gad.forumowy
26.12.09, 02:51
Moja rodzina ma poważny problem, który najłatwiej określić "jawiemlepiej". Sprowadza się to do traktowania mnie jak 12-latka, prób decydowania co mam zrobić z wolnym czasem, na co wydać pieniądze (własne) czy z jakimi kobietami mam się spotykać. Jak się separuję, to obraza "on nie odzywa się całymi dniami". Z najbliższymi mi osobami, czyli z rodzicami nie mogę porozmawiać praktycznie o niczym, bo od razu włącza się im program my wiemy lepiej co prowadzi do reprymendy jak dla wspomnianego 12-latka.
Ciągle nie mogę się z tym pogodzić, chociaż kołacze mi się w głowie, że oni się już nie zmienią.
Jak pójść dalej ścieżką własnego rozwoju, godząc się z tym, że rodzina jest jaka jest i inna nie będzie.
33 lata, stanu wolnego, bezdzietny.