chyba jakoś
          około bilansu dwulatka, czy jak to nazwać, i wszystko było ok. Wzroku nie miała
          badanego. A o co chodzi? Mogłabyś więcej napisać?
          Zachowania córki nie pogorszyły się z pojawieniem siostry. Zawsze była trudna.
          Nie widzę specjalnie żadnych zmian gdy się młoda pojawiła, a zwracam na to uwagę
          bardzo.
          Zdecydowaliśmy się na drugie dziecko późno z powodu wiecznej "walki" ze starszą.
          Baliśmy się powtórki. Druga córka jest zupełnie inna. Porównuję (chociaż na ogół
          nie porównuję), ale porównuję po cichu dzieci i to niebo a ziemia. Młoda ma
          trochę ponad rok i jest niemal całkowicie innym dzieckiem niż starsza. Starsza w
          jej wieku już wrzeszczała, wymuszała krzykiem wszystko, uciekała nam, z radością
          rzucała jedzeniem w ścianę. Młodsza jest spokojna, wesoła, śmieje się głośno i
          no wiecie... normalny dzieciak. Ja i tak ciągle się boję, że siedzimy na bombie
          z opóźnionym zapłonem. Ale to inne dziecko. Widzę wyraźnie już teraz różnicę.
          Jest dla mnie nadzieja, he he. To oczywiście żart, obie córki kocham ogromnie.
          Jakie metody nie są właściwe? Nie pisałam nic o metodach. Rozmawiamy przede
          wszystkim z córką. Tłumaczę, tłumaczę, tłumaczę. Ona nie słucha, albo słucha
          zdawkowo, albo na odczep się, albo odpowiada że nie chce o tym mówić, albo...
          Tłumaczę sensownie: "nie robi się tak, bo..." "nie możesz tak postępować, bo..."
          "gdy zrobi się coś takiego, stanie się to..." "to działanie wywoła taki efekt".
          Różnie rozmawiamy, na różne sposoby. Z przykładami i z zabawą i moralizatorsko i
          z przymarszczeniem nosa. Inne metody, są też. System kar i nagród. Nie
          tolerujemy tego i tamtego, chwalimy i nagradzamy to i to. Jesteśmy konsekwentni.
          Do bólu sąsiadów. Konsekwentnie siedzę w łazience i wyję, gdy ona wyje z drugiej
          strony drzwi. Albo próbuję inaczej, olewam konsekwencję i przytulam, mówię, że
          kocham też, gdy krzyczysz, przytulam i uspokajam. Na nic ani jedno, ani drugie.
          Jesteśmy zwarci, plan działania przedyskutowany, bądź na migi ustalony. I co z
          tego. Uprzedzamy jej działania, uprzedzamy co zaraz nastąpi. Oj, i tak dalej...
          Czego potrzebuje moje dziecko? Nas przede wszystkim. Ciągle mam jeszcze taką
          nadzieję.
          Nie wiem jakim byłam dzieckiem. Podobno beznadziejnym. Trudno jednak uwierzyć w
          to, że byłam beznadziejna we wszystkim. Nie wiem więc.
          Widzę dużo z nas w niej. I złego, i dobrego. Ale to my ją przede wszystkim
          kształtujemy. Wydaje mi się, że mądrze. Nie widzę żadnych potwornych błędów z
          naszej strony. Rodzice z nas jak i z Was. Czasami lepsi, czasami gorsi.
          Chciałabym być dobrym rodzicem dla niej, ale to naprawdę trudno. Z czasem coraz
          trudniej. Zebrało mi się ostatnio mnóstwo tego drugiego, jestem potwornie
          zmęczona. Usiądę i zacznę płakać. Jestem już do tego coraz bliżej.
      • aknel Re: Jak być dobrym rodzicem takiego dziecka? 08.12.09, 00:51
        Wybacz, zaczęłam odpisywać, ale... czy Ty sentencje książkowe cytujesz? Nie
        przebrnęłam przez te wszystkie złote myśli.
    • maya_w Podział na my i to dziecko. 07.12.09, 16:04
      Muszę, przyznać,że przeczytałam twój post i raczej nie jestem po twojej stronie. Twoje dziecko ma 5 lat, a opisałaś ją jak mały Einstein, w opisie by się pewnie nie odnalazł. Pytanie moje brzmi jak odważyć się być dzieckiem, tak wymagających rodziców? A szczególnie matki perfekcjonistki.
      Czy ty wiesz, co to jest mieć 5 lat? Co robiłaś 5 lat temu, o tej porze, pamiętasz? Pewnie tak. 5 lat to początek życia, a oczekiwania od tego dziecka masz przeogromne jak od dorosłego.Dziecko nie dorasta do wymagań.

      Piszesz, że masz trudny chrakter i że ci to wmówiono, więc uwierzyłaś, ja sobie tak myślę,że ci tego nie wmówiono, a rzeczywiscie masz trudny charakter , bo nie potrafisz postawić się w sytuacji drugiego człowieka.

      Pozostaje pytanie, gdzie to dziecko nauczyło się takiego zachowania? Skąd ona to wyniosła, kopanie, bluzganie, zamiłowanie do prowokacji itp?

      Moim zdaniem powinnas poszukać pomocy profesjonalej dla siebie i córki. Coś jest w waszym schemacie postępowania złe i to wychodzi poprzez reakcję dziecka. Sam fakt, że twoje dziecko nie jest stabilne tłumaczy,że jest duzy problem w wymaganiu i konsekwencjach. I tylko dokładna obserwacja może naprowadzić na właściwy ślad. Nikt na forum twojego "idealnego" dziecka ci nie naprawi.

      Ps. Piszesz gdzieś ze dziecko maluje brzydko. I to jest pewien slad, który tłumaczy,że to dziecko nie odczytuje swiata z zewnątrz we właściwy sposób. Bo małe dziecko malując, często, kopiuje rzeczywistość taka jak ją odczytuje, wtedy gdy zle odczytuje wychodzi to w rysunkach.Ona nie potrafi odnależć się w tej rzeczywistości w jakiej życje. Brak w niej silnych filarów stabilnosci. Stałego schematu dnia , łącznie ze wstawaniem, posiłakami i innymi zajeciami domowymi.Itp.



      • maya_w Re: Podział na my i to dziecko. 07.12.09, 17:59
        tak na marginesie, to fakt nie przerobienia spraw zwiazanych z
        rodzicami ma napewno jakis wplyw na twoje zachowanie teraz. Mozliwe
        ze dziecko podswiadomie wyczuwa twoja niepewnosc i brak spoistosci w
        zachowaniu. Np. w byciu caly czas ta sama osoba.
        Napewno rozmowa z psychologiem moze duzo pomoc.
        • aknel Re: Podział na my i to dziecko. 08.12.09, 01:29
          Tak na marginesie, nie wiem na jakiej podstawie wymyśliłaś, że nie przerobiłam
          spraw związanych z rodzicami.
          • notting_hill Re: Podział na my i to dziecko. 09.12.09, 23:50
            No, a to, to kto napisał:
            Próbując zrozumieć moje dziecko zaczęłam od siebie. Moi rodzice
            nigdy dzieci mieć nie powinni, zrobili mi i bratu więcej krzywdy niż
            można by wybaczyć. Nie wybaczyłam, nie mam z nimi kontaktu. Zawsze
            obiecywałam sobie, że ja takich rzeczy swoim dzieciom nigdy nie
            zrobię, że będę szanowała, kochała, słuchała, błędów się wystrzegała.
            I coraz mi ciężej. Jestem trudnym człowiekiem, mam
            trudny charakter. Całe życie to słyszałam, w końcu uwierzyłam.


            No co Ty? Więc w jaki sposób przerobiłaś?
            • notting_hill Re: Podział na my i to dziecko. 10.12.09, 00:12
              Jeśli nie chcesz wierzyć, że problemy z dziećmi biorą się z problemów
              rodziców (co wcale nie znaczy, że są oni "winni"!) poszukaj programów
              tv brytyjskiej psycholog dr Tanyi Byron i obejrzyj jak ona pracuje z
              rodzicami i trudnymi dziećmi. Pouczające!
      • aknel Re: Podział na my i to dziecko. 08.12.09, 01:28
        Opisałam ją dokładnie żeby pokazać dziecko z każdej strony, bo nie macie szans
        zobaczenia jej, są tylko moje słowa.
        Nie jestem matką perfekcjonistką. To bzdura, wybacz.

        > 5 lat to początek życia, a oczekiwania od tego dziecka masz
        > przeogromne jak od dorosłego.Dziecko nie dorasta do wymagań

        Nigdzie nie napisałam niczego o moich oczekiwaniach względem córki... Nie wiesz
        nic na ten temat. Wymyślasz, wybacz.

        I tak dalej, nie trafiasz. Tutaj widać to chyba najlepiej:
        "Ps. Piszesz gdzieś ze dziecko maluje brzydko. I to jest pewien slad, który tłum
        aczy,że to dziecko nie odczytuje swiata z zewnątrz we właściwy sposób. Bo małe
        dziecko malując, często, kopiuje rzeczywistość taka jak ją odczytuje, wtedy gdy
        zle odczytuje wychodzi to w rysunkach."

        Moje dziecko brzydko maluje, bo nie umie ładnie. I to wszystko. Ja też nie umiem
        malować i rysować. Napisałam: "uroczo brzydko maluje". Mnie to wzrusza. Bawi.
        Cudownie maluje.

        "Ona nie potrafi odnależć się w tej rzeczywistości w jakiej życje. Brak w niej
        silnych filarów stabilnosci".
        Ma standardową stabilność normalnej rodziny i na pewno odnajduje się w
        rzeczywistości, w jakiej żyje... Czasami tylko udaje, że jest konikiem ;-)

        "...Stałego schematu dnia , łącznie ze wstawaniem, posiłakami i innymi zajeciami
        domowymi.Itp"
        Wstaje o 7:30, o 8 je śniadanie, o 9 jest w szkole, o 12 je lunch, o 15 ją
        odbieram, wracamy przez park do domu, o 16:30 je obiad, potem bawimy się,
        czytamy, albo coś robimy, albo ona sama robi i idzie spać około 20. Nie
        powiedziałabym, że brakuje jej stałego schematu. Wręcz odwrotnie.

        Uprzedzając jakiekolwiek kolejne wymysły: uwielbia szkołę i dobrze się tam
        czuje. Nie musi chodzić do niej, bo ja mam takie ambicje, tylko taki jest system
        szkolnictwa. Podchodzi po obowiązek szkolny, jak i miliony innych dzieci w jej
        wieku. Nie uczę jej niczego na siłę, a w szkole nie ma zbyt wysokich wymagań.
        Więcej tam się bawi, niż uczy. Ma mnóstwo koleżanek, szkoła jest mała, rodzinna
        i stoi na wysokim poziomie. Nie wiem, na jaki jeszcze temat z powodu szkoły
        mogłabym się tłumaczyć, ale na pewno do czegoś da się przyczepić...
        • evenjo Re: Podział na my i to dziecko. 08.12.09, 09:57
          A dajcież jej już tę cholerną Concerttę i skończ z tłumaczeniami-że
          przerobiłaś swoje problemy, że się staracie, że ni pijecie i nie
          bijecie. Panie tutaj i tak wiedzą swoje, tzn lepiej, lepiej niż ty
          sama. Ja przerabiam swoje sprawy już 10 lat-we własnej psychoanalizie,
          jestem za takim (psychoanalitycznym, psychodynamicznym-jak go
          zwał...)podejściem do pacjentów i ich rodzin, a i tak bym dała jakiś
          stymulant, a potem się przyglądała-rodzicom, dziadkom, pradziadkom....
          • kaa.lka Re: Podział na my i to dziecko. 08.12.09, 11:04
            co takiego powinnismy i kto powinien co komu dac?
            <Panie> tutaj probuja cos poradzic na nieporadnie zlozone opowiadanie o
            dziecku.I nie tyle wiedza lepiej co krecone wyobraznia autorki staraja nadac
            sensu opowiadaniu.
            Opowiadaniu, ktore kupy sie nie trzyma albowiem, podajac pierwszy z brzegu powod
            :autorka wypisuje komentarze po nocach. Jak zatem ma szanse trzymac<forme>w
            dzien z nadpobudliwym,jak twierdzi, dzieckiem..ehhh
            Pierwszy to z brzegu przyklad byl ale wystarczajacy by dac dowod jesli nie
            aknelskiej arogancji to naszej bezmyslnosci na pewno.
            I nie przekonalby mnie, jak pewnie polowe zwyklych forumowiczow, "fakt" iz moze
            by antypody smazy te wszystkie glupoty, poslugujac sie nasza naiwnoscia i uwaga.
            I To juz w zasadzie wszystko. I jedno.
            Darujmyz sobie zatem, domyslny psychologiczny jezyk. Bo nic z niego nie
            wynikalo, nie wynika i jak widac nie wyniknie.
            I nawet corvettta nie pomoze dojechac, gdyz klamstwo ma krotkie nogi.


            A amatorow kwasnych jablek lub na con_ amore to moze na fore dla adults byloby
            najlepiej przekierowac?

            kalllka
            • evenjo Re: Podział na my i to dziecko. 08.12.09, 12:10
              "dajcież"-to forma adresowania się do rodziców rzeczonego,
              sprawiającego problemy dziecka. Nie do uczestniczek tej dyskusji. Do
              uczestniczek dyskusji nie mam żadnych apeli.
        • maya_w Wymyslanie... 08.12.09, 12:02
          A co ja mam do wymyslania? Odpowiadam jedynie na temat twojego
          wpisu, zwlaszcza pierwszego, bo pozostalych nie czytalam.
          Juz w pierwszych zdaniach piszesz,ze masz dziecko jak je
          okreslasz "trudne", ze jest uparta robi, glupoty, krzyczy i
          protestuje. A kiedy ona ma to robic? Nigdy nie slyszlas o okresie
          przekory u malych dzieci pomiedzy 3 - 6 rokiem zycia?
          Oczekiwaniem Twoim nie moim, jest w tym wypadku,ze dziecko
          bedzie lagodne i tu zgaduje: bezwzglednie podporzadkowane woli
          matki, najlepiej aby nie dawalo o sobie jakos tam znac, aby nie
          lamalo regul jakie pasuja w tym domu.
          Oczywiscie na podstawie
          tekstu.
          Tak rozumiem czytajac pomiedzy wierszami, a moze juz i tego mi nie
          wolno robic, bo zaraz 'wykrzyczysz', ze bzdury pisze.:=)
          Pozniej gdzies tam dalej komentujesz, ze corka 'brzydko' maluje, a
          gdzies tam ze pieknie maluje. To moze sie zdecyduj jaka 'forme
          literacka' chcesz tutaj pisac taka 'dwubiegowa' ze mozna cie
          zrozumiec i tak czy siak, czy konkretnie, aby konkretnie napisac, co
          sie naprawde mysli?

          Najlepiej by bylo abys poszukala sobie pomocy dobrego psychologa
          dzieciecego, tacy kosztuja. Albo sama zabrala sie za czytanie na
          temat dzieci i psychologii rozwoju dzieci.
          Mozg czlowieka nie rozwija sie rownomiernie, zwlaszcza na poczatku
          zycia bywa z tym wiele problemow.
          W tym co piszesz nie widze specjalnych problemow dziecka,
          natomiast ty sama przejawiasz spore problemy i to raczej tobie
          potrzebny bardziej jest psycholog niz twojej corce.
          • lifeisaparadox Re: Wymyslanie... 09.12.09, 08:53
            Raczej dziewczynka ma charakterek i sposób bycia po mamusi i co tu można zmieniać?
          • anbale Re: Wymyslanie... 09.12.09, 12:58
            Myślę, maya, że mocno nadinterpretujesz...
            Przedstawiona sytuacja to tylko sucha relacja, nikt z tutaj się
            wypowiadających nie widział tych "wyczynów" na żywo, więc naprawdę
            dziwią mnie wszystkie te bardzo daleko idące wnioski.
            To tylko zarys sytuacji, skarga zmęczonej matki na sprawiąjące
            kłopoty i powodujące ból serca dziecko, więc pewnie emocji też w tym
            dużo...
            Nie rozumiem dlaczego autorka
            postu nieustannie jest odysłana do robienia porządku ze sobą. Ja mam
            dla odmiany wrażenie, że jest to osoba z dużą samoświadomością i
            refleksją na swój temat...A córka to niewątpliwie rodzaj dziecka, do
            którego trzeba znaleźć klucz, i to może naprawdę trochę potrwać.
            Ale ponieważ nie wychowywalam wlasnych dzieci, więc z definicji nie
            uczę wychowywania innych
            • maya_w Re: Wymyslanie... 09.12.09, 17:15
              Gdyby ktos mi probowal wmowic,ze jego dziecko bylo 'cacy' caly czas,
              to nigdy bym nie dala wiary.
              Problem o jakim piszesz, to ten 'bol serca matki', jak to okreslasz.
              Ja bym nazwala sprawe po imieniu, ten bol to jej wlasna- agresja, z
              ktora ona ma problem i sie boryka. Zapewne jest to agresja nie
              wyladowana.

              Wszystkie dzieci sprawiaja klopoty, jak nie 'za Mlodu' to w okresie
              dorastania. Jednak wiekszosc dzieci z tego wyrasta i sa calkiem
              normalnymi ludzmi w doroslym wieku.
              Kto kim bedzie nigdy nie wiadomo. Chocby jeden zadziwajacy przyklad:
              Jeden z najbardziej bestialskich mordercow, ktory mordowal
              dziewczynki i kobiety, po zbadaniu jego dziecinstwa i mlodosci,
              psychiatrzy i psychologoiwe nie doszukali sie nic szczegolnego.
              Szczesliwy dom, szczesliwe dziecinstwo. I co wierzyc w ten
              szczesliwy dom, czy nie?
              • anbale Re: Wymyslanie... 09.12.09, 20:15
                Ja wciąz uważam, że (ewentualne) problemy autorki wątki i zachowania dziecka- to
                dwie różne sprawy.
                Owszem, autorka może niejako dla "higieny psychicznej" przejść jakąś
                psychoterapie, która być może polepszy jej nastawienie do córki- ale po pierwsze
                nigdzie nie wspomniała, że nie ma czegoś takiego za sobą, że nie próbowała tej
                drogi, a po drugie kwestia osobowości jej dziecka, w moim odczuciu nie ma tu nic
                do rzeczy.
                Dziecko, jego osobowść, to loteria. Może się pojawić takie, które jest naprawdę
                ogromnym wyzwaniem dla rodziców, które mimo ich najlepszych chęci podążą własną
                drogą i nie ma takiej siły na świecie, która mogłaby to zmienić. To jak
                niedopasowanie charakterów w małżeństwie, lub coś w tym rodzaju, gdzie
                największa nawet miłość wysiada, po prostu nie da rady czegoś przeskoczyć i
                koniec-kropka...W tej sytuacji ludzie się rozwodzą, trzymają się od siebie z
                dala, tu są skazani na siebie i jest o wiele trudniej- dlatego osobiście daleka
                jestem od wieszania psów, oskarżania i nakazów "poprawy" dla rodziców, bo w
                większości przypadków ich działania naprawdę są przepojone dobrą wolą, tylko
                żadna akcja nie wywołuje pożądanej reakcji, a generuje tylko coraz większą
                bezradność.
                Mnie się akurat bardzo podoba, że autorka nie walczy ze swoim dzieckiem, że
                wciąż szuka metod pokojowych, nie widzę tu żadnej agresji, naprawdę. Walka z
                własnym dzieckiem to najgorsze chyba co rodzice mogą zafundować, zawsze jest
                przegrana, nawet gdy wydaje się wygrana, więc mój szacun, że pomimo tysiąca
                prowokacji matka wciąż się trzyma swej "polityki łagodności". Ja nie potrafię w
                żaden sposób jej pomóc, nie znam się na dzieciach- ale właśnie czuję, że trzeba
                szukać klucza w dziecku, trzeba naprawdę właśnie je wziąć pod lupę. Może jakieś
                sprawy neurologiczne, może hormonalne, no nie wiem- ale daleka jestem od
                szarpania właśnie matki, że problem jest w niej i dokładania jej jeszcze
                kolejnego dyskomfortu w postaci poczucia winy...to nie fair.
                • maya_w Nie fair, 09.12.09, 21:39
                  Jest wtedy gdy na forum społecznościowym, ktoś ma bezwzględne oczekiwania względem czyiś wypowiedzi. Jest w tym wyrażny brak tolerancji. Coś na wzór talibaniżmu, który chce uczyć tolerancji religijnej i wyznaniowej, obcinając w imie tych wzniosłych zasad, ludziom ręce i nogi. Tu na forum ludzi spontanicznie się komunikują i choćby dlatego należy docenic szczerość ludzkich intencji.
                  Tak się składa,ze mam dzieci już są dorosłe, a oprócz tego pracowałam przez X lat z dziećmi, ucząc w szkole, więc dziecko nie jest dla mnie wielką tajemnicą. Małe dzieci są jak miniaturowy świat dorosłych, ogromnie do nich podobne.I dlatego każdy psycholog, nie od dziecka zaczyna terapię, a od dokładnego oglądnięcia rodziców. To najpierw ich poddaje się pod lupę, aby zobaczyć jak rodzice ze sobą żyją, jak się komunikują i współgrają w biznesie zwanym rodziną.
                  Zachowanie tej dziewczynki wcale nie odbiega od zachowań wielu innych dzieci w jej wieku.Dzieci po prostu są takie. Jedynie dziwi,że matkę takie zachowanie i dziwi i niepokoi. Dlatego radzę jej skorzystać w tym wszystkim z porad psychologa, zarówno dla dobra jej samej jak i dziecka. Ot i cała filozofia za parawanem mojej wypowiedzi. Zadowolona już? Czy jeszcze rąbek u spódnicy przeszkadza?
                  PS. Dodam,że miałam doczynienia z dziećmi, przy których rodzice, nauczyciele i szkoła załamywali ręce. U mnie działali bezbłędnie i wychodzili z najlepszymi wynikami. Jak myślisz dlaczego?:)
                  • anbale Re: Nie fair, 09.12.09, 22:17
                    No wybacz, ja akurat nie dziwię się reakcjom tej pani, gdy "szczerze i
                    spontanicznie" na forum ludzie komunikują jej, że rośnie jej mała dziwka, że
                    powinna ją tłuc po ryju, zamknąć w piwnicy albo że sama powinna iść do
                    psychiatry a dziecko natychmiast odseparować od siebie...No faktycznie rady od
                    serca, podyktowane bezinteresowną życzliwością.
                    Reszty nie będę komentować. Raczej staram się nie dyskutować z ludzmi, którzy
                    wszystko lepiej wiedzą, więcej widzą, więcej czują, nie znają wątpliwości, mają
                    w życiu jedynie same sukcesy i z paru postów czytają czyjeś życie jak ze
                    szklanej kuli.
                    • lifeisaparadox Re: Nie fair, 09.12.09, 22:33
                      anbale a ty czasem nie jesteś klonem autorki tego wątku?
                      • anbale Re: Nie fair, 09.12.09, 22:39
                        Jasne, rzucam wszystko i już pędzę do psychiatry bo mam poważny problem ze sobą.
                        Zadowolony?
                        • lifeisaparadox Re: Nie fair, 09.12.09, 22:56
                          Nie przesadzaj
                        • lifeisaparadox Re: Nie fair, 10.12.09, 06:38
                          Ja tam myślę że córka jest dokładnym odzwierciedleniem mamusi i jej podejścia do
                          innych ludzi, do własnych rodziców. Wszystko jest w normie, teraz tą "normę"
                          należało by modyfikować
                          • anbale Re: Nie fair, 10.12.09, 07:57
                            lifeisaparadox napisał:

                            > Ja tam myślę że córka jest dokładnym odzwierciedleniem mamusi i
                            jej podejścia d
                            > o
                            > innych ludzi, do własnych rodziców. Wszystko jest w normie, teraz
                            tą "normę"
                            > należało by modyfikować

                            A czemu nie odbicie tatusia, cioci, babci, stryjecznej wujenki,
                            ciotecznego kuzyna??
                            A skąd się wzięło drugie, spokojne i łagodne dziecko? Przecież to
                            proste jak budowa cepa- córka=matka jak dwie krople wody, jakaś
                            anomalia nastąpiła, może w szpitalu podmienili.
                            • aknel Re: Nie fair, 10.12.09, 10:15
                              Dziękuję Ci za próby zrozumienia, ale rozmowa tutaj nie ma (jak pewnie już
                              zauważyłaś) większego sensu. Stracisz tylko czas, jak i ja straciłam, a na
                              koniec okrzykną Cię jeszcze nienormalną, czy co tam będzie na języku.
                              Pozdrowienia, jeszcze raz Ci dziękuję, wesołych i spokojnych świąt, wszystkiego
                              dobrego w nowym roku.
                              • anbale Re: Nie fair, 10.12.09, 20:06
                                Dzięki.
                                Wbrew pozorom rozmowy tutaj jak dla mnie mają sens. Krynica wiedzy o ludzkiej
                                mentalności.
                                A co do córeczki- mnie się wydaje, że będąc tak madrym dzieckiem zacznie szybko
                                dojrzewać emocjonalnie i zmiany, które w niej zajdą mogą Cie nieźle jeszcze
                                zaskoczyć na plus. Czego szczerze życzę.
                                Pozdrawiam.
                            • skarpetka_szara Re: Nie fair, 10.12.09, 17:08

                              Strasznie, ale to strasznie jestes ....uparta!!! Za chiny nie
                              mozesz pojac ze moze to Twoje metody wychowawcze zawiodly, ze to
                              Twoj problem a nie corki. Gdy ktos ci to sugeruje - stajesz sie
                              defensywna. A ze pewnie tak zawsze funkcjonujesz to masz uparta
                              corke.

                              Powiem ci tak: jezeli corka ma cieply, normalny dom, a jej
                              zachowanie jest naprawde dziwne, wykraczajace to, co mozna sie
                              spodziewac bedac w takim srodowisku, to ja, patrzac z boku
                              zastanowilabym sie czy corka byla/jest molestowana. nauczyciel?
                              ksiadz? ojciec? wojek?

                              Bo dziecko to dziecko. Jezeli psycholog nie zauwazyl zadnych
                              odchylow choroby psychicznej, a ty uparcie twierdzisz ze wasza
                              metoda wychowawcza jest perfekcyjna, to z czegos to zachowanie musi
                              wynikac.
                              • skarpetka_szara Ups, to bylo do Ankel 10.12.09, 17:09
    • s.p.7 Re: Jak być dobrym rodzicem takiego dziecka? 07.12.09, 17:38
      generalnie to yglada tak jesli twoi rodzicie robili ci krzywde,
      powiedzmy ze przejawialo sie to w 10 zachowaniach
      6/10 tych zachowan odczytałąs jako złe, i maz o to zal i pretensje do rodzicow
      poniewaz oznaczalo to krzywde

      3/10 mzoesz powielać nie będąc swiadoma tego ze to jest złe
      oprucz tego ze masz wiele pozytywnych zachowan

      ale dla wrazliwego dziecka to wystarczy
    • to.niemozliwe Re: Jak być dobrym rodzicem takiego dziecka? 08.12.09, 13:54
      Jesteś niecierpliwa, a chwilami niesympatyczna. Ludzie piszą, to co
      im się wydaje, nie bierz tak wszystkiego osobiście. Zreszta, jak się
      wczytasz w poszczególne nicki, to każdy ma swoisty styl i poprzez
      ten styl trzeba oceniać.
      Wygląda na to, że faktycznie macie wybitnie inteligentne dziecko,
      które nie ma zamiaru stosować sie do norm społecznych. Zwykle dzieci
      muszą sie owego podporządkowania normom nauczyć. Właśnie w taki
      sposób jak u Was - poprzez zajęcia praktyczne z konfliktów. :)

      Piszesz, że jesteście konsekwentni, jest system kar i nagród. Ale
      najwyraźniej nie ma systemu. Gdyby był i działał sprawnie, to byś tu
      nie pisała.

      Ty masz pewną wizję rodzicielstwa: odpowiedzialnego, łagodnego,
      przyjacielskiego i humanistycznego. I ono jest dobre, tylko, że Ty
      nie potrafisz sobie radzić z manipulacjami dokonywanymi na Tobie,
      ale również mężu. Chyba zostałas tak wychowana, że unikasz konfliktu
      za wszelką cenę, lub usiłujesz go zracjonalizować.
      Czy jak byłas dzieckiem, to wolałaś poczytać dobrą książkę, bo jej
      treść, bohaterowie i narracja Cię pobudzały, zamiast bawić się z
      innymi? Czy nie było tak, że byłas zawsze trochę z boku, nieco
      bierna, re-aktywna, a nie a-ktywna?
      Czy jesteś dzieckiem alkoholika? Alkoholiczki?
      Czy jesteś perfekcjonistką?

      "Konsekwentnie siedzę w łazience i wyję, gdy ona wyje z drugiej
      strony drzwi"

      Masz problem, bo córka jest zręczniejszym manipulatorem niż Ty
      obrońcą przed manipulacjami.
      Dlaczego córka tak sie zachowuje? Albo chce zatriumfować widząc, że
      Cię kontroluje i to poczucie władzy nad Tobą ją podnieca. Albo jest
      to jej reakcja na Twoją nadmierną kontrolowalność jej, na usiłowanie
      zwładnięcia jej osobą (wyraz jej rodzącej się tożsamości
      psychicznej).

      Co zrobić?

      Nie będę się powielał w szczegółach, ale skoro sama piszesz, że nie
      odzywasz się do rodziców, to wspomnę o tym - Dopóki się z Nimi nie
      pogodzisz(realnie i symbolicznie-wewnętrznie), to Sobie nie
      wybaczysz ! Bo dopiero, jak zrozumiesz, że się mylili w swojej
      małości, uzależnieniu, może głupocie (z Twojej perspektywy), jak
      przestaniesz mieć do nich żal, jak go z siebie wyrzucisz i narodzisz
      się wolna, to dopóty część ich winy będziesz brać na siebie. Przy
      czym sama tego nie dokonasz.

      Co do córki, to proponuję iść w obu kierunkach równocześnie - dać
      jej więcej prawa do samodzielności i podmiotowości, ale od czasu do
      czasu wygrywać bitwy. Przy czym, z tego, co opisujesz, to czas i
      miejsce starcia zwykle ona dobiera sama - wtedy kiedy, Tobie to jak
      najmniej odpowiada, bo są inni - widzowie, bo jesteś skrępowana
      okolicznościami. Wybierz sobie i miejsce i czas i okoliczności.
      Dygresja...A wiesz, dlaczego Ci się nie udaje opanować córki? Bo tak
      naprawdę sama nie masz przekonania, że masz rację. Jak nad Tobą
      dłużej popracowac, wzmocnić krzykiem i stresem, to miękniesz.
      Przyłap ją ewidentnie na przewinieniu. Ale uwaga - oczywistym,
      niezaprzeczalnym, złośliwym i celowym akcie jej złej woli.
      Np. ona rzuca piaskiem w inne dziecko, Ty mówisz, że tak nie wolno
      robić, ona rzuca ponownie i patrzy na Ciebie, wtedy Ty ostrzegasz,
      że jeżeli będzie rzucać, to....(tutaj kara). Ona rzuca i śmieje sie
      z Ciebie - wtedy działasz, aż do jej przełamania. Najwyżej tak się
      zmęczy płaczem, że sama uśnie. W międzyczasie będzie Ci grozić,
      kopać, bić, potem szlochać, błagac, może dostać ataku drgawek, lub
      rozbić sobie głowę, waląc nią o podłogę. Tylko po to, żeby zobaczyć
      w Twoich oczach żal, że się przeciwstawiłaś, tę głupią minę, którą
      masz, kiedy ogarnia Cię wątpliwość, czy aby na pewno jej nie
      krzywdzisz?
      Ale dlatego wybierz miejsce starcia starannie i czas, musi być
      mąż
      i drugiego dziecka ma nie być. Musicie się przygotowac na
      długie dziesiątki minut, może godziny. Nie możecie jej dać klapsa,
      ale trzeba ją bedzie zaprowadzić w odosobnione miejsce, z którego
      nie będzie mogła wyjść (będzie usiłowała wyjść w celu uniknięcia
      kary, zresztą jest inteligentna, więc przygotujcie sie, że sie
      zdziwicie).
      To wy decydujecie o rodzaju kary i może ona w trakcie trwania ulegac
      zmianie. Kluczowy moment, to wyraźna oznaka, że poddała sie waszej
      woli (reakcja spełniająca), wtedy Wy zezwolicie jej na zabawę, lub
      zajęcie się swoimi sprawami.
      Wychowanie do społeczeństwa, to w gruncie rzeczy nauka dokonywania
      transakcji na równoprawnych zasadach. Jak na razie ona jest
      monopolistą, dyktuje ceny i w zamian daje "towar" nędznej jakości,
      wiedząc, że postępowanie reklamacyjne was zmiękczy. Gdybym był nią
      to uznałbym, że się cholernie tanio sprzedajecie. Niedużo trzeba,
      żeby Was mieć. Na Ciebie wrzasnąć, a ojcu przykopać :).
      "I wszystko" - jak mawia klasyka filmowa :D
      Tylko jest jedno ale - Ty też lubisz sobie nad nią porządzić, co ? ;)
      "Ma robić", bo "Ty tak powiedziałaś" - hę ? :)
      I tu wracamy do punktu pierwszego....popatrzeć się na siebie. Bo
      naprawdę, dzieci uczą się tylko od nas.
      Pozdrawiam Cię, napisz ten sam temat na forum "Wychowanie" jest tam
      dość sensowna grupa nastawiona właśnie na tę tematykę. I nie obrażaj
      się, jak prawda w oczy zaszczypie....jak łzy spłyną, to wszystko
      lepiej widać. :)
      • leda16 Re: Jak być dobrym rodzicem takiego dziecka? 08.12.09, 20:28

        to.niemozliwe napisał:
        Np. ona rzuca piaskiem w inne dziecko, Ty mówisz, że tak nie wolno
        > robić, ona rzuca ponownie i patrzy na Ciebie, wtedy Ty ostrzegasz,
        > że jeżeli będzie rzucać, to....(tutaj kara). Ona rzuca i śmieje sie
        > z Ciebie - wtedy działasz,


        Trafne, tylko że z relacju autorki wątku wynika, że mała w szkole, wśród rówieśników i wobec nauczycielki jest bez zarzutu o dziwo - nie wykazuje nawet cienia dominacji (co czyni całą opowieść mało prawdopodobną). Natomiast skrajną agresją reaguje tylko na rodziców, zwłaszcza matkę a jej uczuciowość wobec rodziców jest czysto deklaratywna; mówi "kocham" sprawiając równocześnie ból - szczypie, kopie, drapie i wyje. Jak dzikie zwierzę. Zaś matka najwyraźniej wykazuje totalny bezkrytycyzm wobec własnych metod wychowawczych. Osoby krytykujące Jej postawę rodzicielską obrzuca wyzwiskami, neguje pomysły na precyzyjną diagnostykę organicznych przyczyn zaburzeń zachowania a co więcej, jakoś pediatra, psycholog, nauczyciel, rodzice większości dzieci patologii w rozwydrzonej smarkuli nie widzą. Skoro matka widzi i nie reaguje, to znaczy, że po prostu boi się reagować, żeby nie zakłócić wyidealizowanej samooceny. Doczeka się tylko tego, co pisałam wyżej. "Urocza" córuś zapłaci Jej dokładnie tym, czym Ona zapłaciła własnej matce. Wrzeszczeć i bić nie ośmieli się jednak tam, gdzie może zdrowo oberwać np. nie bije ani nie kopie kotów, psów, itp. bo one nie są zarażone ideami Ameryki - bezgraniczną tolerancja i akceptacją zła, zęby i pazury mają ostre w przeciwieństwie do chowających głowy w piasek i pozwalających sobą poniewierać rodziców :).
        • to.niemozliwe Re: Jak być dobrym rodzicem takiego dziecka? 09.12.09, 08:41
          Przykład z rzucaniem piaskiem był tylko przykładem, nie musi to być
          sytuacja z innymi dziećmi, musi być jednoznaczny i jawny przypadek
          lekceważenia norm społecznych. Nieposłuszeństwo wobec matki nie jest
          takim jednoznacznym i oczywistym przypadkiem, dlatego takiej
          sytuacji nie proponuję brać za oś konfliktu.
          Zgadzam się - matka stanęła wobec dylematu" "Dlaczego mam kłopoty
          wychowawcze, skoro jestem tak świetną matką?" Jak jej ludzie pisza,
          że jednak nie jest, to się na nich gniewa. Ja już jej proponowałem,
          żeby sobie to przemyśleć, że jednak jest już czas na dość radykalną
          zmianę jej postawy wobec córki. Wychodzę z założenia, że jak Ci 10
          osób mówi, że ptak Ci narobił na plecy, to warto sprawdzić, czy coś
          jest na rzeczy, a nie twierdzić, że "Niemożliwe, bo mnie ptaki
          lubią" :D
    • amb25 Re: Jak być dobrym rodzicem takiego dziecka? 08.12.09, 17:15
      Ja mam 6-latka, ktory nie zachowuje sie az tak niegrzecznie, ale caly czas sa z
      nim problemy - nie slucha nikogo, uparty itp. Tak jak twoja cora.
      Tez mieszkam za granica i z dzieckiem chodzimy do psychologa. Badanie
      psychologiczne dziecka to ok. 7-10 spotkan dziecka z psychologiem a jednoczesnie
      "przepytuja" nas dokladnie (spotkan mielismy juz chyba ze 20) wlasnie z calego
      naszego zycia, dziecinstwa , ciazy itp. bo twierdza, ze przyczyna takiego
      zachowania dziecka tkwi w nas i to ja trzeba znalezc zeby pomoc dziecku. Po
      zakonczeniu badan psychologicznych i naszych przesluchan beda najprawdopodobniej
      w stanie nam pomoc jak poradzic sobie z dzieckiem. Dodam, ze on tez jest zdolny
      ponad norme. I wyobraz sobie, ze moj tez jest straszna gadula, ze tez lubi
      wymyslac gry i w nie grac i czesto lubi bawic sie sam, choc jednoczesnie chce
      miec wielu przyjaciol i tez sam nauczyl sie czytac:)Jak chce to potrafi sie
      skupic a jak nie to za cholere. Ale stwierdzono jedno ze to nie jest ADHD.
      Psycholog powiedziala nam na razie tylko tyle, ze z dziecmi inteligentnymi ponad
      norme (nie wiem jaka norme) czesto sa duze problemy i jesli jeszcze na dodatek
      jest zywe i niezalezne (jak nasze) to trzeba byc bardzo konsekwentnym i wciaz
      wyznaczac im nieprekraczalne granice bo one caly czas sprawdzaja czy granice
      jeszcze obowiazuja i czy nie mozna ich przesunac.
      Ja zauwazylam na razie, ze spedzanie duzo czasu na dworze (bez wzgledu na
      pogode) grajac w cos, biegajac itp. bardzo pomaga, oczywiscie nie od razu.
    • lukmic Re: Jak być dobrym rodzicem takiego dziecka? 08.12.09, 17:36
      aknel napisała:

      > Próbując zrozumieć moje dziecko zaczęłam od siebie. Moi rodzice
      nigdy dzieci
      > mieć nie powinni, zrobili mi i bratu więcej krzywdy niż można by
      wybaczyć. Nie
      > wybaczyłam, nie mam z nimi kontaktu. Zawsze obiecywałam sobie, że
      ja takich
      > rzeczy swoim dzieciom nigdy nie zrobię, że będę szanowała,
      kochała, słuchała,
      > błędów się wystrzegała. I coraz mi ciężej. Jestem trudnym
      człowiekiem, mam
      > trudny charakter. Całe życie to słyszałam, w końcu uwierzyłam.
      > Mam trudne dziecko. Moja córka. Ma pięć lat, zielone oczy, twórczą
      duszę, duże
      > serce, śmieje się...
      > I ma tak okropnego osła w sobie, taką straszną głupotę, taką
      > nieprzywidywalność, taką despotyczność. Z wiekiem ma tego coraz
      więcej. Nie
      > słucha nikogo, robi to, co tylko ona chce, zawsze stara sie
      postawić na swoim,
      > walczy do ostatniej krwi o byle głupotę, nie odpuszcza niczego,
      nie rozmawia,
      > nie chce zrozumieć.
      > Niczego się nie boi. Krzyczy i wrzeszczy tak, że nie wiadomo co ze
      sobą
      > zrobić. Zaczyna być okrutna w złości, wyzywa nas, mówi przykre
      rzeczy. Gryzie,
      > szarpie, kopie, szczypie i rzuca wszystkim o ścianę.
      > Bardzo rzadko się wstydzi. Przeprasza tylko wtedy, gdy wie że coś
      tym
      > osiągnie. Następnego dnia robi to samo.
      > Z prostych spraw robi przeogromne problemy. Kwestia pokazania
      gardła u lekarza
      > to walka rangi na śmierć i życie, a zmierzenie temperatury -
      awantura na cały
      > regulator. Bo ona nie chce i nie lubi.
      > - Chodź na obiad - mówię. Ona: -Nie, nie, nie, przestań, przestań,
      przestań,
      > nie chcę obiadu, nie chcę obiadu. I nie przyjdzie. Zrobi awanturę,
      którą
      > słyszą najdalsi sąsiedzi.
      > - Nie rób tak, to mnie boli - mówi jej tata, gdy ona kopie go nogą
      dla zabawy.
      > Nie przestaje, kopie mocniej i cieszy się, że tata się złości.
      Tata się
      > odsuwa, ona się przysuwa. I kopie coraz mocniej. Za karę ląduje w
      swoim pokoju
      > (trzeba ją tam zanieść, bo stawia opór, wyrywa się i wyszarpuje,
      próbuje
      > schować pod stół, podrapać rękę, albo zamknąć się w łazience), no
      to rozbija
      > ceramiczną skarbonkę z wielkim hukiem o ścianę.
      > - Posprzątaj to - mówię. - Nie posprzątam! Nie chcę! i szarpie z
      całej siły
      > drzwiami od pokoju. Będzie szarpała do krwi na rękach. Pod nosem
      powie ze
      > złością: "Ty głupia gruba kobieto! Nie chcę żebyś tu była!" To o
      mnie.
      > Gdy pytam potem na spokojnie, czy naprawdę nie chce żeby mama była
      z nią, mówi
      > że żartowała.
      > Idziemy zanieść pocztę sąsiadom, moja córka przodem zagląda
      łakomie do ich
      > mieszkania. - Chcesz wejść? - pyta obcy facet. Ona chce. Ja, że
      nie może, że
      > zaraz obiad, że wracamy do domu (mówię konkretnie,
      > aczkolwiek cokolwiek by córka nie poszła do nikogo obcego). Córka
      odpycha mnie
      > i próbuje na wszelkie sposoby wejść do tego mieszkania, siłą ją
      zabieram do
      > domu, po drodze mnie kopie i szarpie, bo ona chciała zobaczyć co
      jest w
      (...)
      > Co robić z takim dzieckiem? Najwsp
      Trudno cokolwiek powiedzieć, gdy nie jest się z dzieckiem, o którym
      mówisz. Dziecko obiektywnie nie jest dobre ani złe, jest miniaturką
      dorosłego i korzysta z metod sprawdzonych, aby osiągnąć konkretny
      cel. Z drugiej strony Twoja córka wykazuje ogromny stopień
      rozedrgania emocjonalnego. Teoretycznie ma do tego prawo, jest
      dzieckiem. W praktyce jednak jej egocentryzm pozostaje na poziomie
      niemal noworodka. Myślę że sama musisz odpowiedzieć sobie na
      pytanie, czy aby nie za bardzo się starasz, zaspokajając zbyt wiele
      jej potrzeb. Dziecko jest za małe, by samo mogło docenić wagę
      współczucia. Dzieci, które nie są tak rozedrgane emocjonalnie,
      zazwyczaj bazują na mądrości życiowej swoich rodziców, w wieku
      szkolnym mogą szukać autorytetów poza domem rodzicielskim.
      • monikate Re: Jak być dobrym rodzicem takiego dziecka? 08.12.09, 19:32
        Było podobne dziecko w mojej rodzinie. Potem się okazało, że ma schizofrenię.
        • lady.re Re: Jak być dobrym rodzicem takiego dziecka? 08.12.09, 23:58
          Ja tez po przeczytaniu tego postu pomyslalam,ze ta dziewczynka moze miec jakas
          chorobe psychiczna.
        • lukmic Re: Jak być dobrym rodzicem takiego dziecka? 09.12.09, 12:51
          monikate napisała:

          > Było podobne dziecko w mojej rodzinie. Potem się okazało, że ma
          schizofrenię.
          Wydaje się jednak że na podstawie opisu trudno stwierdzić, czy
          dziecko ma rzeczywiście schizofrenię. Proponowałbym najpierw zająć
          się dzieckiem bez tego typu założeń na wyrost. Schizofrenia to
          bardzo poważna choroba, a pomyłka może wiele kosztować w przypadku,
          gdy dziecko jest psychicznie zdrowe, a ma tylko zaburzenia wywołane
          jakimś czynnikiem innego rodzaju.
    • zorz_ponimirski Re: Jak być dobrym rodzicem takiego dziecka? 09.12.09, 00:05
      no i co z tym dzieckiem nareszcie? a moze ono po prostu potrzebuje
      dostac w dupe
      podejrzewam, ze polski rolnik oraz jego zona poradziliby sobe lepiej
      wychowawczo
      • yoko0202 bingo 09.12.09, 20:25
        jak to mawia mój brat - kiedyś nie było żadnego ADHD i psychoterapii, po prostu
        było wiadomo że gó...arz dawno w dupe nie dostał
        [w przenośni w sumie, bo brat w życiu ręki nie podniósł na swoje córki, ale głos
        i owszem - i jakoś obie chodzą jak wskazówki w zegarku, choć szatany są niezłe]

        z postu autorki wyjawia się po pierwsze kompletny brak autorytetu i szacunku
        córki do rodziców - poza tym rodzice ewidentnie mają po prostu ambicje, coby być
        'dobrymi' rodzicami, może zwyczajnie powinni się wziąć za wychowywanie dziecka
        zamiast za samorealizację.
    • wielki_czarownik [...] 09.12.09, 00:09
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • mika.bajkowe1 Re: Jak być dobrym rodzicem takiego dziecka? 09.12.09, 12:01
      Może niech któreś z was nagra kamerą (np. w telefonie) atak furii czy agresji
      waszej córki i wtedy udać się z takim materiałem do lekarza.
      Nam coś takiego bardzo pomogło przy wizytach z dziećmi u neurologa.
      Życzę dużo wytrwałości
    • paco_lopez Re: Jak być dobrym rodzicem takiego dziecka? 09.12.09, 13:53
      okadzić jointem z naturalnych składników. uffff jak ja lubie moich
      dwóch chłopczyków.
      • haalszka Do autorki 10.12.09, 10:36
        Witaj,
        napisalam wczesniej posta, a teraz weszlam na niego i jestem przerazona..

        Czy zauwazylas ze na kazda probe kogokolwiek z wpisujacych odpowiedziałaś negacja?

        Wiem ze forum jest od tego aby pisac ale nie rozumiem zakladania watku i skreslania pokolei wszystkich mozliwosci.
        Kazdy jest innym czlowiekiem i ma inny poziom percepcji. Jedni zwracaja uwage na Ciebie inni zeby dac dziecku leki. Ja o dyspycplinie dla dziecka itd itd.
        Przeczytalam wszystkie wypowiedzi i ludzi i twoje do tej pory. NIGDZIE nie napisalas, moze masz racje, zastanowie sie, przemysle, zbadam, moze warto isc ta droga... WSZEDZIE napasc, atak, agresja, niezgoda....

        Czy nie przypomina ci to autorko czyjegos zachowania?????


        Pozdrawiam i Powodzenia.
        • yoko0202 ona już poszła 10.12.09, 12:56
          obraziła się, bo zaplanowała sobie być zaje.bistym rodzicem, i takim jest
          przecież, a ktoś jej tutaj uwagę zwraca, że dziecko w sumie normalne tylko z nią
          coś nie tak...
      • haalszka Re: Jak być dobrym rodzicem takiego dziecka? 10.12.09, 13:11
        a ja slyszalam ze dziewczynki sie lepiej "wychowuje"...:))
        ja tez swojego uwielbiam.... :)
    • skarpetka_szara Re: Jak być dobrym rodzicem takiego dziecka? 10.12.09, 16:44

      Nie moge tego sluchac. Twoje dziecko nie jest Twoja kolezanka - to
      jest po prostu dziecko - zachowuje sie tak, jak je wychowalas.

      Czy jestes konsekwentna? Mowisz ze dziecko przeprasza a potem robi
      to samo? jakie ma za to konsekwencjie? czy jak jej czegos zabronisz
      to dotrzymujesz swojego slowa? Czy jestes dorym dla niej
      przykladem? Czy wrzeszczysz w domu? czy dajesz jej wystarczajaco
      czasu aby sie z nia bawic (i tylko z nia bez myslenia o czyms
      innym?).

      Problemem nie jest Twoje dziecko. Problemem jestes ty i Twoj maz.
      Nie umiecie wychowywac dziecka. Byc moze blad Twoich rodzicow aby
      miec potomstwo powinien sie zatrzymac z Toba?

      Jest wiele materialow ktore mozesz poczytac aby pomoc sobie i
      swojej rodzinie. wiedz jednak ze mozesz to zachowanie zmienic.
      Ale wina lezy w Tobie. To Twoje i Meza zachowanie musi sie
      zmienic.

      • lifeisaparadox Nie ma sensu 10.12.09, 17:09
        Ona każdą "niedelikatną" sugestię traktuje jako atak mający na celu zrównanie
        jej z ziemią.
        • skarpetka_szara Re: Nie ma sensu 10.12.09, 17:10
          :) Wlasnie zauwazylam ze jest strasznie uparta.... jak osiol :)
    • cmielak_2 Re: Jak być dobrym rodzicem takiego dziecka? 11.12.09, 18:59
      O rany. Czytanie tego wątku to prawdziwa frustracja (zaraz pewnie ktoś
      odpowie: jak ci się nie podoba to spadaj stąd debilu, kretynie, trollu
      <niepotrzebne skreślić>) Kobita pisze z problemem, szukając rady i
      pocieszenia. Wylewa się na nią zaraz fala niechęci podszyta pseudo-
      psychologiczną wiedzą rodem z Pani Domu. Relacje z rodzicami, przeniesione
      lęki, psychoanaliza kuchenna i inne straszne banialuki. Przeczytaliscie w
      ogóle ten post? czy przeczytaliscie go a la polonaise - kompletnie bez
      zrozumienia? Widać gołym okiem, ze jest to osoba nie pozbawiona
      autorefleksji, inteligentna i naprawdę z troską wypowiadająca się o
      przyszłości swoich dzieci. Bez sensu w tym kontekście sugerować, że wina
      leży po jej stronie, bo sama miała problemy z rodzicami. Znam wielu ludzi,
      którzy mają zadawnione problemy, a wręcz zaryzykowałabym twierdzenie że
      cechuje je psychopatia, a których dzieci nie sprawiają zadnych problemów.
      Nie wiem dlaczego internauci nie mogą przyjąć prostej prawdy,że dziecko
      może mić problemy neurologiczne czy nerwicowe i nie ma to nic wspólnego z
      postawą rodziców. Dwie panie psycholożki dobrze zaczęły i był w tym
      zalążek konstruktywnej opinii, ale szybko zaczęły jazgotać jak reszta.
      Swoja drogą co to za psycholog/psychiatra?, który natychmist traci zimną
      krew i zaczyna wyzywać pacjenta?
      • haalszka Re: Jak być dobrym rodzicem takiego dziecka? 12.12.09, 08:41
        witaj
        to ze znasz kilkoro ludzi, ktorzy pomimo trudnego dziecinstwa sa wspanialymi
        rodzicami i ich dzieci nie sprawiaja problemu wychowawczego nie znaczy ze juz
        wszyscy z problemami dziecinstwa sa takowymi.
        Ja na to patrze inaczej. Dziecko od urodzenia bardzo wczuwa sie w nastroje
        matki, a moze tylko moje takie bylo? gdy bylam spokojna dziecko tez bylo
        spokojne, gdy mialam nerwowy okres dziecko rowniez bylo nerwowe.
        Fakt niektore wypowiedzi na forum sa strasznie miazdzace, ale niestety calego
        swiata nie naprawisz.
        Moim zdaniem w sytuacji autorki najprosciej jest zaczac analize sytuacji od
        siebie. jest dorosla umie okreslic swoje stany emocjonalne, spotkac sie z
        fachowcem i zobaczyc czy ja, matka mialam zly wplyw na swoja corke. Prawda?
        Zamiast narazac dziecko, ktore juz rozumie pewne sprawy na kolejne wizyty u
        lekarzy zaczac od siebie.
        Czy to złe? mysle ze bylo by bardzo dojrzale...

        Pozdrawiam
        • kasiaitrzy Re: Jak być dobrym rodzicem takiego dziecka? 12.12.09, 22:51

          Hej!
          Czytam i czytam i niczego zlego w zachowaniu sie Twojej corki
          dopatrzec nie moge!
          Jak dla mnie dzieci "grzeczne" sa duzo bardziej podejzane niz te
          lobuzy... Stlamsic dziecko jest latwo, wychowac w niezaleznosci,
          wolnosci duzo trudniej.
          Wiesz moja corka zachowuje sie bardzo, bardzo podobnie. I nawet nie
          przyszloby mi do glowy, zeby takie zachowanie traktowac jako cos
          patologicznego. Dziecko, po prostu dziecko i tyle. Jedne sa takie,
          inne spokojniejsze. I tyle.
          Rob co robisz, bo robisz dobrze.
          A ona wyrosnie na dziewczyne "z jajami" - wolna, kochajaca zycie i
          przede wszystkim: nie bojaca sie zycia. A to juz wiele w dzisiejszym
          spoleczenstwie. I tylko prosze: nie stlamscie jej, nie wgnieccie w
          ziemie i nie zrownajcie do poziomu przecietnosci (zazwyczaj blizkiej
          zeru).
          • lifeisaparadox Dlaczego autorka jest "be"... 13.12.09, 03:10
            Tak widzę że pojawiają się argumenty za i przeciw autorce jako źródle problemu i niewielu wogóle potrafi dostrzec w czym rzecz.

            To pozwalam sobie zaprezentować cytaty przedstawiające sposób myślenia autorki, autorefleksje:
            "Moi rodzice nigdy dzieci mieć nie powinni, zrobili mi i bratu więcej krzywdy niż można by wybaczyć. Nie wybaczyłam, nie mam z nimi kontaktu."
            -
            Tak więc droga autorka znienawidziła i skreśliła rodziców. Nic nie pisze o gwałceniu, przypalaniu papierosami, makabrycznym biciu i głodzeniu, natomiast dalej idąc, pisze:
            "Nie mam problemów z przeszłością."

            .....

            -
            Zastanawiające? Ciekawe... ale mamy jedną notkę na temat ciężkich przejść z przeszłości:
            "Jestem trudnym człowiekiem, mam trudny charakter. Całe życie to
            słyszałam, w końcu uwierzyłam."

            Więc bestialscy rodzice, kazirodcy, sadyści i życiowe patologie które zasłużyły na wykreślenie ich z życia i wieczną nienawiść, jednak zawinili przede szystkim tym że... mówili małej aknel że ma trudny charakter i próbowali ją zmienić?
            Może nadintepretuję.
            Przepraszam, pownno być - próbowali zniszczyć małą aknel i zburzyć jej poczucie własnej wartości

            Na sam koniec:
            "Nie widzę źródła kłopotów z zachowaniem mojego dziecka w nas samych."

            Teraz pytanie za 10 punktów: Dlaczego córka nie widzi kłopotu w samej sobie w związku ze swoim złym zachowaniem?
Pełna wersja