Dodaj do ulubionych

Obrzydliwy schaboszczak

05.02.04, 00:53
Nawiązując do wątku o wyższości kuchni francuskiej, arabskiej,
indonezyjskiej i Indian Umpa Umpa nad kuchnią polską, a zwłaszcza problemem,
że gdy gotuje się bo musi a nie bo chce to traci się finezję oto wyniki
badań Demoskopu o preferencjach żywieniowych Polaków.

1. Które danie lubisz najbardziej?
58% schabowy
51% kurczak
32% pierogi
29% gołąbki
26% ryba (nie mylić z Rybem bo ten zapewne ma wskaźniki 100% tyle, że u
Anglików ;)
26% mielony
19% naleśniki
18% bigos
17% golonka
16% żeberka


Zero zagraniczności, zero pomysłowości, 100% tradycji i 100% tego co się
potrafi upichcić najlepiej


2. Które zupy lubisz najbardziej?
58% pomidorowa i tyle samo rosół
32% ogórkowa
30% barszcz czerwony
28% żurek
24% grzybowa
20% grochowa i tyle samo flaki
16% krupnik
4% owocowa


3. Wśród deserów najbardziej lubianymi są
67% sernik
40% makowiec
37% szarlotka
27% pączek
24% drożdżówka
18% tort
14% budyń



I wreszcie, która z wymienionych kuchni lubisz najbardziej?
1% arabska
2% turecka
8% amerykańska
10% francuska i tyle samo rosyjska
13% azjatycka
39% włoska
95% polska


I teraz po pierwsze trzeba by wziąć poprawkę na to, że za kuchnię włoską
uważa się już pizzę mrożoną własnomikrofalowo zrobioną, za kuchnię azjatycką
śmieci z torebki chińskiej, a czasami jeszcze większe stereotypowe rodzynki
czyli zupki chińskie za 69gr, no i kuchnię amerykańską za którą zwykło się
uważać żarcie z fast foodów.
95% dla polskiego schaboszczaka. Jak się nie ma co się lubi to się lubi co
się ma. Tylko czy rzeczywiście, taka zupa owocowa z całym 4% poparciem, a
przecież to też zupa polska, taka wiśniowa czy rabarbarowa. Ale trąci już
fanaberią i udziwnieniem. Nie lubimy jadać rzeczy dziwnych. Z drugiej strony
czy przeciętny gotowacz obiadów ma na to pieniądze, lubi się najbardziej to
co zwyczajne, codzienne, popracowe i przytelewizyjne, nawet wśród deserów
nie ma jakichś specyjałów, ot pączek, drożdżówka, budyń i z kraju krów
oczywiście sernik. Ale z trzeciej strony to co oferują nam w restauracjach
to schaboszczak a`la żeberka, żeberka a`la schaboszczak, bydyń czekoladowy
zwie się Tajemnicą Królowej Etiopii, a zup pomidorowych jest 10 w zależności
od szczypty przyprawy dodanej do standardowej pomidorówy.
Tak więc statystyczny Polak lubi kuchnię polską bo jest swojska, a nie bo
jakaś tam niesłychjanie dobra, chociaż.. z czwartej strony..

wyniki dotyczące ulubionego smaku wynoszą:
39% słodki
32% kwaśny
14% słony
3% gorzki

Pomijając fakt, że gorzkimi potrawami zwykło się w Polsce nazywać przede
wszystkim piwo, a spożycie go jest dużo mniejsze niż u polskich sąsiadów to
bardzo wysokie wskaźniki dla słodkich i kwaśnych, wskazują na bigosy, tłuste
sosy słodkawe śmietaną, grochówki i fasolówki i inne specyjały obficie
posypane marejankiem dla lepszego trawienia, nie mówiąc już o najlepszym
protrawienniku czyli wódce.
Ot gusty

I teraz spieraj się z tym, że schaboszczak jest be, jak jest be jeśli 95%
Polaków go lubi.
Obserwuj wątek
    • triss_merigold6 Re: Obrzydliwy schaboszczak 05.02.04, 01:07
      A co mają odpowiadać ludzie, którzy myślą, że Pizza Hut jest restauracją?

      W większości domów króluje kuchnia pani Ćwierciakiewiczowej o ile dobrze
      pamiętam nazwisko autorki starej podręcznej biblii dla gospodyń domowych,
      tłuste zupy, zasmażki, i kartofle do każdego dania z mięsem.
      Młodsze pokolenie specjalnie bardziej wyrafinowane kulinarnie nie jest sądząc
      po postach na forach dla matek uczęszczających z 2-4 latkami do fast foodów.
      Preferencje żywieniowe są przaśno chłopskie jak i zdecydowana większość
      społeczeństwa. Ma być syto, z mięchem i konkretnie bo chłop nie królik żeby
      jadł sałatę.
      • r.richelieu Re: Obrzydliwy schaboszczak 05.02.04, 21:11
        A może fakt, że klimat zimny i porywisty sprawcą jest ciężkich dań, bo inaczej
        jada się latem, nawet w Polsce, inaczej zimą. Tzn. ma się większą ochotę na
        lekki chłodnik latem, a na gorący rosołek zimą. Mało tego, tam gdzie domy są
        otwarte, gdzie jadalnie czy kuchnie otwarte są na zewnątrz, gdzie klimat jest
        na tyle ciepły, że jada się w ogrodzie, tam gdzie ludzie są na tyle zżyci ze
        sobą, że jada się wspólnie, a kuchnia blisko umeiszczona miejsca jedzenia
        pozwala na kontakt kucharki z jedzącymi, tam potrawy są bardziej wykwintne
        swoim dłuższym przyrządzaniem, swoją skomplikowanością. Choć istnieją trendy
        prostoty, jak np. Gessler, że jajko, że pomidor, że woda, to jednak nadal jest
        przekonanie, że wykwintne to skomplikowane. Dlatego kuchani amerykańska
        czymkolwiek by nie była, jako jednogarnkowa stoi o niebo niżej od włoskeij i
        francuskiej. Ale jak tu jeść gdy pół roku za zimno na wspólne ucztowanie gdzie
        ptaszki śpiewają, a muchy brzęczą. Polacy, choć grillują, to jest to tak
        sezonowe i tak ograniczone technicznie przez brak normalnej kuchenki, że nie
        można tego hamburgestwa nazwać kuchnią na świeżym powietrzu.
    • Gość: az Wiwat schaboszczak! IP: *.magtel.net.pl 05.02.04, 01:45
      > Tak więc statystyczny Polak lubi kuchnię polską bo jest swojska, a nie bo
      > jakaś tam niesłychjanie dobra, chociaż.. z czwartej strony..

      No to ja z tej czwartej strony.
      Lubię kuchnię polską bo jest swojska, ale również dlatego, że jest dobra i
      zdrowa.
      Kuchnie obce są może ładniejsze, ale nie smaczniejsze.
      Wszelkie udziwnienia traktuję jako zepsucie potrawy głównej, zbędne koszty i
      stratę czasu na przygotowanie.
      Schaboszczak ma być schaboszczakiem, a nie jakimś zawijańcem z czymś w potrawce
      z czegoś.
      • yagnieszka Re: Wiwat schaboszczak! 05.02.04, 02:03
        Najbardziej mnie w tym zestawie interesuje, co jest rozumiane pod
        pojeciem "kuchni amerykanskiej" jak rowniez jaki obszar geograficzno-
        gastronomiczny ma obejmowac "kuchnia azjatycka" (milosnicy tandori chicken w
        tym samym rzedzie, co zjadacze miso soup?).
        • Gość: kk Re: Wiwat schaboszczak! IP: *.jci.com 05.02.04, 20:54
          mysle ze wszystko sojowe to juz Azja ;) ta 'skosna', bardziej nam znana

          a galka muszkatolowa lub curry to wyznacznik Azji tej bardziej z hinduska
          egzotycznej

          dodatkowo:
          fasola + chilli, kukurydziane placki, czasem avokado i kwasna smietana to Meksyk
          pomidory i oregano (np. w sosach pomidorowych, pizzy) to juz kuchnia wloska

          jakzebysmy sie zdziwili odkrywajac ze Azjaci robia pierozki gyoza, Wlosi
          kopytka gnocci, itp. potrawy duchowo nam bliske

          pozdr.
          wielbicielka zarowno zupy miso jak i kurczaka tandori
          • yagnieszka Re: Wiwat schaboszczak! 05.02.04, 21:10
            Gość portalu: kk napisał(a):

            > mysle ze wszystko sojowe to juz Azja ;) ta 'skosna', bardziej nam znana
            >
            > a galka muszkatolowa lub curry to wyznacznik Azji tej bardziej z hinduska
            > egzotycznej
            >
            > dodatkowo:
            > fasola + chilli, kukurydziane placki, czasem avokado i kwasna smietana to
            Meksy
            > k
            > pomidory i oregano (np. w sosach pomidorowych, pizzy) to juz kuchnia wloska
            >
            > jakzebysmy sie zdziwili odkrywajac ze Azjaci robia pierozki gyoza, Wlosi
            > kopytka gnocci, itp. potrawy duchowo nam bliske
            >
            > pozdr.
            > wielbicielka zarowno zupy miso jak i kurczaka tandori

            No ale przeciez soji nie je sie w calej Azji a curry je sie rowniez w
            Azji "skosnookiej" ;o) Kwasna smietana to tez zdecydowanie Iran na przyklad, a
            fasola to Indie, oregano to chyba bardziej Grecja niz Wlochy (tam raczej
            bazylia) ale przeciez tez i Izrael, i Morocco. No a co powiemy na dumplings
            chinskie, koreanskie, tajlandzkie? Pierogi? Do tego tez przeciez i raviolli ;o)
            To kopytka sie robi z dodatkiem ziemniakow? Nic dziwnego, ze mi nie wychodza ;o)
            Dalej zas nie wiem, co mialoby wyrozniac kuchnie amerykanska? Indyk na Boze
            Narodzenie? Ale w kolo jest wesolo ;)
            • Gość: kk Re: Wiwat schaboszczak! IP: *.jci.com 05.02.04, 23:57
              no, to mialo byc pewne uproszczenie
              w Iranie to nie wiem czy smietana czy jogurty bardziej
              w Indiach to bym stawiala na soczewice bardziej niz inne fasole

              ale nie sprzeczajmy sie :)

              wyglada na to ze w kazdym kraju wymyslaja jak przerobic dostepna im make na
              placki i kluchy (czy to pszenna czy kukurydziana, co tam kto ma) i dojadaja
              miesem badz roznymi straczkowymi jako zrodlo bialka...

              co do kuchni amerykanskiej: za najbardziej charakterystyczne (oprocz fast
              foodow) uwazam mistrzowskie opanowanie wolowiny - od suszonej po roast beef na
              kanapki. No i grillowanie i barbecue sauce :) moze niezbyt to wyrafinowane, ale
              sie sprawdza jako 'comfort food'. Do tego po amerykansku znaczy 3x wiecej niz
              czlowiek jest w stanie zjesc.

              A w CZESCI kraju (NY lub LA, jakis zapomniane miesciny w Teksasie
              niekoniecznie) typowo amerykanska jest... roznorodnosc i dostepnosc kuchni nie
              tylko chinskiej czy wloskiej, ale takze armenskiej, mongolskiej, czy polskiej.
    • jmx Re: Obrzydliwy schaboszczak 05.02.04, 02:13

      Je, to ja Cię tak natchnęłam? ;-))))

      Natomiast z piątej strony (jesli dobrze policzyłam) co złego w w fakcie, że
      chociaż raz jesteśmy zadowoleni i nie narzekamy na to co nasze?
    • Gość: Ethlinn Re: Obrzydliwy schaboszczak IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.02.04, 19:34
      Nie ma sensu kłócić się o to która kuchnia jest lepsza, bo prawda jest taka, że
      w każdej kuchni świata można znaleźć coś dla siebie. Ja osobiście wolę jeść
      rzeczy przyrządzone w domu (staram się unikać wszelkich Veget, i innych
      sztuczności smakujących tak samo), lubię gotować bo gotowanie to sztuka po
      prostu! (Chociaż nie wyobrażam sobie bym kiedykolwiek miała gotować obiadki
      codziennie, bo stałoby się to nudne;-) Zresztą - i schaboszczaka można tak
      przyrządzić żeby smakował wyjątkowo. Nie szufladkujmy tak wszystkiego, więcej
      wyobraźni w kuchni i więcej chęci eksperymentowania po prostu!;-)
      • r.richelieu Re: Obrzydliwy schaboszczak 05.02.04, 21:22
        więc o to właśnie chodzi Ethlin, myślę, że nawet Oleńce o to chodzi, że jeśli
        gotuje się z przyjemności i nie codziennie, to bardziej prawdopodobnym jest,
        że się nie znudzi, nie spowszednieje, nadal będzie wyrafinowane.
        Chociaż z drugiej strony zależy też jak bardzo kucharka czy kucharz dba o to,
        by swoim daniem sprawić przyjemność rodzinie. Bo jeden ma 100 sposobów na
        danie kawałka siebie człnkom rodziny, a inny widzi tylko kuchnię na wyrażenie
        siebie.
        poszukam danych na ten temat ;)
        • kwieto Re: Obrzydliwy schaboszczak 05.02.04, 23:22
          > więc o to właśnie chodzi Ethlin, myślę, że nawet Oleńce o to chodzi, że jeśli
          > gotuje się z przyjemności i nie codziennie, to bardziej prawdopodobnym jest,
          > że się nie znudzi, nie spowszednieje, nadal będzie wyrafinowane.

          To raczej kwestia roznorodnosci, oraz np. przypraw, ktore wydobywaja coraz to rozny smak.
          Taki na przyklad schaboszczak. Zrobic go saute, oczywiscie plastra miecha nie nalezy ubijac przed
          wrzuceniem na patelnie, sol posypac nie na miecho a na olej w ktorym sie ono smarzy, dorzucic
          odrobinke oleju sojowego... a po zdjeciu z patelni oproszyc jakims ziolem i czerwonym pieprzem...
          Palce lizac! A przeciez to "tylko" schaboszczak, miecho to samo :")
          • Gość: Richelieu* Re: Obrzydliwy schaboszczak IP: 217.98.107.* 05.02.04, 23:34
            a w restauracjach co robią, posypią nietypową przyprawą zwykłego
            schaboszczaka, nazwą go z egzotyczna i podają w cenie 25zł

            te Twoje schaboszczaki wymiękają przy moich grubości pergaminu. No, znęcam się
            nad świnką, dlatego kotlety z drobiu nigdy nie drównają tym ze świnki bo nie
            można ich tak zbić na kwaśne jabłko, bo włókna się rozlatują.
            • kwieto Oooo, widzisz 05.02.04, 23:43
              Bede musial poprobowac....
              Ale to tylko swiadczy o tym, ze jedna potrawe mozna przyrzadzic na kilka-nascie roznych sposobow, i
              miec z niej sporo uciechy. A jesli sie tych potraw zna duzo...
              Kwestia inwencji, szukania smaku, dobierania sie do wszystkich akcentow danej potrawy.

              Na marginesie - tak naprawde, rodowita kuchnia polska to nie schabowy z kapusta, ale przede
              wszystkim dziczyzna. Wszelkiej masci bazanty, kuropatwy, przepiorki, dziki, sarny, zajace....
              Zgadza sie, ze jest to mieso - ale ani banalne, ani nie bardzo tluste
              • Gość: Richelieu* Ooo IP: 217.98.107.* 06.02.04, 00:04
                bażanty, dziki i zające to kuchnia jak najbardziej polska, delikatna i
                wykwintna, tylko czy nazwać rodowitą kuchnią pożywienie 10, w najlepszych
                czasach 20% szlachty, czy to co jedzono u chłopów kuchnią polską już być nie
                może. Kasze ze skwarkami, pyzy, miód, świnki, zające też jak się cichaczem
                upolowało
                • kwieto Re: Ooo 06.02.04, 00:11
                  iiitam, zapominasz o tradycjach klusowniczych :"P
                  Z drugiej strony - czy wloski chlop jadal pizze i spaghetti? A francuski owoce morza? Tez chyba nie
                  bardzo...
                  • malvvina Re: Ooo 06.02.04, 00:21
                    spaghetti owszem - danie ubogich
                    i frutti del mare jak najbardziej - co natura dala to sie zarlo
                    jak z pizza , nie wiem
                    pewnie jakis amerykanski italiano wymyslil ...

                    > iiitam, zapominasz o tradycjach klusowniczych :"P
                    > Z drugiej strony - czy wloski chlop jadal pizze i spaghetti? A francuski
                    owoce
                    > morza? Tez chyba nie
                    > bardzo...
                    >
                  • Gość: Richelieu* Re: Ooo IP: 217.98.107.* 06.02.04, 00:25
                    nie jadali wyrafinowanych rzeczy, ale taka pizza na przykład, placek ze
                    wszystkimi śmieciami ze spiżarki, podobnie kuchnia chińska, same śmieci.
                    Znaczy wieloskładnikowość, która dziś budzi taki podziw, że finezja i takie
                    tam wynikła z tego, że nie posiadano codziennie dużej ilości jednego składnika
                    na raz, tylko od niedzieli albo innego święta, więc w sobotę zostawawy już
                    tylko resztki resztek z których robiło się coś, a dziś się zachwyca, że takie
                    wykwintne bo nie zupa z pomidorów, ale i z tego, owego, siamtego, tamtego i
                    jeszcze czegoś innego.

                    a`propos dzików, w teleexpresie powiedziano, że turysta z.. Szwecji bodaj,
                    upolował w Polsce żubra bo myślał, że to dzik ;)))
                    • kwieto Re: Ooo 06.02.04, 01:34
                      To ja sie wycofuje z tej pizzy i z frutti di mare (powalcze, ze jeszcze zalezy troche od tego CO wchodzi
                      w sklad).
                      Generalnie podtrzymuje jednak teze, ze to co sie teraz uznaje za typowo-jakas kuchnie, nie koniecznie
                      stanowilo potrawe wiekszosci nie tylko w Polsce ale i w innych krajach

                      Ciagnac zas temat dziczyzny... z rozrzewnieniem przypominam sobie czasy, gdy zajecy bylo w lasach
                      takie zatrzesienie, ze dosc czesto ladowaly rodzicom pod kolami samochodu. Z jednej strony - szkoda
                      zwierzaka. Z drugiej - ten pasztet... :"P Teraz nie zdarza sie az tak czesto.
    • Gość: ryb Re: Obrzydliwy schaboszczak IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 05.02.04, 23:03
      Wlasciwie w kazdym kraju tak jest, no moze poza Anglia ale to tylko dlatego ze
      naprawde mozna zejsc na tamten swiat po angielskich smakolykach i Angole dobrze
      o tym wiedza:)))

      Polska kuchnia nie jest taka zla, a moze byc super jak dania sa odpowiednio
      przyrzadzone. Ale na to trzeba profesjonaliste. Bedac w Polsce jadlem tak
      znakomite polskie potrawy ze glowa mala. A mam porownanie, bo juz wlasciwie
      jadlem kazda kuchnie i to nie raz czy dwa. Znam sie troche na tym :)))
          • olt Re: A dlaczego ten schaboszczak... 06.02.04, 02:06
            maly.ksiaze napisał:

            > No to Ty nie na czasie jesteś. Teraz dieta Atkinsa jest w modzie... Nawiasem
            > mówiąc, ciekaw jestem, jak sobie Eskimosi (pardon: Innuici) radzili z tym
            > problemem (proporcji).


            hmm, z tego co kojarze, to u ludow zyjacych w trudnym klimacie (np Jakuci) jedynym pewnym zrodlem
            "swiezyzny" jest swieza krew upolowanych zwierzat...

            pozdrawiam

            OLT
              • olt Re: A dlaczego ten schaboszczak... 06.02.04, 17:04
                Gość portalu: Richelieu* napisał(a):

                > to piękny widok, gdy cała rodzina zasiadała w kucki nad upolowanym czymś tam z
                > rozprutym brzuchem i łyżkami wybierali parującą krew

                wiesz, poza uwarunkowaniami kulturowymi, to tez inaczej tam smakuje, jak sadze...kwestia swiezosci i
                inne takie.
                po miesiacu pobytu na syberii wcinalam bez oporow surowe ryby, byle swieze i posolone - gorskie
                lipienie, bajkalskie omule itp. pycha! :)
                gdybysmy byli nieco bardziej na polnocy, sprobowalibysmy pewnie i surowego miesa renifera.
                • r.richelieu Re: A dlaczego ten schaboszczak... 06.02.04, 17:16
                  Kwestia świeżości może dotyczyć renifera, ale naszej kaczki? Niedawno był
                  wątek o tym, że gdyby ludzie mieli sami zabić zwierzę to raz dwa staliby się
                  wegetarianami. No i teraz powiedz ludziom co się jadło gdy było się gdzieś
                  tam. Prawda, że opór w chwili głodu szybko topnieje, ale sam widok krwi
                  zwierzęcej jest obecnie czymś hm, że niby zwerzątko męczymy.

                  Na Syberii byłaś?

                  • olt Re: A dlaczego ten schaboszczak... 06.02.04, 23:05
                    r.richelieu napisała:

                    No i teraz powiedz ludziom co się jadło gdy było się gdzieś
                    > tam. Prawda, że opór w chwili głodu szybko topnieje, ale sam widok krwi
                    > zwierzęcej jest obecnie czymś hm, że niby zwerzątko męczymy.

                    eee, no wiesz, bylismy w gorach, gdzie wyboru wielkiego nie ma (z grubsza ryby i niedzwiedzie ;)). tak
                    sie zlozylo, ze na zejsciu dopadla nas powodz, kiedy juz sie racje zywnosciowe konczyly (kazdy dzien
                    to okolo 0.6 kg jedzenia dzwiganego na plecach, a to bylo ponad 10dniowe wyjscie w gory), i nie
                    moglismy dostac sie do cywilizacji...;) jedlismy ryby, ktore sie udalo zlowic. szukalismy szyszek limby
                    syberyjskiej (pyszna rzecz). a ostatnia porcje jedzenia dzielilismy na pol, a drugiego dnia na cwierc ;)
                    a pozniej woda opadla, na szczescie.

                    > Na Syberii byłaś?

                    uhmm ;)
                    ale niedzwiedzia bym nie zjadla - wlosien. no chyba ze juz naprawde...

          • olt Re: A dlaczego ten schaboszczak... 06.02.04, 02:09
            Gość portalu: az napisał(a):

            > Herbata jest antyrakowa, ale jak dwa tygodnie temu prowadziłam podobny wykład
            > to miałam ją w pokarmach sprzyjających nowotworom.


            eeee, bo to jak z netowymi ostrzeniami o przygotowywanych atakach terrorystycznych w
            konkretnych centrach handlowych w warszawie - konkurencja pracuje ;)
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka