Dlaczego tak robię?

08.01.10, 12:32
Nie dawno skończyłam studia mam 25 lata i chyba spore możliwości gdybym chciała je tylko wykorzystać. Jednak moje życie to jakaś lepka obrzydliwa maź z której nie mogę się wydostać. Ciężko będzie mi opisać jak się czuję i co się ze mną dzieję ale się postaram. Mój każdy dzień wygląda prawie tak samo. Nie mogę się do niczego zmotywować, nic mi się nie chce, śpię do południa siedzę po nocach, a jak usiądę do komputera to potrafię spędzić przed nim ogromne ilości nie robiąc tak naprawdę niczego konstruktywnego. Nie pracuję bo ostatnio zrezygnowałam z pracy bo mi nie odpowiadała. W teorii szukam nowej ale idzie mi to jak krew z nosa, pomimo że rodzina ciągle na mnie naciska z tego powodu i ja sama nie czuję się z tym dobrze, zresztą nawet sytuacja finansowa nie pozwala mi na to żeby nie pracować ale to nadal mnie skutecznie nie motywuje do tego żeby porządnie zabrać się za szukanie. Nie umiem się na niczym skupić, mam słomiany zapał, a nawet ostatnio to już tego nie mam. Kiedyś miałam w sobie dużo energii, chciało mi się bardzo dużo, teraz czuję się jak młody starzec. Boję się że zmarnuję sobie życie. Wiem że moje postępowanie nie jest dobre, że do niczego nie dąży jak tylko do autodestrukcji. Jestem mi z tym naprawdę źle, ale nie umiem sobie z tym poradzić, nie umiem się z tego wydostać, czasem to mam ochotę wyskoczyć przez okno z tego powodu. Ciągle sobie obiecuję że od jutra wszystko zmienię, a na drugi dzień znowu nic nie robię i tak w kółko. Już nie mogę. Jak mam sobie z tym poradzić?
    • elzbieta007 Re: Dlaczego tak robię? 08.01.10, 16:21
      Z opisu - prokrastynacja (taki mechanizm obronny). Proponuję udać się na rozmowę
      z psychologiem lub od razu poszukać psychoterapeuty.
      Powodzenia:)
      • elvis-wciaz-zywy Re: Dlaczego tak robię? 08.01.10, 17:13
        dzięki za odpowiedź:)nie pomyślałabym że to można aż tak dokładnie zdefiniować i
        że jest to rodzaj zaburzenia psychologicznego.
    • s.p.7 Re: Dlaczego tak robię? 08.01.10, 17:43
      OCzywiscie ze masz spore mozliwosci... chiałą je wykorzystać.

      to kwestia motywacji oraz wszystkiego co sie dzieje wokoł motywacji.

      JEsli ejstes jasno i zdecydowanie powiedizec co ma w zyciu sens, jaki jest sens
      twojego zycia, jakie emocje je napędzają, jakie tworzą marzenia.
      To pierwszy krok.

      MOze być to spowodowane głeboką niewiarą w siebie, czesto dzieje sie tak pod
      wpływem deprecjonującego wpływu rodziny.
      Ona krztałtuje podstawowe wzroce, wartosci,
      moga to byc antywzorce i antywartosci,

      Czasami jest tak ze nadopiekuńczość wyrazjacaca sie w sterowaniu i kierowaniu,
      narzucaniu pogladów itp
      po pewnym czasie czlowiek nabywa czegos w rodzaju wyuczonej bezradnosci
      do tego jest to jego specyficzna odmiana która przejawiając się poprzez braku
      umiejętnosci tworzenia wlasnej sciezki zyciowej w praktyce oznaczac bedzie
      podobne obajwy do tych które posiadasz:
      -nieumiejetnosc motywacji
      -brak poczucia sensu zycia
      -brak poczucia ze zyje sie swoim zyciem (rzadko wystepuje swiadomie)

      podswiadomie zotał wypracowany mechanizm "kukły"
      ty w tej roli kukły nie dysponujesz: swoimi zakresem motywacji, poczucia
      mozliwosci, a pojawia sie mentalnosc niewolnika

      jak wyraznie widzisz motywacja zewnetrzna wlasciwie nie ma na ciebie wiekrzego
      wplywu a bardziej wyglada jak przymuszanie, wysoce prawdopodobnie ze czesto w
      zyciu bylas do czegos przymuszana a
      twoje wlasne zdanie, emcoje i potrzeby byly tlamszone, atakowane
      czego konsekwencją są zblizone zachowania

      Choć do pelnego obrazu potrzebne są wszystkie elementy od pozcatku twojego
      dziecinsta do teraz
      czasami traumy emocjonalne wynikajace mogą miec spory wplyw na tego typu zachowania

      generalnie to wszystko wynika z czegos, z konkretnych zdarzen, emocjonalnych
      rozwiązań.
      dlatego nie mozna patrzec tylko na objawy bo są one jedynie konsekwencją czegos
      bardzo realnego i równie realnego odbica w osobowosci i psychice,

      dlatego patrzec trzeba bardzo szeroko.

      czy masz w zyciu milosc i męzczyne?
      podejrzewam ze nie.
      pytanie dlaczego?
      to wszystko zaczyna sie zaębiac... czuejsz presje i silne emocje negatywne ktore
      maja zmusic cie do zmian

      zawsze mozna sprubwoac zasiegnac porady psychologa, badz poprowadzic jakas
      psychoterapie lecz to zadanie na wiele lat i tak rzadko skuteczne
      dlatego prace zaczyna sie od siebie i potem wlasciwe caly czas tez sporo nad
      soba trzbea prcowac bo to 80% sukcesu.

      przedewszystkim ty sama musisz poczuc czego chesz i co chesz robic, calkowicie
      niezlaenie a co wyplynac powinno z twojego serca,
      • elvis-wciaz-zywy Re: Dlaczego tak robię? 08.01.10, 17:55
        mam chłopaka, a jeśli chodzi o moją rodzinę to jedyną anomalią jest to że moja
        matka umarła gdy miałam 14 lat co mam wrażenie zaburzyło moje poczucie
        stabilności i bezpieczeństwa. Mam różnego rodzaju plany i nie odczuwam bez sensu
        życia. Ja porostu mam ogromny problem z ich realizacją pomimo tego że chciałabym
        to i tak ciągle odkładam na później z czym w konsekwencji źle się czuję, bardzo
        źle. Jeśli jestem do czegoś zmuszona od górnie, przez kogoś lub co jest bardziej
        skuteczne przez presję czasu to dopiero to robię.
        • s.p.7 Re: Dlaczego tak robię? 08.01.10, 21:33
          "Autor: elvis-wciaz-zywy 08.01.10, 17:55
          Dodaj do ulubionych Skasujcie
          Odpowiedz cytując Odpowiedz
          mam chłopaka, a jeśli chodzi o moją rodzinę to jedyną anomalią jest to że moja
          matka umarła gdy miałam 14 lat co mam wrażenie zaburzyło moje poczucie
          stabilności i bezpieczeństwa. Mam różnego rodzaju plany i nie odczuwam bez sensu
          życia. Ja porostu mam ogromny problem z ich realizacją pomimo tego że chciałabym
          to i tak ciągle odkładam na później z czym w konsekwencji źle się czuję, bardzo
          źle. Jeśli jestem do czegoś zmuszona od górnie, przez kogoś lub co jest bardziej
          skuteczne przez presję czasu to dopiero to robię."


          o śmierci matki piszesz dosc naturalnie i racjonalnie, ale istotne jest to jaki
          wplyw to na Tobie wywarło, czasami ludzie nie mogąskojarzyćswoich emocji i
          nastrjów z elementami które mogły to wywołać.

          JEsli relacje z ojcem byly bardzo dobre a ułozenie sobie tej smierci o raz jej
          okolicznosci były prawidłowe nie powinno miec do rzadnych konsekwencji tzn. po
          kilku meisiacach powinismy miec pelna zycia i optyzmizmu dziewczyne realizujaca
          sie w nim i pattrzaca dalek ow przyszlosc

          MAsz plany i czujesz sens zycia.

          Co jest zatem sensem twojego zycia? JAkie gowne wartosci sąjego osią?
          JAk abrdzo wiezysz w plany ktore chesz realziowac i jak bardzo są "twoje" czyli
          wyplyneły z głebi emocjonalnej motywacji, a w jakim stpniu to jest podązanie za
          "normalnoscią", ekonomią, egoizmem, hedonizmem, oczekiwaniami, rodziny,
          spoleczenstwa,

          czy jestes przekonana ze to co robisz i to co chesz robic zawierza wszystkie
          twoje marzenia?
          budzie pozytywne emocje i jestes w stanie nawet w sferze tylko mysli patrzec na
          to z entuzjazmem?

          jesli tak, to problem mzoe lezec w samej realizacji.
          Ale na jej wplyw ma wiele czynnikow
          np. wiara, jesli gdziesz ma sie ambicje i cele ale nie wierzy sie w ich
          osiagnieccie podswiadomie nastepuje rezygnacja i bieronosc
          podobnie moze byc ze strachem przed porazką - tez rodzi podobna biernosc
          strachem przed wygraną, reakcja otoczenia, etc
          tzn generalnie na jakims tam poziomie nie chesz robic tego co sobie zalozylas z
          jakis wzgledow

          mzoe to byc rodzaca sie sprzecznosc miedzy ronymi formami pragnieniec,

          moze byc to takze niepelna pewnosc - co do drogi zyciowej zawodu, zainteresowan etc

          to o czym piszesz to jakby brak pelnej MOTYWACJI WEWNETRZNEJ
          a ona pochodzi z włąsnych emocji, wizji, pragnien

          znaczy mozesz mpowic na jednym poziomei swiadomosci : ze tak rpzeceiz tego chce,
          to moje i to ejst oczywiste, ale jak spojrzy sie na to głebiej to moze sie
          okazac ze nie jest tak w pelni

          tzn cel moze byc niewiadomo jak piekny, i wspanialy jednak jesi to cel narzucony
          i zaakceptowany z zewnatrz moze dla podswiadomosci nei znaczyc zupelnie nic
          dlatego motywacja bedzie wynosiła zawsze zero, i dopiero jak poczujesz bata nad
          sobą, zblizajacy sie termin, strach z niewykonania czegos to zmuszasz się

          byc zmoe robiac cos robisz to a po pewnym czasi tracisz motywacje czujac ze to
          załkowity bezsens
          ze tak naprawde to prowadzi do nikąd

          sadze ze powinnas wyczc na ile twoja droga zycia jest naprawde twoja i jaka byla
          by taka ktora by pochodziła calkowicie od tego co sama czujesz

          wg mnie to typwa reakcja no to ze nie jestes w pelni tzn emocjonalnie przekonana
          calkowicie o tym ze to co robisz to jest to co ty naprawde chesz
          bo jesli masz np wspanialy glos i marzylas o karierze pisosenkarki studiowanie
          no włukiennictwa i praca w tym zawodzie mogła bys odczuwac jako totalną demotywacje

          a jak wygladaja twoje emcje i mobilizacje jesli chodzi o chlopaka?
          tzn typowo odczuwasz pozytywne emcoje czyli radosc i milosc tworzac wspolne
          marzenia i dazac do ich realziacji?
          czy jest ci to jakby obojetne co z wami bedzie i ile czasu bedzie to trwalo?

          czasami np uwierzenie w katastrofe typu w 2012 roku i tak wszystk osie zawali i
          nie ma sensu nic robic prowdzi do podobnych reakcji
      • buzkashi Re: Dlaczego tak robię? 08.01.10, 18:27
        mam tak samo z synem, a moze jeszcze gorzej, bo on zrezygnoweal ze
        studiow juz po pierwszym semetrze i obecnie nie robi NIC. pisalam
        niedawno o tym na forum. niestety, na propozycje pojscia do
        psychologa odpowiedzial,ze mamy sobie sami pojsc (ja i maz). nie
        wiem kompletnie, jak mu pomoc.
        • free123 Re: Dlaczego tak robię? 08.01.10, 18:39
          A czemu nie posłuchasz rady syna ?

          Może warto by iść ?
          • buzkashi Re: Dlaczego tak robię? 08.01.10, 18:47
            free123 napisała:

            > A czemu nie posłuchasz rady syna ?
            >
            > Może warto by iść ?

            sama? cala rodzina wymaga terapii, poczynajac na ojcu, dziecko jest
            na koncu tego lancucha niemocy.
    • de_primka Re: Dlaczego tak robię? 08.01.10, 18:40
      jesteś uzależniona od netu dlatego pierwsza rada jest jak najbardziej
      trafiona , potrzebna CI porządna terapia odwykowa. Czujesz sie
      zmeczona,zniechecona, bez motywacji tylko dlatego, ze Twoj organizm dostaje
      nieźle po dupie. Człowiek nie jest stworzony do zycia nocą i z tego musisz się
      wyleczyć. Internet juz nie jednemu zniszczył życie zawodowe i prywatne. Jak
      tak dalej będziesz robić wpadniesz w depresję i może być cięzko z niej wyjść.
      Poza tym pomyśl o rodzicach..całe zycie maja na Ciebie zapierdzielać??? Oni
      pracuja a Ty śpisz???? Chore. Weź sie w garsć i do roboty. Powodzenia.
      • buzkashi Re: Dlaczego tak robię? 08.01.10, 18:49
        subtelna uwaga - jej mama umarla. czytaj ze zrozumieniem.
        zgadzam sie, net rujnuje zycie. zrujnowal zycie moejemu synowi.
        • de_primka Re: Dlaczego tak robię? 08.01.10, 18:59
          dziękuję za subtelną uwagę. Nie doczytałam tego fragmentu a nie że nie
          zrozumiałam. Co do Twojego(pani)syna nie wiem co powiedzieć. Trzeba go mieć na
          oku. Mój brat skończył studia (bo rodzice chcieli :/ ) Kilka razy chciał
          zrezygnować. Pół roku po odebraniu dyplomu magistra ....... odszedł. Na zawsze.
          Proszę poważnie z synem porozmawiać, dokładnie się jemu przyglądać, obserwować.
          I uważać. Mieć oczy i uszy szeroko otwarte. powodzenia.
          • buzkashi Re: Dlaczego tak robię? 08.01.10, 21:23
            no wlasnie. studia sa dla mnie juz niewazne.,chce aby byl szczesliwy
            w zyciu, bo to sie w zyciu liczy najbardziej (on tez to wie), ale
            czasami na szczescie trzeba zapracowac. boje sie,zeby nie wyuczyl
            sie bezradnosci, mam takie przypadki w obu rodzinach. no i co to
            znaczy "miec na oku"?
    • skarpetka_szara Re: Dlaczego tak robię? 08.01.10, 20:38
      Moim zdaniem opisujesz klasyczna depresjie. Depresja jest choroba
      rowniez fizyczna poniewaz komorki mozgu u czlowieka z depresja sa
      inne niz komorki czlowieka zdrowego. Mozg ludzi z depresja inaczej
      pracuje. Z tego trzeba sie leczyc bo czym dluzej to zaniedbasz tym
      trudniej Tobie bedzie z tego wyjsc.

      Proponuje psychologa lub psychiatre. Psychoterapia byc moze w
      polaczeniu z medycyna pozwoli ci zaczac normalne zycie.

      wiem ze dla czlowieka ktory nie ma motywacji rady typu: po prostu
      zrub cos - nic nie daja. Ale na tyle ile mozesz stawiaj sobie
      jakies male wyznaczniki, typu: dzisiaj pojde do parku na spacer.
      • elzbieta007 Re: Dlaczego tak robię? 08.01.10, 22:40
        > Depresja jest choroba rowniez fizyczna poniewaz komorki mozgu u
        > czlowieka z depresja sa inne niz komorki czlowieka zdrowego.

        Sama to wymyśliłaś, Skarpeto, czy przeczytałaś w jakimś kolorowym piśmie dla
        kucharek? Autor tego "odkrycia" rzeczywiście ma inne komórki w mózgu. Albo nie
        ma ich wcale.
        • skarpetka_szara Re: Dlaczego tak robię? 11.01.10, 17:43
          Ogladalam bardzo powazny program o tym. To sa jedne z nowszych
          badan. Rowniez mowili ze komorki te moga sie odrodzic, ale to
          dlugi process.

          byc moze nie jestes "na czasie".
    • de-witch Njagorzej jest zrobic 08.01.10, 23:27
      pierwszy krok. Pomysl,ze nie jestes sama z takim problemem, sa i
      inni choc w innych okolicznosciach.

      Czlowiek powinien miec jakis cel. Cokolwiek by celem nie bylo warto
      don zblizac sie kroczkami i systematycznie.

      Zrob sobie dluga liste szukania prac, wyslij swoje cv i tak
      regularnie zapisuj co bedziesz robic kazdego dnia i wykonuj swoj
      postanowiony plan. A recze ci, ze wiara w siebie do ciebie
      powroci.
    • paco_lopez Re: Dlaczego tak robię? 09.01.10, 10:25
      wyznacz sobie target np 3CV wysłane dziennie. 3 rozmowy w tygodniu.
      i rób to jakbyś to nie ty robiła tylko majkel dżekson. ja w moich
      latach dwódziestych miałem dwie takie dłuższe chwile że myślałem że
      zasnę i się juz nie obudzę a tu pstryk i wszystko wyszło jak powinno
      i potem znowu gdzieś kiedyś stwierdzaż że wszystko nie ma sensu a po
      siedmi dekadach to już wiesz na stówe jak to się wszystko ma
      skończyć. co ma wisiec nie utonie. idź na sanki.
    • quba Re: Dlaczego tak robię? 09.01.10, 10:32
      jestes zwyklym leniem i tyle
      • buzkashi Re: Dlaczego tak robię? 10.01.10, 15:24
        quba napisał:

        > jestes zwyklym leniem i tyle
        a ty chamem:)
    • hipnozaur Re: Dlaczego tak robię? 10.01.10, 15:16
      Leda16, Leda16...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja