ata99
23.12.09, 17:36
Po dzisiejszej wizycie w supermarkecie nastrój mi padł. Byłam z mężem
i niespełna 3-letnim synkiem, nie mam z kim zostawić dziecka.
Ustawiłam się do kasy z synkiem, a maz poszedł jeszcze czegoś szukać.
Kolejka nie była duża, przede mną jedna osoba. Za nami stanęła para,
kobieta w sporej ciaży i maż. Po chwili kobieta podeszła do kasjerki
(musiałam ją przepuścić) po chwili wróciła i oznajmiła, że ona może
ustawić się przede mną, bo tak dowiedziała się w kasie. Ja połowa
towarów na taśmie, marudzące dziecko-powiedziałam, że nie ma takiej
możliwości, może kupić za mną. Wrocił mój mąz i oczywiście ją
przepuścił. Poczułam się fatalnie, ja 3 lata temu w dużej ciązy nawet
nie pomyślałam o wchodzeniu bez kolejki. Czekałam na ławce, aż maz
odstoi swoje w kolejce. Dziś poczułam się zdradzona przez własnego
meża. O obcą babę dba, a mnie kazał czekać. Jak tu świętować ? Jestem
zła. Napiszcie coś.