Urodzić się jeszcze raz

10.01.10, 22:13
Witam,

Zaczynam życie od nowa. Miałam problem w domu z matką, która znęcała się nademną psychicznie. Wyzywała od najgorszych (nie chce cytować), negowała wszystkie moje decyzje życiowe, krytykowała wygląd fizyczny i zachowanie itd... W końcu wysiadłam, nie miałam siły kłócić się z nią, udawadniać, że nie jestem taka, jak ona mówi. Zamątowałam zamek w drzwiach i stworzyłam sobie mieszkanie w mieszkaniu, jak krzyczała wyzywała to włączałam muzykę żeby ją zagłuszyć i płakałam. Prosiłam, tłumaczyłam, że nie wytrzymam, że to mnie boli. Prosiłam żebyśmy poszły razem do psychologa i spróbowały się dogadać, powiedziała że jestem waryjatką i mam iść sama bo ze mną coś nie tak. Więc zrobiłam sobie badania na nadpobudliwosc, tarczyce itp. aby udowodnić, że u mnie ok. Postanowiłam, również wybrać się do psychologa żeby sprawdzic co jest ze mną nie tak, że nie potrafię stworzyć normalnej relacji z matką. Od słowa do słowa psycholog stwierdził, że matka znęca się na demną psychicznie i, że powinnam się wyprowadzić żeby się nie wykończyć. (Dodam iż 2 razy już się wyprowadzałam i wracałam bo mama wzbudzała we mnie poczucie winy, że się źle czuje przezmnie itp, że źle robie , że mam wrócic itp, ale jak juz wrociłam to po tygodniu kazała "wypie...ć".) Postanowiłam się wyprowadzić, pomogli mi rodzice przyjaciółki, zabrałam psa i się wyniosłam z matką nie utrzymuje kontaku jest mi z tym dobrze odpoczywam psychicznie, pracuje, studiuje, biegam, spotykam się z przyjaciółmi, ale nic mnie nie cieszy robię to bo się boje, że wpadnę w jakąś depresje. Nie wiem jak dalej się sobą zając!?? nie stac mnie na terapie u psychologa. Chyba nauczyłam się zyć pod wplywem negatywnych emocji, teraz nie mam przez to motywacji... patologia. POMOCY! <prosi>
    • de-witch Gratuluje! 10.01.10, 22:34
      To juz cos! Widzisz jestes silna. Teraz poszukaj ksiazek na temat
      asertywnosci i tego co asertywnosc wymaga od nas i jacy mamy byc.

      Bycie asertwynym to twoj obowiazek. Masz zawsze prawo stawac po
      swojej stronie. Napewno poradzisz sobie z tym.

      Nie boj sie byc 'prymitywna' w sytuacjach podbramkowych. Jezeli
      matka zatakuje cie kiedys wiazanka oddaj jej pieknym za nadobne.
      Nie zastawiaj sie nad nia. W zyciu i tak spotkasz ogromnie duzo
      kobiet podobnych do twojej matki. To moze bedzie ktos z pracy,
      sadsiadka, czy kto inny, dlatego musisz byc przygotowana, aby takim
      energetycznym wampirom nigdy sie nie dac.
      • efffa21 Re: Gratuluje! 10.01.10, 22:53
        Nie potrafię się cieszyć z tego co udało mi się zrobić. Robię wszystko mechanicznie bo wiem, że muszę.Sprzątam bo wiem, że zawsze lubiłam mieć czysto choć teraz tego nie czuje. Uczę się bo zawsze zdawałam to teraz też powinnam, ale nie widzę sensu, celu. Jeszcze tydzień z takim samopoczuciem i zwaryjuje.
        • s.p.7 Re: Gratuluje! 10.01.10, 23:16
          wiele lat, w takie jsytuacji jest bardzo destrukcyjne

          postaraj sie jednoznacznie nakreslic co było złe w pospowaniach matki, spisz to
          sobie na kartce
          potem mozesz pokusic sie o prube zrozumeinai jej zachowan i motywów - moze je
          jmatka byla poobna, moze cie nie nawidzila poniewaz nie nawidzila twojego ojca etc

          teraz zwyczajnie postaraj sie zignorowac to co wpajala ci przez lata,

          z czasem na mjejce tego wszystkiego powinans wlozyc swoje pragnienia i mysli, to
          mzoe nastapic dosc szybko

          bedziesz wiedziala czego chesz i bedziesz do tego dązyła
          • efffa21 Re: Gratuluje! 10.01.10, 23:57
            Jaj z podręcznika:) Mam przyjaciółkę i 3 kuzynki, które są na bierząco z tym co się dzieje ze mną i w moim życiu. Rozmawiam z nimi, mówię co czuję, a one, że mam się wyprowadzić bo się wykończę bo mama zła, a ja sobie myśle ...przecież ona nie może być zła - wina po obu stronach musi byc w koncu ide do psychologa zeby mi powiedział co ze mna nie tak, że mama mnie nie akceptuje, a on mowi, że mam sie wyprowadzić bo się wykonczę i że choćbym niewiadomo co robiła to mama nie zmieni się nie zauważy problemu w sobie. Przujaciółka i kuzynki analizuja dlaczego tak jest i wymyśliły, że do ojce pewnie jestem podobna albo babcia byla taka w stosunku do niej. Piszę o poradę na forum bo na psychologa mnie nie stać i odpowiedź taka jak od kuzynek :) Boję się spisać to na kartce, tego tyle, ze chyba na sesje nie zdażyłabym się uczyć, ale postąpię zgodnie ze wskazówkami. DZIĘKUJĘ ZA POMOC <CMOK> Chcę jak najszybciej odżyć.
            • s.p.7 Re: Gratuluje! 11.01.10, 11:41
              Piszesz o nowych narodzinach - ja mysle ze to było by najlepsze rozwiazanie
              ale przeprowadzone milo i nie az tak radykalnie.

              BArdziej racjonalnie niz emocjonalnie.
              Tzn trzeba by odrzucic cala przeszlosc zbudowanąwokoł matki - to moze byc nawet
              wiekrzosc twojego zycia, i ze 80% wiatopoglądu oraz wiadomosci - ale w tym rzecz
              - to wszystko jest ZŁO i nei ma co tu roztrzasac czy przez przypadek w ktoryms
              tam punkcie iles lat temu miala racje poniewaz nie jest godna zaufania
              opieraj sie na ludziach zyczliwych Tobie, oraz przede wszystkim na wlasnej
              niezaleznej swiadomosci dalekiej od tej jaka miala matka. poniewaz ona celowo
              znecala sie nad Toba psychicznie.

              Chociaz nie ejst to karalne za cos takiego powinn osie trafiac na 15 lat za kratki,

              i tu wazne jest zeby sie odciac od przeszlosci - bo wiele skrzywdzonych dzieci
              ma syndromy DDA itp,
              trzeba jednoznacznie w swiadomosci ustawic ja jako zła osobę, wypisac sobie te
              krzywdy
              i wtedy przejsc do budowania SWOJEJ PRZYSZLOSCI, SWOICH MARZEN bo nie ma co
              marnowac energii np na plany zemsty czy zamyac sie w strachu.

              I tez sporo Ci daje ze jestes w tym otwarta i ze potrafisz o tym rozmawiac, bo
              wiele osoba w podobnej sytuacji po prostu zamyka sie w sobie.

              Wiec nie jest tak zel i wszystko da sie zrobic na skroty jesli ejdnoznacznie
              zostawi sie przeszlos za sobą i zacznie patrzec sie na swoje zycie isiebie w
              przyszlosci.

              Wiekrzosc jej akcji mialo na celu deprecjacje, obnizenie poczucia wlasnej
              wartosci, odcinanie cie od ludzi, tworzenie z cibei niewolnika, wywolwyanie
              mechanizmow zalerznsoci psychicznej, wywolywanie negaywncy hemcoji, traktowanie
              bez szacuku i godnosci etc

              bylo tego sporo, i tyle, ona byla zla ty taka nie bedziesz, i miej wenetrzna
              swiadomosc ze to czyni cie wyjatkową poniewaz ludzie mieli latwiejsze zycie a
              wyrastali na gorszych ludzi
              ona i tak umrze a ty psotaraj sie cos dac swiatu i nie myslec o niej i
              calkowicie ją ignorowac majac swiadomosc ze nei powinna dla ciebie NIC znaczyc
              • efffa21 Re: Gratuluje! 11.01.10, 23:34
                Nadmienię jeszcze, że mój brat ma depresje dwubiegunową epizod umiarkowany- wykryto to 3 miesiące temu boje się, że u mnie będzie podnie. On jest 3 lata starszy, a ta charoba ujawnia się między 20,a 30 rokiem życia. Psycholog mi powiedział, że jak nie uwolnie się od matki to mogę skonczyc podobnie.

                Mam problem w związkach z angażowaniem się. Boję się, że zostanę skrzywdzona itp więc od samego początku wmawiam sobie, "nie za kochuj, sie nie angazuj sie, nie warto ...",a z drugiej strony nie jestem wymagająca wobec partnera.

                Byłam dziś w domu słyszałam głos mojej mamy nie widziałam jej((ona nie wiedziała, ze ja jestem). Stałam w progu i czekałam, aż wujek wyniesie pare moich rzeczy. Straszne się czułam jak ja słyszałam strach, przerażenie, smutek, rozterka... jak to mozliwe że ona az tak źle wpływa na moje samopoczucie! <szok>

                • buzkashi Re: Gratuluje! 13.01.10, 19:25
                  nie znam sie na psychiatrii,ale opisane wczesniej objawy wskazuja na
                  stany depresyjne. jesli nie pomoglo wyprowadzenie sie i dalej
                  czujesz niemoc w duszy i ciele to moz warto zazyc choc krotko jakies
                  antydepresanty? aczkolwiek ja nie jestem zwolenniczka lekow,wole
                  natutalna terapie, joga, zajecie sie czyms przyjemnym, czy chocby
                  rozmawianie na forach:)
    • solaris_38 Re: Urodzić się jeszcze raz 11.01.10, 02:29
      Jeden jest brzydki inny ślepy inny głupi jeden ma nowotwór innego rodzic
      molestuje seksualnie inni są sierotami inni urodzili się w czasie wojny pogardy
      i rasizmu i przemocy
      a nawet ci co zdają ci się wybrańcami biorą narkotyki popełniają samobójstwa
      lub cierpią inaczej


      Cierpienie i walka jest pewną cechą bytu
      Na szczęście nie jedyną

      inna cechą bytu jest radość życia
      z samego oddychania
      biegania
      patrzenia
      jedzenia


      że malo ?
      komu mało ten cierpi bardziej

      komu dość
      i kto godzi się na trud i walkę o sens własnego istnienia
      tego życie nagradza bardziej

      bo to jest relacja zwrotna

      nie tylko MY potrzebujemy być kochani tacy jacy jesteśmy i potrafimy się za to
      odwdzięczyć
      ale i świat tak samo

      po prostu walcz
      i patrz

      i kocha świat takim jaki JEST

      a pzoa tym
      jesteś bardzo dzielna

      wiele mocy może dać Ci niesienie odwagi innym który tego nie potrafili i wciąż
      się meczą

      bardziej niż ty

      :)


      sie trzymaj dobrego

      ;)

      pozdro




      • efffa21 Re: Urodzić się jeszcze raz 11.01.10, 23:39
        Nadmienię jeszcze, że mój brat ma depresje dwubiegunową epizod umiarkowany- wykryto to 3 miesiące temu boje się, że u mnie będzie podnie. On jest 3 lata starszy, a ta charoba ujawnia się między 20,a 30 rokiem życia. Psycholog mi powiedział, że jak nie uwolnie się od matki to mogę skonczyc podobnie.

        Mam problem w związkach z angażowaniem się. Boję się, że zostanę skrzywdzona itp więc od samego początku wmawiam sobie, "nie za kochuj, sie nie angazuj sie, nie warto ...",a z drugiej strony nie jestem wymagająca wobec partnera.

        Byłam dziś w domu słyszałam głos mojej mamy nie widziałam jej((ona nie wiedziała, ze ja jestem). Stałam w progu i czekałam, aż wujek wyniesie pare moich rzeczy. Straszne się czułam jak ja słyszałam strach, przerażenie, smutek, rozterka... jak to mozliwe że ona az tak źle wpływa na moje samopoczucie! <szok>
    • annarchia Re: Urodzić się jeszcze raz 13.01.10, 09:34
      >> Postanowiłam, również wybrać się do psychologa żeby sprawdzic co jest ze
      >> mną nie tak, że nie potrafię stworzyć normalnej relacji z matką.

      To zdanie mnie zszokowało, zasmuciło, poczułam bunt, gdy je czytałam! Jak to TY nie możesz stworzyć relacji z matką? To ty jesteś dzieckiem swojej matki i to ona powołując cię na świat powinna Ci dać bezwarunkową miłość, emocjonalne ciepło, wsparcie, akceptację. To matka "uczy" dziecko relacji z drugim człowiekiem, która to relacja staje się następnie matrycą do nawiązywania przez dziecko, dorosłe, innych relacji z ludźmi. A poza tym każda relacja budowana jest przez OBIE osoby, jak nazwa wskazuje. Co Twoja matka robi, aby Wasza relacja wyglądała inaczej? W jaki sposób ona się stara?

      Mam podobny problem z matką i próbuję się od niej uwolnić, odczepić, i prawdę mówiąc jest to cholernie trudne, bo rodzice znęcający się (psychicznie, emocjonalnie czy fizycznie) są bardzo uzależniający. Mam nadzieję, że mi się uda, czego i Tobie życzę. Nie licz, że ona się zmieni albo że Twój inny stosunek do niej naprawi Wasza relację: to iluzja! Warto się jej szybko pozbyć i zmykać (łatwo się mówi...).

      Przydałaby ci się terapia. To może być najlepsza inwestycja w siebie, lepsza od wykształcenia. Może dasz rade zapracować na nią? Jest też terapia na NFZ. Ktoś kiedyś polecał centrum psychologiczne na ul. Sobieskiego 112 w Warszawie: forum.gazeta.pl/forum/w,99,81223536,81235266,Re_w_s_z_y_s_t_k_o_jest_bezsensu_.html

      Polecam Ci na "ten problem" książki Alice Miller, mi pomagają. A w szczególności "Dramat udanego dziecka". Są darmowe e-booki w necie. Działają mobilizująco bardzo.
      • mamamisiasia Re: Urodzić się jeszcze raz 13.01.10, 11:39
        zgadzam się. Na dobre relacje powinny pracować obie strony. To co mi
        na poczatku terapii sprawiało trudność, to było przyznanie się
        samemu sobie, że mam bardzo złe emocję w stosunku do rodziców. Do
        ojca czułam obrzydzenie, a o matce nie myslalam inaczej jak "stara
        k..wa". Ale terapeuta mi powiedział, ze nie ma dobrych, ani złych
        uczuc. Uczucia po prosta są i są reakcją na daną sytuacje. I tylko
        nasza sprawa co możemy z tymi emocjami zrobić- można tak jak Twoja
        matka znależć ofiare i sie nad nią znęcać, a można isc do psychologa
        i rozwiazać problem. I Ty jesteś na tej dobrej drodze i pomimo, że
        masz tak trudną sytuację, to próbujesz znaleźć rozwiazanie. Tylko
        idziesz w złym kierunku, bo próbujesz rozwiązać problemy Twojej
        matki, a nie swoje. Jej chcesz udowadniać i sprawić przyjemność i
        sprawić to, żeby się lepiej poczuła. A co z Tobą? Matka niech się
        sama o siebie zatroszczy, bo Ty jej problemów nie rozwiążesz. Matka
        ciągle wciąga Ciebie w swoje problemy emocjonalne i zwyczajnie Tobą
        manipuluje.A ty jako dziecko ddd doskonale dajesz soba manipulować.
        Piszesz, ze masz problem ze związkami- jak możesz ich nie mieć,
        skoro masz takie doświadczenia. Bliskie osoby powinny wspierać się i
        byc dla dziecka podporą. A Twoja matka jest katem.Wychodząc z takiej
        rodziny będziesz miała problemy z bliskością, bo nigdy jej nie
        doświadczyłaś, bo Twoja matka nie jest w stanie i nie była jej
        stworzyć i przekazać jej dziecku. Najgorsze jest to, że taki model
        sie powiela potem w relacjach z mężczyznami i dlatego ciężko jest
        wyjśc z takiego zaklętego kręgu przemocy (czyli masz szanse sama sie
        stac dla własnej rodziny takim agresorem, albo się zwiążać z osobą
        stosującą przemoc). Warto iść do psychologa, bo takie doswiadczenia
        ciągną sie za człowiekiem jak smród. Bo tak naprawdę nie wiesz jak
        wygląda normalna rodzina i co jest normalne i dlatego potem będziesz
        dopuszczać do tego, ze Twoj partner będzie uzywał wobec Ciebie
        różnych manipulacji, a nawet przemocy. I idź nie po to, żeby matce
        udowodnić, ze jesteś normalna (a jestes, tylko masz nienormalną
        matkę), tylko po to, żeby umieć się cieszyc z życia i mieć szanse na
        normalność. Jesteś młoda i masz całe życie przed sobą. Przypatrz sie
        swojej matce i odpowiedz sobie czy chcesz być taka jak ona. Niestety
        z wiekiem (wiem to po sobie) wyłażą niektóre rzeczy i bez zdania
        sobie z tego sprawy wchodzi sie w pewne schematy. Ja żałuję, że nie
        zafundowałam sobie takiej terapii jak miałam 20 lat.
    • alexanderson Re: 13.01.10, 18:27
      A ja wciąż nie potrafię, w tym roku będę miał 30 lat i nadal tkwię w domu,
      którego nienawidzę, który doprowadza mnie do obłędu. Nie mam dość odwagi, by go
      opuścić, bo wydaje mi się, że nie będę umiał poradzić sobie finansowo...
      • annarchia Re: 13.01.10, 20:17
        >> A ja wciąż nie potrafię, w tym roku będę miał 30 lat i nadal tkwię w domu,
        >> którego nienawidzę, który doprowadza mnie do obłędu. Nie mam dość odwagi, >>
        by go opuścić, bo wydaje mi się, że nie będę umiał poradzić sobie
        >> finansowo...

        Musze coś napisać. Znam taką argumentację z autopsji i muszę powiedzieć, że
        m.in, jest to racjonalizacja - taki mechanizm obronny - powód powierzchowny jest
        podany i po części nawet dużej może być prawdziwy, ale nieświadomie chodzi o coś
        znacznie głębszego! Odkryłam to podczas terapii. Nieświadomie chodzi o to, że
        nie możemy odejść od rodziców, ponieważ jeszcze nie dostaliśmy tego, czego
        nieświadomie oczekujemy i powinniśmy byli dostać... takiego czegoś, co powinno
        było znaleźć się w naszej osobowości. Ciepło - aby ciepło myśleć o sobie samym.
        Poczucie wartości. Poparcie życia własnym życiem. umiejętność kontrolowania i
        szanowania własnych emocji. Zaradność finansowa to tylko wierzchołek góry
        lodowej, który przykrywa deficyty osobowościowe. Jeśli te deficyty są głębokie
        to można sobie poradzić tylko dzięki terapii. Chodzi o to, że "tego czegoś"
        nigdy już od rodziców nie dostaniemy, trzeba będzie samemu wypracować - jeśli ma
        się motywację. Ja się długo karmiłam iluzją, że ciągle dostanę to od matki, oj
        długo... Podświadomie nadal po części pewnie jeszcze tak, ale świadomie już
        wszystko robię, aby się odciąć - bo mi ta sytuacja już na serio nie pasuje (a
        jest tak, że każdy tkwiąc w jakiejś sytuacji - mimo świadomego bólu i niełask -
        czerpie korzyści).
    • lady.i.n.black Re: Urodzić się jeszcze raz 13.01.10, 19:12
      Mam ponad 40. Pół wieku koszmaru.Wyzwiska, przekleństwa, poniżanie i upokarzanie
      na każdym kroku.
      Uciekałam daleko. Mąż przemocowiec. Rozstałam się.
      Samodzielność i niezależność nie przyniosła mi uwolnienia. Długo miotałam się
      między żalem, nienawiścią a poczuciem winy.
      Kilka lat temu ktoś mądry kazał uciekać od niej psychicznie, wyzwolić się.
      Właściwie od 25 lat z nią nie mieszkam, ale wiem, że nigdy nie będę wolna. Kiedy
      słyszę jej wrzask w słuchawce, długo nie mogę dojść do siebie.
      Nie stworzyłam nigdy żadnego związku, niczego nie udało mi się osiągnąć
      zawodowo. Zawsze oczekiwałam nieustannych dowodów akceptacji i zapewnień o tym,
      że się liczę. Nikt nie chciał mi tego dać. Pogodziłam się z samotnością i tylko
      czyjeś negatywne emocje wobec mnie mają sens, bo ratują od pustki emocjonalnej.
      W pozytywne, dawno przestałam wierzyć, a najgorzej, być niezauważoną. Tak, jak w
      domu kiedyś. Przywykłam do tego , że jestem nikim, cieniem albo śmiertelnym
      wrogiem i to mój koszmar na który nie ma lekarstwa.
      Dziś upokorzyłam publicznie mężczyznę , w którym od roku jestem obłędnie
      zakochana, a który początkowo mnie podrywał, dawał wiele dowodów
      zainteresowania, a później olał. Nie czuję satysfakcji.
      Nic już nie czuję, na nic nie czekam oprócz śmierci.
      Życzę Ci jak najlepiej, ale nie potrafię Ci nic mądrego doradzić.
    • buzkashi Re: Urodzić się jeszcze raz 13.01.10, 19:18
      podziwiam cie. jestes zaradna i mimo wszystko silna. paradoksalnie
      te sile dala ci matka. wlaczylas wszystkie mechanizmy obronne. nie
      miej wobec nie wyrzutow sumienia, rozumiem, to jest matka, ale z
      drugiej strony, co to za matka, ktora zneca sie nad wlasnym
      dzieckiem? mysle,ze nie powinna byc matka. mam nadzieje,ze czas
      wyleczy rany , a rozlaka pozwoli jej na przemyslenia.szkoda,ze nie
      chce sie leczyc. a ty zyj dla siebie.nie ma nic przyjemniejszego niz
      zyc dla kogos , kogo sie bardzo kocha, prawda?:)
      • s.p.7 Re: Urodzić się jeszcze raz 13.01.10, 20:07
        mysle ze zycie dla przyjmnosci predzej czy pozniej doprowadza do zła, doba nie
        daje sie po to by czerpac z tego wlasną satysfakcje, poniwaz do bardziej była by
        to zaawansowan forma hedoznimu aniezeli prawdziwa miłoć
        taka matka nie przynosi iłe tylko destrukcje i czasami graniczy z cudem
        wydostanie sie psychiczne z takiego szamba
        wilu sie nie udaje,
        wielu przyplaca to chorobą psychiczną
        'nikt nie wie jak silny byl by taki czlowiek gdyby otrzymał porzadne wychowanie
        oparte o milosc i rozwój

        iemniej z kazdego szamba mozna ywjsc, widze sile w tej osobi i mysle ze jesli
        porpacuje nad sobą, zrozumie jakim kawalkie msmiecia byla jaj kmatka i to ze
        powinan zapomniec o wszystkim co mowila to moze byc bardzo dobrze i odzyskac
        moze pelnię zycia
        • buzkashi Re: Urodzić się jeszcze raz 13.01.10, 20:39
          strasznie niezrozumiale piszesz. spobowales kiedys sam siebie
          przeczytac?
          • s.p.7 Re: Urodzić się jeszcze raz 13.01.10, 22:22
            treść czy forma?
Pełna wersja