Mąż za dużo pije, proszę o radę

22.01.10, 13:32
Witam! Borykam się z problemem picia mojego męża i nie wiem, co mam z
tym zrobić. Może ktoś z Was był w podobnej sytuacji i będzie mi w
stanie pomóc dobrą radą... Znamy się z mężem od 6 lat. Na początku
naszej znajomości na problem picia wogóle nie zwróciłam uwagi. Maż
pił sporadycznie 1-2 piwa. Upił się może dwukrotnie w ciągu roku. Po
ślubie zamieszkaliśmy w Holandii, tam już picie było częstsze,ale
tylko weekendowe, dla towarzystwa. Od jakiś 2-3lat sytuacja się
zmieniła.Początkowo było jedno piwo dziennie, potem dwa, trzy, a
teraz są to cztery piwa na dzień. Czasem 5,ale rzadko. Męża picie
wygląda w ten sposób, że czasem już z rana na "pusty żołądek" wypije
dwa piwa, potem do wieczora nic, a przed spaniem znów 2-3. Czasem
pije dopiero jak wraca z pracy od razu 4 i kładzie się spać. Jak jest
jakaś impreza wypije pół butelki wódki, do tego dwa piwa. Mąż nie
upija się tak, żeby urwał mu się film, nie zatacza się, nie
awanturuje, ale to jego picie martwi mnie, ponieważ tak jak napisałam
ilość piw z czasem się zwiększa, a poza tym jak wypije 2-3 piwa, to
kładzie się spać i tak nie ma go 2-3 godziny dla rodziny. Potem
wstaje wypoczęty o godzinie 19 i siedzi do 3 w nocy. I tu moje
wątpliwości: czy powinnam dla dobra rodziny postawić warunek albo
rodzina albo picie? Czy też robię z igły widły i nie ma się czym
przejmować jeśli mąż po wypiciu tych 4 piw w miarę normalnie się
zachowuje. Będę wdzięczna za każdą odpowiedź od osób, które znają
podobne przypadki.
    • angelfree Re: Mąż za dużo pije, proszę o radę 22.01.10, 13:41
      Ja postawilam takie ultimatum w identycznej (ilościowo) sytuacji. Pieć piw to
      nie jest malo, przelicz to sobie na czysty alkohol. Mnie związek z napranym na
      spokojnie facetem nie interesowal.
      Moj partner wybral alkohol, zamiast mnie i dziecka.
      Minęlo dziesięć lat, pije do dziś, choć mial dwa lat abstynencji.

    • allerune Re: Mąż za dużo pije, proszę o radę 22.01.10, 14:53
      to niestety częsta przypadłość u ludzi, którzy poświęcili się i poświęcają w
      jakimś celu. Wyjazd na pewno nie przysporzył Wam przyjaciół i nie odjął stresu.
      Czy nie żyjecie aby w poczuciu oczekiwania na coś, a alkohol ma być sposobem
      zabicia czasu?

      Czy on rozumie, że ma problem? Jeśli nie to może poproś go o to aby nie pił
      przez parę dni i niech wtedy oceni jak się czuje i czy nie czuje jakiegoś
      "ssania". Może uświadomi sobie, że coś jest nie tak.

      Odejście jest ostatecznością.
      Jeśli zrobisz to nie próbując innych metod to może Cię potraktować jako
      niewdzięczną jędzę, bo przecież wszystko robił dla Ciebie...
      Pytanie czy już nie jest za późno...
      • ewagolab1 Re: Mąż za dużo pije, proszę o radę 22.01.10, 18:01
        allerune dziękuję za Twoją odpowiedź, tez uważam, że rozstanie to
        ostateczność, bo mamy dziecko i oo potrzebuje ojca. On problemu raczej
        nie widzi, bo jak zaczynam ten temat, to Mówi " czy ja Ci czegoś
        zabraniam, już mi nic nie wolno, najlepiej gdybym siedział cicho i
        tylko kasę przynosił do domu" nie rozumie, że to troska o niego, a nie
        chęć rządzenia nim:(. Zaproponuję mu, żeby przestał na kilka dni i
        zobaczył jak się będzie czuł.
    • gadagad Re: Mąż za dużo pije, proszę o radę 22.01.10, 15:18
      Ktoś kto klinuje rano, pić musi.Nie masz pojęcia co i ile mąż pije.Awantury o
      picie już go tylko zmuszają do większej dawki alkoholu.Alkohol, który zagościł w
      ciele, powoduje stan depresji,a uwolnieniem się od niej jest tylko utrzymanie
      stanu zalkoholizowania organizmu.
      • ewagolab1 Re: Mąż za dużo pije, proszę o radę 22.01.10, 18:04
        Ja się z nim nie awanturuję o to, jak już to grzecznie próbuję mu
        uświadomić, że chyba jest to problem...Ale zgodzę się z Tobą, że ten
        alkohol powoduje stan depresji.To widać wyraźnie. A ciągły stres
        związany z pracą nie ułatwiają życia:(
    • friendii Re: Mąż za dużo pije, proszę o radę 22.01.10, 16:27
      Teraz pije cztery, za jakiś czas będzie pił osiem - jest alkoholikiem po prostu.
      Nie daje rady wytrzymać rzeczywistości na trzeźwo
    • greengrey Re: Mąż za dużo pije, proszę o radę 22.01.10, 17:56

      czy mówiłaś z nim o swoich niepokojach?
      wysłuchał ich na spokojnie? Czy niecierpliwił się, złościł?

      problem jest i to niemały

      2 litry piwa na dobę to 100ml czystego (100% !) alkoholu, pół
      butelki wódki codziennie

      rujnuje zdrowie, bo w perspektywie prowadzie do alkoholowej
      marskości wątroby, uszkodzenia trzustki prowadzące do cukrzycy,
      uszkodzenie alkoholowe mózgu, padaczki alkoholowa, wyniszczenia
      organizmu

      rozumiem, że u Twojego męża to jeszcze nie ten etap, ale ,
      zagrożenie jest- po czasie- pewne, a nie teoretyczne

      oprócz uszkodzenia zdrowia- to nałóg i zanik więzi sspołecznych

      z Twojego opisu wynika,że mąż znieczula się alkoholem, ucieka od
      życia, izoluje sie

      może jest jeszcze czas, żeby działać, jesli mąż zda sobie sprawę, że
      funkcjonuje wyłącznie na alkoholu
      • ewagolab1 Re: Mąż za dużo pije, proszę o radę 22.01.10, 18:08
        Tak, mówiłam nie raz, tylko on obraca kota ogonem. Myśli, że ja mu próbuje zabronić przyjemności, że chcę nim rządzić i twierdzi, że coś
        mu się przecież od życia należy...A ja tylko marudzę nie pij, nie
        pal...
        • marzeka1 Re: Mąż za dużo pije, proszę o radę 22.01.10, 18:19
          Jak dla mnie żyjesz z alkoholikiem, ważna tu raczej regularność z jaką tankuje,
          i co z tego, że nie upija się" do stanu zwłok"?

          "tez uważam, że rozstanie to
          ostateczność, bo mamy dziecko i oo potrzebuje ojca. "- z tym, że nie za wszelką
          cenę, na pewno dziecko nie potrzebuje ojca pijaka, który wypija ilości opisane
          przez ciebie.A potem dorośnie z syndromem DDA. Tyle już tu postów czytałam na
          forach DDA, to dorosłe dzieci ze związków, w których jedno z rodziców piło, a
          drugie uważało, że rodzina musi byc cała. Cena, jaką płacą w dorosłości jest
          zbyt duża.
          Moim zdaniem twój mąż ma problem. z tym, że w leczeniu wszelkich uzależnień
          najważniejsze jest UŚWIADOMIENIE sobie problemu. Na razie oszukujecie się oboje:
          mąż- mówiąc, że się czepiasz, ty- pytając, czy robisz z igły widły.
        • friendii Re: Mąż za dużo pije, proszę o radę 22.01.10, 18:30
          To przestań mu marudzić: nie pij niepal. Im wcześniej pojmiesz i
          zaakcpetujesz, że nie masz ŻADNEGO wpływu i ŻADNEJ kontroli nad jego
          nałogami, tym lepiej bedzie dla wszystkich. Oczywiście potrzeba ci
          męża i ojca dla dzieci i on te role spełnia, ale jako człowiek może
          czuć się głębko nieszczęśliwy i to zapijać. Nie masz wpływu na to,
          on czuje, jeśli zechce, musi sam zrobić ze sobą porządek.
          • ewagolab1 Re: Mąż za dużo pije, proszę o radę 24.01.10, 13:04
            Friendii, to smutne, ale masz rację.Dzięki za odpowiedź.
            • mea87 Re: Mąż za dużo pije, proszę o radę 21.02.10, 02:22
              To prawda co mówi większość tu na Forum. To Twój mąż ma problem i to poważny. Ty
              myśl o sobie i o dziecku. Jesteś juz daleko na drodze do współuzależnienia.
              Kilka lat temu przeszłam terapię DDA i wiem o tym sporo z własnego
              doświadczenia. Jesli chcesz pomóc mężowi to nie mów mu o tym jaki to on jest
              ....alkoholik, nieodpowiedzialny itd, itd.
              To nic nie da. Mów o sobie jak się czujesz, z jego piciem i czego Ci brakuje.
              Przecież kiedyś było Wam dobrze. Wielu alkoholików trafiło na grupy AA dlatego,
              że ich żony pierwsze szukały pomocy dla siebie i zaczynały wychodzić ze
              współuzależnienia. Taka terapia bardzo dużo zmienia, dużo daje. Pamietaj,
              zawsze, że nie musisz zgadzać się na takie życie. Nie opuszczaj siebie, będziesz
              silniejsza i tym większa szansa że pomozesz mężowi. Najgorsze co można zrobić to
              liczyć butelki, stać w oknie, kontrolować zegarek i narzekać jaki to on jest
              niedobry. Szkoda czasu, zajmij się sobą i dzieckiem.Ono teraz potrzebuje Ciebie
              szczególnie. I możesz to zrobić będąc dalej żoną i mieszkając razem z mężem.
    • de-witch A co was tak do siebie przykulo? 22.01.10, 18:53
      Z mysla o dzieciach powinnas byla zakonczyc te farse zwana
      malzenstwem. Bo to nie spelnia warunkow.
      • konto.goscia Re: A co was tak do siebie przykulo? 22.01.10, 19:11
        łatwo i szybko tak ocenić czyjeś małżeństwo po przeczytaniu kilkunastu linijkach
        opisu?
        • de-witch Re: A co was tak do siebie przykulo? 23.01.10, 22:38
          Ta jedna linijka wystarczy, aby sie spakowac i spieprzac, gdzie
          pieprzu pod dostatkiem.
          • fale_dunajuu Re: A co was tak do siebie przykulo? 23.01.10, 23:16
            Bylam w podobnej sytuacji. Czasem wylewalam alkohol do zlewu, to znow
            przymykalam oczy. Niestety pil coraz wiecej, zero awantur, ale nie
            bylo wspolnego zycia, nie chcialo mu sie isc z nami ( ze mna i
            dziecmi)na basen, ze mna po zakupy ( cos dla domu). Rozwiodlam sie i
            on dopiero wtedy zaczal sie zmieniac - wspolne wyjscia na zakupy,
            basen, inna praca) ale to juz bylo dla mnie za pozno. Tak jak ktos
            napisal wczesniej... bedzie pil wiecej... Powinnas mu postawic pewne
            warunki np. w ciagu tygodnia zero alkoholu a w weekend pare piwek. To
            jest moje zdanie. 3maj sie, pozdrawiam z Holandii ;-)
          • konto.goscia Re: A co was tak do siebie przykulo? 24.01.10, 00:11
            > Ta jedna linijka wystarczy, aby sie spakowac i spieprzac, gdzie
            > pieprzu pod dostatkiem.

            może dla ciebie tak, ale nie znasz sytuacji autorki, możemy coś tam się domyślać
            na podstawie tego co w emocjach napisała. masz lub miałaś męża i/lub dzieci?
            założyłbym się że nie :)

            a ten ton rozkazujący "powinnaś" - miałaś kiedyś kontakt z psychologiem albo czy
            masz jakieś ogólne pojęcie na czym polega jego praca? takie "powinnaś" to
            oczywiście dobry tekst ale u cioci przy ciasteczkach a jesteśmy tu na forum
            "psychologia" (co prawda poziom dość lichy, ale to już inna sprawa :)

            po tym wszystkim: być może rozstanie z mężem to jest optymalne rozwiązanie dla
            autorki, ale jeszcze o tym nie wie ona i nie wiemy my. może się też zdarzyć, że
            kiedy jej mąż się "przebudzi" to inicjatywa o rozwodzie wyjdzie od niego. ale do
            tego trzeba dojść pracą i refleksją nad sobą, a nie wiarą w każde ple-ple które
            można przeczytać w internecie.
            • fale_dunajuu Re: A co was tak do siebie przykulo? 24.01.10, 00:25

              a ten ton rozkazujący "powinnaś" - miałaś kiedyś kontakt z
              psychologiem albo czy
              masz jakieś ogólne pojęcie na czym polega jego praca


              A to nie mnie sie tyczy czasem ? Wiesz, z boku patrzec i oceniac to
              jest kazdemu latwo. Trzeba samemu byc w takiej sytuacji zeby
              wiedziec.
              A co psycholog moze? Akurat tak sie sklada, ze mam za soba rozmowy,
              terapie z psychologami i tym podobnymi i co?? Co psycholog moze?
              Przeczytalam stos ksiazek... teoria mija sie z rzeczywistoscia, jak
              zawsze. Psycholog nie jest cudotworca !
              • konto.goscia Re: A co was tak do siebie przykulo? 24.01.10, 07:37
                fale_dunajuu napisała:

                > A to nie mnie sie tyczy czasem ?

                nie

                > A co psycholog moze? Akurat tak sie sklada, ze mam za soba rozmowy,

                może przynajmniej zachować zimną krew tzn. na hasło "mój stary wypija 4 piwa"
                nie ogłaszać czerwonego alarmu "powinnaś się wyprowadzić bo to nie spełnia
                warunków" (przy czym za chińskiego boga nie można zapoznać się z warunkami, do
                których taki krytyk przyrównuje opis autorki)
            • de-witch Re: A co was tak do siebie przykulo? 24.01.10, 00:44
              W sumie krytykujesz forme, ktora sam sie poslugujesz.
              To ja zadam ci pytanie, czy pijesz i masz rodzine?

              Ja mam rodzine.
              • konto.goscia Re: A co was tak do siebie przykulo? 24.01.10, 07:33
                krytykuję takie łatwe przedstawianie rekomendacji "odejdź" - twoje podejście
                jest bardzo dobre dla licealistek - tutaj 100% zgoda że jeżeli twój chłopak
                zaczyna pić kosztem czasu dla ciebie, to nie zastanawiaj się długo tylko zostaw go.
                ale sytuacja wygląda inaczej gdy w tle pojawiają się dzieci, duży kredyt, tak
                jak tutaj - wyjazd na obczyznę, czy last but not least - przysięga dana sobie
                wspólnie (nie wszyscy biorą poważnie swoje słowa i po pojawieniu się pierwszej
                chmurki zwijają się, to już inna sprawa).
                Gdyby u autorki dochodziło do przemocy, to też bym radził - najpierw uciekaj, a
                potem zastanawiaj się co dalej i w co się wpakowałaś. ale tutaj nie mamy do
                czynienia z takim zagrożeniem, więc może warto poświęcić trochę wysiłku i
                dokonać bardziej starannej diagnozy.

                a co do twojego pytania: tak mam rodzinę, i piję :) okazjonalnie z
                częstotliwością mniej więcej taką jak żona
                • leda16 Re: A co was tak do siebie przykulo? 24.01.10, 10:16
                  konto.goscia napisał:

                  >

                  > ale sytuacja wygląda inaczej gdy w tle pojawiają się dzieci,


                  Twierdzisz, że zobowiązania muszą być podstawą tkwienia w tej patologii a w każdym razie jej przedłużania? Dzieci jaknajdłużej powinny oglądać podchmielonego, cuchnącego piwskiem tatusia?


                  duży kredyt,


                  Z pijanym łatwiej go spłacić?


                  tak
                  > jak tutaj - wyjazd na obczyznę,


                  Gdzie ona musi tkwić i patrzeć jak on się stacza?


                  - przysięga dana sobie
                  > wspólnie (nie wszyscy biorą poważnie swoje słowa i po pojawieniu się pierwszej
                  > chmurki zwijają się,


                  Pijaństwo,to nie jest"chmurka" tylko patologiczne uzaleŻnienie, zagrożenie bytu rodziny,demoralizacja dzieci.

                  to już inna sprawa).
                  > Gdyby u autorki dochodziło do przemocy, to też bym radził - najpierw uciekaj,


                  To źle byś radził. Uciekać powinien sprawca przemocy nie ofiary!

                  więc może warto poświęcić trochę wysiłku i
                  > dokonać bardziej starannej diagnozy.


                  Tak, a pijak niech w tym czasie poczeka NA ULICY, z dala od rodziny, którą chce swoim chlaniem zniszczyć.
                  • konto.goscia Re: A co was tak do siebie przykulo? 24.01.10, 11:12
                    > Twierdzisz, że zobowiązania muszą być podstawą tkwienia w tej patologii a w każ
                    > dym razie jej przedłużania? Dzieci jaknajdłużej powinny oglądać podchmielonego,
                    > cuchnącego piwskiem tatusia?

                    twierdzę, że problemem #1 tych ludzi jest zaburzenie relacji pomiędzy nimi,
                    wskoczenie w niewłaściwe role a także duże niezaspokojenie potrzeb emocjonalnych
                    po wyjeździe z kraju.
                    alkohol prawdopodobnie też, ale to taka ucieczka że równie dobrze mógłby być
                    pracoholizm, wyjazdy na ryby czy siedzenie w necie od rana do wieczora.

                    jeżeli autorka jest w takiej sytuacji, że może tym jednym ruchem poprawić
                    warunki swoje i swoich dzieci to proszę bardzo niech się rozstaną - ale z opisu
                    wynika, że gość realizuje jakąś część swoich obowiązków, ale pogubił się
                    emocjonalnie - w czym ma udział (świadomie używam słowa "udział" a nie "wina")
                    również jego żona.

                    > Z pijanym łatwiej go spłacić?

                    może tak być - no właśnie czy z góry zakładasz że ten gość więcej "kosztuje" niż
                    zarabia? z treści nic takiego nie wynika, wg mnie powinniśmy komentować sytuację
                    konkretnie tu przedstawioną a nie własne wyobrażenia jak wygląda pijak.

                    > Pijaństwo,to nie jest"chmurka" tylko patologiczne uzaleŻnienie, zagrożenie bytu
                    > rodziny,demoralizacja dzieci.

                    na razie to jest na takim etapie jakby gość przychodził do domu, zamykał się w
                    swoim pokoju i grał sobie w pasjansa a żona nie traktuje go jak partnera tylko
                    zastanawia się jak mu zabronić grać - podkreślam przy tym, że zgadzam się że
                    sytuacja idzie w złym kierunku i jeżeli nic nie zostanie zrobione to się źle
                    skończy


                    > Uciekać powinien sprawca przemocy nie ofiary!

                    można tak powiedzieć w idealnym świecie, ale "cmentarz jest pełen tych którzy
                    mieli pierwszeństwo" więc trochę pragmatyzmu nie zaszkodzi.
                    • de-witch Re: A co was tak do siebie przykulo? 24.01.10, 13:48
                      konto.goscia napisał:


                      > twierdzę, że problemem #1 tych ludzi jest zaburzenie relacji
                      pomiędzy nimi,
                      > wskoczenie w niewłaściwe role a także duże niezaspokojenie potrzeb
                      emocjonalnyc
                      > h
                      > po wyjeździe z kraju.

                      ha, ha, ha jakież to infantylne! Złej tancerce rąbek u spódnicy
                      będzie przeszkadzał.Tak poprawiając logike wypowiedzi:1) Relacja
                      jest zaburzona.Czynnik zaburzenia nr.1 nie jest znany. Skutek -
                      alkoholizm ojca rodziny, męza- jest oczywisty.

                      > alkohol prawdopodobnie też, ale to taka ucieczka że równie
                      dobrze mógłby być
                      > pracoholizm, wyjazdy na ryby czy siedzenie w necie od rana do
                      wieczora.


                      Chłopcze, pracoholizm, siedzenie w Internecie, alkoholizm, mają
                      wspolny mianownik -wiodą do uzaleznien, jednak różnią się tzw.
                      stopniem szkodliwosci i destrukcji dla otoczenia, w tym osob
                      bliskich. W tym wszystkim alkoholizm, jest przodujący w szkodliwości
                      i demoralizujący otoczenie, pogarszający jakość życia.

                      > jeżeli autorka jest w takiej sytuacji, że może tym jednym
                      ruchem poprawić
                      > warunki swoje i swoich dzieci to proszę bardzo niech się rozstaną
                      - ale z opisu
                      Warunki! Głuptasku, tu chodzi o jakość życia, o radosć z posiadania
                      rodziny, domu, dzieci, o wspólnotę, wspólne cele i przyszłość.
                      Pojęcia widać ci wybitnie obce, skoro pomimo tak dramatycznego i
                      wręcz tragicznego opisu warunków w jakich ta kobieta żyje, ty dajesz
                      jej rady typowego wiejskiego przygłupa.
                      Może dokładnie przeczytaj post, kilka raz, ale tak na trzeźwo i
                      zastanów się zanim wybżdzisz swoje bobki poranne.

                      wynika, że gość realizuje jakąś część swoich obowiązków, ale
                      pogubił się
                      > emocjonalnie - w czym ma udział (świadomie używam słowa "udział" a
                      nie "wina")
                      > również jego żona.
                      >



                      Uff, jakiż to biedaczek!!! I jaka 'podła' żona do tego ma ogromny
                      wpływ na to ,ze chłopczyk się pogubił w tym cholernie holenderskim
                      kraju, dla pociechy i ratunku przed koszmarem, cpa ten holenderski
                      chmiel, po którym szybciej kac mija! Oj dziecko, słomką cię
                      okrywano?

                      >> może tak być - no właśnie czy z góry zakładasz że ten gość
                      więcej "kosztuje" ni
                      > ż
                      > zarabia? z treści nic takiego nie wynika, wg mnie powinniśmy
                      komentować sytuacj
                      > ę
                      i]]> konkretnie tu przedstawioną a nie własne wyobrażenia jak
                      wygląda pijak.[/i]




                      Następne...Bęc! Kobieta dość szczegółowo opisała swoją sytuację z
                      mężem alkoholikiem, tylko taki przygłup, bez wyobrażni będzie
                      to zawsze tłumaczył na korzyść koleżki pijaka! I ot cała prawda.
                      >
                      >
                      można tak powiedzieć w idealnym świecie, ale "cmentarz jest
                      pełen tych którzy
                      > mieli pierwszeństwo" więc trochę pragmatyzmu nie zaszkodzi.


                      A gdzie w całej swojej wypowiedzi 'konto.goscia',
                      wycedziłeś....pragmatyzm?
                      Bo ja widzę wprost nieludzką i beznadzieją głupotę, no cóż pisząc tu
                      już jakis czas powinnam się oswoić, z niedorozwojem umysłowym co
                      poszczególnych tutejszych 'pisarzy'.
                      • konto.goscia Re: A co was tak do siebie przykulo? 24.01.10, 15:52
                        > 1) Relacja jest zaburzona.Czynnik zaburzenia nr.1 nie jest znany. Skutek -
                        > alkoholizm ojca rodziny, męza- jest oczywisty.

                        kolejność jest taka, ale skutek nie jest oczywisty. skutek zależy od wielu
                        czynników: świadomości danego osobnika, wzorców które przyjął w młodości,
                        środowiska w którym jest teraz itd.
                        natomiast kolejność jest taka jak piszesz (no chyba że poślubiasz bona fide
                        alkoholika który nie kryje się z tym że za kołnierz nie wylewa, wtedy już po
                        prostu skutek jest zmaterializowany).

                        znałem w rodzinnym mieście kilku gości o których wiem że skończyli jako
                        alkoholicy i to niskiego sortu "spod sklepu" i teraz gdybym porównał ich z tymi
                        którzy dobrze trafili to różnica nie polega na tym, że wszyscy zawsze mieli
                        autoświadomość, wsparcie w swoich rodzinach, ludzi którzy im pomagali wierzyć w
                        siebie. I nagle bach - w sposób zupełnie losowy jeden spróbował pić a inny przez
                        przypadek nie spróbował i dlatego zostali odpowiednio menelem i lekarzem.
                        Krok w stronę nałogu został wykonany zanim jeszcze powąchali pierwsze piwo.
                        Tak samo jest z różnymi bulimiami, anoreksjami - to się zaczyna w rodzinie.

                        jeśli chodzi o dalszy tok twojej wypowiedzi to mam rozumieć, że puściły ci nerwy
                        i myślisz że kto kogo głośniej zbluzga ten ma więcej racji? może ktoś cię
                        skrzywdził w młodości, ale to nie substancja mu kazała to zrobić, tylko tak
                        został ukształtowany (a potem ukształtował ciebie, jak widać po cytatach)
    • konto.goscia Re: Mąż za dużo pije, proszę o radę 22.01.10, 19:04
      co do niego: gość jest uzależniony, jeżeli dzień zaczyna od 2 piw na czczo to
      nie ma co do tego wątpliwości. jeżeli twierdzi że jest inaczej możesz mu
      zaproponować test - miesiąc albo chociaż 2 tygodnie bez alkoholu. powie że dałby
      radę, ale mu się nie chce i nie zgodzi się.

      co do ciebie: liczysz mu piwa jakby to był dzieciak. jaka jest różnica czy wypił
      2 czy 5? ktoś może się zachowywać przyzwoicie po pięciu, a po dwóch jest
      problemowy - chyba powinnaś zajmować się tym jak on się zachowuje w relacji do
      ciebie, a nie kontrolowaniem go. bo w tej chwili sytuacja wygląda wg mnie tak,
      że on się czuje jak nastolatek kontrolowany przez matkę, wypije 2 piwa w domu,
      następne 2 w pracy i się cieszy że zrobił głupią starą w balona.
      a ty nie rozmawiasz z nim jak z równą sobie istotą tylko stawiasz warunki,
      liczysz butelki i pilnujesz "gó...arza".

      oddaliliście się od swoich środowisk (ale nie ma oczywiście gwarancji że w
      Polsce to by się nie zaczęło), potem od siebie i on swoje uczucia będzie topić w
      alko, a ty będziesz mu matkować dopóki przynosi pieniądze a nie wynosi z domu to
      uważasz że dziecko potrzebuje takiego ojca.

      jaki jest ratunek?
      - dla niego musi się jak to mówią alkoholicy zderzyć z dnem - to znaczy znaleźć
      się w sytuacji takiej straty wywołanej przez picie (w sensie pieniądze, pozycja,
      rodzina, praca), która wyzwoli u niego wolę podjęcia działania.
      - dla ciebie - zgłosić się do jakiejś poradni i zrozumieć na czym polega
      współuzależnienie i jak należy traktować osoby które uzależniają żony od swojego
      picia.
    • leda16 Re: Mąż za dużo pije, proszę o radę 22.01.10, 21:48
      roblem ma on, nie ewagolab1 napisała:

      > Witam! Borykam się z problemem picia mojego męża i nie wiem, co mam z
      > tym zrobić.


      Noga, dupa, brama! Problem ma on, nie Ty i tylko od niego zależy CZY ZECHCE go rozwiązać. Twoje chciejstwo jest w tej sytuacji bez znaczenia.
    • gadagad Re: Mąż za dużo pije, proszę o radę 22.01.10, 22:48
      Nie ma co robić żadnych testów.Facet bez alkoholu będzie czuł się na tyle źle,
      że jakoś tam się napije.Pod presją tym bardziej.Alkoholik poddawany kontroli
      jeszcze bardziej się oddala.
    • paco_lopez Re: Mąż za dużo pije, proszę o radę 23.01.10, 21:22
      jezeli cie nie molestuje trudnymi tematami i nie ryje ryjem w blat
      to twoje watpliwosci będą wieczne. bęben mu urośnie od piwa, to
      pewne.
      • hektar-przeliczeniowy Re: Mąż za dużo pije, proszę o radę 21.02.10, 00:06
        Mąż ma problem, jest na początku drogi w dół... powoli chyba oddalacie się od siebie. Bardzo ciężko jest to zahamować. Spróbuj bez marudzenia a po dobroci... trzymam za Was kciuki. Możesz zderzyć się ze ścianą zaprzeczenia, spróbuj stworzyć inny obraz alkoholizmu, bez awantur i patologii, pokaż mu przykłady lekarzy, adwokatów, którzy byli dobrymi ludźmi, ale alkohol zaczął rządzić, oddalili się od rodzin, wpadli w problem... że wrażliwe osoby, takie jak on, mają do tego predyspozycje, że pomożesz mu znaleźć inny sposób na relaks po pracy... Jeżelion utożsamia alkoholizm z patologią będzie ciężko, spróbuj go przekonać, ze to jednostka chorobowa jak każda inna... że alkoholicy nie są złymi ludźmi, są krzywdzeni przez samych siebie... to wartościowi, wrażliwi ludzie, którzy wpadli w tarapaty...
    • robespier57 Re: Mąż za dużo pije, proszę o radę 21.02.10, 21:36
      ewagolab1 napisała:

      > Witam! Borykam się z problemem
      > kładzie się spać i tak nie ma go 2-3 godziny dla rodziny. Potem
      > wstaje wypoczęty o godzinie 19 i siedzi do 3 w nocy. I tu moje
      > wątpliwości
      xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
      niesmialo zapytam.....ma jeszcze ciagi do ciebie czy....tylko jak
      mu sie chce to przeklada nogi miedzy twoje i jazda?


      pasujesz do mojej teorii o rodzinie...." rodzina to zbior
      nieszczesnikow zyjacych pod jednym dachem "
Pełna wersja