xem30
16.12.09, 10:05
Witam,
Może ktoś pomoże mi zidentyfikować co ze mną jest nie tak i jak
powinnem się za to zabrać. Sprawa męsko damska. Tworzymy związek
pare lat, w pewnym momencie jest zle (głównie z mojej winy),
rozchodzimy się. Czas bez niej - katorga. Brak snu, depresja, życie
jak cyborg, żal po utraconej miłości. Po paru miesiącach obiecuję
poprawę, dajemy sobie jeszcze szanse. Początek jest super, euforia,
starania z każdej strony, zaczynamy mieszkać razem. Z czasem zaczyna
być inaczej, nie ma już powrotu do złych zachowań, ale robi się
coraz chłodniej miedzy nami, . Ona postanawia odejść - u mnie znowu
zaczyna się jazda, nieprzespane noce, myśli o zrobieniu sobie
czegoś, żal i tesknota. W tym stanie jestem pewny, że mogę wszystko
zmienić, dać wszystko co potrzebuje, że możemy być szczęsliwi. I tu
najlepsze: jak tylko widzę, że się łamie i może da mi jednak szansę
to u mnie w głowie od razu niepewność, czy na pewno powinniśmy? czy
ja chcę, czuje ograniczenie. Ale jak tylko mówi, że jednak powinna
odejeść to u mnie znowu żal, tęskonota i pewność, żę chcę i damy
radę. Czuje się jak na kołowrotku. Czuje jakbym, tylko chciał
rzeczy, które są niedostępne. Może ktoś ma jakieś rady, opinie.
Pozdrawiam