Rodzina z problemem "jawiemlepiej"

26.12.09, 02:51
Moja rodzina ma poważny problem, który najłatwiej określić "jawiemlepiej". Sprowadza się to do traktowania mnie jak 12-latka, prób decydowania co mam zrobić z wolnym czasem, na co wydać pieniądze (własne) czy z jakimi kobietami mam się spotykać. Jak się separuję, to obraza "on nie odzywa się całymi dniami". Z najbliższymi mi osobami, czyli z rodzicami nie mogę porozmawiać praktycznie o niczym, bo od razu włącza się im program my wiemy lepiej co prowadzi do reprymendy jak dla wspomnianego 12-latka.
Ciągle nie mogę się z tym pogodzić, chociaż kołacze mi się w głowie, że oni się już nie zmienią.
Jak pójść dalej ścieżką własnego rozwoju, godząc się z tym, że rodzina jest jaka jest i inna nie będzie.
33 lata, stanu wolnego, bezdzietny.
    • bajka009 Re: Rodzina z problemem "jawiemlepiej" 26.12.09, 11:09
      wyprowadz sie od nich, bo zmarnujesz sobie reszte zycia.
      oni sie juz nie zmienią, ale Ty jeszcze mozesz, dzialaj poki nie bedzie za pozno.
      zreszta i tak duzo czasu zmarnowales. czas odciąć pepowine.
      • gad.forumowy Re: Rodzina z problemem "jawiemlepiej" 26.12.09, 15:15
        Wyprowadzka zmieni niewiele, ograniczy tylko kontakty z rodzicami, natomiast obawiam się, że zmiany które muszą zajść w mojej psychice nie nastąpią.
    • polska_potega_swiatowa Re: Rodzina z problemem "jawiemlepiej" 26.12.09, 11:17
      no wlasnie, 33 lata to wiek Chrystusowy, to juz nie wiek na szukanie
      swojego miejsca na ziemi, to wiek na realizowanie swoich wizji,
      realizowanie siebie.

      W tym wieku rodzicow powinienes widywac nie czesciej niz podczas
      weekendu, codzienne rozmowy przy sniadaniu powinienes miec z
      partnerka a nie rodzicami...

      W wieku 33 lat sam powinienes decydowac o sobie, lub dyskutowac to z
      dziewczyna/zona a nie rodzicami.
      • gad.forumowy Re: Rodzina z problemem "jawiemlepiej" 26.12.09, 15:14
        Ja wiem co ja powinienem i zgadzam się z powyższą wypowiedzią. Tak jednak nie jest, dziewczyny/żony nie mam a tym bardziej nie posiadam dzieci.
        Własnych wizji do realizacji jak na razie nie mam, one nie powstały ze względu na takie a nie inne moje relacje z rodzicami.
    • to.niemozliwe Re: Rodzina z problemem "jawiemlepiej" 26.12.09, 12:05
      Weź na tapetę i przedmiot rozważań ich sprawy...prosze bardzo, chcą
      porady w swoich sprawach? Będą mieli...wyciągnij jakieś nietrafione
      inwestycje, chybione zakupy, zaprzepaszczone okazje, obrażonych
      sasiadów, zaniedbania w uzębieniu, jak trzeba, to kurz w sypialni po
      łóżkiem....Oczywiście wszystko rzeczowym, spokojnym i dociekliwym
      tonem...w końcu podpowiadasz im, bo widzisz, że sobie nie dają rady
      z oczywistymi sprawami :D
      • leda16 Re: Rodzina z problemem "jawiemlepiej" 26.12.09, 15:42
        to.niemozliwe napisał:

        > Weź na tapetę i przedmiot rozważań ich sprawy...prosze bardzo, chcą
        > porady w swoich sprawach? Będą mieli...wyciągnij jakieś nietrafione
        > inwestycje, chybione zakupy, zaprzepaszczone okazje, obrażonych
        > sasiadów, zaniedbania w uzębieniu, jak trzeba, to kurz w sypialni po
        > łóżkiem....Oczywiście wszystko rzeczowym, spokojnym i dociekliwym
        > tonem...w końcu podpowiadasz im, bo widzisz, że sobie nie dają rady
        > z oczywistymi sprawami :D



        A najlepiej przy stole wigilijnym. Rodzicom z wrażenia ości z karpia w gardłach staną i na przyszłe Święta już będziesz miał inną atmosferę. Jeśli w dodatku do swojego nieudacznictwa zaoferujesz zadbane mieszkanko, kolejka panien się do Ciebie ustawi.
    • gad.forumowy Re: Zamiast pomóc, piętnujecie 26.12.09, 15:49
      Zamiast mi pomóc piętnujecie mnie. Liczyłem na inną postawę forumowiczów.
      • koala_tralalala Re: Zamiast pomóc, piętnujecie 26.12.09, 23:55
        Liczyles na to ze ktos cie poglaszcze po 33-letniej glowce i powie
        ze masz niedobrych rodzicow, przez ktorych jeszcze nie rozwinales 33
        letnich skrzydel by dzialac we wlasnym zyciu?

        Sorry, ale ten watek wyglada na klasyczne wkrecanie :)

        A jesli nie, to: do kiedy zamierzasz mieszkac z rodzicami i obarczac
        ich wina za to ze sie mieszaja w twoje sprawy? Przeciez wciaz jestes
        w sytuacji owego 12 latka, ktoremu mama organizuje sniadania,
        kolacje, pierze skarpetki, prasuje koszule, przygotowuje swieta,
        itp. To co sie dziwisz, ze cie trakuja jak dzeciaka? Nie stoisz na
        wlasnych nogach, a juz polowa statystycznego zycia za toba. Rodzice
        tez maja tego swiadomosc. Z wlasnego wyboru jestes na zasadach
        dziecka, to traktuja cie jak dziecko. Gdybys byl mezczyzna,
        odpowiedzialnym za siebie, zone, dzieci, to traktowaliby cie
        inaczej. Taka prawda.

        Zwroc uwage ze wszyscy w tym watku mowia to samo choc roznymi
        slowami, tylko ty nie chesz tego sluchac. Oczekujesz wspolczucia i
        wparcia, ze rodzice sa "be". Najbardziej znamienne jest zdanie:
        "Własnych wizji do realizacji jak na razie nie mam, one nie
        powstały ze względu na takie a nie inne moje relacje z rodzicami".
        No comments. Mam nadzieje ze jednak nas wkrecasz.

        Wesolych Swiat!
        • gad.forumowy Re: Zamiast pomóc, piętnujecie 27.12.09, 23:24
          Niestety, ale Was nie wkręcam.
          Mama nie organizuje mi śniadań, nie pierze mi, nie prasuje koszul. Jem jeszcze obiady u rodziców, chociaż bez problemu mogę jadać na mieście. Ale mama i tak codziennie gotuje, więc to nie problem.
          Natomiast żony i dzieci nie mam, więc jeszcze się nie wyprowadziłem, bo mam w domu rodziców warunki do prowadzenia własnego gospodarstwa domowego.
          Niestety, z brakiem własnych wizji do realizacji też Was nie wkręcam. Przyczyna tego jest prosta i zawarta w tytule wątku - mama zawsze wiedziała lepiej, negowała wszelkie przejawy mojej indywidualności, decydowała (i często za mnie to robiła) nawet jak mam buty wiązać.
          • anbale Re: Zamiast pomóc, piętnujecie 27.12.09, 23:30
            Ja bym powiedziała, że człowiek ma w życiu dokładnie to, na co pozwala...
    • s.p.7 Re: Rodzina z problemem "jawiemlepiej" 27.12.09, 02:28
      "Jak pójść dalej ścieżką własnego rozwoju, godząc się z tym, że rodzina jest
      jaka jest i inna nie będzie"

      niech sobie jest jaka chce: glupia, zbrodnicza, socjalistyczna, rewolucyjna,
      libieralna, rozproszona, ciepla, nadopiekuncza, depsotyczna.

      ciebie to nie powinno zbytnio obchodzic jesli mowisz ow lasnej sciezce rowzoju a
      nie sciezce rysowanej i dyktowanej przez rodzicow.

      poniewaz przede wszsytkim w sferze psychiki powinienes stac sie swoim drogowskazem

      na poczatek, zwyzajnie przestan ich sluchach przez dobre 4 miesiace.

    • konstatntylewin Re: Rodzina z problemem "jawiemlepiej" 06.01.10, 10:21
      Doskonale Cię rozumiem. Ja mam o tyle łatwiej, że na studia się wyprowadziłem i
      w zasadzie już nie wróciłem do domu. Jak już ktoś wcześniej napisał - problem
      tak na prawdę tkwi w psychice. Jeśli mam coś doradzać to po prostu terapię a na
      pewno ucieczkę i to jak najszybciej i w miarę daleko - musisz dorosnąć, zerwać
      kontakty w takiej formie w jakiej masz je teraz i zacząć żyć na swój rachunek.
      Jest to bardzo ciężkie, jeśli masz za sobą lata wbijania do głowy programu pt.
      "przecież my wiemy lepiej" i "dla twojego dobra". Prawdopodobnie uwolnią się z
      ciebie skrywane uczucia wsciekłości na rodziców itd. i jeśli dobrze nimi nie
      zarządzisz to może się to wszystko skończyć całkowitym zerwaniem stosunków. I
      nie słuchaj wszystich którzy mówią że to Twoja wina - przekazywaniem
      dziecku/człowiekowi odpowiednich komunikatów można z nim zrobić wszystko - vide
      zamachowcy samobójcy. Życzę z całego serca powodzenia a dodam tylko, że jak się
      uda to czujesz się jak byś się z małej kawalerki przeprowadził do apartamentu
      prezydenckiego.
    • paco_lopez Re: Rodzina z problemem "jawiemlepiej" 06.01.10, 11:00
      z mojej perspektywy kolego jestes juz upupiony. w twoim wieku
      pytanie o tym jak iść własną ścieżką jest takie same jak w
      porzypadku czterolatka pytanie gdzie zrobic siusiu i kupe. na pewne
      rzeczy bywa w zyciu za późno. i chyba tak jest własnie z tobą. w
      twoim wieku, to sie mezczyźni zastanawiają jak się uwolnic mentalnie
      od upiedliwych żon, a ty dopiero chcesz sie względem rodziców
      emancypować.
Pełna wersja