Emocje przy odejściu

16.12.09, 10:05
Witam,

Może ktoś pomoże mi zidentyfikować co ze mną jest nie tak i jak
powinnem się za to zabrać. Sprawa męsko damska. Tworzymy związek
pare lat, w pewnym momencie jest zle (głównie z mojej winy),
rozchodzimy się. Czas bez niej - katorga. Brak snu, depresja, życie
jak cyborg, żal po utraconej miłości. Po paru miesiącach obiecuję
poprawę, dajemy sobie jeszcze szanse. Początek jest super, euforia,
starania z każdej strony, zaczynamy mieszkać razem. Z czasem zaczyna
być inaczej, nie ma już powrotu do złych zachowań, ale robi się
coraz chłodniej miedzy nami, . Ona postanawia odejść - u mnie znowu
zaczyna się jazda, nieprzespane noce, myśli o zrobieniu sobie
czegoś, żal i tesknota. W tym stanie jestem pewny, że mogę wszystko
zmienić, dać wszystko co potrzebuje, że możemy być szczęsliwi. I tu
najlepsze: jak tylko widzę, że się łamie i może da mi jednak szansę
to u mnie w głowie od razu niepewność, czy na pewno powinniśmy? czy
ja chcę, czuje ograniczenie. Ale jak tylko mówi, że jednak powinna
odejeść to u mnie znowu żal, tęskonota i pewność, żę chcę i damy
radę. Czuje się jak na kołowrotku. Czuje jakbym, tylko chciał
rzeczy, które są niedostępne. Może ktoś ma jakieś rady, opinie.

Pozdrawiam
    • lukmic Re: Emocje przy odejściu 16.12.09, 14:42
      xem30 napisał:

      > Witam,
      >
      > Może ktoś pomoże mi zidentyfikować co ze mną jest nie tak i jak
      > powinnem się za to zabrać. Sprawa męsko damska. Tworzymy związek
      > pare lat, w pewnym momencie jest zle (głównie z mojej winy),
      > rozchodzimy się. Czas bez niej - katorga. Brak snu, depresja,
      życie
      > jak cyborg, żal po utraconej miłości. Po paru miesiącach obiecuję
      > poprawę, dajemy sobie jeszcze szanse. Początek jest super,
      euforia,
      > starania z każdej strony, zaczynamy mieszkać razem. Z czasem
      zaczyna
      > być inaczej, nie ma już powrotu do złych zachowań, ale robi się
      > coraz chłodniej miedzy nami, . Ona postanawia odejść - u mnie
      znowu
      > zaczyna się jazda, nieprzespane noce, myśli o zrobieniu sobie
      > czegoś, żal i tesknota. W tym stanie jestem pewny, że mogę
      wszystko
      > zmienić, dać wszystko co potrzebuje, że możemy być szczęsliwi. I
      tu
      > najlepsze: jak tylko widzę, że się łamie i może da mi jednak
      szansę
      > to u mnie w głowie od razu niepewność, czy na pewno powinniśmy?
      czy
      > ja chcę, czuje ograniczenie. Ale jak tylko mówi, że jednak powinna
      > odejeść to u mnie znowu żal, tęskonota i pewność, żę chcę i damy
      > radę. Czuje się jak na kołowrotku. Czuje jakbym, tylko chciał
      > rzeczy, które są niedostępne. Może ktoś ma jakieś rady, opinie.
      >
      > Pozdrawiam
      Niedokończony i ponownie odgrzany obiad nie smakuje tak samo, tzn
      dobrze. Coś jest w cytowanym wyżej przysłowiu. Czy mimo woli Twoje
      uczucia wędrują do przeszłości, do której chciałbyś wrócić? Czy masz
      poczucie utraty tego, co było? Jeśli tak, zapomnij o tym związku i
      postaraj się szukać tego, co życie może dać Ci tu i teraz. Jeśli
      mimo wszystko zależy Ci na tej osobie, postaraj się zapomnieć o tym,
      co było, i raczej daj szansę życiu.
    • xciekawax Re: Emocje przy odejściu 01.12.10, 20:30
      Ciezko byc niedojrzalym emocjonalnie dzieciakiem w meskim ciele, co?

      Najpierw dorosnij do zwiazkow, a potem dopiero je zaczynaj budowac.
      • voxave Re: Emocje przy odejściu 03.12.10, 14:15
        połóż główkę na pniaczku i ciach siekierą
    • kotkowa Re: Emocje przy odejściu 03.12.10, 14:25
      Bo jak masz się rozstać, to górę biorą emocje, że tracisz coś tak cennego i nieważne są problemy, które były między Wami, bo przesłania je perspektywa nicości, czyli dużo większy problem. Jak macie wrócić do siebie, to oddala się większy problem (przerażająca nicość, samotność, pustka) i wychodzą na wierzch te mniejsze, których perspektywa jest znów bliska w kontekście powrotu do siebie. Musicie sami wyważyć, co jest ważniejsze. Wiedzieć, że po powrocie problemy wrócą, ale trzeba je rozwiązywać i na to się nastawić, a nie od nich uciekać i się oddalać. W związek trzeba się bardzo zaangażować. Postawić sobie sprawę jasno - wracamy do siebie i nie ma już zawieszenia, zastanawiania się. Jesteśmy razem i razem rozwiązujemy problem po problemie.
Pełna wersja