Gość: sicilian
IP: 212.106.6.*
11.02.02, 14:15
Ostatnio przytrafiła mi się bardzo dziwna sytuacja:
Znajomy (mój i mojego narzeczonego)w rozmowie telefonicznej ze mną najpierw
dawał mi dobre rady, że mój narzeczony jest o mnie za bardzo zazdrosny, i że
powinnam coś z tym zrobić bo potem mogą się pojawić problemy. Potem temat
zszedł na moją osobę jaką to ja jestem bardzo atrakcyjna kobietą, itp. Po czym
na koniec powiedział mi żebym nic nie mówiła ani mojemu narzeczonemu ani jego
żonie. I co wy na to. Gdyby mój narzeczony cos takiego zrobił, chyba bym się
wkurzyła. A może przesadzam? Ciekawe gdzie jest ta granica?