Nie umiem rozmawiać z terepeutą o mężczyznach

27.01.10, 00:29
Mój terapeuta jest facetem, jest znajomym mojej rodziny. Lubię tego człowieka,
lubię z nim rozmawiać, pomaga mi w wyjściu z dołka. Od pewnego czasu podpytuje
mnie o moje kontakty z facetami, czy kogoś znalazłam, szukam. Jakoś nie
potrafię z nim rozmawiać na ten temat. Może łatwiej mi będzie z kobietą? Facet
jest skuteczny jeśli chodzi o wsparcie mnie w walce z zaburzeniami
psychicznymi. Tutaj też mam problem, ale jakoś nie potrafię z facetem
rozmawiać. W ogóle jakoś nie mam potrzeby o tym rozmawiać i nie potrafię.
    • free123 Re: Nie umiem rozmawiać z terepeutą o mężczyznach 27.01.10, 01:10
      Podstawowy BŁĄD - nie leczy się u "znajomego" rodziny !!!!!

      Aż dziw, że takie coś ma miejsce ...
      • elzbieta007 Re: Nie umiem rozmawiać z terepeutą o mężczyznach 27.01.10, 02:28
        Dodajmy - błąd terapeuty. Pacjent może nie wiedzieć, że terapeuta powinien być
        osobą zupełnie obcą. Natomiast taka nieświadomość u terapeuty świadczy o braku
        profesjonalizmu.
        • linuska Re: Nie umiem rozmawiać z terepeutą o mężczyznach 27.01.10, 11:49
          Jesteśmy rodziną lekarzy od kilku pokoleń. W branży medycznej czy w środowiskach
          akademickich moja rodzina jest dość dobrze znana i on stąd nas zna, a my jego.
          Jesteśmy na Pan/Pani i ja tego człowieka wcześniej nie znałam i w życiu na oczy
          nie widziałam. Po prostu został mi polecony jako dobry fachowiec i z tym się
          zgadzam, ale mam problem z tym aspektem mojej osobowości, co wynika z płci i
          moich problemów.
          • to.niemozliwe Re: Nie umiem rozmawiać z terepeutą o mężczyznach 27.01.10, 12:26
            No widzisz...:) A ja tu prezentowałem pewien czas temu pogląd, że
            np. dla faceta lepszy jest terapeuta inny facet, oczywiście
            najlepiej starszy. To nie jest kwestia li tylko płci, ale własnie
            sprawa odwoływania się do wspólnej perspektywy wymiany doświadczeń.
            ale raczej nie znalazło to w oczach forumowiczów uznania...:).
            Nadal uważam, że mimo profesjonalizmu, co dla mnie oczywiste - ale
            faceta lepiej zrozumie inny facet i kobiet dotyczy to samo. :)
    • angelfree Re: Nie umiem rozmawiać z terepeutą o mężczyznach 27.01.10, 13:52
      Pomijając fakt, że to bład, że terapeuty jest znajomym rodziny - jeśli nie
      możesz z nim o czymś rozmawiać - powiedz mu to. Powiedz, że zastanawiasz się,
      czy pomoc kobiety nie bylaby skuteczniejsza. Po pierwsze, może jakoś da się
      przepracować tę sytuację. A jeśli nie - znajdziesz (być może z jego pomocą)
      terapeutkę, z ktorą będzie Ci się dobrze pracowalo.
      • linuska Re: Nie umiem rozmawiać z terepeutą o mężczyznach 30.01.10, 12:48
        Jak zdecydowałam się na terapię to miałam na celu rozwiązać problemy z
        nastrojami depresyjnymi, byłam w stanie ogólnego marazmu, przede mną były
        egzaminy, wyzwania zawodowe, odchodziłam z poprzedniej firmy z związku z
        nieciekawą atmosferą wokół mojej osoby itp
        Ale robiąc wywiad ze mną spytał o moją sytuację osobistą, o oczekiwania i
        nadzieje w tym temacie i historię relacji damsko-męskich. Potem po pół roku
        spytał czy kogoś może poznałam może ktoś w otoczeniu mi się podoba. Uznał za
        nienaturalne, że ten temat kompletnie w moim życiu nie istnieje. W lutym czeka
        mnie ostatnie spotkanie, bo opanowałam kwestie związane z dołkiem. Przemyślałam
        jednak moje funkcjonowanie w obszarze spraw damsko-męskich (przyznałam się w
        sobie do strachu, agresji, pomyślałam o tym, że mimo wielu komplementów
        codziennie słyszanych od facetów nie dochodzi do nawiązania i utrzymania żadnych
        relacji) i doszłam do wniosku, że to nie jest normalne może warto byłoby
        skorzystać z fachowej pomocy. Mijają lata, nic się zmienia, a może nawet problem
        się pogłębia.
    • annarchia Re: Nie umiem rozmawiać z terepeutą o mężczyznach 30.01.10, 14:40
      linuska napisała:

      > Mój terapeuta jest facetem, jest znajomym mojej rodziny.

      Hmm... A w jakim nurcie ta terapia? Behawioralnym? Bo prowadzenie innego rodzaju
      terapii powinno się odbywać przez kogoś zupełnie obcego, nieznajomego, dość
      anonimowego, neutralnego, nie mającego nic wspólnego z rodziną (zwłaszcza!),
      przyjaciółmi... On nie powinien wiedzieć o Twojej rodzinie (mamie, ojcu) NIC
      ponadto niż to, co Ty mu powiesz. No, chyba, że to behawioralna albo wspierające
      rozmowy.

      linuska napisała:

      > mnie o moje kontakty z facetami, czy kogoś znalazłam, szukam. Jakoś nie
      > potrafię z nim rozmawiać na ten temat.

      Bo on sam jest mężczyzną? :) Trudno jest wyrzucić terapeucie mężczyźnie w twarz,
      co się myśli o mężczyznach (np. że to zboki, albo wredne świnie, albo że zależy
      im tylko na seksie, itd.), trudno powiedzieć terapeucie mężczyźnie, czego się
      obawiasz od mężczyzn - bo to tak, jakbyś po części jemu to zarzucała... Może
      najpierw porozmawiaj z nim o tym, czego się boisz poruszając takie tematy z nim.
      Boisz się go zranić? Urazić? Obrazić? Boisz się odrzucenia lub skrytykowania?
      Zawstydzenia go? Burzliwej reakcj z jego strony? Odpowiedz sobie na to.

      Mnie o facetach rozmawiało się gorzej z terapeutką kobietą, akurat z tą, u
      której byłam. Przypominało mi to damskie pogaduchy o innej płci, bez sensu. (Ale
      ta terapeutka w ogóle była kiepska). Może Tobie będzie łatwiej? Ale z drugiej
      strony oceń, czy nie warto się przemóc z facetem. Ja mojemu zarzucałam nawet to,
      że jest pedofilem ;) i ciekawy temat z tego wyszedł (jest profesjonalistą, w
      ogóle się nie obraził, nie zdziwił).

      linuska napisała:

      > jest skuteczny jeśli chodzi o wsparcie mnie w walce z zaburzeniami
      > psychicznymi.

      Aha, czyli to terapia wspierająca?

      linuska napisała:

      >> Tutaj też mam problem, ale jakoś nie potrafię z facetem

      Nie potrafię oznacza tak naprawdę: nie chcę. Dlaczego nie chcesz? Co konkretnie
      Cię powstrzymuje?

      linuska napisała:

      > rozmawiać. W ogóle jakoś nie mam potrzeby o tym rozmawiać

      Ależ masz potrzebę i to dużą. Już samo założenie tego wątku świadczy o tym, że
      to dla Ciebie jest ważne, Twój post o tym świadczy, rozpisujesz się o tym.
      Jakbyś nie miała takiej potrzeby to byś tego postu nie napisała. Pytasz nawet: a
      może lepiej z kobietą? Czyli ta potrzeba jest. Pytanie, CO stoi na drodze
      zaspokojenia tej potrzeby. Nie chodzi mi o odpowiedź typu "bo się wstydzę" -
      raczej o to, co konkretnie jest pod tym wstydem, co go napędza.
      • linuska Re: Nie umiem rozmawiać z terepeutą o mężczyznach 30.01.10, 19:43
        Nie znam się na terapiach. Rozmawiam z nim średnio raz w miesiącu, czasem
        dostaję jakieś prace domowe i mam np na maila dać sprawozdanie z ich wykonania.
        Co do bycia znajomym, to nie jest to tak, że utrzymujemy jakieś kontakty
        towarzyskie. On wie kim są Państwo X, ale o mojej rodzinie w sensie - rodzice,
        dziadkowie nie wie nic ponadto co ja opowiadam. Wie jak wyglądają, co robią jako
        osoby dobrze znane w środowisku medycznym, do którego w pewnym sensie psychologa
        można zaliczyć. itp Z innymi osobami z mojej dalszej rodziny, z którą stykał się
        bezpośrednio na gruncie zawodowym zna się również w podobny sposób. Wiem, że
        jednej osobie pomagał w problemach (od jej mamy). W mojej rodzinie padło jego
        nazwisko jako dobrego speca na problemy z depresją, ale nawet nikt nie wie, że
        do niego chodzę.
        Nie potrafię sobie odpowiedzieć na to pytanie - co stoi za wstydem. Ale pomyślę.
        • annarchia Re: Nie umiem rozmawiać z terepeutą o mężczyznach 30.01.10, 20:55
          linuska napisała:

          > Nie znam się na terapiach.

          Polecam: "Psychoterapia. Poradnik dla pacjentów." J. Aleksandrowicz. Choć nie ma
          tu wymienionych rodzajów terapii (nurtów) to są tu pewne wskazówki, jak pracować
          w terapii. A tu masz przykłady niektórych nurtów:

          www.psychoterapeuci.pl/rodzaje_psychoterapii.php
          linuska napisała:

          > Rozmawiam z nim średnio raz w miesiącu

          Ta częstotliwość świadczy o tym, że na 100% nie jest to terapia ani analityczna,
          ani psychodynamiczna (najgłębsze formy terapii).

          linuska napisała:

          > czasem
          > dostaję jakieś prace domowe

          Aha, czyli chodzisz na behawioralną lub behawioralno-poznawczą. Ma ona pomóc w
          zmianie zachowań i(?) zmianie schematów myślenia o sobie, ludziach i życiu
          (podtrzymujących depresyjne nastroje), co ma w założeniu skutkować ustąpieniem
          objawów.

          Dla porównania: ja chodzę na t. analityczną, sesje 3x w tygodniu, nie mam
          żadnego powiązania z moim analitykiem poza gabinetem, nie dostaję prac domowych
          ani żadnych technik (to ja decyduję, co i czy zrobię coś z refleksjami po sesji
          albo że je oleję;)), terapia polega obecnie na docieraniu do przyczyn mojego
          zaburzenia, na badaniu wczesnej relacji z rodzicami (aby uświadomić sobie,
          dlaczego powstało moje zaburzenie) oraz na pracowaniu nad relacją z terapeutą -
          opowiadam mu o snach (w tym głównie snach z nim), o moich emocjach do niego, o
          moich wyobrażeniach i fantazjach na jego temat (i po to musi być anonimowy) -
          jest to coraz trudniejsze... Temat sesji wybieram ja, bez żadnych jego sugestii
          (choć jak gdy już zacznę mówić to on zadaje mi naprowadzające pytania na temat,
          albo interpretacje), a jeśli opuszczę sesję to muszę za nią zapłacić (ych!
          dlatego nie opuszczam :P), to wszystko ma trwać kilka lat. Mnie akurat taka
          forma terapii odpowiada, choć wiem, że nie każdemu pasowałaby i pewnie nie każdy
          takiej potrzebuje.
    • karolina.maciaszczyk Re: Nie umiem rozmawiać z terepeutą o mężczyznach 31.01.10, 00:43
      uuuu, znajomym Twojej rodziny. Ciekawie się zapowiada. Jeszcze
      ciągnie Cie za język, taki ciekawiutki. A może a nuż w tej
      płaszczyźnie dostrzega największy problem?
      Zmień terapeutę!!!
      • annarchia Re: Nie umiem rozmawiać z terepeutą o mężczyznach 31.01.10, 10:22
        >> uuuu, znajomym Twojej rodziny. (...) Jeszcze
        >> ciągnie Cie za język

        Nie chciałam tak ostro jak koleżanka, ale rzeczywiście jest to dość
        nieprofesjonalne. Nie powinno leczyć się u terapeuty, którego określa się jako
        "znajomego rodziny". Poza tym terapeuta nie powinien narzucać tematu, sam z
        siebie pytać o to i owo - to Ty powinnaś przychodzić z tematem na sesję, albo w
        trakcie niej jechać ze spontanem. Ze strony terapeuty możliwe są interpretacje
        związane z Twoimi słowami oraz pytania naprowadzające do tego, co Ty wnosisz na
        sesję. A tak osobiście i subiektywnie: mnie przeszkadzałyby prace domowe, bo to
        stawia pacjenta w takim położeniu: ja Cię nauczam i Tobą kieruję, mówię Ci, co
        masz robić, a Ty wykonuj moje zalecenia (skorzystałabym z tego tylko wtedy,
        jakbym cierpiała na prostą fobię, np. lęk przed basenem albo arachnofobię) - jak
        nauczyciel małemu uczniowi. To zależy, co komu pasuje.
        • linuska Re: Nie umiem rozmawiać z terepeutą o mężczyznach 31.01.10, 19:14
          Jestem zadwolona z terapii, bo efekt uważam za osiągnięty. Opanowałam swoje
          nastroje depresyjne (póki co). Umawialiśmy się - tak mi zaproponował - 6
          miesięcy pracy. I rzeczywiście w tym okresie nastąpiła istotna poprawa. A taka
          mobilizacja i kontrola była mi potrzebna. A co do znajomych - w tym środowisku,
          w moim mieście nie ma chyba osób, które by nas nie znały.
          Nie ciągnie mnie za język - pyta, nie dostając właściwie odpowiedzi, bo ja sama
          nie wiem co jest przyczyną tej dziwnej, trwającej kilkanaście lat sytuacji.
          • annarchia Re: Nie umiem rozmawiać z terepeutą o mężczyznach 01.02.10, 12:36
            linuska napisała:

            > Nie ciągnie mnie za język - pyta, nie dostając właściwie odpowiedzi, bo ja sama
            > nie wiem co jest przyczyną tej dziwnej, trwającej kilkanaście lat sytuacji.

            Przez kilkanaście lat cierpienia oraz pół roku terapii (zwłaszcza to drugie) nie
            doszłaś (nie doszliście z terapeutą) do tego, co jest przyczyną Twojej depresji..??

            Terapeuta powinien najpierw przede wszystkim na to Cię naprowadzić, bo
            jeśli nie poznasz i nie wyeliminujesz przyczyn depry, to takie stany bardzo
            prawdopodobnie będą znów się pojawiać w Twoim życiu albo będziesz skazana na
            ciągłe radzenie sobie z nawrotami, skupiając się na objawach. A wyleczenie to
            taki stan, gdzie wiesz niemal na 100%, że objawy nie wrócą - bo uporałaś się z
            ich przyczynami. Czasami czytam posty osób, które były zadowolone z terapii, ale
            pisały "Boję się, że to kiedyś wróci...", "Mam nadzieję, że to już nie wróci..."
            - i bynajmniej nie jest to zdrowie. Osoba zdrowa nie boi się nawrotu choroby i
            depresji, bo wie, że nie ma przyczyn, aby to nastąpiło.
    • alicja_w_krainie Re: Nie umiem rozmawiać z terepeutą o mężczyznach 03.02.10, 23:11
      linuska, moze zeby naprawde uporac sie ze swoja depresja
      potrzebujesz glebszej psychoterapii. Moze on nie jest wlasciwa
      osoba, zeby zapuscic sie na naprawde glebokie wody, no i fakt, ze
      jest znajomym rodziny, jesli to sie wezmie pod uwage to na pewno nie
      jest wlasciwa osoba. Wyglada na to, ze pomogl ci w jakims stopniu
      ale moze dalej juz nie jestes w stanie z nim pojsc. Moze najlepiej
      byloby zakonczyc prace z nim, tak jak to uzgodniliscie i znalezc
      innego/inna terapeute/terapeutke.
      Kiedys dawno temu bylam na kilku tylko spotkaniach z terapeutka
      (najpierw jeda, potem druga), (mialam wtedy depresje), ale jakos nie
      chcialam i nie potrafilam z nimi rozmawiac. Teraz od jakiegos czasu
      spotykam sie z terapeuta, ktory prowadzi terapie psychodynamiczna i
      widze niesamowita zmiane, nie boje sie juz depresji, juz nie wierze,
      ze ona wroci. Tez na razie nie jestem w stanie rozmawiac z nim o
      facetach z mojej przeszlosci, ale chce mu to opowiedziec i kiedys
      podejme ten temat.
Pełna wersja