Gość: pytajaca
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
02.02.04, 14:21
Chłopiec, 2 latka i 4 miesiące (nie moj syn).
Bylismy u niego z wizytą- najpierw zabierał mojej córce swoje i jej zabawki
(to rozumiem- norma rozowojowa), potem starał się mnie kopnąc, potem na
prośbę swojej mamy, aby się ładnie bawił objął moja córkę ramieniem i z całej
siły ścisnął (oczy wyszły jej na wierzch). Następnie usiłował nadepnąć mi na
noge, po czym rzucił we mnie książką. Co chwila rzucał teksty w stylu "spalę
was wszystkich w piecu" albo "a ja was zabiję". Co chwila chciał czegos od
matki, czego mu nie było wolno. No i ostatnia scena- rzucił się na moja
córkę, po czym przewrócił ja (walnęła głowa o parkiet) i podobalo mu sie to.
Potem usiłował ja jeszcze kopać.
Załóżmy, że to norma rozwojowa (????), nawet przy założeniu, że moja córka go
nie zaczepiała i była nastawiona pokojowo- ale on z tego wszystkiego czerpał
przyjemność! No, przestraszyłam sie tego dziecka po prostu....:((
Aha, on sam chciał, żebyśmy do niego przyszli i czekał...
Inni znajomi chłopcy sie tak nie zachowują