pociąg do zonatych

07.12.09, 16:33
witam!
przeszłam kilkanascie lat toksycznego malzenstwa. maz byl patologicznie zazdrosy, sledzil mnie, podejrzewal, sprawdzal komorke, historie w kompie, do gg sie wlamywal.
w koncu jak syn dorosl, to sie rozwiodlam. grozil, blagal i takie rozne sztuczki typu, ze sie zabije samochodem.

problem w tym ze teraz spotykam sie z zonatymi facetami, bo samotni mnie nie interesuja jakos.
sama sie zastanawiam, czy to nie jest jakies podswiadoma chec zabierania tzw. szczesliwym parom ich mezow.
co najgorsze a moze najlepsze, ze mi to pasuje bardzo i jestem zadowolona z takich ukladow.
pozdrawiam
    • kalllka Re: pociąg do zonatych 07.12.09, 16:53
      no tak!
      Zla jestes na Siebie za takie postepowanie czy jakiej rady potrzebujesz..?
      bo wydaje sie raczej, ze tylko rozgoryczony komunikat o Sobie.
      :)




      --blogi to blogi sposob na zrozumienie tego co sie mysli
      • gze_gzolka Re: pociąg do zonatych 07.12.09, 16:54
        No ja też takie wrażenie odniosłam...
    • gze_gzolka Re: pociąg do zonatych 07.12.09, 16:54
      Ryzykujesz surową krytyką...
      Tutaj niektórzy lubią wieszać koty na innych.
      Ja Ci powiem tak - Twoje rybki, Twoje akwarium...
      • sapalka1 Re: pociąg do zonatych 18.12.09, 12:42
        Taaa szkoda tylko, że się pcha po cudze rybki do cudzego akwarium (bo swoich nie
        ma? nie chce mieć akwarium, ale rybkę co jakiś czas - jak najbardziej?)
        • 4g63 Re: pociąg do zonatych 18.12.09, 13:02
          usankcjonowanie zdrady jako niczego złego i zupełnie normalnego rozwiązało by tyle problemów ... ech marzenia...
      • nastka.p Re: pociąg do zonatych 18.12.09, 19:48
        gze_gzolka napisała:

        > Ryzykujesz surową krytyką...
        > Tutaj niektórzy lubią wieszać koty na innych.
        > Ja Ci powiem tak - Twoje rybki, Twoje akwarium...
        Mówi się wieszać na kimś PSY,a nie koty.
        • aniorek Re: pociąg do zonatych 19.12.09, 00:28
          Dokladnie, a koty to sie drze, z tego co pamietam. :)
    • haalszka Re: pociąg do zonatych 07.12.09, 16:59
      a moze jest tak ze boisz sie zaangazowac? stad ucieczka do zonatych, gdyz z nich
      potencjalnie malo prawdopodobny partner?

      Moze powinnas rozwiazac problemy z poprzednim zwiazkiem?

      • zorz_ponimirski Re: pociąg do zonatych 07.12.09, 17:20
        no faktycznie, syn dorosl, powinna zaangazowac sie z jakims jego
        kolega :)), albo wyjechac do pgr-u, skad wszystkie niewiasty
        pouciekaly. tak, bo byloby odwazne
    • s.p.7 Re: pociąg do zonatych 07.12.09, 17:40
      komu to przeszkadza? zonaty nei zonaty?

      moze jakims babom co to by chialy miec jednego na swoją wlasnosc
    • maya_w Re: pociąg do zonatych 07.12.09, 18:10
      Postepujac tak jak to robisz teraz, jest podswiadome utrzymywanie
      kontaktu, z tym co bylo w przeszlosci. Jest to nadal kontakt z
      sprawami, ktore zblizaja cie o sprawy dwuznaczne i dotykaja tematu
      zazdrosci. Kiedys byl to maz, teraz jestes w roli kochanki. Co by to
      nie bylo, to raczej mowi wiecej o tobie niz o kim kolwiek innym.
      Fakt,ze w aktualnej sytuacji czujesz sie najlepiej moze oznaczac,
      podswiaome poczucie wladzy. Wladzy nad druga strona, czyli ta ktora
      nic nie wie, i nic pewnie nie przeczuwa czyli zona.
      Sytuacja odwrotna to utrata wladzy. I poczucie przeogarniajacej
      zazdrosci, pustki, ktora jest uczuciem wybitnie destruktywnym i
      wyniszczajacym. Zapewne cos podswiadomie kieruje toba w kierunku
      tego typu ludzi, jak byly maz, czy zonaci i sytuacji, mozliwe ze
      poprzez to masz kontakt z uczuciami, ktore w sobie silnie blokujesz
      i wypierasz, jak uczucie odrzucenia, czy zazdrosci.

      Czysto praktycznie sytacje tego typu sa niezdrowe, dla ciebie samej,
      a nawet moga okazac sie niebezpieczne w dluzszym etapie. Bo jest to
      jedynie ucieczka od czesci siebie, ktora wymaga integracji.


      • rubea39 Re: pociąg do zonatych 07.12.09, 20:33
        jakoś nie mam wyrzutow sumienia, bo przeciez ci faceci to nie dzieci, wiedza co
        robia a jednak wchodza w zwiazek ze mna.
        najczesciej to oni jakos sygnalizuja, ze sa mna zaiteresowani, atrakcyjna rozwodka.
        co uwazasz za niezdrowa dla mnie sutuacje i czemu mialyby byc niebezpieczne?
        • maya_w Re: pociąg do zonatych 07.12.09, 22:32
          Niebezpieczenstw jest mnostwo od przyslowiowego A do B.
          A przed wszystkim tracisz zaufanie do siebie samej. Przeciez kiedys
          bedziesz chciala zyc z kims na stale. Czy bedziesz umiala zaufac mu?
          • rubea39 Re: pociąg do zonatych 07.12.09, 22:58
            mysle, ze jeszcze z 10 lat "poszaleje" a potem sie ustatkuje.
            moze nawet wyjde za maz. moze zostane sama, na razie nie robie tak
            dalekosieznych planow.
            • maya_w 10 lat... 08.12.09, 15:30
              10 lat to plan na całą epokę. Bradzo długi.:))) I jakże ambitny.

              Opowiem ci 'bajkę' jak najbardziej prawdziwą, bo z mojego
              pamiętniczka wyciągnietą.
              Moja matka, gdy była jeszcze powabna lubiła zawracać facetom głowę,
              a i jej zawracoano dość często.Na co ona reagowała z dumą i
              radością. Ojciec pracował, aby dać nam jako taki standart i dach nad
              głową, na zabawy miał mało chęci i czasu mu nigdy nie starczało.
              Pewnego dnia matka uwikłała się w romans, ze swoimi szefem, w
              fabryce motocykli. Przystojny facet i owszem, brunet, brązowe oczy,
              pamiętam, jednak żonaty. Z zoną, która go dobrze pilnowała, pewnego
              dnia żona dowiedziała się o romansie matki z jej mężem, od biurowej
              sprzatczki, która dokładnie nie tylko sprzatała, ale i doglądała
              pomieszczeń zmurszałej fabryki, ta donisła życzliwe o aferze żonie.
              Od tamtej pory, żona nie spuszczała męża spod dokładnej kontroli.
              Pewnego dnia wróciwszy wcześniej do domu znalazła w ...garderobie,
              wygniecioną sukienkę, a tuż obok, moją mamę.Nagą. Nago pognała matkę
              przez okoliczne bujne pola i kwieciste łąki, goniąc za nią z dużymi
              nożyczkami, marki Singer, krawieckie. Czarne nożyczki metalowe
              odbijały się jaskrawym kolorem w świetle słonecznego dnia. Dziś
              sobie tak dumam, co by sie stało z owymi nożyczkami, gdyby nie fakt,
              ze matka zwinna była i śmigała równo przez pola, krzaki, wysoko
              unosząc nogi, niosące goła dupę.Nagą dupę.
              Przerażona wpadła do domu. W parę minut później wyjechała z
              zapakowaną walizką w delagację, z ktorej już maiła w planie nie
              wrócić. Wróciła, ojciec wybaczył, wszyscy żeśmi pokiwali głowami,
              jak to możliwym było uciekać przez wertepy, pola łąki nie koszone o
              tej porze roku i szczęsliwe dobiec do domu. Cud jaki? I dalej byśmy
              zyli w naszej "idylli", gdyby nie ta zazdrosna żona szefa. Ta lubiła
              się przypominać, o różnych porach dnia i nocy, krążąc z milicyjną
              latarką i świecąc ostro w okna. Krażąc po okolicach z wałkiem od
              ciasta, jednak bez stolnicy do wąłkowania i prosząc ciągle o
              zapałki. Ja nie paliłam więc nie pożyczałam. Kiedyś ktoś jej
              jednak pożyczył, a ta podpaliła, na szczęscie nie nasz dom. Prasa
              podała, ze zginął wtedy mężczyzna, z kochanką para była sam na sam.
              Nago.
              I tak zniknęła nam jejmość zazdrosna żona, z widoku. Pewnie jeszcze
              siedzi w ciupie, gdzieś daleko, a może ją już wypuścili.
              Echh, tak to juz jest w tym życiu, trzeba coś przeżyć, aby zrozumieć
              w co te klocki biega. Uważaj na siebie i trenuj abyś i ty kiedyś
              mogła szybko i zwinnie uciekać, przez bujne pola i kwieciste łąki, a
              z naga dupą, zawsze się szybciej ucieka.:-)))

              Pozdrawiam,
              Maya
              • rubea39 Re: 10 lat... 09.12.09, 08:44
                mayu, dzieki za te barwna opowiastke :) zapewne powtarzana przy swiatecznym stole.

                > Nago pognała matkę
                > przez okoliczne bujne pola i kwieciste łąki, goniąc za nią z dużymi
                > nożyczkami, marki Singer, krawieckie.
                > Czarne nożyczki metalowe
                > odbijały się jaskrawym kolorem w świetle słonecznego dnia.

                piękne, usmialam sie jak norka.
                no i ta fabryka motocykli!
                WSK? jak w piosence "w-jak wiosta, s- jak stach, k- jak kocham stacha wiosną"
                dzieki. humor mi poparawilas jeszcze bardziej od rana.
                pozdrawiam :)
                • baalsaack Re: 10 lat... 18.12.09, 12:15
                  Ale opowiastka była nie tylko zabawna, ale i z morałem. Czy zrozumiałaś morał?
              • to.niemozliwe Re: 10 lat... 09.12.09, 08:55
                A powyciągaj coś jeszcze z tego pamiętniczka, bo dobre ! :)
            • paco_lopez Re: pociąg do zonatych 12.12.09, 19:34
              a po co masz się statkować. przecie cie dzieci do hospicjum odwiozą.
              co sie martwisz, a tak skąd wiesz? jeden cie szpiegował a drugi ci
              wykituje na długą i ciężką chorobe.
            • niespodziewany22 Re: pociąg do zonatych 19.12.09, 11:02
              Dla mnie dziwne jest ze czekalas az ci synek podrosnie(hm?)zeby sie
              rozwiesc ......wiec albo ci bylo zle i trzeba bylo sie nie
              meczyc ,bo narzekanie teraz po ilus tam latach zwiazku( skoro
              uwazalas go za zly) na meczarnie to po prostu smieszne,a jeszcze do
              tego pisanie ( na marginesie) ze to bylo twoje poswiecenie dla ,hm
              syna(?)............lecz sie kobieto na nogi bo na glowe za
              pozno...............o podrywaniu facetow nie bede pisal ,bo skoro to
              od nich dostajesz te sygnaly(?) tak ty piszesz ,(choc ja mysle ze
              jest wrecz przeciwnie ,i ze to ty ich osmielasz) ..........w sumie
              to smutne ,bo jestem w stanie sobie wyobrazic jaka to opinia w ich (
              facetow ) srodowisku sie cieszysz................( jestem
              facetem,bez srodowiska!!!) ............w sumie smutna ta twoja
              historia.............
    • leda16 Re: pociąg do zonatych 07.12.09, 22:25
      rubea39 napisała:
      mi to pasuje bardzo i jestem zadowolona z tak
      > ich ukladow.


      Pasuje ci moralna degeneratko rozbijać cudzym dzieciom rodzinę?! I czegóż na tym Forum szukasz? Pewnie tolerancji i akceptacji...
      • maya_w Re: pociąg do zonatych 07.12.09, 22:35
        Oj jakos tak lagodnie piszesz, zadnych invektyw, oprocz jednej
        zupelnie bez sensu. A co masz tym panom do powiedzenia, oni
        oczywiscie podlug twojej moralnosci, dulskiej sa calkiem okej?
      • niespodziewany22 Re: pociąg do zonatych 19.12.09, 14:05
        O jakiej degeneracji mowisz?..........Chyba o swoim tepym
        nierozumnym rozumowaniu.A kogo w sumie obchodza dzieci?.ciebie?wiec
        siedz i plodz zacofana glabico .........
    • to.niemozliwe Re: pociąg do zonatych 08.12.09, 12:44
      Myslę, że nie ma w tym jakiejś ukrytej siły sprawczej, jakichś
      lęków, czy czegokolwiek związanego z tematyką forum. Masz obnizone
      poczucie zasadności norm moralnych, czy też właściwiej - panujących
      powszechnie obyczajów - w sytuacji, kiedy liczy się Twoja
      przyjemność, to wszystko. To, że żonaci - to zapewne zbieg
      okoliczności. Widocznie tam, gdzie masz okazję przebywać najwięcej
      jest takich. Jeżeli masz już dorosłe dziecko, to możliwe też, że ze
      wzgledu na wiek nie jesteś aż tak atrakcyjna dla nieżonatych, mogą
      przebierać w samotnych singielkach :).
      • zorz_ponimirski Re: pociąg do zonatych 08.12.09, 12:55
        panujace powszechnie obyczaje to my ukrasc, ale nie nam:)
        • to.niemozliwe Re: pociąg do zonatych 08.12.09, 14:05
          ..i nie dać sie złapać. :)
    • lukmic Re: pociąg do zonatych 08.12.09, 15:50
      rubea39 napisała:

      > witam!
      > przeszłam kilkanascie lat toksycznego malzenstwa. maz byl
      patologicznie zazdros
      > y, sledzil mnie, podejrzewal, sprawdzal komorke, historie w
      kompie, do gg sie w
      > lamywal.
      > w koncu jak syn dorosl, to sie rozwiodlam. grozil, blagal i takie
      rozne sztuczk
      > i typu, ze sie zabije samochodem.
      >
      > problem w tym ze teraz spotykam sie z zonatymi facetami, bo
      samotni mnie nie in
      > teresuja jakos.
      > sama sie zastanawiam, czy to nie jest jakies podswiadoma chec
      zabierania tzw. s
      > zczesliwym parom ich mezow.
      > co najgorsze a moze najlepsze, ze mi to pasuje bardzo i jestem
      zadowolona z tak
      > ich ukladow.
      > pozdrawiam
      Współczesna kultura wyrosła na wartościach demokratycznych akceptuje
      taki rodzaj zachowań. Nie ma nic nienormalnego w twoich popędach, w
      jednostkowym życiu istoty ludzkiej rzecz jasna sama musisz
      stwierdzić, jak dalece możesz się posunąć, by zachować w miarę
      zrównoważoną psychikę (bez przesady) nie zanieczyszczając nazbyt
      mocno swojego sumienia. Ale to nie do końca jest problem
      psychologiczny. Życzę powodzenia.
      • rubea39 Re: pociąg do zonatych 09.12.09, 14:34
        lukmic napisał:
        > Współczesna kultura wyrosła na wartościach demokratycznych akceptuje
        > taki rodzaj zachowań. Nie ma nic nienormalnego w twoich popędach, w
        > jednostkowym życiu istoty ludzkiej rzecz jasna sama musisz
        > stwierdzić, jak dalece możesz się posunąć, by zachować w miarę
        > zrównoważoną psychikę (bez przesady) nie zanieczyszczając nazbyt
        > mocno swojego sumienia. Ale to nie do końca jest problem
        > psychologiczny. Życzę powodzenia.

        dzieki. na forum "kobieta" niektore panie strasznie mnie zjechaly, nazwaly
        amoralna i znacznie gorzej.
        forum.gazeta.pl/forum/w,16,104013821,104013821,romans_z_zonatym.html
        przeciez ja nie lamie prawa jak je nazwales demokratycznego.
        religiantki mnie pouczaja i opluwaja a przeciez w dekalogu zostalo napisane "nie
        pozadaj zony blizniego swego". o pozadaniu mezow nie wspomina sie :)
        co do sumienia to sprawa mezow. jesli sie nie wygadaja, to nie bedzie problemu,
        bo "czego oczy nie widza...
        • to.niemozliwe Re: pociąg do zonatych 09.12.09, 15:25
          > Współczesna kultura wyrosła na wartościach demokratycznych
          > akceptuje taki rodzaj zachowań.
          Wartości demokratyczne się mają nijak do kwestii wierności
          małżeńskiej, ani wpółczesna kultura nie akceptuje takich zachowań.
          Co nawyżej toleruje lub nie penalizuje. W tym stwierdzeniu jest
          zawarte fałszywe przesłanie, że jeśli ktoś ma negatywne zdanie o
          Twoim postępowaniu, to jest tępym moherem. A tak nie musi być, może
          to empatia?
          Lukmic - na tym ma polegać Twoja psychoanaliza, że pocieszać, żeby
          nie "zanieczyszczać nazbyt sumienia"?
          Akurat tu dylemat jest stary jak świat i w dodatku stanowił zwykle
          oś kompozycji dramatu: wybór pomiędzy namiętnością (popędem) a
          powinnością (kulturą w której się żyje). Nic nowego pod słońcem.
          Ale już demokracji w to nie mieszajmy :D
          • lukmic Re: pociąg do zonatych 09.12.09, 15:42
            to.niemozliwe napisał:

            > > Współczesna kultura wyrosła na wartościach demokratycznych
            > > akceptuje taki rodzaj zachowań.
            > Wartości demokratyczne się mają nijak do kwestii wierności
            > małżeńskiej, ani wpółczesna kultura nie akceptuje takich zachowań.
            > Co nawyżej toleruje lub nie penalizuje. W tym stwierdzeniu jest
            > zawarte fałszywe przesłanie, że jeśli ktoś ma negatywne zdanie o
            > Twoim postępowaniu, to jest tępym moherem. A tak nie musi być,
            może
            > to empatia?
            > Lukmic - na tym ma polegać Twoja psychoanaliza, że pocieszać, żeby
            > nie "zanieczyszczać nazbyt sumienia"?
            > Akurat tu dylemat jest stary jak świat i w dodatku stanowił zwykle
            > oś kompozycji dramatu: wybór pomiędzy namiętnością (popędem) a
            > powinnością (kulturą w której się żyje). Nic nowego pod słońcem.
            > Ale już demokracji w to nie mieszajmy :D
            Niczego nie mieszam, jeśli o to chodzi. Masz całkowitą rację, gdy
            mówisz o wyborze pomiędzy wskazaniami kultury (czy cywilizacji) a
            popędami. Liberalny światopogląd obejmuje jednak znacznie szerszą
            tematykę aniżeli tylko moralność jako taką i niż ustrój polityczny.
            Demokracja jako koncepcja ustroju wpisuje się w szeroko pojęty
            liberalizm i tworzy ideę społeczeństwa zsekularyzowanego.
            Sekularyzacja to przede wszystkim odsunięcie Boga i tradycyjnych
            wartości z sfery praktycznej. Rzecz jasna demokracja nie jest
            najlepszą formą rządów. Ale to jest tylko moja opinia i znacznie
            wykracza poza rozmiary postu bystrej babki, która znalazła sposób na
            czerpanie zadowolenia z życia bez zmuszania kogokolwiek do związku
            ze sobą.
            • to.niemozliwe Re: pociąg do zonatych 09.12.09, 16:33
              OK, rozumiem. Faktycznie w tym sensie demokratyzacja służy
              sekularyzacji, ale nie bezpośrednio, tylko wskutek szerokiego
              dostępu do mediów, innych wartości, wzorców zachowań. W tym sensie
              swobodna wymiana mysli, jako niewątpliwa część szeroko rozumianej
              demokracji sprzyja mysleniu o normach moralnych jako czymś zupełnie
              oderwanym od rzeczywistości.
              Mam do Ciebie prośbę techniczną - unikaj załaczania cytowania całego
              posta do którego się ustosunkowujesz. W ustawieniach konta możesz
              sobie predefiniować wyświatleanie całego watku ze wszystkimi
              postami. To ułatwia ogarnianie całości. :)
              • lukmic Re: pociąg do zonatych 09.12.09, 17:04
                Odpowiedź na post to.niemożliwe
                Mnie chodziło jeszcze o coś innego, tj. o to, że demokracja została
                pomyślana przez oświeconych filozofów jako ustrój zsekularyzowany.
                To, o czym wspomniałeś, jest naturalną konsekwencją pomyślenia o
                demokracji w taki a nie inny sposób. Osobiście uważam, że do zasad
                kultury można dochodzić w sposób dwojaki. Można kogoś skrytykować i
                potępić, co jest mało sensowne, albo postarać się, by ten ktoś
                zaakceptował swoje popędy w wersji nie szkodzącej społeczeństwu.
                Chodzi o to, że jeśli małe dziecko siusia w pory, to trzeba je
                nauczyć, że jest coś takiego jak nocnik, ewentualnie toaleta. Popędy
                są jak siusianie, przeto nie istnieje metoda, która mogłaby uczynić
                człowieka doskonałym. Siusianie wynika mianowicie z tego, że w
                woreczku gromadzą się uryny. Jeśli dziecko nie wysiusia uryn, może
                się zatruć. Jeśli człowiek będzie trzymał swoje popędy i potępiał je
                w kategoriach winy moralnej, w jego psychice zgromadzą się toksyny.
                Dlatego akceptacja popędów prowadzi do większego ucywilizowania się.
                Dzięki za dobrą radę;) i zapraszam na post: Bezpłatna porada
                psychoanalityka.
                • to.niemozliwe Re: pociąg do zonatych 09.12.09, 22:08
                  Masz rzadką zdolność łączenia w jednym wątku demokracji z uryną i
                  zamykania tego celną puentą :D
                  • lukmic Re: pociąg do zonatych 10.12.09, 16:01
                    to.niemozliwe napisał:

                    > Masz rzadką zdolność łączenia w jednym wątku demokracji z uryną i
                    > zamykania tego celną puentą :D
                    Dziękuję za komplement
                • leda16 Re: pociąg do zonatych 10.12.09, 06:35
                  lukmic napisał:

                  > Odpowiedź na post to.niemożliwe
                  > że demokracja została
                  > pomyślana przez oświeconych filozofów jako ustrój zsekularyzowany.
                  > To, o czym wspomniałeś, jest naturalną konsekwencją pomyślenia o
                  > demokracji w taki a nie inny sposób. Osobiście uważam, że do zasad
                  > kultury można dochodzić w sposób dwojaki. Można kogoś skrytykować i
                  > potępić, co jest mało sensowne, albo postarać się, by ten ktoś
                  > zaakceptował swoje popędy w wersji nie szkodzącej społeczeństwu.



                  Odnoszę wrażenie, że mylisz ustrój polityczny z zasadami moralnymi, tradycją i obyczajowością. Osoby moralnie nikczemne istniały w feudaliźmie, kapitaliźmie, socjaliźmie. Jednak w każdej z tych formacji ustrojowej każda zdrada była potępiana. W ciut dawniejszej Polsce lokalna społeczność zrobiłaby z autorką wątku to, co z Jagną w "Chłopach". Ponadto istnieje wiele sytuacji gdy atrofia norm moralnych enigmatycznego "społeczeństwa" zupełnie nie interesuje, leży w granicach prawa, ale niszczy więzi uczuciowe w rodzinie i właśnie dlatego jest powszechnie potępiana, w czym nie ma nic "mało sensownego" a wręcz przeciwnie.


                  Jeśli człowiek będzie trzymał swoje popędy i potępiał je
                  > w kategoriach winy moralnej, w jego psychice zgromadzą się toksyny.
                  > Dlatego akceptacja popędów prowadzi do większego ucywilizowania się.



                  Ach tak?! Więc np.silny popęd seksualny należy rozładować szybko i skutecznie. Jeśli akurat nie ma chętnej pod ręką, to w formie GWAŁTU, żeby "toksyny" ze sterczącego penisa psychiki ci nie zatruły?! A później pczywiście nie należy mieć wyrzutów sumienia, bo to też "toksyny"?! Wiesz co? Ja mam popęd, żeby ocenić twoją wypowiedź jako debilną :).
                  • to.niemozliwe A ja tam... 10.12.09, 08:23
                    lubię to forum...taka ..... zabawa w Psychologów i Pacjentów :D
                    • rubea39 Re: A ja tam... 10.12.09, 09:42
                      raczej gadki samopomocowe ale sympatycznie tu :)
                      • to.niemozliwe Re: A ja tam... 10.12.09, 10:09
                        Nawet jak kogoś obsobaczysz na forum, to najwyżej uznają Cię za
                        czubka. To zaleta :)
                        Ale to wchodzenie w role jest zabawne - przypomina mi dzieciecą
                        zabawę w rodzinę..."Ty będziesz Mama, ja będę Tata, a Ty....Dziecko!"
                        "A Ja, a Ja....- pyta maluch z gilem pod nosem?"
                        "Dobra - Ty będziesz psem"
                        :D
                        • rubea39 Re: A ja tam... 10.12.09, 11:31
                          dzieci bywaja okrutne. niektorzy z tego nie wyrastaja nigdy.
                          niemniej zabawy sa pozyteczne.
                          Cynta postawila mi dobra diagnoze. w kazdym razie zgadzam sie z nia.
                          Lukmic wskazal kontekst kulturowo-spoleczny.
                          erillzw chciala ugryzc mnie w lydke- to pewnie ta z gilem pod nosem :)
                          pozdrawiam
                  • lukmic Re: pociąg do zonatych 10.12.09, 15:59
                    leda16 napisała:

                    > lukmic napisał:
                    >
                    > > Odpowiedź na post to.niemożliwe
                    > > że demokracja została
                    > > pomyślana przez oświeconych filozofów jako ustrój
                    zsekularyzowany.
                    > > To, o czym wspomniałeś, jest naturalną konsekwencją pomyślenia o
                    > > demokracji w taki a nie inny sposób. Osobiście uważam, że do
                    zasad
                    > > kultury można dochodzić w sposób dwojaki. Można kogoś
                    skrytykować i
                    > > potępić, co jest mało sensowne, albo postarać się, by ten ktoś
                    > > zaakceptował swoje popędy w wersji nie szkodzącej społeczeństwu.
                    >
                    >
                    >
                    > Odnoszę wrażenie, że mylisz ustrój polityczny z zasadami
                    moralnymi, tradycją i
                    > obyczajowością. Osoby moralnie nikczemne istniały w feudaliźmie,
                    kapitaliźmie,
                    > socjaliźmie. Jednak w każdej z tych formacji ustrojowej każda
                    zdrada była potęp
                    > iana. W ciut dawniejszej Polsce lokalna społeczność zrobiłaby z
                    autorką wątku t
                    > o, co z Jagną w "Chłopach". Ponadto istnieje wiele sytuacji gdy
                    atrofia norm mo
                    > ralnych enigmatycznego "społeczeństwa" zupełnie nie interesuje,
                    leży w granicac
                    > h prawa, ale niszczy więzi uczuciowe w rodzinie i właśnie dlatego
                    jest powszech
                    > nie potępiana, w czym nie ma nic "mało sensownego" a wręcz
                    przeciwnie.
                    >
                    >
                    > Jeśli człowiek będzie trzymał swoje popędy i potępiał je
                    > > w kategoriach winy moralnej, w jego psychice zgromadzą się
                    toksyny.
                    > > Dlatego akceptacja popędów prowadzi do większego ucywilizowania
                    się.
                    >
                    >
                    >
                    > Ach tak?! Więc np.silny popęd seksualny należy rozładować szybko
                    i skutecznie.
                    > Jeśli akurat nie ma chętnej pod ręką, to w formie GWAŁTU,
                    żeby "toksyny" ze st
                    > erczącego penisa psychiki ci nie zatruły?! A później pczywiście
                    nie należy mieć
                    > wyrzutów sumienia, bo to też "toksyny"?! Wiesz co? Ja mam popęd,
                    żeby ocenić t
                    > woją wypowiedź jako debilną :).
                    Gwałt jest przykładem nienormalności w sensie społecznym. Jeżeli
                    mówisz o debilizmie jako chorobie psychicznej, to muszę Cię
                    rozczarować. Nazywanie czegoś ( w tym wypadku mojego posta )
                    debilnym w istocie jest przykładem działania popędów w sposób jak
                    najbardziej daleki od cywilizacji (podobnie zresztą jak gwałt). Więc
                    może masz coś wspólnego z gwałcicielem? Ta sugestia jest tylko dla
                    Ciebie. Dla mnie jest to oczywiste.
                  • rubea39 Re: pociąg do zonatych 10.12.09, 20:40
                    leda16 napisała:
                    > W ciut dawniejszej Polsce lokalna społeczność zrobiłaby z autorką wątku t
                    > o, co z Jagną w "Chłopach".

                    pewnie bys osobiscie ze mnie szaty zdarla, wrzucila na woz z gnojem i wywiozla za wies. zreszta poniekad robisz to razem i innymi wiesniaczkami z forum :)
                  • niespodziewany22 Re: pociąg do zonatych 19.12.09, 14:12
                    Puknij sie w leb ,jakie tradycje?,jakie zasady?masz 500lat,czy
                    jestes taka tepa?.O jakiej kulturze ty mowisz ,bo chyba nie masz na
                    mysli chrzescijanskiej...........HAHAHAHah...............
                • paco_lopez Re: pociąg do zonatych 12.12.09, 19:50
                  zara zara. a widziałes kiedy siedmiolatka, który pompuje w majty za
                  każdym razem ?
            • uwolnic_cyce Re: pociąg do zonatych 18.12.09, 17:30
              A ja powiem krótko - jak ci to pasuje to rób tak dalej.
            • danube1 Re: pociąg do zonatych 29.12.09, 15:27
              Demokracja jako koncepcja ustroju wpisuje się w szeroko pojęty
              > liberalizm i tworzy ideę społeczeństwa zsekularyzowanego.
              > Sekularyzacja to przede wszystkim odsunięcie Boga i tradycyjnych
              > wartości z sfery praktycznej. Rzecz jasna demokracja nie jest
              > najlepszą formą rządów.

              I faktycznie nie jest najlepsza forma rzadow. Dywagujac nieco od tematu
              dyskusji, jesli usuniesz normy moralne i zastapisz liberalizmem, to taka
              demokracja rowna sie lub jest o wlos od anarchii... A na takim gruncie moze
              pojawic sie cokolwiek: totalitaryzm, komunizm, wladza absolutna. Sa normy
              polityczne, spoleczne i obyczajowe- nie sa one od siebie odizolowane bo
              spoleczenstwo (pisze o typowej zachodniej demokracji) to system naczyc
              polaczonych i powinno pozostawac w wzglednej rownowadze. A wlasnie sekularyzacja
              spoleczenstwa jest przejawem powaznego zachwiania tej rownowagi.
        • lukmic Re: pociąg do zonatych 09.12.09, 15:28
          rubea39 napisała:

          > lukmic napisał:
          > > Współczesna kultura wyrosła na wartościach demokratycznych
          akceptuje
          > > taki rodzaj zachowań. Nie ma nic nienormalnego w twoich
          popędach, w
          > > jednostkowym życiu istoty ludzkiej rzecz jasna sama musisz
          > > stwierdzić, jak dalece możesz się posunąć, by zachować w miarę
          > > zrównoważoną psychikę (bez przesady) nie zanieczyszczając nazbyt
          > > mocno swojego sumienia. Ale to nie do końca jest problem
          > > psychologiczny. Życzę powodzenia.
          >
          > dzieki. na forum "kobieta" niektore panie strasznie mnie zjechaly,
          nazwaly
          > amoralna i znacznie gorzej.
          > forum.gazeta.pl/forum/w,16,104013821,104013821,romans_z_zonatym.html
          > przeciez ja nie lamie prawa jak je nazwales demokratycznego.
          > religiantki mnie pouczaja i opluwaja a przeciez w dekalogu zostalo
          napisane "ni
          > e
          > pozadaj zony blizniego swego". o pozadaniu mezow nie wspomina
          sie :)
          > co do sumienia to sprawa mezow. jesli sie nie wygadaja, to nie
          bedzie problemu,
          > bo "czego oczy nie widza...
          Zapraszam na post: Bezpłatna porada psychoanalityka. Jednak uważaj,
          żeby się nie uzależnić od seksu i nie narobić sobie niepotrzebnych
          kłopotów. Seks jest dla ludzi, ale rozsądek i umiar trzeba
          zachować.;)
          • niespodziewany22 Re: pociąg do zonatych 19.12.09, 14:32
            Toz ty jak ksiadz ,dziewictwo zachowac i dzieci rodzic............
        • erillzw Re: pociąg do zonatych 09.12.09, 17:52
          rubea39 napisała:
          > religiantki mnie pouczaja i opluwaja a przeciez w dekalogu zostalo
          napisane "ni
          > e
          > pozadaj zony blizniego swego". o pozadaniu mezow nie wspomina sie
          :)

          Ale zenua..
          A jakos "ani niczego co jego jest" juz nie doczytałas??
          • rubea39 Re: pociąg do zonatych 09.12.09, 19:55
            erillzw napisała:
            > Ale zenua..
            > A jakos "ani niczego co jego jest" juz nie doczytałas??

            niezbyt pilnie uczylas sie religii. 10 przykazanie mówi
            "nie wolno ci pożądać żony twojego bliźniego, nie wolno ci pożądać domu twojego bliźniego, jego pola i jego sługi, i jego służącej, i jego byka, i jego osła ani niczego, co należy do twojego bliźniego."
            o mezu nie ma mowy.

            jesli chcialas mnie pouczac dekalogiem to nalezalo odniesc sie do 7 przykazania "nie wolno ci cudzołożyć".

            ale, ale żona wg kk to ta, która ma slub koscielny.
            te ze slubem cywilnym zonami nie sa!!!
            jeszcze gorzej jest z tzw. wolnymi zwiazkami.

            ps. jakoś wszyscy zrozumieli moj zart w poprzednim wpisie ale nie ty.
            • erillzw re: pociąg do zonatych 09.12.09, 23:51
              rubea39 napisała:
              > niezbyt pilnie uczylas sie religii. 10 przykazanie mówi
              > "nie wolno ci pożądać żony twojego bliźniego, nie wolno ci pożądać
              domu twojego
              > bliźniego, jego pola i jego sługi, i jego służącej, i jego byka,
              i jego osła a
              > ni niczego, co należy do twojego bliźniego."
              > o mezu nie ma mowy.

              Niezbyt pilnie uczyłas sie na polskim jak widac skoro tak trudnoi Ci
              pojac, ze jest to napisane.. ojc przepraszam przetłumaczone tylko na
              jedna forme. Meska.
              Ale jesli chce sie usprawiedliwac i w swietle pana Boga to i mozna
              sobie powiedziec, ze czego dosłownie nie napisano to to jest
              dozwolone, prawda?
              Wszystko mozna wmowic sobie i innym byle ukazac sie w do0bym swietle
              i byle zmyc do gowno w ktorym sie człowiek tarza. Rowniez mozna
              sobie choinke pachnaca powiesic na nosie zeby nie smierdziało. Ale
              jakby sie nie oswietlilo i czym nie wypachniło dalej będzioe to
              gównem.
              p.s to metafora. Tak w razie gdybys miala problem ze zrozumieniem,
              ze zarówno pismo swiete jak i inni ludzie uzywaja tego srodka
              wyrazu, zeby nie pisac doslownie.


              > jesli chcialas mnie pouczac dekalogiem to nalezalo odniesc sie do
              7 przykazania
              > "nie wolno ci cudzołożyć".

              Nie zamierzam nikogo poczuac dekalogiem a juz tym bardziej nie osobe
              ktora swoja postwa wykazuje pogarde dla niego. Od tego sa ludzie
              swieccy i wyswieceni.


              > ale, ale żona wg kk to ta, która ma slub koscielny.
              > te ze slubem cywilnym zonami nie sa!!!

              Nie mowimy o interpretacjach wygodnych dla człowieka ja czynicego. A
              to o czym piszesz jest taka interpretacja.

              > ps. jakoś wszyscy zrozumieli moj zart w poprzednim wpisie ale nie
              ty.

              Nie smieszy mnie naciganie rzeczywistosci byle wyjsc "cała na
              biało".
              Nie moj poziom..
            • ultra.kuku Re: pociąg do zonatych 18.12.09, 12:42
              Bawi mnie niezmiernie to odnoszenie sie do przykazan:-)
              To Ty niezbyt pilnie uczylas sie na religii, poniewaz przykazanie 7 brzmi: nie
              kradnij, co poniekad ma rowniez odniesienie do Ciebie;-)
              Jesli wazny jest tylko slub koscielny, w jaki sposob rozwiodlas sie?
              Nie naciagaj i nie wymyslaj krzywych ideologii dla wlasnych potrzeb, w ten
              sposob stajesz sie jeszcze mniej wiarygodna;-)
            • magdawieczorek Re: pociąg do zonatych 19.12.09, 09:24
              Czy Ty się usprawiedliwiasz? Po co te wycieczki w stronę ślubów, itp? Czytam Twoje posty i takie mam wrażenie. Czemu się tłumaczysz ? Czujesz się winna ? Przecież jesteś inteligentna (tak wnioskuję) i zdajesz sobie sprawę, że krzywdzisz innych swoim postępowaniem. Nie tylko cudze żony, ale też własne dziecko. Chciałabyś, żeby dziecko usłyszało, że jego mama to k.. ? Nawet nie wiesz, jaki świat jest mały. Prędzej czy później 'sprawa się rypnie', a wtedy ucierpi nie tylko zdradzana żona. Pomyśl choć przez chwilę o konsekwencjach swoich czynów, które dotkną osobiście Ciebie i Twoją rodzinę.

              Ludzie piszą: rób tak dalej. A oznacza to: rób tak dalej, a zobaczysz, co z tego wyniknie. A wyniknąć może tylko jedno.

              Moim zdaniem ta sytuacja wcale Ci nie pasuje. Inaczej nie poruszałabyś tego tematu na forum.
          • niespodziewany22 Re: pociąg do zonatych 19.12.09, 14:33
            To byl twoj wlasny poglad?.........czy zaporzyczony gdzies tak przy
            okazji...............
        • ultra.kuku Re: pociąg do zonatych 18.12.09, 12:11
          Dobre z tymi przykazaniami!Pamietasz 6-te?;-)
          Z tym sumieniem tez naginasz, droga Pani.
          Zadajesz sie z zonatymi, poniewaz nie chcesz sie angazowac i taki maz/ojciec tez sie nie zaangazuje. Rozlozysz nogi, on przeleci Cie, raz, drugi, a potem wroci do swojej "szczesliwej rodzinki", natomiast Ty do pustego domu, zmienisz majty i bedziesz udawac, zes szczesliwa;-)
          Ale Twoje zycie, Twoje wybory.
          • niespodziewany22 Re: pociąg do zonatych 19.12.09, 14:34
            Wiec niech majtek nie zmienia..............bedzie wtedy OK..........
        • blanka.only Re: pociąg do zonatych 18.12.09, 16:55
          brzydzę się takim kobietami jak TY...i nie wiem z czego taka radość...
          Kiedyś spotka Cię za to kara.
          • niespodziewany22 Re: pociąg do zonatych 19.12.09, 14:35
            Seksu tez sie brzydzisz?.....przez rekawiczke bierzesz?????
            co???????..............hahhahahahaha
        • a_weasley Re: pociąg do zonatych 18.12.09, 22:44
          Rubea39, doczekawszy się rozgrzeszenia od Lukmic, napisała:

          > nazwaly amoralna

          A uważasz, że jaka jesteś?

          > i znacznie gorzej.

          Usłyszałaś parę słów prawdy i przyszłaś się tu wypłakać. A tu pudło. Jak mi
          przykro, że mi nie jest przykro.
          Poszukaj, może jest jakieś forum, na którym z założenia się spotykają takie jak
          ty, nie wiem, www.jagna_boryna.pl lub jakoś tak, wymienicie doświadczenia, jak
          najskuteczniej i najszybciej poderwać cudzego chłopa...
          • niespodziewany22 Re: pociąg do zonatych 19.12.09, 14:36
            A ty musisz byc brzydki(a) i nikt cie nie
            chce......HAHAHHAHAh........i lustra w domu nie masz..........
    • cynta rubea! 09.12.09, 16:07
      Przyczyny, jezeli chcesz to tak nazwac sa 2:
      1. Stara, atawistyczna mowiaca ze zonaci sa sprawdzeni, nie jakies nie wiadomo co, tylko chcociaz jedna uznala go za material ok. wiec moze i mnie sie nada. Zdrowa biologiczna konkurencja, swoja droga, tak w swiecie zwierzecym jest a wymuszona przez ludzka kulture monogamia tak naprawde tylko uwiera i problemy kreuje..
      2. Swiadomie lub nie nie szukasz stalego zwiazku. Po latach "niewoli" masz ochote na zupelnie inne zycie (znam z doswiadczenia to wspaniale uczucie!) i wybierasz facetow ktorzy sa kiepskimi materialami na staly zwiazek. Ciagna cie sprawdzone samce do zajec rozrywkowych a nie do ciezkiego zycia. Moim zdaniem super!
      3. Sugeruje forum RiSotto (poprzednio znane jako Romans i Sex), tam Cie nikt nie wyklnie, dobre rady uslyszysz i wiele kolezenskiego wsparcia. Milo sobie pozyc co? ;)
      Pozdrawiam
      • rubea39 Re: rubea! 09.12.09, 20:46
        dzieki za odpowiedz. zgadzam sie z tym co napisalas. :)
        pozdrawiam
        • kobieta_zza_firanki Re: rubea! 09.12.09, 21:52
          tak sobie mysle,ze skoro ci jest z tym dobrze to w czym problem?
          Ludzie ktorzy zdradzaja robia z jakis tam powodow. Przewaznie
          wybitnie egoistycznych. Zbudowac szczesliwe malzenstwo jest trudno i
          nie wszystkim sie udaje. Stad te zdrady facetow, bo traktuja kobiety
          przedmiotowo. Trudno jest o fajnego faceta, ktory sie nie da.
          • pit_sam_pras Re: rubea! 18.12.09, 12:17
            kto wie czy nie trudniej o kobietę która nie da...
          • ultra.kuku Re: rubea! 18.12.09, 12:45
            Jesli TYLKO faceci zdradzaja, ciekawe z kim oni to robia. Wszystkie kochanki sa
            stanu wolnego? Beee faceci, beee;-)

            Stosujac tu rozumownie autorki watku, jesli ona miala slub koscileny, nadal jest
            zona, czy nalezy do tej garstki, ktorej slub w kosciele uniewazniono?
          • niespodziewany22 Re: rubea! 19.12.09, 14:38
            A co nie moze byc szczesliwego malzenstwa ,kiedy seks jest z innymi
            partnerami??........cos bredzisz...............albo za duzo masz do
            czynienia z facetami w czarnych spodniczkach,.............
    • maya_w O ilu to moralistow.:=) 10.12.09, 11:48
      A tak samemu zajrzec w swoje morale? Chocby przypomniec, ile razy
      sciagnelo sie film, czy muzyke z Internetu, w koncu bylo nie bylo,
      ale czy legalnie?:=) Dyskutowac mozna by bylo nad tematem
      moralnosci, a on jest duzy i szeroki jak firnament nieba. Nie da sie
      go ujac w calosc, bo za jednym pojeciem, wylania sie to drugie, jak
      chmurka na niebie.
      Osobiscie nie potepiam takich zwiazkow. Bo zawsze w taka sytuacje
      zamieszane sa nie dwie osoby, a trzy i czasem wiecej. Cos z czegos
      wynika i przyczyn czasami nalezy szukac bardzo daleko. A malzenstwo
      jako odpowiedz na zycie, okazuje sie byc nie dla kazdego. I jest
      dobra forma testu, dla sily charakteru i milosci w danej relacji.

      A to co mnie szokuke, najbardziej to te odwieczne potepianie kobiety.
      Dlaczego to ona ponosic ma cala odpowiedzialnosc za afere, a nie
      bohater glowny, facet?
      Czyzbysmy ciagle zyli w czasach zamierzchlych, nieszczesnej Jagny,
      ktorej zawsze bylo mi zal...Bo byla ofiara prymitywnie myslacej
      spolecznosci.
      • erillzw re: pociąg do zonatych 10.12.09, 18:29

        rubea39 napisała:

        > dzieci bywaja okrutne. niektorzy z tego nie wyrastaja nigdy.

        No włąsnie drogie dziecko..
        Szkoda, ze Twoje nieudane małzenstwo do któego Cie zmuszono w wieku
        18 lat bo byłas w ciazy bo chlopak prawie zmusił Cie do seksu
        niczego Cie nie nauczyło.. A juz na pewno nie dojrzałosci..

        > niemniej zabawy sa pozyteczne.

        Tak.. dla Ciebie najpewniej najbardziej te ktore zakładaja
        krzywdzenie innych ludzi.. ohoho.. jakiez to zabawne bawic sie
        kosztem innych.. boki zrywac.. a jakiz pozytek z tego.. h hoo..


        > Cynta postawila mi dobra diagnoze. w kazdym razie zgadzam sie z
        nia.

        Cynta napisała Ci dokładnie to co chciałas usłyszec. Trafnosc jest w
        tym momencie mocno dyskusyjna.

        > Lukmic wskazal kontekst kulturowo-spoleczny.

        Oczywiscie tego nie przyjelas.

        > erillzw chciala ugryzc mnie w lydke- to pewnie ta z gilem pod
        nosem :)

        Moze i mam gile pod nosem ale ja sie nie bawie cudza krzywda, nie
        traktuje czuisc mezów jako zywe wibratory i z cala opewnoscia nie
        pozuje tutaj na wielka "przyjaciole" pozaj sie boze kochanków
        których to "owijam wokoł palca".

        Wyjatkowo zgodze z leda16.
      • erillzw Re: O ilu to moralistow.:=) 10.12.09, 18:34
        maya_w napisała:
        > A malzenstwo
        > jako odpowiedz na zycie, okazuje sie byc nie dla kazdego. I jest
        > dobra forma testu, dla sily charakteru i milosci w danej relacji.

        Posiadanie kochanki ma byc testem??
        LOL.
        Jak dla kogos malzenstwo nie jest dobre to sie w nie nie wchodzi
        loub sie z niego wychodzi mowiac kolokwialnie. A nie z podkulonym
        ogonkiem jak juz kochanka sie znudzi wraca sie do nieswiadomej
        zonki..
        Rozumiem ludzi ktorzy stwierdzaja ze malzenstwo jest nie dal nich i
        rozwodza sie. Ale ludzi ktorzy sa w malzenstwie, wiklaja sie w
        romanse a potem po skonczonym romansie wracaja do zony juz nie.


        > A to co mnie szokuke, najbardziej to te odwieczne potepianie
        kobiety.

        A co po głowie mamy ja głaskac?? Rozumiem, ze jakby Tobie jakas
        kobieta odbiła meza/partnera to bys dazyla ja szacunkiem i byla jej
        wdzieczna?

        > Dlaczego to ona ponosic ma cala odpowiedzialnosc za afere, a nie
        > bohater glowny, facet?

        A dlaczego ma ponosic wine tylko jedna osoba? Winny jest facet ktory
        sie dal i ta baba ktora sie na niego zasadziła.

        > Czyzbysmy ciagle zyli w czasach zamierzchlych, nieszczesnej Jagny,
        > ktorej zawsze bylo mi zal...Bo byla ofiara prymitywnie myslacej
        > spolecznosci.

        A ona taka biedna i niewinna.. no coz ona winna ze z klazdym chciala
        i w koncu wisoka miala dosc ku** kolokwialnie mowiac..
        Mnie zal to było Maleny z filmu w którym grana była przez Monice
        Beluuci.. To była ofira przymitywnej społecznosci..
        • maya_w Nadal sie nie rozumiemy:=) 10.12.09, 19:28
          Piszesz tak ostro jaby problem ciebie prywatnie dotyczyl.:=) Dotyczy?
          Piszesz,ze kobieta zabrala albo ukradla, no wybacz, ale tego nie da
          sie zrobic z czlowiekiem.
          Nie bedzie to ta kobieta, to facet znajdzie inna kobiete. Jest
          nastawiony na posiadanie kochanki. owszem ona uczestniczy w
          zdradzie, ale ona nikogo sama nie zdradza, co najwyzej swoje
          zasady.Po ktorych zdradzie widac ma lekkiego kaca inaczej by tu nie
          pisala.
          Jednak to on zdradza. Pytanie dlaczego to robi?
          Dlaczego faceci uciekaja w zdrady od takich wspanialych kobiet?
          Przeciez to sie logiki nie trzyma?
          Odpowiedz moja jest prosta. Facet taki juz jest. Taki ma mozliwe ze
          charakter.
          Ma wieksze potrzeby seksualne, ktore z biegiem lat juz nie zaspakaja
          z jedna i ta sama kobieta. Faceci bardziej niz kobiety potrzebuja
          urozmaicen. Czy to cos z moralami ma wspolnego?

          Cd, nastapi mam inne sprawy na glowie, sorry.
          Ps. Ty widze uskuteczniasz nadal partriarchat.;=) Dalej rob to
          biedulko:..
          • erillzw Re: Nadal sie nie rozumiemy:=) 11.12.09, 01:20
            maya_w napisała:

            > Piszesz tak ostro jaby problem ciebie prywatnie dotyczyl.:=)
            Dotyczy?

            Czy to, ze mam jasne zasady wobec pan ktore z pełna premedytacja
            właza w jakies zwiazki od razu musi oznaczac, ze mam z tym problem?
            Czy jak wyraze sie w taki sam sposob na temty morderswta uznasz, ze
            zamrodkowano kogos w mojej rodzinie?
            Nie przesadzajmy.

            > Piszesz,ze kobieta zabrala albo ukradla, no wybacz, ale tego nie
            da
            > sie zrobic z czlowiekiem.

            Konkretnie mowiac mam na mysli rozwalanie - swiadome - cudzych
            zwiazkow. Mozna to nazwac kradzieza..

            > Nie bedzie to ta kobieta, to facet znajdzie inna kobiete. Jest
            > nastawiony na posiadanie kochanki.

            No niekoniecznie. Jest zbudowany z ego, ktore jest lechatane przez
            zainteresowanie. Nie zaklada posiadania kochanki - tez nie kazdy,
            ale zaklada lechatanie ego. Ale tak ma kazdy.

            > owszem ona uczestniczy w
            > zdradzie, ale ona nikogo sama nie zdradza, co najwyzej swoje
            > zasady.

            Ale ja nie czepiam sie okreslenia kto zdradza a kto nie. Tylko kto
            swiadomie krzywdzi innych a kto nie. Nie twierdze tez, ze facet
            zdradza nieswiadomie bo to smieszne przeciez, bo wie co robi. Ale
            jeski ktos pisze, ze szukajac romansu szuka tylko mezatych swiadczy
            to o wyjatkowej podlosci. Po prostu. Bo ta osoba nie tylko jest
            modliszka bo chce sobie owinac facet woklo palca i traktuje go jak
            zywy wibrator i zabawke wylaczajac jego podmiotowosc na rzecz
            przedmiotowosci ale tez celuje w zone, dzieci i dom ktory ten facet
            juz z kims tworzy.


            >Po ktorych zdradzie widac ma lekkiego kaca inaczej by tu nie
            > pisala.
            > Jednak to on zdradza. Pytanie dlaczego to robi?

            Pytanie to ja bym zadała czemu autora tak nienawidzi tych mezow i
            zon ze tylko miedzy nich wchdzi. Takie rzeczy sie leczy a nie
            usprawiedliwia.

            > Dlaczego faceci uciekaja w zdrady od takich wspanialych kobiet?

            Bo moga miec inna, bo moga to zrobic, bo sa wyrachowani, bo nie
            czuja sie spelnieni, bo ich ego zaslania im logiczne myslenie i co
            najwazniejsze to im sie to oplaca. Oczywiscie nie wylaczam tutaj
            winy zony, tylko czasem jej wina moze polegac na tym, ze nie jest
            kim innym co roku..

            > Przeciez to sie logiki nie trzyma?

            A postepowanie autorki sie trzyma?

            > Odpowiedz moja jest prosta. Facet taki juz jest. Taki ma mozliwe
            ze
            > charakter.

            Ale jeden czy kazdy? Bo to wazna roznica.

            > Ma wieksze potrzeby seksualne, ktore z biegiem lat juz nie
            zaspakaja
            > z jedna i ta sama kobieta.

            Odwrotnie.
            czyli kazdy.
            Po pierwsze z biegiem lat to u kobiety rosnie libido a u mezczyzny
            spada. Po drugie ped do "innej" tez od owego libido jest zalezne
            oraz od poziomu dojrzalosci i pewnosci siebie i swojej seksualnosci.
            Takie zmiany na inne sygnalizuja chec upewnieia sie w swojej
            seksualnej wartosci ktorej mezczyzna nie jest pewien. Podobnie
            zreszta jest u kobiet.
            Facet z biegiem lat osiada.. a nie odwrotnie. Potem nastepuje tzw.
            krzyzys wieku sredniego na ktorego sklada sie smierc rodzicow,
            koncowka kariery zawodowej i bliska emerytura, spadek mozliwosci
            fizycznych z w stosunku do tego co bylo i to z czym facet nie
            poradzil sobie w wieku produktywnym - czyli chociazby pewnosc
            siebie, akceptacja siebie, swoich wyborow i drogi zyciowej.
            Jakkolwiek facet w tym okresie zadko ma kilka kochanek. Zazwyczaj
            podobnie jak Kazio M konczy na jednej duzo mlodszej, inny na nowym
            wypasionym aucie, a jeszcze inny na opiece nad wnuczkami.

            > Faceci bardziej niz kobiety potrzebuja
            > urozmaicen. Czy to cos z moralami ma wspolnego?

            faceci owszem maja w sobie ped "inna". A z moralami ma to tyle
            wspolnego, ze morale w duzej mierze wplywaja na decyzyjnosc w
            sytuacji tej "innej".

            > Ps. Ty widze uskuteczniasz nadal partriarchat.;=) Dalej rob to
            > biedulko:..

            ja???
            LOL
            • maya_w Tego nie mozna nazwac kradzieza.:=) 11.12.09, 22:12
              Bo czlowiek nie jest rzecza. Ma swoja wolna wole i zawsze wybor.
              Mezczyzna zdradzil. Wiec wzial i podjal konkretna decyzje, ze
              wlasnie zdradzi kobiete, z ktora zyje. Z kim zdradzil? Nie wazne to
              mogla byc kobieta a dzis i tak nierzadko bywa, ze jest to drugi
              facet, a w kilku promilach nawet, sa ta ulubione zwierzeta w zoo.


              Fakt zdrady zawsze sie z czyms laczy. Piszesz ze rozwalila komus
              dom. A moze byla jedynie kropla wody, ktora przelala szale? Bo domu
              juz od dawna nie bylo.

              Facet to nie misiek. Sa faceci bardzo porzadni, ktorzy nie zdradzaja
              swoich zon. jest ich wielu i sa calkiem na poziomie. Natomiast sa i
              inni, ktorzy to robia i zawsze robic beda niezaleznie z jak
              wspaniala kobieta zyje. Bo dla niego seks, jest jak zjedzenie
              ciastka fabriotto maminioze...hmmm pycha.:=)Duzo kremu i bita
              smetana.

              A poniewaz taki zdradzajacy facet jest w srodku pusty, wiec z kazda
              ma inaczej. Bo gdyby nie byl pustakiem, to za kazdym razem inaczej
              mialby ze swoja lady.
              • rubea39 Re: Tego nie mozna nazwac kradzieza.:=) 11.12.09, 22:32
                jaka to zdrada?
                najpierw "zdradził" w myślach.
                potem zrealizował dzieki mnie swoje marzenia.
                widzieć to szczęście w oczach faceta w czasie orgazmu ze mną. to jest to. jak coca-cola :)
                życie jest piękne!
                • zorz_ponimirski Re: Tego nie mozna nazwac kradzieza.:=) 11.12.09, 22:48
                  Rupcia, take it easy. Mialby to samo szczescie gdziekolwiek by mial
                  orgazm. Pieprzysz jak jubiler, ktory sprzedaje obraczki-wieczne
                  szczescie-a tak naprawde to jego zarobek.
                  Co jest Twoim zarobkiem? a zreszta, kogo to obchodzi, w Twoim wieku
                  wszyscy sa zonaci,a jesli nie, to tacy, ktorych bys nie chciala,
                  wiec po co ten przydlugawy watek
                  • pit_sam_pras Re: Tego nie mozna nazwac kradzieza.:=) 18.12.09, 12:22
                    trafione w punkt
                • erillzw Re: Tego nie mozna nazwac kradzieza.:=) 12.12.09, 15:30
                  rubea39 napisała:
                  > widzieć to szczęście w oczach faceta w czasie orgazmu ze mną.

                  heheheh..
                  Ciekawe ile kobiet przed toba widzialo to szczescie.. i czy w
                  podobny sposob widzi je zona z ktora, tak na bank sypia tez.


                  > życie jest piękne!

                  taka stara a tak pusta..
              • erillzw Re: Tego nie mozna nazwac kradzieza.:=) 12.12.09, 15:36
                maya_w napisała:

                > Bo czlowiek nie jest rzecza.

                Zgadzam sie.
                Szkoda tylko, ze pani ktora zasadza sie na takiego pana własnie tak
                go traktuje. Trudno wyciagnac inny wniosek po gdadkach "owijam sobie
                go wokol palca" lub "jak mi sie znudzi to go zmieniam".

                > Ma swoja wolna wole i zawsze wybor.

                Zgadza sie.

                > Mezczyzna zdradzil. Wiec wzial i podjal konkretna decyzje, ze
                > wlasnie zdradzi kobiete, z ktora zyje. Z kim zdradzil? Nie wazne
                to
                > mogla byc kobieta a dzis i tak nierzadko bywa, ze jest to drugi
                > facet, a w kilku promilach nawet, sa ta ulubione zwierzeta w zoo.

                No dobrze, ale mozna zdradzic z kims przypadkowym prawda? A tu
                mowimy o swiadomym uwodzeniu faceta bo ma sie ochote by byl kogos.
                To nie jest kwestia poszedlem, znalazlem chetna i zdradzilem. Widac,
                ze autorka wklada troche sil bo ot tak faceta owinac sobie wokol
                palca sie nie da. Nie mowimy o jednorazowym wysoku tylko o
                regularnym romansie.


                > Fakt zdrady zawsze sie z czyms laczy. Piszesz ze rozwalila komus
                > dom. A moze byla jedynie kropla wody, ktora przelala szale? Bo
                domu
                > juz od dawna nie bylo.

                Ciekawe czy gdyby odbila Tobie meza tez bylabys taka wyorzumiala? A
                moze po prostu wp*** miedzy wodke a zakaske? tak zwyczajnie, na
                chama, nie dajac spokoju, usilnie udowadniajac, ze jest lepsza..
                Owszem moga sie zdarzyc sytuacje kiedy jest jak mowisz.. ale wtedy
                dochodzi do rozwodu a nie do romansu bo ktorym pan jest wyrzucany
                przez autokre bo jej sie znudzil.


                > Facet to nie misiek. Sa faceci bardzo porzadni, ktorzy nie
                zdradzaja
                > swoich zon. jest ich wielu i sa calkiem na poziomie.

                Zgadzam sie.
                I niestety nie rzadko oni a wlasnie ofiarami najintensywniejszych
                atakow takich harpi jak pani autorka "szczescie w oczach w trakcie
                orgazmu".


                > Natomiast sa i
                > inni, ktorzy to robia i zawsze robic beda niezaleznie z jak
                > wspaniala kobieta zyje.

                Tez sie zgadzam.
                Mialam niesczescie byc z takim.

                > A poniewaz taki zdradzajacy facet jest w srodku pusty, wiec z
                kazda
                > ma inaczej. Bo gdyby nie byl pustakiem, to za kazdym razem inaczej
                > mialby ze swoja lady.


                fakt.
                • maya_w Re: Tego nie mozna nazwac kradzieza.:=) 12.12.09, 18:03
                  Nie mozna zwalac winy na jedna osobe. Nalezy zrozumiec,ze nawet ta
                  najatrakcyjniejsza kobieta nie jest w stanie poderwac kazdego
                  faceta, wtedy gdy ten tego po prostu nie chce.

                  W przeciwnym razie rodzi sie standartowy obraz zawisci pomiedzy
                  kobietami. Gdzie ladne i atrakcyjne kobiety nie sa lubiane i robi
                  sie w ich zyciu mase swinstw, najczesciej z zawisci.

                  Natomiast autorce watka nalezaloby sie poczytac ksiazki Rollo May na
                  temat psychoanalizy chocby w ksiazce "Milosc i wola" o ile mnie
                  pamiec teraz nie zawodzi, opisuje on tam dokladnie przypadki osob,
                  bezwolnych, ktore sypiaja z kazdym, kto sie nadazy itp. czesto
                  zmieniajac partnerow.
                  Wedlug wlasnie tego slynnego psychoanalityka jest to dowod na
                  zaburzenie psychiczne, a jakie, to znadzie autorka watka w ksiazce.
                  Polecam, tak bez zlosliwosci...:=)
                  Ogolnie takie osoby nazywa sie obecnie Wspolczesny Purytanin. Ktos
                  kto wpada w seksualne zwiazki,jeden po drugim, jednak nie wpada w
                  milosc.
                  Temat pomimimo wszystko nadal ciekawy:=)
                  • paco_lopez Re: Tego nie mozna nazwac kradzieza.:=) 12.12.09, 20:17
                    a mnie sie zdaje, że autorce wątku najlepiej byłoby poczytać
                    stasiuka o wycieczkach w niszowe miejsca, bo zwariuje kobita.
                    bzykanie jest przereklamowane, a na lewo i prawo sypią sie takie
                    paszczaki, że normalnie jak się patrzy na nich to się jeść
                    odechciewa a co dopiero o innych tam sprawach pomyśleć.
                  • erillzw Re: Tego nie mozna nazwac kradzieza.:=) 12.12.09, 23:04
                    maya_w napisała:

                    > Nie mozna zwalac winy na jedna osobe. Nalezy zrozumiec,ze nawet ta
                    > najatrakcyjniejsza kobieta nie jest w stanie poderwac kazdego
                    > faceta, wtedy gdy ten tego po prostu nie chce.

                    W zupełnosci sie z Toba zgadzam. Chodzi mi tylko o to, ze coraz
                    czesciej spotykam sie z wybielaniem pan ktore z premedytacja
                    zasadzaja sie na jakiegos zajetego pana w mysl zasady "kazdy ma
                    prawo do szczescia".
                    Ja zostalam wychowana w rodzinie w ktorej byly jasne zasady i morale
                    ktore zakladlo nie krzywdzenie innych tylko dla wlasnego widzimisie
                    i tego, ze mam ochote na seks i dlatego robijam cudzy zwiazek. I nie
                    podoba mi sie to, ze coraz mniej sie zwraca uwage na sumienie bo
                    przeciez "jakby misio nie chcial toby nie poszedł".
                    Zgadza sie.. ale nie zapominajmy, ze ktos z premedytacja wlazł w
                    nasze zycie i ma za nic nasze codzienne starania o zwiazek bo on ma
                    "tylko" prawo do wlasnego szczescia..


                    > W przeciwnym razie rodzi sie standartowy obraz zawisci pomiedzy
                    > kobietami. Gdzie ladne i atrakcyjne kobiety nie sa lubiane i robi
                    > sie w ich zyciu mase swinstw, najczesciej z zawisci.

                    Niestety ale taka zawisc byla, jest i bedzie. I nawet jak przyznamy
                    wine obu stron ta zawisc istniec bedzie.
                    Spotykam sie nie raz z sytuacjami w ktorych calkiem atrakcyjne
                    kobiety lub duzo mniej ostentacyjnie chciala zainteresowac soba
                    mojego partnera, przygladajac sie czy jej zachownie budzi moja zlosc
                    na niego. Jedne robia to bezczelnie a inne bardziej subtelnie. Ale
                    swoiste prztyczki w wykoniu kobiet do innych kobiet poprzez
                    "uwodzenie" partnera sa standardem. Zobacz co sie dzieje jak chlopak
                    przyjdzie z partnerka do klubu.. jak sie zachowuja panie ktore
                    przyszly same..
                    • maya_w Re: Tego nie mozna nazwac kradzieza.:=) 12.12.09, 23:46
                      pewnie to jakas moda w pewnych srodowiskach na takie odbijanie sobie
                      patnera znajomej, czy kogos z lokalu, dosc desperackie zachowanie.

                      • 4v Re: Tego nie mozna nazwac kradzieza.:=) 18.12.09, 13:19
                        > pewnie to jakas moda w pewnych srodowiskach na takie odbijanie sobie
                        > patnera znajomej, czy kogos z lokalu, dosc desperackie zachowanie.

                        nie moda, tylko rzeczywistość. rywalizacja, rywalizacja, rywalizacja. w klubach,
                        w szkołach, a już najmilej łechce podebranie partnera przyjaciółce. to jest dla
                        nich jak nektar i ambrozja. bo wszyscy znajomi widzą, która jest lepsza i
                        którą wybrał (tak naprawdę to widzą, że fsacet jest męską dziwką,
                        ale to już szczegół...)

                        przykład z klubem też bardzo dobry. i też wszyscy naokoło widzą i to się
                        liczy. konkurencja wpajana wszędzie, a najbardziej w rodzinie. bo durni rodzice
                        myślą, że jak dzieciom wpoją konkurencję, to dziecko osiągnie życiowy sukces.

                        oczywiście odbijanie partnera to nie tylko przejaw chorobliwie przyswojonej
                        konkurencji, ale i jakichś kompleksów itp, to zwykle idzie w parze.... i jest
                        dziś naprawdę popularne. konkurują w szkole, na osiedlu, w internecie ( choćby
                        zdjęciami na nk, lub liczbą "znajomych").

          • ultra.kuku Re: Nadal sie nie rozumiemy:=) 18.12.09, 13:01
            Tak, niektorzy faceci juz tak maja, tak sa prosto skonstruowani. I to wlasnie
            nie ma nic wspolnego z brakami w zwiazku. Wielu facetow zdradza, poniewaz trafia
            sie okazja, poniewaz mozliwe, ze sie nie wyda, itd.
            Z biegiem lat, Maya, to facetowi glownie potencia spada, mozliwe, ze potrzeby i
            oczekiwania ma, ale w pewnym wieku nie jest juz w stanie tak poszalec.
            I jak to mozliwe, ze jako kobieta twierdzisz, ze kobiety maja mniejsze potrzeby,
            nie potrzebuja az tak urozmaicen? To dopiero jest ciasne myslenie, ktore raczej
            niektorym facetom przypisac mozna.
            Jako mezczyzna napisze Ci, ze kobiety tak samo maja potrzeby, tak samo pragna,
            tak samo potrzebuja urozmaicen.
            Potrzeby a moralnosc... Jesli bede potrzebowal nowej np. pralki, ale zamiast ja
            kupic, wlamie sie do sasiada i mu ukradne, to nie bedzie to mialo nic wspolnego
            z moralnoscia? Naprawde? Zaspokajanie swoich egoistycznych potrzeb kostem innych
            jest w porzadalu?
          • niespodziewany22 Re: Nadal sie nie rozumiemy:=) 19.12.09, 14:40
            Masz w 100% racje...............TRAFNE!!!
        • leda16 Re: O ilu to moralistow.:=) 11.12.09, 22:12
          erillzw napisała:



          > Mnie zal to było Maleny z filmu w którym grana była przez Monice
          > Beluuci.. To była ofira przymitywnej społecznosci..


          Albo ta ukamieniowana wdowa z "Greka Zorby"

      • ultra.kuku Re: O ilu to moralistow.:=) 18.12.09, 12:50
        Nie tylko kobieta ponosi odpowiedzialnosc. Odpowiedzialny jest rowniez facet.
        Kobieta swiadomie wchodzi w taki "zwiazek", facet tez.
        Jesli okazuje sie, ze malzenstwo nie jest dla nas, mozna sie rozstac, zamiast
        fundowac komus bagno, nie uwazasz? Ale do tego trzeba przede wszystkim ODWAGI.
        Prymitywnie myslace spoleczenstwo... Tez ciekawe. Gdybysmy wszyscy zaczeli robic
        co chcemy, sypiac z kim chcemy, itd., to byloby mozna nazwac postepem
        cywilizacyjnym?
    • lukmic Rubea! 10.12.09, 16:14
      Nie czuję się lepszy od Ciebie, jeśli o to chodzi. Popędy są dane
      każdemu człowiekowi i każdy człowiek musi jakoś sobie z nimi radzić,
      żeby nie powodować anormalnych sytuacji w typie ukierunkowania ich
      przeciwko człowiekowi. Tu nie ma lepszych i gorszych ludzi, wydaje
      mi się, że pod względem esencjalnym wszyscy jesteśmy tacy sami. W
      żaden sposób Cię nie oceniam i życzę Ci jak najlepiej. Jak zresztą
      każdemu innemu człowiekowi.
    • juliadruzylla Re: pociąg do zonatych 13.12.09, 00:04
      Sądząc po Twoim nicku i po tym że masz dorosłego syna jesteś koło
      40stki. Więc dorabianie psychologicznych teorii czy ideologii do
      Twojego "hobby" jest trochę bez sensu. Po prostu w Twoim zasięgu nie
      ma wolnych mężczyzn, no chyba że mooooocno przebrani. A wśród
      żonatych chętnych na niezobowiązujący numerek nie brakuje
    • buzkashi fajnie 17.12.09, 22:36
      mialas duzo szczescia,ze trafil ci sie facet, ktory cie nie
      zdradzal. innego takiego szczescia nie maja, bo musza znosci
      upokorzenia przez kobiety tobie podobne. daj mi jakis kontakt do
      twojego bylego.marze o tym,zeby wreszcie ktos byl o mnie zazdrosny,
      bo to swiadczy o milosci.
    • cynta Re: pociąg do zonatych 17.12.09, 23:30
      Kazdego faceta i kazda kobiete vice versa mozna poderwac, zalyzy to od wysilku
      jaki chce nam sie w to wlozyc. Tak wiec, do wszystkich tych kobitek w tym watku,
      ktore drza ze Rubea, w koncu starsza pani, stanie na drodze ich mezow (i wtedy
      im stanie), mozecie spac spokojnie! ZAWSZE sie taka znajdzie !! ;) Tylko od
      waszych mezow, od ich milosci do was zalezy czy zdradza, od niczego innego ...

      Zazdroscicie? Rubei facetow, a facetom Rubei???? ot co!
    • giulianov Re: pociąg do zonatych 18.12.09, 11:34
      Tekst
      linka
    • bambzgrozja Re: pociąg do zonatych 18.12.09, 12:56
      A mi się wydaje, że rubea jest frajerką -daje się wykorzystywac
      żonatym i to za darmo. Jak facet chce to i tak zdradzi, ale wtedy
      musi iść do prostytutki i słono zapłacić. A ona daje za darmo...
      • spanki_00 Re: pociąg do zonatych 18.12.09, 16:09
        Żona też daje za darmo, mało tego, o żonę nie trzeba zabiegać a i tak daje, a o rubeę pewnie trochę trzeba, więc kto tu jest frajerką?
    • wuetend Re: pociąg kiedyś odjedzie 18.12.09, 13:05
      zatem tak trzymać i KONIECZNIE: "cieszyć się wolnością", "czerpać z
      życia garściami bo przeca jest jeno jedno", "dążyć do własnego
      szczęścia" i inne modernistyczno-hedonistyczne "bla bla bla". to Ci
      radzę z głębi serca, gdyż "wzruszyła mnie Twoja historia".

      -------------------
      pozdrawiam
    • fotel_bujany Re: pociąg do zonatych 18.12.09, 14:11
      Raz - żyłaś długo w traumatycznych warunkach, bez szacunku i miłości.
      Dwa - prawdopodobnie Twoi rodzice mieli niezbyt szczęśliwe małżeństwo.
      Trzy - nie zwiążesz się z wolnym i wartościowym mężczyzną, choćby Ci rzucił
      świat do stóp.
      To, co znane, nawet straszne, jest lepsze od nowego, którego nie znamy, dlatego
      niektórym trudno się zdecydować na zmiany. Szkoda.
      Prawidłowy, zdrowy związek zburzy Twoje dotychczasowe wzorce, które kodowałaś
      sobie przez blisko dwie dekady - ego na to nie pozwoli - do takiej zmiany trzeba
      wiedzieć, czego się pragnie i dążyć do tego z zaparciem i cierpliwością. Nie
      wiedząc - rezygnujesz.
      Człowiek jest związany ze swoją rodziną, z której pochodzi bardziej, niż by
      chciał. Jeżeli rodzice nie tworzą szczęśliwego związku, ich dziecko nie dostaje
      wewnętrznej zgody na szczęście, bo dla psychiki - to by była zdrada. I w ten
      sposób powiela tragedie.
      Tu nie ma miejsca na moralizowanie, drodzy państwo, to nie jest kwestia dekalogu
      i kamienowania "złodziejki cudzych mężów". Można kogoś bezkarnie opluć i
      znieważyć - ale tylko przez internet, stojąc z nią oko w oko nie odważylibyście
      się tego zrobić.
      Rubeo, postaraj się dowiedzieć, kto w Twojej okolicy prowadzi terapię ustawień
      rodzinnych metodą Berta Hellingera, zwróć uwagę na to, aby to był dyplomowany
      psycholog, a nie pan/pani od fitnesu/jogi/wróżenia. Jest to jedna z najbardziej
      skutecznych metod wychodzenia z problemów, co potwierdzają liczne przypadki,
      które znam i widziałam.
      Pozdrawiam.
      • a_weasley Re: pociąg do zonatych 18.12.09, 22:30
        Sami zobaczcie co Fotel_Bujany pisze:

        > i kamienowania "złodziejki cudzych mężów".

        Widzę w tym aluzję do sceny z jawnogrzesznicą.
        Tyle, że:
        1. Słowa "kto bez grzechu..." wypowiedział Człowiek, który jedyny z uczestników
        zajścia bez grzechu był.
        2. Ci zaś, co łapali za kamienie, jeden w drugiego nagrzeszyli. Takiś pewien, że
        nikt, kto tu napisał, co myśli o postępowaniu autorki wątku (zresztą, zdaje się,
        tylko jedna osoba nazwała to po imieniu, a i to z wykropkowaniem), nie jest w
        tych sprawach w porządku?
        3. Sama jawnogrzesznica zaś nie kwestionowała tego, że jest winna.

        > Można kogoś bezkarnie opluć i
        > znieważyć - ale tylko przez internet,
        > stojąc z nią oko w oko nie odważylibyście
        > się tego zrobić.

        Mów za siebie.
        Opluć? Zapewne nie, alem i tu nie opluwał.
        Znieważyć? Powiedziałem, że to jest świństwo, bo jest.
        Nie powiedziałbym w oczy? Oczywiście, że bym powiedział. Nie takie rzeczy
        ludziom mówiłem w oczy.

        Mogę się pochylić z troską nad problemami autorki, mogę się zastanawiać, co ją
        do tego pcha, mogę też zastanowić się, dlaczego pyta o to nieznanych sobie
        dyletantów, zamiast zwrócić się do specjalisty, ale świństwo jest świństwem
        (powodowany uprzejmością nie nazwę tego wyraziściej i precyzyjniej), niezależnie
        od tego, z jakich pobudek czy pod wpływem jakich, excusez le mot, traum czynione.
    • free_tybet666 Re: pociąg do zonatych 18.12.09, 14:21
      no to juz wiemy dlaczego maz byl taki zazdrosny, bo wiedzial ze niezla z Cieie s...
      tylko o kogo w takim razie byl taki zazdrosny
      czasem nie rozumiem ludzi, im bardziej ktos ich gnebi to bardziej im zalezy
      cale zycie z wariatami
    • jagger2009 Re: pociąg do zonatych 18.12.09, 15:57
      no to jestes najzwyczajniejsza na swiecie "BITCH" i pamietaj "WHAT
      GOES AROUND COMES AROUND BUT WHEN COMES HITS HARDER"
    • sapalka1 Re: pociąg do zonatych 18.12.09, 17:18
      Grunt to budować swoje szczęście na nieszczęściu innych...
      • niutka19 Re: pociąg do zonatych 18.12.09, 18:47
        Swój pociąg zmień na towarowy :((((
    • lowca_jeleni1 "spotykam sie z zonatymi" 18.12.09, 18:05
      kilkoma na raz? czy moze pojedynczo ,tylko kazdy zrobil swoje i kopnal?
    • basia172 Re: pociąg do zonatych 18.12.09, 19:10
      Ach ty zołzo niewyparzona. Jak ci nie wstyd latać, za cudzymi chłopami, flądro
      jedna. Dziwią się potem rozwódki, ze nikt ich nie chce zapraszać na przyjęcia i
      traktuja jak trędowate, jak tu jedna z drugą na forum się chwali, że tylko
      żonaci i ojcowie rodzin je kręcą, cholery.
    • phalaenopsis Re: pociąg do zonatych 18.12.09, 21:25
      Moja teza: po poprzednim - obawa przed poważnym związkiem, lub
      niegotowość nań. Z żonatym bezpieczniej, raczej Ci się prędko nie
      oświadczy, o ile w ogóle ;) Żonaty nie powinien mieć czasu na takie
      obsesje na Twoim punkcie, można utrzymać bezpieczny dystans.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja