Nie spie, bo sie martwie

21.01.10, 20:42
W ciagu dnia jestem doskonala partnerka, studentka, kochanka, pania domu,
przyjaciolka, corka, wnuczka, siostra. Kiedy tylko sie poloze i zamkne oczy,
wszystko sie psuje, potrafie myslec tylko o tym, jak bardzo nie radze sobie w
zadnej z tych rol, jak wiele rzeczy powinnam byla zrobic w ciagu minionego
dnia, ale mi sie nie chcialo, nie zdazylam, zapomnialam.

Martwie sie o swoje zawalone studia, o finanse w oplakanym stanie, o to, jak
bardzo gardzi mna moja rodzina, jak nienawidza i lekcewaza mnie przyjaciele,
potrafie myslec tylko o tym, jaka jestem beznadziejna. Jakbym wpadala w czarna
dziure, w ktorej nic nie jest pozytywne.

Wkrotce zaczynam dlugo wyczekiwana prace. Nie moge spac, bo do wszystkich
czarnych mysli, obracanych co wieczor jak koraliki rozanca, dochodza obawy,
jak sobie poradze, jak to bedzie. Boje sie tez, ze moj partner mnie zostawi,
bo bede za duzo pracowac.

Nie mam z kim o tym porozmawiac, bo jak tylko zaczynam mowic, od razu placze.
Nawet teraz lzy jak groch splywaja mi po twarzy. Chcialam sie tylko wygadac...
    • malgosia403 Re: Nie spie, bo sie martwie 21.01.10, 21:42
      A olej to wszystko..ile masz lat? Za parę lat Ci przejdzie,jeżeli będą sprawy
      znacznie poważniejsze i nie będziesz zastanawiała się nad pierdołami...pa
      • forcesja Re: Nie spie, bo sie martwie 21.01.10, 21:57
        To, czym sie martwie, to nie sa pierdoly: praca zawodowa, skonczenie studiow,
        samodzielne zycie, samodzielnosc finansowa, osmioletni zwiazek... Mam 26 lat i
        martwie sie od ponad roku.
    • mflash Re: Nie spie, bo sie martwie 21.01.10, 21:59
      mało wiemy o tobie, myślę że brakuje ci ciekawego zajęcia lub pracy coby
      wypełniło twój wolny czas, przyniosło zadowolenie i satysfakcję.
      Pewnie brakuje ci również oparcia ze strony partnera,porozmawiaj z nim, powiedz
      jak się czujesz, co ci leży na "wątrobie". co byś chciała zmienić
      Trzymaj się, głowa do góry będzie lepiej-na pewno!
      • forcesja Re: Nie spie, bo sie martwie 21.01.10, 22:21
        Pisalam juz, ze zaczynam prace. Pracowalam wczesniej, ale zwolnili mnie rok temu
        i nie znalazlam nic przez 2009 rok. (To tez sie przyczynilo do tego, ze sie
        czuje tak, jak sie czuje.) I na co dzien mam co robic, mam hobby, interesuje sie
        wieloma rzeczami, studiuje, zajmuje sie domem (lubie to).

        Probowalam rozmawiac z partnerem, ale rozmowa skonczyla sie placzem z mojej
        strony, nie umialam sie uspokoic, a on dluzsza chwile dopytywal sie o co chodzi,
        w koncu zrezygnowal, uznal, ze to babskie fochy.

        Po prostu czuje sie nie na miejscu, najchetniej bym wszystko zaczela od nowa,
        cale zycie od nowa... Bo nic mi sie jeszcze nie udalo tak naprawde. I nie
        wierze, ze sie uda, choc inni patrzac na mnie na pewno uwazaja inaczej.
    • paco_lopez Re: Nie spie, bo sie martwie 21.01.10, 22:07
      aby do wiosny. każdy korbi najwięcej na swój temat. powtórz to sobie
      sto razy, to moze przestaniesz sie martwić jak ci idzie w roli tej
      czy tamtej. może weź zmarznij porządnie, to ci sie fajnie zrobi jak
      sie rozgrzejesz. a i jeszcze jedno. wczoraj spuszczaj do kibla.
      wczoraj nie istnieje.
      • forcesja Re: Nie spie, bo sie martwie 21.01.10, 22:22
        Wczoraj nie istnieje. Dzieki, bede sobie powtarzac, jak pojde spac dzisiaj.

        Zmarzniecie nie pomaga, niestety.
        • nyn3k Re: Nie spie, bo sie martwie 21.01.10, 23:05
          Wczoraj istnieje... zanim zaśniesz pomyśl o tym co w danym dniu zrobiłaś dobrze,
          co się udało i pomyśl też o tym co zrobisz dnia następnego (żebyś miała cele na
          kolejny dzień). Ja tak robię, mam słabą pamięć do rzeczy bieżących więc
          posługuję się kieszonkowym kalendarzem (notuję wieczorem co zrobię jutro). Mnie
          to świetnie motywuje
        • horpyna4 Re: Nie spie, bo sie martwie 22.01.10, 11:30

          Czy badałaś tarczycę? Jeżeli nie, to koniecznie zbadaj. Może okazać
          się, że przeleczenie tarczycy pomoże; znam takie przypadki.
          • forcesja Re: Nie spie, bo sie martwie 22.01.10, 14:38
            Az chcialabym to zwalic na jakas chorobe, ale fizycznie jestem zdrowa jak rydz.
    • to.niemozliwe Re: Nie spie, bo sie martwie 22.01.10, 10:37
      Wydaje mi się, że się martwisz, że Twoje życie nie będzie tak dobre,
      jak tego byś chciała. Oczywiście o ile jesteś zdrowa fizycznie,
      wykształcona i działasz aktywnie, to większość spraw przyjmie dobry
      kierunek. Lęk przed wejściem w dorosłość pod koniec studiów jest
      charakterystycznym doświadczeniem pokoleniowym - kazdy przez to
      przechodzi. Jedni w tydzień inni przez 2 lata :).
      Możliwe, że w natłoku ról, które wymeiniłaś zapomniałaś, że
      potrzebujesz czasu dla siebie, na wyciszenie się, chwilę refleksji,
      zwolnienei tempa - w celu, pośrednio regeneracji psychicznej.
      Rozumiem, że chcesz sieteraz rzucić w wir życia, żeby pokazać światu
      i sobie, że jesteś czegoś warta, ale proponuję od razu dać sobie
      takie memento, Miecz Demoklesa :), że nie wszystkie siły chcesz
      angażowac w świat zewnętrzny - pracę, partnera, pozycję społeczną...
      Że świadomie chcesz zostawić coś dla siebie, bo tego potrzebujesz
      dla równowagi. Jeżeli będizesz mieć świadomość tego, że nie całą
      siebie chcesz dać, to paradoksalnie, Twoje siły na przezwycieżanie
      codzienności wzrosną.
      Jakie miałaś relacje z rodzicami, jak wyglądało chwalenie Ciebie,
      czy nie była podważana przez rodziców Twoja zdolność do pokonywania
      trudności?
      Ja miałem okazję podważyć nieświadomie, w przypływie rozczarowania
      wynikami w nauce na skutek braku zorganizowania mojej córki,
      podważyć jej umiejętność radzenia sobie z przeciwnościami.
      Oczywiście bardzo to przeżyła, oczywiście, ja w gruncie rzeczy też
      miałem potężnego kaca psychicznego...Ale ostatnio poprawiła się i
      osiągnęła cel, jaki jej stawiałem. Efektem było moje autentyczne
      zaskoczenie i konfuzja, że jej się udało! Pytałem jej jaka z tego
      nauka i odparła "Wierzyć we własne dziecko!" Czym oczywiście mnie
      rozłożyła na łopatki, ale jak jej odpowiedziałem, że wiara nie
      zastąpi uczenia sie, to przyznała, że się nie uczyła na przełomie
      roku i dlatego słabo wypadła w testach na których nam zależało.
      W każdym razie cieszę się, że jej odporność na przeciwności i
      wytrwałość w osiąganiu celów wskutek tego wszystkiego wzrosły.
      Nie dałoby się uzyskac tego prostymi metodami typu zawsze chwalić,
      bo co da chwalenie przez rodzica, jak szkoła tego chwalenia nie
      przełoży na wyniki w nauce?
      Pozdrawiam :)
      • ka.rro Re: Nie spie, bo sie martwie 22.01.10, 10:51
        że co...?

        o.niemozliwe napisał:
        Ale ostatnio poprawiła się i
        > osiągnęła cel, jaki jej stawiałem. Efektem było moje autentyczne
        > zaskoczenie i konfuzja, że jej się udało!


        Czegoś nie rozumiem - Ty jej się KAŻESZ uczyć???
        Dziwisz się, jak jej się uda zdać test????

        Mój ojciec, mimo że byłam prymuską, już na rok przed ważnymi dla mnie egzaminami zwykł gadać "na pewno nie zdasz, nie uczysz się!!!" i robił mi awantury. O to, że napewno nie zdam. W efekcie: nie mogłam się uczyć, bo się stresowałam. Zdawałam i tak i to na piątki, bo byłam zdolna, a materiał relatywnie łatwy.
        Jak trzeba być pokopanym, zeby się tak zachowywać wobec własnego dziecka???

        A on oczywiście uważał, że wszystko jest ok, bo jakby JEGO córka mogła nie zdać??? I chyba myślał, że mi jakoś pomaga tymi swoimi cyrkami, bo się O MNIE TROSZCZY.

        Grrrrr.
        Wybacz, ale brzmisz mi tu podobnie.
        I to zdziwienie, że córce się udało :/
        • to.niemozliwe Re: Nie spie, bo sie martwie 22.01.10, 11:46
          Zapraszam do mojego wątku w tej sprawie na Wychowaniu:

          forum.gazeta.pl/forum/w,575,100280773,100280773,Masakra_pt_Witaj_Szkolo_.html

          Pozwól, że Ci nie odpowiem zanim nie przeczytasz więcej....:)
      • ka.rro Re: Nie spie, bo sie martwie 22.01.10, 11:19
        Ciekawa jestem jakby było, gdyby mój ojciec rzeczywiście się interesował czymkolwiek, czym się zajmowałam, zamiast tylko leczyć swoje kompleksy moim kosztem i mi dopieprzać, jak mi się COKOLWIEK nie udało na 6 (legendarne 5?? A dlaczego nie 6??? Nie uczysz się!)

        Bardzo mi przykro, jak o tym teraz myślę. Teraz też by chciał, żebym mu przynosiła kolejne "szóstki" na poprawę humoru, a tu guzik.
        A ja mam z tego chorą satysfakcję.
        I satysfakcję z tego, że już się na niego nie wkurzam, tylko rozmawiam o pogodzie i szybko uciekam.
        Jak on miał mnie przez całe życie w dupie, to czemu ja mam się nim przejmować?

        Przepraszam za zaśmiecanie wątku!
      • forcesja Re: Nie spie, bo sie martwie 22.01.10, 14:49
        Chyba masz racje... Spelniam wiele rol, ale rzadko jestem naprawde soba... A
        nawet kiedy jestem (hobby) to i tak sie czuje oceniana. I pozniej rozpamietuje
        te oceny - czesto wyimaginowane badz domniemane - tuz przed zasnieciem. Czasem
        jedna zlosliwa czy nadmiernie krytyczna uwaga mnie wytraca z rownowagi na wiele
        miesiecy. Pisze nadmiernie, bo konstruktywna krytyka boli, ale zmusza do dzialania.

        Rodzice bardzo mnie kochaja i wierza we mnie. Nawet jak mi sie cos nie udawalo w
        szkole, to byli dumni, ze dalam z siebie wszystko. To ja sie porownuje z nimi, a
        dokladnie to z mama, wzorowa uczennica i pozniej piatkowa studentka. Glownie
        powielam jej bledy (studiowala przez 10 lat wliczajac urlopy dziekanskie na
        wychowanie mnie, moje studia tez sie przedluzaja... z mojej winy).

        Nie wiem, kiedy i jak mam znalezc czas na to wyciszenie o ktorym piszesz.
    • zorz_ponimirski Re: Nie spie, bo sie martwie 22.01.10, 12:48
      w ciagu dnia jestes doskonala studentka a w nocy masz zawalone
      studia, to moze jestes ten, no, Wieslaw Golas?

      jeszcze porada techniczna, moze spij w dzien, bo w czasie dnia
      wszystko gra i buczy i w nocy pozalatwiaj te wszystkie
      niedociagniecia
    • bakejfii Re: Nie spie, bo sie martwie 22.01.10, 13:29
      Oj co za stekacze.
    • sanguie Re: Nie spie, bo sie martwie 23.01.10, 20:47
      nie ma ludzi idealnych,a niepowodzenia są wpisane w naszą naturę.Tylko że
      człowiek jest tak skonstruowany,że potrafi wiele znieść i przeżyć.Niepozytywne
      uczucia nie zabijają,strach przed ich przeżywaniem dopiero potrafi być
      niebezpieczny.Ogranicza,paraliżuje ,to jest nie potrzebne moim zdaniem
      człowiekowi i może zaburzać jego naturalny rozwój psycho-fizyczny.Polecam wizytę
      u psychologa,który mógłby pomóc ustalić powód takich zachowań.Świadomość potrafi
      być bezcenna.
      • forcesja Re: Nie spie, bo sie martwie 24.01.10, 22:15
        Myslalam o wizycie u specjalisty, ale dlugo jeszcze nie bede sobie mogla na to
        finansowo pozwolic. Musze sobie dac rade sama. To bedzie trudne, bo lek przed
        niepowodzeniem paralizuje...
        • tilija Re: Nie spie, bo sie martwie 12.02.10, 17:55
          Chyba sama to dobrze ujęłaś - "lęk przed niepowodzeniem". Doskonale
          pamiętam, że dla mnie również moment skończenia studiów, a potem
          szukania stałej pracy był trudny i wiązał się z podobnymi obawami,
          lękami, bezsennością. Często to był taki strach, że paraliżował
          mnie, uniemożliwiał aktywne działanie. Czułam, jakby nagle
          rozpoczynało się samodzielne, dorosłe życie i obawiałam, że wszystko
          czego pragnę, planuję może się nie udać. No i do tego dochodzą obawy
          o finanse, no i chęć sprawdzenia się, sukcesu zawodowego. To duże
          wyzwania i dla osoby wrażliwej spory stres, sama przyznasz.
          Rozmawiaj z bliskimi, podziel się obawami, spróbuj opowiedzieć
          chłopakowi co czujesz. Wiedząc, że masz wsparcie, będzie Ci łatwiej.
          A jak tylko zobaczysz, że radzisz sobie w pracy, poczujesz się
          pewniej. Pozdrawiam
Inne wątki na temat:
Pełna wersja