Pogarda

IP: *.193.220.203.acc01-lord-gla.comindico.com.au 06.02.04, 23:39
Przyznam sie, ze mnie przeraza. Zdaje sobie sprawe ze jest dowodem
prostactwa, ale to nie lagodzi zjawiska...

W dodatku, kiedy czytam, ze pogardy godni sa ludzie, bo czegos tam w zyciu
nie osiagneli, bo wykonuja taki a nie inny zawod, bo sa niewyksztalceni lub
malo inteligentni...
zadziwia mnie to i przeraza, i przyznam sie nie jestem w stanie zrozumiec
jak czlowiek ponoc wyksztalcony moze w ten sposob myslec,alwe wiadomo :
tepa jestem (diagnoza forumowa)

czy wg was poziom intelektualny, wyksztacenie, tzw. "zrobienie czegos ze
swoim zyciem" to jedyne kryteria oceney wartosci czlowieka...
Uszczypnijcie mnie, bo mi sie to chyba sni...
    • Gość: ryb Re: Pogarda IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 06.02.04, 23:51
      Pogarda nie jest dowodem prostactwa, pogarda jest bronia w Twoim reku do walki
      z prostactwem, zniewoleniem i wszystkim co zle...
    • agresja4 Re: zamiast wojny - pogarda 06.02.04, 23:56
      Pogarda to samozagłada dla pogardzającego innymi.

      Są jeszcze choroby, przemysł farmaceutyczny, wysiew lekarzy ignorantów,
      psychologów z zespołem niedowartościowania, poetów nieudaczników, prawników
      egzekutorów./mam dalej wymieniać?/

      Oni wszyscy /też niewymienieni/ - gardzą tym czym są tak naprawdę

      Baw się życiem:)
    • kwieto Re: Pogarda 06.02.04, 23:57
      > czy wg was poziom intelektualny, wyksztacenie, tzw. "zrobienie czegos ze
      > swoim zyciem" to jedyne kryteria oceney wartosci czlowieka...
      > Uszczypnijcie mnie, bo mi sie to chyba sni

      To raczej pomysl na dowartosciowanie sie :")
      Przy czym na forum dowartosciowac sie latwiej, bo kto sprawdzi czy sie dane wyksztalcenie zdobylo?
      (no, chyba ze sie palnie horrrendalna glupote w temacie ktory nalezy do podstaw na danej uczelni)
      Byc moze, wg niektorych, na pogarde mozna zaslugiwac przez sam fakt ze sie urodzilo :((

      Wartosc czlowieka... czlowiek jest zbyt wieloplaszczyznowy, by mozna bylo go jednoznacznie ocenic. I
      komu to jest wlasciwie potrzebne i po co?
    • moc_ca Re: Pogarda 07.02.04, 00:03
      Nie jesteś 'tępa', senin, lecz 'mało bystra' a to kolosalna róznica
      w terminologii forumowej. :)

      Pogarda to najgorsze z uczuc jakim człowiek może obdarzyć człowieka, gardzić
      człowiekiem znaczy nie tyle co odmawiać człowieczeństwa ale i samemu ulegać
      odczłowieczeniu.Tak rozumiem to pojęcie.
      Na prawdziwę pogardę skierowaną do drugiego człowieka niewielu ludzi się waży
      a to co obserwujesz, pogardą nie jest, gardzącym tylko się zdaje że gardzą.
      ps.szczypię Cię, senin, bowiem śnisz. :)
      pozdrawiam
    • Gość: Richelieu* Re: Pogarda IP: 217.98.107.* 07.02.04, 00:10
      a poziomy intelektualne i inne dziadostwa warte są o tyle o ile zdobywające je
      włoży swój wysiłek w ich zdobycie. Ba, nawet ten wysiłek u każdego jest różny
      jak różne są siły. Tyle więc składników zbeira się na ww dziadostwa, że trudno
      po nich ocenić drugiego. Trzeba by dogłębnej analizy, a ocenia się krótko,
      wykształcona biznesłumen cacy, niewykształcona kura be.
      I jeśli zmarnuje się swój talent, warunki życiowe, zdrowotne to taki delikwent
      na pogardę jak najbardziej zasługuje. Ale to tzreba najpeirw długich badań nad
      całym jego dotychczasowym życiem.
      • yagnieszka Re: Pogarda 07.02.04, 00:16
        Prosze o cierpliwosc. Jak byscie umiescili pogarde w stosunku do obrzydzenia. Ta
        sama sila uczucia? Ktores mocniejsze? Trudno mi samej sobie zdefiniowac pogarde
        ale niejednokrotnie odczuwawalam obrzydzenie wobec roznych ludzkich postaw i
        zachowan. Kiedys juz probowalam dyskutowac w innym watku o roznicach miedzy
        milosierdziem i litoscia - naprawde mam klopoty z definiowaniem takich
        subtelnych roznic. Napiszcie jak to odczytujecie. Z gory dziekuje.
        • Gość: ryb Re: Pogarda IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 07.02.04, 00:29
          Czuje pogarde do lobuzow, swin, itp. Nie wazne jakie maja wyksztalcenie. Zmienia
          sie, to przemysle to jeszcze raz...Obrzydzenie czuje do brudasow.
        • moc_ca Re: Pogarda 07.02.04, 00:31
          Pogarda najbliższa jest wstętowi, odrazie i nienawiści jednocześnie
          i razem wziętym. To najnizsze i najgorsze z uczuc jakie człowiek może żywic.

          Obrzydzenie jest, moim zdaniem, znacznie lżejszej wagi, może nawet
          nieporównywalnie lżejszej, wszak możemy mieć obrzydzenie do określonych
          pokarmów, widoków ... ale gardzić można .., to słowo nawet fonetycznie jest
          jest brzydkie: g_a_r_d_z_ę ! - strrrrrrrrrrrrraszne!
          • yagnieszka Re: Pogarda 07.02.04, 00:38
            Nie znam takiego uczucia.
            A moze zbyt wielka wage przywiazujemy do slow?
            • moc_ca Re: Pogarda 07.02.04, 00:43
              yagnieszka napisała:

              > Nie znam takiego uczucia.
              > A moze zbyt wielka wage przywiazujemy do slow?

              Pewnie tak, yagnieszko! :)To dobrze czy źle?
              • yagnieszka Re: Pogarda 07.02.04, 00:54
                moc_ca napisała:

                > > Nie znam takiego uczucia.
                > > A moze zbyt wielka wage przywiazujemy do slow?
                >
                > Pewnie tak, yagnieszko! :)To dobrze czy źle?
                >

                Nie wiem. Naprawde - nie wiem. Latwiej mi mowic o odczuciach na podstawie
                przykladow niz wylacznie teoretycznie. Gdy czytam chamskie odzywki, az mi sie
                usta wykrzywiaja z obrzydzeniem. Gdy czytam stek glupot, wzdycham z politowaniem
                lub pewnym zmeczeniem ale pogarda? Nawet gdy mysle o ludziach odpowiedzialnych
                za najwieksze zbrodnie czy krzywdy w historii, mysle o uwarunkowaniach, w jakich
                sie znalezli. Jedyne, co mi sie kojarzy z pogarda to film Godarda ale nie sadze
                by ktos go pamietal :)
      • Gość: az Re: Pogarda IP: *.magtel.net.pl 07.02.04, 00:18
        > I jeśli zmarnuje się swój talent, warunki życiowe, zdrowotne to taki
        delikwent
        > na pogardę jak najbardziej zasługuje. Ale to tzreba najpeirw długich badań
        nad
        > całym jego dotychczasowym życiem.

        O matko!
        Czym według Ciebie jest pogarda?
        Wskazanie słownikowe mile widziane.
        • Gość: Richelieu* Re: Pogarda IP: 217.98.107.* 07.02.04, 00:27
          no fakt, że przełożyć tego na zachowanie jakoś nie potrafię. Ot, skłonna
          jestem temu, kto widać ile wykonał nieważne w jakim jest meijscu w życiu,
          pomóc gdy będzie chwilowo miał trudności. A ten co to wszystko dostał to figę
          z makiem może gdy będzie miał trudności. Choć prawdę mówiąc jako po prostu
          dobrzy ludzie mamy pomagać wszystkim potrzebującym, ale ja tam dobry ludź nie
          jestem, a zwłaszcza towarzystwo charytatywne.
          Co do samej pogardy to lżejsza forma poniżenia. Trudno teraz wyrokować czy
          takie :otworzenie oczu" nadętemu bufonowi się należy, sprawdziwszy, że
          rzeczywiście jego status spadł mu z nieba, może to będzie dla niego dobry
          uczynek, hihi, że ktoś mu powiedział, że skóra, fura, MBA za 10tys wysępionych
          od rodziców i mieszkanie za 200tys z tego samego źródła nie świadczą jedak o
          jego wspaniałości.
          • Gość: az Re: Pogarda IP: *.magtel.net.pl 07.02.04, 00:39
            > Co do samej pogardy to lżejsza forma poniżenia.

            Godzi się poniżać, choćby lżej?

            >Trudno teraz wyrokować czy
            > takie :otworzenie oczu" nadętemu bufonowi się należy, sprawdziwszy, że
            > rzeczywiście jego status spadł mu z nieba, może to będzie dla niego dobry
            > uczynek, hihi, że ktoś mu powiedział, że skóra, fura, MBA za 10tys
            wysępionych
            > od rodziców i mieszkanie za 200tys z tego samego źródła nie świadczą jedak o
            > jego wspaniałości.

            A co to ma wspólnego z aprobatą dla pogardy czy poniżania?
            • Gość: Richelieu* Re: Pogarda IP: 217.98.107.* 07.02.04, 00:43
              jeśli pogardza się bufonem to poparcie dla takiego zachowania jest uzasadnione
              • Gość: az Re: Pogarda IP: *.magtel.net.pl 07.02.04, 00:50
                > jeśli pogardza się bufonem to poparcie dla takiego zachowania jest uzasadnione

                Nawet nie chcę wiedzieć kogo i na jakiej postawie określasz bufonem, i co
                ów "bufon" znaczy według Ciebie.
                • Gość: Richelieu* Re: Pogarda IP: 217.98.107.* 07.02.04, 00:55
                  jeśli nie chcesz wiedzieć ...;)
          • kwieto Pytanko 07.02.04, 09:59
            Hmmm, troche jak to czytam, to wychodzi mi taki obraz, ze ten co wszystko "dostal" to w gruncie
            rzeczy szuja lub fajtlapa i w imie sprawiedliwosci dziejowej gdy bedzie w potrzebie to reki mu nie
            nalezy podac - bo nie zasluzyl. (nie obraz sie, to wolna interpretacja Twojego posta)
            Tylko ze, z drugiej strony - co on winien, ze mial bogatych rodzicow?
            Co on winien, ze stac ich bylo by poslac go do takiej czy smakiej szkoly, kupic mu mieszkanie?
            Czy to oznacza, ze jest on "gorszy"?
            I czy to ze mial lepszy start oznacza z automatu ze jest "nadetym bufonem"?

            Troche nie bardzo. Sa tacy biedacy, ktorzy uwazaja ze fura skora i komora swiadcza o wspanialosci, i
            tacy bogacze, ktorzy nie traktuja tego jako wyznacznik wartosci czlowieka.
            A to ze ktos mial nad soba rozpiety "parasol ochronny" nie oznacza, ze stal sie bufonem...
            • Gość: Richelieu* kury domowe i Oleńka IP: 217.98.107.* 07.02.04, 13:17
              oj, no pewnie, że nie. Bufon jest wtedy gdy mu życie z nieba spadło, a on
              uważa się za coś lepszego tylko dlatego, że ma więcej. Dlatego mówię, że
              weryfikacja czyjejś rzeczywistej wartości jest trudna, bo na pierwszy rzut oka
              nie widać ile wysiłku jeden i drugi włożył w to samo.

              A co do "kur domowych" i zdania Oleńki. Mimo, że wszyscy tu tak ją obsiedli to
              ma trochę racji. Nie, żeby pogardzać tymi, które zostały w domach, bo pogarda
              to mocne słowo a tym bardziej zachowanie. Nie, żeby umneijszać rolę gospodyni
              domowej. Ale, że obecnie kobiety pracują na dwóch etatach, znaczy jeden
              normalnie, a drugi w domu i nie robią z cego żadnych ceremonii. Jeśli kobieta
              zostaje w domu to znaczy ma już tylko jeden etat. Pomijając urlopy
              macierzyńskie tak do 3 lat to zostanie w domu celem zajmowania się nim to
              pójście na łatwiznę. Powiedziano, że wiele kobiet zostałoby w domu gdyby tylko
              mąż wystarczająco zarabiał, no właśnie, bo lepiej mieć jeden etat niż dwa.
              kłopot w tym, że GF ostrych słów używa i wtedy całkiem rozsądne treści zostają
              zagłuszone
              • kwieto Bufony 07.02.04, 13:52
                > oj, no pewnie, że nie. Bufon jest wtedy gdy mu życie z nieba spadło, a on
                > uważa się za coś lepszego tylko dlatego, że ma więcej. Dlatego mówię, że
                > weryfikacja czyjejś rzeczywistej wartości jest trudna, bo na pierwszy rzut oka
                > nie widać ile wysiłku jeden i drugi włożył w to samo.

                Wiesz, widywalem juz takich ktorym zycie z nieba nie spadlo, ale (a moze wlasnie dlatego)
                zadzierali nosa i uwazali sie za lepszych od innych. "bo inni to maja z nieba, a oni to wlasna ciezka
                praca..." Moim zdaniem zarowno jedno jak i drugie podejscie prowadzi w slepa uliczke.


                Co zas sie tyczy "kur domowych i zdania Olenki" (choc to chyba nie temat na ten watek) - problem w
                tym, ze GF nawet przez mysl nie przeszlo to o czym napisalas Ty. Bo z tego co Ty piszesz wynika, ze
                "kury domowe" to w gruncie rzeczy cwane kobietki, ktore wiedzialy jak sie dobrze ustawic. Latwizna?
                Byc moze, ale o madrosci oraz inteligencji swiadczy to, ze dysponujac tymi samymi warunkami potrafil
                ustawic sie lepiej.
                Osobiscie, gdybym tylko wpadl na pomysl jak (uczciwie) sprawic bym nie musial pracowac do konca
                zycia, zrobilbym to bez wahania. I tak mialbym czym sie zajac i jak sie rozwijac przez reszte zycia,
                praca nie jest mi do tego niezbedna.

                GF natomiast bredzila o braku szacunku do osob ktore wybraly zycie "gospodyni domowej". wiecej
                postawila je na rowni z antysemitami czy homofobami ("Ponieważ nie lubię rasistów, antysemitów,
                homofobów i kur domowych"), dodajac za chwile ze bycie "kura domowa" to wg niej
                niepelnosprawnosc.

                Ostre slowa - czasem sa potrzebne. Problem zaczyna sie wtedy, gdy ostrymi slowami gada sie glupoty,
                dajac tym wyraz wlasnej ciasnocie pogladow.

                W koncu - jesli komus sie podoba bycie "kura domowa" - dlaczego ma to swiadczyc o jego
                "niepelnosprawnosci" czy zaslugiwaniu na wspolczucie? (pogardy Olenka laskawie tym "kurom"
                oszczedzila). Dlaczego bycie "kura domowa" z automatu ma oznaczac bycie gorsza kategoria
                czlowieka?
              • Gość: az Re: kury domowe i Oleńka IP: *.magtel.net.pl 07.02.04, 14:55
                > oj, no pewnie, że nie. Bufon jest wtedy gdy mu życie z nieba spadło, a on
                > uważa się za coś lepszego tylko dlatego, że ma więcej. Dlatego mówię, że
                > weryfikacja czyjejś rzeczywistej wartości jest trudna, bo na pierwszy rzut
                oka
                > nie widać ile wysiłku jeden i drugi włożył w to samo.

                Nawet jeśli komuś z nieba spadło i ten ktoś uważa się za lepszego (w jakim
                sensie?), bo ma więcej, nie jest to dla mnie wystarczający powód do pogardzania
                owym.
                Jeśli ktoś włoży dużo wysiłku w to samo, to może uważać się za lepszego?

                > A co do "kur domowych" i zdania Oleńki. Mimo, że wszyscy tu tak ją obsiedli
                to
                > ma trochę racji. Nie, żeby pogardzać tymi, które zostały w domach, bo pogarda
                > to mocne słowo a tym bardziej zachowanie. Nie, żeby umneijszać rolę gospodyni
                > domowej. Ale, że obecnie kobiety pracują na dwóch etatach, znaczy jeden
                > normalnie, a drugi w domu i nie robią z cego żadnych ceremonii.

                To Oleńka pisała o ciężkim losie kobiet na 2 etatach, a wszyscy ją za to
                obsiedli?!
                • Gość: Richelieu* Re: kury domowe i Oleńka IP: 217.98.107.* 07.02.04, 15:14
                  jezu, jeśli uważa się za lepszego bo ma coś tam, a w rzeczywistości ma bo mu z
                  nieba spadło wtedy jest gorszy od tego, kto uważa się za lepszego kto ma bo
                  sam się wziął do roboty.

                  nie będę się dziś denerwować Az
                  • Gość: az Re: kury domowe i Oleńka IP: *.magtel.net.pl 07.02.04, 15:29
                    > jezu, jeśli uważa się za lepszego bo ma coś tam, a w rzeczywistości ma bo mu
                    z
                    > nieba spadło wtedy jest gorszy od tego, kto uważa się za lepszego kto ma bo
                    > sam się wziął do roboty

                    Niech będzie, że ten co mu z nieba jest gorszy.
                    Ale gdzie tu miejsce na pogardę?

                    > nie będę się dziś denerwować Az

                    No to nic się nie zmieni.
                    Miej litość dla mniej bystrych. Nie pozwól nimi pomiatać.
                    Odpocznij chwilę przy chivaskach i bakłażanach.
                    • Gość: Richelieu* Re: kury domowe i Oleńka IP: 217.98.107.* 07.02.04, 15:38
                      nie ma chivasków i bakłażanów

                      ja napisałam, że ten gorszy co mu z nieba? jezu jak Ty nadinterperztujesz.
                      Jeśli jednemu z nieba a drugiemu nie, a potem obaj tak samo są wredni, to
                      dopiero wtedy wredność jednego jest większa od wredności drugiego. Ale
                      stosowanie słów, jak saam powiedziałeś o dużej sile, jest niepotrzebne
                      uf
                      • Gość: az Re: kury domowe i Oleńka IP: *.magtel.net.pl 07.02.04, 15:48
                        > ja napisałam, że ten gorszy co mu z nieba? jezu jak Ty nadinterperztujesz.

                        Napisałaś:
                        "jezu, jeśli uważa się za lepszego bo ma coś tam, a w rzeczywistości ma bo mu z
                        nieba spadło wtedy jest gorszy od tego, kto uważa się za lepszego kto ma bo
                        sam się wziął do roboty."

                        Ja na to:
                        "Niech będzie, że ten co mu z nieba jest gorszy."

                        Przyjąłem do wiadomości Twoją opinię z pewną dozą aprobaty. Bez
                        nadinterpretacji. Cóż, obciąłem nieco Twoje zdanie w swojej wypowiedzi, stąd
                        pewnie nieporozumienie. Przepraszam.
      • moc_ca Re: Pogarda 07.02.04, 00:37
        Gość portalu: Richelieu* napisał(a):

        Trzeba by dogłębnej analizy, a ocenia się krótko,
        > wykształcona biznesłumen cacy, niewykształcona kura be.
        > I jeśli zmarnuje się swój talent, warunki życiowe, zdrowotne to taki
        delikwent
        > na pogardę jak najbardziej zasługuje.

        Naprawdę, richelieu, możesz kimś za to gardzić, jesteś w ogóle zdolna do
        gardzenia kimkolwiek? Czasem zadziwiasz tym co piszesz ale dzisiaj chyba
        sięgasz 'wyżyn'!
        • Gość: senin Re: Pogarda IP: *.193.220.203.acc01-lord-gla.comindico.com.au 07.02.04, 01:00
          odkad uwazam, ze nie mam prawa do osadzania innych i ich wyborow zyciowych,
          nie moge tez innymi gardzic.
          Czesto nie lubie kogos tam i jego zachowan, denerwuje mnie, staje sie
          nietolerancyjna (jako ze ten imperatyw nie osadzania jest trudny do
          stosowania zawsze;) nie potrafie jednak gardzic innymi i coraz czesciej lapie
          sie na tym ze raczej wspolczuje tym, ktorzy robia cos podlego....

          ale z drugiej strony, jak sie wkurze to...!!! ...nie wspolczuje i chyba
          moglabym zrobic prowokatorowi jakies duuuze kuku...
          • Gość: senin zapomnialam dodac,... IP: *.192.220.203.acc01-lord-gla.comindico.com.au 07.02.04, 01:17
            ze sa nas dwie ;))))
            Jedna anielska, dobroc sama, i a ta druga wredna i zaczepna (ta druga to nie
            ja , w kazdym razie nie dzis)
        • Gość: Richelieu* Re: Pogarda IP: 217.98.107.* 07.02.04, 01:28
          ja też jestem Mokka w szoku, że na mnie maluczką Ty wielka uwagę zwróciłaś.
          Szkoda, że zwracasz uwagę wybiórczo ;/
          Ty mnie nie zadziwiasz ani negatywnie ani pozytywnie

          Gardzenie to mocne słowo i jest różnie rozumiane, Azowi wytłumaczyłam to
          poprzez pryzmat pomocy, takiemu tak, a drugiemu nie.
          • Gość: Richelieu* Re: Pogarda IP: 217.98.107.* 07.02.04, 03:41
            tak się też zastanawiam czy Ty aby Mokka nie stosujesz podziału na tych co
            mają coś do powiedzenia i na tych, co nic nie mają do powiedzenia według
            klucza : ci co GF nie lubią to cacy, a ci co lubią to be.
            Dałaś już temu przykład. Tak więc to GF wyznacza Twoje w tym wzgędzie sądy, no
            bój się boga Mokka i stań się kawusią a nie jakąś lurą
            • Gość: az Re: Pogarda IP: *.magtel.net.pl 07.02.04, 12:25
              > czy Ty aby Mokka nie stosujesz podziału

              Nie wiem jak moc_ca, ale dla mnie ważne jest otoczenie ludzi, z którymi się
              kontaktuję. Często czyny lub zaniechania więcej mówią niż słowa.
              Uważam, że Oleńka co krok daje wyraz swojej pogardzie wobec wielu innych
              forumowiczów. Pisałem o tym już nie raz. Dla mnie byłoby żenujące, byłoby
              wstydem, gdyby Oleńka zaliczyła mnie do grona swoich forumowych przyjaciół.
              • kamfora Re: Pogarda 07.02.04, 12:49
                Gość portalu: az napisał(a):

                > Dla mnie byłoby żenujące, byłoby
                > wstydem, gdyby Oleńka zaliczyła mnie do grona swoich forumowych przyjaciół.

                ???????
                Jak ma się poczucie MOJEGO wstydu czy zażenowania do tego, że KTOŚ
                zaliczy mnie do grona wrogów czy przyjaciół? Ważne jest to, czy JA zaliczam tego
                kogoś do grona moich przyjaciół, czy wrogów. Mnie określa zawsze mój stosunek do
                rzeczywistości, a nie stosunek rzeczywistości do mnie.
                Jeśli moje działanie jest obliczone na to, by budzić odrazę we wrogach a miłość
                w przyjaciołach - to w gruncie rzeczy jest to działanie "pod publiczkę" ;-)
                • Gość: az Re: Pogarda IP: *.magtel.net.pl 07.02.04, 13:00
                  > ???????
                  > Jak ma się poczucie MOJEGO wstydu czy zażenowania do tego, że KTOŚ
                  > zaliczy mnie do grona wrogów czy przyjaciół?

                  Dla mnie ważne jest kto zalicza mnie do swoich przyjaciół, a kto do wrogów. Po
                  prostu cenię sobie zdanie innych o sobie.
                  Dziwi Cię, że miałbym problem z uznaniem swej osoby za przyjaciela przez np.
                  Oleńkę? Oczywiście chwilowy, bo zaraz wyjaśniłbym sprawę.
                  • kamfora Re: Pogarda 07.02.04, 13:05
                    Gość portalu: az napisał(a):

                    > Dla mnie ważne jest kto zalicza mnie do swoich przyjaciół, a kto do wrogów. Po
                    > prostu cenię sobie zdanie innych o sobie.

                    Czy cenisz sobie również zdanie tych innych o sobie, którzy swoją opinię na Twój
                    temat wyrabiają sobie na podstawie tego, kto zalicza Ciebie do swoich przyjaciół
                    czy wrogów?
                    Bo chyba zdanie na Twój temat tych osób, których nie cenisz - powinno być Ci
                    raczej obojętne? Czy się bardzo mylę?
                    • Gość: az Re: Pogarda IP: *.magtel.net.pl 07.02.04, 13:15
                      Warto znać zdanie innych o sobie. Inaczej można popaść w zaślepienie.
                      Oczywiście, że zdanie jednych bardziej sobie cenię niż innych. Nad niektórymi
                      opiniami się zadumam, na inne machnę ręką.
                      • kamfora Re: Pogarda 07.02.04, 13:24
                        Gość portalu: az napisał(a):

                        > Warto znać zdanie innych o sobie. Inaczej można popaść w zaślepienie.

                        Jasne, że warto znać zdanie innych o sobie.
                        Ale wstydzić się czy żenować tym, że inni mają takie a nie inne zdanie o mnie?
                        To jest dla mnie niepojęte ;-)
                        • tea_time Re: Pogarda 07.02.04, 13:39
                          Az-ie, pozwolisz,ze odpowiem Kamforze, aczkolwiek mam nadzieje,ze swoim
                          wtraceniem nie zamkne ust Tobie:)

                          Kamforo,wydaje mi sie, ze rozumiem,co probuje przekazac Az, aczkolwiek nie jest
                          to proste do zwerbalizowania, bowiem rzecz opiera sie na niuansach ( slowem,
                          diabel lezy w szczegolach:)Moge sie mylic,naturalnie,to taka tylko hipoteza:)
                          Olenka uosabia (tu na Forum) pewne cechy i zachowania, ktorych Az nie
                          akceptuje. Nie akceptuje w innych, nie zaakceptowalby ich i w sobie. Jesli taka
                          osoba uwaza nas za osobe sobie bliska to znaczy, ze w nas odnajduje czesc
                          siebie ( psychologiczna zasada poszukiwania podobienstw:)Dlatego czyjas
                          sympatia moze nie byc nam wcale milym podarunkiem:)

                          Tea
                          • kamfora Re: Pogarda 07.02.04, 13:49
                            tea_time napisała:

                            > Kamforo,wydaje mi sie, ze rozumiem,co probuje przekazac Az,

                            Droga Tea-time (mam nadzieję, że nie żenuje Cię moje do Ciebie w ten sposób
                            zwracanie?)
                            Wydaje mi się, że też rozumiem, o co chodzi Az-owi :-)
                            Co wcale nie znaczy, że zgadzam się z takim akurat podejściem
                            (i to próbuję przekazać - ale, jak widać, z mizernym skutkiem ;-)

                            W zamierzchłych czasach mojej młodości ;-) był taki okres, gdy za przyjaciela
                            uważali mnie ludzie, którzy byli dla siebie wzajemnie "wrogami".
                            A ponieważ ja wszystkich ich uważałam za przyjaciół - musiałam tylko uważać,
                            żeby się u mnie nie spotkali na jakiejś imprezie ;-)
                            • tea_time Re: Pogarda 07.02.04, 14:04
                              Kamforo,czulam,ze rozumiesz:),ale czasem warto napisac oczywistosc, by nie bylo
                              watpliwosci,ze zostalismy wlasciwie ( zgodnie z intencja) zrozumiani:)

                              Piszesz pod koniec postu o sytuacji, w ktorej darza Cie sympatia osoby
                              wzajemnie sie nia nie obdarowujace. To troche inna bajka:), aczkolwiek znam
                              rowniez z autopsji "trud" pogodzenia trojkowych relacji:) Jednak taka sytuacja
                              jest jednostkowa, w moim doswiadczeniu!, o wiele czesciej okazywalo sie, ze
                              osoby, z ktorymi wzajemnie ja sie lubie, bez trudu wchodzily w dobre,
                              niekoniecznie przyjacielskie od razu, relacji miedzy soba rowniez.

                              Tea
                              ( nie, nie zenuje, wrecz przeciwnie:), przeciez wiesz:)
                            • Gość: az Re: Pogarda IP: *.magtel.net.pl 07.02.04, 14:10
                              > W zamierzchłych czasach mojej młodości ;-) był taki okres, gdy za przyjaciela
                              > uważali mnie ludzie, którzy byli dla siebie wzajemnie "wrogami".
                              > A ponieważ ja wszystkich ich uważałam za przyjaciół - musiałam tylko uważać,
                              > żeby się u mnie nie spotkali na jakiejś imprezie ;-)

                              Rzeczywiście trudno Cię pojąć. Pewnie jestem "mało bystry", ale proszę jeszcze
                              mną nie pogardzać.
                              Pewnie, że mamy wśród przyjaciół i znajomych ludzi o różnych poglądach, wręcz
                              wrogich sobie poglądach. Jeśli jedni z Twych znajomych wyrażali się pogardliwie
                              o innych, to dziwię się Twoim przyjaźniom lub Twojej obojętności wobec takich
                              zdań.
                              Trochę przejaskrawienia dla wyostrzenia:
                              "Tak wiem, że mój przyjaciel ma Cię w dupie i Tobą pogardza, ale to mój
                              przyjaciel. Pooglądajmy teraz znaczki."
                              Akceptujesz takie coś? Jest Ci to obojętne?
                              • kamfora Re: Pogarda 07.02.04, 17:26
                                Gość portalu: az napisał(a):

                                > Jeśli jedni z Twych znajomych wyrażali się pogardliwie
                                > o innych, to dziwię się Twoim przyjaźniom lub Twojej obojętności wobec takich
                                > zdań.

                                Nie przyjaźnię się z osobami, którzy wyrażają się pogardliwie o innych
                                osobach. Przyjaciół starannie dobieram - zawsze wolałam jakość od ilości :-)
                          • Gość: az Re: Pogarda IP: *.magtel.net.pl 07.02.04, 13:52
                            Bóg Ci zapłać tea_time, Dobra Kobieto :)
                            Właśnie o to mi idzie.

                            Dodam jedynie, że nie chodzi o zdanie innych o mnie w ogólności. Te zdania są
                            różne, czasem mniej, czasem bardziej trafne lub obiektywne.
                            Idzie mi o możliwość zaowalowanej sugestii, że jestem równie podły co osoba
                            oceniająca. Takie zdanie spowodowałoby moje zdziwienie połączone z żenadą i
                            wstydem. Zdziwienie pozostałoby na dłużej. Sprawę żenady i wstydu wyjaśniłbym z
                            miejsca.
                            A może zbyt czepiamy się słów? Może zamiast żenady i wstydu lepiej mówić o
                            chwilowym zakłopotaniu?
                            • kamfora Re: Pogarda 07.02.04, 14:01
                              Gość portalu: az napisał(a):

                              > Idzie mi o możliwość zaowalowanej sugestii, że jestem równie podły co osoba
                              > oceniająca.

                              I mnie właśnie o to dokładnie chodzi: aby nie utożsamiać czyjejś oceny
                              z człowiekiem ocenianym, aby zachować dystans. Aby się przestać bać,
                              że czyjaś dobra/zła o mnie opinia może mi zepsuć/polepszyć opinię ;-).
                              • Gość: az Re: Pogarda IP: *.magtel.net.pl 07.02.04, 14:17
                                > Aby się przestać bać,
                                > że czyjaś dobra/zła o mnie opinia może mi zepsuć/polepszyć opinię ;-).

                                Nie idzie o opinie.
                                Idzie o zarzuty.
                                Naprawdę nie miałabyś nic przeciwko temu (nie miałabyś konfuzji), gdyby Oleńka
                                nazwała Cię swoją przyjaciółką? Pominęłabyś to milczeniem?
                                • kamfora Re: Pogarda 07.02.04, 17:18
                                  Gość portalu: az napisał(a):

                                  > Naprawdę nie miałabyś nic przeciwko temu (nie miałabyś konfuzji), gdyby Oleńka
                                  > nazwała Cię swoją przyjaciółką? Pominęłabyś to milczeniem?

                                  ???
                                  A co niby miałabym powiedzieć i komu??? Na tym forum już nie raz się zdarzało,
                                  że nazywano mnie tak czy siak, uznawano za poplecznika tych czy owych.
                                  Za każdym razem miałabym się tłumaczyć, że...właściwie co i komu?
                                  Kto mnie zna - wie sam, jaka jestem, bez względu na to, czy
                                  i jak mówi o mnie kolega X czy koleżanka Y.
                                  Jeśli zaś o jakimś Z - wyraża się pozytywnie/niepozytywnie ktoś,
                                  kogo cenię - to przecież nie będę się opierać na jego zdaniu, tylko sama
                                  postaram się poznać owego Z, żeby wyrobić sobie o nim swoją opinię.
                                  (a czyjeś zdanie o kimś będzie o tyle ważne, że może zwrócić moją uwagę na
                                  kogoś, kogo mogłabym przegapić w tej powodzi nicków i postów.)
                                  • Gość: az Re: Pogarda IP: *.magtel.net.pl 07.02.04, 17:26
                                    > Za każdym razem miałabym się tłumaczyć, że...właściwie co i komu?

                                    No właśnie tu sie rozmijamy.
                                    Przypomnę dla porządku, że nie idzie o tłumaczenie się.

                                    Nie widziałem, że jesteś tak wyrazista dla wszystkich, starych i nowych,
                                    bywalców forum. Mam nadzieję, że inni są bardziej bystrzy ode mnie.
                                    • kamfora Re: Pogarda 07.02.04, 17:40
                                      Gość portalu: az napisał(a):

                                      > Nie widziałem, że jesteś tak wyrazista dla wszystkich, starych i nowych,
                                      > bywalców forum. Mam nadzieję, że inni są bardziej bystrzy ode mnie.

                                      Etam - wcale nie jestem wyrazista. Stara jestem już - ot, co.
                                      I pewnie dlatego niektóre rzeczy przestały być dla mnie istotne,
                                      a inne przeciwnie - stały się istotniejsze, niż były.

                                      Przepraszam, że się z Tobą droczę. Nie miej mi za złe. Lubię drążyć,
                                      choć wiem, że to niekiedy (zawsze?)ludzi denerwuje.
                                      W gruncie rzeczy nieważne, kto ma rację - ważne są odczucia.
                                      • Gość: az Re: Pogarda IP: *.magtel.net.pl 07.02.04, 17:53
                                        Nie bardzo łapię jak się ma wiek do naszych tu rozważań. Nawet równolatkowie
                                        mają inne rzeczy za istotne lub nie.

                                        Dobrze, że drążysz. Powodujesz na nowo moje refleksje w temacie.

                                        Co do odczuć. Też tego nie łapię.
                                        Jak to nieważne kto ma rację?
                                        Oświeć łaskawie.
                            • tea_time Re: Pogarda 07.02.04, 14:08

                              > A może zbyt czepiamy się słów? Może zamiast żenady i wstydu lepiej mówić o
                              > chwilowym zakłopotaniu?

                              Wydaje mi sie, ze wlasnie tak, Az-ie. Przypominam sobie owa sytuacje z listami
                              Olenki i swoja ulge:), kiedy okazalo sie, ze jestem na dobrej ( dla siebie:)
                              Tea
          • moc_ca wielka, kawusia, lura 07.02.04, 11:11
            Gość portalu: Richelieu* napisał(a):

            > ja też jestem Mokka w szoku, że na mnie maluczką Ty wielka uwagę zwróciłaś.
            > Szkoda, że zwracasz uwagę wybiórczo ;/
            > Ty mnie nie zadziwiasz ani negatywnie ani pozytywnie\
            > Gardzenie to mocne słowo i jest różnie rozumiane, Azowi wytłumaczyłam to
            > poprzez pryzmat pomocy, takiemu tak, a drugiemu nie.
            i potem dodajesz:
            > tak się też zastanawiam czy Ty aby Mokka nie stosujesz podziału na tych co
            > mają coś do powiedzenia i na tych, co nic nie mają do powiedzenia według
            > klucza : ci co GF nie lubią to cacy, a ci co lubią to be.
            > Dałaś już temu przykład. Tak więc to GF wyznacza Twoje w tym wzgędzie sądy,
            > no bój się boga Mokka i stań się kawusią a nie jakąś lurą



            Zaciekawiłaś mnie już dawno, Richelieu, boś człowiek nietuzinkowy, w tym wątku
            Twoja wypowiedź rozpaliła moją ciekawość jeszcze bardziej, sądziłam bowiem że
            stosujesz inną definicję pogardy niż większość lub stać Cię na uczucie obce
            wielu ludziom .. i po prostu zapytałam Cię o to. Byłam szczera i ciekawa.
            To wszystko.
            Łatwo się płoszysz więc jest mi przykro że Cię coś zabolało w moim pytaniu,
            daruj sobie jednak ironię, złośliwość i nie myśl za mnie, nie wygłaszaj w moim
            imieniu motywów takiego czy innego postępowania, nie imputuj mi podziału ludzi
            ze względu na ich stosunek do gf, Ty po prostu spodziwasz się u mnie tego do
            czego sama jestes zdolna, to pewien mechanizm któremu wszyscy niekiedy
            ulegamy.:)
            Chcę wyjaśnić (aby zaoszczędzić Ci domysłów, stosując Twoją terminologię
            z Twojego postu cytowanego powyżej): dla mnie nie byłaś 'be', byłaś 'cacy' choć
            z lekka kontrowersyjną osobą ale obiecuję że już nigdy Cię o nic nie zapytam.
            Przepraszam jeśli Cię uraziłam.
            Dziękuję za wymyślenie kolejnego przezwiska 'wg klucza'i metody gf,
            przerastasz mistrza! :)
            • Gość: Richelieu* Re: wielka, kawusia, lura IP: 217.98.107.* 07.02.04, 11:31
              no cóż, Twoje określenie, że sięgnęłam dziś "wyżyn" napisane w cudzysłowiu
              brzmiało jak obuchem przezz łeb. Porywczam, wiem
              Pisz kiedy chcesz i co chcesz, nie tylko pod postami GF i tych, którzy jej
              widelce w oczy wkręcają. Jest jeszcze trochę innych ludzi, Kawusia
              • yaroni Richelieu, powazne pytanko: 07.02.04, 13:22
                (do Twojego postu z poczatku watku o pogardzie).
                Kilkanascie lat temu, wskutek wlasnej drogi zyciowej, goracej chwili
                historycznej, a i troche przypadku (jak to zawsze w zyciu)
                - mialem okazje byc poslem na Sejm, a nawet, (kto wie),
                wejsc w sklad rzadu RP.
                I wiesz co?
                Po przemysleniu, stwierdzilem, ze bardziej wole
                (tak jak dotychczas)
                czytanie ksiazek,
                nadmierna konsumpcje anko-holu,
                i zajmowanie sie interesujacymi kobietami.
                Ewidentnie wiec zmarnowalem swoja zyciowa szanse i roztrwonilem Talenta.

                Czyz otrzymam od Ciebie odrobine dziegciu i pogardy?

                • Gość: Richelieu* Re: Richelieu, powazne pytanko: IP: 217.98.107.* 07.02.04, 13:36
                  no to rzeczywiście, zmarnowanyś jak nic, taka Beger to dopiero wzięła los we
                  własne ręce. Posłanka na sejm, w głowie kapusta.

                  czy doczytałeś do końca mój post jeśli się do niego odnosisz? Czy Ty sam masz
                  się za lepszego, bo mogłeś być posłem? Ppczucie swłasnej lepszości i że ci co
                  nie mają tego co Ty są do niczego. To jest delikwent kwalifikowany do pogardy.
                  A nie, że wybrał sobie życie mola książkowego, hihi
                  • yaroni nie, tak powaznie, to nie znam uczucia pogardy 07.02.04, 16:35
                    gdyz to zakladaloby , ze moje wartosci sa lepsze od innych.
                    Nie zakladam tak.
                    Natomiast oczywiscie,
                    bede bronil moich wartosci, gdy ktos sprobuje mi je odebrac i narzucic wlasne.
                    Nie dlatego, ze moje uwazam za lepsze,
                    ale dlatego, ze moje sa moje.

                    • Gość: Oleńka Re: nie, tak powaznie, to nie znam uczucia pogard IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.04, 16:53
                      > gdyz to zakladaloby , ze moje wartosci sa lepsze od innych.

                      owszem, są.

                      doskonale zresztą wiesz, od ktorych.
                      • yaroni Tam, gdzie nadzieja - to nagroda za odwage, 07.02.04, 17:03
                        zycie to podroz...
                        ale sama jej nie napiszesz...

                        Pozwol wypowiedziec sie naszej Richelieu...

                        Na tym Swiecie
                        Nic na sile.
                        Za cos
                        placi sie zawsze czyms.
                        A to co dzis lepsze
                        moze byc jutro mierne.
                        I tu moj uklon do IMAGINE...
                        a przeciez
                        chcemy byc lepsi
                        od
                        nas samych
                        od tych, jakimi bylismy wczoraj..
                        walka nas samych ze swoja slaboscia
                        - to jedyna walka FAIR na tym Swiecie.

                        bye.
                        • Gość: Oleńka Re: Tam, gdzie nadzieja - to nagroda za odwage, IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.04, 17:06
                          > Pozwol wypowiedziec sie naszej Richelieu...

                          a czy ja jej zabraniam?
                          "naszej" muvisz ;)
                    • Gość: Richelieu* Re: nie, tak powaznie, to nie znam uczucia pogard IP: 217.98.107.* 07.02.04, 19:53
                      ale dlatego, że są moje, no właśnie
                      tak jak z problmami, największe na świecie nie dlatego, że takie straszne, ale
                      dlatego, że moje
                      piękny wers napisałeś Jarku
                      • Gość: Oleńka Re: nie, tak powaznie, to nie znam uczucia pogard IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.04, 20:19
                        > Jarku

                        nie ;)
                        • Gość: Richelieu* Re: nie, tak powaznie, to nie znam uczucia pogard IP: 217.98.107.* 07.02.04, 20:40
                          fakt, Ty tu się na wszystkich znasz, nawet na mojej byłej szczęce. Więc jak
                          jeśli to co powyżej nie;) ?
                          • yaroni Richelieu, mysmy nie z tego Swiatla 07.02.04, 23:15
                            I to Swiatlo dzis nas oswieca, a jutro ociemnia.
                            Prawda obiektywna nie istnieje, Richelieu.

                            Istnieje tylko, nasze jej pragnienie.
                            A to juz sporo.

                            bye
                            • Gość: Richelieu* Re: Richelieu, mysmy nie z tego Swiatla IP: 217.98.107.* 08.02.04, 00:15
                              zmarnowane me pragnienie prawdy jeśli inna białogłowa ciągle i ciągle
                              dostępuje jej pierwsza
                              ugh
                              widelce w dłoń

                              Nie pragnąć, nawet świętego spokoju nie pragnąć, to usiąść i pognieść wieniec
                              laurowy. A jeśli prawda obiektywna miałaby nie istnieć to szlag by raz dwa
                              trafił wszystkie religie, wszystkie nauki, i 2+2 nie równałoby się 4 bo zależy
                              kto by liczył. Jarku mimo wszytsko, O

                              • yaroni Spij dobrze, Panno, 08.02.04, 00:24
                                a wience laurowe i tak kiedys zwiedna.
                                a przeciez dmuchac na nie trzeba.

                                Ten swiat nie jest rajem,
                                a przeciez jest czyms wiecej,
                                niz tylko nadzieja rownego rachunku

                                Spij dobrze
                                Panno Slaska.
                • Gość: Oleńka Yaroni :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.04, 15:41
                  Jedyne, czego mojemu sercu żal, to to, że już nie publikujesz, tylko się
                  rozdrabniasz na jakichś agentów Arabistanu młodocianych ;)))
            • Gość: Oleńka Re: wielka, kawusia, lura IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.04, 15:51
              > nie imputuj mi podziału ludzi
              > ze względu na ich stosunek do gf,

              RR niczego nie musi ci imputować - twoja obsesja jest jasna jak słońce

              :)

              kawusiu urzędnicza a fusiasta i ze szklanki, hihihi ;)
              • moc_ca Re: wielka, kawusia, lura 07.02.04, 16:51
                Gość portalu: Oleńka napisał(a):

                > > nie imputuj mi podziału ludzi
                > > ze względu na ich stosunek do gf,
                >
                > RR niczego nie musi ci imputować - twoja obsesja jest jasna jak słońce
                >
                > :)
                >
                > kawusiu urzędnicza a fusiasta i ze szklanki, hihihi ;)
                Jaka obsesja? Możesz zacytować?
                Od dnia kiedy napisałam ze honor nie pozwala mi na dalsze boje z Tobą ignoruję
                Twoje zaczepki i nie generuję własnych.:)
                Oleńko, znowu jesteś złośliwa i czepiasz się mnie a ja nie mam zamiaru sprawiać
                Ci przykrosci i szczerze mówię ze bez Ciebie forum psychologia traci smak
                i kolor.
                ps. co znaczy 'fusiasta ze szklanki'?
                • Gość: Oleńka :DDDDDDD IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.04, 16:57
                  > Jaka obsesja? Możesz zacytować?
                  > Od dnia kiedy napisałam ze honor nie pozwala mi na dalsze boje z Tobą
                  ignoruję
                  > Twoje zaczepki i nie generuję własnych.:)

                  :DDDDDDDDDDDDDDDDD

                  swoją szosą, był to skecz roku, bo żeby honor komuś na coś pozwalał lub nie,
                  ten ktoś musi najpierw ów honor posiadać ;DDDDD


                  > Oleńko, znowu jesteś złośliwa i czepiasz się mnie


                  naskarż pani :DDDDDDD


                  a ja nie mam zamiaru sprawiać
                  >
                  > Ci przykrosci i szczerze mówię ze bez Ciebie forum psychologia traci smak
                  > i kolor.

                  czy ja ci bronię? :DDDDDDDDDDDDD

                  > ps. co znaczy 'fusiasta ze szklanki'?

                  fusiasty = z fusami
                  ze szklanki = z takiego szklanego pojemniczka na ok.250 ml płynu :D
    • jmx Re: Pogarda 07.02.04, 02:49

      Pogarda bierze się z przekonania o własnej wyższości nad adwersarzami.
      Takie wątki jak ten lub Marty też są jej przykładem, niestety...
      • Gość: az Re: Pogarda IP: *.magtel.net.pl 07.02.04, 12:33
        > Pogarda bierze się z przekonania o własnej wyższości nad adwersarzami.

        Zgoda, z uzupełnieniem: poczucie własnej wyższości nie pociąga automatycznie za
        sobą pogardy dla innych.

        > Takie wątki jak ten lub Marty też są jej przykładem, niestety...

        O, a to ciekawe.
        Skąd wysnułaś wniosek o pogardzie senin lub Marty?
        Wielokrotnie na forum i w ogóle widziałem mocne i ostre słowa (również swoje)
        stosowane w polemikach czy też tzw. pyskówkach. Ale żeby przedstawianie swojego
        odmiennego zdania, a nawet "joby" pod kierunkiem adwersarza oznaczały pogardę
        dla niego, no to jest po mojemu zbyt daleko idące uproszczenie.
        • tea_time Re: Pogarda 07.02.04, 12:51
          "istnieje pewna granica bzdurności słów, po przekroczeniu ktorej przez
          adwersarza, zastanawiam się nad sensem odpowiadania..."

          <istnieje pewna granica zachowania, po przekroczeniu ktorej zastanawiam się nad
          sensem odpowiadania>

          Czesto nie odpowiadam. Takie zachowanie mogloby byc odebrane jako wyraz pogardy
          dla danej osoby, bynajmniej ja jej nie czuje, to raczej wyraz przekonania o
          stracie czasu na rozmowe z osobe, z ktorej nic dla nikogo nie wyniknie,
          ciekawam jednak Waszego zdania, albowiem odnosze wrazenie, ze obojetnosc od
          pogardy dzieli tylko krok. Co sadzicie o tym?

          Tea
          • kamfora Re: Pogarda 07.02.04, 13:02
            tea_time napisała:

            > odnosze wrazenie, ze obojetnosc od
            > pogardy dzieli tylko krok. Co sadzicie o tym?

            To są słowa, których czasem używamy zamiennie. W pewnych okolicznościach
            obojętność jest eufemizmem pogardy. W innych zarzut pogardy jest
            wynikiem poczucia bycia traktowanym z małym zainteresowaniem(obojętnością).

            Nie jedyny przypadek, gdy mieszają się znaczenia słowa, budząc wiele kontrowersji
            wśród ludzi. Wystarczyłoby nieraz "wyregulować zegarki" czyli
            dojść do wspólnej definicji.
          • Gość: az Re: Pogarda IP: *.magtel.net.pl 07.02.04, 13:10
            > ciekawam jednak Waszego zdania, albowiem odnosze wrazenie, ze obojetnosc od
            > pogardy dzieli tylko krok. Co sadzicie o tym?

            Bez przesady.
            Większość rzeczy na tym świecie, również ludzi, jest mi obojętnymi.
            Nie mam pojęcia, jakie sprawy mogłyby spowodować moją pogardę wobec innych.

            Często toczę tutaj "boje" polemiczne. Mam w stosunku do wielu tutejszych
            bywalców mniej lub bardziej określone zdanie o ich mądrości, przyzwoitości. Ale
            nie pomyślałem ani razu o pogardzie wobec swoich adwersarzy.
            • tea_time Re: Pogarda 07.02.04, 13:13

              > Mam w stosunku do wielu tutejszych
              > bywalców mniej lub bardziej określone zdanie o ich mądrości, przyzwoitości.
              Ale nie pomyślałem ani razu o pogardzie wobec swoich adwersarzy.

              Ja rowniez... W takim razie kolejne pytanie: czy pogarda "wymaga" emocjonalnego
              zaangazowania? Wydaje sie, ze tak, zatem jak wielkiego, co musialoby sie
              zdarzyc, teoretyzujemy Az-ie:), by zostala przekroczona granica, a w Tobie
              pojawil sie cien pogardy? Czy pogarda powstaje wskutek czegos/kogos, czy jest
              cecha immanentna taka sama jak poczucie humoru?

              Tea
              • Gość: az Re: Pogarda IP: *.magtel.net.pl 07.02.04, 13:20
                > co musialoby sie
                > zdarzyc, teoretyzujemy Az-ie:), by zostala przekroczona granica, a w Tobie
                > pojawil sie cien pogardy? Czy pogarda powstaje wskutek czegos/kogos, czy jest
                > cecha immanentna taka sama jak poczucie humoru?

                Odpowiedź już podałem w poprzednim poście - nie mam pojęcia ;)
                Skłonny jestem uznać pogardę za immanentną cechę wyznaczającą stosunek do
                rzeczywistości.
              • kwieto Re: Pogarda 07.02.04, 22:42
                Wlasciwie wszystko na temat pogardy napisala juz nizej Trzicna, ale...

                > Ja rowniez... W takim razie kolejne pytanie: czy pogarda "wymaga" emocjonalnego
                > zaangazowania?

                Raczej tak bo bliska jest nienawisci, niecheci - a to sa emocje.
                Mowi sie zreszta "czuje pogarde" - czyli gdzies tam emocja, "czucie" w tle siedzi.

                > Czy pogarda powstaje wskutek czegos/kogos, czy jest
                > cecha immanentna taka sama jak poczucie humoru

                Moim zdaniem troche pol na pol - powstaje wskutek czegos (np. niemoznoscia poradzenia sobie z
                jakims wlasnym problemem - np. poczuciem nizszosci), a potem wrasta i staje sie cecha wlasna. Bo "im
                dalej w las tym wiecej drzew" Ktos kto musial "ratowac sie" pogarda by obronic swoj punkt widzenia,
                bedzie sie tej pogardy trzymal i sadze ze predzej rozdmucha ja do absurdu, niz uzna ze cos nie tak z
                jego sposobem postrzegania swiata. A rzecz mocno ukorzeniona trudno wyplenic.

                > co musialoby sie zdarzyc, teoretyzujemy [...], by zostala przekroczona granica, a w Tobie
                > pojawil sie cien pogardy?

                Teraz? Sadze ze malo jest takich rzeczy (aczkolwiek moge sie mylic).
                Kiedys? Jesli pojawiala sie u mnie chec stawiania kogos "nizej" od siebie w kontekscie jego wartosci (tu
                uwaga - mozna zauwazac ze ktos jest np. mniej sprawny fizycznie czy gorzej wyksztalcony, ale nie
                oznacza to traktowania jako "gorszego" jako czlowieka) zwykle dotyczylo to moich prywatnych
                kompleksow a zarazem totalnego niezrozumienia punktu widzenia tej drugiej osoby. No i oczywiscie
                uznac swoj punkt widzenia jako jedynie sluszny (ale tendencja do takich rzeczy bierze sie moim
                zdaniem z nieudolnych prob radzenia sobie z wlasnymi kompleksami)

                Wynika stad, ze aby teraz zaczalkims gardzic, musialbym
                a) miec na punkcie tego kogos jakies kompleksy
                b) byc przekonany o swej nieomylnosci
                c) byc niezbyt tolerancyjny wobec innosci
        • Gość: Oleńka [...] IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.04, 15:46
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • Gość: marta Re: Pogarda IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.04, 12:50
        Otóż, jmx, mylisz się jeśli chodzi o mnie. Nie odczuwam swojej wyższości nad
        adwersarzem.
        Jednak słów „mądry głupiemu ustąpi” czy „błogosławieni cisi” nie odbieram na
        zasadzie, nie przechodź bez słowa, bo tak jest lepiej, czy jako milczącej zgody
        na zło.
        Nawet z cnoty można zrobić coś złego. Iluż to moralistów potępia kobiety
        rodzące dzieci beż ślubu, przy jednoczesnym wrzasku, że aborcja to grzech.
        Podobnie robi Oleńka z pojęciem „pracy”, czyniąc z niej cnotę.
        Nie polemizuję z tym, że praca jest wartością, bo to oczywiste, że jest, jak i
        z tym, że może być twórcza. Nie zgadzam się natomiast z wyrażaniem pogardy w
        stosunku do kobiet, które wybrały inaczej. Mam wielu znajomych i nauczyłam się
        jednego, nie można pogardzać czy nawet powierzchowni oceniać ludzi. Jest takie
        bogactwo zdarzeń w życiu człowieka, taka różnorodność osobowości, że staranie
        się na podstawie jednej cechy zaszufladkować ludzi,
        ocenić ich i osądzić jest bardzo krzywdzące.
        Nie powoduje to jednak, ze pogardzam Oleńką, daleka jestem od tego, nie czuję
        się też od niej lepsza. Ludzie od siebie się różnią i zawsze spotkamy kogoś
        lepszego lub gorszego od nas w jakiejś dziedzinie. Jeden lepiej mówi po
        angielsku, inny lepiej gotuje, jeszcze inny jest lepszy z matematyki, ktoś
        szybciej biega itd. Jak to zmierzyć, kto jest najlepszy? Wydaje mi się to
        niewymierne.
        • Gość: Oleńka Re: Pogarda IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.04, 15:45
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=210&w=10611058
          porównanie mnie - ultraliberała - do antyaborcjonistów (zresztą bez żadnej
          analogii - cóż, każdy orze jak może) uważam natomiast za faux pas, marto.
    • Gość: Oleńka Re: Pogarda IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.04, 14:18
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=210&w=10611058
      • tea_time Re: Pogarda /nt 07.02.04, 14:20
        Nie chcialabys,Olenko,jeszcze troche pospac?:)
        Tea
        • Gość: Oleńka Re: Pogarda /nt IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.04, 14:21
          Ja wstaję o 7 - nie tak jak ty gruzińska i inne ciocie :))))
          • tea_time Re: Pogarda /nt 07.02.04, 14:24
            Nie chcialabys ( zatem) zajac sie czyms niewirtualnym?:)
            Tea
            • Gość: Oleńka Re: Pogarda /nt IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.04, 14:25
              masz pecha :)

              ale ty mozesz zawsze zając się zawsze czymś nievirtualnym. nie chcesz? jaka
              szkoda :)
              • tea_time Re: Pogarda /nt 07.02.04, 14:31
                Chce i zaraz to zrobie:) zatem do widzenia, do jutra:) Acha, zyczliwe
                ostrzezenie: udowodniono, ze niedobor snu obniza sukcesywnie poziom
                inteligencji, ostatnie Twoje wpisy oscyluja godziny 3 nad ranem, twierdzisz, ze
                wstajesz nawet w sobote ( dzieki Ci Panie, za sen sobotni do 11:) o 7 rano,
                niedobrze Ci to wrozy, oj niedobrze:)Zebys chociaz gotowac umiala;)
                Tea
                • Gość: Oleńka Re: Pogarda /nt IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.04, 15:14
                  > Chce i zaraz to zrobie:)

                  to fajnie :)

                  > zatem do widzenia, do jutra:)

                  to niefajnie :(

                  > Acha, zyczliwe
                  > ostrzezenie: udowodniono, ze niedobor snu obniza sukcesywnie poziom
                  > inteligencji,

                  powiedz to pewnej pani premier i pewnej pani prezydent, hihihi ;D

                  tak czy siak, musiałabym (gdyby twoja teoria była prawdziwa) nie spać wcale, by
                  choć zbliżyć się do twojego poziomu :)


                  > ostatnie Twoje wpisy oscyluja godziny 3 nad ranem,

                  kocham takich filozofów, co raz coś zobaczyli i robia z tego regułę - to się
                  nazywa "zenkonkubinologia" :D

                  twierdzisz, ze
                  >
                  > wstajesz nawet w sobote ( dzieki Ci Panie, za sen sobotni do 11:) o 7 rano,
                  > niedobrze Ci to wrozy, oj niedobrze:)Zebys chociaz gotowac umiala;)


                  sa tacy, co lubią rano pływać :)
                  ale po prawdzie to ze strachu - przed upodobnieniem się do matek wielu
                  dzieciom ;)
          • Gość: az Re: Pogarda /nt IP: *.magtel.net.pl 07.02.04, 14:28
            Gość portalu: Oleńka napisał(a):

            > Ja wstaję o 7 - nie tak jak ty gruzińska i inne ciocie :))))

            "Zastanawiam się, czy to jest efekt IQ na poziomie żaby, czy ciężkie
            zaburzenia emocjonalne, żeby pogardę dla postawy brać za pogardę dla
            człowieka i nie widzieć różnicy?"

            Zastanawiające.
            • Gość: Oleńka Re: Pogarda /nt IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.04, 15:15
              z przedszokla pamietam coś takiego: ni do rymu, ni do taktu, włóż 2 palce do
              kontaktu. Powodzenia :D
    • trzcina Re: Pogarda 07.02.04, 17:36
      Pogarda jest bronią (czasem tylko tarczą, wtedy jeszcze...) bezsilnych, niezdolnych walczyć
      czyściej.
      Dlatego tak często staje się napędem barbarzyńców, bezsilnych inaczej.

      t.
      • kamfora Re: Pogarda 07.02.04, 17:48
        trzcina napisała:

        > Pogarda jest bronią (czasem tylko tarczą, wtedy jeszcze...) bezsilnych, niezdo
        > lnych walczyć czyściej.
        > Dlatego tak często staje się napędem barbarzyńców, bezsilnych inaczej.

        Czy pogarda może wyjść poza tego, który ją w sobie nosi?
        Czy może dotknąć osobę, którą jest pogardzana?
        Napisałaś, że może być napędem do innych, złych działań - z tym się zgadzam.

        Ale pogarda "sama w sobie" jest raczej rakiem zżerającym człowieka
        od środka...i zagłuszającym wyrzuty sumienia.
        • trzcina Re: Pogarda 07.02.04, 18:13
          kamfora napisała:

          > Czy pogarda może wyjść poza tego, który ją w sobie nosi?
          Bezsilni często szukają siły poza sobą, w tym w innych, wtedy wynoszą pogardę na sztandary,
          by dzielić się nią z podobnie gardzącymi i uderzać w pogardzanych.

          > Czy może dotknąć osobę, którą jest pogardzana?

          Pomijając działania "fizyczne", wynikające z pogardy?
          W tym slowa? Te, bywa, dotykają, ranią słabe, mniej odporne, wrażliwe w nas.
          Nie.
          Raczej, jak piszesz niźej. Dodałabym jedynie, że rak nie zarażliwy jest, a pogarda raczej szuka
          ujścia, rzadko zamyka się w granicach skóry.

          > Ale pogarda "sama w sobie" jest raczej rakiem zżerającym człowieka
          > od środka...i zagłuszającym wyrzuty sumienia.
          >

          pozdrawiam:)
          t.
          • kamfora Re: Pogarda 07.02.04, 18:45
            trzcina napisała:

            > Bezsilni często szukają siły poza sobą, w tym w innych, wtedy wynoszą pogardę n
            > a sztandary,
            > by dzielić się nią z podobnie gardzącymi i uderzać w pogardzanych.

            Pogarda to bardzo "pojemne" słowo. Od "nie zależy mi", przez "odrzucam" do
            "nienawidzę".
            Ja bym ją sytuowała raczej blisko litości(chociaż litość niby do cnót
            zaliczana).

            I co mi do głowy jeszcze przychodzi to to, że aby Iks mógł pogardzać Ygrekiem -
            to Ygrekowi musi zależeć na opinii Iksa, na poważaniu ze strony Iksa.
            Czyli Ygrek musi czuć się "niżej" w stosunku do Iksa.
            Hmm..
            • trzcina Re: Pogarda 07.02.04, 19:13
              kamfora napisała:
              > Pogarda to bardzo "pojemne" słowo. Od "nie zależy mi", przez "odrzucam" do
              > "nienawidzę".
              > Ja bym ją sytuowała raczej blisko litości(chociaż litość niby do cnót
              > zaliczana).

              Najpotoczniej używana jest bliżej lekceważenia (z jego z kolei zawartością;), w tym ze
              stawianiem się wyżej). Wtedy nie brzmi tak mocno, samo lekceważenie nie prowadzi do tego, co
              zrobili ludzie ludziom w "czasach pogardy".

              > I co mi do głowy jeszcze przychodzi to to, że aby Iks mógł pogardzać Ygrekiem
              > -
              > to Ygrekowi musi zależeć na opinii Iksa, na poważaniu ze strony Iksa.
              > Czyli Ygrek musi czuć się "niżej" w stosunku do Iksa.
              > Hmm..

              Albo, zwłaszcza jeśli mówimy o pogardzie przekutej w słowo lub w czyn, Ygrek może być "niżej"
              (słabiej, ubożej, podrzędniej, bezbronniej) od Iksa. I wtedy biada Ygrekowi.
              Może dlatego od razu weszłam na wysokie obcasy;) i wmyślilam się w mocne znaczenie słowa.
              Że w jądrze pogardy więcej groźnego niż takiego sobie.

              t.))
              • trzcina Ps 07.02.04, 19:37
                Między być, a czuć się "niżej", bo mnie męczy;). dość bełkotliwie, póki co.

                Pogarda "sama w sobie" rzeczywiście dotyka rzeczywiście czującego się "niżej", dzialania
                wynikające z pogardy uderzają w będących "niżej".
                Można być "niżej" , a nie czuć się tak. I na odwrot. Albo być nieszczęśliwym posiadaczem obu
                stanów.
                Zostaje jeszcze "być", rozumiane jako "czuć", które jest dla czującego nieprzekraczalne. takie
                dwa zlane w jedno, czuję tak, więc jestem tak, bo nie potrafię czuć inaczej.

                t.))
                • kamfora Re: Ps 08.02.04, 01:05
                  trzcina napisała:

                  > Można być "niżej" , a nie czuć się tak. I na odwrot. Albo być nieszczęśliwym
                  > posiadaczem obu stanów.

                  Niżej - wyżej...bycie a czucie się. Aby czuć się wyżej/niżej od kogoś
                  trzeba mieć w sobie "wbudowaną" jakąś hierarchię wartości/ważności, jakąś
                  "drabinę" na której szczeblach ustawia się siebie i innych ludzi.

                  Być niżej - o z tym już gorzej. Bo czy jest jakaś obiektywna "drabina" ?
                  Taka, że wszyscy widzą szczebelki w tym samym porządku, od góry do dołu?
                  Wydaje mi się, że nie - a więc wszystko zależy od czucia/odczucia;-).

                  Jeśli ktoś gardzi sobą - zobaczy pogardę w oczach innych ludzi, patrzących
                  na niego.
                  Jeśli pogardza Iksem(albo się z nim utożsamia) - zobaczy tę pogardę w oczach
                  ludzi patrzących na Iksa.

                  PS Ktoś tu zarzucił mi głoszenie "jakichś nowych teorii". Przecież tu wszystkie
                  wypowiedzi zaczynające się na "wydaje mi się" w zasadzie powinny być "nowymi
                  teoriami" - te stare, ogłoszone przez uznane autorytety można poczytać w
                  uczonych księgach ;-)
                  • trzcina Re: Ps 08.02.04, 22:47
                    kamfora napisała:

                    > Być niżej - o z tym już gorzej. Bo czy jest jakaś obiektywna "drabina" ?
                    > Taka, że wszyscy widzą szczebelki w tym samym porządku, od góry do dołu?
                    > Wydaje mi się, że nie - a więc wszystko zależy od czucia/odczucia;-).

                    I nie bez kozery cudzysłów przy niżej w użyciu od początku tej rozmowy:)
                    Wszyscy na szczęście nigdy, ale wielu. Ludzkość już tak ma, że lubi drabinować. Niewolnik,
                    parias, Murzyn, Żyd i inne "kategorie" umieszczanych "niżej", mających (nie tylko przecież w
                    czuciu) mniejsze albo i bliskie zeru możliwości życia czy wręcz przeżycia.
                    Cały czas kręcę się przy najmocniejszym znaczeniu pogardy. Stąd skrajne przykłady. I stąd
                    rozróżnianie jednak samego BYĆ niżej. Niżej to dość kiepskie słowo. Choć od niego i uniżeni
                    (czujący się n.), i poniżeni (postawieni w sytuacje bycia n.), lepszego chyba nie znajdziemy.


                    > Jeśli ktoś gardzi sobą - zobaczy pogardę w oczach innych ludzi, patrzących
                    > na niego.
                    > Jeśli pogardza Iksem (albo się z nim utożsamia) - zobaczy tę pogardę w oczach
                    > ludzi patrzących na Iksa.

                    Tak, ale obok takich, są również sytuacje pogardy, powiedzmy, niezależnej od czucia
                    pogardzanaego czy obserwatora.

                    t.))
              • Gość: senin Re: Pogarda IP: *.192.220.203.acc01-lord-gla.comindico.com.au 07.02.04, 21:31
                trzcina napisała:

                > Najpotoczniej używana jest bliżej lekceważenia (z jego z kolei
                zawartością;), w
                > tym ze
                > stawianiem się wyżej). Wtedy nie brzmi tak mocno, samo lekceważenie nie
                prowadz
                > i do tego, co
                > zrobili ludzie ludziom w "czasach pogardy".

                > Albo, zwłaszcza jeśli mówimy o pogardzie przekutej w słowo lub w czyn, Ygrek
                mo
                > że być "niżej"
                > (słabiej, ubożej, podrzędniej, bezbronniej) od Iksa. I wtedy biada Ygrekowi.
                > Może dlatego od razu weszłam na wysokie obcasy;) i wmyślilam się w mocne
                znacze
                > nie słowa.
                > Że w jądrze pogardy więcej groźnego niż takiego sobie.
                >


                Dobrze, ze to napisalas, trzcino, to dlatego pogarda jest dla
                mnie "przerazajaca" (gdy pomysle do czego, w pewnych okolicznosciach, moze
                doprowadzic)
            • Gość: az Re: Pogarda IP: *.magtel.net.pl 07.02.04, 20:13
              > Pogarda to bardzo "pojemne" słowo. Od "nie zależy mi", przez "odrzucam" do
              > "nienawidzę".
              > Ja bym ją sytuowała raczej blisko litości(chociaż litość niby do cnót
              > zaliczana).

              Nie dziwota, że mijamy się jak we mgle. Z tym "nie zależy mi" przesadziłaś. Nie
              widzę też sensu dla "odrzucenia". Wiele spraw (rzeczy, ludzi) odrzucam, nie
              akceptuję, ale daleko stąd do pogardy.
              O litości nie wspomnę.

              > I co mi do głowy jeszcze przychodzi to to, że aby Iks mógł pogardzać Ygrekiem
              > -
              > to Ygrekowi musi zależeć na opinii Iksa, na poważaniu ze strony Iksa.
              > Czyli Ygrek musi czuć się "niżej" w stosunku do Iksa.

              A to co znów za teoria?
              Pogardzać można i bez współdziałania drugiej osoby, w sensie który tu
              przedstawiłaś.

              Wciąż rozmawiają obie Panie o stosunkach bileteralnych. Ja bardziej mam na
              myśli odbiór pogardy przez osoby postronne, stojące z boku, acz widzące źródło
              i wymiar pogardy. Interesuje mnie zwłaszcza stosunek do owych pogardzań osób
              bliskich osobie gardzącej. Do jakiego stopnia można czuć się współwinnym takiej
              pogardy? Jak zachować czystość sumienia w takich sytuacjach, koligacjach?
              • trzcina Re: Pogarda 07.02.04, 21:25
                Gość portalu: az napisał:

                > Nie dziwota, że mijamy się jak we mgle.

                Się nie martw, już się przejaśnia:) To częste w forumowym gadaniu, że rozmówcy rozbierają
                inne, wagowo i nie tylko, znaczenia słów, na ogoł szydlo wylazi w trakcie.

                > Pogardzać można i bez współdziałania drugiej osoby, w sensie który tu
                > przedstawiłaś.

                Wcześniej Kamfora mówila o momencie, kiedy pogarda kogoś dotyka. Nie mówię za nią, ale
                sama odebralam to jako kontynuację poprzedniego postu.

                > Interesuje mnie zwłaszcza stosunek do owych pogardzań osób
                > bliskich osobie gardzącej. Do jakiego stopnia można czuć się współwinnym takiej
                > pogardy? Jak zachować czystość sumienia w takich sytuacjach, koligacjach?

                Nie mam, wśrod bliskich, osób posiłkujących się stale pogardą. Omijam takich szerokim łukiem.
                Zdarzalo mi się natomiast i to blisko, widzieć, kiedy ktoś obronnie(!), przy dużej presji, próbowal
                się nią ratować, ale sam wypleniał to paskudztwo, zanim powstala jakakolwiek szkoda.

                Bliski "uczynniający" pogardę? Można nazwać po imieniu swoje w zwiazku z jego zachowaniem
                uczucia, można przypomnieć mu czlowieka w pogardzanym, coż więcej. Jeśli kontynuuje,
                pewnie przestaje być bliski, albo my gruboskórniejemy, znieczulamy się na takie zachowania.
                Jest masa niuansów, na ile bliski, na ile groźnie to objawia, na ile niszczy siebie samego, na ile
                ma wpływ na własne uczucia. Nie ma jednego wora.

                t.))
Inne wątki na temat:
Pełna wersja