Smutna historia.

07.12.09, 01:43
Kobieta o niebanalnej urodzie, w dodatku inteligentna. Osiąga sukcesy
zawodowe, pnie się szczebel po szczeblu coraz wyżej i szybciej. Zachwyca
urodą, podziwiają jej sukcesy w karierze.
Mężczyźni ubiegają się o jej względy, jednak ona odrzuca wszelkie zaloty.
Budowanie związków nie jest jej mocną stroną, czyżby niedorosła? Single są
teraz w modzie. Ktoś taki jak ona ma łatwe życie, wszystko się układa jak
tego chce, pewnie to jej urok osobisty sprawia, ze nie można jej odmówić.
Promienieje, uśmiecha się, jest miła dla każdego, wszystkim dobrze życzy, nie
czuje żalu do nikogo. I tak od 7.00 rano do 18.00. Cały dzień.

Dziewczynka, która cichutko płacze codziennie przed snem, tak żeby nikt nie
słyszał. Jest perfekcjonistką, żadnego szlochania, tylko łzy, morze gorzkich
łez spływających po bladziutkich policzkach. Nie potrafi znieść tego ciężaru,
nie radzi sobie, nie zaznała miłości? Nie zgadza się z niesprawiedliwością.
Boli ją cierpienie najbliższych , tak bardzo kocha a nie potrafi pomóc.
Próbowała, bezskutecznie, jest bezradna. Nie wie czy zdoła to udźwignąć. W
pozycji embrionalnej wylewa z siebie gorycz bezradności. Trwa to tak długo,
aż zmęczona zasypia. Tak co noc.

Co robi kobieta sukcesu, która wraca do domu po pracy? Zmęczona kładzie się
spać. Przed snem jest najgorzej, wszystko wraca. Podkula nogi, krzyżuje dłonie
na klatce piersiowej, chowa głowę pod poduszkę (już wie jak spać, by się nie
udusić pod poduszką ), modli się, a morze łez zalewa łóżko. Ona nigdy nie
dorośnie? Wielokrotnie wstaje zalana łzami, by pisać nocą co ją boli, tak
bardzo pragnie miłości zrozumienia. Pisze o jej cierpieniu, i o chęci zmiany
dotychczasowej sytuacji w domu rodzinnym ( nie posiada własnej rodziny,bo nie
wie jak powinna wyglądać ), nie publikuje. Czuje się wtedy oczyszczona,
troszkę uspokojona. Wie, że jutro czeka ją dobry dzień, znów odbierze
gratulacje, podzieli się uśmiechem, pogratuluje innym sukcesów, to będzie
piękny dzień. Idzie spać.


godz 01.32
Eliza
    • real_mayer Re: Smutna historia. 07.12.09, 08:27
      Proponuje rzucenie pracy, wyjazd na misję z UNICEF. Wtedy ta smutna kobieta może
      zrozumie, jakie ma szczęście w życiu i przestanie się nad sobą użalać a w końcu
      pomoże innym swoim istnieniem.
    • liiona Re: Smutna historia. 07.12.09, 09:05

      Eliza nie jest samotna ,w każdą noc tuli swoją mała dziewczynkę w ramionach. Nie
      chce się z nią rozstać. Odrzuca wszystkie zaloty, mężczyzna nie będzie chciał
      małej dziewczynki i ona o tym wie.
    • to.niemozliwe Samozakochana. 07.12.09, 10:25
      Samozakochana w swoim odbiciu w lustrze z maską na twarzy. Delektuje
      się głębią i blaskiem oczu pod usmiechniętą maską.
      Gdyby pokochała ludzi ludzi wokół w ich słabościach, głupocie i
      labilności, to maska by znikła. Jak nie umiesz pokochać siebie, to
      zacznij od pokochania innych dokłądnie jacy są. Autentycznego.
    • maya_w czyzby narcyz? 07.12.09, 22:50
      Dziwna ta historia cos jak "dzidek do orzechow" I domeczek z
      piernika.
      Osoby, ktore osiagaja sukcesy sa dosc dojrzale emocjonalnie, no
      chyba ze ten sukces: to piekny glos i ladny profil. Wtedy jest powod
      do placzu, skoro innych wartosci jest brak. No ale autorce watka
      pewnie chodzi o jakis niewybredny manuskrypt do filmu o dramacie
      kobiety, kobiety, dziecka juz niedziecka.
      Itp.
    • s.p.7 Re: Smutna historia. 08.12.09, 14:54
      Dla mnie to dosc głupia historia
      historia motylka ciągle zawiniętego w swój kokon

      To jest takie podniecanie się z czyms, jednoczesnie tworzenie rzekomej
      beznadzieji ktora człowek zyje i wręcz syci się tą bezadziejąktora sam sobie
      funduje codzinnie.

      Po co to robi?
      NIe widze innej przyczyny jak głupoty.
      Która np kaze mowic ze snesem zycia i sposobem na realizacje są tylko finanse,
      tak same dla siebie. Komu one maja słuzyc i do czego? tego nikt nie wie... i
      zama przczółka latajaca codziennie do ula tez nei wie.
      Wiec po co to robi?... przyjemnie
      Przyjemnie jest tak zyc czujac ze cos ma sens, ze cos die dzieje, ze ludzie
      nawet podziwiają...
      To prawie jak alkohol,
      jakas iluzja szczescią ktroa wyraznie zwraca sie w stronę próznego narcyzmu

      ten cały psot ktory tutaj wkleiłas jest bezosobowy.

      jakas tam kobeita... ikonka. no ja pie..., zajebiscie ale jaki dramat, jaki
      dramat...

      ojej publika szlocha... dylematy egzystencjonalnej glupoty
      piszac tą historyjkę zgniotla ją w kulkę i rzuciłą tak na przeczytanie... oto
      gdzies jest, jakas, tajemnicza, enigmatyczna, z maską radości i rozpaczy,
      grajaca w teatrze zycia.

      piękne, wzruszające... smutne...
      ohhh
      mozna by rzec, ale cos budzi tu nie smak.

      To odur głupoty, upajania sie bezsensem i prunoscią,

      spojrzmy realnie...
      czy ktos mowil ze pieniazki daja szczescie? praca?

      mamu sia nie dawala laleczek? dzieewczynki nie bawily sie wózeczkami?
      heloł
      masz to co chesz miec.

      chesz miec to co masz. Wiec chesz byc smutna, te łzy... nei wie mczy maja
      wznudziec ilitosc i wspolczucie czy pozałowanie?

      jak sadzisz?
      nic nie sadzisz bo nie chesz zmian tylko nasycac sie formami pruznaosci i
      bezzensownych emcoji

      skoro tego chesz to to masz, to jak masochizm
      ale kto stwidzil ze pozornie madrzy i fajni ludzie nie sa zwyklymi idotami zycia?
    • anbale Re: Smutna historia. 08.12.09, 15:18
      Fanklub Janusza El Wiśniewskiego??
    • su1 Re: Smutna historia. 08.12.09, 15:43
      fakt historyjka jakas taka niepotrzebnie natchniona,
      ale czy waszym zdaniem trzeba miec raka zeby byc nieszczesliwym albo stracic
      konczyny w wypadku samochodowym to wtedy czlowiek ma prawo plakac tak?
      BZDURA!!!
    • lukmic Re: Smutna historia. 08.12.09, 16:00
      eliza_to_nie_jej_imie napisała:

      > Kobieta o niebanalnej urodzie, w dodatku inteligentna. Osiąga
      sukcesy
      > zawodowe, pnie się szczebel po szczeblu coraz wyżej i szybciej.
      Zachwyca
      > urodą, podziwiają jej sukcesy w karierze.
      > Mężczyźni ubiegają się o jej względy, jednak ona odrzuca wszelkie
      zaloty.
      > Budowanie związków nie jest jej mocną stroną, czyżby niedorosła?
      Single są
      > teraz w modzie. Ktoś taki jak ona ma łatwe życie, wszystko się
      układa jak
      > tego chce, pewnie to jej urok osobisty sprawia, ze nie można jej
      odmówić.
      > Promienieje, uśmiecha się, jest miła dla każdego, wszystkim dobrze
      życzy, nie
      > czuje żalu do nikogo. I tak od 7.00 rano do 18.00. Cały dzień.
      >
      > Dziewczynka, która cichutko płacze codziennie przed snem, tak żeby
      nikt nie
      > słyszał. Jest perfekcjonistką, żadnego szlochania, tylko łzy,
      morze gorzkich
      > łez spływających po bladziutkich policzkach. Nie potrafi znieść
      tego ciężaru,
      > nie radzi sobie, nie zaznała miłości? Nie zgadza się z
      niesprawiedliwością.
      > Boli ją cierpienie najbliższych , tak bardzo kocha a nie potrafi
      pomóc.
      > Próbowała, bezskutecznie, jest bezradna. Nie wie czy zdoła to
      udźwignąć. W
      > pozycji embrionalnej wylewa z siebie gorycz bezradności. Trwa to
      tak długo,
      > aż zmęczona zasypia. Tak co noc.
      >
      > Co robi kobieta sukcesu, która wraca do domu po pracy? Zmęczona
      kładzie się
      > spać. Przed snem jest najgorzej, wszystko wraca. Podkula nogi,
      krzyżuje dłonie
      > na klatce piersiowej, chowa głowę pod poduszkę (już wie jak spać,
      by się nie
      > udusić pod poduszką ), modli się, a morze łez zalewa łóżko. Ona
      nigdy nie
      > dorośnie? Wielokrotnie wstaje zalana łzami, by pisać nocą co ją
      boli, tak
      > bardzo pragnie miłości zrozumienia. Pisze o jej cierpieniu, i o
      chęci zmiany
      > dotychczasowej sytuacji w domu rodzinnym ( nie posiada własnej
      rodziny,bo nie
      > wie jak powinna wyglądać ), nie publikuje. Czuje się wtedy
      oczyszczona,
      > troszkę uspokojona. Wie, że jutro czeka ją dobry dzień, znów
      odbierze
      > gratulacje, podzieli się uśmiechem, pogratuluje innym sukcesów, to
      będzie
      > piękny dzień. Idzie spać.
      >
      >
      > godz 01.32
      > Eliza
      Ta historia nie do końca jest smutna. Popędy są naturalnym
      zjawiskiem w psychice ludzkiej. Przeto psychika, tj sam człowiek
      inwestuje w jakiś rodzaj emocjonalnego spełnienia, czy to w sferze
      zawodowej czy rodzinnej. Nasze popędy są raczej egoistyczne, tj
      ukierunkowane na samospełnienie, dlatego każdy człowiek "płaci"
      jakimś niespełnieniem w pewnej sferze za spełnienie w innej. Taki
      jest świat przyrody, taki jest świat ludzkiej kultury.
      • eliza_to_nie_jej_imie Re: Smutna historia. 08.12.09, 21:41
        lukmic napisał:

        > Ta historia nie do końca jest smutna. Popędy są naturalnym
        > zjawiskiem w psychice ludzkiej. Przeto psychika, tj sam człowiek
        > inwestuje w jakiś rodzaj emocjonalnego spełnienia, czy to w sferze
        > zawodowej czy rodzinnej. Nasze popędy są raczej egoistyczne, tj
        > ukierunkowane na samospełnienie, dlatego każdy człowiek "płaci"
        > jakimś niespełnieniem w pewnej sferze za spełnienie w innej. Taki
        > jest świat przyrody, taki jest świat ludzkiej kultury.

        Naprawdę? Czy zawsze musi być to lub to? (W moim przypadku chyba musi, bo jestem
        perfekcjonistką i jak skupiam się nad czymś to na maxa, do perfekcji,
        zaniedbując wszystko inne). Jak bardzo mam ci dziękować, za ta wypowiedź. Tego
        potrzebowałam. Dziś spotkałam nowe inspiracje, jedną z moich miłości jest nauka.
        A czasami zastanawiam się nad sobą i swoja samotnością, bo zmusza mnie do tego
        społeczeństwo. Rodzice i znajomi którzy pytają o mężczyzne, dzieci. Nie
        rozumieją,że to nie moje powołanie, tłumaczę im to za każdym razem, ale nie chcą
        tego przyjąć do świadomości, nie akceptują i to mnie najbardziej boli. Gdyby
        ktoś powiedział, że to cudownie, że chcę zdobywać wiedzę a nie tylko sądził że
        to dziwne, nienormalne. Wtedy na pewno byłabym szczęśliwsza, i jeszcze bardziej
        inspirowana do działania.
        Dzięki twojej wypowiedzi lukmic przypomniałam sobie, że nie wszyscy są w pełni
        szczęśliwi, a najważniejsze jest robić to co sprawia ci radość.

        Do wszystkich.
        Nie napisałam, że jestem nieszczęśliwa tylko dlatego, że spełniam się zawodowo a
        prywatnego życia nie mam, nie dlatego płaczę. Dręczy mnie wspomnienie
        dzieciństwa. trudna sytuacja, która nie ulega poprawie. Traumatyczne zdarzenia z
        dzieciństwa sprawiły, że teraz nie mogę dorosnąć, że jestem dużą dziewczynką.
        Nie mogę tego zapomnieć,i nie mam pomysłu jak uciec od tego. Nie patrzę na
        mężczyzn z pożądaniem, mażę o kimś kto mógł by mnie pogłaskać i przytulić przed
        snem. Czuję się jak BEZDOMNA, choć pozornie sprawiam wręcz odwrotne wrażenie.

        Drodzy, nie zdajecie sobie sprawy jak wieli wpływ mają wydarzenia z
        dzieciństwa na naszą psychikę. Nie ma wytłumaczenia dla krzywdzących dzieci. Nie
        ma.
        Takie wysuwam wnioski na dziś, chodź jeszcze tak wiele leży mi na sercu. Mam
        nadzieje, że jeszcze wam opowiem, oczywiście jeśli zechcecie posłuchać.
        • s.p.7 Re: Smutna historia. 08.12.09, 22:44
          odwalasz jakis dramat tutaj

          robisz to po to bo chesz zeby cie ktos poglaskal i przytulił?

          nikt tego eni zrobi przez internet,

          ale tego potrzebujesz, czyli jakis slow wsparacia pocieszenia,
          innymi slowy jakiejs onanizacji potrzeb Plus swiatopogladu rugującego twoje
          potrzeby (dobry byl by feminizm jakies dyrdymaly jak ciebie jest zal jaka to
          smutna historia, ze wytrwasz, trzym sie cieplo, uciski, buziaczki ,dasz rade,
          jestem z toba yule i caluje)

          uciekanie od swoich potrzeb w inne potrzeby
          "moja miłosciąjest nauka"
          serio?
          podswiadomie przyjdzie ci pytanie po co sie uczysz...
          sama dla siebie ot tak sobie? chodzaca encyklopedia?

          kobiety ktore nie chcą sie realizowac jako matki w conajmniej polowie dostaja
          malego swira zajmujac sie obsesyjnie jakimis pierdołami jak pomoc chorym
          zwierzętom, po kilku latach maja schoroniko kotow czypso, Bog wie czego w domu,
          byle tylko nei musiec sie zajmowac dziecmi, lepiej zwierzetami (oczywiscie przklad)
          nie oceniam kazdy ma swoja drogę


          ale co robisz w tym wszystkim ejscze? użalasz sie nad sobą jednoczesnie chesz
          utrzymac taki status quo
          czyli robi sie kaszana

          "bo zmusza mnie do tego społeczeństwo"
          do czego cie zmusza?

          zeby spelniac sie w rodzinie... ok nie musisz, nei ma problemu
          pa, trzym się.
          zaraz zaraz, ale psioczysz tutaj jak ty bardzo ciebrpisz wlasnie z powodu
          samotnosci...

          wiedz tu jest po prostu spora sprzecznosc
          kup se pieska kota i tak zyj albo załuz swoja rodzine (cokolwiek bys nie robila
          to jest pierwotna potrzbea twojego samopoczucia)

          ewentualnie mozesz ja zonanizowac za pomoca masturbacji (bedzie ci lzej)

          "Gdyby ktoś powiedział, że to cudownie, że chcę zdobywać wiedzę"
          -oh jak cudownie zdobywać wiedzę... nie jescze lepie chodować kotki... nie,
          lpeij oddawać krew potrzebujacym i szpik kostny,
          jak jeszcze mozna zastapiac ta pierwotna potrzebę?
          imprezy... tak robi druga powlowa, seks bez zobowiązan i takie tam, naprawde
          swietne hobby
          dziala o tyle dobrze ze skutecznie neutralizuje ta pierwotna otrzbe poniewaz
          potrzeby prokreacyjne sa roznie pierwotne
          ale wymyslmy cos sensowniejszego... nauka mowisz...
          hmmm
          tym chesz wypelniac sens zycia... mysle ze to calkie mrozsądne, przysłużysz sie
          swiatu.
          Znaczy chesz przysłuzyc sie swiatu tak? czy robisz tak tylko by poczuc ze robisz
          w ogole cos co ma jakikolwiek sens?

          "Wtedy na pewno byłabym szczęśliwsza"
          haha, jasne, ale powiem ci bardzo szczerze, jesl irobila bys naprawde cos
          sensownego to podswiadomie czula by sie szczesliwa,
          mozesz pruboac dostatecznie dlugo oglupiac swoja podswiadomosc az doprowadzila
          bys ja do stanu w ktorym ogladanie telenowel i rozwiazywanie krzyżówek czynilo
          by Ci szczesliwą

          w wypadku gdy masz jako taki poziom ambicji wenetrznej cos co rekompensowalo by
          rodzine musialo by byc napoziomie, moze jakas dzialalnosc charytatywna?
          Misje w Afryce?
          NAuka.. nauka jest spoko dopoki jestes wtym dobra, i z tego wynika cos
          konkretnego - badania naukowe, odkrycia, ksiązke mogła byś napsiać, o coś
          takiego, wtedy poczucla bys ze rekopensujesz "sensownosc zycia"

          "Drodzy, nie zdajecie sobie sprawy jak wieli wpływ mają wydarzenia z
          dzieciństwa na naszą psychikę"
          -doprawdy?


          chesz kogos kto ulitowal by sioe nad twoi mcierpieniem a nie go rozwiazał bo ty
          nie chesz go rozwiazyac, chesz uciekac,
          uciekac w perfekcjonizm ,jakies pitolenie na forum itp
          • eliza_to_nie_jej_imie Re: Smutna historia. 08.12.09, 23:37
            Opuszczam to forum , za dużo chamstwa. A Myślałam , że tak fajnie tematycznie
            pogrupowane, odwiedzane jest przez "konkretne" osoby, że można będzie normalnie
            porozmawiać. To nawet nie jest krytyka, czuję się atakowana. Chcesz być jak
            Kominek?, przykre.
            Rozwija się trochę taki trend, że wszystkie fora zamieniają się w bluzgarnię.
            Parę lat temu, gdy plebs nie miał dostępu do internetu, było czyściej. Ludzie z
            każdego wynalazku ku szczytnym celom, potrafią zrobić szkodzącą im machinę.
            (internet = nauka, komunikacja, zjednoczenie ludzi na całym świecie czy
            pornografia, przestępstwa, kradzieże..etc)
            Dobranoc
            • zorz_ponimirski Re: Smutna historia. 08.12.09, 23:47
              nie odchodz, wlasnie zbieramy bardzo wyprofilowana grupe wsparcia
              dla kobiet przed 40tka, ssaca lewy kciuk przy zasnieciu na materacu
              Posturepedic, daj nam szanse.
            • clarissa3 Re: Smutna historia. 09.12.09, 00:53
              masz tez juz przedsmak tego co moze sie wydazyc gdy prace stracisz i
              sukcesow juz nie bedzie. Poza tym ze teraz kazda kobieta po 50 dla
              ludzi to smiec to liczni krwiopijcy wyleja te swoja zawisc o to ze
              Ty cos widzialas i ciekawego doswiadczylas a oni zmiejscza sie
              nieruszyli ze strachu, poza opryskliwymi bachorami i kupa pustych
              flaszek nic nie widzieli. To prawda ze potem to sie robi nieistotne,
              bo nawet nie ma sie z kim tym podzielic - wszedzie jedynie zawistne,
              krwiopijcze wykrzywione i bluzgajace ohydne pyski ze zmurszalymi
              komorkami w pasztecdie ktory im z mozgu pozostal. Przyklady powyzej.
            • to.niemozliwe Re: Smutna historia. 09.12.09, 16:40
              Spokojnie, forum to miejsce publiczne. Nie możesz tak reagować jak
              ktoś Cię atakuje, jak również popadać w zachwyt, jak ktoś chwali.
              Część wypowiedzi wynika z nudy, chęci poigrywania sobie,
              złośliwości, część jest nie na temat w ogóle.
              Internet jest obrazem przekroju społeczeństwa. Choć wydobywa sporo
              brudu, bo niby anonimowy...
              Uważam, że powinnaś pisywać. Dobre jest także ustosunkowywanie się
              do cudzych wątków, bo pozwala inaczej spojrzeć na własne przekonania.
              To jest naprawdę ogromna zaleta netu, a foum w szczególności :).
        • lukmic Re: Smutna historia. 09.12.09, 15:59
          eliza_to_nie_jej_imie napisała:

          > lukmic napisał:
          >
          > > Ta historia nie do końca jest smutna. Popędy są naturalnym
          > > zjawiskiem w psychice ludzkiej. Przeto psychika, tj sam człowiek
          > > inwestuje w jakiś rodzaj emocjonalnego spełnienia, czy to w
          sferze
          > > zawodowej czy rodzinnej. Nasze popędy są raczej egoistyczne, tj
          > > ukierunkowane na samospełnienie, dlatego każdy człowiek "płaci"
          > > jakimś niespełnieniem w pewnej sferze za spełnienie w innej.
          Taki
          > > jest świat przyrody, taki jest świat ludzkiej kultury.
          >
          > Naprawdę? Czy zawsze musi być to lub to? (W moim przypadku chyba
          musi, bo jeste
          > m
          > perfekcjonistką i jak skupiam się nad czymś to na maxa, do
          perfekcji,
          > zaniedbując wszystko inne). Jak bardzo mam ci dziękować, za ta
          wypowiedź. Tego
          > potrzebowałam. Dziś spotkałam nowe inspiracje, jedną z moich
          miłości jest nauka
          > .
          > A czasami zastanawiam się nad sobą i swoja samotnością, bo zmusza
          mnie do tego
          > społeczeństwo. Rodzice i znajomi którzy pytają o mężczyzne,
          dzieci. Nie
          > rozumieją,że to nie moje powołanie, tłumaczę im to za każdym
          razem, ale nie chc
          > ą
          > tego przyjąć do świadomości, nie akceptują i to mnie najbardziej
          boli. Gdyby
          > ktoś powiedział, że to cudownie, że chcę zdobywać wiedzę a nie
          tylko sądził że
          > to dziwne, nienormalne. Wtedy na pewno byłabym szczęśliwsza, i
          jeszcze bardziej
          > inspirowana do działania.
          > Dzięki twojej wypowiedzi lukmic przypomniałam sobie, że nie
          wszyscy są w pełni
          > szczęśliwi, a najważniejsze jest robić to co sprawia ci radość.
          >
          > Do wszystkich.
          > Nie napisałam, że jestem nieszczęśliwa tylko dlatego, że spełniam
          się zawodowo
          > a
          > prywatnego życia nie mam, nie dlatego płaczę. Dręczy mnie
          wspomnienie
          > dzieciństwa. trudna sytuacja, która nie ulega poprawie.
          Traumatyczne zdarzenia
          > z
          > dzieciństwa sprawiły, że teraz nie mogę dorosnąć, że jestem dużą
          dziewczynką.
          > Nie mogę tego zapomnieć,i nie mam pomysłu jak uciec od tego. Nie
          patrzę na
          > mężczyzn z pożądaniem, mażę o kimś kto mógł by mnie pogłaskać i
          przytulić przed
          > snem. Czuję się jak BEZDOMNA, choć pozornie sprawiam wręcz
          odwrotne wrażenie.
          >
          > Drodzy, nie zdajecie sobie sprawy jak wieli wpływ mają wydarzenia
          z
          > dzieciństwa na naszą psychikę. Nie ma wytłumaczenia dla
          krzywdzących dzieci. Ni
          > e
          > ma.
          > Takie wysuwam wnioski na dziś, chodź jeszcze tak wiele leży mi na
          sercu. Mam
          > nadzieje, że jeszcze wam opowiem, oczywiście jeśli zechcecie
          posłuchać.
          Cieszę się, że mogłem Ci w jakiś sposób pomóc. Co do opinii innych
          ludzi, wcale nie musisz się nimi przejmować aż tak bardzo.
          Ostatecznie każda z nich rózni się od siebie, a Ty i tak sama
          kształtujesz swoje życie. Opinie, jeśli nawet są pochlebne,
          zazwyczaj bardzo uzależniają osobę, która przywiązuje do nich zbyt
          dużą wagę. Zapraszam na post: Bezpłatna porada psychoanalityka.
    • wielki_czarownik I po cholerę Ci ten sukces? 09.12.09, 00:14
      Odpuść sobie, pójdź do kina, na spacer, zapisz się na kurs tańca itp. Też bym nie chciał kobiety, która skupia się na karierze i całe dnie nie ma jej w domu. Po co mi partnerka? Jaki z niej pożytek? Że ma 5 cyfrową pensję? I na co te 5 cyfr wydaje? Na Mercedesa, którym jeździ z domu do pracy?
      • zorz_ponimirski Re: I po cholerę Ci ten sukces? 09.12.09, 00:28
        Czarownik, dlatego kobiety sie Ciebie nie czepiaja, masz rady do
        dupy z poradnika dla inteligentnych inaczej :P
        • zorz_ponimirski Re: I po cholerę Ci ten sukces? 09.12.09, 00:38
          ok, to byl zart tynfa wart. czego sie czepiasz baby, ktora ma cel
          gryzc poduszkie? to jest taki sam dobry cel jak kazdy inny.
          sepia, tylko lza fotoszopem podkolorowana i temu podobne tandetne
          klimaty
          ale kazdy jest tandetny dopoki nie dorosnie, sie nie wysilaj, ze cos
          w tym temacie mozesz poczynic
Pełna wersja