Chodzienie do łóżka a bycie z kimś

02.01.10, 15:25
Czy naprawdę chodzenie do łóżka na drugiej randce to standard dzisiaj?

Nie jestem cnotką, ani dziewicą, ani brzydulą. Przeciwnie. Ale poznanie
faceta, regularne spotykanie się z nim, to dla mnie podstawa, żeby zaszło coś
więcej.

Facet z którym się spotykałam zainteresował się babką, która "dała mu" po
jakimś tygodniu znajomości. Teraz są razem. Pierwszy, który podobał mi się od
dłuższego czasu.

Ja pierdzielę, kiedy świat tak wyewoluował? Muszę robić z siebie kurwę, żeby
wzbudzić zainteresowanie facetów? I co za dupek, płakać mi się chce :(
    • marzeka1 Re: Chodzienie do łóżka a bycie z kimś 02.01.10, 15:32
      A może popatrz na to inaczej: to ty trafiłaś na dupka i tyle. Po co zaraz świat
      przywoływać? Ludzie są różni, dla mnie łóżko na drugiej randce to żaden
      standard, poza tym: teraz są razem, jak długo?
      • marl-ene Re: Chodzienie do łóżka a bycie z kimś 02.01.10, 15:44
        Faktycznie dupek, zwłaszcza, że jeszcze 3 dni temu zapraszał mnie na kolejne spotkanie, dzień później odkryłam, że sypia z inną, wywaliłam go ze wszelkich kontaktów, a teraz się dowiaduję, że oficjalnie "są parą".

        Nie wiem jak długo, ale jednak czuję się dziwnie. I tak dobrze, że nie wylądowaliśmy w łóżku, bo gdyby mimo tego spotykał się z nią, wtedy dopiero czułabym się jak kretynka.
    • de-witch To zaden standard.. 02.01.10, 16:28
      Ale moze sie zdarzyc, ze ludzi cos mocno do siebie ciagnie. Czy
      facet jest beznadziejny, raczej niebywale, skoro gania za innymi
      bedąc w stałym związku. Pomysleć ile chorób taka osoba roznosi.
      W tym jak stwierdzono są wirusy rakotwórcze.

      Raczej współczuć tej kobiecie za plecami, której spotyka inne.

      A czy sa razem?
      Podstawa udanego zwiazku jest ...przyjaźń, a nie tylko seks.
      • marl-ene Re: To zaden standard.. 02.01.10, 16:40
        > Raczej współczuć tej kobiecie za plecami, której spotyka inne.

        Miałam pomysł, żeby jej powiedzieć, że spotykał się z nami oboma w tym samym
        czasie. Nie z zazdrości ni niczego takiego, ale gdybym była na jej miescu na
        pewno chciałabym wiedzieć. Ale potem doszłam do wniosku, że na pewno zostałabym
        źle zrozumiana - w oczach wszystkich, pewnie nawet jej wyszłabym na
        zdesperowaną wariatkę, więc dam sobie spokój.
        • marzeka1 Re: To zaden standard.. 02.01.10, 16:59
          "więc dam sobie spokój. "- i dobrze, za jakis czas nie będziesz mogła się
          nadziwić,co w tym facecie widziałaś.
        • de-witch Re: To zaden standard.. 02.01.10, 17:10
          Mozesz powiedziec, czemu nie. Przeciez to XXI w i kobiety sa czesto
          zdradzane przez idiotow, o czym ogolnie wiadomo.
          Po pierwsze- mozliwe ze nie uwierzy i zle zroumie, jedank pozna
          kawalek prawdy o nim, co sprawi, ze bedzie miala bardziej
          prawdziwszy obraz calej relacji. I wolna wole wyboru. Co jest wazne.
          Wazne czy z takim gackiem nadal chce byc, czy szukac 'zylki zlota'
          dalej.

          Po drugie- pojdzie do lekarza i sie przebada, czy nie ma w ciele
          czegos groznego np. wirusa papillon, ktory jest przyczyna 98% chorob
          nowotworowych kobiet, gdzie najlepszym rozwiazaniem jest wycieta
          macica, na czas. A gdy po czasie to ...niestey i po kobiecie.

          Tak to jest z tym przyjemnym sekszeniem po bokach.
          • marl-ene Re: To zaden standard.. 02.01.10, 17:46
            To chyba naprawdę nie jest dobry pomysł. Spotkali się w czasie, kiedy my się z
            nim poznaliśmy, ale ja czekałam z łóżkiem, żeby się przekonać, że facet jest
            normalny. Jeśli ona nie czekała to trochę jej wina, zresztą może będzie jej już
            wierny, skoro ja go wypieprzyłam ze swojego życia, z czego on zdaje sobie
            sprawę, więc opcja zdrady ze mną mu odpadnie.

            Ona przekazałaby mu informację, że dostała takiego maila, on i kilku naszych
            wspólnych znajomych, którzy okazali się równie sku...synscy jak ten facet,
            kibicując mu z nami oboma zwróciłoby się przeciwko mnie.
            • de-witch Re: To zaden standard.. 02.01.10, 18:19
              Tak, dosc nieciekawi ludzie.
              • marl-ene Re: To zaden standard.. 03.01.10, 15:38
                bardzo popularni ludzie, ale chyba dam sobie z tym środowiskiem spokój w ogóle,
                a szkoda bo należały do neigo rówież bardzo fajne osoby.
                • clarissa3 Re: To zaden standard.. 03.01.10, 16:33
                  marl-ene, wiekszosc facetow to dupki, zrozum, a przy wspolczesnym
                  upadku moralnosci juz rzadko kryja ze sex to ich priorytet - nie to
                  zeby ktory szanowal za to.. Pochwalic sie przed kolegami to cel. Z
                  drugiej strony gdybym byla facetem pewnie tez tak bym robila - od
                  wyboru i koloru w glowie sie moze kolowac. Panienki szturmem leca na
                  szpilkach na kazde napotkane portki, wyrywaja je sobie nawzajem
                  kuszac natapirowanym, wyprezonym biustem i wyblyszczonym na maxa
                  cialem. Pomysl czy Ci sie chce w tym brac udzial?
                  • czarny-michu77 Re: To zaden standard.. 03.01.10, 21:19
                    Hmm, a mówią ludziska że uogólnianie to nie jest dobra rzecz :)))
                    dlatego nie zgodze sie że wszyscy, ale poprę że i owszem tacy są.
                    Jest też druga strona medalu o której już napisałaś - to te tabuny panienek - a jak już się zdążyliśmy nauczyć, skoro dają i to gratis, to trzeba brać ;)) choć co mądrzejsi wiedzą, że gratis nie ma, bo wszystko w życiu ma swoją cenę :) ale jak śa dające i biorący to ok, skoro tak lubią, ich sprawa. Autorka wątku do takowych nie należy, stąd jej słuszne zdziwienie, a w konsekwencji słuszny brak relacji z kolegą. No bo po co jeździć taksówką, skoro spokojnie poczeka i będzie miała tylko dla siebie mercedesa :))

                    A na koniec dręczące mnie pytanie - jak wygląda natapirowany biust?!? Proszę o odpowiedź i jeśli to możliwe jakąś fotkę, choć zgodnie z moją wiedzą o tapirze/rowaniu to nie będzie miłe doświadczenie.
                    • clarissa3 Re: To zaden standard.. 04.01.10, 01:14
                      nie powiedzialam ze wszyscy!;)

                      co do tapiru to uzyj wyobrazni... i szukaj!;))
                  • paco_lopez Re: To zaden standard.. 06.01.10, 10:52
                    zastanawia mni to przekonanie ze upadek moralnosci jest współczesny.
                    to skąd wene czerpał Prus i Reymont do pisania Lalki i Ziemi
                    Obiecanej, a to już dobrze ponad 100 lat temu. Ludzie od wieków sa
                    tacy sami. zabawki im sie tylko zmieniają.
                    • clarissa3 Re: To zaden standard.. 07.01.10, 13:28
                      ale jest ich duzo wiecej i standardy bardzo spadly wraz z masowa
                      kultura. Prawdopodobienstwo spotkania swini duzo wieksze.
    • anbale Re: Chodzienie do łóżka a bycie z kimś 03.01.10, 18:49
      Skoro nie wylądowaliście w łóżku, to może Cie traktował jak zwykłą znajomą, z
      którą spędza czas, a Ty sobie nakręciłaś jakiś film w głowie.
      Nie wiadomo, jakie on ma podejście do tej sprawy, może chciał znaleźć jakąś
      alternatywę, nie tracąc starego gruntu pod nogami, albo mu się nudziło, bo
      tamten związek jakiś już lekko wypalony, albo jeszcze co innego...Tobie taki
      układ nie odpowiadał, wycofałaś się, zinterpretowałaś to wszystko jako wielką
      nieszczerość- i słusznie, trudno, nie wiem o co takie wielkie halo.
    • mankatoja Re: Chodzienie do łóżka a bycie z kimś 03.01.10, 19:58
      Można zinterpretować najróżniej, zależnie kto i na co zwróci uwagę.
      Najważniejsze jest to, jak Ty to widzisz, czego potrzebujesz, co Ci odpowiada a
      co nie. Ty nie chodzisz na drugiej randce a facet z tego powodu cie potraktował
      per noga? To i lepiej że teraz skoro dla niego takie rzeczy są najistotniejsze,
      albo szuka przygody seksualnej, a Ty szukasz stałego i opartego na uczuciu
      związku. Albo ludzie do siebie pasują albo nie- to kwestia fizyczności i
      emocjonalności, która by z kimś być musi być w głównych cechach zbliżona :)
      • marl-ene Re: Chodzienie do łóżka a bycie z kimś 03.01.10, 20:55
        no właśnie nie "per noga", on nadal chciał się ze mną spotykać. pieprząc tamtą.
        to ja to zakończyłam, widząc, że facet planował mieć dwie babki.
        • mankatoja Re: Chodzienie do łóżka a bycie z kimś 03.01.10, 21:05
          No "per noga" albo bycie tą drugą, czy też jedną z dwóch to wg mnie niewielka
          różnica, jeśli się chce czegoś innego :)
    • zorka888 Re: Chodzienie do łóżka a bycie z kimś 03.01.10, 21:44
      no co ty...ten facet to dupek...
      szkoda czasu na niego..
    • melusine Re: Chodzienie do łóżka a bycie z kimś 03.01.10, 22:59
      o widać dostałaś odpowiedź na czym temu panu zależało. kręcił na dwa
      fronty by zwiększyć prawdopodobieństwo trafienia. Wiem, że to
      frustrujące. Chodzi taki, stara się, ty coraz bardziej się do niego
      przekonujesz a tu taki zonk. Ja nie rozumiem facetów. Ciągel ich
      poznaję i w sumie coraz bardziej mnie rozczarowują. Bo wierz, że gdy
      poszlabyś z nim do łóżka to prędzej czy później by uciekł, bo
      przecież szukała luźnego seksu.
      A tak a propos kręcenia na paru frontach przypomniała mi się
      autentyczna historia pewnego faceta. Starał się o pewną kobietę, ta
      była z tych ostrożnych i spotykali się bez seksu. No to on znalazł
      seks gdzie indziej. Pech chciał, że spłodził potomka. No wybranka
      jego serca nie zaakceptowała faktu, że on spłodził dziecko innej.
      Ten facet kompletnie nic nei rozumiała i uznał że wstrętna kobieta
      od dziecka złamała mu życie i szansę na miłość. hahahahaha.
      Ale są sensowni faceci, niestety większość zajęta.
      • marl-ene Re: Chodzienie do łóżka a bycie z kimś 03.01.10, 23:19
        Nie wiem czy szukał luźnego seksu. Mozliwe przecież, że zakochał się w niej pod
        wpływem seksu. Inna sprawa, że jak już z nią sypiał nadal flirtował ze mną i
        zaprosił na następną randkę. Sądzę, że nawet nie wie dlaczego nagle urwałam
        kontakt, a jeśli wie to nie ma pojęcia w jaki sposób się dowiedziałam. Jak można
        być takim chamem? :/

        Daję sobie spokój z facetami, mam dość na razie.
    • s.p.7 Re: Chodzienie do łóżka a bycie z kimś 05.01.10, 17:53
      jest wiele latwych i psutych lasek
      daja na drugiej randce albo i wczesniej, a na trzeciej to juz w zasadzie full-serwis

      -wbrew pozorom jest wielu męzczyn którzy wyraznie widzą poziom takich dziewek,
      zabawia sie z nimi, potem jednak nie beda potrafili miec do niej pelnego
      szacunku, uczicia beda niepelne bo oparte na cielesnosci i wszystko sie samo
      powylacza szybko maks po 2 miesiacach

      -chciaz sa szanse ze sie zakochal, zcemu nie, mogl, jsli on jest szczesliwy to
      dlaczego ty nie? bo chialas go dla siebie?
      jenoczesnie moze nei chodzilo mu tylko o dupczenie

      -swiat sie zmienia, kultura seksualan takze, trudno miec do swiata pretencje o
      jakies trendy, komu to przeszkadza?
      nie ma co sie obrazac na swiat.
      pozaty mtrzeba dostrzegac ze jest rozny - nie mozna okarzac wszystkich kobiet
      czy mezczyn z jakies zachowania nawet wiekrzosci przedstawicieli danej plci.
      jakosc zawsze jest w cenie i predzej czy pozniej bedzie zauwazona oraz doceniona.

      jemu byc moze chodzil otylko o szybka przlotna zabawę więc ty z planami na
      wieloletni z wiazek moglas nie wyfac sie atrakcyjna nawet jesli jestes wspaniala
      i wartosciwoą osobą
    • semipacked77 Re: Chodzienie do łóżka a bycie z kimś 05.01.10, 18:16
      Standard nie standard , co w tym złego ??? dwoje ludzi chce się ze sobą kochać ?
      po co zaraz dorabiać im etykietki ? To że ty nie pałasz pożądaniem i uczuciem po
      tygodniu nie znaczy,że standardem ma być chodzenia do łózka po 5 czy 11 randce.
      Dlaczego zaraz wyzywanie od kur....?
      W wypadku tego chłopaka , o którym piszesz , kręcenie na 2 fronty faktycznie nie
      jest fair , ale to jak szybko z kimś wylądował w alkowie... co z tego ? co ty
      masz do tego ?
      Ludzie poznają się i mogą zakochać w różnych okolicznościach.
      Byłam 5 lat z facetem, z którym przespałam się po tygodniu znajomości. i w
      dodatku przez ten cały czas mi wypominał że się tak długo opierałam.
      Inny związek - do łóżka po 8 miesiącach.
      Dlaczego ty masz wyznaczać standard ? może lepiej nie przystawiać swojej miarki
      do wszystkich , i nie docinać równo ?
      Nie wyzywać od kur... ? Może .. ?

    • gadagad Re: Chodzienie do łóżka a bycie z kimś 05.01.10, 19:04
      Nie o to ci chodzi.Oczekujesz tu lukru na swoją porażkę.Ale akurat określanie
      negatywne jakiś zachowań w niczym ci nie pomoże.Ty postawiłaś na bliższe
      intelektualne poznanie,druga babka na emocjonalne.Ona złapała faceta na
      hormonalne przywiązania.A potem dogrywanie się osobowe.Ty chciałaś
      odwrotnie.Hormony wygrały,ale to wcale nie znaczy, że im się razem ułoży
      pięknie i szczęśliwie.Zresztą twoja strategia, też nie zapewnia szczęśliwego
      początku do końca.Ot życie.
      • marl-ene Re: Chodzienie do łóżka a bycie z kimś 05.01.10, 19:45
        czegoś nie załapałeś. facet jest mną zainteresowany nadal. pisze do mnie i szuka
        kontaktu chociaż mu nie odpowiadam i nie chwyta, że dla mnie już nie istnieje.

        koniec wątku.
        • gadagad Re: Chodzienie do łóżka a bycie z kimś 05.01.10, 19:54
          Spotkaj się z nim, każda nauka jest dobra.Ma kobietę, taktują ich jak parę, a
          czego mu brak, że szuka u ciebie?Postudiuj męską duszę, przyda się na przyszłość.
          • marl-ene Re: Chodzienie do łóżka a bycie z kimś 05.01.10, 20:18
            u mnie czego szuka?

            od początku między nami było dużo chemii, chociaż łóżka jeszcze nie. wcześniej
            okazał się "zrozumieniem", że chcę z tym poczekać. chce to teraz dokończyć
            zwyczajnie.
        • s.p.7 Re: Chodzienie do łóżka a bycie z kimś 05.01.10, 20:05
          troche cie interesuej a troche nie,
          to jezcze wyglada na nastoletnie zabwy
          chlopak sie podjarał ze bedzie miał łatwy seks,

          z tym ze za jakiś czas gdy spojrzy na ciebie w pamięci i porowna do tej swojej
          szybkodajki to pomysli, kurcze a mogłem miec taką fajną dziewczynę...

          z drugiej strony ty obruszasz się dumą, o kur.wa koniec wypie...c ja tu rzadze
          i koncze zabawe
          to jest smieszne dla dojrzalych ludzi którzy reprezentują jakiś poziom

          Mysle ze kazdemu mozna dać szanse, potem zebyś sama nie załowała bo to też boli,
          na szczescie to byl kutki zwiazek jak mniemam i dopiero sie uczysz,
          nie warto sie zrazac jednostkami
          • marl-ene Re: Chodzienie do łóżka a bycie z kimś 05.01.10, 20:15
            jakie obruszasz?

            w momencie, w którym dowiedziałam się o tej drugiej, wywaliłam kontakty to niego
            i nigdy więcej sie do niego nie odezwałam.

            i zapewniam, że nie interesuje. zwyczajnie, trafiłam po raz drugi w swoim życiu
            na drania i dziwi mnie takie zjawisko.

            a zrażać jak najbardziej czasami się trzeba. bo facet, że się z nią przespał to
            raz, że perfidnie kłamał to dwa.
            • s.p.7 Re: Chodzienie do łóżka a bycie z kimś 05.01.10, 20:32
              hehe to tak nie działa do konca
              oczywiscie masz do tego pelne prawo

              jednak prawo wyższe mowi i przemowi predzej czy pozniej: męzczyana moze byc
              zwabiony łatwą laską i kobieta któa suką nie jest nie powinna mieć o to wielkiej
              pretensji poniewaz czyste kobiece myslenie zawiera w sobie danie przynajmniej
              jednej szansy w takich sytuacjach, moze nei tak od razu, ale tak.

              Bo podstawą reakcji kobiecej jest strach przed bycie opuszczoną i porzuconą dla
              łatwej, ale on w duzej czesci moze byc bezzasadny

              to jest wazne poniewaz wrazliwi silnie emocjonalni ludzie mogąsie w tym pogubic
              i tego nie rozumieć
              ze męzczyna ma niepisane prawo naturalne do tego przynajmniej raz
              i to plywa w podswiadomosci kazdej kobiety i kazdego mezczyzny

              ale to juz wyzsze loty zrozumienia

              co do kłamstwa to jak najbardziej - kłamać nie wolno - wiec to wystarczający
              argument

              kłamstwa roznia sie jednak poziomej miedzy sobą - jesli dotyczyły tej kobiety i
              tylko niej, i byly w miarę łagodne to tez mozna je darować przynajmniej raz,

              taka postawa jest najbardziej dojrzła jaka moze być
              jesli oczywiscie jest męzczyną na poziomie, nie powinnas sie zaiwec, jsli sie
              zawiedziesz, bedziesz mial w pelni czyste sumienie "przetestowania go", jesli to
              sie oczywiscie powtorzy to jzu jest co inengo

              zrażanie sie to mechanizm obronny i to dosc primitywny,

              ale co tam
              generalnie powinnas tez wyczuwać jego "szanse" - jesl iejst naprawde na
              poziomie, mozna smiało inwestować
              jesli od razu widac ze to ciota i ciamajda to nei ma co

              • marl-ene Re: Chodzienie do łóżka a bycie z kimś 05.01.10, 20:46
                > Bo podstawą reakcji kobiecej jest strach przed bycie opuszczoną i porzuconą dla
                > łatwej, ale on w duzej czesci moze byc bezzasadny


                no widzisz a ty nie rozumiesz kobiet.

                facet, który puszcza się już na początku i któremu nie można ufać to zero. nie
                dlatego, żebym się bała, że mnie opuści, jeszcze nikt nigdy mnie nie opuścił.

                ale wyobraź sobie, że ok, zdarzylo mu się raz, ale mu się podobam. i co z tego?
                a jeśli w przyszłości będę chora, lub zwyczajnie nie będę miała ochoty na seks,
                albo wyjadę na tydzień to inną "okazję" wykorzysta, bo grzech nie skorzystać?

                a uprzedzi chociaż, żebym mogła test na HIV i inne świństwa zrobić zrobić?

                i nie mieszaj mi tego z dojrzałością. dojrzałość do gotowość do poniesienia
                konsekwenji swoich czynów. facet jest kłamcą i kurwem, tyle mi starczy, żeby
                zdecydować, że nie chcę mieć z nim do czynienia.
                • s.p.7 Re: Chodzienie do łóżka a bycie z kimś 05.01.10, 21:40
                  myslisz troche po mesku i nie w pelni po kobiecemu
                  to sie daje zauważyć

                  mezczyzna nie moze sie puścić

                  pozatym lojelnosc meżczyzny tworzy sie z czasem a nie od początku

                  jak mozesz w ogole mowic o zdradzie? Ile sie znacie 4 miesiące? czy to był
                  oficjalnie Twoj chlopak?
                  przeciez uczucia budująsie z czasem... a ty bys chciała by od chwili zobaczenia
                  cie byj juz "twoj"?
                  ok jesli wasze uczucia sa silne, zwiazek zzwwansowany trwajacy minimum 2-3
                  miesiące to mozna uznac to za formę zdrady (nie puszczenia bo to kobieta sie
                  puszcza)

                  forma strachu przed byciem opuszczona jest najbardziej pierwotna w takich sytuacjach
                  i tu tez gdzies sie przewija ( woli kochac sie z inna niz mna, to kiedys tez
                  bedzie wiec sie boje i wole nie rzywkwoac )

                  "albo wyjadę na tydzień to inną "okazję" wykorzysta, bo grzech nie skorzystać?"
                  piszesz ze to nei strach przed byciem opuszczoną ale to wlasnie tu reprezentujesz

                  "facet jest... kurwem"
                  haha w takiej sytuacji osoba ktora to mowi nie jet kobietą... albo męzzyn uwaza
                  za kobiety

                  prawdopodobnie jestes samotnie wychowywana przez matkę, lub twoja matka ma
                  wyraznie pozycjędominujacą a ojciec odsunął się w cień i jest posłuszny
                  -wyglada mi to na typowe przeniesienie wzorców wyniesionych z domu

                  no a decydowac mozesz jak chesz przeciez zawsze tylko cos chesz sobie wmowic
                  • marl-ene Re: Chodzienie do łóżka a bycie z kimś 05.01.10, 22:08
                    masz dziwne teorie. domorosły psycholog?

                    nie był jeszcze mój, nie znaliśmy się nawet 3 miesięcy. ale co to znaczy "być
                    parą", "być razem"? w moim wieku nie pyta się już czy będziesz moim chłopakiem,
                    dziewczyną, czy chcesz ze mną chodzić. jeśli się z kimś regularnie spotykasz i
                    jest to co można nazwać czułością, zmysłowością, dotykiem, pytasz się go jak
                    minął dzień to ja czuję się zobowiązana zachować wierność.

                    twoje myslenie jest przedziwne i jestem pewna, że gdyby to facet pisał, ze
                    dziewczyna, z którą zaczynal sie spotykać puściła się, zreagowałbyś inaczej.

                    umówiłam się kiedyś z dwoma mężczyznami w tym samym tygodniu. drugie spotkania
                    to były, na pierwszych fajnie nam się rozmawiało i tyle, bez zobowiązań. panowie
                    dowiedzieli się o sobie - okazało się, że się znają i zrobili mi koszmarną awanturę.


                    > i tu tez gdzies sie przewija ( woli kochac sie z inna niz mna, to kiedys tez
                    > bedzie wiec sie boje i wole nie rzywkwoac )

                    nie przeczytałeś całości. jeszcze o chorobach wenerycznych pisałam.
                    • s.p.7 Re: Chodzienie do łóżka a bycie z kimś 05.01.10, 23:04
                      to ile sie znaliscie?

                      3 dni?
                      i co on mogl znac tą dziewczyne wiele miesięcy przed tobą...
                      (uzywam sformuwaowania dziewczyna-chlopak bo mi to wyglada na podejscie nastoletnie)

                      generalnie nie sądze by mozna było mieć jakiekolwiek roszczenia co do drugiej
                      osoby czyli moc miec jakiekolwiek wyrzuty za kontakty wszelkiego rodzaju w tym
                      seksualne zanim zwiazek nie pzejdzie pewnego minimum zaangazowania
                      emcojonalnego, czasowego
                      to ok 3 miesiące wlasnie. Jesli oboke partnerów ma bardoz szybkie tempo i silnie
                      a zaangazowani, moze to byc miesiąc Ale to kontakt naprawde intensywny.

                      Wiec z kad ta pewnosc ze to jakas przygodnia znajomosc seksualna?

                      moze on z ta dziewczyna zna sie bardzo długo? moze od dluzszego czasu cos sie
                      miedzy nimi rodzi.
                      A w ogole jakie masz dowody na to co miedzy nimi zaszło? I powturze nawet gdyby
                      miedzy nimi cos zsszlo to co z tego?

                      "pytasz się go jak minął dzień to ja czuję się zobowiązana zachować wierność."
                      no wybacz ale pytanie sie kogos jak ci minał dzien nie upowaznia do tego by
                      uwazac siebie za lojalna parę.
                      Bo moze byc tuzin ludzi o których pytam sie jak mu minął dzien
                      i mogę miec z nimi cieple kontakty emocjonlane.
                      to chyba oczywiste.

                      Pjawia sie tu tez typowy model odrzucania związku w ogole
                      popatrz na siebie - nie ejstes gotowa na kolejne zwiazki, sama chesz zamknac
                      sobie tą drogę uprawiajac głupawkę polegająca na durnych ogolnikach "a wszystkie
                      kobiety to takie i takie suki, a wszyscy mezczyzni to zli, a wszyscy, wszystko i
                      wszystkie" to głupota u podstaw ktorej lezy chec uogolniania by udowodnic sobie
                      jaks tam tezę

                      jesli chesz to daruj sobie kontakty związkowe ale mow to sobie otwarcie: nie
                      czuje sie na to
                      a nie tworzysz jakies teorie na caly swiat które sa bzdurne a maja ci cos
                      "ułatwiac"...

                      bo to typoiwe zachowanie osob które:
                      -boją sie, sa niepewne siebie, maja mase obaw
                      -chcą odrzucac pewne relacje oparte na pewncyh emcojach z zycia

                      posądzanie o zdrade jest tu tylko konsekwencją
                      w zasadzie to tą hitorie o zdradzie ktos mogł sobie dopowiedzieć ale nie
                      roztrząsam tego, on mogl znac ta dziewczyne znacznie dluzej i moglaj poznac
                      przed tobą... wiec z kad twoje pretensje?

                      ze ty jzu w sobie w glowie cos zaczelas uklada c i towrzyc... mialo oznaczac ze
                      on automatycznie ma odrzucic wszystkie kobiety ze swego zycia?

                      na tym polega czas przeznaczony na poznawanie się.

                      On poznajac cie dopiero decyzduje czy uczucia w nim rosna czy nie, i czy
                      utrzymywac z toba znajomosc czy nie.
                      A ty chcesz od poczatku tego od niego wymagac?

                      oczywiscie mozesz ale chyba sama dobrze czujesz ze cos tu jest pogmatwane,


                      "jestem pewna, że gdyby to facet pisał..."
                      jestes tak bardzo przekonana ze az sie chowac przed ogloszaniem wyroczni...
                      to zachacza o leciutkie urojenia, wychodzisz o 3 kroki w twoich hipotezach po to
                      by torowac droge swoim emocjom
                      to o czym piszesz wlasnie o tym swiadczy mniej wiecej, bo nie mozesz wiedziec
                      jak bym zareagował
                      dlaczego sie nie spytasz?
                      odpowiedizał bym jasno...
                      i tak tez bym zrobil... przede wszystkim o dziwo nie ma roznicy w podejsciu, ty
                      zachowujesz sie jak "facet" mimo ze jestes kobietą i nawet uzywasz tych samych
                      okreslen których uzywaja mezczyni stworzyłas nawet słowo "Kurwen" czy cos w tym
                      stylu, piszesz o puszczaniu sie tak jak to ty byla by mezczyzna a on mial byc
                      kobietą

                      pisałem juz o tym - ja tu czuje duzą maskulanizację postawy w zwiazku, i ssadze
                      ze gdzies te wzorce musialas czerpac i powtorze ze to raczej pozucja dominujacej
                      w rodzinie matki wytworzyly taki sposob postrzegania i myslenia.

                      to jest tutaj bardzo istotne, bo ty bedac kobietąmyslisz w odwróconych kategoriach.
                      z tego rodzi sie mnosto chaosu i to sie rzuca w oczy,
                      pozatym straszna niepewnosc siebie

                      wracając - gdyby mezczyna napisał cos takiego jak ty... w zasadzi odpisał bym to
                      samo, ponieaz posadzanie o zdrade w sytuacji kiedy w zasadzie nie mozna sobie
                      uzurpowac prawa do wiernosci jest irracjonalne


                      "> umówiłam się kiedyś z dwoma mężczyznami w tym samym tygodniu. drugie spotkania
                      > to były, na pierwszych fajnie nam się rozmawiało i tyle, bez zobowiązań. panowi
                      > e
                      > dowiedzieli się o sobie - okazało się, że się znają i zrobili mi koszmarną awan
                      > turę."

                      spytaj siebie sama czy to jest normalne?
                      takei rzeczy nie przystoją nikomu.


                      wyłania mi sie dosc jednoznaczny obraz emoocjonalny ciebie w tym kontekscie

                      to neicheć do zwiazkow w ogole, i podswiadomoa pruba ich odrzucania, polaczona z
                      durnym (musze uzywac tego slowa bo takie to ejst) uogulaniem ze przypisywaniem
                      jakiejs negatywnej cechy jednej z płci.

                      + posadzanie o zdrade itd

                      na jakims poziomie odrzucasz to wszystko, i podswiadomie robisz takie dziwne jazdy
                      tu sporo zamieszania jest i jakich twoich niepewnosci, niecheci i strachu

                      ale po co przy tym sie oszukiwac i oklamywac?

                      (gdyby tak nei bylo nie robila bys z tego problemu odcinajacego cie od zwiazkow
                      w ogole)

                      nie lepiej jednoznacznie powiedziec i przznac sie sama przed sobą ze ma sie
                      jakies problemy emocjonalne, czy zwyzajnie nei ma sie ochoty na zadne zwiazki
                      lub rugje sie jakies sielne emocje (milosc przyszła lub przeszła)?

                      oraz czy wyobrazasz sobie siebie z mezczyna w sytuacji innej niz taka w ktorej
                      ty masz kontrole i trzymssz ster?

                      • marl-ene Re: Chodzienie do łóżka a bycie z kimś 05.01.10, 23:51
                        na forum jest tak, że możesz wiezyć w wersję wydarzeń osoby piszącej posta albo
                        nie. możesz oczywiście założyć, że to nie kochanka tylko kuzynka i że ja jestem
                        facetem a tak w ogóle to, jak piszesz, faceta znałam od tygodnia.

                        tylko po co komentujesz jeśli w moją nie wierzysz?

                        było tak jak napisałam z nią, z którą wcześniej sie nie znali - po poznaliśmy
                        się na tym samym przyjęciu - i z łózkiem - facet wrzucił jej nagą fotkę. wiem za
                        chwle mi bedziesz probowal wnowic, ze to nic nie znaczy, daruj sobie.

                        a propos, zbytnią wiarę w siebie ("> wyłania mi sie dosc jednoznaczny obraz
                        emoocjonalny ciebie w tym kontekscie") uważam osobiście za wyraz dużego
                        ograniczenia intelektualnego. wystrzegaj się tego, bo robi wrażenie nie
                        specjalisty tylko osoby nie mającej o niczym pojęcia. mądrzy ludzie, których
                        znam są w swoich osądach bardzo umiarkowani.
                        • s.p.7 Re: Chodzienie do łóżka a bycie z kimś 06.01.10, 07:20
                          naprawde nie musisz mi mowic czy ja ma mwiwezyc w wersje piszacego czy nie
                          bo to jest chyba oczywiste...

                          niemniej po co tutaj pisze, głownie po to by komus pomoc
                          wiec po co naprowadzac kogos kto sam siebie oszukuje - ino dlatego ze czesto
                          osoby same do konca nie sąswiadome ze siebie oszukują

                          w 90% przypadków (moze w twoim tak nie jest) podejrzenia o zdrady są
                          wyolbrzymione, lub w ogole niezasadne, wynikajace ze strachu czy sporej
                          niepewnosci siebie
                          byle gest, słowo, usmieszek będą odbierane jako rzekomy dowod na wszystko co
                          tylko podejrzana osoba sobie wymysli

                          wiec jaki mial bym miec cel p pprostu nie przyjac tego co piszesz za oczywisty fakt?
                          własnie prube zorientowania się czy czasem to co piszesz nie jest lekkim
                          urojeniem jakie zazwyczaj pojawia się w podobnych sytuacjach i tu to trzymało by
                          sie całosci poniewaz tu tak na prawde nei chodzi o zadnązdradę jak mi sie wydaje
                          a o cos innego, ty bardziej szukasz pretekstu
                          zeby cos sobie udowodnic, z czegos zrezygnowac, wątpie byś wyrzucała tak po
                          prostu frustracje bo nie czuje w tobie milosci do niego,
                          wiec prawdopodobnie bardziej zwiazane to jest z twoim poprzednim związkiem
                          -oczywioscie to tylko naprowadzanie zbłakanej snieswiadomosci na tory, a takie
                          rzeczy mogąsie pojawić i pojawiaja sie dosc czesto

                          jesli jestes przekonana, masz dowody to spoko - co mi do tego
                          tiwerdzisz ze "Zdrada" byla pewnikiem - dobrze - ale wg mnei to nie jest
                          problem, tylko to co sie tu okresla zdradą i o co tu tak naprawde chodzi.
                          bo to wyglada jak szukanie wideł aby moc kogos na nie nadziac

                          masz jakies swoje powody do tego i tyle, co one mnie obchodzą, ale jesli jzu
                          odpisuje to stara msie to robic na jakims tam poziomie

                          "bedziesz probowal wnowic, ze to nic nie znaczy"
                          -skad wiesz co ja bede prubował a czego nie? po co te insynuacje?
                          tu nie chodzi o to, chodzi o bardziej szeroki kontekst tego wszystkiego,
                          rzeczywiste głeboko ukryte motywy oraz szerokie rozeznanie w sprawach zwiazkowych

                          jesli przychodzisz tu ze stwierdzeniami " kurew sie puscił, meska suka, bylismy
                          ze soba kilka dni i juz mnie zdradził"
                          wiesz mozna to zignorowac lub sie z tego smiac, lub cos tam odpisac, ja jedynie
                          stara msie to zinterpretowac głebiej, bo to eni ejst jednak jakis tam standard

                          ty zrobisz sobie z tym co zechcesz, czesto jst tak ze osoba chce utwierdzic sie
                          w jakims wyobrzeniu, które maskuje inne problemy.
                          ale pisze to tylko dla twojej informacji, majac nadzieje ze moze ci sie to przydac.

                          jesli nie to trudno nic sie nie dzieje

                          "
                          > a propos, zbytnią wiarę w siebie ("> wyłania mi sie dosc jednoznaczny obraz
                          > emoocjonalny ciebie w tym kontekscie") uważam osobiście za wyraz dużego
                          > ograniczenia intelektualnego. wystrzegaj się tego, bo robi wrażenie nie
                          > specjalisty tylko osoby nie mającej o niczym pojęcia. mądrzy ludzie, których
                          > znam są w swoich osądach bardzo umiarkowani."

                          pozatym zaczynaja ci sie uaktywaniac mechanizmy obronne i czujesz sie atakowana,
                          mimo ze chialem jedynie dojsc do prawdy :)
                          wiara siebie wrazem ograniczenia intelektualnego? :)
                          jesli naprawde tak uwazasz to wiem z kad moze brac sie niepewnosc siebie któa
                          czesto lezy u podstaw problemow zwiazkowych
                          wystarczy ze uswiadomisz sobie ze taka opinie nie ma wiele wspolnego z
                          rzeczywistoscią

                          "...bo robi wrażenie..."
                          -nie za bardzo obchodzi mnie jak ludzie mnie odbierają i jakie robi to wrazenia

          • marl-ene Re: Chodzienie do łóżka a bycie z kimś 05.01.10, 20:20
            > z drugiej strony ty obruszasz się dumą, o kur.wa koniec wypie...c ja tu rzadze
            > i koncze zabawe
            > to jest smieszne dla dojrzalych ludzi którzy reprezentują jakiś poziom


            dorośli ludzie na poziomie nie okłamują się co do swoich intencji!!!
    • yja Re: Chodzienie do łóżka a bycie z kimś 06.01.10, 10:26
      Wszystko zależy od tego czego chcesz.Jeśli nie masz potrzeby i chęci na seks
      podczas pierwszej czy drugiej randki to tego nie rób ,jednak uprawianie seksu to
      nie jest "robienie z siebie ku..."Czasem spotyka się osobę która tak przyciąga
      pod tym względem że od razu ma się na to chęć.Czy jest coś złego w realizowaniu
      swoich potrzeb?Czy lepiej jest zaprzeczać sobie na siłę dla zasady?
    • absolwencina Re: Chodzienie do łóżka a bycie z kimś 07.01.10, 12:17
      witam, po pierwsze nie możesz mieć do faceta żalu o to, że chce być
      z kobietą, która poszła z nim do łóżka po tygodniu znajomości, takie
      życie, nazywanien faceta dupkiem nie ma sensu;

      po drugie - ja jestem zainteresowany kobietami, które się szanują,
      nie chcę uogólniać ani nikogo oceniac, ale seks po tygodniu
      znajomości do dla mnie za szybko, ja też chcę sie najpierw
      regularnie pospotykać, poznać się, połazić po parku, po plaży za
      ręce, aby zaiskrzyło;
    • allerune Re: Chodzienie do łóżka a bycie z kimś 07.01.10, 12:54
      > Czy naprawdę chodzenie do łóżka na drugiej randce to standard dzisiaj?
      >

      nie wiem czy standard, ale mi by się nie chciało spotykać z dziewczyną, z którą
      iskrzy, a która mówi "jeszcze 3 tygodnie i pokaże ci lewego cycka". Takie rzeczy
      to były dobre w liceum.
Pełna wersja